Mamy wspólny dom w sensie wspolny ale jego, tyle że kredyt mamy placic po połowie wyliczył mi 38 tysięcy rocznie. Pod jednym warunkiem mogę mieszkac u niego że nie tylko będę spłacać, ale również mam zakaz przynoszenia do domu mebli których on nie akceptuje. Nie mogę tego domu urządzać po swojemu, bo on mówi że mam gownoany gust i w gownie siedzieć nie będzie. Ustalone było że wydziela mi jeden pokój a mamy ich razem kilka w domu. I że w tamtym pokoju mogę robić co chce, ale po wczorajszej rozmowie on powiedział że nie przypomina sobie sytuacji w której by coś takiego miał mówić. Powiedziałam mu ze w takim razie jest chory psychinie skoro raz mowi co innego a dosłownie po kilku dniach on już nie pamięta co mówił. Bo mówi że to baba jest on mówienia a nie chlop. I jestem w punkcie wyjścia. Nie rozumiem czy u was też jest tak?
1 2025-01-27 15:24:41 Ostatnio edytowany przez Marmaid1 (2025-01-27 18:37:44)
Nie.
O ile to prawdziwe, bo coś nie wydaje mi się.
Weź sobie kogoś normalnego, a nie jakiegoś patałacha.
Nie.
O ile to prawdziwe, bo coś nie wydaje mi się.
Weź sobie kogoś normalnego, a nie jakiegoś patałacha.
Wiedziałam że ktoś pomyśli że to jakieś żarty, ja też w tą sytuację nie wierzę czuje się jakbym była w jakoś innym świecie, ale daje słowo że to prawda. On ma duże wymagania dlatego zaciągnęliśmy duży kredyt, i on chce po swojemu cały dom urządzać a mi z przydziału jak jakiemuś psu jeden pokój, gdzie też się wtraca.
Mamy wspólny dom w sensie wspolny ale jego, tyle że kredyt mamy placic po połowie wyliczył mi 60 tysięcy rocznie. Pod jednym warunkiem mogę mieszkac u niego że nie tylko będę spłacać, ale również mam zakaz przynoszenia do domu mebli których on nie akceptuje. Nie mogę tego domu urządzać po swojemu, bo on mówi że mam gownoany gust i w gownie siedzieć nie będzie. Ustalone było że wydziela mi jeden pokój a mamy ich razem kilka w domu. I że w tamtym pokoju mogę robić co chce, ale po wczorajszej rozmowie on powiedział że nie przypomina sobie sytuacji w której by coś takiego miał mówić. Powiedziałam mu ze w takim razie jest chory psychinie skoro raz mowi co innego a dosłownie po kilku dniach on już nie pamięta co mówił. Bo mówi że to baba jest on mówienia a nie chlop. I jestem w punkcie wyjścia. Nie rozumiem czy u was też jest tak?
Masz jakoś notarialnie zapisaną tę współwłasność, swoją część domu, działki?
Jesteś dopisana do kredytu czy jakoś inaczej abyś mogła udowodnić swoje wpłaty na ten dom?
Bo jeśli nie to może się zdarzyć, że wpłacisz całość swojej części kredytu albo większą część i po rozwodzie nic nie dostaniesz.
Jesteś dopisana do kredytu czy jakoś inaczej abyś mogła udowodnić swoje wpłaty na ten dom?
Bo jeśli nie to może się zdarzyć, że wpłacisz całość swojej części kredytu albo większą część i po rozwodzie nic nie dostaniesz.
Nie musi mieć niczego. O ile nie mają rozdzielności majątkowej, to z automatu jest to ich wspólny majątek.
W razie czego, wystarczy historia przelewów. Ale strzeżonego - wiadomo. Najlepiej wszystkiego dopilnować tak czy siak. Przy czym to i tak chujowy deal. Płacisz za połowę kredytu, a w zamian dostajesz łaskawe pozwolenie na zamieszkiwanie bez prawa do ingerowania w wystrój.
Mamy wspólny dom w sensie wspolny ale jego, tyle że kredyt mamy placic po połowie wyliczył mi 60 tysięcy rocznie. Pod jednym warunkiem mogę mieszkac u niego że nie tylko będę spłacać, ale również mam zakaz przynoszenia do domu mebli których on nie akceptuje. Nie mogę tego domu urządzać po swojemu, bo on mówi że mam gownoany gust i w gownie siedzieć nie będzie. Ustalone było że wydziela mi jeden pokój a mamy ich razem kilka w domu. I że w tamtym pokoju mogę robić co chce, ale po wczorajszej rozmowie on powiedział że nie przypomina sobie sytuacji w której by coś takiego miał mówić. Powiedziałam mu ze w takim razie jest chory psychinie skoro raz mowi co innego a dosłownie po kilku dniach on już nie pamięta co mówił. Bo mówi że to baba jest on mówienia a nie chlop. I jestem w punkcie wyjścia. Nie rozumiem czy u was też jest tak?
