Problem z przeszłością kobiety - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem z przeszłością kobiety

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 248 z 248 ]

196

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Gary napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

.... to nie żaden wbity kod,tylko wreszcie zaczęła myśleć poważnie.

Jest kod. SZeptuch wie, że jest. Ty NoweOtwarcie nie wiesz.

A ja chcę wiedzieć skąd SZeptuch się dowiedział.

Gary, to nie jest żaden kod ani żaden system patriarchalny. Takie samo zdanie mam o ruchaczach pokroju Mariusz1984. Jak do ciężkiej cholery kwalifikacje do związku (jednostki społecznej z gruntu natury monogamicznej) może mieć ktoś o tak silnych ciągotach poligamicznych (w pewnych wypadkach jak wspomniany Mariusz, wręcz wzorcowy użytkownik Tindera, SKRAJNIE silnych)?

A co do pozycji literaturowych proponowanych przez Szeptucha, to akurat z dwiema z nich bardzo chciałem się zapoznać ponad 2 dekady temu (zabrakło czasu/okazji, zwłaszcza okazji w wypadku Biblii Szatana), natomiast w tym czasie zwróciłem uwagę na hinduizm (czytałem m.in. "Nauki królowej Kunti"). Natomiast nie wiem czy dziś na 100% wróciłbym do tego pomysłu.

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:
Gary napisał/a:

Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci — prostytutka jest tam i robi to, bo chce, bo tak wybrała. W dodatku jak przyjdzie miły pan, to i ona ma bardziej miło w pracy.

Sformułowanie "koszem ... traktowania jak przedmiot" — jest w tym stwierdzeniu jakaś profanacja.

Ktoś krzywdzi? Na przykład obok masz męża, który nie pozwolił żonie spotkać się  z koleżankami. On krzywdzi.
Ale na pewnie nie ktoś kto poszedł na seks za pieniądze, gdzie on i ona mają czyste intencje.

Nie no tu akurat miałem na myśli takie zaliczanie na przykład kogoś z Tindera, a potem olewanie bo ten ktoś już nie jest więcej potrzebny. Ogólnie pisząc o krzywdzeniu kogoś miałem na myśli, że towarzyszy temu kłamstwo, oszustwo, dawanie fałszywej nadziei, zamiar jedynie wykorzystania dla zabawy od samego początku i dotyczy to obu płci. Prostytutki to inna historia bo tu jednak masz rację, że ona faktycznie sama tak wybrała(oczywiście nie licząc przypadków zmuszania kogoś do prostytucji) i od początku traktuje to wyłącznie jako pracę bez uczuć czy bez nadziei na coś więcej. Tu nie ma tego elementu zabawy czyimś kosztem bo ona też ma z tego zysk.

Krzywdzenie,olewanie?

Matchujesz sie z kims na Tinder, od razu ustalasz ze nie interesuje Cie zwiazek, tylko sex.
Spotykasz sie, spedzasz noc i wracasz do siebie.
A to ze dziewczyna oczekiwala ze bedzie z tego zwiazek ( nie wiem dlaczego, skoro zasady zostaly ustalone na samym poczatku ) to juz nie moj problem.
To tylko kolejny przyklad jak funkcjonuja kobiety.

198

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Mariusz 1984 napisał/a:
Shinigami napisał/a:
Gary napisał/a:

Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci — prostytutka jest tam i robi to, bo chce, bo tak wybrała. W dodatku jak przyjdzie miły pan, to i ona ma bardziej miło w pracy.

Sformułowanie "koszem ... traktowania jak przedmiot" — jest w tym stwierdzeniu jakaś profanacja.

Ktoś krzywdzi? Na przykład obok masz męża, który nie pozwolił żonie spotkać się  z koleżankami. On krzywdzi.
Ale na pewnie nie ktoś kto poszedł na seks za pieniądze, gdzie on i ona mają czyste intencje.

Nie no tu akurat miałem na myśli takie zaliczanie na przykład kogoś z Tindera, a potem olewanie bo ten ktoś już nie jest więcej potrzebny. Ogólnie pisząc o krzywdzeniu kogoś miałem na myśli, że towarzyszy temu kłamstwo, oszustwo, dawanie fałszywej nadziei, zamiar jedynie wykorzystania dla zabawy od samego początku i dotyczy to obu płci. Prostytutki to inna historia bo tu jednak masz rację, że ona faktycznie sama tak wybrała(oczywiście nie licząc przypadków zmuszania kogoś do prostytucji) i od początku traktuje to wyłącznie jako pracę bez uczuć czy bez nadziei na coś więcej. Tu nie ma tego elementu zabawy czyimś kosztem bo ona też ma z tego zysk.

Krzywdzenie,olewanie?

Matchujesz sie z kims na Tinder, od razu ustalasz ze nie interesuje Cie zwiazek, tylko sex.
Spotykasz sie, spedzasz noc i wracasz do siebie.
A to ze dziewczyna oczekiwala ze bedzie z tego zwiazek ( nie wiem dlaczego, skoro zasady zostaly ustalone na samym poczatku ) to juz nie moj problem.
To tylko kolejny przyklad jak funkcjonuja kobiety.

W sumie racja, czego oczekiwała na portalu Ruchalnia.com... tfu... znaczy się Tinder.com? Do związku to się szuka na innych portalach.

199

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Nowe_otwarcie napisał/a:

Gary, to nie jest żaden kod ani żaden system patriarchalny. Takie samo zdanie mam o ruchaczach

No dokładnie. Sprawy się komplikują, gdy chodzi o kobietę. Wymyślane są jakieś kody, jakieś ograniczenia, systemy patriarchalne. Dziewczyna średnio nadaje się do stałego związku. Podobnie jak średnio nadaje się do niego ruchacz. A myślenie, że on/ona akuratnie dla mnie zmieni się, jest duża naiwnością, za którą trzeba będzie zapłacić.

200

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Gary napisał/a:
Shinigami napisał/a:

... o mordercy,
....Wiem, że to dość mocny przykład ale mam tu na myśli, że bohaterka chyba sama uznała, że jej "nauka" mogła ją kosztować zbyt wiele i ktoś, w tym przypadku autor może tego nie zaakceptować.

Nieeee... siadły na nią te ramy społeczne, o których pisał Szeptuch.
Po prostu jak kobieta się puszcza, to mówią, że się nie szanuje, a ona po prostu robi to co postanowiła.
U mężczyzn tak nie ma — jak mężczyzna robi co postanowił, to nikt go nie szkaluje, że się nie szanuje.
A to wynika z tego, ze kobiety były postrzegane jako własność: od tatusia do męża, dziewica, aby dziecko było męża.

Nie, wynika to z tego, że kobietom o wiele łatwiej o seks niż mężczyznom.

201 Ostatnio edytowany przez twojeslowo (2023-04-13 15:14:40)

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Widać, że wątek założony jako prowokacja, bo autor się nie udziela. Niezmiennie śmieszy też fakt, że najwięcej do powiedzenia na ten temat mają forumowe piwniczaki z kompleksami, którzy albo seksu nigdy w życiu nie uprawiali, albo go kupują, albo nie potrafią w relacje damsko-męskie. To tylko pokazuje, czym zajęta jest głowa, na tym poziomie smile.

202

Odp: Problem z przeszłością kobiety

No a ja nie wiem jaki tu jest problem. No chyba że ktoś prowadziłby szalone życie erotyczne a w związku nie chciał z tego zrezygnować. Sama może nie mam nie wiadomo jak wielkiego doświadczenia ale może też nie jakieś małe. Mam 31 lat i mój facet jest moim 5 w łóżku. Seks uprawiałam tylko w związku ale czasem nie czekałam z tym długo. Myślę że to na tyle ważna sferą że warto zobaczyć czy i w niej nam dobrze ze sobą. To ilu facetów czy kobiet się miało myślę że nie ma aż takiego wpływu na związek.

203 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-04-13 17:15:40)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Mariusz 1984 napisał/a:

Krzywdzenie,olewanie?

Matchujesz sie z kims na Tinder, od razu ustalasz ze nie interesuje Cie zwiazek, tylko sex.
Spotykasz sie, spedzasz noc i wracasz do siebie.
A to ze dziewczyna oczekiwala ze bedzie z tego zwiazek ( nie wiem dlaczego, skoro zasady zostaly ustalone na samym poczatku ) to juz nie moj problem.
To tylko kolejny przyklad jak funkcjonuja kobiety.

Nie będę się rozwodził nad szczegółami takiego spotkania bo nigdy go nie miałem i mieć nie zamierzam. Powiem tylko, że dla mnie sam fakt "takiego" spotkania już jest patologią. Nigdy nie miałem konta na Tinderze i kolejny raz ktoś mnie utwierdził w przekonaniu, że nie powinienem go zakładać. Jeśli na prawdę sporą część tego portalu stanowią ludzie jak ty lub ta dziewczyna to już zwykły burdel jest bardziej cywilizowanym miejscem. Ja po prostu nie rozumiem jak można dać komuś fałszywą nadzieję i wykorzystać naiwność tylko po to by spełnić najbardziej prymitywną potrzebę i chyba nawet nie chcę tego zrozumieć. A ty jeszcze piszesz, że to nie twój problem tylko jej bo była głupia i liczyła na zbyt wiele. Poszedłeś po najniższej linii oporu, totalnie na łatwiznę, to że coś jest dostępne jeszcze nie oznacza, że od razu trzeba to brać. Kiedy widzisz na ulicy rower bez właściciela to od razu go bierzesz? To, że kobiety funkcjonują tak, a nie inaczej nie oznacza, że z automatu trzeba to wykorzystywać przeciwko nim. Powiem ci szczerze, że gdyby do mnie jakaś obca dziewczyna napisała tak prosto z mostu, że chcę seksu to bym jej odpisał by puknęła się w głowę i wróciła z tym pytaniem jak już poznamy się znacznie lepiej. Dla mnie tydzień i to tylko internetowej znajomości to za mało by komuś zaufać. Wybacz ale nie każdy kieruje się w życiu najbardziej prymitywnymi instynktami, a gdybym Ja się nimi kierował to już dawno poszedłbym do prostytutki. 

twojeslowo napisał/a:

Widać, że wątek założony jako prowokacja, bo autor się nie udziela. Niezmiennie śmieszy też fakt, że najwięcej do powiedzenia na ten temat mają forumowe piwniczaki z kompleksami, którzy albo seksu nigdy w życiu nie uprawiali, albo go kupują, albo nie potrafią w relacje damsko-męskie. To tylko pokazuje, czym zajęta jest głowa, na tym poziomie smile.

Autor może po prostu nie ma tyle wolnego czasu by ciągle siedzieć na forum i odpisywać na każdy post. A mnie niezmienne śmieszy, że ciągle pojawiają się koleni myślący, że potrafią czytać w myślach. Jeśli ty też to potrafisz to powiedz jakie Ja mam kompleksy? Chętnie bym się dowiedział. O potrafieniu w relacje damsko-męskie jest tu już tyle tematów, że chyba lepiej dać temu spokój. Jeszcze jedno, czym według ciebie różni się płatny seks od chociażby tego z Tindera? W ostatniej kwestii akurat masz rację, głowa jest zajęta tym czego najbardziej w życiu brakuje.

truskaweczka19 napisał/a:

No a ja nie wiem jaki tu jest problem. No chyba że ktoś prowadziłby szalone życie erotyczne a w związku nie chciał z tego zrezygnować. Sama może nie mam nie wiadomo jak wielkiego doświadczenia ale może też nie jakieś małe. Mam 31 lat i mój facet jest moim 5 w łóżku. Seks uprawiałam tylko w związku ale czasem nie czekałam z tym długo. Myślę że to na tyle ważna sferą że warto zobaczyć czy i w niej nam dobrze ze sobą. To ilu facetów czy kobiet się miało myślę że nie ma aż takiego wpływu na związek.

I te 5 w związkach jest całkowicie normalną, akceptowalną liczbą. Jesteś przykładem tego, że wcale nie trzeba "się wyszaleć, próbować niezobowiązującego seksu z wieloma różnymi osobami" żeby przeżyć. 15 poza związkami lub co gorsza będąc w związkach i podbijanie licznika za plecami partnera to nie jest normalne ani akceptowalne. I ponownie podkreślam to moje, osobiste zdanie i podejrzewam, że znajdzie się tu kilka osób podzielających moje zdanie. Co dokładniej oznacza dla ciebie "nie czekała z tym długo", to znaczy ile? Pytam serio, z ciekawości

204

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Ciekawe czy tak otwarcie podchodzilibyście do tematu mając na przykład córkę, którą przedmuchało by pół miasta a żaden nie chciałby jej do związku i z córki została by stara, przedmuchana na wszystkie sposoby stara panna bez szansy na zwiazek bo nikt by takiej nie zaufał. Dumni tatusiowie,co?

205 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2023-04-13 18:54:04)

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Tak ale dobrze czytałam że 3-4 partnerów seksualność akceptujesz a w górę masz już problem z tym? No że może byś zaakceptował ale że już trochę dużo dla Ciebie? Chyba że pomyliłam.

Wiesz piszesz te 5 partnerów u mnie ok, ale ja nie wartościuje. Te 15 partnerów u innej kobiety też nie musi być niczym złym. No i czy się wyszalałam? Dla kogoś kto uznaje że kobieta najlepiej jak ma 1 czy 2 partnera to w tych kategoriach to się może nawet wyszalałam. W innych kategoriach już nie. Jakieś porównanie niby mam ale dla mnie po prostu zawsze najlepszy seks jest bo z ukochana osoba. Wiele w łóżku też możemy zgrać ale nie ukrywam też nie chciałam długo czekać, też chciałam zobaczyć jak nam razem będzie, potrzeby też mam duże mimo że realizowane w związku więc czekać dlilugo na seks to i mi byłoby ciężko :-) Szybko seks to mam na myśli że często już po 2 tygodniach relacji czy miesiącu już był. Oczywiście nie miałam pewności czy to na pewno przetrwa ale myślę że nie ma co tego żałować. Czekanie długo też niczego nie gwarantuje.

