Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 143 ]

1 Ostatnio edytowany przez alien92 (2025-01-27 20:23:13)

Temat: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Witajcie, chciałabym Was prosić o obiektywną ocenę sytuacji

Chodzi o stosunek faceta do alkoholu

Gdy zaczęliśmy randkować w knajpach zawsze zamawiał po kilka drinków i na koniec randki przeważnie " już było po nim widać" Pierwsza czerwone flaga pojawiła mi się wiele, wiele lat temu, gdy jeszcze ze sobą nie mieszkaliśmy i przyjechał do mnie, to była pewnie jakaś jedna z pierwszych wizyt. Kupił wino i doskonale wiedząc, ze ja nie przepadam za alkoholem wypił całą butelkę sam. Po tym pamiętam, że powiedziałam mu, ze to jest dla mnie dziwne i ja nie wyobrażam sobie być z kimś kto nadużywa alkoholu. Bardzo się wystraszył, zaczął tłumaczyć, że zle to odbieram itd

Po tej sytuacji przestał zupełnie pić gdy się widywaliśmy, no może sporadycznie. Dość szybko się do mnie wprowadził i zadziwiająco często miał silną potrzebę jeżdżenia w swoje rodzinne strony do swojej matki, tłumaczył to tym, że mieszkał z nimi, jest zżyty. Jeździł tam średnio co drugi/trzeci weekend z tego co pamiętam.
Z perspektywy czasu wydaje mi się, że chodziło tylko o to żeby sobie tam "odrobić" picie alkoholu, bo potem nie miał juz zupełnie potrzeby tak częstych wypraw


Kolejna sytuacja wydarzyła sie gdy byliśmy ze sobą jakieś pół roku, bardzo mnie to zdystansowało do niego, wszystko wydarzyło sie w jego domu rodzinnym. Pod nieobecność rodziców zrobił grilla, miał urodziny, wpadł do niego przyjaciel,. Mój facet upił się tak, że o godzinie 18 już spał nieprzytomny, a ja byłam cały wieczór właściwie sama w obcym domu

Z biegiem czasu uznałam, że wszystko jest dla ludzi i to nic złego jak sporadycznie napije sie w weekend. Gdy mieszkając już ze mną nie pił, to potem i tak szukał tylko okazji, raz pamiętam wrócił w środku nocy od kolegi, był w takim stanie, że dosłownie zwymiotować na pół ściany..
Przez jakiś czas pił dwa piwa w sobotę
Następnie czteropak
Później stwierdził ze piwo go za bardzo napełnia, zaczął pic whisky
Z pijącego piątku zrobiła sie również niedziela
Aktualnie sa to ok. dwie butelki wina w piątek oraz w niedziele
Co tydzień regularnie jest dość mocno nietrzeźwy, gdy z nim o tym rozmawiałam uznał ze nie widzi problemu, bo lubi alkohol, lubi to jak się po nim czuje i skoro nie zawala obowiązków to wszystko jest ok i w takim wypadku "może byc nawet weekendowym alkoholikiem" 
Jesli długi weekend zaczyna się powiedzmy w piątek, on już go w czwartek wieczorem " celebruje", wówczas z automatu też więcej pije bo średnio co drugi dzien w długi weekend.

To co jest dla mnie niepokojące, że dla niego jest spoko usiąść samemu i pić
Gdy są u niego w rodzinie jakies okazję typu urodziny czy nawet święta, robi wszystko byle tylko nie byc kierowcą
Gdy jest bardzo duża impreza to 80% czasu nie spędza ze mną tylko "na papierosie" lub na pijackich pogadankach z wujkami
Zdarza się, że potrafi się gorzej czuć i rezygnuje z alkoholu

Jeśli jesteśmy gdzieś na wyjeździe, to mimo picia w restauracji przy jedzeniu - jest mu mało, zawsze po powrocie do hotelu schodzi również do baru. Czasem wypija dwa piwa i przychodzi, a czasem potrafi tam spędzić dużo czasu i wraca po dwóch godzinach

Jakiś czas temu nawet "chwalił się", że wiele razy w przeszłości okłamywał mnie co do ilości wypitego alkoholu, żebym nie była zła, bo niby się tak świetnie trzyma i nie byłam w stanie go rozszyfrować

Czy Waszym zdaniem jest to już uzależnienie, nawet jesli (rzadko bo rzadko) może odpuścić picie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

On nie odpuści, alko lubi jak słodkie mleko, jest alkoholikiem.
Odpuścić to musisz ty, ale jego.

3

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Nie jestem specjalistą od alkoholu (mimo, że mój jeszcze mąż jest alkoholikiem, choć długo trzeźwym z upadkami) ale jak kiedyś rozmawiałam z kimś kto się na tym zna i sama w obawie o siebie udałam się do specjalisty ds. uzależnień to powiedział mi, że jest kilka symptomów wskazujących, że jest "niebezpiecznie". To m.in. upośledzona kontrola picia, natarczywość myśli związanych z piciem podczas nie picia, zwiekszona tolerancja na alkohol, picie mimo świadomości szkodliwości, coś co sprawia przyjemność i ulgę, szukanie okazji do picia, przesunięte granice i normalizowanie picia. Jakoś tak to szło. ALE nie ty jesteś od diagnozowania go, on sam musi szczerze stanąć w prawdzie z sobą i powiedzieć że ma problem i czy mu w ogóle ten problem przeszkadza. Dla mnie jego picie to ogromną czerwona flaga. Sam mówi, że lubi alkohol i pije dalej więc widocznie problemu nie dostrzega, a ty choćbyś stanela na rzęsach to tego nie ukrócisz, czasem nawet ultimatum nie pomoże. Jeśli reguluje w chory sposób emocje, normalizuje i mówi co mówi, to nie wielki wpływ na niego masz tak naprawdę.

Ja już drugi raz błędu nie popełnię i nie będę pokładać wiary w "trzeźwość" osoby chorej. Tobie też odradzam wiarę w człowieka, który problem ewidentnie ma. Oczywiście najpierw pewnie podjęłabym jakieś kroki jak krotka acz szczera rozmowa na ten temat, obserwacja jego reakcji na to co mówisz i tak dalej. Ale no to jest choroba, proces wychodzenia z tego. Ale ja się średnio na tym znam wbrew pozorom i mimo, że kiedyś postawiłam ultimatum i podziałało bo mąż nie pil parę lat tak pić zaczął. Teraz już wiem na co zwracać uwagę I jestem mądrzejsza. Tobie też radzę być mądrą, nie normalizować i nie pozwalać na przesuwanie swoich granic. Tyle ci mogę napisać jako "koleżanka po fachu"

4

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Na pierwszy rzut oka - alkoholik.

Ale też prawda jest taka, że to różnie bywa. Churchill pił przynajmniej ze 3-4 razy więcej i jednak alkoholikiem nie był.


Wszystko rozbija się o niuanse. Jeśli pije tylko po to, żeby się wstawić, to faktycznie jest coś na rzeczy. Jeśli jest to jedynie skutek uboczny spożywania (bo faktycznie lubi smak wina, czy łiskacza) i pije odpowiedzialnie, to problemu aż tak dużego bym się w tym nie upatrywał.


W naszym kraju spożywa się sporo, choć też alkohol jest mocno demonizowany.


Taka ciekawostka:


Professor Andrew Jarosz of Mississippi State University and colleagues served vodka-cranberry cocktails to 20 male subjects until their blood alcohol levels neared legal intoxication and then gave each a series of word association problems to solve. Not only did those who imbibed give more correct answers than a sober control group performing the same task, but they also arrived at solutions more quickly. The conclusion: drunk people are better at creative problem solving.


https://hbr.org/2018/05/drunk-people-ar … em-solving


https://www.businessinsider.com/having- … 012-3?IR=T



Tu jest całkiem fajna regułka na kontrolę spożycia:


According to the US Coast Guard, the 1-2-3 rule is: No more than one standard drink per hour. No more than two standard drinks per occasion. No more than three drinks a day (more than three constitutes binge drinking, according to the National Institute on Alcohol Abuse and Alcoholism)




https://www.businessinsider.com/123-dri … -much?IR=T


Najważniejsze to zachować umiar i kontrolę.

5

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
alien92 napisał/a:

Witajcie, chciałabym Was prosić o obiektywną ocenę sytuacji

Chodzi o stosunek faceta do alkoholu

Gdy zaczęliśmy randkować w knajpach zawsze zamawiał po kilka drinków i na koniec randki przeważnie " już było po nim widać" Pierwsza czerwone flaga pojawiła mi się wiele, wiele lat temu, gdy jeszcze ze sobą nie mieszkaliśmy i przyjechał do mnie, to była pewnie jakaś jedna z pierwszych wizyt. Kupił wino i doskonale wiedząc, ze ja nie przepadam za alkoholem wypił całą butelkę sam. Po tym pamiętam, że powiedziałam mu, ze to jest dla mnie dziwne i ja nie wyobrażam sobie być z kimś kto nadużywa alkoholu. Bardzo się wystraszył, zaczął tłumaczyć, że zle to odbieram itd

Po tej sytuacji przestał zupełnie pić gdy się widywaliśmy, no może sporadycznie. Dość szybko się do mnie wprowadził i zadziwiająco często miał silną potrzebę jeżdżenia w swoje rodzinne strony do swojej matki, tłumaczył to tym, że mieszkał z nimi, jest zżyty. Jeździł tam średnio co drugi/trzeci weekend z tego co pamiętam.
Z perspektywy czasu wydaje mi się, że chodziło tylko o to żeby sobie tam "odrobić" picie alkoholu, bo potem nie miał juz zupełnie potrzeby tak częstych wypraw


Kolejna sytuacja wydarzyła sie gdy byliśmy ze sobą jakieś pół roku, bardzo mnie to zdystansowało do niego, wszystko wydarzyło sie w jego domu rodzinnym. Pod nieobecność rodziców zrobił grilla, miał urodziny, wpadł do niego przyjaciel,. Mój facet upił się tak, że o godzinie 18 już spał nieprzytomny, a ja byłam cały wieczór właściwie sama w obcym domu

Z biegiem czasu uznałam, że wszystko jest dla ludzi i to nic złego jak sporadycznie napije sie w weekend. Gdy mieszkając już ze mną nie pił, to potem i tak szukał tylko okazji, raz pamiętam wrócił w środku nocy od kolegi, był w takim stanie, że dosłownie zwymiotować na pół ściany..
Przez jakiś czas pił dwa piwa w sobotę
Następnie czteropak
Później stwierdził ze piwo go za bardzo napełnia, zaczął pic whisky
Z pijącego piątku zrobiła sie również niedziela
Aktualnie sa to ok. dwie butelki wina w piątek oraz w niedziele
Co tydzień regularnie jest dość mocno nietrzeźwy, gdy z nim o tym rozmawiałam uznał ze nie widzi problemu, bo lubi alkohol, lubi to jak się po nim czuje i skoro nie zawala obowiązków to wszystko jest ok i w takim wypadku "może byc nawet weekendowym alkoholikiem" 
Jesli długi weekend zaczyna się powiedzmy w piątek, on już go w czwartek wieczorem " celebruje", wówczas z automatu też więcej pije bo średnio co drugi dzien w długi weekend.