Autorko, ten post to tak na serio? To nie jest żadna zmyłka? Jeżeli to nie jest provo to mam do ciebie tylko jedno pytanie. Jak to się stało, że wyszłaś za takiego palanta?
7 2025-01-27 16:41:57 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-27 16:42:20)
Tu są różne wkręty, ale ten jest nie do przełknięcia ![]()
Marmaid1 napisał/a:Mamy wspólny dom w sensie wspolny ale jego, tyle że kredyt mamy placic po połowie wyliczył mi 60 tysięcy rocznie. Pod jednym warunkiem mogę mieszkac u niego że nie tylko będę spłacać, ale również mam zakaz przynoszenia do domu mebli których on nie akceptuje. Nie mogę tego domu urządzać po swojemu, bo on mówi że mam gownoany gust i w gownie siedzieć nie będzie. Ustalone było że wydziela mi jeden pokój a mamy ich razem kilka w domu. I że w tamtym pokoju mogę robić co chce, ale po wczorajszej rozmowie on powiedział że nie przypomina sobie sytuacji w której by coś takiego miał mówić. Powiedziałam mu ze w takim razie jest chory psychinie skoro raz mowi co innego a dosłownie po kilku dniach on już nie pamięta co mówił. Bo mówi że to baba jest on mówienia a nie chlop. I jestem w punkcie wyjścia. Nie rozumiem czy u was też jest tak?
Autorko, ten post to tak na serio? To nie jest żadna zmyłka? Jeżeli to nie jest provo to mam do ciebie tylko jedno pytanie. Jak to się stało, że wyszłaś za takiego palanta?
To nie żadna zmylka serio tak, na początku też zauwzylam ten problem jak nie było gdzie stawiać jeszcze, to szukaliśmy domów na sprzedaz i ten co mi się spodobał to stwierdził że smierdzi i że trzeba by było robic kapitalny remont, potem lokalizacja była zła, aż w końcu postawiliśmy na jego z tym że on czuje się panem na włościach i mam być zadowolona ze pozwala mi tam mieszkać, oczywiście nie angażując się w wystrój bo nie mam gustu to jest jedyny warunek. To jest takie nie domówienie, że wszystko będzie super będę mieć gdzie mieszkać ale haczyk polegał na wystroju, gdzie on ma z tym jakiś psychiczny problem. Że jak ja chce pokoj taki jaki ja chce to zepsuje cały styl domu i że będzie nie spójny. Dlatego mam się nie angażować.
Mamy wspólny dom w sensie wspolny ale jego, tyle że kredyt mamy placic po połowie wyliczył mi 60 tysięcy rocznie. Pod jednym warunkiem mogę mieszkac u niego że nie tylko będę spłacać, ale również mam zakaz przynoszenia do domu mebli których on nie akceptuje. Nie mogę tego domu urządzać po swojemu, bo on mówi że mam gownoany gust i w gownie siedzieć nie będzie. Ustalone było że wydziela mi jeden pokój a mamy ich razem kilka w domu. I że w tamtym pokoju mogę robić co chce, ale po wczorajszej rozmowie on powiedział że nie przypomina sobie sytuacji w której by coś takiego miał mówić. Powiedziałam mu ze w takim razie jest chory psychinie skoro raz mowi co innego a dosłownie po kilku dniach on już nie pamięta co mówił. Bo mówi że to baba jest on mówienia a nie chlop. I jestem w punkcie wyjścia. Nie rozumiem czy u was też jest tak?
Spoko parka z Was ![]()
Może piwnice pozwoli urządzić? Albo podjazd do garażu?
To nie może być prawdziwe
Marmaid1 napisał/a:Mamy wspólny dom w sensie wspolny ale jego, tyle że kredyt mamy placic po połowie wyliczył mi 60 tysięcy rocznie. Pod jednym warunkiem mogę mieszkac u niego że nie tylko będę spłacać, ale również mam zakaz przynoszenia do domu mebli których on nie akceptuje. Nie mogę tego domu urządzać po swojemu, bo on mówi że mam gownoany gust i w gownie siedzieć nie będzie. Ustalone było że wydziela mi jeden pokój a mamy ich razem kilka w domu. I że w tamtym pokoju mogę robić co chce, ale po wczorajszej rozmowie on powiedział że nie przypomina sobie sytuacji w której by coś takiego miał mówić. Powiedziałam mu ze w takim razie jest chory psychinie skoro raz mowi co innego a dosłownie po kilku dniach on już nie pamięta co mówił. Bo mówi że to baba jest on mówienia a nie chlop. I jestem w punkcie wyjścia. Nie rozumiem czy u was też jest tak?
Spoko parka z Was
Może piwnice pozwoli urządzić? Albo podjazd do garażu?