Seks z kimś kogo widzę pierwszy raz też nie wchodził dla mnie w grę. No ale nie że jakieś zasady. Raczej po prostu musi być chociaż jakakolwiek relacją a po 1 spotkaniu jeszcze jej nie ma. Po 2 tygodniach trochę lepiej bo mimo wszystko już mogła wytworzyć się chemia, coś o sobie wiemy. Jest już jakieś spotykanie się.

No i przyznam Ci ze dla niektórych facetów już te moje 5 facetów to już było dla nich dużo. No ale jak ktoś kogoś ocenia z góry tylko po tym po liczbie to co ja zrobię. Nic nie ukrywałam.

206 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-04-13 20:07:55)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
truskaweczka19 napisał/a:

Tak ale dobrze czytałam że 3-4 partnerów seksualność akceptujesz a w górę masz już problem z tym? No że może byś zaakceptował ale że już trochę dużo dla Ciebie? Chyba że pomyliłam.

Wiesz piszesz te 5 partnerów u mnie ok, ale ja nie wartościuje. Te 15 partnerów u innej kobiety też nie musi być niczym złym. No i czy się wyszalałam? Dla kogoś kto uznaje że kobieta najlepiej jak ma 1 czy 2 partnera to w tych kategoriach to się może nawet wyszalałam. W innych kategoriach już nie. Jakieś porównanie niby mam ale dla mnie po prostu zawsze najlepszy seks jest bo z ukochana osoba. Wiele w łóżku też możemy zgrać ale nie ukrywam też nie chciałam długo czekać, też chciałam zobaczyć jak nam razem będzie, potrzeby też mam duże mimo że realizowane w związku więc czekać dlilugo na seks to i mi byłoby ciężko :-) Szybko seks to mam na myśli że często już po 2 tygodniach relacji czy miesiącu już był. Oczywiście nie miałam pewności czy to na pewno przetrwa ale myślę że nie ma co tego żałować. Czekanie długo też niczego nie gwarantuje.

Seks z kimś kogo widzę pierwszy raz też nie wchodził dla mnie w grę. No ale nie że jakieś zasady. Raczej po prostu musi być chociaż jakakolwiek relacją a po 1 spotkaniu jeszcze jej nie ma. Po 2 tygodniach trochę lepiej bo mimo wszystko już mogła wytworzyć się chemia, coś o sobie wiemy. Jest już jakieś spotykanie się.

No i przyznam Ci ze dla niektórych facetów już te moje 5 facetów to już było dla nich dużo. No ale jak ktoś kogoś ocenia z góry tylko po tym po liczbie to co ja zrobię. Nic nie ukrywałam.

To z początku się zgadza, nie pomyliłaś się, dla mnie te 3-4 są do zaakceptowania, gdyby było więcej to musiałbym się dokładniej zastanowić. Dlaczego to już pisałem w jednym z wcześniejszych postów, bo aż tak doświadczonej kobiety zwyczajnie bym się bał i bardzo ciężko byłoby mi takiej zaufać. Bałbym się, że ciągle będzie mnie testować pod kątem umiejętności, których przecież jeszcze nie posiadam i porównywać do poprzednich partnerów, a im większa ich liczba tym większe prawdopodobieństwo. Dla mnie 2 tygodnie to jeszcze trochę krótko ale miesiąc to już znacznie lepiej no chyba, że widywalibyśmy się codziennie to i 2 tygodnie mogłyby wystarczyć by lepiej poznać tą osobę. Właśnie tak jak piszesz przy pierwszym spotkaniu raczej nie ma mowy o relacji czy nawet o jakichś większych uczuciach. Ja też nie mam żadnej zasady typu "Przy pierwszym spotkaniu nie i już", ja po prostu nie ufam komuś kogo nie znam, jestem podejrzliwy i choćbym chciał to nic na to nie poradzę.

207 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2023-04-13 21:10:36)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Tak ale dobrze czytałam że 3-4 partnerów seksualność akceptujesz a w górę masz już problem z tym? No że może byś zaakceptował ale że już trochę dużo dla Ciebie? Chyba że pomyliłam.

Wiesz piszesz te 5 partnerów u mnie ok, ale ja nie wartościuje. Te 15 partnerów u innej kobiety też nie musi być niczym złym. No i czy się wyszalałam? Dla kogoś kto uznaje że kobieta najlepiej jak ma 1 czy 2 partnera to w tych kategoriach to się może nawet wyszalałam. W innych kategoriach już nie. Jakieś porównanie niby mam ale dla mnie po prostu zawsze najlepszy seks jest bo z ukochana osoba. Wiele w łóżku też możemy zgrać ale nie ukrywam też nie chciałam długo czekać, też chciałam zobaczyć jak nam razem będzie, potrzeby też mam duże mimo że realizowane w związku więc czekać dlilugo na seks to i mi byłoby ciężko :-) Szybko seks to mam na myśli że często już po 2 tygodniach relacji czy miesiącu już był. Oczywiście nie miałam pewności czy to na pewno przetrwa ale myślę że nie ma co tego żałować. Czekanie długo też niczego nie gwarantuje.

Seks z kimś kogo widzę pierwszy raz też nie wchodził dla mnie w grę. No ale nie że jakieś zasady. Raczej po prostu musi być chociaż jakakolwiek relacją a po 1 spotkaniu jeszcze jej nie ma. Po 2 tygodniach trochę lepiej bo mimo wszystko już mogła wytworzyć się chemia, coś o sobie wiemy. Jest już jakieś spotykanie się.

No i przyznam Ci ze dla niektórych facetów już te moje 5 facetów to już było dla nich dużo. No ale jak ktoś kogoś ocenia z góry tylko po tym po liczbie to co ja zrobię. Nic nie ukrywałam.

To z początku się zgadza, nie pomyliłaś się, dla mnie te 3-4 są do zaakceptowania, gdyby było więcej to musiałbym się dokładniej zastanowić. Dlaczego to już pisałem w jednym z wcześniejszych postów, bo aż tak doświadczonej kobiety zwyczajnie bym się bał i bardzo ciężko byłoby mi takiej zaufać. Bałbym się, że ciągle będzie mnie testować pod kątem umiejętności, których przecież jeszcze nie posiadam i porównywać do poprzednich partnerów, a im większa ich liczba tym większe prawdopodobieństwo. Dla mnie 2 tygodnie to jeszcze trochę krótko ale miesiąc to już znacznie lepiej no chyba, że widywalibyśmy się codziennie to i 2 tygodnie mogłyby wystarczyć by lepiej poznać tą osobę. Właśnie tak jak piszesz przy pierwszym spotkaniu raczej nie ma mowy o relacji czy nawet o jakichś większych uczuciach. Ja też nie mam żadnej zasady typu "Przy pierwszym spotkaniu nie i już", ja po prostu nie ufam komuś kogo nie znam, jestem podejrzliwy i choćbym chciał to nic na to nie poradzę.

No ja dlatego wspomniałam o tym, bo tam pisałeś że po prostu ponad 3-4 partnerów nie byłoby Ci tak łatwo przejść, a potem pisałeś że 5 partnerów u mnie to nie jest tak dużo. Chociaż rozumiem że też obiektywnie możesz oceniać to ok, ale jakieś Twoje obawy sprawiają że byś się trochę bał. No i przecież zależy też od wieku. Inaczej wygląda dla wielu osób pewnie faktycznie 5 partnerów u 20 latki a inaczej u 30 latki lub ponad.

Ja ze swojego doświadczenia powiem Ci ze nie ma znaczenia czy miałam 1 partnera seksualnego kiedyś czy teraz jak wyszło ze 5. Po prostu nie każda relacją wyjdzie. No ale zawsze to jakieś doświadczenie i czegoś uczy. Liczy się to jakim kto jest człowiekiem a nie tak bardzo co robił w łóżku. O ile nikogo nie krzywdził. To jest ważne. Nie porównywałam partnerów do siebie. Dlatego widzisz nie jest tak ważne ilu tych facetów jest. Jeżeli dla mnie liczy się coś więcej to nie koncentruje się aż tak na fizyczności czy technice. Oczywiście też ma jakieś znaczenie ale nie prowadzę rejestrów, nie porównuje facetów. Zresztą seks z każdym jest inny. Co nie znaczy gorszy. Mimo jakieś doświadczenia i tak z każdym partnerem uczyłam się jego ciała na nowo. Nikt nie jest taki sam. No i mogę Ci powiedzieć i to jest prawda że w łóżku myślę tylko o tym jednym facecie. Nie myślę o byłych. Dlatego takie myślenie że kobieta wtedy na pewno porównuje dla mnie jest błędne. Dla mnie liczy się ta chwila i ten mężczyzna. Nie inni czy byli.

Co do 2 tygodni to kiedyś jak nie miałam doświadczenia to też może myślałabym że szybko. Teraz myślę że nie ma to znaczenia. Tak wyszło a i tak wyszedl z tego związek. Tak spotykaliśmy się dość często wtedy kilka razy w tygodniu.

Dlatego jak pisze wszystko zależy od charakteru dziewczyny a nie od liczby facetów jakich miała. Rownie dobrze ta z 1 partnerem może zastanawiać się jak byłoby z innym. Kwestia osoby nie doświadczenia tak bardzo.

208

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:

Krzywdzenie,olewanie?

Matchujesz sie z kims na Tinder, od razu ustalasz ze nie interesuje Cie zwiazek, tylko sex.
Spotykasz sie, spedzasz noc i wracasz do siebie.
A to ze dziewczyna oczekiwala ze bedzie z tego zwiazek ( nie wiem dlaczego, skoro zasady zostaly ustalone na samym poczatku ) to juz nie moj problem.
To tylko kolejny przyklad jak funkcjonuja kobiety.

Nie będę się rozwodził nad szczegółami takiego spotkania bo nigdy go nie miałem i mieć nie zamierzam. Powiem tylko, że dla mnie sam fakt "takiego" spotkania już jest patologią. Nigdy nie miałem konta na Tinderze i kolejny raz ktoś mnie utwierdził w przekonaniu, że nie powinienem go zakładać. Jeśli na prawdę sporą część tego portalu stanowią ludzie jak ty lub ta dziewczyna to już zwykły burdel jest bardziej cywilizowanym miejscem. Ja po prostu nie rozumiem jak można dać komuś fałszywą nadzieję i wykorzystać naiwność tylko po to by spełnić najbardziej prymitywną potrzebę i chyba nawet nie chcę tego zrozumieć. A ty jeszcze piszesz, że to nie twój problem tylko jej bo była głupia i liczyła na zbyt wiele. Poszedłeś po najniższej linii oporu, totalnie na łatwiznę, to że coś jest dostępne jeszcze nie oznacza, że od razu trzeba to brać. Kiedy widzisz na ulicy rower bez właściciela to od razu go bierzesz? To, że kobiety funkcjonują tak, a nie inaczej nie oznacza, że z automatu trzeba to wykorzystywać przeciwko nim. Powiem ci szczerze, że gdyby do mnie jakaś obca dziewczyna napisała tak prosto z mostu, że chcę seksu to bym jej odpisał by puknęła się w głowę i wróciła z tym pytaniem jak już poznamy się znacznie lepiej. Dla mnie tydzień i to tylko internetowej znajomości to za mało by komuś zaufać. Wybacz ale nie każdy kieruje się w życiu najbardziej prymitywnymi instynktami, a gdybym Ja się nimi kierował to już dawno poszedłbym do prostytutki. 

twojeslowo napisał/a:

Widać, że wątek założony jako prowokacja, bo autor się nie udziela. Niezmiennie śmieszy też fakt, że najwięcej do powiedzenia na ten temat mają forumowe piwniczaki z kompleksami, którzy albo seksu nigdy w życiu nie uprawiali, albo go kupują, albo nie potrafią w relacje damsko-męskie. To tylko pokazuje, czym zajęta jest głowa, na tym poziomie smile.

Autor może po prostu nie ma tyle wolnego czasu by ciągle siedzieć na forum i odpisywać na każdy post. A mnie niezmienne śmieszy, że ciągle pojawiają się koleni myślący, że potrafią czytać w myślach. Jeśli ty też to potrafisz to powiedz jakie Ja mam kompleksy? Chętnie bym się dowiedział. O potrafieniu w relacje damsko-męskie jest tu już tyle tematów, że chyba lepiej dać temu spokój. Jeszcze jedno, czym według ciebie różni się płatny seks od chociażby tego z Tindera? W ostatniej kwestii akurat masz rację, głowa jest zajęta tym czego najbardziej w życiu brakuje.

truskaweczka19 napisał/a:

No a ja nie wiem jaki tu jest problem. No chyba że ktoś prowadziłby szalone życie erotyczne a w związku nie chciał z tego zrezygnować. Sama może nie mam nie wiadomo jak wielkiego doświadczenia ale może też nie jakieś małe. Mam 31 lat i mój facet jest moim 5 w łóżku. Seks uprawiałam tylko w związku ale czasem nie czekałam z tym długo. Myślę że to na tyle ważna sferą że warto zobaczyć czy i w niej nam dobrze ze sobą. To ilu facetów czy kobiet się miało myślę że nie ma aż takiego wpływu na związek.

