minnie.89 napisał/a:A po co on ma ze mną mieszkać? Nie ma swojego domu, że do mnei się chce wprowadzić?
Rozmawialiśmy o tym kilka postów wyżej. Jeżeli to związek oparty na ruchaniu, coś w rodzaju FWB to się z tobą zgadzam w 100%, nie ma sensu do nikogo się przeprowadzać bo nie taki jest cel tej relacji. Jeżeli natomiast jest to związek romantyczny, który docelowo ma prowadzić do założenia rodziny to chyba trochę dziwne jak mieszkają ludzie oddzielnie, nie uważasz? Ja nie znam żadnego długoletniego związku czy małżeństwa, gdzie kobieta mieszka w swoim mieszkaniu a męzczyzna w swoim (pomijam czasowe sytuacje spowodowane np; pracą w delegacjach).
minnie.89 napisał/a:Co do świat, dlaczego mam stać przy garach może tego nie lubie? Może wolę jechać sobie do Egiptu niż ich zaprosić, ja nie mówię co ja osobiście chce tylko zawsze ta duga strona może coś chcieć co nie koniecznie dla mnie musi być wygodne.
Ale wiesz, że święta są raz w roku? Chyba, że chcesz ich zaprosić na jedne i drugie to niech będzie 2 razy w roku. Stać przy garach nie musisz, coraz więcej ludzi zamawia catering, zresztą to bez znaczenia, nikogo nigdzie zapraszać nie musisz. Chodzi mi tylko o chorą logikę jaką się kierujesz. Porównywać zaproszenie teściow na święta, czyli JEDEN dzień w roku do mieszkania z dziećmi partnerki przez 365 dni w roku to naprawdę trzeba być mocno nawalonym 
minnie.89 napisał/a:A w czym mi jego dzieci mają przeszkadzać? I w jaki sposób ja niby miałabym przy nich pomagać? Domagasz się równości on przy moim nie musi pomagać jest duże samodzielne, więc dlaczego ma mam pomagać przy jego dziecku w końcu ma być równo prawda?
Mam nadzieję, że w niczym nie będą przeszkadzać. Wypowiedź spójna i logiczna, skreślamy tylko samotne matki z małymi dziećmi bo przy nich zawsze jest dużo roboty, jak "jest duże samodzielne" to nie ma problemu 
minnie.89 napisał/a:Ja mam jedno, wiec panów z więcej niż jednym skreślam, bo ma być po równo nie może mieć przewagi.
Ja nie mam żadnego więc panie z jakimkolwiek też skreślam.
minnie.89 napisał/a:Moi rodzice akurat nie są starzy, ale to nie ma znaczenia, znaczenie ma to, że nigdy nie jest po równo.
Gratuluję, oby tak im zawsze zostało.
minnie.89 napisał/a:Kuriozalność Twoich wypowiedzi polega na tym, iż do rzadkości jest po równo, idealnie mają tyle samo, a Ty się tego domagasz, tylko ziemia nie jest płaska.
Kuriozalnośc twoich wypowiedzi polega na tym, że kompletnie nie łapiesz proporcji. Nie chodzi o to, że ma być po równo, chodzi o to, że jak ja nie mam dzieci to mogę nie chcieć i nie chcę wiązać się z kobieta która dzieci ma, zwłąszcza takie, które z nią, a więc docelowo i ze mną będą mieszkały.
Ja ci zadałem bardzo proste pytanie a ty zamiast odpowiedzieć zaczynasz dziwne filozofie w stylu a po co on ma się do nie przeprowadzac a co ja mam pomagać przy jego dzieciach...
Zapytam więc jeszcze raz:
Czy mając do wyboru wolnego mężczynę bez zobowiązań albo mężczynę, który ma dzieci (a te DZIECI Z NIM MIESZKAJĄ 365 DNI W ROKU) uważasz, że atrakcyjniejszy jest ten drugi? Żeby ułatwić ci zadanie zaznaczam, że nie spotykacie się na niezobowiazujące bzykanie, nie jest to żaden układ FWB, docelowo razem zamieszkacie u ciebie albo u niego, wszystko jedno, ty, on i jego dzieci. Atrakcyjna opcja?