Rozwód z powodu "białego małżeństwa" - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód z powodu "białego małżeństwa"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: Rozwód z powodu "białego małżeństwa"

Małżeństwo trwa trochę ponad rok.
Seks przed ślubem: super, codziennie, często po parę razy dziennie, różne dodatki, inicjacja z obu stron itp
Po ślubie: Na początku jest seks, ale już bardzo okrojony, jedna pozycja i koniec. Mocne pośpieszanie "masz 5 minut i koniec". Tak jest przez 3 miesiące.
Potem kolejne 3 miesiące już coraz rzadziej, bo widać, że to wymuszone i żona nie chce, więc mi się też zaczyna odechciewać takiego seksu.
Te dwa etapy to łącznie 6 miesięcy. Po tym czasie rezygnuje z seksu i ja, bo mi też coś takiego nie odpowiada. Mówię jej, że nie nakładam presji i niech sobie ułoży w głowie wszystko i wrócimy do normalnego seksu, jak będzie ok.
I od tego czasu mija 6 miesięcy i nic 0 seksu przez pół roku.

Przez te 6 miesięcy, z 2-3 razy gadaliśmy o tym. Ucięta rozmowa przez żonę, natychmiast.

O Żonie: przez całe życie bardzo wysokie libido. Miała trochę partnerów w przeszłości, bardzo często była stroną inicjującą zbliżenia. Po rozstaniach nie mogła wytrzymać długo bez seksu.
I nie kłamała tutaj przed ślubem, znam ją i wiem, że taka była jak mówi.
Ślub również nie dla kasy. Intercyza i w razie rozwodu sobie na pewno poradzi.

Choroby: Od 8 lat leczy depresje/adhd. Leki tego typu mogą obniżać libido. Jednak nie u niej przez 7 lat nie obniżały. Mimo iż je brała, ma nawet wpisane bardzo wysokie libido. I tak jak powyżej, przez te 7 lat dużo związków i seksu. Całkowicie wyklucza możliwość terapii i tego typu rzeczy. Jedynie zgodziła się iść do psychiatry, bardzo dobrego. Dostała dodatkowo inny lek, który teoretycznie miał pomóc. Nie pomógł (wiem, że takie leki wkręcają się tygodniami, lub dłużej).

Rozmowy ze mną na temat tego problemu: brak i powiedziane, że nie będzie ich w przyszłości. Jedyne co usłyszałem, jak pytałem, dlaczego tak się dzieje to, albo że sama nie wie, albo że jakby teraz ma inne priorytety i seks to za młodu był. I że libido może wróci a może nigdy nie. Pytałem, też, czy widzi, jak ja promienieje, jak mnie dotykała wcześniej, to mówiła, że widzi i co z tego, są ważniejsze rzeczy. No ale tak to nie ma rozmowy poza tym.

Antykoncepcja: wazektomia, namawiała mnie, bo ona nie chce dzieci i sama nie chciała stosować nic, więc były prezerwatywy. Ja też tego chciałem i mi się to spodobało.

Inne tematy w małżeństwie, w zasadzie w większości tematów życiowych nie ma dramatu, jest ok.

Gorszy od braku seksu jest fakt, że nie nakładam presji i zapytam co parę miesięcy jak tam libido i to już jest problem. Czyli, że w sumie nie wiem, o co chodzi. Wiem, też, że gadała o tym, że swoim kolegą zamiast ze mną. Raczej nie chodzi tu o zdrady, bo w sumie siedzi w domu cały czas, ale jednak takie gadanie o tym z kimś 3, a nie ze mną to kiepskie.

Jakość seksu wcześniej: nie mi oceniać jej odczucia, ale chyba normalnie. Nie było problemów ze wzwodem czy przedwczesnych wytrysków, skupialiśmy się na sobie, bez egoizmów.