I te 5 w związkach jest całkowicie normalną, akceptowalną liczbą. Jesteś przykładem tego, że wcale nie trzeba "się wyszaleć, próbować niezobowiązującego seksu z wieloma różnymi osobami" żeby przeżyć. 15 poza związkami lub co gorsza będąc w związkach i podbijanie licznika za plecami partnera to nie jest normalne ani akceptowalne. I ponownie podkreślam to moje, osobiste zdanie i podejrzewam, że znajdzie się tu kilka osób podzielających moje zdanie. Co dokładniej oznacza dla ciebie "nie czekała z tym długo", to znaczy ile? Pytam serio, z ciekawości

Kolego, pozwól ze zapytam wprost. A z iloma kobietami Ty spałeś?

209

Odp: Problem z przeszłością kobiety

raczej nie bedziesz jej ostatnim ...

a dziewczyna jakas skora do wyznan takich - mogla sobei darowac, randki to nei konfesjonal, a poza tym wiedziala co sobie o niej pomyslisz. Jakby jej zalezalo na dlugim zwiazku z Toba to by to inaczej rozegrala, ona chciala sprawdzic czy zaakceptujesz ze ma temperament, a potem zawsze moze ci przypomniec, ze przeciez wiedziales.

nie ma sensu robic takich wyznan, nawet jesli chce sie z kims miec dlugi zwiazek/ malzenstwo. Z przebiegu rozmow wynika, ze ona wykazala inicjatywe i poruszyla temat, w jakis sposob chciala ci zakomunikowac ze jest taka a taka i jesli dalej w to idziesz, to musisz pewne sklonnosci zaakceptowac

teraz twoja sprawa czy jest to dla ciebie do zaakceptowania i czy uwazasz to za bledy, doswiadczenia czy norme.

i nie to nie jest ze nie wie si ejaki bedzie wziazek i ile bedzie trwal, pojscie do lozka na pierwszej randce to kwestia odwagi, temperamentu i planow , aby poczekac. Seksem si enikogo nei utrzyma, a jesli juz to mozna stracic gdy jest zbyt szybko

210

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Mariusz 1984 napisał/a:

Kolego, pozwól ze zapytam wprost. A z iloma kobietami Ty spałeś?

Odpowiedź na to pytanie masz nawet kilka razy w tym temacie i jeszcze w kilku innych.

211

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:

Kolego, pozwól ze zapytam wprost. A z iloma kobietami Ty spałeś?

Odpowiedź na to pytanie masz nawet kilka razy w tym temacie i jeszcze w kilku innych.

To oszczędź mi czas proszę, bo nie chce mi się  przekopywać przez posty.

212

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Mariusz 1984 napisał/a:

To oszczędź mi czas proszę, bo nie chce mi się  przekopywać przez posty.

Spoko, jak pewnie się już domyśliłeś moja liczba wynosi 0.

213

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Astat napisał/a:
Lady loka napisał/a:

Zero szacunku do samej siebie bo?
Bo miała ochotę na seks i postanowiła ten seks uprawiać? No straszna patologia big_smile jak ona śmiała, powonna przecież udawać, że seks to tylko z mężem, pod kołdrą i po ciemku, no nie? Inaczej to gorzej niż prostytutka.

Nie ma czego innego spodziewać się po lasce, która obciągała po dwóch tygodniach znajomości a potem pisała na forum, że pali ją ciało. Zapomniał wół... kościółek z głowy wywietrzał?

R_ita2 napisał/a:

Bo wie jak to działa... mam w otoczeniu paru Panów, którzy mają bujną przeszłość seksualną (w tym mój mąż) i oni wszyscy już po "nawróceniu" uważają swoją przeszłość seksualną jako pełną błędów, rządzenia niskimi pobudkami i żałują takiego prowadzenia się.

I myślisz że twój rycerz zmienił się dla ciebie i nie dmucha lasek na boku? Ojoj.

M!ri napisał/a:

Boś młody i głupi. Nie dość że z dziewicą miałbyś beznadziejny seks to po paru latach myślałaby jak by to było z innym. Ty zresztą tak samo. Podreperowalbyś poczucie własnej wartości na tym związku, nabrał ogłady w kontaktach z kobietami i ta pierwsza przestałaby Ci wystarczać bo kręciłoby się kółko Ciebie wiele lepszych do których wcześniej nie miałeś dostępu.

Rozum wąski i płaski jak kartka papieru. Obrażanie kogoś bo ma kręgosłup moralny i przypisywanie innym własnego zepsucia. Każda była kiedyś dziewicą i musiała się seksu nauczyć. Każdy był kiedyś prawiczkiem i musiał się seksu nauczyć. Czemu nie robić tego razem.

Ten temat tylko udowadnia jak laski są popsute i chcą zaklinać rzeczywistość że mogą w seks jak faceci a panowie jasno dają do zrozumienia ze nie.

Jesteś taki przewidywalny i rozpoznawalny

214

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Ja właśnie widzę w wielu takich tematach, że takie poglądy jak w temacie często nie są wynikiem że ktoś ma takie zasady tylko obawa że ta bardziej doświadczona dziewczyna będzie mieć większe wymagania w łóżku lub będzie wolała innego faceta bo uzna że facet słabo sobie radzi w łóżku. No a to nie jest tak. Jak dwoje ludzi jest na siebie otwartych i chce dać drugiej osobie przyjemność to nawet jak ktoś jest prawiczkiem to z czasem to osiagnie. Tylko trzeba chcieć. No a to czy dziewczyna tak samo nie ma doświadczenia czy ma większe nie ma znaczenia. Jak kocha to też nie będzie rozpamiętywać tych byłych. To przeszłość. Z nimi kiedyś była więc była też w łóżku. No ale nie analizuje tego bedac z nowym facetem.

Nie miałam jednonocnych przygód ale tu raczej działa to tak samo. Wtedy to ktoś był sam, spróbował czegoś innego w seksie z kimś do kogo może nie czuł milosci. No ale potem jeżeli zakocha się w kimś to też nie sądzę by porównywała tego faceta do jakiegoś przygodnego. To jest coś innego.

215

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Ten temat czarno na białym pokazuje, dlaczego kobiety zarabiają mniej od mężczyzn. Ciągle tylko myślą o seksie, przez co nie tworzą niczego innowacyjnego i kuleją w przedmiotach ścisłych.

216

Odp: Problem z przeszłością kobiety
truskaweczka19 napisał/a:

Ja właśnie widzę w wielu takich tematach, że takie poglądy jak w temacie często nie są wynikiem że ktoś ma takie zasady tylko obawa że ta bardziej doświadczona dziewczyna będzie mieć większe wymagania w łóżku lub będzie wolała innego faceta bo uzna że facet słabo sobie radzi w łóżku. No a to nie jest tak. Jak dwoje ludzi jest na siebie otwartych i chce dać drugiej osobie przyjemność to nawet jak ktoś jest prawiczkiem to z czasem to osiagnie. Tylko trzeba chcieć. No a to czy dziewczyna tak samo nie ma doświadczenia czy ma większe nie ma znaczenia. Jak kocha to też nie będzie rozpamiętywać tych byłych. To przeszłość. Z nimi kiedyś była więc była też w łóżku. No ale nie analizuje tego bedac z nowym facetem.

Nie miałam jednonocnych przygód ale tu raczej działa to tak samo. Wtedy to ktoś był sam, spróbował czegoś innego w seksie z kimś do kogo może nie czuł milosci. No ale potem jeżeli zakocha się w kimś to też nie sądzę by porównywała tego faceta do jakiegoś przygodnego. To jest coś innego.

Chodzi o coś innego. Jeśli facet dąży do stworzenia stabilnego związku I widzi powiedzmy 35-leltnią kobietę która ma za sobą 2-3 kilkuletnie związki, to najpewniej świadczy to o tym że ona szuka tego samego,  że ma kwalifikacje potrzebne do zbudowania takiego związku, że nie zrywa z powodu pierdół itd.

Jeśli natomiast widzi babkę w tym samym wieku o przebiegu nie 3,ale 30 facetów i żaden związek nie trwał dłużej niż rok, to nasuwają się takie wnioski że albo ona nie chce trwałego związku albo brak jej kompetencji by taki stworzyć. A jak na koncie ma i liczne "jednorazówki", to nie ma żadnej gwarancji że jej nie odwali i pod wpływem impulsu nie przekresli związku.

217 Ostatnio edytowany przez Legat (2023-04-14 08:22:59)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:

Spoko, jak pewnie się już domyśliłeś moja liczba wynosi 0.

No to już masz pierwszy element do wyeliminowania w swoim postępowaniu. Traktujesz relacje z kobietami zbyt poważnie. smile

218

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:

To oszczędź mi czas proszę, bo nie chce mi się  przekopywać przez posty.

Spoko, jak pewnie się już domyśliłeś moja liczba wynosi 0.


Spoko, a nie uwazasz wydawanie osądów czy ocenianie ilu partnerów duzo/mało w momencie gdy sam nigdy nie wspolzyles jest smieszne?
A moze po swoim pierwszym razie stwierdzisz : wow, kurwa, to jest zajebiste! chce wiecej, ruszam na lowy?
pamietaj ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
Natomiast ocenianie przeszlosci seksualnej przez kogos kto jeszcze nie wspolzyl, to tak, jak przyszedl do mnie ktos kto nie przepracował w swoim zyciu minuty, a dawal mi rady jak sie przygotowac do interview.

219

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Nie będę się rozwodził nad szczegółami takiego spotkania bo nigdy go nie miałem i mieć nie zamierzam. Powiem tylko, że dla mnie sam fakt "takiego" spotkania już jest patologią. Nigdy nie miałem konta na Tinderze i kolejny raz ktoś mnie utwierdził w przekonaniu, że nie powinienem go zakładać. Jeśli na prawdę sporą część tego portalu stanowią ludzie jak ty lub ta dziewczyna to już zwykły burdel jest bardziej cywilizowanym miejscem. Ja po prostu nie rozumiem jak można dać komuś fałszywą nadzieję i wykorzystać naiwność tylko po to by spełnić najbardziej prymitywną potrzebę i chyba nawet nie chcę tego zrozumieć. A ty jeszcze piszesz, że to nie twój problem tylko jej bo była głupia i liczyła na zbyt wiele. Poszedłeś po najniższej linii oporu, totalnie na łatwiznę, to że coś jest dostępne jeszcze nie oznacza, że od razu trzeba to brać. Kiedy widzisz na ulicy rower bez właściciela to od razu go bierzesz?.


Nie , nie biore. Ale jesli przy rowerze stoi wlasciciel , mowie do niego : hej, fajny rower.
on odpowiada : dzieki, w sumie moge Ci go oddac, chcesz?
I jesli mi rower sie podoba i w DANYM MOMENCIE mam potrzebe posiadania roweru, to oczywiscie ze biore.
A to ze wlasciciel za godzine krzyczy : oddaj rower zlodzieju, to tylko swiadczy o wlascicielu big_smile

220

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Mariusz 1984 napisał/a:
Shinigami napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:

To oszczędź mi czas proszę, bo nie chce mi się  przekopywać przez posty.

Spoko, jak pewnie się już domyśliłeś moja liczba wynosi 0.


Spoko, a nie uwazasz wydawanie osądów czy ocenianie ilu partnerów duzo/mało w momencie gdy sam nigdy nie wspolzyles jest smieszne?
A moze po swoim pierwszym razie stwierdzisz : wow, kurwa, to jest zajebiste! chce wiecej, ruszam na lowy?
pamietaj ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
Natomiast ocenianie przeszlosci seksualnej przez kogos kto jeszcze nie wspolzyl, to tak, jak przyszedl do mnie ktos kto nie przepracował w swoim zyciu minuty, a dawal mi rady jak sie przygotowac do interview.

Akurat w kwestii motywu przewodniego wątku jego brak doświadczenia ma znaczenie drugorzędne. Bo "przewodnie pytanie" wątku brzmi nie czy wspomniana k9bieta jest dobra w łóżku, tylko jaki z niej materiał na partnerkę W ZWIĄZKU. I w tej kwestii wyszło że dość sredni (notabene z Ciebie właściwie żaden). I tak samo jak nie kupiłbym jako używanego auta wycofanego z floty Traficara, tak I nie rozpatrywałbym w ogóle do związku kobiety o analogicznym przebiegu i nastawienia do tych kwestii co Twoje. Owszem, nie przeczę że może być bardzo biegła w sprawach łóżkowych,ale nawet to nie miałoby znaczenia,tym bardziej że tak się składa że zarówno żebym ja się czuł swobodnie jak i chciał k9biecie sprawić przyjemność, to musi się między nami wytworzyć pewien rodzaj więzi (co jest wykluczone przy jednorazówce). Podsumowując: On nie wie co to bzykaniem w praktyce, Ty - co to jest prawdziwy związek.

221

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Nowe_otwarcie napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Spoko, jak pewnie się już domyśliłeś moja liczba wynosi 0.


Spoko, a nie uwazasz wydawanie osądów czy ocenianie ilu partnerów duzo/mało w momencie gdy sam nigdy nie wspolzyles jest smieszne?
A moze po swoim pierwszym razie stwierdzisz : wow, kurwa, to jest zajebiste! chce wiecej, ruszam na lowy?
pamietaj ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
Natomiast ocenianie przeszlosci seksualnej przez kogos kto jeszcze nie wspolzyl, to tak, jak przyszedl do mnie ktos kto nie przepracował w swoim zyciu minuty, a dawal mi rady jak sie przygotowac do interview.

