Piszę bo juz nie mam więcej siły płakać ,wiem że może mnie wysmiejecie ale nie wiem co dalej mam zrobić mam męża ale on juz od dluszego czasu tylko pije piwo i nasze zycie to obok nas no i ja juz nie mam sił walczyć o niego szkoda bo naprawdę go kochałam a teraz to obcy człowiek siedze i myslę co ja w tym naszym domu robię a tak miałam nadzieje że jak będziemy oboje na emeryturze to, spacerki wycieczki ,ale on nigdzie nie chce wyjsć nawet jak znajomi zaproszą , cierpie na besenosc i pewnej nocy weszłam na portal randkowy i poznalam pana samotny ,ale sie spotykamy ,spacery i miłe słowa ,wiem że kidys dojdzie do zblizenia oboje tego tak mi się wydaje potrzebujemy ,ale wiem że jak zdradzę to juz nie bede walczyć o męża co mam robic moze ktos mi odpisze ,
Podobne tematy
Myślę, że wasz związek z mężem się wypalił do cna. Jednakowoż kawał życia z nim przeżyłaś, więc dla porządku należy mu się od ciebie chociaż próba rozmowy. Spróbuj w sprzyjającym momencie zapytać go - co jego zdaniem was jeszcze łączy i czy mu na tobie w ogóle jeszcze zależy. Jeśli nie - to sprawa prosta, zacznij żyć własnym życiem. ![]()
Tosi pamiętaj że jeżeli zdecydujesz sie na zbliżenie...nie będzie można już tego cofnać...czy będziesz mogła z tym żyć?
Może daj jeszcze szansę mężowi i sobie- powiedz mu jak się czujesz? czego Ci brakuje a co Ci przeszkadza..
Przeżyliście tak wiele lat, wspólne smutne i ciężkie życie ale też te chwile piękne...
Wróć pamięcią do tego za co pokochałaś męża...
Może sprawa emerytury z którą nie moze sobie poradzić jest problemem...
Kochane nawet nie wiecie ile razy juz prosiłam go o rozmowe zrobiłam tylko dla niego tatar bo go uwielbia i prosilam juz nie zliczę ile razy on by chciał abym zrobiła czy cos robie nie tak ,mowi że wszystko jest dobrze ,i to koniec naszej rozmowy ,ja juz naprawde duzo zrobilam chodze na UTW i były wyklady z psychologi i wykładowca mowił ze faceci po przejsciu na emeryture do 3 roku bardzo zamykaja sie w sobie a on nawet nie chce słyszeć o pomocy ,bo mówi że to normalne ,a ja jeszcze chce jego przytulania ,a tu nic i wiem ze wpadlam w ramiona innego ,ale to nic mnie nie usprawiedliwia ale cóż juz wpadłam ,i jet mi z tym dobrze i napewno nie zrezygnuję mozecie mnie potepić ale nie zniosę już dłużej tej samotnosći ,jestesmy bezdzietni ,tylko pies dziekuje za odpowiedzi jest milżej jak czytam wasze wpisy pozdrawiam
Mnie może ktoś zaraz potępi za moją radę ale co tam
Chwytaj dzień kochana!!!
Jeśli naprawdę starałaś się uratować Wasze małżeństwo to można powiedzieć, że zrobiłaś co do Ciebie należało. Dlaczego masz teraz czekać aż mężowi się przypomni, że ma żonę, która potrzebuje czułości? Dlaczego masz poświęcać własne szczęście dla jego zadowolenia? Potrzebujesz miłości, pocałunków, przytulenia jak każda kobieta. Szczególnie, że nie macie dzieci więc można powiedzieć, że zostałaś sama. Jeżeli ten Pan może dać Ci szczęście to czemu z tego nie skorzystać?
Ja z całego serca życzę powodzenia i duuużo miłości
pozdrawiam
Chwytaj dzień kochana!!!
Jeśli naprawdę starałaś się uratować Wasze małżeństwo to można powiedzieć, że zrobiłaś co do Ciebie należało. Dlaczego masz teraz czekać aż mężowi się przypomni, że ma żonę, która potrzebuje czułości? Potrzebujesz miłości, pocałunków, przytulenia jak każda kobieta. Szczególnie, że nie macie dzieci więc można powiedzieć, że zostałaś sama.