Na wyjściach na "randkę" zawsze zadowolona, docenia, mówi, że kocha, cieszy się. Ale po powrocie do domu, oczywiście nie ma nawet tematu.... I ona po wyjściach jest jeszcze długo, parę dni szczęśliwa, że było fajnie, a ja no też zadowolony z wyjścia, ale z tyłu głowy gdzieś, że jestem gównem, bo nawet żona mnie nie chce

Ja się czuje z tym coraz gorzej. Cały czas odrzucenie i zastanawianie się, dlaczego się mnie brzydzi, mojego ciała, a innych (byłych) facetów nie. I że pewnie jestem gorszy i najniżej "drabiny" mimo, że mąż, a nie jakaś luźna znajomość. Sam się sobie dziwie, bo mam grubo po 30 i zawsze byłem raczej twardy, stabilny emocjonalnie a ta sytuacja powoduje skrajne myśli, nawet pierwszy raz, samobójcze. Oczywiście to tylko myśli wygenerowane w mózgu, bo wiem, że się inaczej rozwiązuje takie tematy i to jest zdecydowanie zbyt błahy problem na takie działanie. Mówię tylko, co było po prostu.

I teraz myślę, co zrobić.

Jedna strona mnie mówi, że to była moja wymarzona kobieta od wielu lat, od pierwszego spojrzenia coś było między nami. Wspólne pasje mamy, fajnie się żyje na co dzień, fajnie się gada, na randki chodzi itp szkoda rezygnować z tego przez seks i poczucie odrzucenia braku bliskości. Dostosować się. Albo czekać, aż jej rzeczywiście wróci to duże, albo normalne libido.

Z drugiej strony, wygląda na to, że to martwy związek pod względem intymności i w zasadzie kolejne miesiące, lata będą takie same i lepiej teraz to zakończyć, niż jeszcze bardziej sfrustrowanym za rok, dwa, trzy, bo jak coś umarło, to umarło. I coraz większa utrata szacunku do siebie samego, "wykastrowanie". Ewentualnie zostanie "cuckoldem" XD jak się pojawi ktoś inny i jej się uruchomi libido.


Więc myślę poważnie o rozwodzie. Nawet jutro złożyć. Nie powinno być problemu w zasadzie. Bez winy + brak dzieci + rozdzielność majątkowa. Zakładam więc, że to nie będzie trudne z punktu widzenia formalnego. Jedynie się zastanawiam, czy moment jest odpowiedni, czy czekać jeszcze. Czekanie zostaje, bo rozmowy na pewno już nie wchodzą w grę.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Rozwód z powodu "białego małżeństwa"

Ponoć można wziąć rozwód z powodu braku seksu i to nawet w przypadku ślubu kościelnego i cywilnego tym bardziej,dlatego ja nigdy żona nie będę,ale jak to tylko 3 miesiące to ja bym.radzila jakas terapia albo może ma jakąś chorobę żona np zaburzenia hormonów czy coś takiego?

3 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-04-20 22:05:06)

Odp: Rozwód z powodu "białego małżeństwa"
karloo88 napisał/a:

Małżeństwo trwa trochę ponad rok.
Seks przed ślubem: super, codziennie, często po parę razy dziennie, różne dodatki, inicjacja z obu stron itp
Po ślubie: Na początku jest seks, ale już bardzo okrojony, jedna pozycja i koniec. Mocne pośpieszanie "masz 5 minut i koniec". Tak jest przez 3 miesiące.
Potem kolejne 3 miesiące już coraz rzadziej, bo widać, że to wymuszone i żona nie chce, więc mi się też zaczyna odechciewać takiego seksu.
Te dwa etapy to łącznie 6 miesięcy. Po tym czasie rezygnuje z seksu i ja, bo mi też coś takiego nie odpowiada. Mówię jej, że nie nakładam presji i niech sobie ułoży w głowie wszystko i wrócimy do normalnego seksu, jak będzie ok.
I od tego czasu mija 6 miesięcy i nic 0 seksu przez pół roku.

Przez te 6 miesięcy, z 2-3 razy gadaliśmy o tym. Ucięta rozmowa przez żonę, natychmiast.