Akurat w kwestii motywu przewodniego wątku jego brak doświadczenia ma znaczenie drugorzędne. Bo "przewodnie pytanie" wątku brzmi nie czy wspomniana k9bieta jest dobra w łóżku, tylko jaki z niej materiał na partnerkę W ZWIĄZKU. I w tej kwestii wyszło że dość sredni (notabene z Ciebie właściwie żaden). I tak samo jak nie kupiłbym jako używanego auta wycofanego z floty Traficara, tak I nie rozpatrywałbym w ogóle do związku kobiety o analogicznym przebiegu i nastawienia do tych kwestii co Twoje. Owszem, nie przeczę że może być bardzo biegła w sprawach łóżkowych,ale nawet to nie miałoby znaczenia,tym bardziej że tak się składa że zarówno żebym ja się czuł swobodnie jak i chciał k9biecie sprawić przyjemność, to musi się między nami wytworzyć pewien rodzaj więzi (co jest wykluczone przy jednorazówce). Podsumowując: On nie wie co to bzykaniem w praktyce, Ty - co to jest prawdziwy związek.


Podsumowując: On nie wie co to bzykaniem w praktyce, Ty - co to jest prawdziwy związek.

A Ty, podsuowujac, jestes ostania osoba ktora ma prawo oceniac innych. smile

222 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-04-14 11:41:21)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Mariusz 1984 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:

Spoko, a nie uwazasz wydawanie osądów czy ocenianie ilu partnerów duzo/mało w momencie gdy sam nigdy nie wspolzyles jest smieszne?
A moze po swoim pierwszym razie stwierdzisz : wow, kurwa, to jest zajebiste! chce wiecej, ruszam na lowy?
pamietaj ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
Natomiast ocenianie przeszlosci seksualnej przez kogos kto jeszcze nie wspolzyl, to tak, jak przyszedl do mnie ktos kto nie przepracował w swoim zyciu minuty, a dawal mi rady jak sie przygotowac do interview.

Akurat w kwestii motywu przewodniego wątku jego brak doświadczenia ma znaczenie drugorzędne. Bo "przewodnie pytanie" wątku brzmi nie czy wspomniana k9bieta jest dobra w łóżku, tylko jaki z niej materiał na partnerkę W ZWIĄZKU. I w tej kwestii wyszło że dość sredni (notabene z Ciebie właściwie żaden). I tak samo jak nie kupiłbym jako używanego auta wycofanego z floty Traficara, tak I nie rozpatrywałbym w ogóle do związku kobiety o analogicznym przebiegu i nastawienia do tych kwestii co Twoje. Owszem, nie przeczę że może być bardzo biegła w sprawach łóżkowych,ale nawet to nie miałoby znaczenia,tym bardziej że tak się składa że zarówno żebym ja się czuł swobodnie jak i chciał k9biecie sprawić przyjemność, to musi się między nami wytworzyć pewien rodzaj więzi (co jest wykluczone przy jednorazówce). Podsumowując: On nie wie co to bzykaniem w praktyce, Ty - co to jest prawdziwy związek.


Podsumowując: On nie wie co to bzykaniem w praktyce, Ty - co to jest prawdziwy związek.

A Ty, podsuowujac, jestes ostania osoba ktora ma prawo oceniac innych. smile

A niby czemuż to? Miałem w sumie 6 dziewczyn/kobiet, najdłuższy związek to w sumie ponad 19 lat (z czego 16 z groszami małżeństwa). Z każdą starałem się stworzyć związek,czyli do każdej podchodziłem serio. I o moim braku kompetencji pisze (btw: trafnie cię oceniły) ku...wiarz, który bez skrupułów wydymał przygodnie poznaną laskę po opiciu razem butelki wódki i jeszcze (o hipokryzjo!) zarzuca jej patolstwo? Normalnie you made my day! big_smile

223

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Nowe_otwarcie napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Akurat w kwestii motywu przewodniego wątku jego brak doświadczenia ma znaczenie drugorzędne. Bo "przewodnie pytanie" wątku brzmi nie czy wspomniana k9bieta jest dobra w łóżku, tylko jaki z niej materiał na partnerkę W ZWIĄZKU. I w tej kwestii wyszło że dość sredni (notabene z Ciebie właściwie żaden). I tak samo jak nie kupiłbym jako używanego auta wycofanego z floty Traficara, tak I nie rozpatrywałbym w ogóle do związku kobiety o analogicznym przebiegu i nastawienia do tych kwestii co Twoje. Owszem, nie przeczę że może być bardzo biegła w sprawach łóżkowych,ale nawet to nie miałoby znaczenia,tym bardziej że tak się składa że zarówno żebym ja się czuł swobodnie jak i chciał k9biecie sprawić przyjemność, to musi się między nami wytworzyć pewien rodzaj więzi (co jest wykluczone przy jednorazówce). Podsumowując: On nie wie co to bzykaniem w praktyce, Ty - co to jest prawdziwy związek.


Podsumowując: On nie wie co to bzykaniem w praktyce, Ty - co to jest prawdziwy związek.

A Ty, podsuowujac, jestes ostania osoba ktora ma prawo oceniac innych. smile

A niby czemuż to? Miałem w sumie 6 dziewczyn/kobiet, najdłuższy związek to w sumie ponad 19 lat (z czego 16 z groszami małżeństwa). Z każdą starałem się stworzyć związek,czyli do każdej podchodziłem serio. I o moim braku kompetencji pisze (btw: trafnie cię oceniły) ku...wiarz, który bez skrupułów wydymał przygodnie poznaną laskę po opiciu razem butelki wódki i jeszcze (o hipokryzjo!) zarzuca jej patolstwo? Normalnie you made my day! big_smile

Nie pisze o Twoim braku kompetencji, bo nie mam prawa tak pisac.
Pisze tylko ze nie masz prawa oceniac osob.
A co sie stalo z Twoim malzenstwem?

224 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2023-04-14 12:55:22)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Nowe_otwarcie napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Ja właśnie widzę w wielu takich tematach, że takie poglądy jak w temacie często nie są wynikiem że ktoś ma takie zasady tylko obawa że ta bardziej doświadczona dziewczyna będzie mieć większe wymagania w łóżku lub będzie wolała innego faceta bo uzna że facet słabo sobie radzi w łóżku. No a to nie jest tak. Jak dwoje ludzi jest na siebie otwartych i chce dać drugiej osobie przyjemność to nawet jak ktoś jest prawiczkiem to z czasem to osiagnie. Tylko trzeba chcieć. No a to czy dziewczyna tak samo nie ma doświadczenia czy ma większe nie ma znaczenia. Jak kocha to też nie będzie rozpamiętywać tych byłych. To przeszłość. Z nimi kiedyś była więc była też w łóżku. No ale nie analizuje tego bedac z nowym facetem.

Nie miałam jednonocnych przygód ale tu raczej działa to tak samo. Wtedy to ktoś był sam, spróbował czegoś innego w seksie z kimś do kogo może nie czuł milosci. No ale potem jeżeli zakocha się w kimś to też nie sądzę by porównywała tego faceta do jakiegoś przygodnego. To jest coś innego.

Chodzi o coś innego. Jeśli facet dąży do stworzenia stabilnego związku I widzi powiedzmy 35-leltnią kobietę która ma za sobą 2-3 kilkuletnie związki, to najpewniej świadczy to o tym że ona szuka tego samego,  że ma kwalifikacje potrzebne do zbudowania takiego związku, że nie zrywa z powodu pierdół itd.

Jeśli natomiast widzi babkę w tym samym wieku o przebiegu nie 3,ale 30 facetów i żaden związek nie trwał dłużej niż rok, to nasuwają się takie wnioski że albo ona nie chce trwałego związku albo brak jej kompetencji by taki stworzyć. A jak na koncie ma i liczne "jednorazówki", to nie ma żadnej gwarancji że jej nie odwali i pod wpływem impulsu nie przekresli związku.

Tak ale nie każdemu mężczyźnie raczej o to tu chodzi. Było wspomniane też w wątku że niektórzy obawiają się porównań do byłych. W innych wątkach też czasem było o tym wspomniane. O czym pisali sami mężczyźni. Też czasem może bałam się pewnych porównań, jak byłam młodsza, miałam mniej doświadczenia. No ale nad tym warto pracować. No i popracowałam. Partner nie jest winny tego jeżeli nie wierzymy wystarczająco mocno w siebie by zaufać że to nas właśnie chce.

2-3 związki ok rozumiem ale wieksza ilość związków też nie musi wynikać z tego że kobieta nie umie stworzyć stałego związku. Czasem więcej czasu zajmuje znalezienie odpowiedniej osoby. No albo ktoś ma okres że nie chce chwilowo związku ale potrzeby seksualne realizuje. To nie oznacza że potem jak będzie gotowa lub gotowy na związek to będzie zdradzać. To był po prostu taki etap w życiu tej osoby.

Mariusz1984 zgadzam się. Ja tak samo dopóki nie uprawiałam seksu to miałam zupełnie inne poglądy na różne rzeczy. Jednak to doświadczenie dużo zmienia. Łatwiej ocenić jak się spróbuję.

No i ogólnie człowiek to złożona istota. To ile ktoś miał związków i czy będzie się nadawał do związku nie oceni się według mnie po samej liczbie. To się liczy całokształt. Ja miałam te 5 związków razem ale teraz najdłuższy. Czasem związki mogły być krótsze ale nie każdy od razu dobrze trafi. Nigdy nie zrywałam za byle co. Zawsze starałam się coś naprawić jeżeli się dało.

Nowe_otwarcie dlaczego uważasz że osoba która miała więcej partnerów nie wie co to prawdziwy związek? To jakim sposobem niektóre z nich potem tworzą udane związki i niekoniecznie zdradzają? W życiu naprawdę nie wszystko kręci się wokół seksu i moim zdaniem od liczby bardziej liczy się całokształt. Ja nie uprawiałam seksu poza związkiem ale może i dla kogoś nawet te moje 5 partnerów w związku to dużo? No ale to tylko cyfry. To nie mówi wiele o człowieku. To tylko wycinek. Liczy się jakim kto jest człowiekiem. No i ja nie uprawiałam może seksu z kimś kogo widziałam pierwszy raz ale tak czasem nie czekałam długo z seksem jak pisałam. Dlatego rozumiem, seks to jednak też ważna potrzeba i przyjemność więc jak dwie osoby chca to jaki problem? To nie sprawia że ktoś jest zbrukany.

225

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Wolnościowiec napisał/a:

Ten temat czarno na białym pokazuje, dlaczego kobiety zarabiają mniej od mężczyzn. Ciągle tylko myślą o seksie, przez co nie tworzą niczego innowacyjnego i kuleją w przedmiotach ścisłych.

Matko i córko.
Żeby tak zmieniać nicki a pisać wciąż to samo.
Litości.

226

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Agnes76 napisał/a:
Wolnościowiec napisał/a:

Ten temat czarno na białym pokazuje, dlaczego kobiety zarabiają mniej od mężczyzn. Ciągle tylko myślą o seksie, przez co nie tworzą niczego innowacyjnego i kuleją w przedmiotach ścisłych.

Matko i córko.
Żeby tak zmieniać nicki a pisać wciąż to samo.
Litości.

Standardowy mechanizm wyparcia.

227

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Ten wątek pokazuje, że problem z przeszłością mają osoby, które tej przeszłości nie mają.
Zresztą to jest dość naturalne.
Nie sądzę jednak by ilość partnerów czy ich brak była wyznacznikiem jakości i trwałości związku.

228

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Roxann napisał/a:

Ten wątek pokazuje, że problem z przeszłością mają osoby, które tej przeszłości nie mają.
Zresztą to jest dość naturalne.

Albo raczej pokazuje to co wszędzie: że najbardziej bagatelizują znaczenie pewnych faktów ci, którzy mają w tym największy interes. Podobnie jak z karami za kradzież: największy odsetek zwolenników ich znacznego złagodzenia odnotowano wśród złodziei. Jest to dość naturalne wink


Roxann napisał/a:

Nie sądzę jednak by ilość partnerów czy ich brak była wyznacznikiem jakości i trwałości związku.

Wierzę Roxann że nie sądzisz.

229 Ostatnio edytowany przez Roxann (2023-04-14 15:33:30)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Nowe_otwarcie napisał/a:
Roxann napisał/a:

Ten wątek pokazuje, że problem z przeszłością mają osoby, które tej przeszłości nie mają.
Zresztą to jest dość naturalne.

Albo raczej pokazuje to co wszędzie: że najbardziej bagatelizują znaczenie pewnych faktów ci, którzy mają w tym największy interes. Podobnie jak z karami za kradzież: największy odsetek zwolenników ich znacznego złagodzenia odnotowano wśród złodziei. Jest to dość naturalne wink

Ale jaki interes? Niech się ludzie dobierają na zasadzie podobieństw i nie będzie problemu.
Po co ktoś, kto nie ma doświadczenia ma się zadręczać przeszłością drugiej osoby? Wykończy siebie i ją.
Bez sensu też by ktoś miał żałować czegoś, co robił świadomie, z własnej woli bo tego chciał i nie robił tym nikomu krzywdy.

230

Odp: Problem z przeszłością kobiety
truskaweczka19 napisał/a:

Nowe_otwarcie dlaczego uważasz że osoba która miała więcej partnerów nie wie co to prawdziwy związek? To jakim sposobem niektóre z nich potem tworzą udane związki i niekoniecznie zdradzają? W życiu naprawdę nie wszystko kręci się wokół seksu i moim zdaniem od liczby bardziej liczy się całokształt. Ja nie uprawiałam seksu poza związkiem ale może i dla kogoś nawet te moje 5 partnerów w związku to dużo? No ale to tylko cyfry. To nie mówi wiele o człowieku. To tylko wycinek. Liczy się jakim kto jest człowiekiem. No i ja nie uprawiałam może seksu z kimś kogo widziałam pierwszy raz ale tak czasem nie czekałam długo z seksem jak pisałam. Dlatego rozumiem, seks to jednak też ważna potrzeba i przyjemność więc jak dwie osoby chca to jaki problem? To nie sprawia że ktoś jest zbrukany.