To co jest dla mnie niepokojące, że dla niego jest spoko usiąść samemu i pić
Gdy są u niego w rodzinie jakies okazję typu urodziny czy nawet święta, robi wszystko byle tylko nie byc kierowcą
Gdy jest bardzo duża impreza to 80% czasu nie spędza ze mną tylko "na papierosie" lub na pijackich pogadankach z wujkami
Zdarza się, że potrafi się gorzej czuć i rezygnuje z alkoholu

Czy Waszym zdaniem jest to już uzależnienie, nawet jesli (rzadko bo rzadko) może odpuścić picie?


To jest uzależnienie,  czyli krótko: Twoj facet jest czynnym alkoholikiem pijącym nałogowo.

Dziwię ci się, że miałaś tyle czerwonych flag już podczas randkowania i dalej brnęłaś w ten związek.
Partner powinien się leczyć a ty zasięgnąć porady dobrego psychoterapeuty od uzależnień, bo wygląda na to że jesteś wspóluzależniona.

6

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Jack Sparrow napisał/a:

Na pierwszy rzut oka - alkoholik.

Ale też prawda jest taka, że to różnie bywa. Churchill pił przynajmniej ze 3-4 razy więcej i jednak alkoholikiem nie był.


Wszystko rozbija się o niuanse. Jeśli pije tylko po to, żeby się wstawić, to faktycznie jest coś na rzeczy. Jeśli jest to jedynie skutek uboczny spożywania (bo faktycznie lubi smak wina, czy łiskacza) i pije odpowiedzialnie, to problemu aż tak dużego bym się w tym nie upatrywał.


W naszym kraju spożywa się sporo, choć też alkohol jest mocno demonizowany.


Taka ciekawostka:


Professor Andrew Jarosz of Mississippi State University and colleagues served vodka-cranberry cocktails to 20 male subjects until their blood alcohol levels neared legal intoxication and then gave each a series of word association problems to solve. Not only did those who imbibed give more correct answers than a sober control group performing the same task, but they also arrived at solutions more quickly. The conclusion: drunk people are better at creative problem solving.





Tu jest całkiem fajna regułka na kontrolę spożycia:


According to the US Coast Guard, the 1-2-3 rule is: No more than one standard drink per hour. No more than two standard drinks per occasion. No more than three drinks a day (more than three constitutes binge drinking, according to the National Institute on Alcohol Abuse and Alcoholism)






Najważniejsze to zachować umiar i kontrolę.


Wiem, ze czasem zbyt często krzyczy sie "alkoholik" tylko w przypadku mojego faceta myślę, że nie byłby wstanie wytrzymać dwóch miesięcy bez alkoholu, a jeśli byłby, to na pewno by mu tego bardzo brakowało + jego myśli  często by krążyły w tym kierunku i nie wykluczam również frustracji z tego tytułu

I teraz pytanie kiedy zaczyna się alkoholizm

7

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Nie ma znaczenia gdzie się zaczyna granica i konkretna nazwa alkoholik, ważnie, że masz pijaczynę w domu, który będzie za pijał się na imprezach,a jak to dalej pójdzie nie wiadomo. On nie dość że lubi alkohol to jeszcze chyba najbardziej lubi ten stan nietrzeźwości skoro nawet w domu chla te wińska.
Siedzisz na tykającej bombie.

8 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-01-28 00:44:41)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
wieka napisał/a:

Nie ma znaczenia gdzie się zaczyna granica i konkretna nazwa alkoholik, ważnie, że masz pijaczynę w domu, który będzie za pijał się na imprezach,a jak to dalej pójdzie nie wiadomo. On nie dość że lubi alkohol to jeszcze chyba najbardziej lubi ten stan nietrzeźwości skoro nawet w domu chla te wińska.
Siedzisz na tykającej bombie.

Dla drogich woluntariuszy i speców od diagnozowania alkoholizmu big_smile
Facet autorki niekoniecznie jest alkoholikiem
z pewnością jest pijakiem "moczymordą"
co wcale nie jest lepsze od alkoholizmu,nie zawsze przynajmniej
to nie to samo 

Upośledzona kontrola nie jest znakiem ostrzegawczym wręcz przeciwnie i nie jest obowiązkową fazą rozwoju uzależnienia
czasem jest bardzo krótka i niezauważalna wręcz a nawet jej może nie być.

Pytanie co dalej i co autorka ma zrobić i co może z tymi informacjami?
Nawet jak określi się ten punkt przechodzenia w uzależnienie,bardzo trudny do uchwycenia i na ogół za późno żeby się cofnąć 
już się mocno wkręciła w walkę
niedobrze głównie dla niej samej
Odpowiedź moja brzmi - nic nie może a facet nic nie musi oprócz tego że wyciągnie kiedyś nogi.

9

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

IMPAIRED CONTROL OVER ALCOHOL USE IN TERMS OF DSM-5. Pierwsze z brzegu, głębiej szukałam ale nie chce mi się kopiować.

Podstawowy tekst o upośledzonej kontroli picia i uzależnienia od alkoholu.  Ja wiem, że ten Pan jest alkoholikiem ale nie obali wiedzy i teorii naukowych setek naukowców, którzy twierdzą o tym jasno. Polskie forum Psychologiczne ma jasne stanowisko w tej sprawie. Nie będę cytować określonych opracowań naukowych w tym temacie, można wygooglować, tak to jest jak ktos uważa, że jego jednostkowy przykład świadczy ponad naukową i masową wiedzę. Ja jestem schizofreniczką, a nie uważam się za speca od schizofreników. Więc może niech alkoholicy przestaną myśleć (co jest wpisane w ich zaburzenie) że pozjadali rozumy jeśli chodzi o alkoholizm.

10 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-01-28 02:43:20)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
R_ita2 napisał/a:

IMPAIRED CONTROL OVER ALCOHOL USE IN TERMS OF DSM-5. Pierwsze z brzegu, głębiej szukałam ale nie chce mi się kopiować.

Podstawowy tekst o upośledzonej kontroli picia i uzależnienia od alkoholu.  Ja wiem, że ten Pan jest alkoholikiem ale nie obali wiedzy i teorii naukowych setek naukowców, którzy twierdzą o tym jasno. Polskie forum Psychologiczne ma jasne stanowisko w tej sprawie. Nie będę cytować określonych opracowań naukowych w tym temacie, można wygooglować, tak to jest jak ktos uważa, że jego jednostkowy przykład świadczy ponad naukową i masową wiedzę. Ja jestem schizofreniczką, a nie uważam się za speca od schizofreników. Więc może niech alkoholicy przestaną myśleć (co jest wpisane w ich zaburzenie) że pozjadali rozumy jeśli chodzi o alkoholizm.

Czegoś nie doczytałaś jak zwykle tongue na zamiarze prawie się skończyło -
nie chciało ci się kopiować ? No weź stale to robisz .
za dużo tego wujka google" i kopiuj wklej" zdaje się już ci się miesza
nie - ty jesteś specjalisytka od wszystkiego big_smile
Dziewucha renesansu big_smile znaczy googlansu

To może wytłumacz swoimi słowami co to jest upośledzona kontrola i czym różni się od utraty kontroli, czy sygnałów ostrzegawczych od objawów uzależnienia,bez bezmyślnego przepisywania z googla
Przeczytaj czasem parę razy co inni piszą jak czegoś nie rozumiesz pytaj
złość piękności szkodzi big_smile

R_ita2 napisał/a:

Więc może niech alkoholicy przestaną myśleć (co jest wpisane w ich zaburzenie) że pozjadali rozumy jeśli chodzi o alkoholizm.

Zmyślasz i próbujesz generalizować nieudolnie, nic nie jest wpisane w ich zaburzenie z tego, to jakiś twój durny wymysł i "życzenie"
  A przy okazji gdzie się podział dyrektor i mecenas o Nowym nie wspomnę ?
Granda big_smile

11 Ostatnio edytowany przez R_ita2 (2025-01-28 01:19:27)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Widzisz, to nie wątek o mnie. Więc po co bałaganisz w czyimś? Ośmieszasz się personalnymi wycieczkami. Zajmij się żoną ortopedką, która nie wie co wypisujesz do młodszych dziewczyn.

PS Ale dziękuję że pytasz. Mecenas czeka, aż będę chciała się sądzić z mężem I rozwieść, a dyrektor aż wrócę z L4 wink

12 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-01-28 02:48:49)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
R_ita2 napisał/a:

Widzisz, to nie wątek o mnie. Więc po co bałaganisz w czyimś? Ośmieszasz się personalnymi wycieczkami. Zajmij się żoną ortopedką, która nie wie co wypisujesz do młodszych dziewczyn.

PS Ale dziękuję że pytasz. Mecenas czeka, aż będę chciała się sądzić z mężem I rozwieść, a dyrektor aż wrócę z L4 wink

Sztukę spojlerowania masz opanowaną to fakt każdy wątek jest o tobie big_smile

nie martw się tak o moje ośmieszanie i o żonę ortopedę big_smile
nie chowam się jak ty w kiblu z telefonem big_smile
Gadałaś z nią, i wiesz na pewno ,że nie wie ?
Sam jestem ciekaw co wypisuje do młodszych dziewczyn ? big_smile
Masz może skriny ? big_smile big_smile big_smile

13 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-01-28 01:31:13)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Aby móc mówić o uzależnieniu od alkoholu, muszą wystąpić minimum trzy z następujących objawów:

1. silna, natrętna potrzeba spożywania alkoholu (głód alkoholowy)
2. upośledzona zdolność kontrolowania picia alkoholu – trudności w unikaniu rozpoczęcia picia, trudności w zakończeniu picia albo problemy z kontrolowaniem picia do wcześniej założonego poziomu
3. picie alkoholu w celu złagodzenia albo zapobieżenia alkoholowemu zespołowi abstynencyjnemu oraz subiektywne poczucie skuteczności takiego postępowania
4, objawy abstynencyjne – drżenia mięśniowe, nadciśnienie tętnicze, tachykardia, nudności, wymioty, biegunki, bezsenność i inne zaburzenia snu, rozszerzenie źrenic, wysuszenie śluzówek, wzmożona potliwość, padaczka, nastrój drażliwy lub obniżony, lęk
5. zmieniona, najczęściej zwiększona, tolerancja alkoholu – ta sama dawka alkoholu nie przynosi oczekiwanego efektu, potrzeba spożywania większych dawek alkoholu dla wywołania oczekiwanego efektu
6. zawężenie repertuaru zachowań związanych z piciem alkoholu do 1–2 wzorców
7. postępujące zaniedbywanie alternatywnych do picia przyjemności, zachowań i zainteresowań
8. picie alkoholu mimo oczywistej wiedzy o jego szczególnej szkodliwości dla zdrowia pijącego

Upijanie się do nieprzytomności i obrzygiwanie  ścian w mieszkaniu, połączone z jego twierdzeniem że nie widzi problemu BO LUBI ALKOHOL i lubi to jak się po nim czuje i z niego nie zrezygnuje, picie "bez okazji" i samemu, tylko po to żeby się nachlać i żeby "sponiewieralo" , to już nadto wystarczy żeby zacząć się leczyć.

