Problem z przeszłością kobiety - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem z przeszłością kobiety

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 248 ]

131

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Lady Loka napisał/a:
Shinigami napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:

Nie jest to powód do dumy. Ale do ujmy? Dlaczego?

Czy ty na prawdę o to pytasz? Czy to tylko sarkazm?

Mariusz 1984 napisał/a:

Sam kiedyś poznałem na tinder dziewczyne , po tygodniu pisania zaprosiła mnie do siebie do domu na randkę:p Od momentu wejścia do domu wypiliśmy ćwiartkę na start a po 20 minutach już ja grzmocilem oparta o blat kuchenny.

Wiesz jak to brzmi? Powiedzieć, że to patologia to prawie nic nie powiedzieć. Jeszcze chyba nigdy nie słyszałem o tak skrajnej głupocie żeby po tygodniu znajomości i to jeszcze internetowej zaprosić tak na prawdę obcego typa do siebie do domu, na wejście pić wódę i za przeproszeniem od razu "dać dupy". Ja nie chciałbym nawet palcem tknąć tego czegoś bo kobietą to ciężko nazwać, a te laski z klubu zaliczające po 3 kolesi w jedną noc to ten sam sort jeśli nie jeszcze gorszy. Nawet najtańsza prostytutka przy nich to dama. Zero szacunku do samej siebie, niewyobrażalna głupota i totalnie prymitywne myślenie za pomocą nie mózgu, a tego co na dole. A ty godząc się na to, uznając za dobre czy normalne i co najgorsze wykorzystując jej głupotę niestety jesteś niewiele lepszy, oczywiście jeśli to wszystko prawda, a nie tylko wymyślona historia.

Zero szacunku do samej siebie bo?
Bo miała ochotę na seks i postanowiła ten seks uprawiać? No straszna patologia big_smile jak ona śmiała, powonna przecież udawać, że seks to tylko z mężem, pod kołdrą i po ciemku, no nie? Inaczej to gorzej niż prostytutka.

Miał być sarkazm, wyszedł wpis, po którym można tylko powiedzieć że straciłaś okazję by tego posta NIE UMIEŚCIĆ. Mogłaś wrzucić coś w stylu że przyganiał kocioł garnkowi i miałabyś rację; tutaj bronisz kobiety w sytuacji wręcz nie do obrony (bo jeśli sytuacja wyglądała dokładnie tak jak opisał Mariusz1984, to jest to NIE DO WYBRONIENIA ). Jeśli chciałaś dowalić (sądząc po opiniach jakie tu mają i jakimi sami się podzielili lub jak dali się poznać) k...wiarzowi i prawikowi, to wybrałaś sposób którym sama się pogrążyłaś.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Nowe_otwarcie napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Czy ty na prawdę o to pytasz? Czy to tylko sarkazm?



Wiesz jak to brzmi? Powiedzieć, że to patologia to prawie nic nie powiedzieć. Jeszcze chyba nigdy nie słyszałem o tak skrajnej głupocie żeby po tygodniu znajomości i to jeszcze internetowej zaprosić tak na prawdę obcego typa do siebie do domu, na wejście pić wódę i za przeproszeniem od razu "dać dupy". Ja nie chciałbym nawet palcem tknąć tego czegoś bo kobietą to ciężko nazwać, a te laski z klubu zaliczające po 3 kolesi w jedną noc to ten sam sort jeśli nie jeszcze gorszy. Nawet najtańsza prostytutka przy nich to dama. Zero szacunku do samej siebie, niewyobrażalna głupota i totalnie prymitywne myślenie za pomocą nie mózgu, a tego co na dole. A ty godząc się na to, uznając za dobre czy normalne i co najgorsze wykorzystując jej głupotę niestety jesteś niewiele lepszy, oczywiście jeśli to wszystko prawda, a nie tylko wymyślona historia.

Zero szacunku do samej siebie bo?
Bo miała ochotę na seks i postanowiła ten seks uprawiać? No straszna patologia big_smile jak ona śmiała, powonna przecież udawać, że seks to tylko z mężem, pod kołdrą i po ciemku, no nie? Inaczej to gorzej niż prostytutka.

Miał być sarkazm, wyszedł wpis, po którym można tylko powiedzieć że straciłaś okazję by tego posta NIE UMIEŚCIĆ. Mogłaś wrzucić coś w stylu że przyganiał kocioł garnkowi i miałabyś rację; tutaj bronisz kobiety w sytuacji wręcz nie do obrony (bo jeśli sytuacja wyglądała dokładnie tak jak opisał Mariusz1984, to jest to NIE DO WYBRONIENIA ). Jeśli chciałaś dowalić (sądząc po opiniach jakie tu mają i jakimi sami się podzielili lub jak dali się poznać) k...wiarzowi i prawikowi, to wybrałaś sposób którym sama się pogrążyłaś.

Ja się pogrążyłam? Niby czym? Stwierdzeniem, że jak kobieta ma ochotę na seks, to może seks uprawiać tak jak chce i z tym, z kim chce? big_smile ja wiem, że dla niektórych facetów to szokujące, że kobieta może lubić seks, ale no litości, mamy XXI wiek i równouprawnienie. Nie wszyscy siedzą w domu na garnuszku rodziców i zastanawiają się latami, jak zmienić swoje życie. Niektórzy czerpią z życia pełnymi garściami, bo taką mają ochotę.

133 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2023-04-11 07:29:34)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Lady Loka napisał/a:

Ja się pogrążyłam? Niby czym? Stwierdzeniem, że jak kobieta ma ochotę na seks, to może seks uprawiać tak jak chce i z tym, z kim chce? big_smile ja wiem, że dla niektórych facetów to szokujące, że kobieta może lubić seks, ale no litości, mamy XXI wiek i równouprawnienie. Nie wszyscy siedzą w domu na garnuszku rodziców i zastanawiają się latami, jak zmienić swoje życie. Niektórzy czerpią z życia pełnymi garściami, bo taką mają ochotę.

Ale przecież jak kobieta ma taką potrzebę i ochotę to przecież może grzmocić się z kim tylko chce, nawet bez żadnych dodatkowych zabezpieczeń. Nikt tego jej nie zabrania bo i dlaczego ? To jej indywidualna sprawa. Tylko jak kiedyś by chciała stworzyć z kimś jakiś poważny związek to niech szczerze powie o swojej przeszłości i że była tak przyjazna w kroku. Jak facetowi to nie będzie przeszkadzać to nie ma problemu przecież.
No chyba że ona sama będzie wstydziła się swojej przeszłości i szczerość przez gardło jej nie będzie chciała przejść ...

A uważam że druga strona ma prawo wiedzieć kim jest ich potencjalny partner/partnerka (mąż/żona) . I  wtedy zdecydować czy mu to przeszkadza czy też nie ...

134

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Lady Loka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Zero szacunku do samej siebie bo?
Bo miała ochotę na seks i postanowiła ten seks uprawiać? No straszna patologia big_smile jak ona śmiała, powonna przecież udawać, że seks to tylko z mężem, pod kołdrą i po ciemku, no nie? Inaczej to gorzej niż prostytutka.

Miał być sarkazm, wyszedł wpis, po którym można tylko powiedzieć że straciłaś okazję by tego posta NIE UMIEŚCIĆ. Mogłaś wrzucić coś w stylu że przyganiał kocioł garnkowi i miałabyś rację; tutaj bronisz kobiety w sytuacji wręcz nie do obrony (bo jeśli sytuacja wyglądała dokładnie tak jak opisał Mariusz1984, to jest to NIE DO WYBRONIENIA ). Jeśli chciałaś dowalić (sądząc po opiniach jakie tu mają i jakimi sami się podzielili lub jak dali się poznać) k...wiarzowi i prawikowi, to wybrałaś sposób którym sama się pogrążyłaś.

Ja się pogrążyłam? Niby czym? Stwierdzeniem, że jak kobieta ma ochotę na seks, to może seks uprawiać tak jak chce i z tym, z kim chce? big_smile ja wiem, że dla niektórych facetów to szokujące, że kobieta może lubić seks, ale no litości, mamy XXI wiek i równouprawnienie. Nie wszyscy siedzą w domu na garnuszku rodziców i zastanawiają się latami, jak zmienić swoje życie. Niektórzy czerpią z życia pełnymi garściami, bo taką mają ochotę.

To znaczy co: mam rozumieć że twój post należy traktować jako offtop? Bo temat wątku skupia się wokół kwalifikacji ZWIĄZKOWYCH takiej kobiety.
Pytasz czy kobieta może się bzykać z kim chce i ile razy chce? Odpowiedź brzmi: TAK. Natomiast jeśli pytasz czy kobieta z historii Mariusza1984 (jak i sam Mariusz1984) nadają się do związku, to odpowiedź brzmi: NIE! I jak widzisz nie tylko prawiki/incele siedzące na garnuszku rodziców (ale także i na swoim) tak uważają.

135

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Nowe_otwarcie napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Miał być sarkazm, wyszedł wpis, po którym można tylko powiedzieć że straciłaś okazję by tego posta NIE UMIEŚCIĆ. Mogłaś wrzucić coś w stylu że przyganiał kocioł garnkowi i miałabyś rację; tutaj bronisz kobiety w sytuacji wręcz nie do obrony (bo jeśli sytuacja wyglądała dokładnie tak jak opisał Mariusz1984, to jest to NIE DO WYBRONIENIA ). Jeśli chciałaś dowalić (sądząc po opiniach jakie tu mają i jakimi sami się podzielili lub jak dali się poznać) k...wiarzowi i prawikowi, to wybrałaś sposób którym sama się pogrążyłaś.

Ja się pogrążyłam? Niby czym? Stwierdzeniem, że jak kobieta ma ochotę na seks, to może seks uprawiać tak jak chce i z tym, z kim chce? big_smile ja wiem, że dla niektórych facetów to szokujące, że kobieta może lubić seks, ale no litości, mamy XXI wiek i równouprawnienie. Nie wszyscy siedzą w domu na garnuszku rodziców i zastanawiają się latami, jak zmienić swoje życie. Niektórzy czerpią z życia pełnymi garściami, bo taką mają ochotę.

To znaczy co: mam rozumieć że twój post należy traktować jako offtop? Bo temat wątku skupia się wokół kwalifikacji ZWIĄZKOWYCH takiej kobiety.
Pytasz czy kobieta może się bzykać z kim chce i ile razy chce? Odpowiedź brzmi: TAK. Natomiast jeśli pytasz czy kobieta z historii Mariusza1984 (jak i sam Mariusz1984) nadają się do związku, to odpowiedź brzmi: NIE! I jak widzisz nie tylko prawiki/incele siedzące na garnuszku rodziców (ale także i na swoim) tak uważają.

Akurat Twoja opinia to nie ma wyższego znaczenia niż to, co piszą prawiki, incele i Kaszp/mir.

136

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Kobiece prawa są bezgraniczne, większe jak oceany. smile

137

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Kaszpir007 napisał/a:

Tylko jak kiedyś by chciała stworzyć z kimś jakiś poważny związek to niech szczerze powie o swojej przeszłości i że była tak przyjazna w kroku. Jak facetowi to nie będzie przeszkadzać to nie ma problemu przecież.
No chyba że ona sama będzie wstydziła się swojej przeszłości i szczerość przez gardło jej nie będzie chciała przejść ...

Nieeee... niech nie mówi "szczerze o swojej przeszłości", bo zakompleksiony facet, że ona miała więcej, a on mniej wpadnie w panikę jak tutaj w wątkach obok...



A uważam że druga strona ma prawo wiedzieć kim jest ich potencjalny partner/partnerka (mąż/żona) . I  wtedy zdecydować czy mu to przeszkadza czy też nie ...

To nie licznik się liczy tylko człowiek.

138

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Lady Loka napisał/a:

Zero szacunku do samej siebie bo?
Bo miała ochotę na seks i postanowiła ten seks uprawiać? No straszna patologia big_smile jak ona śmiała, powonna przecież udawać, że seks to tylko z mężem, pod kołdrą i po ciemku, no nie? Inaczej to gorzej niż prostytutka.

Zgadzam się smile



Ja się pogrążyłam? Niby czym? Stwierdzeniem, że jak kobieta ma ochotę na seks, to może seks uprawiać tak jak chce i z tym, z kim chce? big_smile ja wiem, że dla niektórych facetów to szokujące, że kobieta może lubić seks, ale no litości, mamy XXI wiek i równouprawnienie. Nie wszyscy siedzą w domu na garnuszku rodziców i zastanawiają się latami, jak zmienić swoje życie. Niektórzy czerpią z życia pełnymi garściami, bo taką mają ochotę.

100% racji.

139

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Gary napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Tylko jak kiedyś by chciała stworzyć z kimś jakiś poważny związek to niech szczerze powie o swojej przeszłości i że była tak przyjazna w kroku. Jak facetowi to nie będzie przeszkadzać to nie ma problemu przecież.
No chyba że ona sama będzie wstydziła się swojej przeszłości i szczerość przez gardło jej nie będzie chciała przejść ...

Nieeee... niech nie mówi "szczerze o swojej przeszłości", bo zakompleksiony facet, że ona miała więcej, a on mniej wpadnie w panikę jak tutaj w wątkach obok...


Ale w czym problem ?

Jak ten "zakompleksiony facet" nie będzie chciał takiego "towaru" to jego strata, więc w czym problem ?

Myślę że taki "towar" nie będzie przecież miał problemów wsród facetów i każdy facet będzie chciał mieć taką osobę jako żonę/partnerkę i matkę jego dzieci big_smile

140 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-04-11 09:46:47)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Kaszpir007 napisał/a:
Gary napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Tylko jak kiedyś by chciała stworzyć z kimś jakiś poważny związek to niech szczerze powie o swojej przeszłości i że była tak przyjazna w kroku. Jak facetowi to nie będzie przeszkadzać to nie ma problemu przecież.
No chyba że ona sama będzie wstydziła się swojej przeszłości i szczerość przez gardło jej nie będzie chciała przejść ...

Nieeee... niech nie mówi "szczerze o swojej przeszłości", bo zakompleksiony facet, że ona miała więcej, a on mniej wpadnie w panikę jak tutaj w wątkach obok...


