No biorę meliske no i ?
Podobne tematy
No i brak efektów xD
Nieprawda,daje radę.
Rumcajs
Jakbyś oglądała te bajki, to byś wiedziała, że on też był jesieniarą ![]()
70 2024-09-30 21:02:29 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2024-09-30 21:02:56)
jesieniara napisał/a:Jakoś już kiedyś znalazłam tylko się zastanawiam dlaczego teraz nie mogę .
Masz coś do iksde??xDSam lubię iksde oraz zwroty takie jak ,,co tu się odjaniepawla" itp., ale z tymi wyrażeniami jest tak samo jak z przyprawami, jeżeli dodasz za dużo, to potrawy staną się ujowe.
jesieniara napisał/a:Księżniczki też.maja swoich ksieciow tak poza tym .
I dziwne podejście masz do kobiet.skoro uważasz.kogis za księżniczkę cokolwiek to oznaczaPo prostu masz specyficzny styl pisania.
Księżniczki mają swoich księciów? Pewnie tak ale mi chodziło o te księżniczki, które w wieku 30 lat mają sierściucha w drugim pokoju, a nie faceta.Zauważ proszę, że zamiast napisać 1 post zbiorczy, to piszesz trzy osobne, to pokazuje, że jesteś trochę roztrzepaną osobą. Nie wiem, może bierz jakąś aszwagandę czy coś
No ja akurat niedlugo bede miala siersciucha z wyboru, a nawet dwa ,bo kotka i malego krolika I nawet bedzie lepiej zyc ze sierciuchami niz z facetami, bo ja sobie postanowilam do konca zycia nie byc w zwiazku
Księżniczki nie muszą oglądać bajek o rumcajsach bo same żyją w bajce xp pffff
Ale git miło wiedzieć ta bajka chyba ma z 50 lat ?
72 2024-09-30 21:05:14 Ostatnio edytowany przez jesieniara (2024-09-30 21:05:53)
Julia UK
Dlaczego nie chcesz być w związku?
Ja też planuje adoptować świnki morskie w sumie ![]()
Zwierzaki są najlepsze ale trzeci siersciuch też by nie zaszkodził.zeby rodzinka była w.komplecie
Rumcajs jest naprawdę starą bajką ale nie wiem dokładnie, kiedy została wyemitowana po raz pierwszy.
Tak tak, kupujcie sobie świnki morskie czy tam inne sierściuchy, a potem w wieku 40 lat będzie ojejku ale jestem samotna, dlaczego tak się stało ![]()
Baba bez bolca dostaje...
No nic,
Tylko, że Julka najpierw została zapłodniona przez muslima, urodziła mu dziecko, a potem została zapłodniona przez czarnoskórego gentelmenta, który też był muslimem i niedługo będzie rodzić ale przed porodem się z nim rozstała.
Moda na sukces UK.
75 2024-09-30 21:15:19 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2024-09-30 21:16:15)
Julia UK
Dlaczego nie chcesz być w związku?
Ja też planuje adoptować świnki morskie w sumie
1. Bo mialam 3 powazne nieudane zwiazki no do trzech razy sztuka jak to sie mowi
2. Bo za duzo stresu z facetami
3. Tak naprawde odchodzi mi cale stado problemow z jakimi zyja kobiety w zwiazkach- nie musze martwic sie o zdrady, nie musze nikomu uslugiwac, nie musze po nikim sprzatac syfu, nie musze martwic sie o antykoncepcje, nie mam dylematow zwiazanych z seksem faceta,ze np oglada porno jak tu czytam na forum albo,ze mu sie nie chce,albo ,ze mu sie chce za duzo. Nie uzeram sie z tesciowa. Cale mieszkanie jest moje i urzadzam jak chce, nikt nie znosi swoich klamotow. Wiecej czasu dla kumpelek i na hobby- przede wszystkim wiecej czasu dla dzieci moge np po szkole spedzic z corka na miescie niz ja zostawiac sama sobie i isc zapierdzielac do kuchni podawac facetowi obiadek. Jak bede miec niedlugo kota i krolika to chociaz beda na mnie dziala odstresowujaco a nie wkurzajaco jak faceci. Wogole nie potrzeby mi facet. Po co? Dzieci wiecej nie chce, do seksu tez sa w sumie niepotrzebni, a ostatnio to nawet sama podloge nowa kladlam w pokoju wiec tak naprawde nawet do meskich prac sa w polowie zbedni
Rumcajs jest naprawdę starą bajką ale nie wiem dokładnie, kiedy została wyemitowana po raz pierwszy.
Tak tak, kupujcie sobie świnki morskie czy tam inne sierściuchy, a potem w wieku 40 lat będzie ojejku ale jestem samotna, dlaczego tak się stało
Baba bez bolca dostaje...
No nic,
Tylko, że Julka najpierw została zapłodniona przez muslima, urodziła mu dziecko, a potem została zapłodniona przez czarnoskórego gentelmenta, który też był muslimem i niedługo będzie rodzić ale przed porodem się z nim rozstała.
Moda na sukces UK.
Nie mam dziecka z muzulmanem cos Ci sie pokrecilo, moja corka nie jest dzieckiem muzulmana
Ale drugie dziecko będzie po muslimie, no nie?
Ale drugie dziecko będzie po muslimie, no nie?
No nie, bo moj ex wtedy nie byl muzulmanem jak ja zaszlam w ciaze ![]()
madoja napisał/a:[
Tak, nie mają nic do powiedzenia i nie mają pomysłu na rozmowę. Dlatego piszą "hej" czy "co tam", żeby przerzucić ten ciężar na rozmówcę. Jak autorkaTeż wspomniała, że napisała do faceta Hej, on odpisał Hej, i ona jest zdziwiona że on już nie zagaduje.
Dokładnie.
Nigdy nie zrozumiem jaki jest sens inicjowania "rozmowy" od hej.
To trochę takie: a sprawdzę czy jestem tak zaj...y jak mi się zdaje i odpowie mimo, że się nie wysilam nic.
Ja tez nie. Zawsze zlewalam i zlewam takich ludzi. Jak sama kogos podrywalam, to myslalam nad jakims ciekawym pick up line a nie tak po najmniejszej linii oporu. Podobnie jak ktos odpisuje od niechcenia, zero inicjatywy i zainteresowania. Dla mnie to brak szacuknku i zero podstawowego obycia. Nie bede kogos zabawiac rozmowa jako umilacz czasu, na same "heje" itp dawalam natychmiastowy unmatch i block.
Rumunski_Zolnierz napisał/a:Ale drugie dziecko będzie po muslimie, no nie?
No nie, bo moj ex wtedy nie byl muzulmanem jak ja zaszlam w ciaze
Przeciez pisalas, ze przeszlas na bylego na islam. Czy jest gdzies timeline tego magicznego universum?
81 2024-10-01 09:05:17 Ostatnio edytowany przez madoja (2024-10-01 09:08:20)
Autorko, wyżej pisałaś że próbujesz nawiązać kontakt wzrokowy z facetami np. w autobusie.