O Żonie: przez całe życie bardzo wysokie libido. Miała trochę partnerów w przeszłości, bardzo często była stroną inicjującą zbliżenia. Po rozstaniach nie mogła wytrzymać długo bez seksu.
I nie kłamała tutaj przed ślubem, znam ją i wiem, że taka była jak mówi.
Ślub również nie dla kasy. Intercyza i w razie rozwodu sobie na pewno poradzi.

Choroby: Od 8 lat leczy depresje/adhd. Leki tego typu mogą obniżać libido. Jednak nie u niej przez 7 lat nie obniżały. Mimo iż je brała, ma nawet wpisane bardzo wysokie libido. I tak jak powyżej, przez te 7 lat dużo związków i seksu. Całkowicie wyklucza możliwość terapii i tego typu rzeczy. Jedynie zgodziła się iść do psychiatry, bardzo dobrego. Dostała dodatkowo inny lek, który teoretycznie miał pomóc. Nie pomógł (wiem, że takie leki wkręcają się tygodniami, lub dłużej).

Rozmowy ze mną na temat tego problemu: brak i powiedziane, że nie będzie ich w przyszłości. Jedyne co usłyszałem, jak pytałem, dlaczego tak się dzieje to, albo że sama nie wie, albo że jakby teraz ma inne priorytety i seks to za młodu był. I że libido może wróci a może nigdy nie. Pytałem, też, czy widzi, jak ja promienieje, jak mnie dotykała wcześniej, to mówiła, że widzi i co z tego, są ważniejsze rzeczy. No ale tak to nie ma rozmowy poza tym.

Antykoncepcja: wazektomia, namawiała mnie, bo ona nie chce dzieci i sama nie chciała stosować nic, więc były prezerwatywy. Ja też tego chciałem i mi się to spodobało.

Inne tematy w małżeństwie, w zasadzie w większości tematów życiowych nie ma dramatu, jest ok.

Gorszy od braku seksu jest fakt, że nie nakładam presji i zapytam co parę miesięcy jak tam libido i to już jest problem. Czyli, że w sumie nie wiem, o co chodzi. Wiem, też, że gadała o tym, że swoim kolegą zamiast ze mną. Raczej nie chodzi tu o zdrady, bo w sumie siedzi w domu cały czas, ale jednak takie gadanie o tym z kimś 3, a nie ze mną to kiepskie.

Jakość seksu wcześniej: nie mi oceniać jej odczucia, ale chyba normalnie. Nie było problemów ze wzwodem czy przedwczesnych wytrysków, skupialiśmy się na sobie, bez egoizmów.

Na wyjściach na "randkę" zawsze zadowolona, docenia, mówi, że kocha, cieszy się. Ale po powrocie do domu, oczywiście nie ma nawet tematu.... I ona po wyjściach jest jeszcze długo, parę dni szczęśliwa, że było fajnie, a ja no też zadowolony z wyjścia, ale z tyłu głowy gdzieś, że jestem gównem, bo nawet żona mnie nie chce

Ja się czuje z tym coraz gorzej. Cały czas odrzucenie i zastanawianie się, dlaczego się mnie brzydzi, mojego ciała, a innych (byłych) facetów nie. I że pewnie jestem gorszy i najniżej "drabiny" mimo, że mąż, a nie jakaś luźna znajomość. Sam się sobie dziwie, bo mam grubo po 30 i zawsze byłem raczej twardy, stabilny emocjonalnie a ta sytuacja powoduje skrajne myśli, nawet pierwszy raz, samobójcze. Oczywiście to tylko myśli wygenerowane w mózgu, bo wiem, że się inaczej rozwiązuje takie tematy i to jest zdecydowanie zbyt błahy problem na takie działanie. Mówię tylko, co było po prostu.

I teraz myślę, co zrobić.