Ale w czym problem ?

Jak ten "zakompleksiony facet" nie będzie chciał takiego "towaru" to jego strata, więc w czym problem ?

Problem w tym, że ten zakompleksiony facet nie mówi od razu:     "Słuchaj! NIe możemy być razem jeśli miałaś dwucyfrową liczbę partnerów seksualnych"
tylko oczekuje, że kobieta będzie się mu spowiadać z przeszłości.

Wymaga szczerości, a sam nie jest szczery.

Lisek chytrusek... nice guy... z ukrytą agendą. Strach się zbliżyć.



Myślę że taki "towar" nie będzie przecież miał problemów wsród facetów i każdy facet będzie chciał mieć taką osobę jako żonę/partnerkę i matkę jego dzieci big_smile

Towar... ech...

141

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Kobiety jak najbardziej moga uprawiac seks z kim chca i kiedy chca. Nawet z 5 facetami na raz.
Roznica polega na tym , i jest chyba clue problemu, ze kobieta widzac faceta o wysokim SMV wskakuje mu do lozka " zaklepujac " dobre geny. Biologia..
Liczy w ten sposob ze jesli przespi sie z nim szybko, to facet ten wejdzie w nia w relacje romatyczna.
Natomiast facet podchodzi zupelnie odwrotnie. W kobiecie ktora szybko idzie do lozka, nie widzi osoby na stworzenie stabilnego zwiazku.
Co nie znaczy ze jesli ma wysoki sex drive i ma odpowiednia partnerke ktora lubi sex to ma nie korzystac. Kwestia ustalenia zasad.



Podobnie bylo z ta dziewczyna o ktorej pisalem wyzej.
Po spedzonej razem nocy wrocilem do siebie i zaczelem wychladzac znajomosc, poniewaz od poczatku zaznaczylem ze nie interesuje mnie zwiazek.
To sie dziewczyna oburzyla ze przyjechalem, pobzykalem i pojechalem smile

142

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Gary napisał/a:

Problem w tym, że ten zakompleksiony facet nie mówi od razu:     "Słuchaj! NIe możemy być razem jeśli miałaś dwucyfrową liczbę partnerów seksualnych"
tylko oczekuje, że kobieta będzie się mu spowiadać z przeszłości.

Wymaga szczerości, a sam nie jest szczery.

Lisek chytrusek... nice guy... z ukrytą agendą. Strach się zbliżyć. .


Związek to coś oparte na szczerości i zaufaniu.

Na kłamstwie i oszustwie nie da się zbudować związku.

Ja nie zazdroszczę żadnej kobiecie ani mężczyźnie. Mogą mieć i po 1000 osób z którymi uprawiali sex. To ich osobista sprawa.

Ale to nie oznacza że taką osobę bym chciał na żonę czy partnerkę. Jak komuś innemu to nie przeszkadza to nie będzie przecież problemu ...
Każdy ma prawo do wyboru i sam decyduje czy przeszłość mu przeszkadza czy też nie ...

143

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Ważne by nie pomylić tej, która jest tylko do łóżka, z tą która jest do związku. I to dotyczy też kobiet, które biorą do związku ruchaczy i potem próbują z nich robić potulnych mężulków. smile

144

Odp: Problem z przeszłością kobiety

A to nie jest oczywiste i elementarne, że podejście do seksu jest jedną z najważniejszych informacji, którą człowiek ma prawo uzyskać o swoim potencjalnym partnerze, mężu / potencjalnej partnerce, żonie? Dlaczego pytanie o to miałoby być niewłaściwe? A pytanie o wiek, wykształcenie, dzieci, wyznanie, karalność, podejście do podstawowych wartości też jest niewłaściwe? Tu nie chodzi o to, co kto może robić, a czego kto nie może. Ktoś ściga po naszych ulicach ludzi z maczetami w ręku za uprawianie seksu? Wyrzuca ich z domów? Pozbawia pracy? Wsadza do więzienia? Przecież jak rozumiem w interesie danej osoby jest znalezienie kogoś, kto będzie myślał podobnie do niej. Więc dlaczego to kobieta czy mężczyzna o luźnym podejściu do seksu, traktujący go po prostu jako potrzebę fizjologiczną nie szuka kogoś takiego samego? Dlaczego nie mówić prawdy? Dlaczego oszukiwać? Pewnie dlatego, że jednak Ci, którzy takiego podejścia nie mają, dowiedziawszy się prawdy, grzecznie się ukłonią i pożegnają. To boli takie osoby? Tak? Boli że ktoś ma inne podejście i nie chce wiązać się z kimś z wieloma partnerami seksualnymi na koncie? Odbieracie ludziom prawo do wyboru partnera/partnerki? Odbieracie ludziom prawo do prawdy? To jest dobre? To jest uczciwe? Czy istnieje jakiś obowiązek wiązania się z kimś z bogatą przeszłością seksualną? Wydawałoby się, że w cywilizowanym świecie oszustwo powinno być piętnowane. Po co stawiać ironiczne uśmieszki i wypisywać nudne już uwagi o seksie po ciemku i pod kołdrą? Ma to być forma terroryzowania tych, którzy myślą inaczej? Nie podzielają takiego sposobu myślenia o seksie i szukają innych partnerów/partnerek do romantycznych związków/małżeństw? Taki rodzaj szyderczej dyktatury? To od razu mówię, że się nie uda. Zawsze będą ludzie, którzy myślą o seksie inaczej. Zawsze będą tacy, którzy nie będą popierać takiego sposobu myślenia. Pewnie część da się zbutować przez cynizm, ironię i szyderstwo. Ale nie wszyscy.

145

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Legat napisał/a:

Ważne by nie pomylić tej, która jest tylko do łóżka, z tą która jest do związku. I to dotyczy też kobiet, które biorą do związku ruchaczy i potem próbują z nich robić potulnych mężulków. smile

DOKLADNIE!
I ja tez zawsze to powtarzam.

146

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Mają prawo.
Ale hipokryzja polega na tym, że:

"On/ona jest zła, bo niepowiedział(a) mi od razu że miała dziesięciu... Oszukał(a) mnieee... sad"

podczas gdy samemu nic nie mówili, a powinni zacząć swoją chwalebną szczerość od oświadczenia:

"Nie możemy być razem, jeśli miałeś/miałaś dużo seksu przede mną. Ja miałem/am 1 partnera seksualnego, więc jeśli miałęś więcej niż 5 to nie możemy być razem".

147 Ostatnio edytowany przez RhobarIV (2023-04-11 10:59:52)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
gargamelon napisał/a:

Dzień dobry,

Wczoraj powiedziała mi, że musi mi coś powiedzieć i ku mojemu zdziwieniu postanowiła mi opowiedzieć dość szczegółowo swoją historię relacji damsko-męskich. Ma 27 lat. Okazało się, że jest po 6 związkach (najdłuższy 4 lata, a najkrótszy 5 miesięcy) i 6 relacjach, które nie były związkami i trwały zazwyczaj 5 - 6 spotkań i kończyły się seksem. Jedna z tych krótkich relacji była z dobrym kolegą mojego brata... Jeden z jej związków zaczął się od seksu na pierwszym spotkaniu, a 2 tygodnie zanim się poznaliśmy miała miejsce jedna z tych krótkich relacji również zakończona seksem. Takie fakty mi przedstawiła.

Sztandarowy przykład na postępowanie większości kobiet. Nie wchodziłbym w takie układy, a zwłaszcza nie będąc pewnym czy może Ci okazać szacunek??

148

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Anna Shirley napisał/a:

A to nie jest oczywiste i elementarne, że podejście do seksu jest jedną z najważniejszych informacji, którą człowiek ma prawo uzyskać o swoim potencjalnym partnerze, mężu / potencjalnej partnerce, żonie? Dlaczego pytanie o to miałoby być niewłaściwe?

Jak najbardziej można pytać.
Ale najlepiej od razu mówić jakie się ma standardy.

Na przykład jak prawiczek szuka dziewicy, to niech o to pyta od razu, a nie zarzuca jej, że ona mu nie powiedziała wcześniej, że miała już kilku.



Więc dlaczego to kobieta czy mężczyzna o luźnym podejściu do seksu, traktujący go po prostu jako potrzebę fizjologiczną nie szuka kogoś takiego samego?

Manipulacja:     luźne podejście = potrzeba fizjologiczna.



Dlaczego nie mówić prawdy? Dlaczego oszukiwać?

Oszukiwać? Wystarczy powiedzieć "Hej! Jestem prawiczkiem, oczekuję że jesteś dziewicą", albo "Miałem 2 partnerki seksualny, jak mialaś więcej, to nie możemy się poznwać".



Pewnie dlatego, że jednak Ci, którzy takiego podejścia nie mają, dowiedziawszy się prawdy, grzecznie się ukłonią i pożegnają. To boli takie osoby? Tak? Boli że ktoś ma inne podejście i nie chce wiązać się z kimś z wieloma partnerami seksualnymi na koncie?

Na forum nie przyszedł nikt i nie powiedział "Zostałam rzucona, bo chłopak miał mniej partnerów seksualnych niż ja."

Zatem boli tych co się żalą. A żalą się Ci, co poznawali drugą osobę, a okazało się, żę ta druga miała więcej partnerów seksualnych.



Odbieracie ludziom prawo do wyboru partnera/partnerki? Odbieracie ludziom prawo do prawdy? To jest dobre? To jest uczciwe? Czy istnieje jakiś obowiązek wiązania się z kimś z bogatą przeszłością seksualną? Wydawałoby się, że w cywilizowanym świecie oszustwo powinno być piętnowane.

Czy ktoś komuś zarzuca, że nie miała wielu partnerów seksualnych? Nie...

Czy ktoś komuś zarzuca, że miał za dużo partnerów seksualnych? Tak...

Więc kto komu prawo odbiera do życia po swojemu?

149

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Nie. W zupełności wystarczy zapytać o podejście do seksu. Wówczas zapytany odpowiada - zgodnie ze stanem faktycznym. A pytający jeżeli ma takie samo podejście, to mówi, że ma takie samo - i super, poznajemy się dalej. Lub stwierdza, że ma diametralnie inne, i dlatego nic z tego nie będzie. Jest tylko jeden problem - ludzka uczciwość. I to jest pytanie, które należy zadać na samym początku znajomości. Podobnie jak pytanie o stan cywilny, wiek, dzieci, wyznanie itp. Są po prostu sprawy fundamentalne jeżeli chodzi o związek/małżeństwo.

150

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Nieprawda. Brak doświadczeń seksualnych w pewnym wieku jest bardzo wstrętnie wyszydzany. Więc nie jest tak, że ktoś komuś nie umniejsza z tego powodu. Natomiast mnie chodzi właśnie o oszustwo. Czy jak ktoś ukryje swój stan cywilny i dopiero po kilkunastu tygodniach druga strona się zorientuje, że gość jest żonaty albo pani jest zamężna to będzie to ok? Życie po swojemu nie oznacza, że się kłamie i oszukuje. Tak, o pewnych rzeczach mówi się od razu, żeby nie było niedomówień. I podejście do seksu jest jedną z tych kwestii. Daje się drugiej stronie informację, na podstawie której może ona zdecydować, czy chce znajomość kontynuować. Oczywiście samemu też ma się pełne prawo do informacji. Ale ta wiedza ma być dana zaraz na początku.

151

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Anna Shirley napisał/a:

W zupełności wystarczy zapytać o podejście do seksu. Wówczas zapytany odpowiada - zgodnie ze stanem faktycznym. A pytający jeżeli ma takie samo podejście, to mówi, że ma takie samo - i super, poznajemy się dalej.

Okej, zgoda. smile




Jest tylko jeden problem - ludzka uczciwość. I to jest pytanie, które należy zadać na samym początku znajomości.

Jak komuś zależy, to niech pyta. A jak nie pytał, a to dla niego było ważne, to niech nie narzeka później, że został oszukany   "Ojej... myślałem, że jest dziewicą, bo poznałem ją na Oazie, a ona miała już dwóch, z czego jeden to tylko kolega/przyjaciel a nie związek nawet".



Podobnie jak pytanie o stan cywilny, wiek, dzieci, wyznanie itp. Są po prostu sprawy fundamentalne jeżeli chodzi o związek/małżeństwo.

Wyznanie — jak dla kogoś ważne, to niech pyta.

Stan cywilny — tutaj chyba nie trzeba pytać, bo ktoś powinien ostrzegać, że jest w związku, jeśli z kimś innym się zaczyna spotykać. To samo dotyczy długów, jeśli na horyzoncie jest związek małżeński, albo brak zdrowia.




Anna Shirley napisał/a:

Nieprawda. Brak doświadczeń seksualnych w pewnym wieku jest bardzo wstrętnie wyszydzany.

Chyba tak. To niemoralne.


Natomiast mnie chodzi właśnie o oszustwo. Czy jak ktoś ukryje swój stan cywilny i dopiero po kilkunastu tygodniach druga strona się zorientuje, że gość jest żonaty albo pani jest zamężna to będzie to ok?

To jest oszustwo jeśli intencją był związek na stałe, aby razem ze sobą żyli.



Życie po swojemu nie oznacza, że się kłamie i oszukuje. Tak, o pewnych rzeczach mówi się od razu, żeby nie było niedomówień. I podejście do seksu jest jedną z tych kwestii.

Eeee... z tym seksem nie mówi się od razu. W zasadzie to nie powinno nikogo obchodzić ile kto miał partnerów wcześniej.





Daje się drugiej stronie informację, na podstawie której może ona zdecydować, czy chce znajomość kontynuować. Oczywiście samemu też ma się pełne prawo do informacji. Ale ta wiedza ma być dana zaraz na początku.

Ciekawe, czy są kobiety, które miały kilku partnerów, a potem są wierne do końca życia.
I co taka kobieta odpowie na początku znajomości.

— Jakie jest twoje podejście do seksu?
— Chciałabym być wierna, związek monogamiczny.

Byłoby ok, czy nie?