Chyba nie doczytałaś tego co pisałem. Nie chodzi o konkretną liczbę, a o rząd wielkości oraz "strukturę" tych zdarzeń. Poza tym też bronisz nieswojej sprawy. Nie masz podejścia jak miłośnicy/miłośniczki "jednorazówek", masz podejście prozwiązkowe (czyli normalne). Jak już sam pisałem: seks to tylko jeden z aspektów związku, ale podejście do niego może samo w sobie mówić o pewnych cechach, także tych które powinny być lampkami ostrzegawczymi. Jakim sposobem niektóre przechodzone egzemplarze (ale nie zakładam że piszesz o takim co mają "aż" 2-3 partnerów na koncie więcej niż Ty bo naprawdę ze swoim licznikiem i podejściem to nie o takich jak Ty mówimy) są w stanie ułożyć sobie życie? Od każdej reguły są wyjątki. Ale jeśli ktoś lubi przygodne bzykanie, to nie świadczy o poważnym podejściu; świadczy o tym że bardzo łatwo mu będzie pod wpływem impulsu przekreślić związek, że nie panuje nad zachciankami... może świadczyć o bardzo wielu rzeczach: o braku odpowiedzialności czy zdolności do wierności. Duża liczba (jeszcze raz: nie mówię o 5-7 sztukach) partnerów to sygnał ostrzegawczy, podobnie jak wielokrotna rozwódka (ze związkami można się pomylić 2-3 razy, ale nie 20; jeśli mylisz się 20-30 razy, to znaczy że albo nie uczysz się na własnych błędach - lub z uporem maniaka ciągniesz nie tam gdzie trzeba - albo masz trwały defekt "związkowy"; szybki seks z nieznaną w sumie osobą to też nie dowód przezorności, ale każdemu może zdarzyć się błąd: ZDARZYĆ, a nie zdarzać regularnie!

I niestety tak się składa że podejście do seksu nie jest aż tak istotne samo w sobie jak istotne jest jako symptom pewnych innych cech, które już są cholernie ważne w związku.

231

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Roxann napisał/a:

Ale jaki interes? Niech się ludzie dobierają na zasadzie podobieństw i nie będzie problemu.
Po co ktoś, kto nie ma doświadczenia ma się zadręczać przeszłością drugiej osoby? Wykończy siebie i ją.
Bez sensu też by ktoś miał żałować czegoś, co robił świadomie, z własnej woli bo tego chciał i nie robił tym nikomu krzywdy.

Roxann, ależ to bardzo dobry postulat: niech facet z "30" na liczniku wiąże się z babką z "30" na liczniku, w pełni się zgadzam że to najlepsza droga. Tylko powiedz to np. takiemu Mariuszowi1984, który ewidentnie nie widzi w roli partnerki swojego kobiecego odpowiednika big_smile

232

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Nowe_otwarcie napisał/a:
Roxann napisał/a:

Ale jaki interes? Niech się ludzie dobierają na zasadzie podobieństw i nie będzie problemu.
Po co ktoś, kto nie ma doświadczenia ma się zadręczać przeszłością drugiej osoby? Wykończy siebie i ją.
Bez sensu też by ktoś miał żałować czegoś, co robił świadomie, z własnej woli bo tego chciał i nie robił tym nikomu krzywdy.

Roxann, ależ to bardzo dobry postulat: niech facet z "30" na liczniku wiąże się z babką z "30" na liczniku, w pełni się zgadzam że to najlepsza droga. Tylko powiedz to np. takiemu Mariuszowi1984, który ewidentnie nie widzi w roli partnerki swojego kobiecego odpowiednika big_smile

Ale kobiety będące jego przeciwieństwem raczej też nie będa widziały go w roli swojego partnera życiowego.

233

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Roxann napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Roxann napisał/a:

Ale jaki interes? Niech się ludzie dobierają na zasadzie podobieństw i nie będzie problemu.
Po co ktoś, kto nie ma doświadczenia ma się zadręczać przeszłością drugiej osoby? Wykończy siebie i ją.
Bez sensu też by ktoś miał żałować czegoś, co robił świadomie, z własnej woli bo tego chciał i nie robił tym nikomu krzywdy.

Roxann, ależ to bardzo dobry postulat: niech facet z "30" na liczniku wiąże się z babką z "30" na liczniku, w pełni się zgadzam że to najlepsza droga. Tylko powiedz to np. takiemu Mariuszowi1984, który ewidentnie nie widzi w roli partnerki swojego kobiecego odpowiednika big_smile

Ale kobiety będące jego przeciwieństwem raczej też nie będa widziały go w roli swojego partnera życiowego.

Dokładnie. I nie widzę w tym problemu.

234

Odp: Problem z przeszłością kobiety
truskaweczka19 napisał/a:

Ja właśnie widzę w wielu takich tematach, że takie poglądy jak w temacie często nie są wynikiem że ktoś ma takie zasady tylko obawa że ta bardziej doświadczona dziewczyna będzie mieć większe wymagania w łóżku lub będzie wolała innego faceta bo uzna że facet słabo sobie radzi w łóżku. No a to nie jest tak. Jak dwoje ludzi jest na siebie otwartych i chce dać drugiej osobie przyjemność to nawet jak ktoś jest prawiczkiem to z czasem to osiagnie. Tylko trzeba chcieć. No a to czy dziewczyna tak samo nie ma doświadczenia czy ma większe nie ma znaczenia. Jak kocha to też nie będzie rozpamiętywać tych byłych. To przeszłość. Z nimi kiedyś była więc była też w łóżku. No ale nie analizuje tego bedac z nowym facetem.

Nie miałam jednonocnych przygód ale tu raczej działa to tak samo. Wtedy to ktoś był sam, spróbował czegoś innego w seksie z kimś do kogo może nie czuł milosci. No ale potem jeżeli zakocha się w kimś to też nie sądzę by porównywała tego faceta do jakiegoś przygodnego. To jest coś innego.

To oczywiste, że każdy się tego nauczy i to pewnie jeszcze całkiem szybko. Obawiam się, że jednak nie jest tak miło jak piszesz. Sam kiedyś byłem świadkiem rozmowy dwóch dziewczyn i obie były ze sobą bardzo zgodne, że nie chciałyby nawet rozmawiać z facetem w ich wieku(wtedy 23 lata) i będącym prawiczkiem. Nie mogłem odpuścić i zapytałem dlaczego i z takim samym zgraniem obie odpowiedziały, że ktoś taki musi być totalnym psychopatą, a kiedy dodatkowo zapytałem dlaczego tak uważają to popatrzyły na mnie jak na kosmitę i nie potrafiły na to odpowiedzieć. One były całkowicie przekonane, że ich zdanie jest prawdą absolutną i nawet nie trzeba się nad tym zastanawiać. To były studentki ale logiczne myślenie i chociaż próba poparcia swojego stwierdzenia jakimś dowodem już były dla nich obce. Niestety niewiele jest kobiet myślących tak jak ty.

Legat napisał/a:

No to już masz pierwszy element do wyeliminowania w swoim postępowaniu. Traktujesz relacje z kobietami zbyt poważnie. smile

Tu muszę się zgodzić, jest wiele rzeczy które traktuje zbyt poważnie. To jest jeden z krytycznych błędów w moim myśleniu, z którego ciągle nie mogę się uwolnić choć próbowałem wielokrotnie i na różne sposoby.

Mariusz 1984 napisał/a:

Spoko, a nie uwazasz wydawanie osądów czy ocenianie ilu partnerów duzo/mało w momencie gdy sam nigdy nie wspolzyles jest smieszne?
A moze po swoim pierwszym razie stwierdzisz : wow, kurwa, to jest zajebiste! chce wiecej, ruszam na lowy?
pamietaj ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
Natomiast ocenianie przeszlosci seksualnej przez kogos kto jeszcze nie wspolzyl, to tak, jak przyszedl do mnie ktos kto nie przepracował w swoim zyciu minuty, a dawal mi rady jak sie przygotowac do interview.

A to ze wlasciciel za godzine krzyczy : oddaj rower zlodzieju, to tylko swiadczy o wlascicielu big_smile

Nie uważam tego za śmieszne bo tu nie chodziło o współżycie w jego sensie technicznym tylko o samo podejście do tego na poziomie psychologicznym. W kwestii technicznej faktycznie nie mam żadnego doświadczenia, a więc też wiedzy i umiejętności. Zauważ, że pisałem jedynie o twoim podejściu do seksu i w ogóle drugiego człowieka. Po prostu z twoich postów aż się wylewał właśnie ten brak szacunku do dziewczyny z twojej historii i potraktowanie jej niemal jak "kupa mięsa". Nie znam cię więc nie mogę cię oceniać i jeśli z tym przesadziłem to przepraszam. Tamten post gdzie napisałeś o "grzmoceniu opartej o blat kuchenny" zaleciał dla mnie meeega patolą, powiem więcej był wręcz obleśny. Sam nie jestem pewny dlaczego aż tak to odebrałem bo trzeba się na prawdę nieźle postarać żebym poczuł obrzydzenie ale ten post jakoś zdołał to zrobić.

To niemal pewne, że po pierwszym razie stwierdzę, że "to jest zajebiste" i z pewnością będę chciał więcej czego też się dość mocno obawiam ale na pewno nie "ruszę na łowy". Samo to określenie kojarzy mi się podobnie jak tamten twój post, zresztą słowo "podryw" tak samo. Dla mnie jedno i drugie brzmią bardzo uprzedmiatawiająco kobiety, trochę jak pójść do sklepu i wybrać sobie jakąś z pierwszej lepszej półki, a kiedy już się znudzi to wyrzucić i ponownie pójść do sklepu.

Co do przykładu z rowerem to chyba sobie daruje bo jeszcze sam się zaoram, chciałem napisać jakąś błyskotliwą odpowiedź ale przecież to był mój przykład.

truskaweczka19 napisał/a:

2-3 związki ok rozumiem ale wieksza ilość związków też nie musi wynikać z tego że kobieta nie umie stworzyć stałego związku. Czasem więcej czasu zajmuje znalezienie odpowiedniej osoby. No albo ktoś ma okres że nie chce chwilowo związku ale potrzeby seksualne realizuje. To nie oznacza że potem jak będzie gotowa lub gotowy na związek to będzie zdradzać. To był po prostu taki etap w życiu tej osoby.

W większości przypadków się z tobą zgadzam ale w tym jedynym nie mogę. Po pierwsze rozmowa dotyczyła samego seksu, ilości partnerów seksualnych, a nie ilości związków. 2-3 związki to nie problem, nawet kilka więcej raczej nie byłoby problemem dla większości ludzi. Tak jak pisał Nowe_otwarcie w poście nr.238, można się pomylić 3-4 razy, ale nie 20. Problemem jest ta nieszczęsna liczba partnerów seksualnych, która często jest wielokrotnie większa niż liczba związków. Mimo iż nie jestem praktykującym katolikiem to zanim trafiłem na to forum, seks bez związku był dla mnie całkowicie nie do pomyślenia. Nie jesteś w związku to nie realizujesz potrzeb seksualnych, proste. Niestety ale to właśnie może oznaczać, że dana osoba nie nadaje się do związku i będzie zdradzać. Jeśli ktoś będąc singlem nie potrafił opanować swoich popędów i co gorsza zaliczał/a "jednorazówki" to istnieje duże prawdopodobieństwo, że nawet będąc w związku to się nie zmieni. Nawet jeśli ktoś faktycznie taki nie jest to i tak będzie sprawiał takie wrażenie i na to się nic nie poradzi.

Roxann napisał/a:

Ale jaki interes? Niech się ludzie dobierają na zasadzie podobieństw i nie będzie problemu.
Po co ktoś, kto nie ma doświadczenia ma się zadręczać przeszłością drugiej osoby? Wykończy siebie i ją.
Bez sensu też by ktoś miał żałować czegoś, co robił świadomie, z własnej woli bo tego chciał i nie robił tym nikomu krzywdy.

Brzmi sensownie ale jest tu jeden spory problem. Ogromna dysproporcja właśnie w tym doświadczeniu. Jak ten 30 letni prawiczek miałby znaleźć dziewczynę podobną do niego skoro takie niemal nie istnieją. Jest mnóstwo takich facetów i bardzo mała ilość takich kobiet. Piszesz, że ktoś nie mający doświadczenia nie powinien się zadręczać przeszłością drugiej osoby ale tego się po prostu nie da zrobić. Żeby się nie przejmować przeszłością drugiej osoby to ta osoba musiałby jej nie mieć, a w przypadku ustawienia kobieta-mężczyzna jest to ekstremalnie rzadkie zjawisko. Facetów z 30 na liczniku będących prawiczkami jest całkiem sporo i będzie tylko coraz więcej, kobiet z 30 na liczniku będących dziewicami jest pewnie w granicach kilku procent całej populacji, ja przez całe życie poznałem tylko jedną taką kobietę. 

Ależ my właśnie od samego początku rozmawialiśmy o robieniu tego nieświadomie. Przecież sama bohaterka historii dopiero po czasie uświadomiła sobie co robiła i zaczęła tego żałować, podobnie znajomi Rity.

Mariusz 1984 napisał/a:

Dokładnie. I nie widzę w tym problemu.

I właśnie to jest twój największy problem.

