Mrs.Happiness napisał/a:alien92 napisał/a:Nie sądzę. Nie chodzi o to, że ze mną sam na sam był niezadowolonym gburem, po prostu na wszelkich wypadach czy imprezach on od razu stawał sie promienny, po prostu czuje się tam jak ryba w wodzie i uwielbia te "klimaty". Stąd tez nie wierze ze w najbliższej przyszłości on zauważy, że ma jakis problem
Dodatkowo on wyrósł w środowisku gdzie tego alkoholu zawsze wszędzie było dużo
To nie przypadek, ze jest "spokojny i wycofany" i sięgał po alkohol z powodu stresów i w taki sposób się uzależnił
On lubi alkohol, lubi towarzystwo, więc w takiej konfiguracji myslę, że jeszcze trudniej dostrzeć swój problemAle jednak pisałaś, że jak byliście sami w domu, to często w weekend wolał nigdzie nie wychodzić, tylko posiedzieć przy flaszce. Jak w piątek się upijał, to sobotę pewnie chorował, a w niedzielę robił powtórkę z rozrywki. Mógł przecież zaproponować kino, teatr, spacer, potem kolację i nawet wypić sobie w restauracji kulturalnie jednego czy ze dwa drinki. Mimo to bardziej kuszące wydało mu się obalenie za jednym zamachem dwóch butelek wina, co poza domem byłoby znacznie utrudnione, bo wiedział z doświadczenia, że miałabyś o to pretensje i zepsuła mu zabawę swoim narzekaniem. Popraw mnie, jeśli się mylę, ale widzę to tak, że stawał się bardzo towarzyski i chętnie opuszczał mieszkanie wtedy, gdy miał pewność, że będzie można się wspólnie napić. Niektórzy tak mają. Bez alkoholu to nie warto nawet nogi wystawić za próg. Kiedyś mnie rozwaliło, jak mi koleżanka powiedziała, że choć wolałaby tego nie robić, to kupuje wódkę na komunię świętą swojego dziecka, bo pół rodziny by później narzekało, że zrobiła "imprezę" bez picia. Dramat.
Tak było, ale to raczej nie wynika z dwubiegónówki, jak mu to ktos zarzucał, a po prostu juz od dłuższego czasu nam się nie układało. Coraz bardziej był sfrustrowany swoim "nudnym" życiem ze mną i faktem, ze coraz gorzej znosiłam weekendy, więc z automatu tez się dystansowałam w tej relacji. Myślę, że czuł sie ze mną naprawde ograniczany, stąd był taki szczęśliwy gdy nagle mógł być w swoim żywiole.
Zerwaliśmy przed weekendem i widze ze cały weekend wstawał po 13 sądząc po jego aktywności na mesangerze... dzisiaj np pojawił się dopiero po 11. Także... no jest grubo
Zwykle ze mna nigdy w tygodniu nie zdarzyło mu się tak długo spać.
Mozna oczywiście mówć ze pewnie jest załamany i dlatego tak poleciał, ale niestety obawiam się, ze tak to już teraz będzie wyglądać
To już nie twoja broszka.