152

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Żeby było jasne. Mnie nie chodzi tylko o kobiety. Chodzi mi zarówno o kobiety, jak i o mężczyzn. O ludzi w ogóle. Przecież pan wypowiadający się powyżej z całą pewnością nie przedstawi pani, z którą będzie chciał być w związku swojego sposobu myślenia - że dzieli kobiety na te do seksu i na te do związku. Po prostu jak pozna taką, z którą będzie chciał być w związku, a ona go zapyta o podejście do seksu, to zapewne skłamie. Czy sądzisz, że opowie jej tę historię wyżej opisaną tak, jak opisał ją tu nam?
A co złego w pytaniu o liczbę partnerów seksualnych? To jakiś problem powiedzieć, że się miało ich kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu (w zupełności wystarczy tak ogólnie)? To jakiś problemem powiedzieć: dla mnie seks nie łączy się z miłością ani ze związkiem. Korzystam, gdy mam ochotę. Albo odwrotnie: dla mnie seks tylko w związku, tylko z miłości. Przecież nie chodzi o imienną listę z opisem aktów seksualnych... Tylko o wyartykułowanie swojego zdania na temat seksu i informację, jak się do niego podchodzi. Bo to niezwykle ważne. Na tym polega uczciwość.

153

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Anna Shirley napisał/a:

Przecież pan wypowiadający się powyżej z całą pewnością nie przedstawi pani, z którą będzie chciał być w związku swojego sposobu myślenia - że dzieli kobiety na te do seksu i na te do związku.

Bo?

154

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Gary napisał/a:
Anna Shirley napisał/a:

W zupełności wystarczy zapytać o podejście do seksu. Wówczas zapytany odpowiada - zgodnie ze stanem faktycznym. A pytający jeżeli ma takie samo podejście, to mówi, że ma takie samo - i super, poznajemy się dalej.

Okej, zgoda. smile




Jest tylko jeden problem - ludzka uczciwość. I to jest pytanie, które należy zadać na samym początku znajomości.

Jak komuś zależy, to niech pyta. A jak nie pytał, a to dla niego było ważne, to niech nie narzeka później, że został oszukany   "Ojej... myślałem, że jest dziewicą, bo poznałem ją na Oazie, a ona miała już dwóch, z czego jeden to tylko kolega/przyjaciel a nie związek nawet".



Podobnie jak pytanie o stan cywilny, wiek, dzieci, wyznanie itp. Są po prostu sprawy fundamentalne jeżeli chodzi o związek/małżeństwo.

Wyznanie — jak dla kogoś ważne, to niech pyta.

Stan cywilny — tutaj chyba nie trzeba pytać, bo ktoś powinien ostrzegać, że jest w związku, jeśli z kimś innym się zaczyna spotykać. To samo dotyczy długów, jeśli na horyzoncie jest związek małżeński, albo brak zdrowia.




Anna Shirley napisał/a:

Nieprawda. Brak doświadczeń seksualnych w pewnym wieku jest bardzo wstrętnie wyszydzany.

Chyba tak. To niemoralne.


Natomiast mnie chodzi właśnie o oszustwo. Czy jak ktoś ukryje swój stan cywilny i dopiero po kilkunastu tygodniach druga strona się zorientuje, że gość jest żonaty albo pani jest zamężna to będzie to ok?

To jest oszustwo jeśli intencją był związek na stałe, aby razem ze sobą żyli.



Życie po swojemu nie oznacza, że się kłamie i oszukuje. Tak, o pewnych rzeczach mówi się od razu, żeby nie było niedomówień. I podejście do seksu jest jedną z tych kwestii.

Eeee... z tym seksem nie mówi się od razu. W zasadzie to nie powinno nikogo obchodzić ile kto miał partnerów wcześniej.





Daje się drugiej stronie informację, na podstawie której może ona zdecydować, czy chce znajomość kontynuować. Oczywiście samemu też ma się pełne prawo do informacji. Ale ta wiedza ma być dana zaraz na początku.

Ciekawe, czy są kobiety, które miały kilku partnerów, a potem są wierne do końca życia.
I co taka kobieta odpowie na początku znajomości.

— Jakie jest twoje podejście do seksu?
— Chciałabym być wierna, związek monogamiczny.

Byłoby ok, czy nie?

Gary, próbujesz nieco wyjść z roli forumowego Stańczyka i zaczynasz się gubić, wręcz zapędziłeś się na bagno. Laska przyznała się żeby minimalizowac straty, czyli sama czuła że zarówno jej przeszlosc jak o elementy jej wcześniejszego zachowania nie były ani standardowe ani normalne do późniejszego układania związku. Gdyby uważała że robiła wszystko ok, to pewnie nie byłoby tego płaczliwego wyznania. Piszesz "to kto komu coś zarzuca?"... to też była manipulacja,bo nawet w handlu prawie nikt nigdy nikomu nie zarzuca że sprzedaje coś za tanio; wrzask się zaczyna gdy cena subiektywnie jest za wysoka,a nie odwrotnie (tak więc z tym że nokt nie ma pretensji o zbyt małą liczbę partnerów to jak kulą w płot).
Tak więc powinno się wiedzieć ilu było partnerów z obu stron, bo to znacząca informacja o podejsciu do związku i seksu. Jakoś ciężko by mi.bylo uwierzyć że jestem ważny dla kobiety,która przede mną spała z 50 gośćmi.

155

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Anna Shirley napisał/a:

Przecież pan wypowiadający się powyżej z całą pewnością nie przedstawi pani, z którą będzie chciał być w związku swojego sposobu myślenia - że dzieli kobiety na te do seksu i na te do związku. Po prostu jak pozna taką, z którą będzie chciał być w związku, a ona go zapyta o podejście do seksu, to zapewne skłamie. Czy sądzisz, że opowie jej tę historię wyżej opisaną tak, jak opisał ją tu nam?

Nie uznaję dzielenia kobiet na takie do związku i takie do seksu.
Każdy człowiek jest inny. To jak dzielić mężczyzn na "bankomat" i "do zabawy".

Nie opowie tej historii z seksem po alkoholu i przy blacie.

Ale może powie "chce być wiernym mężem aż do grobowej deski i tego też wymagam przyszłej żony".



A co złego w pytaniu o liczbę partnerów seksualnych? To jakiś problem powiedzieć, że się miało ich kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu (w zupełności wystarczy tak ogólnie)?

Ok smile smile niech ludzie pytają.



To jakiś problemem powiedzieć: dla mnie seks nie łączy się z miłością ani ze związkiem. Korzystam, gdy mam ochotę.

Korzystam -- złe zabarwienie. smile   Bo to nie jednostronne.


Albo odwrotnie: dla mnie seks tylko w związku, tylko z miłości. Przecież nie chodzi o imienną listę z opisem aktów seksualnych... Tylko o wyartykułowanie swojego zdania na temat seksu i informację, jak się do niego podchodzi. Bo to niezwykle ważne. Na tym polega uczciwość.

Dobrze, tak, masz rację — niech ludzie ze sobą to omawiają.

Tak jak Kaszpir — nie chce pani z dzieckiem, i o to pyta na początku — o ile dobrze kojarzę jego postać smile smile

156

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Nowe_otwarcie napisał/a:

Gary, próbujesz nieco wyjść z roli forumowego Stańczyka i zaczynasz się gubić, wręcz zapędziłeś się na bagno.

Oooo... aż czytam dalej z rumieńcem na twarzy.


Laska przyznała się żeby minimalizowac straty, czyli sama czuła że zarówno jej przeszlosc jak o elementy jej wcześniejszego zachowania nie były ani standardowe ani normalne do późniejszego układania związku. Gdyby uważała że robiła wszystko ok, to pewnie nie byłoby tego płaczliwego wyznania.

Pewnie czuła się winna.




Piszesz "to kto komu coś zarzuca?"... to też była manipulacja,bo nawet w handlu prawie nikt nigdy nikomu nie zarzuca że sprzedaje coś za tanio; wrzask się zaczyna gdy cena subiektywnie jest za wysoka,a nie odwrotnie (tak więc z tym że nokt nie ma pretensji o zbyt małą liczbę partnerów to jak kulą w płot).

Tak jest... jeśli ktoś miał wielu partnerów seksualnych, to nie narzeka, że kto inny go rzucił, bo miał mniej.
Zaś jak ktoś miał mało seksu, to robi dramę, bo druga osoba miała więcej seksu.



Tak więc powinno się wiedzieć ilu było partnerów z obu stron, bo to znacząca informacja o podejsciu do związku i seksu. Jakoś ciężko by mi.bylo uwierzyć że jestem ważny dla kobiety,która przede mną spała z 50 gośćmi.

Może byłbyś ważny dla niej jako człowiek, a nie jako n-ty partner seksualny?

157

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Gary napisał/a:
Anna Shirley napisał/a:

W zupełności wystarczy zapytać o podejście do seksu. Wówczas zapytany odpowiada - zgodnie ze stanem faktycznym. A pytający jeżeli ma takie samo podejście, to mówi, że ma takie samo - i super, poznajemy się dalej.

Okej, zgoda. smile




Jest tylko jeden problem - ludzka uczciwość. I to jest pytanie, które należy zadać na samym początku znajomości.

Jak komuś zależy, to niech pyta. A jak nie pytał, a to dla niego było ważne, to niech nie narzeka później, że został oszukany   "Ojej... myślałem, że jest dziewicą, bo poznałem ją na Oazie, a ona miała już dwóch, z czego jeden to tylko kolega/przyjaciel a nie związek nawet".



Podobnie jak pytanie o stan cywilny, wiek, dzieci, wyznanie itp. Są po prostu sprawy fundamentalne jeżeli chodzi o związek/małżeństwo.

Wyznanie — jak dla kogoś ważne, to niech pyta.

Stan cywilny — tutaj chyba nie trzeba pytać, bo ktoś powinien ostrzegać, że jest w związku, jeśli z kimś innym się zaczyna spotykać. To samo dotyczy długów, jeśli na horyzoncie jest związek małżeński, albo brak zdrowia.




Anna Shirley napisał/a:

Nieprawda. Brak doświadczeń seksualnych w pewnym wieku jest bardzo wstrętnie wyszydzany.

Chyba tak. To niemoralne.


Natomiast mnie chodzi właśnie o oszustwo. Czy jak ktoś ukryje swój stan cywilny i dopiero po kilkunastu tygodniach druga strona się zorientuje, że gość jest żonaty albo pani jest zamężna to będzie to ok?

To jest oszustwo jeśli intencją był związek na stałe, aby razem ze sobą żyli.



Życie po swojemu nie oznacza, że się kłamie i oszukuje. Tak, o pewnych rzeczach mówi się od razu, żeby nie było niedomówień. I podejście do seksu jest jedną z tych kwestii.

Eeee... z tym seksem nie mówi się od razu. W zasadzie to nie powinno nikogo obchodzić ile kto miał partnerów wcześniej.





Daje się drugiej stronie informację, na podstawie której może ona zdecydować, czy chce znajomość kontynuować. Oczywiście samemu też ma się pełne prawo do informacji. Ale ta wiedza ma być dana zaraz na początku.

Ciekawe, czy są kobiety, które miały kilku partnerów, a potem są wierne do końca życia.
I co taka kobieta odpowie na początku znajomości.

— Jakie jest twoje podejście do seksu?
— Chciałabym być wierna, związek monogamiczny.

Byłoby ok, czy nie?

Gary, próbujesz nieco wyjść z roli forumowego Stańczyka i zaczynasz się gubić, wręcz zapędziłeś się na bagno. Laska przyznała się żeby minimalizowac straty, czyli sama czuła że zarówno jej przeszlosc jak o elementy jej wcześniejszego zachowania nie były ani standardowe ani normalne do późniejszego układania związku. Gdyby uważała że robiła wszystko ok, to pewnie nie byłoby tego płaczliwego wyznania. Piszesz "to kto komu coś zarzuca?"... to też była manipulacja,bo nawet w handlu prawie nikt nigdy nikomu nie zarzuca że sprzedaje coś za tanio; wrzask się zaczyna gdy cena subiektywnie jest za wysoka,a nie odwrotnie (tak więc z tym że nokt nie ma pretensji o zbyt małą liczbę partnerów to jak kulą w płot).
Tak więc powinno się wiedzieć ilu było partnerów z obu stron, bo to znacząca informacja o podejsciu do związku i seksu. Jakoś ciężko by mi.bylo uwierzyć że jestem ważny dla kobiety,która przede mną spała z 50 gośćmi.
I tak samo jak autor nie powinien się wiązać ze swoją aktualną dziewczyną,tak i taki Mariusz1984 nie powinien się wiązać z kobietą z normalnym podejściem do seksu i związków

158 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-04-11 14:42:18)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Nowe_otwarcie napisał/a:

Gary, próbujesz nieco wyjść z roli forumowego Stańczyka i zaczynasz się gubić, wręcz zapędziłeś się na bagno.

Dzięks smile smile Jestem jak Shrek teraz? smile smile



Laska przyznała się żeby minimalizowac straty, czyli sama czuła że zarówno jej przeszlosc jak o elementy jej wcześniejszego zachowania nie były ani standardowe ani normalne do późniejszego układania związku. Gdyby uważała że robiła wszystko ok, to pewnie nie byłoby tego płaczliwego wyznania.

Chyba zrobiła tak jak koleżanka powyżej sugerowała — uczciwie opisała całą swoją historię.



Piszesz "to kto komu coś zarzuca?"... to też była manipulacja,bo nawet w handlu prawie nikt nigdy nikomu nie zarzuca że sprzedaje coś za tanio; wrzask się zaczyna gdy cena subiektywnie jest za wysoka,a nie odwrotnie (tak więc z tym że nokt nie ma pretensji o zbyt małą liczbę partnerów to jak kulą w płot).

D i M chcą razem żyć.   D miał(a) Dużo partnerów, a M Mniej.   M nie akceptuje już D.
Jak w tym wątku.



Na odwrót się nie zdarza, tzn nie zdarza się, że:

— D zrywa z M, bo M nie ma doświadczenia seksualnego takiego jak D
— D pisze wątek an forum netkobiety.pl, że M miał mało partnerów


Zawsze M ma problem.





Tak więc powinno się wiedzieć ilu było partnerów z obu stron, bo to znacząca informacja o podejsciu do związku i seksu. Jakoś ciężko by mi.bylo uwierzyć że jestem ważny dla kobiety,która przede mną spała z 50 gośćmi.