To nie może być prawdziwe
Piwnica jest urządzona przez niego ale powiedzial że druga część piwnicy moge sobie zaadoptować jak już chce, ale nie na piętrze gdzie ma być styl a nie brak gustu co widzsza firanki a mają być rolety
Serioooo to nie żart. Też mu mówiłam wczoraj że najlepiej by mnie do garażu dal razem z moimi rzeczami które mu przeszkadzają. Ale do takiego blaszaka bo garażu w domu nie mamy
Marmaid1 napisał/a:Mamy wspólny dom w sensie wspolny ale jego, tyle że kredyt mamy placic po połowie wyliczył mi 60 tysięcy rocznie. Pod jednym warunkiem mogę mieszkac u niego że nie tylko będę spłacać, ale również mam zakaz przynoszenia do domu mebli których on nie akceptuje. Nie mogę tego domu urządzać po swojemu, bo on mówi że mam gownoany gust i w gownie siedzieć nie będzie. Ustalone było że wydziela mi jeden pokój a mamy ich razem kilka w domu. I że w tamtym pokoju mogę robić co chce, ale po wczorajszej rozmowie on powiedział że nie przypomina sobie sytuacji w której by coś takiego miał mówić. Powiedziałam mu ze w takim razie jest chory psychinie skoro raz mowi co innego a dosłownie po kilku dniach on już nie pamięta co mówił. Bo mówi że to baba jest on mówienia a nie chlop. I jestem w punkcie wyjścia. Nie rozumiem czy u was też jest tak?
Spoko parka z Was
Może piwnice pozwoli urządzić? Albo podjazd do garażu?
To nie może być prawdziwe
Jedynie można odpowiedzieć na pytanie w tym poście, tak my mamy tak samo, w każdym małżeństwie mąż stawia warunki na jakich może żona z nim zamieszkać i czego nie wolno jej robić. A jak nie to pod most. Dlatego ja bym polecała ten most.
Musze sprostować dodał jeszcze ze to nie jest tak że nie mogę wybierać mebli tylko ze mam starych używanych i innych gratówi i firanek i zasłon w oknach nie dawac, jedynie mogę do swojego pokoju te starocie dawac i zaslony w oknach
No jeśli ty chcesz sobie zrobić taką eklektyczną graciarnię, to ja się nie dziwę, że mu to nie specjalnie pasuje. Bo to jednak często wygląda jak bełt na chodniku, a nie dowód wysublimowanego smaku.
, bo on mówi że mam gownoany gust
No sądząc po tym jakiego męża sobie wybrałaś, to faktycznie masz gówniany gust.
Ja chciałam robic styl glamour a on loft i powiedział że glamour to cygan style
Bert44 napisał/a:Marmaid1 napisał/a:Mamy wspólny dom w sensie wspolny ale jego, tyle że kredyt mamy placic po połowie wyliczył mi 60 tysięcy rocznie. Pod jednym warunkiem mogę mieszkac u niego że nie tylko będę spłacać, ale również mam zakaz przynoszenia do domu mebli których on nie akceptuje. Nie mogę tego domu urządzać po swojemu, bo on mówi że mam gownoany gust i w gownie siedzieć nie będzie. Ustalone było że wydziela mi jeden pokój a mamy ich razem kilka w domu. I że w tamtym pokoju mogę robić co chce, ale po wczorajszej rozmowie on powiedział że nie przypomina sobie sytuacji w której by coś takiego miał mówić. Powiedziałam mu ze w takim razie jest chory psychinie skoro raz mowi co innego a dosłownie po kilku dniach on już nie pamięta co mówił. Bo mówi że to baba jest on mówienia a nie chlop. I jestem w punkcie wyjścia. Nie rozumiem czy u was też jest tak?
Spoko parka z Was
Może piwnice pozwoli urządzić? Albo podjazd do garażu?
To nie może być prawdziwe
Jedynie można odpowiedzieć na pytanie w tym poście, tak my mamy tak samo, w każdym małżeństwie mąż stawia warunki na jakich może żona z nim zamieszkać i czego nie wolno jej robić. A jak nie to pod most. Dlatego ja bym polecała ten most.
No. Rodzina slowem silna
Musze sprostować dodał jeszcze ze to nie jest tak że nie mogę wybierać mebli tylko ze mam starych używanych i innych gratówi i firanek i zasłon w oknach nie dawac, jedynie mogę do swojego pokoju te starocie dawac i zaslony w oknach
O kurde..... też nie lubię firanek i zasłon
Ja chciałam robic styl glamour a on loft i powiedział że glamour to cygan style
No i miał rację. Ten styl to się nadaje do jakiegoś kiczowatego salonu kosmetycznego albo fryzjerskiego. Tudzież na tematyczny apartament airbnb, ale nie do mieszkania w czymś takim...