I na koniec.
Pijak moczymorda to też alkoholik.

14 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-01-28 01:46:44)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Salomonka napisał/a:

Pijak moczymorda to też alkoholik.

Bywa i tak ale niekoniecznie .
To jeden z typów może być ale nie musi .
rozróżnianie pijaka od alkoholika wcale nie jest proste i łatwe .

Salomonka napisał/a:

Upijanie się do nieprzytomności i obrzygiwanie  ścian w mieszkaniu, połączone z jego twierdzeniem że nie widzi problemu BO LUBI ALKOHOL i lubi to jak się po nim czuje i z niego nie zrezygnuje, picie "bez okazji" i samemu, tylko po to żeby się nachlać i żeby "sponiewieralo" , to już nadto wystarczy żeby zacząć się leczyć.

Niestety nie wystarczy.

15

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

To nie jest normalne, twoj chlop jest uzalezniony i nie widzi w tym problemu. Jeszcze.

Alkoholik, pijak i moczymorda to to samo.

16 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-01-28 15:33:31)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Halina3.1 napisał/a:

Alkoholik, pijak i moczymorda to to samo.

Nie nie jest to to samo ,chyba że chodzi o mowę potoczną i przeciętną uproszczoną"świadomość"  problemu
to dla bardzo wielu ludzi synonimy pijak=alkoholik
nie jest to jednak pełen obraz problemów z alkoholem.

A Ty Halina nie strasz Rity i jej tak nie krytykuj  w innym miejscu - widziałem big_smile
bo po raz 25367189462521 znowu na zawsze zniknie z forum i sie nie dowiem co będzie dalej z dyrektorem i mecenasem .

Autorko autorko Alien gdzie jesteś i co masz zamiar zrobić ?

17

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
paslawek napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Alkoholik, pijak i moczymorda to to samo.

Nie nie jest to to samo ,chyba że chodzi o mowę potoczną i przeciętną uproszczoną"świadomość"  problemu
to dla bardzo wielu ludzi synonimy pijak=alkoholik
nie jest to jednak pełen obraz problemów z alkoholem.

Efekt ten sam.

18

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Halina3.1 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Alkoholik, pijak i moczymorda to to samo.

Nie nie jest to to samo ,chyba że chodzi o mowę potoczną i przeciętną uproszczoną"świadomość"  problemu
to dla bardzo wielu ludzi synonimy pijak=alkoholik
nie jest to jednak pełen obraz problemów z alkoholem.

Efekt ten sam.

Halino właśnie nie do końca utrata kontroli nad piciem to jedno a drugie to utrata zdolności panowania nad swoim życiem tu są różnice
pijak jest w stanie wrócić do umiarkowanego picia,bez większych wysiłków, natomiast alkoholik nie jest nawet pomimo dłuższej fazy upośledzonej kontroli
przynajmniej na obecnym etapie wiedzy to niemożliwe jest w trwały sposób
Nie ma też skutecznych metod na zastąpienie nałogowej regulacji emocji to ważne
a nawet SpecRita nie wyrecytowała o tym ,tak żeby abstynencja nie prowadziła do nawrotów i np.depresji
owszem są jakieś eksperymenty badania,specjalne terapie minimalizujące skutki nadmiernego bardzo ryzykownego czasem picia ,ale efektów na skale masową jeszcze nie ma

19

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
paslawek napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
paslawek napisał/a:

Nie nie jest to to samo ,chyba że chodzi o mowę potoczną i przeciętną uproszczoną"świadomość"  problemu
to dla bardzo wielu ludzi synonimy pijak=alkoholik
nie jest to jednak pełen obraz problemów z alkoholem.

Efekt ten sam.

Halino właśnie nie do końca utrata kontroli nad piciem to jedno a drugie to utrata zdolności panowania nad swoim życiem tu są różnice
pijak jest w stanie wrócić do umiarkowanego picia,bez większych wysiłków, natomiast alkoholik nie jest nawet pomimo dłuższej fazy upośledzonej kontroli
przynajmniej na obecnym etapie wiedzy to niemożliwe jest w trwały sposób
Nie ma też skutecznych metod na zastąpienie nałogowej regulacji emocji to ważne
a nawet SpecRita nie wyrecytowała o tym ,tak żeby abstynencja nie prowadziła do nawrotów i np.depresji
owszem są jakieś eksperymenty badania,specjalne terapie minimalizujące skutki nadmiernego bardzo ryzykownego czasem picia ,ale efektów na skale masową jeszcze nie ma

Ok, to z punktu widzenia alkoholika vs pijaka sa rozniece. Dla osob postronnych na ktore wplywa to picie, to co za roznica jak sie to nazywa, skoro tak czy siak maja przewalone zycie z kims takim.

20

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Halina3.1 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Efekt ten sam.

Halino właśnie nie do końca utrata kontroli nad piciem to jedno a drugie to utrata zdolności panowania nad swoim życiem tu są różnice
pijak jest w stanie wrócić do umiarkowanego picia,bez większych wysiłków, natomiast alkoholik nie jest nawet pomimo dłuższej fazy upośledzonej kontroli
przynajmniej na obecnym etapie wiedzy to niemożliwe jest w trwały sposób
Nie ma też skutecznych metod na zastąpienie nałogowej regulacji emocji to ważne
a nawet SpecRita nie wyrecytowała o tym ,tak żeby abstynencja nie prowadziła do nawrotów i np.depresji
owszem są jakieś eksperymenty badania,specjalne terapie minimalizujące skutki nadmiernego bardzo ryzykownego czasem picia ,ale efektów na skale masową jeszcze nie ma

Ok, to z punktu widzenia alkoholika vs pijaka sa rozniece. Dla osob postronnych na ktore wplywa to picie, to co za roznica jak sie to nazywa, skoro tak czy siak maja przewalone zycie z kims takim.

Aaaa tak pijany to pijany wiadomo .

21 Ostatnio edytowany przez Klaryssa (2025-01-28 17:55:15)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Jak dla mnie Twój partner to alkoholik. Niestety. Pamiętaj także ze alkoholizm to choroba postępująca wiec nieleczona oznacza ze będzie tylko gorzej. To może wiele lat postępować wiec nawet jeśli teraz wydaje Ci się, ze jeszcze pozornie nie jest aż tak zle to nie ma opcji ze nie będzie gorzej.

22 Ostatnio edytowany przez alien92 (2025-01-28 18:58:07)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Wiecie, dla mnie to jest właśnie tak trudne ze względu na to, że on nie pije w tygodniu, ale nie umiem stwierdzić na ile to jest realny brak jego chęci a na ile sie powstrzymuje ze względu na mnie. Jestem niemal pewna ze czasem miałby ochotę. Kiedyś zresztą na samym początku próbował w środku tygodnia pic piwo, ale kategorycznie powiedziałam, że ja tego nie akceptuje
Gdyby podpijał w tygodniu to już miałabym pewność, ze skala problemu jest bardzo duża i już na tym nie panuje, a tak to wiecie ciągle troche próbuje sobie wmówić, ze "jeszcze nie jest tak zle" " może trochę jestem przewrażliwiona, w końcu nie mamy dzieci i obowiązków w weekend"
Ciężko mi ocenić na ile już sytuacja wymknęła się spod kontroli

Co do pojawiających się głosów, ze będzie gorzej - możliwe, myślę ze związek ze mną i tak baaaardzo go przystopował w tym temacie. Jego cała rodzina niestety jest baaardzo nazwijmy to " rozrywkowa" oni w wigilie potrafią siedzieć do 1 w nocy. Tez tylko szukają okazję żeby świętować.
Więc ja to tam ogólnie zawsze średnio pasowałam a oni stawali na głowie byle tylko jakis alkohol mi posmakował - no wiadomo to piorytet w zyciu.

Kiedys jego matka powiedziała mimo chodem, że gdyby on związał się z bardziej imprezową dziewczyna to na pewno by " popłynął"


Co do kwestii dzieci, on kiedyś już dosc poważnie próbował je planować, ale ja byłam zawsze do takich planów zdystansowana. Wiem ze tutaj po prostu tez jakaś moja intuicja wchodzi w grę. Zwyczajnie nie chciałabym żeby moje dziecko widziało wiecznie podpitego ojca co weekend, nawet właśnie jesli tylko co weekend wieczór. Jak najbardziej podałam mu taki argument, stwierdził, że o czym ja w ogóle mówię skoro nawet tych dzieci nie mamy to skąd wiem, jakby to wyglądało. O ile moge uwierzyć ze gdy dziecko byłoby noworodkiem to by sie powstrzymywał o tyle w wieku kilku lat nie wierze, ze porzuciłby taki nawyk. A co jeśli nastąpiła nagła sytuacja, dziecko zaczęłoby sie dusić trzeba jechać do szpitala. Wiem ze to raczej dosc skrajne przypadki ale zdarzają sie w zyciu. I wiem, że jak ma się dziecko to nie znaczy że człowiek ma byc już abstynentem do końca życia. Ale sam fakt ze mnie nachodzą takie mysli nie jest normalny


Ja widząc te sytuacje które mi przeszkadzały brnęłam w tę relację świadomie, dlatego bo nikt wcześniej nie dawał mi tyle miłości i uwagi co on.  Wiedziałam, że nie jest typowym bajerantem i kobieciarzem a mimo to był tak bardzo wylewny w stosunku do mnie , tak bardzo dawał mi do zrozumienia jaka jestem dla niego najlepsze i najpiękniejsza. W dużej części gdy pisaliśmy ze sobą

I wiecie co teraz? Nawet zaczynam się zastanawiać jak czesto pisał ze mną i pisał mi te wszystkie rzeczy "na ulepszaczu" po jakimś winku.
To jest straszne.
Bo nawet z biegiem czasu zaczęłam podważać szczerość tych jego wyjazdów do rodziny.