Doooobrze... okej, chca ludzie wiedzieć, to niech wiedzą.
Dziewczyna opisana w pierwszym poście strzeliła takim pytaniem.
I teraz już nie będą razem.

Gdyby on miał więcej partnerek, to pewnie by inaczej na sprawę spojrzał, bo dla niego normalna liczba to 2, oraz nie dopuszcza seksu spontanicznego...

159

Odp: Problem z przeszłością kobiety

A rozumiem, że byłoby lepiej, aby byli razem, nawet jeśli oznacza to, że fundamentem ich związku jest kłamstwo, które wychodzi na jaw kilka lat po ich ślubie,  gdy już mają dwoje dzieci? Inne rzeczy też tak można przemilczeć? Stan zdrowia? Dzieci? Wykształcenie? To hasło o liczniku i człowieku chwytliwe, ale nieprawdziwe. Człowiek to jego charakter, ale też i jego doświadczenia, a już na pewno poglądy, podejście do ważnych kwestii. Piszesz, że gdyby on miał więcej partnerek i akceptował przypadkowy seks, to myślałby inaczej. Możliwe. Aczkolwiek równie możliwe, że zachowałby się jak pan z opowieści o seksie przy blacie, czyli cynicznie korzystał, a do związku wybierał kogo innego i go okłamywał. I tu jest sedno tego, o czym mówię - uczciwość. Po prostu człowiek uczciwy istotnych spraw nie przemilcza ani nie oszukuje.

160

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Anna Shirley napisał/a:

A rozumiem, że byłoby lepiej, aby byli razem, nawet jeśli oznacza to, że fundamentem ich związku jest kłamstwo, które wychodzi na jaw kilka lat po ich ślubie,  gdy już mają dwoje dzieci?

Ponieważ się pogubiłem...

W temacie wątku — problemem jest, że ta dziewczyna spała z bratem czy szwagrem autora wątku. Ale gdyby nie to...

To gdyby ona mu nie ogłaszała w detalach jakie miała życie seksualne przed nim to myślę, że mogliby być szczęśliwym małżeństwem.

Nie sądzę, że byłoby to kłamstwo gdyby mu o tym nie opowiadała.


Inne rzeczy też tak można przemilczeć? Stan zdrowia? Dzieci? Wykształcenie?

Yyy? Czy ja tak napisałem? Chyba nie?



To hasło o liczniku i człowieku chwytliwe, ale nieprawdziwe. Człowiek to jego charakter, ale też i jego doświadczenia, a już na pewno poglądy, podejście do ważnych kwestii. Piszesz, że gdyby on miał więcej partnerek i akceptował przypadkowy seks, to myślałby inaczej. Możliwe.

Okej. Dla Ciebie to ważne, dla mnie mniej ważne.





Aczkolwiek równie możliwe, że zachowałby się jak pan z opowieści o seksie przy blacie, czyli cynicznie korzystał, a do związku wybierał kogo innego i go okłamywał.

Przedmiotowo się o tej kobiecie wyrażał. Przeleciał ją i znikł. Mogła się poczuć wykorzystana.



I tu jest sedno tego, o czym mówię - uczciwość. Po prostu człowiek uczciwy istotnych spraw nie przemilcza ani nie oszukuje.

I właśnie o tę granicę chodzi — dla Ciebie przemilczenie tego co dziewczyna autora wątku powiedziała byłoby kłamstwem, więc zachowała się uczciwie i mu o wszystkim powiedziała... ......... i świat jest lepszy? Sam nie wiem...

Dla mnie — mogła nie drążyć tematu ile on miał partnerek, ale też nie opowiadać ze szczegółami swojej przeszłości.

161

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Widzę, że tu w ogóle zamieszanie się zrobiło w tej naszej dyskusji. Nie, nie napisałeś nic o przemilczaniu informacji o stanie zdrowia czy dzieciach. Pokazuję Ci tylko, że są ludzie, dla których podejście drugiej połówki do seksu jest na tym samym poziomie ważności co tamte sprawy. Druga rzecz. Oczywiście, że negatywnie oceniam pana od seksu przy blacie. Przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka jest wstrętne. Cynizm też jest wstrętny. Również nie dzielę ludzi na tych do zabawy i tych na poważnie. Ale jeśli coś jest dla mnie ważne, to mam prawo pytać, dostać uczciwą odpowiedź i zdecydować. I to samo daję od siebie. Uczciwą odpowiedź na pytanie i prawo do decyzji dla drugiej strony. To jest według mnie szanowanie drugiego człowieka. Gdyby oni obydwoje zdecydowali, że pytanie o liczbę partnerów seksualnych nie jest dla nich ważne, to przecież nie byłoby, o czym dyskutować, bo zgodnie stwierdziliby, że to niestotne. Problem powstaje, gdy dla kogoś to istotne, a druga strona, mająca udzielić odpowiedzi na pytanie słyszy rady: przemilcz, okłam. Przeciw temu protestuję.

162

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Gary napisał/a:

Dzięks smile smile Jestem jak Shrek teraz? smile smile

Jest jeszcze jedno znane bagienne stworzenie, wagą podobne do Shreka lub nawet cięższe (tak od pół tony do 3/4 tony) wink

Gary napisał/a:

Chyba zrobiła tak jak koleżanka powyżej sugerowała — uczciwie opisała całą swoją historię.

Nie osłabiaj mnie. Naprawdę? Przecież nawet Ty nie wierzysz w takie intencje dziewczyny autora wink

Gary napisał/a:

D i M chcą razem żyć.   D miał(a) Dużo partnerów, a M Mniej.   M nie akceptuje już D.
Jak w tym wątku.



Na odwrót się nie zdarza, tzn nie zdarza się, że:

— D zrywa z M, bo M nie ma doświadczenia seksualnego takiego jak D
— D pisze wątek an forum netkobiety.pl, że M miał mało partnerów


Zawsze M ma problem.

Gary, chyba nie przeczytałeś dokładnie fragmentu, na który odpowiedzią jest ta scenka sytuacyjna wink
Przeczytaj jeszcze raz i postaraj się zrozumieć. A gdybyś nie zrozumiał: ludzie cholernie rzadko narzekają na to co jest dla nich korzystne, co daje im przewagę wink

Gary napisał/a:

Doooobrze... okej, chca ludzie wiedzieć, to niech wiedzą.
Dziewczyna opisana w pierwszym poście strzeliła takim pytaniem.
I teraz już nie będą razem.

Gdyby on miał więcej partnerek, to pewnie by inaczej na sprawę spojrzał, bo dla niego normalna liczba to 2, oraz nie dopuszcza seksu spontanicznego...

Seks spontaniczny w związku jest fajny i dodaje pikanterii, ale w tym wypadku chyba nieco mylisz pojęcia bo w takich okolicznościach nie kojarzy się on z niczym pozytywnym wink

A dziewczyna autora strzeliła takim pytaniem, bo czuła że zwłaszcza po jej ostatnim głupim numerze (szybkie pójście do łóżka z kolegą jego brata) sprawa jest bliska pierdyknięcia  wink

163

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Zdaje się, że mój poprzedni post wywołał niezłą dyskusję. Wyjaśnijmy kilka kwestii:

1. W moim poście wyraźnie napisałem, że to tylko i wyłącznie moje osobiste zdanie. Dla mnie 3-4 partnerów seksualnych byłoby tym "normalnym", trochę więcej to już musiałbym przemyśleć sprawę, 10 lub więcej to już nie byłoby o czym w ogóle rozmawiać. Dla mnie wyjaśnienie tego jest proste, bo jeśli było 10 czy więcej zwłaszcza jeśli zaliczają się do tego faceci "bez związku" to znaczy, że taka kobieta traktuje ludzi jak zabawki, a seks jako czynność porównywalną z załatwieniem potrzeby fizjologicznej w toalecie. Jak chcę to nawet niech robi gangbang i na 10 facetów ale niech się potem nie dziwi, że ludzie jej nie szanują i nazywają dziwką lub coś w tym stylu bo sama się na to zdecydowała. Jeśli nie była świadoma konsekwencji to cóż, w więzieniu siedzi mnóstwo takich, którzy nie byli świadomi konsekwencji kiedy coś robili, a i tak muszą ponieść za to karę. Ja takiej osoby nie szanuję i nie potrafiłbym jej zaufać. Jak widać po niektórych osobach tutaj, nie tylko ja mam takie zdanie i co najciekawsze nawet bohaterka z historii autora kiedy już go poznała i pomyślała o nim poważnie sama zrozumiała, że jej przeszłość nie wygląda najlepiej więc zdecydowała się do niej przyznać i dać autorowi wybór.

2. Jak czytam posty niektórych osób(chyba wiecie o kogo mi chodzi) to już zaczynam rozumieć dlaczego nasza cywilizacja tak zbłądziła. Zgadzam się z tym, że każdy może żyć jak chce i robić co chcę, oczywiście do pewnych granic na przykład prawnych. Jak jakaś kobieta chcę udostępniać swoje ciało każdemu kto się nawinie to jej sprawa i niech to robi, jak jakiś facet chce zaliczać wszystko co się nawinie to też niech to robi ale oboje nie mają prawa oczekiwać szacunku od nikogo. Nie wiem jak inni ludzie ale ode mnie nie dostaną go na pewno bo ja mam całkowicie inne podejście do seksu i chyba mogę je mieć. Dla mnie zarówno taka kobieta jak i taki mężczyzna to patologia i nie chciałbym mieć z nimi nic wspólnego. Historia Mariusza1984 jest bardzo dobrym przykładem patologii i raczej nie zmienię zdania w tej kwestii. Mariusz sam napisał, że po "zaliczeniu" zaczął wychładzać znajomość co znaczy jedynie tyle, że po prostu ją wykorzystał dla zabawy. Jak inaczej nazwać kogoś takiego jak  nie "złym", a przynajmniej mieści się w mojej definicji "zła". Dla mnie samo rozróżnianie ludzi na podstawie "do związku i do zabawy" już jest złe i jest oznaką braku szacunku do drugiego człowieka, w ogóle jak można powiedzieć o kimś, że jest "do zabawy". To mega uprzedmiotowienie. Na prawdę nie rozumiem jak można mówić o czymś takim jak o normalnym czy dobrym. 

3. Anna Shirley brawo za twoje podejście i nie daj sobie wmówić, że coś jest z nim nie tak. Fajnie zobaczyć kogoś kto ma tak podobne zdanie na pewne tematy. Ja też wolałbym ustalić podstawowe fakty na początku znajomości niż dowiedzieć się o czymś na przykład o aż tak bujnej przeszłości seksualnej na dużo późniejszym etapie związku kiedy już zainwestuję w niego czas, pieniądze i uczucia. Oczywiście, że moja potencjalna partnerka ma prawo mnie zapytać o rzeczy, które Anna wymieniła w swoich postach tak jak Ja też mam prawo o nie zapytać i oczekiwać prawdziwej odpowiedzi. Mimo iż sam nigdy nie byłem w związku to wiem, że bez najbardziej podstawowej rzeczy czyli zaufania, tego związku nie będzie albo szybko się rozpadnie.   

Jeśli pominąłem coś ważnego to dajcie znać.

164

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:

Zdaje się, że mój poprzedni post wywołał niezłą dyskusję. Wyjaśnijmy kilka kwestii:

1. W moim poście wyraźnie napisałem, że to tylko i wyłącznie moje osobiste zdanie. Dla mnie 3-4 partnerów seksualnych byłoby tym "normalnym", trochę więcej to już musiałbym przemyśleć sprawę, 10 lub więcej to już nie byłoby o czym w ogóle rozmawiać. Dla mnie wyjaśnienie tego jest proste, bo jeśli było 10 czy więcej zwłaszcza jeśli zaliczają się do tego faceci "bez związku" to znaczy, że taka kobieta traktuje ludzi jak zabawki, a seks jako czynność porównywalną z załatwieniem potrzeby fizjologicznej w toalecie. Jak chcę to nawet niech robi gangbang i na 10 facetów ale niech się potem nie dziwi, że ludzie jej nie szanują i nazywają dziwką lub coś w tym stylu bo sama się na to zdecydowała. Jeśli nie była świadoma konsekwencji to cóż, w więzieniu siedzi mnóstwo takich, którzy nie byli świadomi konsekwencji kiedy coś robili, a i tak muszą ponieść za to karę. Ja takiej osoby nie szanuję i nie potrafiłbym jej zaufać. Jak widać po niektórych osobach tutaj, nie tylko ja mam takie zdanie i co najciekawsze nawet bohaterka z historii autora kiedy już go poznała i pomyślała o nim poważnie sama zrozumiała, że jej przeszłość nie wygląda najlepiej więc zdecydowała się do niej przyznać i dać autorowi wybór.

2. Jak czytam posty niektórych osób(chyba wiecie o kogo mi chodzi) to już zaczynam rozumieć dlaczego nasza cywilizacja tak zbłądziła. Zgadzam się z tym, że każdy może żyć jak chce i robić co chcę, oczywiście do pewnych granic na przykład prawnych. Jak jakaś kobieta chcę udostępniać swoje ciało każdemu kto się nawinie to jej sprawa i niech to robi, jak jakiś facet chce zaliczać wszystko co się nawinie to też niech to robi ale oboje nie mają prawa oczekiwać szacunku od nikogo. Nie wiem jak inni ludzie ale ode mnie nie dostaną go na pewno bo ja mam całkowicie inne podejście do seksu i chyba mogę je mieć. Dla mnie zarówno taka kobieta jak i taki mężczyzna to patologia i nie chciałbym mieć z nimi nic wspólnego. Historia Mariusza1984 jest bardzo dobrym przykładem patologii i raczej nie zmienię zdania w tej kwestii. Mariusz sam napisał, że po "zaliczeniu" zaczął wychładzać znajomość co znaczy jedynie tyle, że po prostu ją wykorzystał dla zabawy. Jak inaczej nazwać kogoś takiego jak  nie "złym", a przynajmniej mieści się w mojej definicji "zła". Dla mnie samo rozróżnianie ludzi na podstawie "do związku i do zabawy" już jest złe i jest oznaką braku szacunku do drugiego człowieka, w ogóle jak można powiedzieć o kimś, że jest "do zabawy". To mega uprzedmiotowienie. Na prawdę nie rozumiem jak można mówić o czymś takim jak o normalnym czy dobrym. 