Ja nie potępiam. Też uważam, że nie możesz swojego życia odkładać "ad akta". Postaw mężowi ultimatum - to, że jemu jest dobrze nie znaczy, że Tobie też. Nie musisz się unieszczęśliwiać, bo jemu się "nie chce" widzieć nic poza czubkiem własnego nosa. Powiedz mu wyraźnie: OSTRZEGAŁAM CIĘ - ja jeszcze chcę żyć a nie czekać na śmierć. Jeśli Ci ciężko idź do psychologa i przyjmij jego wsparcie. Nie musisz się katować dlatego, że "tak wypada".
Powodzenia ![]()
Dziewczyny ja juz wszystkie wasze rady przerabiałam mój mówi że on jest zdrowy tylko ja się go czepiam , ale dzis to całej nocy nie spałam straszny ból żołądka i do rana tylko forte nospa ale cóż mąż nawet tego nie widzi jak chodzę , dobrze że mam tego znajomego napisał sms co się dzieje że nie jestem na ga-ga bo tam sobie piszemy już mam wszystkiego dosć ale cóż za duzo mamy wspolnego aby odejsć nie zostawię bo dużo mnie kosztowało pracy i wysilku aby mieć ale nie raz zastanawiam sie dla kogo i poco to wszystko ?? jak mąz tego nie docenia juz nie mówiąc o okazaniu zachwytu on tego uczucia nie zna kochane prosze piszcie bo jest mi lżej jak czytam ale nie życzę nikomu takiej samotnosci człowiek jest tak bezradny i bezsilny muszę brac tabletke bo dostaje bóli pa pa
i
wynik:
długo trwa taka sytuacja???
moj sie zachowywal tak samo na koniec malzenstwa, poszlismy nawet na terapie rodzinną, ale tylko raz bo potem nie chcial, ale jak mogl chciec skoro mial juz inną, moze jest jakis powod jego zachowania, zawsze tak bylo???
Kochan tu napewno nie ma innej bo ja juz nawet za nim chodzilam na działkę ,on tam siedzi sam i rozmysla zrobił sie samotnikiem nawet mało rozmawia z sąsiadami co kiedys bardzo dużo razem spedzalismy czasu ,pni też juz zwrocili mi uwagę co sie dzieje ,ale cóz ja nic nie poradzę a na terapie to jak mowiłam to mnie wysmiał ,ale sie ucieszyłam dostałam skierowanie do sanatorium do Lądka Zdroj jadę pierwszy raz nawet przez 4 lata namawiałam męża aby jechac razem bo wiem że lubi gory bo kiedys to jezdzilismy do Szklarskiej Poręby na wczasy był y to mile nasze chwile pa
i
wynik:
Skoro tak przedstawiasz sytuację ,to może dla czystego sumienia rozstań się z mężem i zacznij wszystko od nowa.
Kochana to nie pakie proste po tylu latach ,są rzeczy których nie idzie podzielic np. mieszkanie ja juz nie mam sily aby wszystko sobie od nowa urządzać ,a nie chciała bym wprowadzac sie do faceta i co zostawić dorobek całego życia ,myslę że zejdę na złą drogę zdrada ale cóz w imie czego mam cierpieć
spokojnie, radzę męzowi powiedzieć, ze Ty chcesz z nim isc na terapię, moze on ma depresję ![]()
jesli nie bedzie chcial iść to niestety na sile go nie wyciągniesz ![]()
fajnie z tym sanatorium, ja tez bylam rok temu, ale w iwoniczu ![]()
pamietaj, ze jak zdradzisz to juz tego nie cofniesz, wyobrazasz sobie zyc pod jednym dachem po czyms takim
??
Włanie dlatego tu piszę i szukam rozwiazania [/b[ ale cóz ja juz myslę że wszystkie znane mi srodi wyczerpalam ,wiem to mnie nie usprawiedliwia przed [b]zdradą ale ja juz dłuzej tego nie wytrzymam ,poczekam co będzie po moim powrocie z sanatorium może mąż doceni moją nieobecnosć mam taka cichą nadzieje a potem podejmę decyzję co dalej tylko znów problem facet bardzo nalega że mnie odwiedzi na parę dni w sanatorium a wiem że tak to juz dojdzie do zdrady[/b[ i dlatego mówie mu że ma dac mi czas na przemyslenie ale jak długo mogę go zwodzić ,a bardzo mi zalezy na tej znajomosći i co dalej [b] kochane babeczki
i
wynik:
radze bez skrepowania wdac sie w romans maz itak nic nie zuwazy a jesli to sobie przemysli