Na koniec jeszcze jedno pytanie. Z ciekawości zajrzałem na tą owianą złą sławą stronę BraciaSamcy, dowiedziałem się o jej istnieniu stąd. Ledwo przetrwałem jeden cały temat i pobieżnie kilka innych. Czytanie o zbrodniach wojennych i obozach zagłady jest przyjemniejsze od tamtego forum ale jedna kwestia powtarzała się tam dość często i to chcę was zapytać. Wiele osób tam pisało, że albo oni sami albo ktoś z rodziny czy znajomych miał pewną sytuację. Kobieta będąc w związku czy nawet lata po ślubie i to udanym i szczęśliwym związku czy ślubie nagle, bez powodu i bez wyjaśnienia zdradza z jakimś przypadkowym facetem lub co gorsza wraca do byłego, zupełnie jak ktoś przejął kontrolę nad umysłem takiej kobiety. Czy coś takiego na prawdę się zdarza i w ogóle jak to z tym jest?

235

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:
Roxann napisał/a:

Ale jaki interes? Niech się ludzie dobierają na zasadzie podobieństw i nie będzie problemu.
Po co ktoś, kto nie ma doświadczenia ma się zadręczać przeszłością drugiej osoby? Wykończy siebie i ją.
Bez sensu też by ktoś miał żałować czegoś, co robił świadomie, z własnej woli bo tego chciał i nie robił tym nikomu krzywdy.

Brzmi sensownie ale jest tu jeden spory problem. Ogromna dysproporcja właśnie w tym doświadczeniu. Jak ten 30 letni prawiczek miałby znaleźć dziewczynę podobną do niego skoro takie niemal nie istnieją. Jest mnóstwo takich facetów i bardzo mała ilość takich kobiet. Piszesz, że ktoś nie mający doświadczenia nie powinien się zadręczać przeszłością drugiej osoby ale tego się po prostu nie da zrobić. Żeby się nie przejmować przeszłością drugiej osoby to ta osoba musiałby jej nie mieć, a w przypadku ustawienia kobieta-mężczyzna jest to ekstremalnie rzadkie zjawisko. Facetów z 30 na liczniku będących prawiczkami jest całkiem sporo i będzie tylko coraz więcej, kobiet z 30 na liczniku będących dziewicami jest pewnie w granicach kilku procent całej populacji, ja przez całe życie poznałem tylko jedną taką kobietę.

Nie znam statystyk, ale tu na forum też zdarzały się kobiety dziewice, nie jest to więc jakieś bardzo rzadkie zjawisko, po prostu takie kobiety się tym nie chwalą bo jest to dla nich ciężki temat. Poza tym często idzie to w parze z brakiem pewności siebie, kompleskami czy nawet stanami depresyjnymi.
Poza tym pomiędzy osobami, które nie miały doświadczeń seksualnych, a podobnymi do Mariusza, jest cała masa innych.
Pisałeś wyżej, że dziewczyny uważały dwudziestoparoletniego faceta za psychopatę. Jeżeli ktoś w jakikolwiek sposób odstaje od większości, to zawsze wzbudza niepokój, że coś z nim/nią nie tak. Pisałeś też, że nie wyobrażałeś sobie seksu bez związku, jednakże kolejny raz napiszę, że pomiędzy przygodnym seksem z byle kim byle gdzie itd., współżycie pojawia się po kilku spotkaniach, po czym z równych przyczyn relacja się dalej nie rozwija. Zanim wejdzie się w stały związek, trzeba czesto sporo czasu. Nie każdy chce go przeżyć w celibacie, tym bardziej że nie ma gwarancji czy i kiedy spotkamy kogoś, z kim wejdziemy w stałą relację. Życie w abstynencji według mnie ani nie przyśpieza ani nie zwiększa szans na udany związek. Nie musi działać negatywnie, jeśli spotkają się sosby z podobnym podejściem ale wycofanie raczej nie pomaga.



Shinigami napisał/a:

Ależ my właśnie od samego początku rozmawialiśmy o robieniu tego nieświadomie. Przecież sama bohaterka historii dopiero po czasie uświadomiła sobie co robiła i zaczęła tego żałować, podobnie znajomi Rity.

Wiesz, piszesz o tym jakby to nie wiadomo co było, skąd mąż Rity wiedział, że ją spotka i będzie chciał założyć rodzinę? Żył w tamtym czasie tak, jak mu pasowało, zresztą z Ritą, z tego co kojarzę, też byla szybka akcja z wpadką. Patrząc na to z drugiej strony, gdyby facet nie miał takiego styku bycia, może do niczego by między nimi nie doszło, nie byłoby ani dziecka, ani ślubu itd. Ludzie się zmieniają pod wpływem różnych doświadczeń. Rita podjęła ryzyko i związała się z tym facetem i z tego co pisze nie żałuje.
Związek z osobą, która ma za sobą bujne życie towarzyskie jest ryzykowny ale wiązanie się z kimś bez dośwwiadczenia niczego nie jest gwarancją. Innymi słowy, osoba, która z niejednego pieca cleb jadła, może szybciej docenić stabilność i spokój, nie będzie ją korciło jak to jest z innym, bo to wie i już ją to nie rusza.
Nie radzę jednak zbyt dużych dysproporcji, bo tu docodzi brak zrozumienia i po prostu inne podjeście do seksu czy ogólnie swojej seksualności. Dla jednej osoby seks poza związkiem jest czymś nie do zaakceptowania, dla innej powstrzymywanie się od seksu, przez lata. Przecież to jest naturalna potrzeba fizlologiczna, dlateogo ja bym się bała tego jak taka długoletnia abstynencja wpłynęła na psychikę danego człowieka, i czy w zwiazku z tym nie będzie zbyt ryzykowne wiązanie się z kimś takim. Także jak widzisz kij ma 2 końce i zarówno osoba z bogatą przeszłością, jak i brakiem doświadczeń może być postrzegana, jako ta o podwyżonym ryzyku.



Shinigami napisał/a:

Na koniec jeszcze jedno pytanie. Z ciekawości zajrzałem na tą owianą złą sławą stronę BraciaSamcy, dowiedziałem się o jej istnieniu stąd. Ledwo przetrwałem jeden cały temat i pobieżnie kilka innych. Czytanie o zbrodniach wojennych i obozach zagłady jest przyjemniejsze od tamtego forum ale jedna kwestia powtarzała się tam dość często i to chcę was zapytać. Wiele osób tam pisało, że albo oni sami albo ktoś z rodziny czy znajomych miał pewną sytuację. Kobieta będąc w związku czy nawet lata po ślubie i to udanym i szczęśliwym związku czy ślubie nagle, bez powodu i bez wyjaśnienia zdradza z jakimś przypadkowym facetem lub co gorsza wraca do byłego, zupełnie jak ktoś przejął kontrolę nad umysłem takiej kobiety. Czy coś takiego na prawdę się zdarza i w ogóle jak to z tym jest?

Zdrady zdarzają się zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Schemat wcele nie rózni się niczym szczegółnym. Tylko ten udany i szczęśliwy związek czy też brak powodu jest często nadużywany w takich sytuacjach. Ludzie mają często problem z komunikacją, wydaje im się, że jak nie rozmawiają o czymś, to teo problemu nie ma. To jest jednak temat rzeka.

236

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:

Jak ten 30 letni prawiczek miałby znaleźć dziewczynę podobną do niego skoro takie niemal nie istnieją. Jest mnóstwo takich facetów i bardzo mała ilość takich kobiet.

Źródło tego twierdzenia poproszę.

Od razu zaznaczę, że tinder, sympatia, forum i wykop nie są wiarygodnym źródłem.

237

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Ja właśnie widzę w wielu takich tematach, że takie poglądy jak w temacie często nie są wynikiem że ktoś ma takie zasady tylko obawa że ta bardziej doświadczona dziewczyna będzie mieć większe wymagania w łóżku lub będzie wolała innego faceta bo uzna że facet słabo sobie radzi w łóżku. No a to nie jest tak. Jak dwoje ludzi jest na siebie otwartych i chce dać drugiej osobie przyjemność to nawet jak ktoś jest prawiczkiem to z czasem to osiagnie. Tylko trzeba chcieć. No a to czy dziewczyna tak samo nie ma doświadczenia czy ma większe nie ma znaczenia. Jak kocha to też nie będzie rozpamiętywać tych byłych. To przeszłość. Z nimi kiedyś była więc była też w łóżku. No ale nie analizuje tego bedac z nowym facetem.

Nie miałam jednonocnych przygód ale tu raczej działa to tak samo. Wtedy to ktoś był sam, spróbował czegoś innego w seksie z kimś do kogo może nie czuł milosci. No ale potem jeżeli zakocha się w kimś to też nie sądzę by porównywała tego faceta do jakiegoś przygodnego. To jest coś innego.

To oczywiste, że każdy się tego nauczy i to pewnie jeszcze całkiem szybko. Obawiam się, że jednak nie jest tak miło jak piszesz. Sam kiedyś byłem świadkiem rozmowy dwóch dziewczyn i obie były ze sobą bardzo zgodne, że nie chciałyby nawet rozmawiać z facetem w ich wieku(wtedy 23 lata) i będącym prawiczkiem. Nie mogłem odpuścić i zapytałem dlaczego i z takim samym zgraniem obie odpowiedziały, że ktoś taki musi być totalnym psychopatą, a kiedy dodatkowo zapytałem dlaczego tak uważają to popatrzyły na mnie jak na kosmitę i nie potrafiły na to odpowiedzieć. One były całkowicie przekonane, że ich zdanie jest prawdą absolutną i nawet nie trzeba się nad tym zastanawiać. To były studentki ale logiczne myślenie i chociaż próba poparcia swojego stwierdzenia jakimś dowodem już były dla nich obce. Niestety niewiele jest kobiet myślących tak jak ty.

Legat napisał/a:

No to już masz pierwszy element do wyeliminowania w swoim postępowaniu. Traktujesz relacje z kobietami zbyt poważnie. smile

Tu muszę się zgodzić, jest wiele rzeczy które traktuje zbyt poważnie. To jest jeden z krytycznych błędów w moim myśleniu, z którego ciągle nie mogę się uwolnić choć próbowałem wielokrotnie i na różne sposoby.

Mariusz 1984 napisał/a:

Spoko, a nie uwazasz wydawanie osądów czy ocenianie ilu partnerów duzo/mało w momencie gdy sam nigdy nie wspolzyles jest smieszne?
A moze po swoim pierwszym razie stwierdzisz : wow, kurwa, to jest zajebiste! chce wiecej, ruszam na lowy?
pamietaj ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
Natomiast ocenianie przeszlosci seksualnej przez kogos kto jeszcze nie wspolzyl, to tak, jak przyszedl do mnie ktos kto nie przepracował w swoim zyciu minuty, a dawal mi rady jak sie przygotowac do interview.

A to ze wlasciciel za godzine krzyczy : oddaj rower zlodzieju, to tylko swiadczy o wlascicielu big_smile

Nie uważam tego za śmieszne bo tu nie chodziło o współżycie w jego sensie technicznym tylko o samo podejście do tego na poziomie psychologicznym. W kwestii technicznej faktycznie nie mam żadnego doświadczenia, a więc też wiedzy i umiejętności. Zauważ, że pisałem jedynie o twoim podejściu do seksu i w ogóle drugiego człowieka. Po prostu z twoich postów aż się wylewał właśnie ten brak szacunku do dziewczyny z twojej historii i potraktowanie jej niemal jak "kupa mięsa". Nie znam cię więc nie mogę cię oceniać i jeśli z tym przesadziłem to przepraszam. Tamten post gdzie napisałeś o "grzmoceniu opartej o blat kuchenny" zaleciał dla mnie meeega patolą, powiem więcej był wręcz obleśny. Sam nie jestem pewny dlaczego aż tak to odebrałem bo trzeba się na prawdę nieźle postarać żebym poczuł obrzydzenie ale ten post jakoś zdołał to zrobić.

To niemal pewne, że po pierwszym razie stwierdzę, że "to jest zajebiste" i z pewnością będę chciał więcej czego też się dość mocno obawiam ale na pewno nie "ruszę na łowy". Samo to określenie kojarzy mi się podobnie jak tamten twój post, zresztą słowo "podryw" tak samo. Dla mnie jedno i drugie brzmią bardzo uprzedmiatawiająco kobiety, trochę jak pójść do sklepu i wybrać sobie jakąś z pierwszej lepszej półki, a kiedy już się znudzi to wyrzucić i ponownie pójść do sklepu.

Co do przykładu z rowerem to chyba sobie daruje bo jeszcze sam się zaoram, chciałem napisać jakąś błyskotliwą odpowiedź ale przecież to był mój przykład.

truskaweczka19 napisał/a:

2-3 związki ok rozumiem ale wieksza ilość związków też nie musi wynikać z tego że kobieta nie umie stworzyć stałego związku. Czasem więcej czasu zajmuje znalezienie odpowiedniej osoby. No albo ktoś ma okres że nie chce chwilowo związku ale potrzeby seksualne realizuje. To nie oznacza że potem jak będzie gotowa lub gotowy na związek to będzie zdradzać. To był po prostu taki etap w życiu tej osoby.

W większości przypadków się z tobą zgadzam ale w tym jedynym nie mogę. Po pierwsze rozmowa dotyczyła samego seksu, ilości partnerów seksualnych, a nie ilości związków. 2-3 związki to nie problem, nawet kilka więcej raczej nie byłoby problemem dla większości ludzi. Tak jak pisał Nowe_otwarcie w poście nr.238, można się pomylić 3-4 razy, ale nie 20. Problemem jest ta nieszczęsna liczba partnerów seksualnych, która często jest wielokrotnie większa niż liczba związków. Mimo iż nie jestem praktykującym katolikiem to zanim trafiłem na to forum, seks bez związku był dla mnie całkowicie nie do pomyślenia. Nie jesteś w związku to nie realizujesz potrzeb seksualnych, proste. Niestety ale to właśnie może oznaczać, że dana osoba nie nadaje się do związku i będzie zdradzać. Jeśli ktoś będąc singlem nie potrafił opanować swoich popędów i co gorsza zaliczał/a "jednorazówki" to istnieje duże prawdopodobieństwo, że nawet będąc w związku to się nie zmieni. Nawet jeśli ktoś faktycznie taki nie jest to i tak będzie sprawiał takie wrażenie i na to się nic nie poradzi.