3. Anna Shirley brawo za twoje podejście i nie daj sobie wmówić, że coś jest z nim nie tak. Fajnie zobaczyć kogoś kto ma tak podobne zdanie na pewne tematy. Ja też wolałbym ustalić podstawowe fakty na początku znajomości niż dowiedzieć się o czymś na przykład o aż tak bujnej przeszłości seksualnej na dużo późniejszym etapie związku kiedy już zainwestuję w niego czas, pieniądze i uczucia. Oczywiście, że moja potencjalna partnerka ma prawo mnie zapytać o rzeczy, które Anna wymieniła w swoich postach tak jak Ja też mam prawo o nie zapytać i oczekiwać prawdziwej odpowiedzi. Mimo iż sam nigdy nie byłem w związku to wiem, że bez najbardziej podstawowej rzeczy czyli zaufania, tego związku nie będzie albo szybko się rozpadnie.   

Jeśli pominąłem coś ważnego to dajcie znać.


Może co innego rozumiemy pod słowem patologia.
Dla mnie jest to krzywdzenie drugiego człowieka.
Nie widzę patologi w tym, że dwoje dorosłych ludzi, uprawia świadomy seks, dla zabawy.
Tak, sa ludzie do zabawy, i sa ludzi do trwałego związku.
Są ludzie z którymi spędzisz fantastyczny czas, na wspólnym wyjeździe na festiwal, ale mieszkając z nimi na co dzień, odejdziesz od zmysłów.
I dlaczego kobieta która miała tych 10 partnerów seksualnych ma sie nie dziwić ze ktoś ja nazywa dziwką?
Ona nia jest?
Znów chyba mamy inne definicje.
Może miec i 1000, i nikt nie ma prawa jej tak nazwać, bo zwyczajnie jest to nie prawda.
Shinigami zejdź człowieku na ziemie, żaden świadomy siebie człowiek, nie oczekuje od kogoś szacunku za frajer.
Jeżeli swoim zachowaniem nie krzywdzisz drugiego człowieka, to masz prawo zyc tak jak chcesz, i w dupie mieć szacunek czy jego brak u innych ludzi.

165

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Nowe_otwarcie napisał/a:
Gary napisał/a:

Dzięks smile smile Jestem jak Shrek teraz? smile smile

Jest jeszcze jedno znane bagienne stworzenie, wagą podobne do Shreka lub nawet cięższe (tak od pół tony do 3/4 tony) wink

Hipopotam? Czy zachowuję się jak hipopotam w składzie porcelany?



Gary napisał/a:

Chyba zrobiła tak jak koleżanka powyżej sugerowała — uczciwie opisała całą swoją historię.

Nie osłabiaj mnie. Naprawdę? Przecież nawet Ty nie wierzysz w takie intencje dziewczyny autora wink

Myślę że ona tak zrobiła:

— Hmmm... a ile miałeś seksu przede mną? — zapytała choć raczej miała na myśli czy mówić o wszystkim chłopakowi, czy nie
— dwie partnerki... ale nie mówmy o tym. — tak jej odpowiedział

— Upsss... — pomyślała — chyba mamy dysproporcję... A co jeśli się dowie? Zwłaszcza od brata/kuzyna/szwagra? To będzie kwas, chyba o wszystkim mu opowiem.

I opowiedziała...




Gary, chyba nie przeczytałeś dokładnie fragmentu, na który odpowiedzią jest ta scenka sytuacyjna wink
Przeczytaj jeszcze raz i postaraj się zrozumieć. A gdybyś nie zrozumiał: ludzie cholernie rzadko narzekają na to co jest dla nich korzystne, co daje im przewagę wink

Czyli dużo seksu to przewaga?
Bo wielu mówi, że to brak szacunku do siebie.

Czy to jest niekonsekwencja?



Gary napisał/a:

Doooobrze... okej, chca ludzie wiedzieć, to niech wiedzą.
Dziewczyna opisana w pierwszym poście strzeliła takim pytaniem.
I teraz już nie będą razem.

Gdyby on miał więcej partnerek, to pewnie by inaczej na sprawę spojrzał, bo dla niego normalna liczba to 2, oraz nie dopuszcza seksu spontanicznego...

Seks spontaniczny w związku jest fajny i dodaje pikanterii, ale w tym wypadku chyba nieco mylisz pojęcia bo w takich okolicznościach nie kojarzy się on z niczym pozytywnym wink

Miała seks przygodny. I w kilku związkach.



A dziewczyna autora strzeliła takim pytaniem, bo czuła że zwłaszcza po jej ostatnim głupim numerze (szybkie pójście do łóżka z kolegą jego brata) sprawa jest bliska pierdyknięcia  wink

Też tak myślę smile smile
Tylko że wywlekła całą swoją historię. Niepotrzebnie, mogła siedzieć cicho.


Gdybym był kobietą, to bym miał dużo seksu, ale nie obnosił się z tym.

166

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Gary napisał/a:

Hipopotam? Czy zachowuję się jak hipopotam w składzie porcelany?

Gary, nie bujaj po zagranicy, musisz się Polską zadowolić wink





Gary napisał/a:

Myślę że ona tak zrobiła:

— Hmmm... a ile miałeś seksu przede mną? — zapytała choć raczej miała na myśli czy mówić o wszystkim chłopakowi, czy nie
— dwie partnerki... ale nie mówmy o tym. — tak jej odpowiedział

— Upsss... — pomyślała — chyba mamy dysproporcję... A co jeśli się dowie? Zwłaszcza od brata/kuzyna/szwagra? To będzie kwas, chyba o wszystkim mu opowiem.

I opowiedziała...


Tak, na pewno o samą dysproporcję w jego oczach jej chodziło, a nie że wyjdzie że ma opinię hmmm... i to w najbliższym środowisku autora wink



Gary napisał/a:

Czyli dużo seksu to przewaga?
Bo wielu mówi, że to brak szacunku do siebie.

Czy to jest niekonsekwencja?

OK Gary. Załóżmy że średnia cena 4-letniego Passata to X. I mamy w tej cenie 2 Passaty: pierwszy to wóz prywatny Gerharda M., który użytkował go od święta bo miał służbowe Audi, w rezultacie czego Passat ma 20 tysięcy km przebiegu. Drugi Passat to auto flotowe , którym Dieter V. robił rocznie 80 tysięcy kilometrów i traktował go tak jak się traktuje auto którego NA PEWNO nie zamierza się odkupić od firmy. W przypadku którego auta zarzucisz sprzedawcy zdzierstwo/ Czy w przypadku drugiego auta będziesz się skarżyć że za tanio?




Gary napisał/a:

Miała seks przygodny. I w kilku związkach.

Sumarycznie diodowa żółta lampka.


Gary napisał/a:

Też tak myślę smile smile
Tylko że wywlekła całą swoją historię. Niepotrzebnie, mogła siedzieć cicho.

Ty cały czas zdajesz się błędnie zakładać że ona mogła siedzieć cicho wink


Gary napisał/a:

Gdybym był kobietą, to bym miał dużo seksu, ale nie obnosił się z tym.

Oczywiście. I nikt w okolicy na pewno by się nie skapnął wink

167

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Szeptuch napisał/a:

Może co innego rozumiemy pod słowem patologia.
Dla mnie jest to krzywdzenie drugiego człowieka.
Nie widzę patologi w tym, że dwoje dorosłych ludzi, uprawia świadomy seks, dla zabawy.
Tak, sa ludzie do zabawy, i sa ludzi do trwałego związku.
Są ludzie z którymi spędzisz fantastyczny czas, na wspólnym wyjeździe na festiwal, ale mieszkając z nimi na co dzień, odejdziesz od zmysłów.
I dlaczego kobieta która miała tych 10 partnerów seksualnych ma sie nie dziwić ze ktoś ja nazywa dziwką?
Ona nia jest?
Znów chyba mamy inne definicje.
Może miec i 1000, i nikt nie ma prawa jej tak nazwać, bo zwyczajnie jest to nie prawda.
Shinigami zejdź człowieku na ziemie, żaden świadomy siebie człowiek, nie oczekuje od kogoś szacunku za frajer.
Jeżeli swoim zachowaniem nie krzywdzisz drugiego człowieka, to masz prawo zyc tak jak chcesz, i w dupie mieć szacunek czy jego brak u innych ludzi.

Nasze rozumienie słowa "patologia" jest takie samo ale co innego oznacza dla nas "krzywdzenie" drugiego człowieka. Na przykład to określanie "dla zabawy", dla mnie jest krzywdzące. Nie mam i nigdy nie miałem kogoś z kim mógłbym się dobrze bawić i jednocześnie nie wytrzymałbym mieszkania z tą osobą więc w tym przypadku nie mogę powiedzieć, że się zgadzam lub nie. Kobieta, która miała 10 partnerów seksualnych nie powinna się dziwić, że ktoś ją nazywa dziwką z bardzo prostego powodu. Bo tak działa cywilizacja i społeczeństwo od tysięcy lat. Człowiek jest określany na podstawie tego co zrobił, robi i mówi co ma zamiar zrobić. Jak ktoś kogoś zabił to nazywają go mordercą, jak ktoś coś ukradł to nazywają go złodziejem, jak ktoś jest w czymś dobry i poparł to osiągnięciami to nazywają go mistrzem, jak ktoś uratował wielu ludzi to nazywają go bohaterem. Tu masz rację, że szacunek to nie jest coś wrodzonego czy należnego z góry, trzeba na niego zasłużyć tak jak i na jego brak. Faktycznie da się bez niego żyć ale już do niektórych rzeczy jest niezbędny, a związek jest jednym z nich. Raczej nie da się być w związku nie mając szacunku do tej drugiej osoby i wiedząc, że ona też nie ma szacunku do nas. Dziewczyna z historii autora zrozumiała, że z powodu jej przeszłości autor może nie mieć do niej szacunku więc się przyznała i dała mu wybór czy mimo tego będzie ją szanował czy nie. Jeśli tak to dobrze i idziemy dalej w stronę związku, jeśli nie to pora odejść akceptując konsekwencję swoich działań. Tak jak już kilka osób tu pisało, aż takiej przeszłości raczej nie udałoby się jej ukryć i prędzej czy później wyszłaby na jaw szczególnie, że ten kolega brata był bezpośrednio zamieszany w tą historię. Nawet jeśli prawda sama by się nie ujawniła, a kolega brata nigdy nawet słowem by on tym nie wspomniał to możliwe, że ona nie mogłaby z tym żyć, sumienie ciągle by ją gryzło i kiedyś w końcu i tak by się przyznała. Przynajmniej ja tak to widzę.

Szeptuch piszesz, że nawet 1000 partnerów seksualnych to nic złego i nie zamierzam się o to kłócić bo ty masz swoje zdanie, a ja swoje ale mam wobec tego jedno pytanie. Żeby było łatwiej dodajmy granicę wieku te 30 lat. Ktoś w wieku 30 lat mający nawet te 1000 partnerów seksualnych i ktoś też mający 30 lat, który nigdy nie miał ani jednego(ten prawik/incel). Która osoba jest według ciebie lepsza, a która gorsza, czy może nie ma różnicy? Zastanów się nad odpowiedzią, szczególnie biorąc pod uwagę społeczne postrzeganie obu przypadków i ich możliwy wpływ na potencjalnego kandydata/kandydatkę do związku.

168

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Gdybym miał wybierać, to wybrał bym kobietę z 1000 partnerów seksualnych, a nie 30 letnia dziewice.
Zaznaczam, partnerów seksualnych a nie związkowych.
Bo w tedy, gdyby taka kobieta zdecydowała si ze mną założyć rodzinę, miałbym pewność ze sie wyszalała, że zna smak przygodnego i niezobowiązującego seksu, poznała swoje ciało, wie czego potrzebuje, wiec czego ma wymagać i co może zaoferować.
Nie bałbym się zdrady, bo to mnie wybrała do wspólnego życia.

169

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Nowe_otwarcie napisał/a:
Gary napisał/a:

Hipopotam? Czy zachowuję się jak hipopotam w składzie porcelany?

Gary, nie bujaj po zagranicy, musisz się Polską zadowolić wink

"brudne świnie...
Byle zagnać do swego bagna, ale wara wam
Ja ją przecież lepiej znam"



Aaaa.. coś takiego:

Ech ci ludzie, to brudne świnie
Co napletli o mojej dziewczynie
Jakieś bzdury o jej nałogach
No to po prostu litość i trwoga
Tak to bywa gdy ktoś zazdrości
Kiedy brak mu własnej miłości
Plotki płodzi, mnie nie zaszkodzi żadne obce zło
Na mój sposób widzieć ją

Na głowie kwietny ma wianek
W ręku zielony badylek
A przed nią bieży baranek
A nad nią lata motylek
A przed nią bieży baranek
A nad nią lata motylek

Krzywdę robią mojej panience
Opluć chcą ją podli zboczeńcy
Utopić chcą ją w morzu zawiści
Paranoicy, podli sadyści
Utaplani w brudnej rozpuście
A na gębach fałszywy uśmiech
Byle zagnać do swego bagna, ale wara wam
Ja ją przecież lepiej znam

Na głowie kwietny ma wianek
W ręku zielony badylek
A przed nią bieży baranek
A nad nią lata motylek
A przed nią bieży baranek
A nad nią lata motylek

Znów widzieli ją z jakimś chłopem
Znów pojechała do St. Tropez
Znów męczyła się, Boże drogi
Znów na jachtach myła podłogi
Tylko czemu ręce ma białe
Chciałem zapytać, zapomniałem
Ciało kłoniąc skinęła dłonią wsparła skroń o skroń
I znów zapadłem w nią jak w toń

Ech, dziewczyna pięknie się stara
Kosi pieniądz, ma jaguara
Trudno pracę z miłością zgodzić
Rzadziej może do mnie przychodzić
Tylko pyta kryjąc rumieniec
Czemu patrzę jak potępieniec
Czemu zgrzytam, kiedy się pyta czy ma ładny biust
Czemu toczę pianę z ust

Na głowie kwietny ma wianek
W ręku zielony badylek
A przed nią bieży baranek
A nad nią lata motylek
A przed nią bieży baranek
A nad nią lata motylek

© Kazik Straszewski, jego ojciec



Gary napisał/a:

Czyli dużo seksu to przewaga?
Bo wielu mówi, że to brak szacunku do siebie.