Nie wiem czy jest sens rozmów, już to robiłam, NAWET jesli faktycznie bardzo ograniczyłby przy mnie alkohol to pewnie wrócilibyśmy do tego co na początku, szukałby tylko więcej okazji żeby sie napić. Ta sytuacja na urodzinach w jego domu też wydarzyła się wtedy gdy przy mnie bardzo mało pił. Więc musiał najwyraźniej sobie odbic bo był kolega to przecież " moze".

Problem w tym, ze on nie uważa tego za nic groźnego.
To jest niestety tez typ osoby, która jest bardzo towarzyska, dusza towarzystwa. On na imprezach uwielbia te wszystkie pijackie pogawędki z kieliszkiem w reku.
Taka osobowość i chyba tutaj lezy problem. On mi kiedyś powiedział, że on nie chce życ żeby pracować, tylko pracuje żeby życ i na starość chce mieć miłe wspomnienia. 

Nie umiem stwierdzić czy to już początki lub juz uzależnienie czy on po prostu to lubi i ma taki sposób bycia - ale mógłby z tym skończyć ale świadomie nie chce.
Wydaje mi się, że lubi to już bardziej niż nawet by chciał.

23

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Dziwię się, że ty w ogóle akceptujesz to chlanie, nawet w te weekendy nie możesz spędzić czasu z nim jak chcesz, bo on musi się napić, to jest chore.
Jesteś współuzależniona, chyba tylko dlatego to znosisz, Powinnaś pójść na terapię, żeby zrozumieć w czym tkwisz.
On teraz trochę się hamuje, ale jakbyś wzięła z nim ślub i miała dzieci, to kaplica. Byłabyś zaklepana na zawsze. Albo została sama z dziećmi, jakbyś zdołała się od niego uwolnić.

24

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
wieka napisał/a:

Dziwię się, że ty w ogóle akceptujesz to chlanie, nawet w te weekendy nie możesz spędzić czasu z nim jak chcesz, bo on musi się napić, to jest chore.
Jesteś współuzależniona, chyba tylko dlatego to znosisz, Powinnaś pójść na terapię, żeby zrozumieć w czym tkwisz.
On teraz trochę się hamuje, ale jakbyś wzięła z nim ślub i miała dzieci, to kaplica. Byłabyś zaklepana na zawsze. Albo została sama z dziećmi, jakbyś zdołała się od niego uwolnić.

Ja się zgadzam z Wieką. Ogólnie ja nie mam siły czytać postów autorki w całości. Tam już się "zadzialo". Tłumaczenie, racjonalizacja, hasła "jak jej trudno".

25

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
R_ita2 napisał/a:
wieka napisał/a:

Dziwię się, że ty w ogóle akceptujesz to chlanie, nawet w te weekendy nie możesz spędzić czasu z nim jak chcesz, bo on musi się napić, to jest chore.
Jesteś współuzależniona, chyba tylko dlatego to znosisz, Powinnaś pójść na terapię, żeby zrozumieć w czym tkwisz.
On teraz trochę się hamuje, ale jakbyś wzięła z nim ślub i miała dzieci, to kaplica. Byłabyś zaklepana na zawsze. Albo została sama z dziećmi, jakbyś zdołała się od niego uwolnić.

Ja się zgadzam z Wieką. Ogólnie ja nie mam siły czytać postów autorki w całości. Tam już się "zadzialo". Tłumaczenie, racjonalizacja, hasła "jak jej trudno".


Dzięki, chyba potrzebuję kubła zimnej wody

26

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
wieka napisał/a:

Dziwię się, że ty w ogóle akceptujesz to chlanie, nawet w te weekendy nie możesz spędzić czasu z nim jak chcesz, bo on musi się napić, to jest chore.
Jesteś współuzależniona, chyba tylko dlatego to znosisz, Powinnaś pójść na terapię, żeby zrozumieć w czym tkwisz.
On teraz trochę się hamuje, ale jakbyś wzięła z nim ślub i miała dzieci, to kaplica. Byłabyś zaklepana na zawsze. Albo została sama z dziećmi, jakbyś zdołała się od niego uwolnić.


Ostatnio jak się bardzo pokłóciliśmy to mi powiedział "Myślisz, że ja tak chce sam pic co weekend? Wolałbym z Tobą spędzić czas ale Ty sie dystansujesz i nie jesteś tym zainteresowana" smile

27

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Autorko, zacznij już ewakuację, póki jeszcze czas. Twój facet ma przyzwolenie wszystkich wokół na picie prócz Ciebie. Wkrótce pójdziesz w odstawkę, a on w tango alkoholonga. To tylko kwestia czasu.

28 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-01-28 19:19:05)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

dubel

29

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Kazda ilosc alkoholu jest szkodliwa

30

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
alien92 napisał/a:
wieka napisał/a:

Dziwię się, że ty w ogóle akceptujesz to chlanie, nawet w te weekendy nie możesz spędzić czasu z nim jak chcesz, bo on musi się napić, to jest chore.
Jesteś współuzależniona, chyba tylko dlatego to znosisz, Powinnaś pójść na terapię, żeby zrozumieć w czym tkwisz.
On teraz trochę się hamuje, ale jakbyś wzięła z nim ślub i miała dzieci, to kaplica. Byłabyś zaklepana na zawsze. Albo została sama z dziećmi, jakbyś zdołała się od niego uwolnić.


Ostatnio jak się bardzo pokłóciliśmy to mi powiedział "Myślisz, że ja tak chce sam pic co weekend? Wolałbym z Tobą spędzić czas ale Ty sie dystansujesz i nie jesteś tym zainteresowana" smile

Nie ma jak to odwrócić kota ogonem.

To jest uzależnienie więc rozmowy tutaj nic nie dadzą, musisz się ewakuować z tego związku i ratować siebie.

31 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-01-28 20:14:32)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
alien92 napisał/a:

......Nie umiem stwierdzić czy to już początki lub juz uzależnienie czy on po prostu to lubi i ma taki sposób bycia - ale mógłby z tym skończyć ale świadomie nie chce.
Wydaje mi się, że lubi to już bardziej niż nawet by chciał.


Na początek skontaktuj się ze specjalistą telefonicznie, tam cię poinformują co i jak i gdzie ew. będziesz mogła otrzymać pomoc.
Jest telefon wsparcia w sytuacji kryzysowej związanej z piciem alkoholu prze ciebie lub bliską ci osobę – zadzwoń 12/411 60 44.

Pewnie jest takich numerów w Polsce więcej, ale podaje ci pierwszy który mi "wyskoczył", możesz sobie poszukać sama w necie.

32 Ostatnio edytowany przez Klaryssa (2025-01-28 20:19:28)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
alien92 napisał/a:

Nie umiem stwierdzić czy to już początki lub juz uzależnienie czy on po prostu to lubi i ma taki sposób bycia - ale mógłby z tym skończyć ale świadomie nie chce.
Wydaje mi się, że lubi to już bardziej niż nawet by chciał.

Podmień słowo alkohol na narkotyki i wtedy nie będziesz miała wątpliwości czy to uzależnienie czy tylko taki jego sposób bycia. Niestety alkohol jest społecznie akceptowalny i wszędzie dostępny dlatego często bagatelizujemy to ze ktoś pije w nadmiarze nadal zastanawiając się czy jest uzależniony czy nie. Sam fakt ze z picia 'tylko' w piątki juz pije także w niedziele i sam przyznał się, ze wiele razy okłamywał Ciebie co do ilości wypitego alkoholu świadczy o uzależnieniu. Być może nadal to robi. Mój tez mi mówił, ze wypił 2 piwa a wypiłal np. 5. Tez były dni/tygodnie jak u Ciebie rzekomo bez picia ale po latach przyznał się, ze jak np. szedł robić pranie (pralnie w bloku mieliśmy w piwnicy) to tam mial schowane piwo. Niczego nie widziałam ani nie czułam i nadal zastanawiam się jak to możliwe ale to był jeszcze właśnie etap uzależnienia kiedy 'pozornie' nie było aż tak zle ...

Jest to trudna sytuacja jednak polecam Tobie sięgnąć po pomoc bo samemu niestety często trudno jest odejść bo są tez bardzo dobre momenty ale w końcowym rozrachunku życie z osoba uzależniona (która nie chce się leczyć czy nie widzi problemu) jest ekstremalnie ciężkie i wyczerpujące.

33

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Klaryssa napisał/a:
alien92 napisał/a:

Nie umiem stwierdzić czy to już początki lub juz uzależnienie czy on po prostu to lubi i ma taki sposób bycia - ale mógłby z tym skończyć ale świadomie nie chce.
Wydaje mi się, że lubi to już bardziej niż nawet by chciał.

Podmień słowo alkohol na narkotyki i wtedy nie będziesz miała wątpliwości czy to uzależnienie czy tylko taki jego sposób bycia. Niestety alkohol jest społecznie akceptowalny i wszędzie dostępny dlatego często bagatelizujemy to ze ktoś pije w nadmiarze nadal zastanawiając się czy jest uzależniony czy nie. Sam fakt ze z picia 'tylko' w piątki juz pije także w niedziele i sam przyznał się, ze wiele razy okłamywał Ciebie co do ilości wypitego alkoholu świadczy o uzależnieniu. Być może nadal to robi. Mój tez mi mówił, ze wypił 2 piwa a wypiłal np. 5. Tez były dni/tygodnie jak u Ciebie rzekomo bez picia ale po latach przyznał się, ze jak np. szedł robić pranie (pralnie w bloku mieliśmy w piwnicy) to tam mial schowane piwo. Niczego nie widziałam ani nie czułam i nadal zastanawiam się jak to możliwe ale to był jeszcze właśnie etap uzależnienia kiedy 'pozornie' nie było aż tak zle ...

Jest to trudna sytuacja jednak polecam Tobie sięgnąć po pomoc bo samemu niestety często trudno jest odejść bo są tez bardzo dobre momenty ale w końcowym rozrachunku życie z osoba uzależniona (która nie chce się leczyć czy nie widzi problemu) jest ekstremalnie ciężkie i wyczerpujące.


Rozumiem, że widzisz u mojego i swojego faceta zbieżne zachowania?

