Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 143 z 143 ]

131

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
alien92 napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:
alien92 napisał/a:

Nie sądzę. Nie chodzi o to, że ze mną sam na sam był niezadowolonym gburem, po prostu na wszelkich wypadach czy imprezach on od razu stawał sie promienny, po prostu czuje się tam jak ryba w wodzie i uwielbia te "klimaty". Stąd tez nie wierze ze w najbliższej przyszłości on zauważy, że ma jakis problem
Dodatkowo on wyrósł w środowisku gdzie tego alkoholu zawsze wszędzie było dużo
To nie przypadek, ze jest "spokojny i wycofany" i sięgał po alkohol z powodu stresów i w taki sposób się uzależnił
On lubi alkohol, lubi towarzystwo, więc w takiej konfiguracji myslę, że jeszcze trudniej dostrzeć swój problem

Ale jednak pisałaś, że jak byliście sami w domu, to często w weekend wolał nigdzie nie wychodzić, tylko posiedzieć przy flaszce. Jak w piątek się upijał, to sobotę pewnie chorował, a w niedzielę robił powtórkę z rozrywki. Mógł przecież zaproponować kino, teatr, spacer, potem kolację i nawet wypić sobie w restauracji kulturalnie jednego czy ze dwa drinki. Mimo to bardziej kuszące wydało mu się obalenie za jednym zamachem dwóch butelek wina, co poza domem byłoby znacznie utrudnione, bo wiedział z doświadczenia, że miałabyś o to pretensje i zepsuła mu zabawę swoim narzekaniem. Popraw mnie, jeśli się mylę, ale widzę to tak, że stawał się bardzo towarzyski i chętnie opuszczał mieszkanie wtedy, gdy miał pewność, że będzie można się wspólnie napić. Niektórzy tak mają. Bez alkoholu to nie warto nawet nogi wystawić za próg. Kiedyś mnie rozwaliło, jak mi koleżanka powiedziała, że choć wolałaby tego nie robić, to kupuje wódkę na komunię świętą swojego dziecka, bo pół rodziny by później narzekało, że zrobiła "imprezę" bez picia. Dramat.


Tak było, ale to raczej nie wynika z dwubiegónówki, jak mu to ktos zarzucał, a po prostu juz od dłuższego czasu nam się nie układało. Coraz bardziej był sfrustrowany swoim "nudnym" życiem ze mną i faktem, ze coraz gorzej znosiłam weekendy, więc z automatu tez się dystansowałam w tej relacji. Myślę, że czuł sie ze mną naprawde ograniczany, stąd był taki szczęśliwy gdy nagle mógł być w swoim żywiole.

Zerwaliśmy przed weekendem i widze ze cały weekend wstawał po 13 sądząc po jego aktywności na mesangerze... dzisiaj np pojawił się dopiero po 11. Także... no jest grubo smile
Zwykle ze mna nigdy w tygodniu nie zdarzyło mu się tak długo spać.
Mozna oczywiście mówć ze pewnie jest załamany i dlatego tak poleciał, ale niestety obawiam się, ze tak to już teraz będzie wyglądać

To już nie twoja broszka.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Też nie uważam, by miał chorobę dwubiegunową. Po prostu bardzo lubi stan upojenia i nie chce zauważyć, że w każdej chwili grunt może usunąć mu się spod nóg, a wtedy nie będzie już tak wesoło. Jeśli nie miałaś w życiu zbytnio styczności z alkoholikami, to poczytaj sobie w internecie wywiady z nimi. Mnóstwo znanych osób miało ten problem i często opowiadają, jak u nich wyglądał cały proces. Sama się przekonasz, ile podobnych tekstów słyszałaś od swojego byłego partnera. Być może on jeszcze nie przekroczył tej cienkiej granicy, nie mnie diagnozować, ale niechybnie zmierza do stania się pełnoprawnym pijakiem, bo już ma zbieżny schemat myślenia oraz identyczne wymówki. Ważne, byś zrozumiała, że nie miałaś możliwości mu pomóc, skoro tej pomocy przyjąć nie chciał i nie będziesz winna niczemu, co wydarzy się dalej. Nawet gdyby teraz się rozpił na dobre, to jego decyzja. Próbowałaś, wszystkie te lata stawiał opór, więc niech radzi sobie sam. Dzieckiem nie jest.