Czy to jest niekonsekwencja?

OK Gary. Załóżmy że średnia cena 4-letniego Passata to X. I mamy w tej cenie 2 Passaty: pierwszy to wóz prywatny Gerharda M., który użytkował go od święta bo miał służbowe Audi, w rezultacie czego Passat ma 20 tysięcy km przebiegu. Drugi Passat to auto flotowe , którym Dieter V. robił rocznie 80 tysięcy kilometrów i traktował go tak jak się traktuje auto którego NA PEWNO nie zamierza się odkupić od firmy. W przypadku którego auta zarzucisz sprzedawcy zdzierstwo/ Czy w przypadku drugiego auta będziesz się skarżyć że za tanio?

Wiadomo... ten z dużym przebiegiem jest zniszczony... smile smile




Gary napisał/a:

Gdybym był kobietą, to bym miał dużo seksu, ale nie obnosił się z tym.

Oczywiście. I nikt w okolicy na pewno by się nie skapnął wink

Pewnie nie skapnąłby się smile

170

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Szeptuch napisał/a:

Gdybym miał wybierać, to wybrał bym kobietę z 1000 partnerów seksualnych, a nie 30 letnia dziewice.
Zaznaczam, partnerów seksualnych a nie związkowych.
Bo w tedy, gdyby taka kobieta zdecydowała si ze mną założyć rodzinę, miałbym pewność ze sie wyszalała, że zna smak przygodnego i niezobowiązującego seksu, poznała swoje ciało, wie czego potrzebuje, wiec czego ma wymagać i co może zaoferować.
Nie bałbym się zdrady, bo to mnie wybrała do wspólnego życia.

No to mamy kompletnie odmienne sposoby myślenia. Ja gdybym miał wybierać między tymi dwoma to wybrałbym 30 letnią dziewicę. Dla mnie już samo myślenie, że to wyszalenie się, przygodny i niezobowiązujący seks jest czymś niezbędnym do życia jest wręcz niezrozumiałe. I powiem szczerze, że nie znam nikogo kto uważałby wyszalenie się, przygodny i niezobowiązujący seks za co coś niezbędnego czy chociaż przydatnego w ich życiu. Co prawda do 30 lat jeszcze mi trochę brakuje ale jak wiecie po moich poprzednich tematach nie ma żadnych doświadczeń seksualnych i mimo to nie czuje nawet najmniejszej potrzeby przygodnego seksu. Z tych dwóch opcji zdecydowanie bardziej wolałbym razem z tą 30 letnią dziewicą poznawać swoje ciała i dowiadywać się czego potrzebujemy na sobie. Z kolei kobiety mającej 1000 partnerów seksualnych zwyczajnie bym się bał, nie mógłbym jej zaufać. Przez cały czas czułbym się jak na egzaminie na prawo jazdy, mega zestresowany. Ciągle miałbym wrażenie, że ja też jestem tylko jednym z wielu na jej drodze i po mnie będą kolejni, że na każdym kroku jestem sprawdzany i porównywany do poprzednich. Piszesz tak jakby to było wręcz niemożliwe by za pierwszym razem trafić na odpowiednią osobę do związku i seksu w nim, a ja znam kilka takich osób i dziś żyją w już wieloletnich związkach/małżeństwach i nic nie wskazuje by to się miało zmienić. Wiem, że to są dość rzadkie przypadki, a 30 letnia dziewica jest jeszcze rzadszym ale jednak są(znam prawię 40 letnią dziewicę).

171

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Szeptuch napisał/a:

Gdybym miał wybierać, to wybrał bym kobietę z 1000 partnerów seksualnych, a nie 30 letnia dziewice.
Zaznaczam, partnerów seksualnych a nie związkowych.
Bo w tedy, gdyby taka kobieta zdecydowała si ze mną założyć rodzinę, miałbym pewność ze sie wyszalała, że zna smak przygodnego i niezobowiązującego seksu, poznała swoje ciało, wie czego potrzebuje, wiec czego ma wymagać i co może zaoferować.
Nie bałbym się zdrady, bo to mnie wybrała do wspólnego życia.

Teoretyzujesz Waść. Chociaż... są specjaliści, którzy żyją z lub byłymi prostytutkami wink

172 Ostatnio edytowany przez gargamelon (2023-04-11 23:45:24)

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Dobry wieczór, z tej strony autor wątku.

Przeczytałem wszystkie odpowiedzi, dziękuję, że dzielicie się swoimi opiniami.
W środę jak wcześniej pisałem mieliśmy się spotkać i tak się stało, spacerowaliśmy prawie 3h (ale nie, nie cały ten czas 'praliśmy' temat historii jej relacji).

Myślę, że po tej rozmowie mam większy kontekst tego wszystkiego: część rzeczy źle zrozumiałem za pierwszym razem (emocje), a część rzeczy została dopowiedziana.
Postaram się to trochę rozjaśnić na tyle jak ja to po drugiej rozmowie zrozumiałem.

A więc tak, z tych 6 związków to 2 były w liceum w wieku 16 lat i skończyło się w nich na namiętnym całowaniu, podobno nic poza tym. Więc tych partnerów seksualnych było jednak 10, a nie jak wcześniej pisałem, że 12. No i działo się to przez 10 - 11 lat jej życia (może to nie ma znaczenia, ale prostuję co napisałem w głównym poście...)

Druga sprawa: seks na pierwszej randce - kontekst jest taki, że to był człowiek poznany na aplikacji mieszkający 300 km od niej, zanim pierwszy raz przyjechał do niej rozmawiali przez dłuższy czas (nie wiem jak długi, czy miesiąc, czy 3 miesiące) na wideo i ogólnie przez telefon itd., potem spędzili razem cały weekend no i podczas tego weekendu doszło do zbliżenia (fakt, że na pierwszym ich spotkaniu w realu). Byli potem razem 1,5 roku.

Trzecia sprawa: ten jej najdłuższy 4-letni związek był podobno bardzo toksyczny, siostra ją z tego wyciągnęła. Podobno partner znęcał się nad nią psychicznie mówiąc jej, że jest brzydka, że źle się ubiera, że źle robi to i tamto, itd. itp.

Czwarta sprawa: tu trochę kontekstu o kumplu brata. Pytałem brata, kiedy ostatni raz się widzieli / mieli kontakt. Wyszło, że ostatni raz spotkali się 3 lata temu, a kontakt mają obecnie marny, a nawet żaden. Ja gościa znam bardziej z widzenia, kiedyś zamieniłem z nim kilka zdań przy okazji. Jednak w jakimś tam środowisku mamy wspólnych znajomych itd., więc powiązania są.

Co usłyszałem od dziewczyny jeszcze ogólnie w temacie?

Mówi, że żałuje, że się tak prowadziła. Mówiła, że zawsze kierowała się 'poszukiwaniem męża' - liczyła, że coś z tych relacji będzie (nawet tych krótkich). Podobno nie chodziło o typowe zabawienie się i pójście dalej po następną przygodę. Dopiero jak poznała mnie zebrała te wszystkie relacje w całość. Wcześniej jak to ujęła 'zakopywała' te historie na bieżąco i nie chciała o nich pamiętać. Dopiero teraz przyszło jej się z tym skonfrontować i poczuła, że musi mi to powiedzieć, bo gryzłoby ją sumienie. Określiła mnie jako człowieka, który otworzył jej oczy. Może to dziwnie zabrzmi, ale przysięgła sobie, że już nigdy więcej nie pójdzie do łóżka z facetem po kilku spotkaniach, że ma takie mocne postanowienie, że będzie już tylko ten ostatni - określiła się też jako osoba wierząca i upierała się, że poszuka teraz kogoś też wierzącego co ją zrozumie w tym postanowieniu. Chyba nie mnie to oceniać, ale wydawało mi się to szczere...

Możliwe, że jak wyszło, że 'znam się' jakoś tam z kumplem brata to było dla niej takim trigerem do zastanowienia się i opowiedzenia mi tej historii, żeby uniknąć jakichś większych kwasów w przyszłości.

Ja natomiast mam jeszcze takie przemyślenie, że może ona była w jakimś poczuciu niskiej wartości? Przypomniałem sobie, że na co drugim naszym spotkaniu zanim jeszcze to wszystko wiedziałem pytała mnie np.: 'czy się jeszcze spotkamy?', 'lubisz ze mną spędzać czas?'

Nie wiem, może się mylę, ale mam jakieś takie wrażenie, że dobry z niej człowiek - no tylko jakoś się pogubiła w poszukiwaniach tego jedynego...

173

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Gdybym miał wybierać, to wybrał bym kobietę z 1000 partnerów seksualnych, a nie 30 letnia dziewice.
Zaznaczam, partnerów seksualnych a nie związkowych.
Bo w tedy, gdyby taka kobieta zdecydowała si ze mną założyć rodzinę, miałbym pewność ze sie wyszalała, że zna smak przygodnego i niezobowiązującego seksu, poznała swoje ciało, wie czego potrzebuje, wiec czego ma wymagać i co może zaoferować.
Nie bałbym się zdrady, bo to mnie wybrała do wspólnego życia.

No to mamy kompletnie odmienne sposoby myślenia. Ja gdybym miał wybierać między tymi dwoma to wybrałbym 30 letnią dziewicę.

Boś młody i głupi. Nie dość że z dziewicą miałbyś beznadziejny seks to po paru latach myślałaby jak by to było z innym. Ty zresztą tak samo. Podreperowalbyś poczucie własnej wartości na tym związku, nabrał ogłady w kontaktach z kobietami i ta pierwsza przestałaby Ci wystarczać bo kręciłoby się kółko Ciebie wiele lepszych do których wcześniej nie miałeś dostępu.

174

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Patrząc na rozkminy w tym wątku, to stwierdzam, że lepiej nie mieć nic, niż mieć więcej problemów na głowie i psyche.

175

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Lady loka napisał/a:

Zero szacunku do samej siebie bo?
Bo miała ochotę na seks i postanowiła ten seks uprawiać? No straszna patologia big_smile jak ona śmiała, powonna przecież udawać, że seks to tylko z mężem, pod kołdrą i po ciemku, no nie? Inaczej to gorzej niż prostytutka.

Nie ma czego innego spodziewać się po lasce, która obciągała po dwóch tygodniach znajomości a potem pisała na forum, że pali ją ciało. Zapomniał wół... kościółek z głowy wywietrzał?

R_ita2 napisał/a:

Bo wie jak to działa... mam w otoczeniu paru Panów, którzy mają bujną przeszłość seksualną (w tym mój mąż) i oni wszyscy już po "nawróceniu" uważają swoją przeszłość seksualną jako pełną błędów, rządzenia niskimi pobudkami i żałują takiego prowadzenia się.

I myślisz że twój rycerz zmienił się dla ciebie i nie dmucha lasek na boku? Ojoj.

M!ri napisał/a:

Boś młody i głupi. Nie dość że z dziewicą miałbyś beznadziejny seks to po paru latach myślałaby jak by to było z innym. Ty zresztą tak samo. Podreperowalbyś poczucie własnej wartości na tym związku, nabrał ogłady w kontaktach z kobietami i ta pierwsza przestałaby Ci wystarczać bo kręciłoby się kółko Ciebie wiele lepszych do których wcześniej nie miałeś dostępu.

Rozum wąski i płaski jak kartka papieru. Obrażanie kogoś bo ma kręgosłup moralny i przypisywanie innym własnego zepsucia. Każda była kiedyś dziewicą i musiała się seksu nauczyć. Każdy był kiedyś prawiczkiem i musiał się seksu nauczyć. Czemu nie robić tego razem.

Ten temat tylko udowadnia jak laski są popsute i chcą zaklinać rzeczywistość że mogą w seks jak faceci a panowie jasno dają do zrozumienia ze nie.

176

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Lucyfer666 napisał/a:

Patrząc na rozkminy w tym wątku, to stwierdzam, że lepiej nie mieć nic, niż mieć więcej problemów na głowie i psyche.

Zgadzam się.
Bzykasz?  Źle...
Nie bzykasz? Jeszcze gorzej..
A idź Pan w cholerę:p

177

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Astat napisał/a:

Obrażanie kogoś bo ma kręgosłup moralny i przypisywanie innym własnego zepsucia.

nie kręgosłup tylko brak doświadczenia. Co można powiedzieć o seksie i relacjach jeżeli w żadnej się nie było i nie było, nie ze swojego wyboru.

Astat napisał/a:

Każda była kiedyś dziewicą i musiała się seksu nauczyć.

To też mówię o czym się wtedy myśli. Jak by to było z innym. Po kilku "innych" przechodzi.

178 Ostatnio edytowany przez Legat (2023-04-12 16:48:13)

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Wychodzą takie kwiatki, bo wiele użytkowniczek pisze z punktu widzenia kobiecych praw. Tu kobiecie wolno wszystko i facetom nic do tego. Każda kobieta to super babka i nie ma co patrzeć na jej przeszłość. Ale żeby jakieś wnioski z tego wyciągać, no to dochodzi się do takich wniosków jak tutaj:

Lucyfer666 napisał/a:

Patrząc na rozkminy w tym wątku, to stwierdzam, że lepiej nie mieć nic, niż mieć więcej problemów na głowie i psyche.

179

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Astat napisał/a:
Lady loka napisał/a:

Zero szacunku do samej siebie bo?
Bo miała ochotę na seks i postanowiła ten seks uprawiać? No straszna patologia big_smile jak ona śmiała, powonna przecież udawać, że seks to tylko z mężem, pod kołdrą i po ciemku, no nie? Inaczej to gorzej niż prostytutka.

Nie ma czego innego spodziewać się po lasce, która obciągała po dwóch tygodniach znajomości a potem pisała na forum, że pali ją ciało. Zapomniał wół... kościółek z głowy wywietrzał?