34

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Alien92, tak jak niektórzy poprzednicy piszą - to nieważne czy on jest alkoholikiem czy pijakiem, czy kimkolwiek innym. Ważne jest to, ze funduje tobie jedno wielkie dziadostwo w każdy weekend. Tobie to, no nie wiem, jakoś nie przeszkadza? Nie razi? Nie denerwuje? Czy masz aż taką potrzebę bliskości, ze przyjmujesz każdego, bo poziom jaki on prezentuje jest poniżej jakiejkolwiek dopuszczalnej granicy dobrego smaku jak i pewnej estetyki życia.

35

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Samba napisał/a:

Alien92, tak jak niektórzy poprzednicy piszą - to nieważne czy on jest alkoholikiem czy pijakiem, czy kimkolwiek innym. Ważne jest to, ze funduje tobie jedno wielkie dziadostwo w każdy weekend. Tobie to, no nie wiem, jakoś nie przeszkadza? Nie razi? Nie denerwuje? Czy masz aż taką potrzebę bliskości, ze przyjmujesz każdego, bo poziom jaki on prezentuje jest poniżej jakiejkolwiek dopuszczalnej granicy dobrego smaku jak i pewnej estetyki życia.



Oczywiście, ze przeszkadza, o tym jest ten post. Głownie z tego powodu tez nam sie nie układa, ja sie dystansuje i zżyjemy bardziej obok siebie bo nie czuje stabilizacji.
Po prostu ja praktycznie w ogóle nie pije i chyba do tej pory próbowałam sobie tłumaczyć, ze może to jest okej, ze dorośli  ludzie w weekend po tygodniu pracy coś sobie wypiją. Ale tak wiem, raczej z naciskiem na dwie lampki a nie dwie butelki.

36 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-01-28 21:50:18)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Skoro znasz już odpowiedź to kup bilet w jedną stronę i nie oglądaj się za siebie.
Szkoda Twojego życia i czasu na taki rollercoaster.

37

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
alien92 napisał/a:
Samba napisał/a:

Alien92, tak jak niektórzy poprzednicy piszą - to nieważne czy on jest alkoholikiem czy pijakiem, czy kimkolwiek innym. Ważne jest to, ze funduje tobie jedno wielkie dziadostwo w każdy weekend. Tobie to, no nie wiem, jakoś nie przeszkadza? Nie razi? Nie denerwuje? Czy masz aż taką potrzebę bliskości, ze przyjmujesz każdego, bo poziom jaki on prezentuje jest poniżej jakiejkolwiek dopuszczalnej granicy dobrego smaku jak i pewnej estetyki życia.



Oczywiście, ze przeszkadza, o tym jest ten post. Głownie z tego powodu tez nam sie nie układa, ja sie dystansuje i zżyjemy bardziej obok siebie bo nie czuje stabilizacji.
Po prostu ja praktycznie w ogóle nie pije i chyba do tej pory próbowałam sobie tłumaczyć, ze może to jest okej, ze dorośli  ludzie w weekend po tygodniu pracy coś sobie wypiją. Ale tak wiem, raczej z naciskiem na dwie lampki a nie dwie butelki.

Nie jest normą, żeby dorośli po pracy czy weekend pili alkohol, są tacy co nie piją w ogóle, jak już to okazjonalnie.

38

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
alien92 napisał/a:

Rozumiem, że widzisz u mojego i swojego faceta zbieżne zachowania?

Tak, niestety tak działa uzależnienie. Tak jak jest obecnie może być nawet jeszcze 2 - 3 lata czyli długo Twój partner może 'trzymać' taki poziom picia (nie wiem jak to inaczej nazwać). Nie ma ram czasowych jak szybko postępuje alkoholizm ale pewne jest to ze postępuje i pewne jest to, ze Ty będziesz coraz bardziej wykończona psychicznie, emocjonalnie i fizycznie. Mowie oczywiście o sytuacji kiedy osoba chora nie wykazuje chęci leczenia i przerwania tego dramatycznego domino.

39 Ostatnio edytowany przez alien92 (2025-01-30 00:39:52)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Weszłam niedawno w historie rozmów na massengerze, wystarczyło, że wpisałam frazę typu " pijesz" lub "pijany" itd i wyskoczyło mnóstwo wyników. Sam już ten fakt jest przerażający.
Wiekszość rozmów jest z okresu gdy znalismy się +- 2 lata. Bardzo się z nim wówczas kłóciłam o alkohol, wypominałam, że ukrywa puste puszki za koszem do śmieci, że potrafił się upić będac ze mną na randce, że na jakimś weselu upił się tak, że potem wymiotował. Zarzucałam mu, że wolał zamiast ze mną być po sprzeczce to pójść na imprezę i się upić.
Kazałam mu z tym wszystkim skończyć, zero alkoholu w tygodniu, że na wszelkich wyjściach ja nie chce mieć poczucia, ze na koniec tylko ja musze wszystko ogarniać  itd Powiedział, że jasne, nie ma sprawy zrobi dla mnie wszystko bylebym go nie zostawiła... 
W kolejnych rozmowach późniejszych wypominałam mu, że łamie układ, że skoro nie ma problemu z alkoholem to dlaczego dotrzymanie słowa stanowi dla niego taki problem 
Ze skoro nie ciągnie go do alkoholu, to czemu nie potrafi wytrzymac od poniedziałku do piątku tylko np. wyciąga gdzieś kolegę. 

Macie rację
A ja zapomniałam o większości tych sytuacji...dopiero jak czytałam to mam mgliste wspomnienia
On był już alkoholikiem jak sie poznaliśmy.... Czytałam to i było mi siebie żal
Pomyślałam przez chwile po przeczytaniu tego, że jednak zrobił progres, nie pije tyle co kiedyś...Ale czy na pewno? Czy po prostu mi się odechciało walczyć? Przyzwyczaiłam się? I czy wypicie łącznie ok. 4 butelek wina w każdy weekend można nazwac progresem?
On zawsze wybierał i wybierze wybierze alkohol bo nie widzi w tym problemu i uważa, że ja jestem przewrażliwiona

40

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
alien92 napisał/a:

Weszłam niedawno w historie rozmów na massengerze, wystarczyło, że wpisałam frazę typu " pijesz" lub "pijany" itd i wyskoczyło mnóstwo wyników. Sam już ten fakt jest przerażający.
Wiekszość rozmów jest z okresu gdy znalismy się +- 2 lata. Bardzo się z nim wówczas kłóciłam o alkohol, wypominałam, że ukrywa puste puszki za koszem do śmieci, że potrafił się upić będac ze mną na randce, że na jakimś weselu upił się tak, że potem wymiotował. Zarzucałam mu, że wolał zamiast ze mną być po sprzeczce to pójść na imprezę i się upić.
Kazałam mu z tym wszystkim skończyć, zero alkoholu w tygodniu, że na wszelkich wyjściach ja nie chce mieć poczucia, ze na koniec tylko ja musze wszystko ogarniać  itd Powiedział, że jasne, nie ma sprawy zrobi dla mnie wszystko bylebym go nie zostawiła... 
W kolejnych rozmowach późniejszych wypominałam mu, że łamie układ, że skoro nie ma problemu z alkoholem to dlaczego dotrzymanie słowa stanowi dla niego taki problem 
Ze skoro nie ciągnie go do alkoholu, to czemu nie potrafi wytrzymac od poniedziałku do piątku tylko np. wyciąga gdzieś kolegę. 

Macie rację
A ja zapomniałam o większości tych sytuacji...dopiero jak czytałam to mam mgliste wspomnienia
On był już alkoholikiem jak sie poznaliśmy.... Czytałam to i było mi siebie żal
Pomyślałam przez chwile po przeczytaniu tego, że jednak zrobił progres, nie pije tyle co kiedyś...Ale czy na pewno? Czy po prostu mi się odechciało walczyć? Przyzwyczaiłam się? I czy wypicie łącznie ok. 4 butelek wina w każdy weekend można nazwac progresem?
On zawsze wybierał i wybierze wybierze alkohol bo nie widzi w tym problemu i uważa, że ja jestem przewrażliwiona

Właściwie to było do przewidzenia to co napisałaś i to co dalej robisz i najprawdopodobniej będziesz robić dalej.
Cały wysiłek forumowiczów też poszedł na marne
Niewiele do Ciebie trafiło
tak zajmuj się nim czyli swoim facetem i jego piciem ,spekulacjami,domniemaniami,obmyślaniem sposobów jak go zmienić w kogoś kto pije umiarkowanie albo zostanie abstynentem  aż do dna Twojego lub jego
niestety chyba nie prędko to u ciebie wystąpi i namordujesz się mocno przy tym
Tak jest najczęściej .
Tak jak ty jesteś bezsilna wobec jego picia tak forumowicze są bezsilni wobec Twojej obsesji
zajmowania się piciem partnera.

41 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-30 08:20:14)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Ja w zasadzie tez w weekend cos wypije - czasem piwko przez cały a czasem jak leci grill itd to nawet niemało. Nigdy w niedzielę bo do robo trzeba. Także Twój facet bije mnie ilością na głowę ale weekend zupełnie "na sucho" to się u mnie rzadko zdarza.

Jest rozmowa o tym czy facet jest alkoholikiem czy jednak jeszcze nie. Co może zrobić Autorka w jednym czy drugim przypadku? Nie znam się zupełnie na wyczucie mowie ze stoi w bagnie po pas. Jeszcze może wyjść ale zaraz będzie po szyję. Ale to moje zdanie a ja się na tym nie znam.

PS. Wigilia do 1 to w moim domu (zarówno moim jak intesciow) nie przejdzie. Zjeżdża się rodzina z całej Polski a w zasadzie świata i wcześniej niż o 3 -4 się nie skończy. Po pasterce przedwczesnej (czyli ok 22) jest zgoda na alko. Najczęściej jedzie winko jedno za drugim. Jak ktos chce drinki nikt się na niego krzywo nie patrzy. Z boku patrząc ludzie są co najwyżej "podchmieleni" nikt nie daje w trupa. Ale nasiadowa do rana musi być..

42

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Klaryssa  napisał/a:

Podmień słowo alkohol na narkotyki i wtedy nie będziesz miała wątpliwości czy to uzależnienie czy tylko taki jego sposób bycia.


Podmień to słowo na cokolwiek innego i też wyjdą ci podobne głupoty.



Bert44 napisał/a:

PS. Wigilia do 1 to w moim domu (zarówno moim jak intesciow) nie przejdzie. Zjeżdża się rodzina z całej Polski a w zasadzie świata i wcześniej niż o 3 -4 się nie skończy. Po pasterce przedwczesnej (czyli ok 22) jest zgoda na alko. Najczęściej jedzie winko jedno za drugim. Jak ktos chce drinki nikt się na niego krzywo nie patrzy. Z boku patrząc ludzie są co najwyżej "podchmieleni" nikt nie daje w trupa. Ale nasiadowa do rana musi być.