Jedna strona mnie mówi, że to była moja wymarzona kobieta od wielu lat, od pierwszego spojrzenia coś było między nami. Wspólne pasje mamy, fajnie się żyje na co dzień, fajnie się gada, na randki chodzi itp szkoda rezygnować z tego przez seks i poczucie odrzucenia braku bliskości. Dostosować się. Albo czekać, aż jej rzeczywiście wróci to duże, albo normalne libido.

Z drugiej strony, wygląda na to, że to martwy związek pod względem intymności i w zasadzie kolejne miesiące, lata będą takie same i lepiej teraz to zakończyć, niż jeszcze bardziej sfrustrowanym za rok, dwa, trzy, bo jak coś umarło, to umarło. I coraz większa utrata szacunku do siebie samego, "wykastrowanie". Ewentualnie zostanie "cuckoldem" XD jak się pojawi ktoś inny i jej się uruchomi libido.


Więc myślę poważnie o rozwodzie. Nawet jutro złożyć. Nie powinno być problemu w zasadzie. Bez winy + brak dzieci + rozdzielność majątkowa. Zakładam więc, że to nie będzie trudne z punktu widzenia formalnego. Jedynie się zastanawiam, czy moment jest odpowiedni, czy czekać jeszcze. Czekanie zostaje, bo rozmowy na pewno już nie wchodzą w grę.

Uuu. Wazektomia bo mnie namawiała, bo nie chciala dzieci. Bo nie lubimy gumek

No wiem nie ustosunkowalem sie do glownego problemu

4 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-04-20 22:11:01)

Odp: Rozwód z powodu "białego małżeństwa"

Możesz poczekać na… oklaski big_smile
Trollujesz.

5

Odp: Rozwód z powodu "białego małżeństwa"
karloo88 napisał/a:

Małżeństwo trwa trochę ponad rok.
Seks przed ślubem: super, codziennie, często po parę razy dziennie, różne dodatki, inicjacja z obu stron itp
Po ślubie: Na początku jest seks, ale już bardzo okrojony, jedna pozycja i koniec. Mocne pośpieszanie "masz 5 minut i koniec". Tak jest przez 3 miesiące.
Potem kolejne 3 miesiące już coraz rzadziej, bo widać, że to wymuszone i żona nie chce, więc mi się też zaczyna odechciewać takiego seksu.
Te dwa etapy to łącznie 6 miesięcy. Po tym czasie rezygnuje z seksu i ja, bo mi też coś takiego nie odpowiada. Mówię jej, że nie nakładam presji i niech sobie ułoży w głowie wszystko i wrócimy do normalnego seksu, jak będzie ok.
I od tego czasu mija 6 miesięcy i nic 0 seksu przez pół roku.

Przez te 6 miesięcy, z 2-3 razy gadaliśmy o tym. Ucięta rozmowa przez żonę, natychmiast.

O Żonie: przez całe życie bardzo wysokie libido. Miała trochę partnerów w przeszłości, bardzo często była stroną inicjującą zbliżenia. Po rozstaniach nie mogła wytrzymać długo bez seksu.
I nie kłamała tutaj przed ślubem, znam ją i wiem, że taka była jak mówi.
Ślub również nie dla kasy. Intercyza i w razie rozwodu sobie na pewno poradzi.

Choroby: Od 8 lat leczy depresje/adhd. Leki tego typu mogą obniżać libido. Jednak nie u niej przez 7 lat nie obniżały. Mimo iż je brała, ma nawet wpisane bardzo wysokie libido. I tak jak powyżej, przez te 7 lat dużo związków i seksu. Całkowicie wyklucza możliwość terapii i tego typu rzeczy. Jedynie zgodziła się iść do psychiatry, bardzo dobrego. Dostała dodatkowo inny lek, który teoretycznie miał pomóc. Nie pomógł (wiem, że takie leki wkręcają się tygodniami, lub dłużej).

Rozmowy ze mną na temat tego problemu: brak i powiedziane, że nie będzie ich w przyszłości. Jedyne co usłyszałem, jak pytałem, dlaczego tak się dzieje to, albo że sama nie wie, albo że jakby teraz ma inne priorytety i seks to za młodu był. I że libido może wróci a może nigdy nie. Pytałem, też, czy widzi, jak ja promienieje, jak mnie dotykała wcześniej, to mówiła, że widzi i co z tego, są ważniejsze rzeczy. No ale tak to nie ma rozmowy poza tym.