R_ita2 napisał/a:

Bo wie jak to działa... mam w otoczeniu paru Panów, którzy mają bujną przeszłość seksualną (w tym mój mąż) i oni wszyscy już po "nawróceniu" uważają swoją przeszłość seksualną jako pełną błędów, rządzenia niskimi pobudkami i żałują takiego prowadzenia się.

I myślisz że twój rycerz zmienił się dla ciebie i nie dmucha lasek na boku? Ojoj.

M!ri napisał/a:

Boś młody i głupi. Nie dość że z dziewicą miałbyś beznadziejny seks to po paru latach myślałaby jak by to było z innym. Ty zresztą tak samo. Podreperowalbyś poczucie własnej wartości na tym związku, nabrał ogłady w kontaktach z kobietami i ta pierwsza przestałaby Ci wystarczać bo kręciłoby się kółko Ciebie wiele lepszych do których wcześniej nie miałeś dostępu.

Rozum wąski i płaski jak kartka papieru. Obrażanie kogoś bo ma kręgosłup moralny i przypisywanie innym własnego zepsucia. Każda była kiedyś dziewicą i musiała się seksu nauczyć. Każdy był kiedyś prawiczkiem i musiał się seksu nauczyć. Czemu nie robić tego razem.

Ten temat tylko udowadnia jak laski są popsute i chcą zaklinać rzeczywistość że mogą w seks jak faceci a panowie jasno dają do zrozumienia ze nie.

Faceci to mają problem z zaakceptowaniem tego, że kobiety też mogą, bo im to odbiera władzę big_smile
A kobiety mogą i chcą i bardzo dobrze! Bo w ten sposób szybko odsiewa się takich jak Ty z grona znajomych i potencjalnych partnerów. Nikt nie chce być z toksykiem.

180

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Legat napisał/a:

Wychodzą takie kwiatki, bo wiele użytkowniczek pisze z punktu widzenia kobiecych praw. Tu kobiecie wolno wszystko i facetom nic do tego. Każda kobieta to super babka i nie ma co patrzeć na jej przeszłość. Ale żeby jakieś wnioski z tego wyciągać, no to dochodzi się do takich wniosków jak tutaj:

Lucyfer666 napisał/a:

Patrząc na rozkminy w tym wątku, to stwierdzam, że lepiej nie mieć nic, niż mieć więcej problemów na głowie i psyche.

A Ty jak zwykle idziesz w skrajności.

Wnioski można wyciągać różne, w tym podane przez Lucka.
Inny wniosek jest taki, że jak będziemy robić kobietom pranie mózgu, że seks jest dla kobiet rozwiązłych, to ten kod im zostaje na całe życie.
Jedna krótka ceremonia w kościele to za mało, żeby ten przekaz wykreślić z głowy i kobieta była chętna na rozkosze ciała. Nawet po ślubie będzie się wstydzić własnej cielesności, a mąż będzie zbierał żniwo tych nauk w postaci wycofania w łóżku, bo przecież ona nadal musi być porządna.

181 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-04-12 17:39:59)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Lady Loka napisał/a:

Faceci to mają problem z zaakceptowaniem tego, że kobiety też mogą, bo im to odbiera władzę big_smile
A kobiety mogą i chcą i bardzo dobrze!

Bardzo dobrze. Jeszcze aby można było jakoś odróżnić te, które jak mogą i chcą to to robią bez obawy o granice społeczne

182 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-04-12 19:55:33)

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Niektóre posty zabrnęły chyba trochę za daleko, tu nie było żadnej wzmianki o prawach i obowiązkach danej płci czy grupy społecznej, a jedynie bardziej filozoficzno-egzystencjalne ujęcie poglądów na kwestie związkowe i seksualne kilku poszczególnych osób z forum. Cała dyskusja dotyczyła jednego, konkretnego przypadku opisanego przez autora, później doszła jeszcze krótka historia Mariusza1984 i ewentualnie jeszcze kilka jakichś pomniejszych.

Ostatni post autora nr.179 będący aktualizacją głównej historii rzuca nowe światło na całą sprawę. Dziewczyna jest świadoma, że to co robiła w przeszłości było złe, niewłaściwe i tego żałuje. Okazało się dokładnie tak jak pisałem co R_ita2 jeszcze potwierdziła. Bohaterka historii przyznała się do tego i liczy na zrozumienie oraz odkupienie. To jest właśnie dobra, właściwa i prawidłowa reakcja, zdać sobie sprawę ze swoich błędów i chociaż próbować je naprawić. Jeśli to wszystko co autor o niej napisał w ostatnim poście jest prawdą to ja dałbym szansę takiej dziewczynie nawet mimo takiej "liczby" i teraz myślę, że autor też mógłby zaryzykować jeśli uważa to za słuszne.

Zastanawia mnie jeszcze jedno. Dlaczego tyle osób tutaj tak usilnie próbuje wcisnąć swoją rację, że bohaterka wcale nie zrobiła nic złego, nie powinna się tego wstydzić i jeszcze powinna być dumna ze swojego "wyzwolenia"? Przecież ona sama doszła do wniosku, że popełniła wiele błędów i teraz chce za nie odpokutować. Każdy ma swoje poglądy na poruszane tutaj kwestie, jedne dość konserwatywne, drugie mniej albo i wcale. Moje może i faktycznie wynikają z braku doświadczenia ale czasu niestety nie cofnę i mogę magicznie sprawić bym miał to doświadczenie żeby może zmienić swoje poglądy. Teraz nie jestem już najmłodszy i zdobywanie doświadczeń od zera będzie o wiele trudniejsze niż jakbym był 10 lat młodszy, rozumiem to i mam świadomość, że to może się już nigdy nie udać właśnie z powodu postrzegania osób niedoświadczonych takiego jak niektórych z was. Niektórzy tutaj jedynie na podstawie swoich doświadczeń i przekonań próbują narzucić je całemu światu i przekonać wszystkich innych, że to jest prawda absolutna czego przykładem jest poniższy cytat.

M!ri napisał/a:

Boś młody i głupi. Nie dość że z dziewicą miałbyś beznadziejny seks to po paru latach myślałaby jak by to było z innym. Ty zresztą tak samo. Podreperowalbyś poczucie własnej wartości na tym związku, nabrał ogłady w kontaktach z kobietami i ta pierwsza przestałaby Ci wystarczać bo kręciłoby się kółko Ciebie wiele lepszych do których wcześniej nie miałeś dostępu.

Potrafisz chyba czytać w myślach, że wysnuwasz takie wnioski.
1. Skąd wiesz czy ta 30 letnia dziewica jak tylko spróbuje seksu to od razu chciałby sprawdzić jak to jest z innym? Tak się składa, że znam kobietę, która przez całe dotychczasowe życie miała tylko jednego partnera seksualnego, a teraz jest przed 40 i to jest osoba z mojej najbliższej rodziny więc chyba znam ją dość dobrze.
2. Jeszcze ciekawsze jest to skąd masz pewność, że Ja kiedy tylko spróbuję seksu to od razu będę chciał wiedzieć jak to jest z inną? Ja sam tego nie wiem więc tym bardziej nikt inny nie może tego wiedzieć.

W przypadku pierwszego pytania dałoby się zrobić konkretne badania i pewnie nawet jakieś już są, jeśli faktycznie są i ktoś z was je widział to prosiłbym o podesłanie. W przypadku drugiego pytania już nawet czytanie w myślach by nie wystarczyło, tu byłoby potrzebne jasnowidzenie.

183

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:

Zastanawia mnie jeszcze jedno. Dlaczego tyle osób tutaj tak usilnie próbuje wcisnąć swoją rację, że bohaterka wcale nie zrobiła nic złego, nie powinna się tego wstydzić i jeszcze powinna być dumna ze swojego "wyzwolenia"? Przecież ona sama doszła do wniosku, że popełniła wiele błędów i teraz chce za nie odpokutować. Każdy ma swoje poglądy na poruszane tutaj kwestie, jedne dość konserwatywne, drugie mniej albo i wcale. Moje może i faktycznie wynikają z braku doświadczenia ale czasu niestety nie cofnę i mogę magicznie sprawić bym miał to doświadczenie żeby może zmienić swoje poglądy. Teraz nie jestem już najmłodszy i zdobywanie doświadczeń od zera będzie o wiele trudniejsze niż jakbym był 10 lat młodszy, rozumiem to i mam świadomość, że to może się już nigdy nie udać właśnie z powodu postrzegania osób niedoświadczonych takiego jak niektórych z was. Niektórzy tutaj jedynie na podstawie swoich doświadczeń i przekonań próbują narzucić je całemu światu i przekonać wszystkich innych, że to jest prawda absolutna czego przykładem jest poniższy cytat.

A co takiego złego zrobiła?
Ktos został pokrzywdzony?
Kto?
Ona sama nie doszła do żadnego wniosku, obudził sie w niej program kodowany przez całe zycie, ze kobieta która uprawia przygodny sex, "się puszcza".
Kobietom, w niektórych środowiskach, wciąż wmawia sie poczucie wstydu, i to sie uaktywniło.
W ogóle cały ten fragment można skwitować "przyganiał kocioł garnkowi"
Czy to ty nie pisałeś, ze takie kobiety nie mają prawa oczekiwać od ciebie szacunku?
więc jak to jest z tym narzucaniem jedynych słusznych racji.

184 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-04-12 20:23:34)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Szeptuch napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Zastanawia mnie jeszcze jedno. Dlaczego tyle osób tutaj tak usilnie próbuje wcisnąć swoją rację, że bohaterka wcale nie zrobiła nic złego, nie powinna się tego wstydzić i jeszcze powinna być dumna ze swojego "wyzwolenia"? Przecież ona sama doszła do wniosku, że popełniła wiele błędów i teraz chce za nie odpokutować. Każdy ma swoje poglądy na poruszane tutaj kwestie, jedne dość konserwatywne, drugie mniej albo i wcale. Moje może i faktycznie wynikają z braku doświadczenia ale czasu niestety nie cofnę i mogę magicznie sprawić bym miał to doświadczenie żeby może zmienić swoje poglądy. Teraz nie jestem już najmłodszy i zdobywanie doświadczeń od zera będzie o wiele trudniejsze niż jakbym był 10 lat młodszy, rozumiem to i mam świadomość, że to może się już nigdy nie udać właśnie z powodu postrzegania osób niedoświadczonych takiego jak niektórych z was. Niektórzy tutaj jedynie na podstawie swoich doświadczeń i przekonań próbują narzucić je całemu światu i przekonać wszystkich innych, że to jest prawda absolutna czego przykładem jest poniższy cytat.

A co takiego złego zrobiła?
Ktos został pokrzywdzony?
Kto?
Ona sama nie doszła do żadnego wniosku, obudził sie w niej program kodowany przez całe zycie, ze kobieta która uprawia przygodny sex, "się puszcza".
Kobietom, w niektórych środowiskach, wciąż wmawia sie poczucie wstydu, i to sie uaktywniło.
W ogóle cały ten fragment można skwitować "przyganiał kocioł garnkowi"
Czy to ty nie pisałeś, ze takie kobiety nie mają prawa oczekiwać od ciebie szacunku?
więc jak to jest z tym narzucaniem jedynych słusznych racji.

Szeptuch,nie wiem co Cie ostatnio napadło,ale zachowujesz się jakbyś z wdzięczności za to że nie policzono Ci przeszłości złożył przysięgę że nigdy nikogo nie będziesz krytykować za nawet oszałamiający przebieg . I niestety przybiera to wręcz kuriozalne formy (jak ten tekst o lasce z czterocyfrowym przebiegiem jako idealnej kochance). Wyluzuj trochę.
Dziewczyna autora może faktycznie wydoroślała i to nie żaden wbity kod,tylko wreszcie zaczęła myśleć poważnie.

185

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Szeptuch napisał/a:

W ogóle cały ten fragment można skwitować "przyganiał kocioł garnkowi"
Czy to ty nie pisałeś, ze takie kobiety nie mają prawa oczekiwać od ciebie szacunku?
więc jak to jest z tym narzucaniem jedynych słusznych racji.

Napisałem, że Ja mam takie zdanie i dodałem też, że każdy może mieć swoje, takie jakie chce.

186

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Nowe_otwarcie napisał/a:

Szeptuch,nie wiem co Cie ostatnio napadło,ale zachowujesz się jakbyś z wdzięczności za to że nie policzono Ci przeszłości złożył przysięgę że nigdy nikogo nie będziesz krytykować za nawet oszałamiający przebieg . I niestety przybiera to wręcz kuriozalne formy (jak ten tekst o lasce z czterocyfrowym przebiegiem jako idealnej kochance). Wyluzuj trochę.
Dziewczyna autora może faktycznie wydoroślała i to nie żaden wbity kod,tylko wreszcie zaczęła myśleć poważnie.

Ale dlaczego miałbym kogoś krytykować za "oszałamiający" przebieg?.
Uważam,ze mam prawo krytykować ludzi, gdy ci wyrządzają innym krzywdę.
W dobrowolnym sexie, dwójki dorosłych ludzi ja żadnej krzywdy nie widzę.
Jeżeli ty ja widzisz, to proszę wskaz ją.
W swoim życiu staram się kierować pewnymi zasadami.
Jedną z nich jest to, aby nie być hipokrytą.
A tym by to właśnie było,zwykła hipokryzja, gdybym ja wypominał komuś jego "przebieg"

187

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:

Dziewczyna jest świadoma, że to co robiła w przeszłości było złe, niewłaściwe i tego żałuje.

Nie było niewłaściwe.


Dlaczego tyle osób tutaj tak usilnie próbuje wcisnąć swoją rację,  że bohaterka wcale nie zrobiła nic złego, nie powinna się tego wstydzić

Nie zrobiła nic złego.



... i jeszcze powinna być dumna ze swojego "wyzwolenia"?

A kto konkretnie powiedział, że powinna być dumna? Który to post? Hę?




Przecież ona sama doszła do wniosku, że popełniła wiele błędów i teraz chce za nie odpokutować.

Mistrz uczył:    "Nie popełniłeś błędów, ale odkryłeś drogi, którymi nie należy iść do celu."
Zatem dziewczyna nabrała doświadczenia.




Moje może i faktycznie wynikają z braku doświadczenia ale czasu niestety nie cofnę ...