U mnie tez alkohol zawsze był dostępny i nikt go nie demonizował. Ale jedynie na podchmieleniu się kończyło. Wszak chodziło o to, aby biesiadować wspólnie, a nie się zaraz najebać i pójść spać. Nikt nikogo nie poganiał, zawsze odpowiednia zagrycha i jakaś alternatywa - soczki, woda, zioła różne itp.

Z resztą pochodzę z rodziny, gdzie zamiast tabletek na niestrawność to się brało pół kieliszka nalewki miętowej. Jak coś łamało, to zamiast fervexu to był kieliszek nalewki owocowo-ziołowej. Alkohol znamy od tysięcy lat, wódkę od kilkuset. Paracetamol to stosunkowo nowy wymysł i jest cholernie toksyczny. Rocznie jest więcej zatruć paracetamolem niż alkoholem, a o tym się jakoś nie mówi za bardzo.

Historie jak u autorki znam też od drugiej strony, bo partnerka mojego kolegi ma podobnego jobla. Facet nie może wyjść na piwo, bez słuchania, że jest alkoholikiem. A obiektywnie to nie wiem czy kiedykolwiek widziałem go pijanego. Dlatego na takie historie zawsze patrzę z przymrużeniem oka. Jak ktoś przesadza - powinien przystopować, a nie iść w zaparte. Nałogowcom należy się odwyk i pomoc. Opcji kontroli spożycia jest naprawdę bardzo dużo.

43

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Jack Sparrow napisał/a:
Klaryssa  napisał/a:

Podmień słowo alkohol na narkotyki i wtedy nie będziesz miała wątpliwości czy to uzależnienie czy tylko taki jego sposób bycia.


Podmień to słowo na cokolwiek innego i też wyjdą ci podobne głupoty.



Bert44 napisał/a:

PS. Wigilia do 1 to w moim domu (zarówno moim jak intesciow) nie przejdzie. Zjeżdża się rodzina z całej Polski a w zasadzie świata i wcześniej niż o 3 -4 się nie skończy. Po pasterce przedwczesnej (czyli ok 22) jest zgoda na alko. Najczęściej jedzie winko jedno za drugim. Jak ktos chce drinki nikt się na niego krzywo nie patrzy. Z boku patrząc ludzie są co najwyżej "podchmieleni" nikt nie daje w trupa. Ale nasiadowa do rana musi być.

U mnie tez alkohol zawsze był dostępny i nikt go nie demonizował. Ale jedynie na podchmieleniu się kończyło. Wszak chodziło o to, aby biesiadować wspólnie, a nie się zaraz najebać i pójść spać. Nikt nikogo nie poganiał, zawsze odpowiednia zagrycha i jakaś alternatywa - soczki, woda, zioła różne itp.

Z resztą pochodzę z rodziny, gdzie zamiast tabletek na niestrawność to się brało pół kieliszka nalewki miętowej. Jak coś łamało, to zamiast fervexu to był kieliszek nalewki owocowo-ziołowej. Alkohol znamy od tysięcy lat, wódkę od kilkuset. Paracetamol to stosunkowo nowy wymysł i jest cholernie toksyczny. Rocznie jest więcej zatruć paracetamolem niż alkoholem, a o tym się jakoś nie mówi za bardzo.

Historie jak u autorki znam też od drugiej strony, bo partnerka mojego kolegi ma podobnego jobla. Facet nie może wyjść na piwo, bez słuchania, że jest alkoholikiem. A obiektywnie to nie wiem czy kiedykolwiek widziałem go pijanego. Dlatego na takie historie zawsze patrzę z przymrużeniem oka. Jak ktoś przesadza - powinien przystopować, a nie iść w zaparte. Nałogowcom należy się odwyk i pomoc. Opcji kontroli spożycia jest naprawdę bardzo dużo.


Rozumiem, że po przeczytaniu moich postów uważasz, ze mam "jobla" i przesadzam?
Serio pytam poważnie, bez ironii. rozumiem, że jesteś facetem, więc to tez interesujące poznać  opinię drugiej strony

44

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Jack Sparrow napisał/a:
Klaryssa  napisał/a:

Podmień słowo alkohol na narkotyki i wtedy nie będziesz miała wątpliwości czy to uzależnienie czy tylko taki jego sposób bycia.


Podmień to słowo na cokolwiek innego i też wyjdą ci podobne głupoty.



Bert44 napisał/a:

PS. Wigilia do 1 to w moim domu (zarówno moim jak intesciow) nie przejdzie. Zjeżdża się rodzina z całej Polski a w zasadzie świata i wcześniej niż o 3 -4 się nie skończy. Po pasterce przedwczesnej (czyli ok 22) jest zgoda na alko. Najczęściej jedzie winko jedno za drugim. Jak ktos chce drinki nikt się na niego krzywo nie patrzy. Z boku patrząc ludzie są co najwyżej "podchmieleni" nikt nie daje w trupa. Ale nasiadowa do rana musi być.

U mnie tez alkohol zawsze był dostępny i nikt go nie demonizował. Ale jedynie na podchmieleniu się kończyło. Wszak chodziło o to, aby biesiadować wspólnie, a nie się zaraz najebać i pójść spać. Nikt nikogo nie poganiał, zawsze odpowiednia zagrycha i jakaś alternatywa - soczki, woda, zioła różne itp.

Z resztą pochodzę z rodziny, gdzie zamiast tabletek na niestrawność to się brało pół kieliszka nalewki miętowej. Jak coś łamało, to zamiast fervexu to był kieliszek nalewki owocowo-ziołowej. Alkohol znamy od tysięcy lat, wódkę od kilkuset. Paracetamol to stosunkowo nowy wymysł i jest cholernie toksyczny. Rocznie jest więcej zatruć paracetamolem niż alkoholem, a o tym się jakoś nie mówi za bardzo.

Historie jak u autorki znam też od drugiej strony, bo partnerka mojego kolegi ma podobnego jobla. Facet nie może wyjść na piwo, bez słuchania, że jest alkoholikiem. A obiektywnie to nie wiem czy kiedykolwiek widziałem go pijanego. Dlatego na takie historie zawsze patrzę z przymrużeniem oka. Jak ktoś przesadza - powinien przystopować, a nie iść w zaparte. Nałogowcom należy się odwyk i pomoc. Opcji kontroli spożycia jest naprawdę bardzo dużo.

Akurat jak dla mnie opis Autorki best już dość hardcorowy.  Mi by się lampka zapaliła

45 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-30 13:50:33)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Taki co lubi wypić zawsze będzie bardziej wyrozumiały dla picia.
Nie pomaga też autorce opowiadanie o swoim piciu.
W przypadku jej faceta tylko odwyk mógłby coś zdziałać, ale jak cała rodzina topi się w alkoholu, to nie ma szans żeby on z tego wyszedł.
Tu się pali czerwona lampa, a nie lampka.
Dlatego pozostaje ewakuacja z tej relacji, ale widać, że bez terapii się nie da.

46

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Twój partner, o ile nie jest jeszcze uzależniony, to jest na dobrej drodze do uzależnienia. Nie nam go diagnozować, to powinien zrobić specjalista. Niemniej jednak, widać bardzo duży problem z alkoholem, którego on totalnie nie widzi i nie zapowiada się aby to zmieniło się na lepsze. Dla mnie, tak jak dla wielu komentujących pali się tu ogromna, czerwona lampa.
W otoczeniu, w rodzinie,  niestety, z alkoholem mam do czynienia od lat. Obserwuję rozpady małżeństw, cierpienie dzieci, staczanie się na samo dno pijącego, zmiany charakteru, afery, kłótnie, bójki, utraty prac, konflikty z prawem,no ludzkie dramaty. Wszystko przez alkohol.

I tak, alkohol jest z nami od tysięcy lat, w naszej kulturze jest nieodłącznym elementem życia społecznego, jesteśmy unużani w kulturze picia alkoholu, dlatego tak ciężko jest nam, jako społeczeństwu i poszczególnym jednostkom, wyjść z tego schematu.
Bo jak to tak, bez alkoholu? Absurdalna wizja dla wielu. W pale się nie mieści, że jednak można żyć, rozmawiać z ludźmi, biesiadować, dobrze się bawić, bez.
A w rzeczywistości to największe gówno w dziejach ludzkości jakie odkrył człowiek. Żadna inna substancja na świecie nie zniszczyła tylu ludzi, tylu rodzin, nie doprowadziła do tylu przestępstw, tylu śmierci i utraty zdrowia.

Alkohol i jego spożycie to temat rzeka. Poczytaj sobie o stylach picia,  o typach alkoholizmu. Jest tego sporo. Nie każdy alkoholik to ten pijący pod sklepem w zasranych spodniach. Lekarz, codziennie ratujący ludzkie życie, również może być alkoholikiem tylko pijącym w inny sposób. Nie każdy alkoholik się upija do nieprzytomności. Niektórzy piją małe dawki np lampkę wina codziennie lub butelkę raz na tydzień. Alkoholikiem może być również osoba pijąca raz na pół roku, do odciny.
I również nie kazda osoba pijąca raz na tydzień w weekend jest alkoholikiem. Alkoholizm to choroba emocji. Zdiagnozować powinien specjalista.

Niemniej jednak, nawet jeśli twój partner nie jest jeszcze uzależniony to pijąc z taką częstotliwością może niedługo się stać.
Sama odpowiedź sobie na pytanie czy chcesz żyć z takim facetem. Alkohol potrafi zmienić człowieka, spłyca emocjonalność, pogarsza stan intelektualny, prowadzi do zaburzeń emocjonalnych i behawioralnych, często do przemocy. Alkoholik na pierwszym miejscu zawsze bedzie stawiał alkohol. Wyobrażasz sobie każdy weekend spedzać w domu, albo w miejscach gdzie można napić się alkoholu, bo on musi się napić? Sobota przeleżana na kacu obok śmierdzącego typa? A w przyszłości jakby pojawiły się dzieci, to samotne wypady na place zabaw czy inne atrakcje, bo on nawet auta nie poprowadzi, bo na kacu będzie? Ewentualnie pojedzie, ale z piwem w ręku będzie bujał dzieciaka na chuśtawce? Na takim czlowieku nie można polegać.
Nie wiesz jak będzie, ale ucz się na cudzych błędach.

47

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
alien92 napisał/a:

Rozumiem, że po przeczytaniu moich postów uważasz, ze mam "jobla" i przesadzam?
Serio pytam poważnie, bez ironii. rozumiem, że jesteś facetem, więc to tez interesujące poznać  opinię drugiej strony


Znam tylko twoją wersję wydarzeń wiec skąd mam wiedzieć?