Mamy wspólny dom w sensie wspolny ale jego, tyle że kredyt mamy placic po połowie wyliczył mi 60 tysięcy rocznie. Pod jednym warunkiem mogę mieszkac u niego że nie tylko będę spłacać, ale również mam zakaz przynoszenia do domu mebli których on nie akceptuje. Nie mogę tego domu urządzać po swojemu, bo on mówi że mam gownoany gust i w gownie siedzieć nie będzie. Ustalone było że wydziela mi jeden pokój a mamy ich razem kilka w domu. I że w tamtym pokoju mogę robić co chce, ale po wczorajszej rozmowie on powiedział że nie przypomina sobie sytuacji w której by coś takiego miał mówić. Powiedziałam mu ze w takim razie jest chory psychinie skoro raz mowi co innego a dosłownie po kilku dniach on już nie pamięta co mówił. Bo mówi że to baba jest on mówienia a nie chlop. I jestem w punkcie wyjścia. Nie rozumiem czy u was też jest tak?
Wròć za jakis czas i przeczytaj co sama napisałaś. Wygląda nie widzisz przyczyny.
Marmaid1 napisał/a:Mamy wspólny dom w sensie wspolny ale jego, tyle że kredyt mamy placic po połowie wyliczył mi 60 tysięcy rocznie. Pod jednym warunkiem mogę mieszkac u niego że nie tylko będę spłacać, ale również mam zakaz przynoszenia do domu mebli których on nie akceptuje. Nie mogę tego domu urządzać po swojemu, bo on mówi że mam gownoany gust i w gownie siedzieć nie będzie. Ustalone było że wydziela mi jeden pokój a mamy ich razem kilka w domu. I że w tamtym pokoju mogę robić co chce, ale po wczorajszej rozmowie on powiedział że nie przypomina sobie sytuacji w której by coś takiego miał mówić. Powiedziałam mu ze w takim razie jest chory psychinie skoro raz mowi co innego a dosłownie po kilku dniach on już nie pamięta co mówił. Bo mówi że to baba jest on mówienia a nie chlop. I jestem w punkcie wyjścia. Nie rozumiem czy u was też jest tak?
Wròć za jakis czas i przeczytaj co sama napisałaś. Wygląda nie widzisz przyczyny.
To mnie oswiec?
Pytanie podstawowe to czy działka na której stoi dom jest jego czy wasza wspólna? Jeśli jego to pamiętaj że w razie rozwodu Ty nie masz do tego żadnych praw, możesz co najwyżej odzyskać udokumentowane koszty, ale to też będzie walka. Więc ja bym się za bardzo finansowo nie angażowała w takim układzie. Jeśli Wasza wspólna to masz takie samo prawo jak on do decydowania o domu. Musicie znaleźć jakiś kompromis. Ja sobie nie wyobrażam, że ja czy mąż sobie urządzamy według swojego widzi mi się i nie bierzemy pod uwagę że to nasza wspólna przestrzeń i oboje mamh się czuć dobrze
22 2025-01-28 10:53:34 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-01-28 10:53:59)
Ja chciałam robic styl glamour a on loft i powiedział że glamour to cygan style
Myślę że dużo zależy jaki do dom i także do stylu domu robi sie wystrój wnętrza.
A bardzo nowoczesnej bryle dziwnie wyglądają wnętrza rustykalne i takie retro i tak samo w domku typu dworek czy jakiś domu "z duszą" nowoczesny loftowy wygląd.
Ja mam nowoczesny dom i nowoczesne wnętrza. Ciężko nazwać do w pełni loft bo nie wszystko mi się widzi w stylu loft. Styl loft bardzo ładnie można połączyć z glamour.
A co do galmour to moze być on "odpustowy" a może być i urządzony ze smakiem.
W każdych wnętrzach warto zachować minimalizm i umiar, bo zagracenie durnostojkami wnętrz nie pomaga ![]()
Muszą być ale musi być umiar.
Firanki ?
Jak dla mnie w domu dość dziwna rzecz, bo raczej fajnie widzieć z okien widoki i ogród a nie mieć barierę jaka nas "chroni" przed widokami.
Firanki to chyba polski "zwyczaj" bo jakoś w wielu krajach nikt nie stosuje firan bo i po co ?
U mnie nie ma firan. Była by to głupota. Duże okna, duże przeszklenia, widok na ogród i wszystko to miały by zniszczyć firany ?
Dla mnie to co u Ciebie to jakieś szaleństwo. Dom ma byc wspólny. Małżeństwo to sztuka kompromisu i trzeba zrobic tak aby CAŁY dom był pasujący Tobie i jemu. Jak nie dajecie rady to może skorzystają z pomocy specjalisty.
Połaczy glamour i loft i każdy będzie zadowolony, tym bardziej że mieszkanie stylów jest też modne