Roxann napisał/a:

Ale jaki interes? Niech się ludzie dobierają na zasadzie podobieństw i nie będzie problemu.
Po co ktoś, kto nie ma doświadczenia ma się zadręczać przeszłością drugiej osoby? Wykończy siebie i ją.
Bez sensu też by ktoś miał żałować czegoś, co robił świadomie, z własnej woli bo tego chciał i nie robił tym nikomu krzywdy.

Brzmi sensownie ale jest tu jeden spory problem. Ogromna dysproporcja właśnie w tym doświadczeniu. Jak ten 30 letni prawiczek miałby znaleźć dziewczynę podobną do niego skoro takie niemal nie istnieją. Jest mnóstwo takich facetów i bardzo mała ilość takich kobiet. Piszesz, że ktoś nie mający doświadczenia nie powinien się zadręczać przeszłością drugiej osoby ale tego się po prostu nie da zrobić. Żeby się nie przejmować przeszłością drugiej osoby to ta osoba musiałby jej nie mieć, a w przypadku ustawienia kobieta-mężczyzna jest to ekstremalnie rzadkie zjawisko. Facetów z 30 na liczniku będących prawiczkami jest całkiem sporo i będzie tylko coraz więcej, kobiet z 30 na liczniku będących dziewicami jest pewnie w granicach kilku procent całej populacji, ja przez całe życie poznałem tylko jedną taką kobietę. 

Ależ my właśnie od samego początku rozmawialiśmy o robieniu tego nieświadomie. Przecież sama bohaterka historii dopiero po czasie uświadomiła sobie co robiła i zaczęła tego żałować, podobnie znajomi Rity.

Mariusz 1984 napisał/a:

Dokładnie. I nie widzę w tym problemu.

I właśnie to jest twój największy problem.

Na koniec jeszcze jedno pytanie. Z ciekawości zajrzałem na tą owianą złą sławą stronę BraciaSamcy, dowiedziałem się o jej istnieniu stąd. Ledwo przetrwałem jeden cały temat i pobieżnie kilka innych. Czytanie o zbrodniach wojennych i obozach zagłady jest przyjemniejsze od tamtego forum ale jedna kwestia powtarzała się tam dość często i to chcę was zapytać. Wiele osób tam pisało, że albo oni sami albo ktoś z rodziny czy znajomych miał pewną sytuację. Kobieta będąc w związku czy nawet lata po ślubie i to udanym i szczęśliwym związku czy ślubie nagle, bez powodu i bez wyjaśnienia zdradza z jakimś przypadkowym facetem lub co gorsza wraca do byłego, zupełnie jak ktoś przejął kontrolę nad umysłem takiej kobiety. Czy coś takiego na prawdę się zdarza i w ogóle jak to z tym jest?

Wiem co masz na myśli. Ja jednak tak nie patrze. Miałam facetów którzy nie mieli wcześniej doświadczenia łóżkowego a i tak mam z nimi dobre doświadczenia. Myślę że dlatego ze starali się, chcieli się nauczyć. Każdy kiedyś zaczynał. Jeżeli chcemy nauczyć się, jesteśmy otwarci ma potrzeby partnera to myślę że nie ma problemu. Nie ma dla mnie wtedy znaczenia czy partner doświadczony czy nie. To ze ja w łóżku już wiem co i jak nie zmienia faktu że prawiczkiem dla mnie nie był i nie byłby problemem. Za to nawet ktoś doświadczony ale taki przeświadczony o swojej wyjątkowości i niechcący uczyć się drugiej osoby lub zakładający ze np moja była tak miała a jak Ty możesz mieć inaczej to jest dramat. Ja tak nie miałam ale przecież i tak bywa. Dlatego doświadczenie lub brak nie ma aż takiego znaczenia. Tylko chęci starania podobny temperament żeby nie było tak że np ja chce codziennie lub prawie codziennie a facet raz na 2 tygodnie. No ale na szczęście tak nie miałam i moi faceci też w sumie zawsze mieli wysokie libido jak ja i nigdy nie musiałam ich szczególnie na seks namawiać  :-)


Co do kolejnej wypowiedzi to ok, tylko nie każdy będzie miał podejście jak my. No i nie sądzę by każdy miał zdradzić bo kiedys miał przygody seksualne. Piszesz ze zdradzi bo nie umiał wytrzymać bez seksu w związku. Myślę że niekoniecznie. Przecież to czy ktoś jest wolny czy w związku to różne sytuacje. Może będąc wolnym czuł taka potrzebę ale będąc w związku już nie. Zresztą jeżeli w związku się wszystko układa i w łóżku też to wielu ludzi o ile nie są patologicznymi zdradzaczami nie ma potrzeby iść gdzieś indziej. Tego seksu nie brakuje. Chyba że ktoś nie umie z jedną osobą wytrzymać. No ale to inna sprawa.

238 Ostatnio edytowany przez Roxann (2023-04-15 16:19:40)

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Myślę, że ogólnie rzecz biorąc, kobiety mają mniejszy problem z przeszłością seksualną faceta, niż na odwrót, co jest poiekąd zrozumiałe. Udany seks jednak w większości zależy od faceta, jego podejścia do drugiej osoby i kondycji, no tak jest. Jeśli On ma na tym polu jakieś blokady, problemy nawet natury medycznej, nie tylko ideologicznej, to słabo to wróży. Kobieta z jakimś doświadczeniem też może dużo wnieść w relację z prawiczkiem. W końcu każdy kiedyś zaczynał, jak już to zostało tu napisane.
Dla mnie, i myślę, że większość osób z jakimkolwiek doświadczeniem się ze mną zgodzi, ważniejsze jest dopasowanie temperamwntów i otwarcie na 2 osobę. Nie prawiczek czy dziwwica jest problemem samym w sobie, tylko egoizm i bierność. Wszystkiego, siebie nawzajem, można się nauczyć. Jednak każda relacja jest inna, bo też każdy z nas jest inny. To co pasowało z jednym, może nie pasować z kimś innym. Kobiety, być może dla niektórych wbrew pozorom, znacznie więcej potrzebują czasu i uwagi by mieć fajny, satysfakcjonujący seks.
Ja rozumiem, że młode osoby trochę ten temat gloryfikują, czy to ze względów ideologicznych, religijnych czy też romantycznych, ale ... w gruncie rzeczy, to jest naturalna rzecz czy też potrzeba, którą zaspakajamy.
Oczywiście nie jestem zwolenniczką ryzykownych przygód, ale żyjemy w czasach, kiedy możemy bez problemu zabezpieczyć przed niechcianymi konsekwencjami.
Poza tym Shinigami, poczytaj sobie wątki facetów, którym żony/partnerki odmawiają seksu. Zauważysz, jak to wpływa na ich psychikę, poczucie włąsnej wartości i w końcu i życie. Podobnie w drugą stronę.
Był tu nawet jeden facet (może nie jeden, ale ten wątek kojarzę), który też podobne jak Ty miał podejście do seksu i zwiazał się z dziewczyną z podobnym. Niby bajka, nie? Okazało się jednak, że on polubił seks, ona nie. Po czasie był już tak zdesperowany, że myśłał o divach. Były też przypadki odwrotne, że to kobeta w takim związku rozubudziła swoją seksualność, a facet nie chciał, nie mógł, i to samo.
Dlatego uważam, że nie tyle doświadczenie (o ile nie jest patplogią), rokuje albo nie rokuje, co dopasowanie. Prawiczek/dziewica mogą rozkręcić, dopasować, osoba egoistyczna nawet z dużym doświadczeniem nie będzie dobrym partnerem dla nikogo na dłużej. Podobnie z osobami, które mają małe libido. Albo dobiorą, albo jedna ze stron będzie nieszczęśliwa i niezrozumiania. I wtedy często pojawiają zdrady. To tak aprospos tego, o czym wcześniej pisałeś.

239

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Wybaczcie, że nie cytuję całych postów ale nie chcę by mój znowu wyszedł aż tak długi.

Roxann napisał/a:

Pisałeś też, że nie wyobrażałeś sobie seksu bez związku, jednakże kolejny raz napiszę, że pomiędzy przygodnym seksem z byle kim byle gdzie itd., współżycie pojawia się po kilku spotkaniach, po czym z równych przyczyn relacja się dalej nie rozwija. Zanim wejdzie się w stały związek, trzeba czesto sporo czasu. Nie każdy chce go przeżyć w celibacie, tym bardziej że nie ma gwarancji czy i kiedy spotkamy kogoś, z kim wejdziemy w stałą relację. Życie w abstynencji według mnie ani nie przyśpieza ani nie zwiększa szans na udany związek. Nie musi działać negatywnie, jeśli spotkają się sosby z podobnym podejściem ale wycofanie raczej nie pomaga.

Zdrady zdarzają się zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Schemat wcele nie rózni się niczym szczegółnym. Tylko ten udany i szczęśliwy związek czy też brak powodu jest często nadużywany w takich sytuacjach. Ludzie mają często problem z komunikacją, wydaje im się, że jak nie rozmawiają o czymś, to teo problemu nie ma. To jest jednak temat rzeka.

Co do niewyobrażania sobie seksu bez związku to jest trochę inna kwestia niż myślisz. Tu nie chodzi tylko o jakieś wyniosłe przekonania ale jest jeszcze inny powód.

Roxann napisał/a:

Był tu nawet jeden facet (może nie jeden, ale ten wątek kojarzę), który też podobne jak Ty miał podejście do seksu i zwiazał się z dziewczyną z podobnym. Niby bajka, nie? Okazało się jednak, że on polubił seks, ona nie. Po czasie był już tak zdesperowany, że myśłał o divach. Były też przypadki odwrotne, że to kobeta w takim związku rozubudziła swoją seksualność, a facet nie chciał, nie mógł, i to samo.

Chodzi właśnie o to. Martwi mnie to, że jeśli już spróbuję to mi się spodoba i będę chciał więcej, a to jest możliwe do zrealizowania tylko w stałym związku. Weźmy hipotetyczną sytuację, że jakimś cudem udałoby mi się doprowadzić do "jednorazówki" będącej jednocześnie moim pierwszym razem. Powiedzmy, że bardzo mi się to spodoba i właśnie będę chciał więcej, tyle że więcej się nie da bo to "jednorazówka" i co dalej? Taka sama sytuacja byłaby gdybym poszedł do prostytutki. Najprawdopodobniej czułbym się jeszcze gorzej niż teraz.

Prawdę mówiąc wciąż tego nie rozumiem. To prawda, że wielu ludzi ma problem z komunikacją, ja pewnie też bym miał bo rzadko mówię o swoich uczuciach i większość problemów trzymam w sobie. Ale to nie jest żadne usprawiedliwienie dla zdrady, w ogóle nie ma czegoś takiego jak usprawiedliwienie dla zdrady, to zawsze będzie złe. Jeśli nie można się z kimś dogadać to się kończy taki związek, a nie tkwi w nim jednocześnie zdradzając.

Lady Loka napisał/a:

Źródło tego twierdzenia poproszę.

Od razu zaznaczę, że tinder, sympatia, forum i wykop nie są wiarygodnym źródłem.

Niestety nie mogę teraz podać konkretnego źródła bo do tego musiałbym przeprowadzić dokładne badania co zajęłoby dużo czasu i wymagałoby pewnych środków finansowych. Akurat strony, które podałaś wcale nie są aż tak złym pomysłem, oczywiście nie dają żadnego potwierdzenia co do prawdziwości informacji w nich zawartych. Tak na prawdę co do żadnego źródła informacji nie można być w 100% pewnym, nawet jeśli coś co zostało oficjalnie uznane za źródło naukowe nie oznacza z automatu, że to sama prawda. Ja jednak posiłkuję się jedynie moimi własnymi obserwacjami i ewentualnie historiami znajomych. Mam kilku znajomych facetów prawiczków co prawda tylko jeden z nich ma ponad 30lat ale reszcie niewiele brakuje, z kolei kobietę mającą ponad 25 lat będącą dziewicą znam dosłownie jedną. Ci znajomi mają bardzo podobne własne obserwacje. Powtarzam, źródłem tego twierdzenia są moje własne obserwację i oczywiście nie mówię, że jest to prawda absolutna.

truskaweczka19 napisał/a:

Co do kolejnej wypowiedzi to ok, tylko nie każdy będzie miał podejście jak my.

Tu napisałaś najważniejszą część " nie każdy będzie miał podejście jak my". Twoje jest bardzo bardzo dobre, to całkowicie oczywiste, że każdy kiedyś zaczynał, że każdy musi się nauczyć. Problem jest w tym, że niewiele osób to rozumie tak jak ty, przez całe życie spotkałem już wiele kobiet, które bez krzty wahania twierdziły, że facet powyżej 25 roku życia, który jeszcze nie zaczął i się nie nauczył jest całkowicie skreślony już na starcie. Co prawda nigdy nie dotyczyło to bezpośrednio mnie ale ile takich rozmów się już nasłuchałem. Nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo bym chciał zacząć się uczyć i śmiem twierdzić, że zdecydowana większość facetów mi podobnych też byłaby pozytywnie nastawiona do nauki. Podejrzewam także, że libido mam całkiem spore więc mnie też raczej nie trzeba by było długo nawiać choć nie mam jak tego sprawdzić. Z historii moich znajomych wynika właśnie to co już napisałaś, że im więcej ktoś ma doświadczenia tym mniej chętny jest do nauki jak to jest z nową osobą.