Już to pisałem wcześniej - można pić świadomie i nie ilość alkoholu, ale okoliczności świadczą o problemie. Jak ktoś pije żeby się najebać, to nawet jak robi to raz w roku, to ma problem.

Z drugiej strony, są tacy jak Churchill - piją codziennie, nawet obiektywnie sporo, ale trudno powiedzieć, że są uzależnieni.


Jest wiele dostępnych narzędzi do pomocy w kontroli lub ograniczeniu spożycia. Jak ktoś się broni rękami i nogami pod tym kątem, kłamie itp no to ewidentnie powinna się zapalić czerwona lampka.

48 Ostatnio edytowany przez Soffi (2025-01-30 15:02:36)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Jack Sparrow napisał/a:
alien92 napisał/a:

Rozumiem, że po przeczytaniu moich postów uważasz, ze mam "jobla" i przesadzam?
Serio pytam poważnie, bez ironii. rozumiem, że jesteś facetem, więc to tez interesujące poznać  opinię drugiej strony


Znam tylko twoją wersję wydarzeń wiec skąd mam wiedzieć?


Już to pisałem wcześniej - można pić świadomie i nie ilość alkoholu, ale okoliczności świadczą o problemie. Jak ktoś pije żeby się najebać, to nawet jak robi to raz w roku, to ma problem.

Z drugiej strony, są tacy jak Churchill - piją codziennie, nawet obiektywnie sporo, ale trudno powiedzieć, że są uzależnieni.


Jest wiele dostępnych narzędzi do pomocy w kontroli lub ograniczeniu spożycia. Jak ktoś się broni rękami i nogami pod tym kątem, kłamie itp no to ewidentnie powinna się zapalić czerwona lampka.


Co Ty masz z tym Churchillem?
Naczelny alkoholik w historii. Pił codziennie,  od rana do nocy, przez lata. To, że nie był nigdy zdiagnozowany, nie oznacza, że nie był alkoholikiem, tylko wysokofunkcjonującym.

Jakie narzędzia do pomocy w kontrolowaniu picia masz na myśli?

49

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Soffi napisał/a:

Co Ty masz z tym Churchillem?
Naczelny alkoholik w historii. Pił codziennie,  od rana do nocy, przez lata. To, że nie był nigdy zdiagnozowany, nie oznacza, że nie był alkoholikiem, tylko wysokofunkcjonującym.


Bo to znane nazwisko i pił naprawdę dużo, ale właśnie alkoholikiem nie był, a noblistą.

Nie ma czegoś takiego jak wysokofunkcjonujący alkoholik. Albo jesteś w nałogu, albo nie. Poza tym definicje i normy zmieniały się na przestrzeni lat. A mówimy o czasach, kiedy syropek na kaszel albo syropek na ząbkowanie dla dzieci miały w składzie alkohol, morfinę, wyciąg z konopi indyjskich i chloroform.

Inne czasy. Niemniej jednak, bez względu na wszystko - na alkohol, narkotyki i dokonane zbrodnie ludobójstwa, to jest to jeden ze słynniejszych polityków i noblistów właśnie. Który dożył sędziwego wieku i jest w gronie pogromców nazistów. Po prostu stosowane przez niego metody tłumiły skutki choroby dwubiegunowej, bo współczesnych leków i metod nie było. Więc całość grała na tyle dobrze, że zapisał się w historii ludzkości po stronie 'tych dobrych'. Reszta to dzielenie włosa na czworo.



Dlatego podlinkowałem ciekawe moim zdaniem badania.


Alkohol jest u nas mocno demonizowany. To nie jest tak, że daje komuś przyzwolenie na chlanie na umór, albo że ja osobiście nie widzę w tym nic złego. Nie - to (auto)destrukcja. Ale pisząc o nałogu to trzeba mieć szersze pojęcie o jego mechanizmach niż tylko powierzchowne rozumienie 'pijaczyny'.

50

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Co za brednie. To już nie można być i noblistą i alkoholikiem? A cukrzyk może zostać noblistą? Czy tylko całkowicie zdrowy czlowiek?
I JEST coś takiego jak wysoko funkcjonujący alkoholizm. To jest niezaprzeczalny fakt, a twoja niewiedza w tym temacie nie jest potwierdzeniem na to, że nie istnieje. Tak samo jak różne typy alkoholizmu i różne style picia alkoholu.

To, że kiedyś z braku wiedzy, podawano alkohol dzieciom w syropach nie oznacza, że w tamtych czasach alkoholizm nie istniał.

I ja uważam wręcz przeciwnie, alkohol jest zbyt mało demonizowany w dzisiejszych czasach. Jeszcze zbyt normalizowany. Ale ludzie zaczynają otwierać oczy i mam nadzieję,  że za 10-20 lat  będą mieli jeszcze większą świadomość na temat spożycia alkoholu i jego szkodliwosci

51

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Dlatego podlinkowałem ciekawe moim zdaniem badania.


https://www.businessinsider.com/123-dri … -much?IR=T

Ten link? To są te ciekawe badania?
Tam nie ma żadnych badań.

Jest wspomniane nazwisko Naczelnego Lekarza USA Murthy'ego, który ostatnio ogłosił, że alkohol jest jedną z głównych przyczyn powstawania nowotworów i apeluje o oznaczanie butelek z alkoholem w taki sam sposób jak oznacza się paczki papierosów.

https://oko.press/na-zywo/na-zywo-relac … ia-alkohol

A w dalszym wywodzie tych twoich badań wypowiada się jakaś dietetyczka od siedmiu boleści, która zamiast odesłać alkoholików do specjalistów, to myśli, że uda jej się przekonać ich, że mają kontrolę nad piciem.

"Metzelaar twierdzi, że „nie ma jednej, uniwersalnej odpowiedzi” na problem spożycia alkoholu, ale zasada 1-2-3 mniej więcej pokrywa się z zaleceniami CDC, które zalecają nie więcej niż jednego drinka dziennie dla kobiet i dwóch drinków dziennie dla mężczyzn."
- serio?....
CDC zaleca pić alkohol codziennie...

52 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-01-30 16:21:50)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Jack Sparrow napisał/a:

Alkohol jest u nas mocno demonizowany. To nie jest tak, że daje komuś przyzwolenie na chlanie na umór, albo że ja osobiście nie widzę w tym nic złego. Nie - to (auto)destrukcja. Ale pisząc o nałogu to trzeba mieć szersze pojęcie o jego mechanizmach niż tylko powierzchowne rozumienie 'pijaczyny'.

Teraz to żeś walnął big_smile
"mocno demonizowany"
Alkohol jest bogiem u nas
czasem mam wrażenie że to religia jest.
Wcale nie jestem aktywistą prohibicyjnym
jednego roku umiera z powodu alko trochę ponad 3 miliony ludzi
ludzi nie samych alkoholików
mniej więcej tyle samo co na covid zmarło jednego roku
jak wybuchł covid zamknięto świat
jak umierają młodzi i starzy od alko nie zrobiono nic i nikt nic nie zrobi .
Poszukaj sobie badań
rzetelnych i ich wyników ,
najlepiej tych które były prowadzone prze dwadzieścia parę lat w ponad 100 krajach
masz wprawę w szukaniu i googlowaniu,więc nie będziesz mieć problemu

Ciekawe czy choroby nowotworowe też są u nas mocno demonizowane ?

53

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

No tak, dziwna logika. Churchill według dzisiejszych standardów nie był alkoholikiem, bo nie był zdiagnozowany. A Marylin Monroe, choć nie była zdiagnozowana, przez Sparrowa uważana jest za ćpunkę.
Nie rozumiem tej logiki.

54

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Soffi napisał/a:

Ten link? To są te ciekawe badania?

Nie, tam o alkoholu w kontekście rozwiązywania problemów kreatywnych było.

>>>

https://hbr.org/2018/05/drunk-people-ar … em-solving

Naczelnego Lekarza USA Murthy'ego


Te tytuły w USA są komiczne.


Alkohol jest kancerogenem. I co w związku z tym? I tak się go używa i będzie używać, w medycynie również.

- serio?....
CDC zaleca pić alkohol codziennie...

A ty umiesz czytać?

'NIE zaleca pić więcej niż' oznacza dla ciebie to samo co zalecenie codziennego picia?

55

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

To jest logika mniej więcej podobna
jak z KMN

"alkohol pity nawet w dużych ilościach ale z umiarem - nie szkodzi" big_smile

56

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
paslawek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Alkohol jest u nas mocno demonizowany. To nie jest tak, że daje komuś przyzwolenie na chlanie na umór, albo że ja osobiście nie widzę w tym nic złego. Nie - to (auto)destrukcja. Ale pisząc o nałogu to trzeba mieć szersze pojęcie o jego mechanizmach niż tylko powierzchowne rozumienie 'pijaczyny'.

Teraz to żeś walnął big_smile
"mocno demonizowany"
Alkohol jest bogiem u nas
czasem mam wrażenie że to religia jest.
Wcale nie jestem aktywistą prohibicyjnym
jednego roku umiera z powodu alko trochę ponad 3 miliony ludzi
ludzi nie samych alkoholików
mniej więcej tyle samo co na covid zmarło jednego roku
jak wybuchł covid zamknięto świat
jak umierają młodzi i starzy od alko nie zrobiono nic i nikt nic nie zrobi .
Poszukaj sobie badań
rzetelnych i ich wyników ,
najlepiej tych które były prowadzone prze dwadzieścia parę lat w ponad 100 krajach
masz wprawę w szukaniu i googlowaniu,więc nie będziesz mieć problemu

Ciekawe czy choroby nowotworowe też są u nas mocno demonizowane ?

Ale co to ma wspólnego z tym, co napisałem?

sam chwilę wcześniej pisałeś:

Dla drogich woluntariuszy i speców od diagnozowania alkoholizmu big_smile
Facet autorki niekoniecznie jest alkoholikiem
z pewnością jest pijakiem "moczymordą"
co wcale nie jest lepsze od alkoholizmu,nie zawsze przynajmniej
to nie to samo

I ja to podtrzymuje. Moje stanowisko w tym względzie jest takie samo. Czy ja tu zachęcam gdzieś do picia? Nie. Jedyne co napisałem, to to, że samo regularne spożywanie to jeszcze za mało do zdiagnozowania alkoholizmu, a w przypadku niektórych schorzeń (np psychicznych) alkohol jest nieświadomym samoleczeniem. Alkohol jesteś używany w medycynie, jako składnik wielu leków i nikt go nie zastąpi. Bo w przeciwieństwie do innych substancji jest bardzo bezpieczny (porównaj dawkę toksyczną np z popularnym właśnie paracetamolem). To, że niektórzy srogo przesadzają to insza inszość. I tak naprawdę nie mająca żadnego związku z legalizacją bądź ograniczeniami wiekowymi.