133

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Matko jedyna big_smile ...
zamilknę jednak big_smile

134

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Mrs.Happiness napisał/a:

Nikt się przecież nie rodzi z takim schematem, tylko go nabywa.

I tak i nie. Pewne zaburzenia mają wpisane w swoją charakterystykę uzależnienia.

Czy facet ma jakieś czy nie, to już sprawa dla jego terapeuty. O ile leczenie podejmie.

135 Ostatnio edytowany przez Klaryssa (2025-02-11 11:42:51)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
alien92 napisał/a:

Zerwaliśmy przed weekendem i widze ze cały weekend wstawał po 13 sądząc po jego aktywności na mesangerze... dzisiaj np pojawił się dopiero po 11. Także... no jest grubo smile
Zwykle ze mna nigdy w tygodniu nie zdarzyło mu się tak długo spać.
Mozna oczywiście mówć ze pewnie jest załamany i dlatego tak poleciał, ale niestety obawiam się, ze tak to już teraz będzie wyglądać

Postaraj się obserwować takie swoje zachowania bo nadal w tym jesteś - nadal sprawdzasz o której wstaje i czy na pewno 'żyje' czy pije itd. Jeśli nie masz pieniadzy na terapie (nie wiem jak to wyglada na NFZ) to pomysl o stacjonarnych lub online meetingach Al Anon bo teraz jest najtrudniejszy czas dla Ciebie. Nie powinnaś być z tym sama. Wspoluzaleznieni często myla miłość ze współczuciem czy litością i dlatego tak wiele osób wraca do alkoholików kiedy tylko usłyszą obietnice ze juz od teraz będzie wszystko dobrze i przestana pic. Bardzo żałuję ze byłam z tym sama bo właśnie wystarczyło kilka tygodni i wróciłam ...

136

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Wiem, ze dobrze mi doradzacie, jednak te głosy o moim współuzależnieniu chyba sa trochę na wyrost. Poczytałam o tym i większość rzeczy nie jest zgodna az tak z moją sytuacją. wydaje mi się, że to jeszcze nie był ten etap jego alkoholizacji. Co do sprawdzania jego aktywności, to postanowiłam go zarchiwizować i nie interesować się.
Był u mnie ostatnio po rzeczy i miał głębokie oparzenie na nadgarstku, pytam go co się stało, a on, że to wynik "zabawy z bratem" zapalniczką.  Jak zapytałam czy był wtedy trzeźwy, to oczywiście nie był smile

137 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-02-14 22:02:21)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
alien92 napisał/a:

Wiem, ze dobrze mi doradzacie, jednak te głosy o moim współuzależnieniu chyba sa trochę na wyrost. Poczytałam o tym i większość rzeczy nie jest zgodna az tak z moją sytuacją. wydaje mi się, że to jeszcze nie był ten etap jego alkoholizacji. Co do sprawdzania jego aktywności, to postanowiłam go zarchiwizować i nie interesować się.
Był u mnie ostatnio po rzeczy i miał głębokie oparzenie na nadgarstku, pytam go co się stało, a on, że to wynik "zabawy z bratem" zapalniczką.  Jak zapytałam czy był wtedy trzeźwy, to oczywiście nie był smile

To pojęcie współuzależnienia nie musi być książkowe, tak się mówi o kimś kto tkwi przy alkoholiku. Sama widzisz ile lat przy nim zmarnowałaś, dobrze że udało ci się odejść. Ale jak będzie dalej, czy poradzisz sobie psychicznie, miejmy nadzieję, że dasz radę bez terapii.

