truskaweczka19 napisał/a:Ja właśnie widzę w wielu takich tematach, że takie poglądy jak w temacie często nie są wynikiem że ktoś ma takie zasady tylko obawa że ta bardziej doświadczona dziewczyna będzie mieć większe wymagania w łóżku lub będzie wolała innego faceta bo uzna że facet słabo sobie radzi w łóżku. No a to nie jest tak. Jak dwoje ludzi jest na siebie otwartych i chce dać drugiej osobie przyjemność to nawet jak ktoś jest prawiczkiem to z czasem to osiagnie. Tylko trzeba chcieć. No a to czy dziewczyna tak samo nie ma doświadczenia czy ma większe nie ma znaczenia. Jak kocha to też nie będzie rozpamiętywać tych byłych. To przeszłość. Z nimi kiedyś była więc była też w łóżku. No ale nie analizuje tego bedac z nowym facetem.
Nie miałam jednonocnych przygód ale tu raczej działa to tak samo. Wtedy to ktoś był sam, spróbował czegoś innego w seksie z kimś do kogo może nie czuł milosci. No ale potem jeżeli zakocha się w kimś to też nie sądzę by porównywała tego faceta do jakiegoś przygodnego. To jest coś innego.
To oczywiste, że każdy się tego nauczy i to pewnie jeszcze całkiem szybko. Obawiam się, że jednak nie jest tak miło jak piszesz. Sam kiedyś byłem świadkiem rozmowy dwóch dziewczyn i obie były ze sobą bardzo zgodne, że nie chciałyby nawet rozmawiać z facetem w ich wieku(wtedy 23 lata) i będącym prawiczkiem. Nie mogłem odpuścić i zapytałem dlaczego i z takim samym zgraniem obie odpowiedziały, że ktoś taki musi być totalnym psychopatą, a kiedy dodatkowo zapytałem dlaczego tak uważają to popatrzyły na mnie jak na kosmitę i nie potrafiły na to odpowiedzieć. One były całkowicie przekonane, że ich zdanie jest prawdą absolutną i nawet nie trzeba się nad tym zastanawiać. To były studentki ale logiczne myślenie i chociaż próba poparcia swojego stwierdzenia jakimś dowodem już były dla nich obce. Niestety niewiele jest kobiet myślących tak jak ty.
Legat napisał/a:No to już masz pierwszy element do wyeliminowania w swoim postępowaniu. Traktujesz relacje z kobietami zbyt poważnie. smile
Tu muszę się zgodzić, jest wiele rzeczy które traktuje zbyt poważnie. To jest jeden z krytycznych błędów w moim myśleniu, z którego ciągle nie mogę się uwolnić choć próbowałem wielokrotnie i na różne sposoby.
Mariusz 1984 napisał/a:Spoko, a nie uwazasz wydawanie osądów czy ocenianie ilu partnerów duzo/mało w momencie gdy sam nigdy nie wspolzyles jest smieszne?
A moze po swoim pierwszym razie stwierdzisz : wow, kurwa, to jest zajebiste! chce wiecej, ruszam na lowy?
pamietaj ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
Natomiast ocenianie przeszlosci seksualnej przez kogos kto jeszcze nie wspolzyl, to tak, jak przyszedl do mnie ktos kto nie przepracował w swoim zyciu minuty, a dawal mi rady jak sie przygotowac do interview.
A to ze wlasciciel za godzine krzyczy : oddaj rower zlodzieju, to tylko swiadczy o wlascicielu big_smile
Nie uważam tego za śmieszne bo tu nie chodziło o współżycie w jego sensie technicznym tylko o samo podejście do tego na poziomie psychologicznym. W kwestii technicznej faktycznie nie mam żadnego doświadczenia, a więc też wiedzy i umiejętności. Zauważ, że pisałem jedynie o twoim podejściu do seksu i w ogóle drugiego człowieka. Po prostu z twoich postów aż się wylewał właśnie ten brak szacunku do dziewczyny z twojej historii i potraktowanie jej niemal jak "kupa mięsa". Nie znam cię więc nie mogę cię oceniać i jeśli z tym przesadziłem to przepraszam. Tamten post gdzie napisałeś o "grzmoceniu opartej o blat kuchenny" zaleciał dla mnie meeega patolą, powiem więcej był wręcz obleśny. Sam nie jestem pewny dlaczego aż tak to odebrałem bo trzeba się na prawdę nieźle postarać żebym poczuł obrzydzenie ale ten post jakoś zdołał to zrobić.
To niemal pewne, że po pierwszym razie stwierdzę, że "to jest zajebiste" i z pewnością będę chciał więcej czego też się dość mocno obawiam ale na pewno nie "ruszę na łowy". Samo to określenie kojarzy mi się podobnie jak tamten twój post, zresztą słowo "podryw" tak samo. Dla mnie jedno i drugie brzmią bardzo uprzedmiatawiająco kobiety, trochę jak pójść do sklepu i wybrać sobie jakąś z pierwszej lepszej półki, a kiedy już się znudzi to wyrzucić i ponownie pójść do sklepu.
