Tamiraa napisał/a:Samba napisał/a:A ja mam dosyć tej zasranej Ukrainy, wszędzie gdzie nie włączę, o niej się mówi. Od długiego czasu. Gdybym była osobą decyzyjną, to nie słałabym już pomocy tam, zamknęłabym lotnisko i tyle. Niech się walą. Zełeński taki mądry, a prawda jest taka, ze bez pomocy Polski i innych karajów już dawno by go nie było i tej jego Ukrainy - piszę to w kontekście takim, że mógłby zważać nieco bardziej na tych, dzięki którym jeszcze trzymają się w kupie.
Z drugiej strony znowu wychodzi w Polakach pycha - znowu chcą by Ukraina była im wdzięczna i znowu na to liczą. Śmieszne to i żałosne. Zawsze mnie uczono, ze pomocy powinno udzielać się bezinteresownie.
Przecież żadne z tych państw nie udzieliło pomocy bezinteresownie. To my zwykli ludzie pomagamy bezinteresownie.
Nie chodzi tyle o wdzięczność, a pamięć o obywatelach wlasnego kraju.
Zresztą wg ich ideologii, to my powinniśmy być im wdzięczni, bo nas bronią, i ta wdzięczność ma się wyrażać w konkretach.
Wciąż nie mogę się nadziwić, jak naród sponiewierany wojną, ma pieniądze na luksusowe wakacje w Hiszpanii? Właśnie stamtąd wróciłam, jeżdzę tam od chyba 10 lat i oprócz Niemców, żadna nacja nie dominowała, a teraz dominują Ukraińcy! Są wszędzie, jak zawsze roszczeniowi, niegrzeczni, głośni i wulgarni.
I żeby nie było: Sama pomagałam i pomagam ukraińskiej rodzinie, matce z trójką dzieci która mieszka w moim jednym mieszkaniu i którą bardzo lubię. Na początku nie płaciła wcale przez kilka miesięcy a ja za nią płaciłam rachunki za prąd i gaz, moja córka uczyła kobietę polskiego, a gdy ta znalazła pracę płaci mi za mieszkanie ale nie chce za dużo, bo wiem że nie ma skąd wziąć. U siebie była nauczycielką w szkole średniej, u nas sprzedaje mięso na stoisku w wielkim supermarkecie. Mieszkanie które jej wynajmuje ma 45 m2, ma dwie niewielkie pokoje a mieszka tam ona, wraz z trójką nastolatków. Cudów tam n ie mają. Co innego jest jednak ważne: Jej mąż walczył na froncie od samego początku wojny i zaginął. Tak, tak... Nie zginął, nie odnalazł się w niewoli, ale zaginąl. Kobieta (nie podam nawrt jej imienia, bo nie chcę jej zaszkodzić) pisała listy, pokazywała mi odpowiedzi, po męzu nie ma śladu, po prostu zaginął i nic nie wiadomo. Ona czeka od kilku lat, na jakiś nawet najmniejszy ślad po nim, ale nie wiadomo NIC.
I teraz pytanie: Jak to się ma do tych Ukraińców, których widywałam na Majorce? Ubranych od stóp do głow w firmowe ciuchy i stukających kelnerkę w ramie a potem pokazujących jej palcem, czego od niej chcą? Jakby byli pępkiem świata, a reszta musiała im służyć. Od tej pomocy z całego świata, w tym z Polski w tych ukraińskich łbach im się poprzewracało.
To Polska im pomogła jako pierwsza nie licząc się z kasą, nie sprawdzając, co się opłaca, a teraz mamy podziękowanie: Gloryfikację band UPA, które niemowlęta skazywały na śmierć, przybijając im języczki gwożdziem do drewnianych blatow stołów i patrząc jak cierpią umierając, Żełeński przedobrzył i wreszcie świat się o tym bestialstwie dowiedział.
Jestem zdania, że nie można odpłacać krzywdą za krzywdę, dla tego pomagam tej Ukraińskiej rodzinie i czasem przytulam tę ukraińską matkę, gdy płacze, że najstarszy syn we wrześniu skończy 17 lat i możliwe, że zostanie wezwany do wojska i i zaginie jak jego ojciec. Wciąz kombinuję, jak pomóc tej kobiecie, i pewnie coś wymyślę, ale o tym co stało się z Polakami na Wołyniu żaden Polak nie powinien zapomnieć i trzeba to rozliczyć w końcu, z całą stanowczością.