I na koniec jeszcze jedno wyjaśnienie. Tu nie ma żadnej abstynencji seksualnej bo nie możliwości do jej wystąpienia. Abstynent to osoba, która z własnej woli powstrzymuje się od czegoś mając do tego dostęp. Żeby można było użyć tu słowa "abstynencja" to taka osoba musiałby dosłownie odmawiać seksu mając go na wyciągnięcie ręki.

240

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Czyli rzucasz twierdzeniami, które nie mają potwierdzenia.

241 Ostatnio edytowany przez Roxann (2023-04-15 18:26:28)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:
Roxann napisał/a:

Był tu nawet jeden facet (może nie jeden, ale ten wątek kojarzę), który też podobne jak Ty miał podejście do seksu i zwiazał się z dziewczyną z podobnym. Niby bajka, nie? Okazało się jednak, że on polubił seks, ona nie. Po czasie był już tak zdesperowany, że myśłał o divach. Były też przypadki odwrotne, że to kobeta w takim związku rozubudziła swoją seksualność, a facet nie chciał, nie mógł, i to samo.

Chodzi właśnie o to. Martwi mnie to, że jeśli już spróbuję to mi się spodoba i będę chciał więcej, a to jest możliwe do zrealizowania tylko w stałym związku. Weźmy hipotetyczną sytuację, że jakimś cudem udałoby mi się doprowadzić do "jednorazówki" będącej jednocześnie moim pierwszym razem. Powiedzmy, że bardzo mi się to spodoba i właśnie będę chciał więcej, tyle że więcej się nie da bo to "jednorazówka" i co dalej? Taka sama sytuacja byłaby gdybym poszedł do prostytutki. Najprawdopodobniej czułbym się jeszcze gorzej niż teraz.

Prawdę mówiąc wciąż tego nie rozumiem. To prawda, że wielu ludzi ma problem z komunikacją, ja pewnie też bym miał bo rzadko mówię o swoich uczuciach i większość problemów trzymam w sobie. Ale to nie jest żadne usprawiedliwienie dla zdrady, w ogóle nie ma czegoś takiego jak usprawiedliwienie dla zdrady, to zawsze będzie złe. Jeśli nie można się z kimś dogadać to się kończy taki związek, a nie tkwi w nim jednocześnie zdradzając.

Lady Loka napisał/a:

Źródło tego twierdzenia poproszę.

Od razu zaznaczę, że tinder, sympatia, forum i wykop nie są wiarygodnym źródłem.

Niestety nie mogę teraz podać konkretnego źródła bo do tego musiałbym przeprowadzić dokładne badania co zajęłoby dużo czasu i wymagałoby pewnych środków finansowych. Akurat strony, które podałaś wcale nie są aż tak złym pomysłem, oczywiście nie dają żadnego potwierdzenia co do prawdziwości informacji w nich zawartych. Tak na prawdę co do żadnego źródła informacji nie można być w 100% pewnym, nawet jeśli coś co zostało oficjalnie uznane za źródło naukowe nie oznacza z automatu, że to sama prawda. Ja jednak posiłkuję się jedynie moimi własnymi obserwacjami i ewentualnie historiami znajomych. Mam kilku znajomych facetów prawiczków co prawda tylko jeden z nich ma ponad 30lat ale reszcie niewiele brakuje, z kolei kobietę mającą ponad 25 lat będącą dziewicą znam dosłownie jedną. Ci znajomi mają bardzo podobne własne obserwacje. Powtarzam, źródłem tego twierdzenia są moje własne obserwację i oczywiście nie mówię, że jest to prawda absolutna.

To jest niestety ryzzyko i to obustronne, czy pódziesz do łożka po powiedzmy 3 spotakaniu czy po pół roku, niewiele w tej kwestii zmienia (nie mówmimy o patoloii), równie dobrze po tych kilku spotkaniach seks by Ci się spodobał, nawet pierwszym ale np.Twojej partnerce nie. Uwież, że bardzo wiele związków cierpi z powodu odmiennego libido. Zarówno z jednej, jak i drugiej strony. Wtedy naprawdę nikogo nie interesuje, co było wcześniej, tylko co teraz. Udany związek, to też udane życie seksualne, no chyba, że oboje nie mają potrzeb, a seks jest tylko po to by spłodzić dziecko. 
Tu nie ma reguły. Po prostu trzeba się poznać, sprawdzić, a przynajmnej dać temu szansę.

242 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-04-15 19:01:43)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Violette napisał/a:

Największym problemem nie jest brak doświadczenia łóżkowego, jak ktoś wyżej napisał, tylko zwykle za brakiem doświadczenia łóżkowego idzie brak doświadczenia w interakcjach i tu już można zastanowić się dlaczego.. Czy facet jest na tyle nieatrakcyjny, że kobiety unikały z nim tych interakcji, czy też na tyle nieporadny w tych interakcjach, że tego doświadczenia zupełnie brak. A może jakiś inny powód.

Tez czym innym jest gdy facet miał jakieś poważne traumy, które spowodowały, że nie mógł skupić się na budowaniu relacji czy lataniu za kobietami. A czym innym gdy jest typowym incelem, którego całem życie to gry komputerowe i pocenie jaj na fotelu.

Analogicznie u kobiet. Tylko tutaj bym powiedziała, że jest odwrotnie o tyle, że laska która jest bardzo "gościnna w kroku" nie bez powodu seks traktuje bezemocjonalnie (albo zarobkowo). Na pewno nie jest to materiał na partnerkę. Chyba, ze trafi na jakiegoś desperata.

To co napisałaś jest w pełni logiczne ale nie do końca prawdziwe i właśnie to jest w tym wszystkim najdziwniejsze. Być na tyle nieatrakcyjnym żeby w ogóle żadna kobieta nie chciała wejść w nawet najprostszą interakcję to musiałaby być jakaś mega skrajna nieatrakcyjność typu jakieś poważna deformacja ciała. Osobiście nigdy nawet nie widziałem nikogo takiego. Ja wyglądam całkiem nieźle i nawet jestem zadowolony ze swojego wyglądu z jednym wyjątkiem, którym jest brak włosów ale z tym da się żyć, moi znajomi tak samo na wygląd nie narzekają. Co dokładnie znaczy "nieporadny w interakcjach"? Chyba nie istnieje człowiek, który nie ma w ogóle żadnych interakcji, idąc do sklepu, urzędu, czy w komunikacji publicznej jest się zmuszonym do interakcji. Ja na przykład nie mam żadnego problemu w takich zwykłych codziennych interakcjach, bez problemu załatwię sprawę czy to w urzędzie, czy to w jakiejś firmie powiązaną z moją obecną pracą, czy to z zapisem do lekarza itd. Faktycznie spora część mojego życia to były gry i nadal są, oczywiście w znacznie mniejszym stopniu niż kiedyś ale też nie było tak, że siedziałem bez przerwy przed kompem. Zawsze trenowałem różne sporty czy to sztuki walki, czy to bieganie, czy też siłownia. Pisałem to już wiele razy i napiszę ponownie, nie wystarczy wychodzić z domu. Zarówno Ja jak i wszyscy moi znajomi będący w podobnej sytuacji nigdy nie byliśmy skrajnymi przypadkami takimi jak japońscy hikikomori.

Lady Loka napisał/a:

Czyli rzucasz twierdzeniami, które nie mają potwierdzenia.

Jeśli kiedyś przeprowadzę takie badania i oboje wciąż będziemy na forum to z pewnością ci je wyślę.

Roxann napisał/a:

Po prostu trzeba się poznać, sprawdzić, a przynajmnej dać temu szansę.

Gdyby tylko wszyscy mieli takie podejście jak ty świat byłby o wiele piękniejszy, a na pewno życie byłoby znacznie łatwiejsze i przyjemniejsze.

243 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-04-15 19:21:53)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:

To co napisałaś jest w pełni logiczne ale ...

Gdybym był kobietą i gdybyś mnie podrywał, to w tym momencie mam "rzyg".




Co dokładnie znaczy "nieporadny w interakcjach"?

Czytałeś posty "rastakiela"? Kobiety mówiły "ping pong".
Rozmowa z wami jest jak ChatGPT.



Na tym takim delikatnym poziomie flirtu czy empatii i Ciebie i jego i jakiś_człowiek --> Was tam nie ma.
Wy nie myślicie co druga osoba czuje, w związku z tym nie wiecie co jest dobre a co złe.
Nie wiecie kiedy milczeć, a kiedy mówić.

244

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:
Roxann napisał/a:

Po prostu trzeba się poznać, sprawdzić, a przynajmnej dać temu szansę.

Gdyby tylko wszyscy mieli takie podejście jak ty świat byłby o wiele piękniejszy, a na pewno życie byłoby znacznie łatwiejsze i przyjemniejsze.

Myśłę, ze wiele osób tak ma, w tym ja.

245

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Gary napisał/a:

Gdybym był kobietą i gdybyś mnie podrywał, to w tym momencie mam "rzyg".

Na tym takim delikatnym poziomie flirtu czy empatii i Ciebie i jego i jakiś_człowiek --> Was tam nie ma.
Wy nie myślicie co druga osoba czuje, w związku z tym nie wiecie co jest dobre a co złe.
Nie wiecie kiedy milczeć, a kiedy mówić.

Aż nie ogarniam co masz na myśli w pierwszym zdaniu, ale przynajmniej wiem żeby nie próbować cię podrywać.

Muszę przyznać, że tu mnie zaskoczyłeś, jeszcze nigdy nikt mnie nie posądzał o brak empatii. Nie czytałem wszystkich postów jakiegos i raka z uwagi na ich ilość i powtarzalność treści. Co do mnie w jednym masz rację choć nie w 100%. Faktycznie trudno mi odkryć co myśli druga osoba, to jest oczywiste kiedy przez większość życia było się samotnym i nadal jest. Co do kwestii dobra i zła to całkowicie się mylisz z bardzo prostego powodu. Nie ma jednej, uniwersalnej zasady określającej co jest dobre, a co złe. Każdy traktuje po swojemu i każdy sam określa co według niego jest dobre, a co złe. Oczywiście są pewne standardy panujące w cywilizacji od samych początków jej istnienia takie jak prawo ale nawet ono nie jest absolutnym wyznacznikiem dobra i zła. Coś co dla jednego będzie dobre dla drugiego może być złe i na odwrót. Na wojnie nie ma dobrych i złych są tylko strony konfliktu i każda myśli, że jest tą dobrą, a przeciwna złą. Jedynie patrzący z boku może wybrać, która jest dobra, a która zła ale i tak zrobi na podstawie własnego osądu, z którym ktoś inny może się nie zgodzić bo on sądzi jeszcze inaczej.

W ostatnim zdaniu też wydaje mi się, że nie do końca rozumiem co masz na myśli. Mógłbyś dokładniej wyjaśnić o co chodzi z tym "kiedy milczeć, a kiedy mówić"?

246

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Lady Loka napisał/a:
Kasssja napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Marna prowokacja.

Też tak obstawiam. No i który facet koło 30. miał w życiu tylko dwie kobiety? Ona za dużo, on za mało, byle pokazać dysproporcję i nakręcić dyskusję na lekkość obyczajów dzisiejszych pań. Już się odpalił jakiś nick Paliwoda, pewnie drugie wcielenie autora.
Nawiasem mówiąc - zwierzęta nie są bezrozumne, kłaniają się podstawy biologii. I owszem, potrafią nad sobą zapanować, bo można je trenować. Powinieneś zobaczyć mojego psa wpatrującego się w kawałek świeżego mięsa i czekającego na sygnał, że można wziąć. A znam ludzi, którzy nie usiedzą minuty przed kawałkiem tortu bez wypchania sobie nim paszczy.

Tego typu tematy pojawiają się tu regularnie. Zawsze podobnie, zawsze to facet święty, ona puszczalska. Zawsze w celu gównoburzy, żeby się mogli odpalić świętojebliwi typu Paliwody.

A niby skąd ty to wiesz, że zawsze w celu gównoburzy? Wyrocznia jesteś czy jak?

247

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Roxann napisał/a:

Po prostu trzeba się poznać, sprawdzić, a przynajmnej dać temu szansę.

I tu się zaczynają schody, bo jednak jeszcze nie spotkałem kobiety, która by tę szansę chciała dać.

248

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Aaandrzej napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Kasssja napisał/a:

Też tak obstawiam. No i który facet koło 30. miał w życiu tylko dwie kobiety? Ona za dużo, on za mało, byle pokazać dysproporcję i nakręcić dyskusję na lekkość obyczajów dzisiejszych pań. Już się odpalił jakiś nick Paliwoda, pewnie drugie wcielenie autora.
Nawiasem mówiąc - zwierzęta nie są bezrozumne, kłaniają się podstawy biologii. I owszem, potrafią nad sobą zapanować, bo można je trenować. Powinieneś zobaczyć mojego psa wpatrującego się w kawałek świeżego mięsa i czekającego na sygnał, że można wziąć. A znam ludzi, którzy nie usiedzą minuty przed kawałkiem tortu bez wypchania sobie nim paszczy.

Tego typu tematy pojawiają się tu regularnie. Zawsze podobnie, zawsze to facet święty, ona puszczalska. Zawsze w celu gównoburzy, żeby się mogli odpalić świętojebliwi typu Paliwody.

A niby skąd ty to wiesz, że zawsze w celu gównoburzy? Wyrocznia jesteś czy jak?

Tak.

Posty [ 196 do 248 z 248 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem z przeszłością kobiety

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024