Uzależnienie od cukru jest wielokrotnie silniejsze i umiera na to jeszcze więcej ludzi i co z tego, skoro większość produktów jest obecnie i tak dosładzanych?

57

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
paslawek napisał/a:

To jest logika mniej więcej podobna
jak z KMN

"alkohol pity nawet w dużych ilościach ale z umiarem - nie szkodzi" big_smile


Ja wiem, że jako eks alkoholik masz duży problem z alko. Ale są pewne granice. Czym innym jest używanie alkoholu w lecznictwie, czym innym okazjonalne spożywanie bez przekraczania granicy upojenia, a czym innym intencjonalne upijanie się. Trzeba umieć odróżnić te trzy okoliczności.

58 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-01-30 16:49:13)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Jack Sparrow napisał/a:
paslawek napisał/a:

To jest logika mniej więcej podobna
jak z KMN

"alkohol pity nawet w dużych ilościach ale z umiarem - nie szkodzi" big_smile


Ja wiem, że jako eks alkoholik masz duży problem z alko. .

Nie nie wiesz tego.
Alkohol w moim alkoholizmie i tak w ogóle był i jest marginalnym problemem i wcale nie jest najważniejszy.
Po prostu dyskusja w obecnym kształcie zaczyna dotyczyć dwóch różnych spraw a nie konkretnie problemu autorki i tyle

59

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
paslawek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
paslawek napisał/a:

To jest logika mniej więcej podobna
jak z KMN

"alkohol pity nawet w dużych ilościach ale z umiarem - nie szkodzi" big_smile


Ja wiem, że jako eks alkoholik masz duży problem z alko. .

Nie nie wiesz tego.


Przecież dajesz temu dowód w swoich postach. Z jednej strony próbujesz stawiać granicę pomiędzy nałogiem a popijaniem, a z drugiej jak pojawia się wątek spożywania to się odpalasz jak to zabójcze jest i szkodliwe i destrukcyjne dla ludzi i społeczeństwa itd.


Czy partner autorki ma problem? Zapewne tak. Bo jej opowieść na to wskazuje.

IMHO znam też takie historie, gdzie babka sama miała problem, bo wyszła z przemocowego domu z nieustającymi libacjami w tle, a która to próbowała robić alkoholika z każdego swojego partnera, kiedy tylko ten gdzieś wychodził bez niej. Nawet z takich, których nikt nigdy nie widział pijanych. Dlatego pisałem o demonizowaniu alkoholu. To, że są ludzie traktujący % jako uniwersalne lekarstwo na rzeczywistość to inny problem. I paradoksalnie - kompletnie nie związany z samym alkoholem.

60 Ostatnio edytowany przez Soffi (2025-01-30 17:12:51)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Jack Sparrow napisał/a:
Soffi napisał/a:

Ten link? To są te ciekawe badania?

Nie, tam o alkoholu w kontekście rozwiązywania problemów kreatywnych było.

>>>

https://hbr.org/2018/05/drunk-people-ar … em-solving

Naczelnego Lekarza USA Murthy'ego


Te tytuły w USA są komiczne.


Alkohol jest kancerogenem. I co w związku z tym? I tak się go używa i będzie używać, w medycynie również.

- serio?....
CDC zaleca pić alkohol codziennie...

A ty umiesz czytać?

'NIE zaleca pić więcej niż' oznacza dla ciebie to samo co zalecenie codziennego picia?


"które zalecają nie więcej niż jednego drinka dziennie"

zalecić — zalecać
1. «doradzić wykonanie czegoś»
2. «wskazać na zalety czegoś lub kogoś

CDC nie zaleca picia alkoholu wcale. Ten tekst jest tendencyjnie napisany. Kilka nazwisk, kilka skrótów i ludzie już wierzą w głupoty.

A te badania nad kreatywnością... ponad dekadę temu pisalam pracę dyplomową na temat spożycia alkoholu. Badania na temat kreatywności i pozytywnego wpływu alkoholu również się tam pojawiły. Minimalne dawki alkoholu rzeczywiście mogą wpływać na kreatywność i szybsze myślenie w danym momencie, po określonej dawce alkoholu.
To szybko mija, zwiekszona dawka działa wręcz przeciwnie.
Jaki to plus? Kiedy się przydaje? Gdy ze znajomymi mam grać w grę "5 sekund"? Czy jak będę się bawić z dzieciakami w skojarzenia nad słowami Kaczka i Rachunek? No proszę Cię... żaden pozytyw na dłuższą metę.
Wręcz przeciwnie. Alkohol niszczy mózg i na to istnieje tysiace dowodow naukowych.

W medycynie alkohol jest używany, często w produktach do stosowania zewnętrznego, jako konserwant i w niektórych syropach. Można wybrać syrop bez alkoholu. Poza tym jakie to są dawki? W porównaniu do regularnego picia co tydzień?

I wiedziałam, że wleci temat cukru
Ilu widziałeś ludzi zasranych, zaszczanych, chodzących na czworakach,bo się cukrem upoilo? Ilu facetów z batonem w ręku, po tabliczce czekolady napierdala swoje żony? Ile osób straciło kontrolę nad sobą i zadzgali wspoltowarzysza podczas "rozpracowywania" wspólnie paczki żelek?
Nie porownuj...

Każdy ma wybór na temat tego co spożywa. Węglowodany są do życia potrzebne, alkohol nie. To że ludzie tracą kontrolę nad spożywaniem słodyczy i przez to chorują na otyłość, cukrzycę to jest całkowicie inną, odrębna sprawa. Nie ma podbiegu do alkoholu i skutków jego picia, zarówno społecznych jak i jednostkowych.

61

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Nie rozumiem twoich deliberacji autorko.
Jest ci źle z nim? czujesz dyskomfort na myśl o zbliżającym się weekendzie? Czujesz niepokój o wyjściu z nim na jakieś spotkanie towarzyskie, z obawy że znów się najebie?

Po jaką cholerę jest ci potrzebna nerwica w życiu?
Uwierz mi, chorowałem, nic przyjemnego.

Twój partner to zwykły alkoholik.
Na samym końcu oni zawsze wybierają wódę zamiast bliskich.

Możesz mu postawić ultimatum.
Wypierdala na odwyk i terapię albo z twojego mieszkania.
Niech wybiera

62 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-30 17:16:52)

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Jakby nie patrzeć, partner autorki jest już od dawna uzależniony, predyspozycje genetyczne też robią swoje, więc nie ma żadnego usprawiedliwienia na jego picie.

Od początku, autorka bagatelizowała problem, samo chowanie alkoholu już powinno zapalić czerwoną lampkę.
Relacja jest toksyczna, dlatego tak trudno jej zrezygnować z tego związku, świadczy o tym nawet tytuł wątku.

63

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Jack Sparrow napisał/a:
paslawek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Ja wiem, że jako eks alkoholik masz duży problem z alko. .

Nie nie wiesz tego.


Przecież dajesz temu dowód w swoich postach. Z jednej strony próbujesz stawiać granicę pomiędzy nałogiem a popijaniem, a z drugiej jak pojawia się wątek spożywania to się odpalasz jak to zabójcze jest i szkodliwe i destrukcyjne dla ludzi i społeczeństwa itd.


.

Raczej  to nadinterpretacja.
Odpowiedziałem  na stwierdzenie ,że alkohol u nas jest mocno demonizowany,ponieważ uważam inaczej.
a problemy z alko ,diagnozowanie,rozpoznanie ,przyczyny,skutki,szkodliwość to o wiele bardziej skomplikowane sprawy
zawsze mnóstwo nieporozumień przy tym powstaje .

64

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
Jack Sparrow napisał/a:
alien92 napisał/a:

Rozumiem, że po przeczytaniu moich postów uważasz, ze mam "jobla" i przesadzam?
Serio pytam poważnie, bez ironii. rozumiem, że jesteś facetem, więc to tez interesujące poznać  opinię drugiej strony


Znam tylko twoją wersję wydarzeń wiec skąd mam wiedzieć?


Już to pisałem wcześniej - można pić świadomie i nie ilość alkoholu, ale okoliczności świadczą o problemie. Jak ktoś pije żeby się najebać, to nawet jak robi to raz w roku, to ma problem.

Z drugiej strony, są tacy jak Churchill - piją codziennie, nawet obiektywnie sporo, ale trudno powiedzieć, że są uzależnieni.


Jest wiele dostępnych narzędzi do pomocy w kontroli lub ograniczeniu spożycia. Jak ktoś się broni rękami i nogami pod tym kątem, kłamie itp no to ewidentnie powinna się zapalić czerwona lampka.


Wybacz ale trochę nie rozumiem, ja nie pytam czy on miał rację albo co myślał gdy sie o coś tam pokłóciliśmy. Ja podaje obiektywne dawki i częstotliwość. Nie mam żadnego interesu żeby to przekłamywać czy naginać. Tak samo napisałam szczerze jak często w przeszłości kłóciliśmy się o alkohol i o ile tutaj można uznac, ze to moja wersja ze miałam w tym rację, tak fakt ze łamał nasza umowę to znowu jest obiektywna prawda.

65

Odp: Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?
paslawek napisał/a:

Raczej  to nadinterpretacja.
Odpowiedziałem  na stwierdzenie ,że alkohol u nas jest mocno demonizowany,ponieważ uważam inaczej.
a problemy z alko ,diagnozowanie,rozpoznanie ,przyczyny,skutki,szkodliwość to o wiele bardziej skomplikowane sprawy
zawsze mnóstwo nieporozumień przy tym powstaje .

A uważasz inaczej, bo sam jesteś alkoholikiem. Każdy z nas ma po prostu inne doświadczenia w tym zakresie. W moim bezpośrednim środowisku nikt intencjonalnie alkoholu nie nadużywał nie licząc jakichś szczeniackich wybryków w okresie licealno-studenckim. Ale nałogi i co robią z ludźmi widziałem również na własne oczy, bo pamiętam czasy choćby klejarzy. Nie trzeba było zakazywać czy ograniczać sprzedaży butaprenu, aby problem tak naprawdę zniknął. Wystarczyło systemowe wsparcie psychologiczne i jego dostępność.


Proces diagnozy uzależnienia i jego przyczyn zawsze jest skomplikowany i pełen nieporozumień.

Posty [ 1 do 65 z 143 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to jeszcze jest spożywanie alkoholu w granicach normy?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024