138 Ostatnio edytowany przez alien92 (2025-03-03 02:07:13)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Witajcie. Musze się wygadać. Jest mi strasznie przykro i żal

Ostatnio umawialiśmy się na jakieś zabieranie rzeczy, zwykle w weekendy ZAWSZE przekładał, bo nie był w stanie prowadzić bo miał takiego kaca....Tzn ze przynajmniej co weekend mocno się upija, tak że za każdym razem przekłada umówioną wizytę. Za każdym razem w weekend odpisuje w okolicach godziny 13, bo wtedy wstaje - Ze mną aż tak to nie wyglądało.
Widzieliśmy się też wczoraj, miał mocny kaszel, mówił, że od miesiąca go męczy, rzuciłam, że może od alkoholu o na to " nie idż tą drogą" Czyli tyle by było z jego przemyśleń.
Kilka dni temu odeszła z jego firmy menadżerka, którą zatrudniał, co lepsze znalazła pracę w identycznej firmie na tym samym stanowisku
Jest załamany
Pierwsze co pomyślałam gdy mi o tym powiedział, to że ona musiała dojść do identycznych wniosków jak ja, że nic z nim nie osiągnie...Zastanawiałam się kiedy odejdzie i pomyślałam, że jak to nastapi, to będzie równia pochyła..., dziewczyna sporo trzymała w ryzach i też myślę trochę go mimo wszystko nakręcała. Wiem, że ostatni pracownik jaki mu został na pewno odejdzie po niej.

I wiecie jest mi tak cholernie przykro, bo to jest dobry człowiek i nie jest głupi, a idzie dobrowolnie w "przepaść" by obudzić się za 10 lat z niczym...a raczej z nałogiem i ledwo wystarczającą kasą na wynajem mieszkania. Wiem, że skoro ona odeszła, to on się do reszty teraz "rozdrobni". Gdy powiedział, ze ten ostatni pracownik pewnie odejdzie za nią, bo to dla niego sygnał, że nie ma sensu zostawać, skwitował to " to wracamy do początku...zostaje sam"...Gość 35 lat i nie widzi w jak złą stronę to idzie? Że powinien być w tym momencie raczej na innym etapie życia?
Naprawdę jest mi tak strasznie przykro, że on tego nie dostrzega i nie rozumiem tego

139

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
alien92 napisał/a:

to wracamy do początku...zostaje sam"...Gość 35 lat i nie widzi w jak złą stronę to idzie? Że powinien być w tym momencie raczej na innym etapie życia?
Naprawdę jest mi tak strasznie przykro, że on tego nie dostrzega i nie rozumiem tego

Dno to najlepsze co go może w tej chwili spotkać, o ile jest alkoholikiem
to rzadka szansa żeby dostrzegł i miał przebłysk tego gdzie się znajduje .

140 Ostatnio edytowany przez alien92 (2025-03-03 02:42:15)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
paslawek napisał/a:
alien92 napisał/a:

to wracamy do początku...zostaje sam"...Gość 35 lat i nie widzi w jak złą stronę to idzie? Że powinien być w tym momencie raczej na innym etapie życia?
Naprawdę jest mi tak strasznie przykro, że on tego nie dostrzega i nie rozumiem tego

Dno to najlepsze co go może w tej chwili spotkać, o ile jest alkoholikiem
to rzadka szansa żeby dostrzegł i miał przebłysk tego gdzie się znajduje .


Nie wiem czy jest, ale z takim stylem życia raczej nim zostanie. Nie znam nikogo bez nałogu, kto co tydzień budzi się z wielkim kacem.
Jestem zła, sfrustrowana i smutna. Nie rozumiem, czemu rodzina nim nie potrząśnie. Ile razy go nie pytałam jak w pracy, on na to, że idzie kiepsko, a laska odeszła do tej samej branży i tam widać jakos im idzie...
Nie jest mi nawet żal "nas", tylko jego jako człowieka...bo mam wrażenie, że na moich oczach życie mu się stacza, nie interesuje go praca i dalej uznaje, że po prostu lubi smak alkoholu i wszystko wporzo

141 Ostatnio edytowany przez Klaryssa (2025-03-03 09:43:54)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
alien92 napisał/a:

I wiecie jest mi tak cholernie przykro, bo to jest dobry człowiek i nie jest głupi, a idzie dobrowolnie w "przepaść" by obudzić się za 10 lat z niczym ...

Właśnie nie jest to aż tak dobrowolne niestety. Alkoholizm nie bez przyczyny jest klasyfikowany jako choroba. Zaprzeczanie i iluzja to tez tego część. Jak na razie konsekwencje nie są dla niego aż tak poważne by się z tego przebudzić. Każdy ma swój czas a Ty ani nikt inny nie ma na to wpływu. Alkoholikowi powinno się tylko pomoc kiedy prosi o te pomoc a wcześniej to jest tylko i wyłącznie wspieranie i pogłębianie jego alkoholizmu. Pomaganie mu w nim. Paradoksalnie im bardziej mu się pomaga i 'ratuje' tym bardziej jego alkoholizm się rozpędza ... 