Otóż moje obserwacje są takie, że niezwykle trudno jest poznać randomowego faceta na ulicy.
Miewałam naprawdę piękne koleżanki i nigdy żadna nie była zaczepiona na ulicy. Jeśli już to przez jakiegoś starego zboka, a nie młodego inteligentnego faceta który pragnie związku. ![]()
Takie coś to tylko w komediach romantycznych.
Ostatnio byliśmy paczką znajomych w Łebie. Jedna koleżanka (ładna, zgrabniutka blondynka) uparła się że chce iść na "dancing"
Ale jako że nam się nie chciało to umówiliśmy się że sama posiedzi a my przyjdziemy po nią za godzinę. Wróciliśmy a ona nadal sama. Nikt do niej nie podszedł.
Zaczęłam wtedy obserwować samotne dziewczyny i one cały czas były samotne. Raz siedzieliśmy na obiedzie przed knajpą. Obok siedziała samotna dziewczyna, ładna. My zjedliśmy obiad, deser, jeszcze posiedzieliśmy. Łącznie 2 godziny. I nikt do niej nie podszedł, mimo ze obok przechodziły setki ludzi, jak to nad morzem. Była ładna w naturalny, nienachalny sposób, nie jakaś rakieta która przeraża aż urodą.
Według mnie nie da się tak kogoś poznać. Faceci się boją i ja to rozumiem. Też bałabym się na ich miejscu podejść do przypadkowej dziewczyny. Że da kosza, że może na kogoś czeka itd.
Więc sposobem na poznanie kogoś są albo portale randkowe, albo na żywo ale to przez znajomego, albo ewentualnie w jakimś klubie gdzie wszyscy są pijani.
Powinnaś więc przestać nastawiać się że poznasz kogoś obcego gdy tylko wyjdziesz z domu.
PS. To nie znaczy że nie znam historii poznania się na ulicy, ale to są takie wyjątkowe sytuacje, że tylko potwierdzają regułę.
Więc sposobem na poznanie kogoś są albo portale randkowe, albo na żywo ale to przez znajomego, albo ewentualnie w jakimś klubie gdzie wszyscy są pijani.
Powinnaś więc przestać nastawiać się że poznasz kogoś obcego gdy tylko wyjdziesz z domu.
PS. To nie znaczy że nie znam historii poznania się na ulicy, ale to są takie wyjątkowe sytuacje, że tylko potwierdzają regułę.
Dokładnie.
To że wystarczy "wyjść" aby kogoś poznać ? Pójść na siłownie, kina , zapisać sie na kurs aby kogoś poznać ?
To są bajeczki bzdury.
Takie "cuda" to tylko w bajkach i filmach.
Na żywo każdy boi się do kogoś zagadać. Bo nikt nie wie czy ten samotny/samotna może wcale nie jest samotna.
Można narazić sie w najlepszym przypadku na wstyd a w najgorszym problemy z policją ...
Obecnie cały ruch "związkowy" przeszedł na portale. Niestety jest fatalne miejsce bo to super biznes dla właścicieli tych serwisów i robią wszystko aby osoby zainteresowane nonstop płaciły za "możliwość" znalezienie kogoś a tak naprawdę zupełnie im nie zależy aby ta osoba kogoś znalazła.
Inna rzecz że sądzę z 80-90% mężczyzn jak i kobiet nie szuka tam tego co pisze a zupełnie czegoś innego.
Ale no cóż. Trzeba ze spokojem szukać i szukać. Poznawać i poznawać aż się znajdzie ten jedyny/jedyna
83 2024-10-01 09:51:40 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-10-01 09:51:59)
Jeśli ktoś przez półtora roku na portalu randkowym miał tylko 1! Słownie jedną randkę, to nie ma sensu.
Po prostu trzeba się spotykać z ludźmi z tęgi portalu w realu, a nie robić założenia że z tym się nie polubię, a ten za stary, a tamten za młody itd.
Z takim nastawieniem to portale randkowe są bez sensu.
Według mnie nie da się tak kogoś poznać. Faceci się boją i ja to rozumiem. Też bałabym się na ich miejscu podejść do przypadkowej dziewczyny. Że da kosza, że może na kogoś czeka itd.
W centrum Warszawy jest kawiarnia z motywem anime/manga czyli mój temat. Chodziłem do niej przy każdej możliwej okazji kiedy tylko byłem w centrum, mieli tam unikatowe rodzaje kaw jakich nigdzie indziej nie widziałem ale przede wszystkim zawsze było tam dużo ludzi podzielających moje zainteresowania. Często się zdarzało, że jakaś dziewczyna siedziała sama, pierwsza myśl jaka mi się pojawiała patrząc na nią to, że na kogoś czeka i nigdy, dosłownie ani razu się nie pomyliłem. W praktycznie każdym tego typu miejscu bywało podobnie. Nawet jeśli tak jak mówisz istnieją dziewczyny przychodzące do miejsc publicznych samotnie to jest to raczej mniejszość.
85 2024-10-01 10:55:49 Ostatnio edytowany przez 123qwerty123 (2024-10-01 10:56:23)
Nawet jeśli tak jak mówisz istnieją dziewczyny przychodzące do miejsc publicznych samotnie to jest to raczej mniejszość.
Przychodzą do szkół tańca. Na takiej lekcji średnio co minute, dwie jest zmiana partnera. Także łatwo i szybko poznaje się osoby płci przeciwnej. Większość tych lasek to singielki.
Oczywiście zdarza się, że laski przychodzą ze swoim chłopakiem, ale to od razu widać, bo oni nie zmieniają partnerów w tańcu tylko tańczą przez całe zajęcia razem.
Madonna/shini/ kaszpir
Tyle że nie da się wynaleźć koła od nowa.
Nie da się kogoś spotkać, nabyć umiejętności socjalnych, społecznych , towarzyskich bez interakcji z ludźmi.
Ja gdy jeszcze randkowalem zawsze podchodziłem do kobiety która mi się podobała i zagadywałem.
Czy to na koncercie, przed czy po jakim spektaklu, na wernisażu czy w jakimś turystycznym miejscu. Nie z liczę ile razy pytałem o drogę na szlaku, mimo że doskonale wiedziałem jak ta droga prowadzi, i wiecie co, za każdym razem miałem towarzystwo, nawet jak się wydało że kobieta zajęta, to co z tego? Miałem fajna rozmowę, po plotkowało się.
Samba napisał/a:U mnie jednak sprawdzała się zawsze zasada: nie szukajcie, a będzie wam dane. Dotyczyło związku, pracy, dobrych pomysłów. Dopiero gdy odpuściłam były efekty.
Jak to wyglądało, szczególnie w przypadku pracy?