Co do przykładu z rowerem to chyba sobie daruje bo jeszcze sam się zaoram, chciałem napisać jakąś błyskotliwą odpowiedź ale przecież to był mój przykład.
truskaweczka19 napisał/a:2-3 związki ok rozumiem ale wieksza ilość związków też nie musi wynikać z tego że kobieta nie umie stworzyć stałego związku. Czasem więcej czasu zajmuje znalezienie odpowiedniej osoby. No albo ktoś ma okres że nie chce chwilowo związku ale potrzeby seksualne realizuje. To nie oznacza że potem jak będzie gotowa lub gotowy na związek to będzie zdradzać. To był po prostu taki etap w życiu tej osoby.
W większości przypadków się z tobą zgadzam ale w tym jedynym nie mogę. Po pierwsze rozmowa dotyczyła samego seksu, ilości partnerów seksualnych, a nie ilości związków. 2-3 związki to nie problem, nawet kilka więcej raczej nie byłoby problemem dla większości ludzi. Tak jak pisał Nowe_otwarcie w poście nr.238, można się pomylić 3-4 razy, ale nie 20. Problemem jest ta nieszczęsna liczba partnerów seksualnych, która często jest wielokrotnie większa niż liczba związków. Mimo iż nie jestem praktykującym katolikiem to zanim trafiłem na to forum, seks bez związku był dla mnie całkowicie nie do pomyślenia. Nie jesteś w związku to nie realizujesz potrzeb seksualnych, proste. Niestety ale to właśnie może oznaczać, że dana osoba nie nadaje się do związku i będzie zdradzać. Jeśli ktoś będąc singlem nie potrafił opanować swoich popędów i co gorsza zaliczał/a "jednorazówki" to istnieje duże prawdopodobieństwo, że nawet będąc w związku to się nie zmieni. Nawet jeśli ktoś faktycznie taki nie jest to i tak będzie sprawiał takie wrażenie i na to się nic nie poradzi.
Roxann napisał/a:Ale jaki interes? Niech się ludzie dobierają na zasadzie podobieństw i nie będzie problemu.
Po co ktoś, kto nie ma doświadczenia ma się zadręczać przeszłością drugiej osoby? Wykończy siebie i ją.
Bez sensu też by ktoś miał żałować czegoś, co robił świadomie, z własnej woli bo tego chciał i nie robił tym nikomu krzywdy.
Brzmi sensownie ale jest tu jeden spory problem. Ogromna dysproporcja właśnie w tym doświadczeniu. Jak ten 30 letni prawiczek miałby znaleźć dziewczynę podobną do niego skoro takie niemal nie istnieją. Jest mnóstwo takich facetów i bardzo mała ilość takich kobiet. Piszesz, że ktoś nie mający doświadczenia nie powinien się zadręczać przeszłością drugiej osoby ale tego się po prostu nie da zrobić. Żeby się nie przejmować przeszłością drugiej osoby to ta osoba musiałby jej nie mieć, a w przypadku ustawienia kobieta-mężczyzna jest to ekstremalnie rzadkie zjawisko. Facetów z 30 na liczniku będących prawiczkami jest całkiem sporo i będzie tylko coraz więcej, kobiet z 30 na liczniku będących dziewicami jest pewnie w granicach kilku procent całej populacji, ja przez całe życie poznałem tylko jedną taką kobietę.
Ależ my właśnie od samego początku rozmawialiśmy o robieniu tego nieświadomie. Przecież sama bohaterka historii dopiero po czasie uświadomiła sobie co robiła i zaczęła tego żałować, podobnie znajomi Rity.
Mariusz 1984 napisał/a:Dokładnie. I nie widzę w tym problemu.
I właśnie to jest twój największy problem.
Na koniec jeszcze jedno pytanie. Z ciekawości zajrzałem na tą owianą złą sławą stronę BraciaSamcy, dowiedziałem się o jej istnieniu stąd. Ledwo przetrwałem jeden cały temat i pobieżnie kilka innych. Czytanie o zbrodniach wojennych i obozach zagłady jest przyjemniejsze od tamtego forum ale jedna kwestia powtarzała się tam dość często i to chcę was zapytać. Wiele osób tam pisało, że albo oni sami albo ktoś z rodziny czy znajomych miał pewną sytuację. Kobieta będąc w związku czy nawet lata po ślubie i to udanym i szczęśliwym związku czy ślubie nagle, bez powodu i bez wyjaśnienia zdradza z jakimś przypadkowym facetem lub co gorsza wraca do byłego, zupełnie jak ktoś przejął kontrolę nad umysłem takiej kobiety. Czy coś takiego na prawdę się zdarza i w ogóle jak to z tym jest?