Rozumiem Twój smutek mimo, ze nie jesteście juz razem. Wiem ze z punktu widzenia ludzkiego/empatycznego jest to bardzo przykre i smutne ale niestety tak jest. Dobrze zrobiłaś odchodząc od niego. Podjęłaś najlepsza dla siebie decyzje.

142 Ostatnio edytowany przez Klauss (2025-03-04 01:40:20)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Będzie brutalnie: zapomnij o nim, to  alkoholik. On sam sobie nie chce pomóc ani nic zmienić w swoim życiu, twój trud jest daremny.

143

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
alien92 napisał/a:

Witajcie. Musze się wygadać. Jest mi strasznie przykro i żal

Ostatnio umawialiśmy się na jakieś zabieranie rzeczy, zwykle w weekendy ZAWSZE przekładał, bo nie był w stanie prowadzić bo miał takiego kaca....Tzn ze przynajmniej co weekend mocno się upija, tak że za każdym razem przekłada umówioną wizytę. Za każdym razem w weekend odpisuje w okolicach godziny 13, bo wtedy wstaje - Ze mną aż tak to nie wyglądało.
Widzieliśmy się też wczoraj, miał mocny kaszel, mówił, że od miesiąca go męczy, rzuciłam, że może od alkoholu o na to " nie idż tą drogą" Czyli tyle by było z jego przemyśleń.
Kilka dni temu odeszła z jego firmy menadżerka, którą zatrudniał, co lepsze znalazła pracę w identycznej firmie na tym samym stanowisku
Jest załamany
Pierwsze co pomyślałam gdy mi o tym powiedział, to że ona musiała dojść do identycznych wniosków jak ja, że nic z nim nie osiągnie...Zastanawiałam się kiedy odejdzie i pomyślałam, że jak to nastapi, to będzie równia pochyła..., dziewczyna sporo trzymała w ryzach i też myślę trochę go mimo wszystko nakręcała. Wiem, że ostatni pracownik jaki mu został na pewno odejdzie po niej.

I wiecie jest mi tak cholernie przykro, bo to jest dobry człowiek i nie jest głupi, a idzie dobrowolnie w "przepaść" by obudzić się za 10 lat z niczym...a raczej z nałogiem i ledwo wystarczającą kasą na wynajem mieszkania. Wiem, że skoro ona odeszła, to on się do reszty teraz "rozdrobni". Gdy powiedział, ze ten ostatni pracownik pewnie odejdzie za nią, bo to dla niego sygnał, że nie ma sensu zostawać, skwitował to " to wracamy do początku...zostaje sam"...Gość 35 lat i nie widzi w jak złą stronę to idzie? Że powinien być w tym momencie raczej na innym etapie życia?
Naprawdę jest mi tak strasznie przykro, że on tego nie dostrzega i nie rozumiem tego

Paradoksalnie dno do którego zbliża się Twój ex jest najlepszym co może go spotkać. Bo póki jakoś tam wynurza chociaż czubek głowy na powierzchnie to daje mu to iluzoryczne przekonanie że nie jest źle i ma kontrolę nad sytuacją a skoro tak to nie ma problemu i alkoholizmu. Dno daje 2 możliwości. Albo na nim pozostać i przepaść albo się od niego odbić. Dla alkoholików żadne tłumaczenia ani lamenty rodziny dziewczyny itp nie maja znaczenia jeśli chodzi o zmianę. Oni sami muszą tej zmiany chcieć a chcą jej dopiero jak już są właśnie na dnie ( a i to nie zawsze).
Idź swoją drogą kobieto nie trzymaj się iluzji ze jemu się odmieni. To jest droga którą on musi przebyć sam. Ty musisz przebyć własną i powinnaś bo masz silne cechy współuzależnienia i sama podobnie jak on wciąż trochę udajesz że on nie jest alkoholikiem tylko dopiero jest tym zagrożony. Bullshit

Posty [ 131 do 143 z 143 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024