Shinigami, mam nadzieję, że nie zasugerowało to tobie, że nie zrobiłam nic, a praca się jakoś znalazła, choćby po znajomości. Otóż nie. Najpierw przeglądałam oferty, wysłałam z 20-30 cv, po czym, po miesiącu czy dwóch miesiącach, dostałam odzew... na jedno-dwa cv. Jednak było to wtedy, gdy już nie pamiętałam zupełnie dokąd je wysyłałam, co lepsze - zajmując się już zupełnie czymś innym, niż myślenie o szukaniu pracy.
Najpierw jest u mnie włożona praca, włożony wysiłek w poszukiwanie, potem "odwilż", czyli niemyślenie o pracy i właśnie w ramach tej odwilży dostajesz odpowiedź. Z jednaj strony nic w tym nadzwyczajnego biorąc pod uwagę fakt ile zajmuje firmom proces rekrutacji. Z kolei kiedyś np. wynajmowałam pokój w mieszkaniu kolegi z podobnej branży i zaoferował on - też zupełnie niespodziewanie - polecenie do lepszej korpo. Tak że tak, takie rzeczy dzieją się, gdy zupełnie o nich się nie myśli, ale oczywiście jakiś wkład pracy własnej trzeba najpierw mieć.
Wątek o miłości jednak, więc dopiszę, że i ta trafiała się w czasie, gdy zupełnie jej nie poszukiwałam.
88 2024-10-01 13:21:12 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2024-10-01 13:27:04)
I może dlatego na samym początku jestem zdystansowana bo się obawiam odrzucenia.
Wydaje mi się jednak, że jeśli spodobam się komuś to właśnie jak ktoś wyżej napisał ta osoba będzie się angażować, lub próbować poznać, zresztą wiem to z doświadczenia.
I to błąd.
Bo negatywne podejście nie pomaga a wręcz przeszkadza.
Ja osobiście się angażuje zarówno w rozmowę jak i "związek" w takim samym stopniu jak druga strona.
Bo brak zaangażowania to brak zainteresowania.
Żaden normalny mężczyzna nie będzie "walczył i zdobywał" kobiety a w właśne to "zdystansowanie" to robienie za księżniczkę o którą trzeba stoczyć bitwę aby ją "zdobyć".
Tylko po co ?
Ja osobiście takie znajomości gdzie z mojej strony jest większe zaangażowanie niż drugiej strony wygaszam. Szkoda mi na nie czasu.
Jak ktoś nie potrafi "zaufać" i nie potrafi dać nowej osobie 100% siebie to znaczy ,że nie nadaje się do związku i NIGDY nie będzie żadnej chemii bo sami sie bronimy przed tym.
Sam poznałem wiele kobiet i szczerze mówiąc wiele kobiet nie nadawało sie do związku bo tak naprawdę nie zamknęli przeszlości mimo że tak uważały.
Jeśli Ty nie jesteś w stanie zaufać mężczyźnie to też nie nadajesz się do żadnego związku a nikt nie będzie walczył o Twoje zaufanie ...
89 2024-10-01 16:24:26 Ostatnio edytowany przez SaraS (2024-10-01 16:25:02)
Dubel.
I to błąd.
Bo negatywne podejście nie pomaga a wręcz przeszkadza.Ja osobiście się angażuje zarówno w rozmowę jak i "związek" w takim samym stopniu jak druga strona.
Bo brak zaangażowania to brak zainteresowania.
Żaden normalny mężczyzna nie będzie "walczył i zdobywał" kobiety a w właśne to "zdystansowanie" to robienie za księżniczkę o którą trzeba stoczyć bitwę aby ją "zdobyć".
Tylko po co ?
Ja osobiście takie znajomości gdzie z mojej strony jest większe zaangażowanie niż drugiej strony wygaszam. Szkoda mi na nie czasu.
Jak ktoś nie potrafi "zaufać" i nie potrafi dać nowej osobie 100% siebie to znaczy ,że nie nadaje się do związku i NIGDY nie będzie żadnej chemii bo sami sie bronimy przed tym.
A ja uważam, że to jest błąd, to, co Ty napisałeś.
Nigdy zainteresowanie, zaangażowanie nie pojawia się w tym samym momencie. No, pewnie prawie nigdy. Dlatego bez sensu od tego uzależniać znajomość, każdy potrzebuje inną ilość czasu, żeby... cokolwiek.
Jasne, granica gdzieś być powinna, bo trzeba też umieć odpuścić, a nie latami zdobywać, niemniej podejście "interesujesz mnie, ale jeśli ja nie interesuję Ciebie, to spadaj" też jest ryzykowne, bo fajne relacje mogą przejść koło nosa.
Przychodzą do szkół tańca. Na takiej lekcji średnio co minute, dwie jest zmiana partnera. Także łatwo i szybko poznaje się osoby płci przeciwnej. Większość tych lasek to singielki.
Oczywiście zdarza się, że laski przychodzą ze swoim chłopakiem, ale to od razu widać, bo oni nie zmieniają partnerów w tańcu tylko tańczą przez całe zajęcia razem.
Tam gdzie ja uczę się tańca, a jest tych grup kilka, a na przestrzeni lat naliczyłabym pewnie z kilkanaście, tylko nieliczne osoby nie zmieniają się w parach. Z każdym partnerem tańczy się nieco inaczej, więc dzięki temu uczymy się współpracy w parze.
Odnosząc się jednak wprost do Twojego posta, to jak najbardziej - w każdej z grup jest co najmniej kilka singielek i kilku singli, dlatego powtarzałam i powtarzać będę, że jest to świetne miejsce do poznawania innych ludzi.
Zaczęłam wtedy obserwować samotne dziewczyny i one cały czas były samotne. Raz siedzieliśmy na obiedzie przed knajpą. Obok siedziała samotna dziewczyna, ładna. My zjedliśmy obiad, deser, jeszcze posiedzieliśmy. Łącznie 2 godziny. I nikt do niej nie podszedł, mimo ze obok przechodziły setki ludzi, jak to nad morzem. Była ładna w naturalny, nienachalny sposób, nie jakaś rakieta która przeraża aż urodą.
Czasami jak stoję na przystanku autobusowym, to sobie myślę żeby może zagadać do jakiejś kobiety i jak już sobie upatrzę pewną laskę, to w 100% okazuje się, że ona jako jedyna... Czeka na podwózkę przez chłopaka
To teraz wyobraź sobie jakbym się zbłaźnił, gdybym do niej podbił w momencie przyjazdu jej samochodu.
Wiesz jakie są statystyki? Jak facet podejdzie do 50 kobiet, to może dostanie z 5 numerów, gdzie 1 kobieta zdecyduje się na realne spotkanie.
Dla wielu mężczyzn tego typu podchodzenie na ulicy, to niewyobrażalna strata czasu.
Wiesz jakie są statystyki? Jak facet podejdzie do 50 kobiet, to może dostanie z 5 numerów, gdzie 1 kobieta zdecyduje się na realne spotkanie.
Dla wielu mężczyzn tego typu podchodzenie na ulicy, to niewyobrażalna strata czasu.