Antykoncepcja: wazektomia, namawiała mnie, bo ona nie chce dzieci i sama nie chciała stosować nic, więc były prezerwatywy. Ja też tego chciałem i mi się to spodobało.

Inne tematy w małżeństwie, w zasadzie w większości tematów życiowych nie ma dramatu, jest ok.

Gorszy od braku seksu jest fakt, że nie nakładam presji i zapytam co parę miesięcy jak tam libido i to już jest problem. Czyli, że w sumie nie wiem, o co chodzi. Wiem, też, że gadała o tym, że swoim kolegą zamiast ze mną. Raczej nie chodzi tu o zdrady, bo w sumie siedzi w domu cały czas, ale jednak takie gadanie o tym z kimś 3, a nie ze mną to kiepskie.

Jakość seksu wcześniej: nie mi oceniać jej odczucia, ale chyba normalnie. Nie było problemów ze wzwodem czy przedwczesnych wytrysków, skupialiśmy się na sobie, bez egoizmów.

Na wyjściach na "randkę" zawsze zadowolona, docenia, mówi, że kocha, cieszy się. Ale po powrocie do domu, oczywiście nie ma nawet tematu.... I ona po wyjściach jest jeszcze długo, parę dni szczęśliwa, że było fajnie, a ja no też zadowolony z wyjścia, ale z tyłu głowy gdzieś, że jestem gównem, bo nawet żona mnie nie chce

Ja się czuje z tym coraz gorzej. Cały czas odrzucenie i zastanawianie się, dlaczego się mnie brzydzi, mojego ciała, a innych (byłych) facetów nie. I że pewnie jestem gorszy i najniżej "drabiny" mimo, że mąż, a nie jakaś luźna znajomość. Sam się sobie dziwie, bo mam grubo po 30 i zawsze byłem raczej twardy, stabilny emocjonalnie a ta sytuacja powoduje skrajne myśli, nawet pierwszy raz, samobójcze. Oczywiście to tylko myśli wygenerowane w mózgu, bo wiem, że się inaczej rozwiązuje takie tematy i to jest zdecydowanie zbyt błahy problem na takie działanie. Mówię tylko, co było po prostu.

I teraz myślę, co zrobić.

Jedna strona mnie mówi, że to była moja wymarzona kobieta od wielu lat, od pierwszego spojrzenia coś było między nami. Wspólne pasje mamy, fajnie się żyje na co dzień, fajnie się gada, na randki chodzi itp szkoda rezygnować z tego przez seks i poczucie odrzucenia braku bliskości. Dostosować się. Albo czekać, aż jej rzeczywiście wróci to duże, albo normalne libido.

Z drugiej strony, wygląda na to, że to martwy związek pod względem intymności i w zasadzie kolejne miesiące, lata będą takie same i lepiej teraz to zakończyć, niż jeszcze bardziej sfrustrowanym za rok, dwa, trzy, bo jak coś umarło, to umarło. I coraz większa utrata szacunku do siebie samego, "wykastrowanie". Ewentualnie zostanie "cuckoldem" XD jak się pojawi ktoś inny i jej się uruchomi libido.


Więc myślę poważnie o rozwodzie. Nawet jutro złożyć. Nie powinno być problemu w zasadzie. Bez winy + brak dzieci + rozdzielność majątkowa. Zakładam więc, że to nie będzie trudne z punktu widzenia formalnego. Jedynie się zastanawiam, czy moment jest odpowiedni, czy czekać jeszcze. Czekanie zostaje, bo rozmowy na pewno już nie wchodzą w grę.

Cos masz popsute w sobie. jesteś nie pierwszy i nie ostatni. Niezależnie od tego czy historia zmyślona czy realna.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód z powodu "białego małżeństwa"

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024