Jakby podszedł do mnie facet i z mety chciał numer telefonu, to nikłe jest prawdopodobieństwo, że by go dostał, ale jakby podszedł i w jakiś normalny, nienachalny (!) sposób zagadał, to nie miałabym problemu, żeby z nim porozmawiać. Twój i Tobie podobnym problem polega na tym, że dla Was ważne jest tylko to, czy dziewczyna skłonna jest z automatu dać Wam ten numer, a najlepiej od razu się umówić, a to się wyczuwa i dlatego tak bardzo nie działa.
Ja nawet gdy bym podszedł i normalnie zagadał to by mnie ta kobitka spławiła dla tego nie podszedł bym
95 2024-10-01 22:30:19 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-10-01 22:31:07)
Ja nawet gdy bym podszedł i normalnie zagadał to by mnie ta kobitka spławiła dla tego nie podszedł bym
Chyba nie zdarzyło mi się, żeby ktoś sympatyczny i nienachalny, kto do mnie zagadał, wzbudził poczucie niechęci. Jeśli ktoś takie wywołuje, to trzeba zastanowić się, co jest nie tak w jego zachowaniu.
A ja uważam, że to jest błąd, to, co Ty napisałeś.
Nigdy zainteresowanie, zaangażowanie nie pojawia się w tym samym momencie. No, pewnie prawie nigdy. Dlatego bez sensu od tego uzależniać znajomość, każdy potrzebuje inną ilość czasu, żeby... cokolwiek.
Jasne, granica gdzieś być powinna, bo trzeba też umieć odpuścić, a nie latami zdobywać, niemniej podejście "interesujesz mnie, ale jeśli ja nie interesuję Ciebie, to spadaj" też jest ryzykowne, bo fajne relacje mogą przejść koło nosa.
Wiesz to co piszesz to "związek" z braku laku
i rozsądku ![]()
Wiem po sobie ,że jak jest dopasowanie i mi się kobieta podoba to od razu pojawia się u mnie zainteresowanie/zaangażowanie.
Jak to samo jest u drugiej osoby to się od razu to czuje.
Jakiś czas temu zakończyłem prawie 1,5 roczną relację i pamiętam że już pierwsza randka pokazała ,że ciągnie nas do siebie.
Tyle ,że niestety czym dłużej tym widziałem ,że mamy zupełnie inne oczekiwania i dla każdego z nas czym innym jest "związek" i mocno sie różniliśmy pod tym względem i mimo wielu zalet zakończyłem tą relację.
Wiesz nawet fachowcy piszą ,że tak naprawdę pierwsze spotkanie jest najważniesze bo one mówi czy chcemy dalej sie spotykać czy też nie. Musi coś się pojawić co spowoduje że mamy ochotę dalej się spotykać.
Musi chcieć tego serce i rozum.
Miałem takie przypadki gdzie świetnie się rozmawiało nam, ale pierwsza randka pokazała ,że zdjęcie opublikowane a rzeczywistość są zupełnie inne.
Po prostu trzeba się sobie podobać. Bez tego raczej nie będzie nigdy chemii ani pożądania.
Wiesz szkoda czasu na coś co nie rokuje. Z mojego doświadczenia 1-2 spotkanie (randka) jest najważniejsza i albo jest to coś albo już nie będzie.
Raz było 10 spotkań. Był chłód na maxa. Rozmawiało się świetnie, ale czułem ,że traktuje mnie jako kolegę a nie przyszłego partnera. To się czuje.
Potem po rozmowie powiedziała mi to co sam już wyczuwałem.
Czy dalsze chodzenie by coś zmieniło ? Sądzę ,że nie.
Z tego co czytałem tak naprawdę podczas 1-2 randki kobieta/mężczyzna ocenia czy to materiał na koleżankę czy na partnerkę/żonę.
Ja mam już doświadczenie i znam siebie i wiem kiedy dana relacja ma sens a kiedy nie.
Szkoda mi czasu na relacje w jakich źle się czuję.
Chce być w związku w takim jakim jestem szczęśliwy i zadowolony a nie aby tylko w nim być ...
To co piszesz zapewne sprawdza się jak ludzie się znają. Jak znaja się z widzenia, jak przebywają razem jako "znajomi" i się poznaja a potem to się zmienia w związek.
Ale portale randkowe to inna kwestia.
Nie jest tajemnicą że panie umawiają sie w wieloma facetami na raz i zapewne to powód ich problemów z zaangażowanie bo już myślą o następnej randce.
A normalny facet wyczuwa jak jest tylko "opcją" ...
97 2024-10-02 11:30:29 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2024-10-02 11:30:51)
Przychodzą do szkół tańca. Na takiej lekcji średnio co minute, dwie jest zmiana partnera. Także łatwo i szybko poznaje się osoby płci przeciwnej. Większość tych lasek to singielki.
Oczywiście zdarza się, że laski przychodzą ze swoim chłopakiem, ale to od razu widać, bo oni nie zmieniają partnerów w tańcu tylko tańczą przez całe zajęcia razem.
O tym akurat wiem ale tu mam problem natury logistycznej. W mojej okolicy nie ma żadnych szkół tańca, chyba jedyne co jest to ta sztuka walki, na którą chodzę. Jest dwa razy w tygodniu na 19, mam tam ok.5 km, a i tak czasami ledwo zdążam. Gdyby takie zajęcia były prowadzone na przykład w sobotę to co innego ale takich jeszcze nie widziałem.
Madonna/shini/ kaszpir
Tyle że nie da się wynaleźć koła od nowa.
Nie da się kogoś spotkać, nabyć umiejętności socjalnych, społecznych , towarzyskich bez interakcji z ludźmi.Ja gdy jeszcze randkowalem zawsze podchodziłem do kobiety która mi się podobała i zagadywałem.
Czy to na koncercie, przed czy po jakim spektaklu, na wernisażu czy w jakimś turystycznym miejscu. Nie z liczę ile razy pytałem o drogę na szlaku, mimo że doskonale wiedziałem jak ta droga prowadzi, i wiecie co, za każdym razem miałem towarzystwo, nawet jak się wydało że kobieta zajęta, to co z tego? Miałem fajna rozmowę, po plotkowało się.
I właśnie o to chodzi, że w dzisiejszych czasach takie podchodzenie i zagadywanie do dziewczyny bo po prostu się spodobała jest ryzykowne żeby nie powiedzieć niebezpieczne.
Nie wiem jak dla pozostałych ale dla mnie coś takiego, że na szlaku pytasz o drogę i masz towarzystwo na dłużej brzmi totalnie nieprawdopodobnie. Wydawałoby mi się to nielogiczne bo przecież skoro idę na jakiś szlak to muszę najpierw chociaż mniej więcej wiedzieć jak on wygląda. Od razu pomyślał bym, że taka dziewczyna weźmie mnie za idiotę bo nawet nie wiem dokąd idę. Podobnie z sytuacjami typu ten koncert, facet przyszedł sam na koncert i zagaduje do przypadkowej dziewczyny. Czy ona nie pomyślałaby czegoś w stylu "co za przegryw, przyszedł sam na koncert i nie ma nawet z kim pogadać", czy to nie byłaby właśnie ta widoczna z daleka desperacja?
Twój i Tobie podobnym problem polega na tym, że dla Was ważne jest tylko to, czy dziewczyna skłonna jest z automatu dać Wam ten numer, a najlepiej od razu się umówić, a to się wyczuwa i dlatego tak bardzo nie działa.
Nie wiem jak pozostali ale dla mnie to się wydaje bezsensowne. Jeśli nie mógłbym z kimś porozmawiać w realu to po co mi numer telefonu skoro przez telefon też nic by z tej rozmowy nie wyszło. Od razu się umówić to tym bardziej bez sensu bo dosłownie nie mielibyśmy co robić na takim spotkaniu bez wcześniejszego poznania się.
Autorko, wyżej pisałaś że próbujesz nawiązać kontakt wzrokowy z facetami np. w autobusie.
Otóż moje obserwacje są takie, że niezwykle trudno jest poznać randomowego faceta na ulicy.
Miewałam naprawdę piękne koleżanki i nigdy żadna nie była zaczepiona na ulicy. Jeśli już to przez jakiegoś starego zboka, a nie młodego inteligentnego faceta który pragnie związku.
Takie coś to tylko w komediach romantycznych.
Zgadzam się.
Ja jestem w podbnej sytuacji co autorka, jednak na portalu byłam tylko przez może łącznie 3 tyg. zupełnie nie jest to dla mnie. Poznaje głównie z racji mojej pasji, ludzi na wyjazdach czy grupach. W tym roku dopiero postanowilam się otworzyć i związać z kimś i miałam naprawdę dużo randek. Nie spieszy mi się, chociaż lekko na początku byłam desperacka że tak powiem ;/ a teraz wszystko powolutku na chłodno. Moim zdaniem najlepiej poznać właśnie w grupie gdzie ludzi lączy wspólna pasja. Nie zdarzy się raczej, że ktoś obcy poderwie cię na ulicy, a na portalach randkowych jest bardzo ciężko.
87onaa: uważam, że przede wszystkim powinnaś zaufać swojej intuicji, poza tym najczesciej ludzie maja tak, ze szukaja gdzies daleko, a to na co czekamy jest tuz za rogiem, oczywiscie to metafora, ake nie tak do konca, wierze, ze spotkasz swoja polowke, nawet szybciej niz myslisz:) zycze ci tego:)
100 2024-10-02 23:43:58 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-10-02 23:46:58)
Moim zdaniem najlepiej poznać właśnie w grupie gdzie ludzi lączy wspólna pasja.
Moim zdaniem nawet niekoniecznie ludzi musi łączyć wspólna pasja, ale chodzi o to, że w takich neutralnych warunkach zachowują się jednak inaczej niż na randce. Można ich poobserwować w jaki sposób funkcjonują w grupie, kiedy nie zależy im na zrobieniu wrażenia, jak się zachowują w stosunku do innych, jaki mają sposób bycia. Łatwiej jest wychwycić cechy, które w relacji typowo damsko-męskiej mogą próbować ukrywać.
101 2024-10-03 14:18:01 Ostatnio edytowany przez jesieniara (2024-10-03 14:18:25)
Ah dziękuję za te słowa otuchy nie tzeba było Aleksandra. Też w to wierzę xp
Miklosza napisał/a:Ja nawet gdy bym podszedł i normalnie zagadał to by mnie ta kobitka spławiła dla tego nie podszedł bym
Chyba nie zdarzyło mi się, żeby ktoś sympatyczny i nienachalny, kto do mnie zagadał, wzbudził poczucie niechęci. Jeśli ktoś takie wywołuje, to trzeba zastanowić się, co jest nie tak w jego zachowaniu.
Naprawdę wystarczy przeciętny wygląd ![]()
Priscilla napisał/a:Miklosza napisał/a:Ja nawet gdy bym podszedł i normalnie zagadał to by mnie ta kobitka spławiła dla tego nie podszedł bym
Chyba nie zdarzyło mi się, żeby ktoś sympatyczny i nienachalny, kto do mnie zagadał, wzbudził poczucie niechęci. Jeśli ktoś takie wywołuje, to trzeba zastanowić się, co jest nie tak w jego zachowaniu.
Naprawdę wystarczy przeciętny wygląd
Ja wygladam jak wiedzma na miotle i tez bylam w zwiazkach
104 2024-10-08 01:08:28 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-10-08 01:20:14)
Chyba nie zdarzyło mi się, żeby ktoś sympatyczny i nienachalny, kto do mnie zagadał, wzbudził poczucie niechęci. Jeśli ktoś takie wywołuje, to trzeba zastanowić się, co jest nie tak w jego zachowaniu.
vs
Naprawdę wystarczy przeciętny wygląd
Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, nie jestem desperatką i każdego zagadującego do mnie mężczyzny nie traktuję jak potencjalnego kandydata na partnera, więc bądź łaskaw zauważyć, że napisałam o własnych odczuciach.
Priscilla napisał/a:Miklosza napisał/a:Ja nawet gdy bym podszedł i normalnie zagadał to by mnie ta kobitka spławiła dla tego nie podszedł bym
Chyba nie zdarzyło mi się, żeby ktoś sympatyczny i nienachalny, kto do mnie zagadał, wzbudził poczucie niechęci. Jeśli ktoś takie wywołuje, to trzeba zastanowić się, co jest nie tak w jego zachowaniu.
Naprawdę wystarczy przeciętny wygląd
Zgodzę się. Też latem dużo randkowałam, i ostatnio najlpeszą relację miałam (niestety chwilową) z mężczyzną na którego normalnie bym w tłumie nie zwrócila uwagi. Mieliśmy bardzo fajne rozmowy, był czuly itp, no ale nie wyszlo. troszkę było smutno.
Zgadzam się z Priscilla. Na pewno gdzieś popełniasz błąd. 1,5 roku to za dużo czasu, aby mieć tylko 1 randkę. Ze związkiem może w tym czasie nie wyjść, ale z randką nie powinno być problemu. Może masz za wysokie wymagania?
byc moze jest za bardzo wymagajaca.
Jeśli mam umawiać się z kimś kto mi się w ogóle nie podoba lub na siłę to wolę być jednak sama.
Propozycje spotkania tak jak wyżej napisałam oczywiście miałam tylko co z tego.
Nie lece na geriatrię albo panów z brakami w uzębieniu albo misiow w szarych sweterkach itd
;p
to tak jak wyzej napisalam, za duze wymagania badz jestes "zbyt" wybredna.
Jednak jak ktos wyzej napisal, warto sie spotkac, bo wiele ludzi na zdj wyglada inaczej niz na "zywo". Jak rowniez lepiej mozna porozmawiac niz poprzez pisanie, no i glos - glos tez jest wazny, bynajmniej dla mnie ![]()
A może po prostu nie odrzucaj wszystkich od razu bo się nie podoba, bo misio w szarym sweterku? To w czym ma być? Garniturze od Armaniego? Może trochę za płytko patrzysz na ludzi... nie mówię żebyś brała żula bez zębów spod monopolwego ale czasem warto zwrócić uwagę na kogoś po prostu przeciętnego. I żebym nie była gołosłowna mogę powiedzieć, że mi mój mąż też wcale na początku w głowie nie zawrócił jak Armando. Po prostu był fajnym facetem, polubiłam go, spotykaliśmy się na gruncie koleżeńskim a potem dopiero z tego powstał związek. I cieszę sie ze dałam temu szansę wtedy. Ja nie wierzę w gromy z jasnego nieba i że z tego zawsze wychodzą dobre trwałe związki, to raczej rzadkość. Wszystkie trwałe pary jakie znam zrodziły się właśnie z przyjaźni. Ale ludzie mają trochę wypaczone podejście do związków przez idiotyczne filmy które uczą jedynie tego że o miłość nie trzeba się starać bo ona przyjdzie sama i trafi się książę co się w nas zakocha na zabój i będzie biegał za nami. Ludzie naogladają sie tego a potem oczekują, że na każdym rogu będzie stała kolejka chętnych do związku.
tu sie wtrace co do misia - czyli jak ktos nie lubi grubaskow (tak jak np. ja) - to nie ma szans, zeby mnie zainteresowal facet przy kosci, sorry, ale ja lubie szczuplych i tak pozostanie.
i tu nie chodzi o filmy czy jakies wypaczone podejscie, niektorzy maja swoj typ badz chocby wlasnie sylwetke, no niestety, nie pociagaja mnie grubsi panowie i nawet po poznaniu, super charakterze itp. nie zwiazalabym sie z kims takim.
madoja napisał/a:Powiedzmy że co drugi pisał głupią wiadomość typu "co tam?". Jak miałam logistycznie to ogarnąć? Jak miałam pogadać z każdym? Czy może losowo? Odpisywałam więc tylko na fajne wiadomości, ponieważ "co tam?" czy "hej" w żaden sposób nie prowokowało mnie do odpowiedzi, taki człowiek ginął w masie innych mu podobnych. Faceci niestety nie rozumieją jak to wygląda na portalach ze strony kobiet. Są oburzeni gdy laska nie odpisze, lub gdy jebane księżniczki nie chcą odpisywać na "co tam?".
Powiem więcej, ja na takie "co tam?" nie odpisuję nawet znajomym, których mam na FB, bo co to za lakoniczne, bzdurne pytanie, z którego NIC nie wynika? Podobnie jak takie "hej". Od razu pokazuje, że człowiek usiłuje tylko zaczepić, ale tak naprawdę nie ma nic do powiedzenia. Przede wszystkim jednak to nie chce mu się nawet wysilić, żeby sklecić jakieś sensownie brzmiące zdanie, więc dlaczego uważa, że mi powinno się chcieć? Pytanie jest oczywiście retoryczne.
to co to za znajomi? Raczej Ludzie, ktorych zbiera sie dla jak najwiekszej liczby znajomych na FB i do tego plci przeciwnej. Jeszcze zadna z moich kolezanek, nie zaczepila mnie w ten sposob, jedynie panowie na badoo ![]()
display napisał/a:Laska miała 1 randkę na 1.5 roku a robi właśnie to co Ty jej radzisz. Może niech spróbuję inaczej.
Niech rozszerzy granice jeśli chodzi o wiek i odległość. Ale niech nie rozszerza o tych, którzy jej się nie podobają. To bez sensu.
i o to chodzi.
Mnie dziwia np. ludzie, ktorym podoba sie wszystko, np. mojej kolezance podobal sie kazdy facet.. nie rozumiem.
to co to za znajomi? Raczej Ludzie, ktorych zbiera sie dla jak najwiekszej liczby znajomych na FB i do tego plci przeciwnej. Jeszcze zadna z moich kolezanek, nie zaczepila mnie w ten sposob, jedynie panowie na badoo
Znajomi, bo tylko takie osoby mam na komunikatorach, ale tacy, z którymi nie mam stałego kontaktu, a raczej falami. Jak nie wiedzą, co aktualnie się u mnie dzieje, a chcą jakoś zagadać, to zdarza się, że ktoś napisze "co słychać?".
Mam niestety alergię na takie teksty ![]()
Frajer poszedł na samotną matkę z córką, wolałbym całe życie walić konia szczerze mówiąc.
a co to za roznica samotna matka z corka, a stara panna, po kilku zwiazkach czyli nie dziewica? ![]()
Rumunski_Zolnierz napisał/a:Frajer poszedł na samotną matkę z córką, wolałbym całe życie walić konia szczerze mówiąc.
a co to za roznica samotna matka z corka, a stara panna, po kilku zwiazkach czyli nie dziewica?
No wlasnie tez sie zastanawiam moze pewnie dlatego 'ze tamta dzieci nie ma
Rumunski_Zolnierz napisał/a:Frajer poszedł na samotną matkę z córką, wolałbym całe życie walić konia szczerze mówiąc.
a co to za roznica samotna matka z corka, a stara panna, po kilku zwiazkach czyli nie dziewica?
No wlasnie tez sie zastanawiam moze pewnie dlatego 'ze tamta dzieci nie ma
jesieniara napisał/a:Julia UK
Dlaczego nie chcesz być w związku?
Ja też planuje adoptować świnki morskie w sumie1. Bo mialam 3 powazne nieudane zwiazki no do trzech razy sztuka jak to sie mowi
2. Bo za duzo stresu z facetami
3. Tak naprawde odchodzi mi cale stado problemow z jakimi zyja kobiety w zwiazkach- nie musze martwic sie o zdrady, nie musze nikomu uslugiwac, nie musze po nikim sprzatac syfu, nie musze martwic sie o antykoncepcje, nie mam dylematow zwiazanych z seksem faceta,ze np oglada porno jak tu czytam na forum albo,ze mu sie nie chce,albo ,ze mu sie chce za duzo. Nie uzeram sie z tesciowa. Cale mieszkanie jest moje i urzadzam jak chce, nikt nie znosi swoich klamotow. Wiecej czasu dla kumpelek i na hobby- przede wszystkim wiecej czasu dla dzieci moge np po szkole spedzic z corka na miescie niz ja zostawiac sama sobie i isc zapierdzielac do kuchni podawac facetowi obiadek. Jak bede miec niedlugo kota i krolika to chociaz beda na mnie dziala odstresowujaco a nie wkurzajaco jak faceci. Wogole nie potrzeby mi facet. Po co? Dzieci wiecej nie chce, do seksu tez sa w sumie niepotrzebni, a ostatnio to nawet sama podloge nowa kladlam w pokoju wiec tak naprawde nawet do meskich prac sa w polowie zbedni
no a co z sexem? nie lubisz?
Ja bede miec pieska ![]()
JuliaUK33 napisał/a:jesieniara napisał/a:Julia UK
Dlaczego nie chcesz być w związku?
Ja też planuje adoptować świnki morskie w sumie1. Bo mialam 3 powazne nieudane zwiazki no do trzech razy sztuka jak to sie mowi
2. Bo za duzo stresu z facetami
3. Tak naprawde odchodzi mi cale stado problemow z jakimi zyja kobiety w zwiazkach- nie musze martwic sie o zdrady, nie musze nikomu uslugiwac, nie musze po nikim sprzatac syfu, nie musze martwic sie o antykoncepcje, nie mam dylematow zwiazanych z seksem faceta,ze np oglada porno jak tu czytam na forum albo,ze mu sie nie chce,albo ,ze mu sie chce za duzo. Nie uzeram sie z tesciowa. Cale mieszkanie jest moje i urzadzam jak chce, nikt nie znosi swoich klamotow. Wiecej czasu dla kumpelek i na hobby- przede wszystkim wiecej czasu dla dzieci moge np po szkole spedzic z corka na miescie niz ja zostawiac sama sobie i isc zapierdzielac do kuchni podawac facetowi obiadek. Jak bede miec niedlugo kota i krolika to chociaz beda na mnie dziala odstresowujaco a nie wkurzajaco jak faceci. Wogole nie potrzeby mi facet. Po co? Dzieci wiecej nie chce, do seksu tez sa w sumie niepotrzebni, a ostatnio to nawet sama podloge nowa kladlam w pokoju wiec tak naprawde nawet do meskich prac sa w polowie zbednino a co z sexem? nie lubisz?
Ja bede miec pieska
Lubie'ale nie potrzeba mi faceta do tego
za duzo stresu z facetami
Autorko, wyżej pisałaś że próbujesz nawiązać kontakt wzrokowy z facetami np. w autobusie.
Otóż moje obserwacje są takie, że niezwykle trudno jest poznać randomowego faceta na ulicy.
Miewałam naprawdę piękne koleżanki i nigdy żadna nie była zaczepiona na ulicy. Jeśli już to przez jakiegoś starego zboka, a nie młodego inteligentnego faceta który pragnie związku.
Takie coś to tylko w komediach romantycznych.Ostatnio byliśmy paczką znajomych w Łebie. Jedna koleżanka (ładna, zgrabniutka blondynka) uparła się że chce iść na "dancing"
Ale jako że nam się nie chciało to umówiliśmy się że sama posiedzi a my przyjdziemy po nią za godzinę. Wróciliśmy a ona nadal sama. Nikt do niej nie podszedł.
Zaczęłam wtedy obserwować samotne dziewczyny i one cały czas były samotne. Raz siedzieliśmy na obiedzie przed knajpą. Obok siedziała samotna dziewczyna, ładna. My zjedliśmy obiad, deser, jeszcze posiedzieliśmy. Łącznie 2 godziny. I nikt do niej nie podszedł, mimo ze obok przechodziły setki ludzi, jak to nad morzem. Była ładna w naturalny, nienachalny sposób, nie jakaś rakieta która przeraża aż urodą.Według mnie nie da się tak kogoś poznać. Faceci się boją i ja to rozumiem. Też bałabym się na ich miejscu podejść do przypadkowej dziewczyny. Że da kosza, że może na kogoś czeka itd.
Więc sposobem na poznanie kogoś są albo portale randkowe, albo na żywo ale to przez znajomego, albo ewentualnie w jakimś klubie gdzie wszyscy są pijani.
Powinnaś więc przestać nastawiać się że poznasz kogoś obcego gdy tylko wyjdziesz z domu.
PS. To nie znaczy że nie znam historii poznania się na ulicy, ale to są takie wyjątkowe sytuacje, że tylko potwierdzają regułę.
to prawda, malo ktory pan jest odwazny, by zaczepic kobiete w realu - nie mylic ze sklepem ![]()
Gosiawie napisał/a:to co to za znajomi? Raczej Ludzie, ktorych zbiera sie dla jak najwiekszej liczby znajomych na FB i do tego plci przeciwnej. Jeszcze zadna z moich kolezanek, nie zaczepila mnie w ten sposob, jedynie panowie na badoo
Znajomi, bo tylko takie osoby mam na komunikatorach, ale tacy, z którymi nie mam stałego kontaktu, a raczej falami. Jak nie wiedzą, co aktualnie się u mnie dzieje, a chcą jakoś zagadać, to zdarza się, że ktoś napisze "co słychać?".
Mam niestety alergię na takie teksty
"co slychac?" to jednak inaczej brzmi nizeli "co tam?"
Niekiedy znajoma napisze do mnie to pierwsze, a po chwili tekst typu, mozesz mi cos przetlumaczyc na polski? ![]()
119 2024-10-08 14:21:33 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-10-08 14:22:46)
"co slychac?" to jednak inaczej brzmi nizeli "co tam?"
Niekiedy znajoma napisze do mnie to pierwsze, a po chwili tekst typu, mozesz mi cos przetlumaczyc na polski?
Dla mnie bez różnicy - jedno i drugie wykazuje zero realnego zainteresowania drugą osobą, a jedynie próbę osiągnięcia własnego celu.
Zresztą sama wiesz, bo Twój przykład też doskonale to obrazuje.
W sumie od razu kojarzy mi się to z rodzicami, którzy robiąc zasłonę dymną na odczepnego zadają dziecku pytanie "co w szkole?". Z mety wiadomo, że nie mają pomysłu na pogłębioną rozmowę z synem czy córką, zapewne też nie bardzo orientują się, co się w ich życiu naprawdę dzieje.
Gosiawie napisał/a:"co slychac?" to jednak inaczej brzmi nizeli "co tam?"
Niekiedy znajoma napisze do mnie to pierwsze, a po chwili tekst typu, mozesz mi cos przetlumaczyc na polski?Dla mnie bez różnicy - jedno i drugie wykazuje zero realnego zainteresowania drugą osobą, a jedynie próbę osiągnięcia własnego celu.
Zresztą sama wiesz, bo Twój przykład też doskonale to obrazuje.W sumie od razu kojarzy mi się to z rodzicami, którzy robiąc zasłonę dymną na odczepnego zadają dziecku pytanie "co w szkole?". Z mety wiadomo, że nie mają pomysłu na pogłębioną rozmowę z synem czy córką, zapewne też nie bardzo orientują się, co się w ich życiu naprawdę dzieje.
A ja sie tak pytam corki po czym dluzej rozmawiamy o roznych sprawach
Priscilla napisał/a:Gosiawie napisał/a:"co slychac?" to jednak inaczej brzmi nizeli "co tam?"
Niekiedy znajoma napisze do mnie to pierwsze, a po chwili tekst typu, mozesz mi cos przetlumaczyc na polski?Dla mnie bez różnicy - jedno i drugie wykazuje zero realnego zainteresowania drugą osobą, a jedynie próbę osiągnięcia własnego celu.
Zresztą sama wiesz, bo Twój przykład też doskonale to obrazuje.W sumie od razu kojarzy mi się to z rodzicami, którzy robiąc zasłonę dymną na odczepnego zadają dziecku pytanie "co w szkole?". Z mety wiadomo, że nie mają pomysłu na pogłębioną rozmowę z synem czy córką, zapewne też nie bardzo orientują się, co się w ich życiu naprawdę dzieje.
A ja sie tak pytam corki po czym dluzej rozmawiamy o roznych sprawach
Ja tez sie pytam corki jak ja odbiore z szkoly, nie na odczepnego, tylko czy zadanie zrobila, co bylo na obiad, ogolnie, zeby opowiedziala co sie dzialo.
Zgadzam się z przedmowczynia.
Jak ktoś ma ochotę nawiązać rozmowę po prostu odpowie i zaczniemy rozmawiać.
Jak nie ma ochoty to i tak oleje nieważne co bym napisała.
Poza tym i tak na tinderze w większości przypadków faceci nie piszą pierwsi i tak ja muszę zaczynać w 90% przypadków rozmowę .
A często jak jak sami pierwsi zagadują to też nie jest to nic wyszukanego czy oryginalnego a i tak odpowiem jeśli ktoś mi się podoba.
I tak to wygląda nawet jak już zacznę z kimś rozmowę w prawie każdej rozmowie ze kończy się ona na braku odpowiedzi z ich strony bo nie chcą nikogo poznać.
Nie rozumiem dlaczego każdy się tak uczepił tego "hej co słychać".
Pomysł że szkoła tańca rozważałam, ale jest jeden poważny problem, nie lubię tańczyć.
Więc to ewentualnie rozwiązanie "na chwilę" bo na dłuższą metę wiem m, że by mnie to denerwowało , zamiast tego wolę robić inne rzeczy.
W szkole tańca średnia wieku uczestników to +40 ![]()
Jezeli ktos nie ma problemów z nawiazywaniem nowych znajomosci w realnym swiecie, to tym bardziej nie powinien miec takowych w wirtualnej rzeczywistosci.
Poza tym w dzisiejszych czasach ludzie zamkneli się w sobie, nie potrafia rozmawiac oraz boja sie, z roznych powodow.
Moim zdaniem najwazniejsze to byc soba, nie grac kogos kim sie nie jest, nie zakladac maski.
Kiedyś Stachura napisal swietny wiersz "zycie to nie teatr", polecam, jesli ktos nie zna.
126 2024-10-11 14:51:35 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-10-11 14:51:58)
Ja tez sie pytam corki jak ja odbiore z szkoly, nie na odczepnego, tylko czy zadanie zrobila, co bylo na obiad, ogolnie, zeby opowiedziala co sie dzialo.
Jak zadajesz szczegółowe pytania, to już nie jest na odczepnego, niemniej generalnie chodzi o takie pytania, które pokazują, że wiesz co dzieje się u dziecka, jakie ma problemy, jak pokłóci się z koleżanką, to zapytasz, jak się z tym czuje, a potem czy konflikt został rozwiązany.
Jezeli ktos nie ma problemów z nawiazywaniem nowych znajomosci w realnym swiecie, to tym bardziej nie powinien miec takowych w wirtualnej rzeczywistosci.
Poza tym w dzisiejszych czasach ludzie zamkneli się w sobie, nie potrafia rozmawiac oraz boja sie, z roznych powodow.
Moim zdaniem najwazniejsze to byc soba, nie grac kogos kim sie nie jest, nie zakladac maski.
Kiedyś Stachura napisal swietny wiersz "zycie to nie teatr", polecam, jesli ktos nie zna.
Ja jest żywym przykładem na to, że nie potrafie rozmwaić w sieci. jestem ogólnie bardzo kontaktowa i wszędzie poznaje ludzi i lubię rozmawiać, ale jak ktoś mnie zaczepi np na messenger to nie potrafie rozmawaić. dlatego wszelkie tindery u mnie nie wychodzą, chociaż byłam tam bardzo krótko bo to nie dla mnie.
a maskę ma prawie każdy na początku. Wszyscy chcą dziś być kimś, kim nie są
Zgadzam się z przedmowczynia.
![]()
Jak ktoś ma ochotę nawiązać rozmowę po prostu odpowie i zaczniemy rozmawiać.
Jak nie ma ochoty to i tak oleje nieważne co bym napisała.
Poza tym i tak na tinderze w większości przypadków faceci nie piszą pierwsi i tak ja muszę zaczynać w 90% przypadków rozmowę .
A często jak jak sami pierwsi zagadują to też nie jest to nic wyszukanego czy oryginalnego a i tak odpowiem jeśli ktoś mi się podoba.
I tak to wygląda nawet jak już zacznę z kimś rozmowę w prawie każdej rozmowie ze kończy się ona na braku odpowiedzi z ich strony bo nie chcą nikogo poznać.
Nie rozumiem dlaczego każdy się tak uczepił tego "hej co słychać".
Każda rozmowa czy to w realu czy wirtualu rozpoczyna się od przywitania.
Czyli dzień dobrym, cześc czy hej i jest to całkowicie normalne.
Nie normalne są inne oczekiwania i widać osoby które liczą na coś innego są nieźle oderwane od rzeczywistości i ... kultury.
Ciekawe czy te osoby mają także takie wymagania od swoich znajomych w realu ![]()
Inna rzecz po przywitaniu się przystępujemy do rozmowy. Nie monologu a rozmowy.
Rozmowa polega na podobnym zaangażowaniu w rozmowę. Nie polega też na oczekiwaniu kilka godzin/dni na odpowiedź ![]()
Ja osobiście jestem gadułą i mogę rozmawiać godzinami bo wiele rzeczy mnie interesuje ale też druga strona musi być chętna.
Tyle że pisanie dla mnie to strata czasu.
Inna rzecz że pisanie jest całkowicie wyprane z emocji i przekazu. Nudne i płaskie.
Co innego rozmowa telefoniczna a najlepiej na żywo.
Ja osobiście nie lubię zbyt długo pisac. Wolę przejść na rozmowę tel a najlepiej spotkac się na żywo.
Po prostu zbyt długie pisanie to strata czasu a najgorsze ,że często zabija tą znajomość
87onaa: piszac w sieci trzeba niezle napracowac sie, chociażby czasami jest duzo pisaniny, natomiast w realu wszystko wyglada inaczej, rozmowa na "zywo", ekspresja twojego rozmowcy, kontakt wzrokowy, mowa ciala, to wszystko jest o wiele ciekawsze, a co Ciebie konkretnie to nie powinnas zalamywac sie jak rowniez nie poddawac sie pesymizmowi, moze nie trafilas jeszcze na kogos wartego Twojej uwagi i zainteresowania, w zyciu nie zawsze wychodzi tak jakbysmy tego chcieli, szkoda czasu na rzeczy, na ktore nie mamy zadnego wplywu, don't give up:):):)
Kaszpir007: cos w tym jest, ponadto rozmowa weryfikuje druga strone, pozwala ocenic, wyciagnac wnioski