To może posłuchać kogo innego kto przecierał już szlaki?

188

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Szeptuch napisał/a:

.... obudził sie w niej program kodowany przez całe zycie, ze kobieta która uprawia przygodny sex, "się puszcza".
Kobietom, w niektórych środowiskach, wciąż wmawia sie poczucie wstydu, i to sie uaktywniło..

@Szeptuch... zaciekawił mnie ten fragment.
To twoje przemyślenia, czy może mógłbyś polecić coś do oglądnięcia/słuchania/czytania?

189 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-04-12 21:11:11)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Nowe_otwarcie napisał/a:

.... to nie żaden wbity kod,tylko wreszcie zaczęła myśleć poważnie.

Jest kod. SZeptuch wie, że jest. Ty NoweOtwarcie nie wiesz.

A ja chcę wiedzieć skąd SZeptuch się dowiedział.

190 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2023-04-12 21:33:45)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Gary napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

.... obudził sie w niej program kodowany przez całe zycie, ze kobieta która uprawia przygodny sex, "się puszcza".
Kobietom, w niektórych środowiskach, wciąż wmawia sie poczucie wstydu, i to sie uaktywniło..

@Szeptuch... zaciekawił mnie ten fragment.
To twoje przemyślenia, czy może mógłbyś polecić coś do oglądnięcia/słuchania/czytania?

Trochę własne przemyślenia, a trochę suma doświadczeń z 3 moich ulubionych książek.
Powiedz mi, jak postrzegasz osobę, która wyciera nos, taki totalnie zasmarkany, w rękaw?
Jak fleja,obrzydliwiec,niechluj, ogólnie nie masz o nim dobrego mniemania prawda?
A dlaczego, czym się rożni wytarcie tego w rękaw, od np chust, który każdy dżentelmen miał w kieszeni marynarki, i służyły wielokrotnie, az do czasu powrotu do domu, i wyprania?
Od razu nasuwa się odpowiedz, ze względów higienicznych.
Tylko tyle,ze MY, AKTUALNIE to wiemy, mamy świadomości chorób roznoszonych droga kropelkowa, i ze taki rękaw może być siedliskiem, szatan raczy wiedzieć jakich zarazków.
Ale w takim 18 czy 19 wieku nie zdawano sobie z tego sprawy, Ba! jeszcze nie tak dawno lekarz Ignaz Semmelweis który propagował mycie rak przed zabiegami chirurgicznymi, spotykał że z szydera ze strony środowiska lekarskiego
Więc dlaczego?
Dlaczego Ty, będąc w towarzystwie, gdybyś z jakiegoś powodu na oczach wszystkich, wytarł ten nos w rękaw, poczuł bys wstyd i zażenowanie.
Właśnie z powodu tego "wgranego" programu,  przez  wspólnotę/środowisko które Cie ukształtowało
To wykracza poza sferę zwykłych nawyków wychowawczych, bo kumuluje sie przez pokolenia.
Zaczyna to funkcjonować niczym dogmat, dogmat, za złamanie którego Ty sam sie karzesz.
Nikt ci nic nie musi powiedzieć, ty sam się wstydzisz za to co zrobiłeś.

Co do książek:
Nie wiem czy czytałeś,  jeżeli nie to polecam.

- Friedrich Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra
- Anton Szandor LaVey, Biblia Szatana
- Mark Twain,  Listy z Ziemi

191

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Szeptuch napisał/a:
Gary napisał/a:

To twoje przemyślenia, czy może mógłbyś polecić coś do oglądnięcia/słuchania/czytania?

Trochę własne przemyślenia, a trochę suma doświadczeń z 3 moich ulubionych książek.
...

Co do książek:
Nie wiem czy czytałeś,  jeżeli nie to polecam.

- Friedrich Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra
- Anton Szandor LaVey, Biblia Szatana
- Mark Twain,  Listy z Ziemi

Ok. Dzięki. Czyli te trzy książki, nie czytałem.


Myślałem, że znasz ten wykład wielogodzinny:

google: (Part 1/4) Johnny Soporno's "Intro to 'Seductive Reasoning' 101"

192

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Właśnie mi uświadomiłeś, że nie wyjaśniłem kilku bardzo ważnych kwestii.

Gary napisał/a:

Nie było niewłaściwe.

Nie zrobiła nic złego.

Moim zdaniem było niewłaściwe i zrobiła kilka złych rzeczy. Co więcej ona sama uznała swoje przeszłe czyny za złe i niewłaściwe, a na dodatek nie tylko Ja tak stwierdziłem.

Gary napisał/a:

A kto konkretnie powiedział, że powinna być dumna? Który to post? Hę?

Tu masz rację, nie mogę podać konkretnego posta jako przykładu bo takowego nie było. Ja odniosłem wrażenie, że niektórzy tutaj sugerowali, że ona powinna być z tego wręcz dumna ale faktycznie mogłem trochę przesadzić z interpretacją i wyciągnąć pochopne wnioski.

Gary napisał/a:

Mistrz uczył:    "Nie popełniłeś błędów, ale odkryłeś drogi, którymi nie należy iść do celu."
Zatem dziewczyna nabrała doświadczenia.

Wiem co masz na myśli i normalnie bym się z tym zgodził ale nie do każdej sytuacji ten tekst będzie pasował. Można by się kłócić bez końca, że żaden błąd tak na prawdę nie jest błędem tylko nauką ale skoro bohaterka uznała swoje błędy za właśnie błędy, a nie naukę to Ja nie zamierzam na siłę wciskać ani jej ani nikomu innemu, że jest inaczej. To prawda, że błędy mogą być cenną nauką ale jeszcze pozostaje pytanie za jaką cenę i czy warto ją płacić. Tak samo mógłbyś powiedzieć o mordercy, że popełnił błąd ale dzięki niemu nauczył się, żeby więcej nie zabijać. Niestety ale uświadomienie sobie tego faktu nie jest warte tak wielkiej ceny jak na przykład 25 lat odsiadki czy uszczerbek na zdrowiu psychicznym. Wiem, że to dość mocny przykład ale mam tu na myśli, że bohaterka chyba sama uznała, że jej "nauka" mogła ją kosztować zbyt wiele i ktoś, w tym przypadku autor może tego nie zaakceptować. 

Gary napisał/a:

To może posłuchać kogo innego kto przecierał już szlaki?

Wybacz Gary, chętnie bym cię posłuchał bo widać, że masz wiedzę i chyba też chęć pomocy ale nie mogę. Piszesz rzeczy typu idź do prostytutki, baw się, zaliczaj i zdobywaj doświadczenie i może faktycznie masz rację, może na prawdę by mi to pomogło ale czy warto robić to kosztem traktowania drugiej osoby jak przedmiot i wykorzystywać ją dla własnej zabawy i chwilowej, niewielkiej korzyści. Wierz mi, że na prawdę bardzo bym chciał dowiedzieć się czym jest bliskość, seks i wszystkie towarzyszące im uczucia ale nie za wszelką cenę. Stałbym się tym co sam uważam za najgorszy typ człowieka czyli ktoś kto wykorzystuje i krzywdzi innych tylko dla zabawy. Nie mówię, że ty taki jesteś bo prawie wcale cię nie znam ale ja też nie chcę się stać kimś takim. Jeśli ponownie przesadziłem z interpretacją to z góry przepraszam i prosiłbym o wyjaśnienie co jest nie tak.

Szeptuch napisał/a:

- Friedrich Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra
- Anton Szandor LaVey, Biblia Szatana
- Mark Twain,  Listy z Ziemi

Ja również dziękuję za te tytuły, kolejne pozycje na listę do przeczytania.

193

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:

... o mordercy,
....Wiem, że to dość mocny przykład ale mam tu na myśli, że bohaterka chyba sama uznała, że jej "nauka" mogła ją kosztować zbyt wiele i ktoś, w tym przypadku autor może tego nie zaakceptować.

Nieeee... siadły na nią te ramy społeczne, o których pisał Szeptuch.
Po prostu jak kobieta się puszcza, to mówią, że się nie szanuje, a ona po prostu robi to co postanowiła.
U mężczyzn tak nie ma — jak mężczyzna robi co postanowił, to nikt go nie szkaluje, że się nie szanuje.
A to wynika z tego, ze kobiety były postrzegane jako własność: od tatusia do męża, dziewica, aby dziecko było męża.


Gary napisał/a:

To może posłuchać kogo innego kto przecierał już szlaki?

Wybacz Gary, chętnie bym cię posłuchał

Niekoniecznie mnie smile smile

Ale jeśli ktoś jest w inny miejscu niż Ty, to może pdejmował inne decyzje niż Ty. smile




bo widać, że masz wiedzę i chyba też chęć pomocy ale nie mogę. Piszesz rzeczy typu idź do prostytutki, baw się, zaliczaj i zdobywaj doświadczenie i może faktycznie masz rację, może na prawdę by mi to pomogło ale czy warto robić to kosztem traktowania drugiej osoby jak przedmiot i wykorzystywać ją dla własnej zabawy i chwilowej, niewielkiej korzyści.

Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci — prostytutka jest tam i robi to, bo chce, bo tak wybrała. W dodatku jak przyjdzie miły pan, to i ona ma bardziej miło w pracy.

Sformułowanie "koszem ... traktowania jak przedmiot" — jest w tym stwierdzeniu jakaś profanacja.



Wierz mi, że na prawdę bardzo bym chciał dowiedzieć się czym jest bliskość, seks i wszystkie towarzyszące im uczucia ale nie za wszelką cenę. Stałbym się tym co sam uważam za najgorszy typ człowieka czyli ktoś kto wykorzystuje i krzywdzi innych tylko dla zabawy.

Ktoś krzywdzi? Na przykład obok masz męża, który nie pozwolił żonie spotkać się  z koleżankami. On krzywdzi.
Ale na pewnie nie ktoś kto poszedł na seks za pieniądze, gdzie on i ona mają czyste intencje.

194 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-04-13 00:34:14)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Gary napisał/a:

Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci — prostytutka jest tam i robi to, bo chce, bo tak wybrała. W dodatku jak przyjdzie miły pan, to i ona ma bardziej miło w pracy.

Sformułowanie "koszem ... traktowania jak przedmiot" — jest w tym stwierdzeniu jakaś profanacja.

Ktoś krzywdzi? Na przykład obok masz męża, który nie pozwolił żonie spotkać się  z koleżankami. On krzywdzi.
Ale na pewnie nie ktoś kto poszedł na seks za pieniądze, gdzie on i ona mają czyste intencje.

Nie no tu akurat miałem na myśli takie zaliczanie na przykład kogoś z Tindera, a potem olewanie bo ten ktoś już nie jest więcej potrzebny. Ogólnie pisząc o krzywdzeniu kogoś miałem na myśli, że towarzyszy temu kłamstwo, oszustwo, dawanie fałszywej nadziei, zamiar jedynie wykorzystania dla zabawy od samego początku i dotyczy to obu płci. Prostytutki to inna historia bo tu jednak masz rację, że ona faktycznie sama tak wybrała(oczywiście nie licząc przypadków zmuszania kogoś do prostytucji) i od początku traktuje to wyłącznie jako pracę bez uczuć czy bez nadziei na coś więcej. Tu nie ma tego elementu zabawy czyimś kosztem bo ona też ma z tego zysk.

195 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-04-13 06:50:44)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Szeptuch napisał/a:

Ale dlaczego miałbym kogoś krytykować za "oszałamiający" przebieg?.
Uważam,ze mam prawo krytykować ludzi, gdy ci wyrządzają innym krzywdę.
W dobrowolnym sexie, dwójki dorosłych ludzi ja żadnej krzywdy nie widzę.
Jeżeli ty ja widzisz, to proszę wskaz ją.
W swoim życiu staram się kierować pewnymi zasadami.
Jedną z nich jest to, aby nie być hipokrytą.
A tym by to właśnie było,zwykła hipokryzja, gdybym ja wypominał komuś jego "przebieg"

Szeptuch, chyba nie do końca mnie zrozumiałeś, bo właśnie do tego nawiązałem. O twojej przeszłości można najlepiej powiedzieć za pomocą tytułu piosenki Bogdana Smolenia ("Oj, szalałeś, szalałeś") wink
Przygarnęła Cię fajna babeczka, która akurat była dzieciata (żeby nie było: to nie złote mądrości incelskie, te kryteria "wartości" - mniejsza po rozwodzie, mniejsza z dzieckiem itd. -  np. na portalach "sprzedała" mi babka, z którą spotykałem się 10 lat temu), ale machnęła ręką na Twoją bujną przeszłość, jesteście szczęśliwi, ok.
Ale w imię tego nie musisz tworzyć teorii że najlepsza jest babka, która miała 1000 kochanków.
Poza tym w temacie oceniamy nie przydatność do seksu, a przydatność do związku. Seks jest tylko jedną ze składowych związku, może też być niezależny od związku, ale jednak ma na ten związek wpływ. I o ile dla samego seksu (zakładając że ktoś potrzebuje samego seksu, a ma awersję do związku) to nie ma znaczenia, to dla związku już ma; mniej więcej tak jakbyśmy mieli kogoś biegłego w wojennym rzemiośle i eliminowaniu żołnierzy wroga: świetnie się odnajdzie i będzie bardzo pożądany na misjach pokojowych, jako najemnik czy nawet dobrze płatny ochroniarz miliarderów. Ale niech jednocześnie nie ma pretensji że znajdzie się na samym końcu listy kandydatów do pracy z dziećmi! Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka, a jeśli raz na ruski rok to się zdarzy, to jest to wyjątek, nie reguła. I wyjątkiem powinno pozostać.
W tym ostatnim zdaniu masz rację i takie też podejrzewałem intencje Twojej wypowiedzi. Ja jednak nie będę hipokrytą oceniając to inaczej niż Ty, zwłaszcza że do każdego przypadku podchodziłem jak do związku, z intencją długotrwałości; dlatego mam prawo nisko oceniać kwalifikacje związkowe wielbicielki przygodnego seksu.

Ale też i (zważywszy na refleksje dziewczyny autora) jestem skłonny dopuścić tu jedną z najważniejszych zasad, którymi się kieruję w jakichkolwiek stosunkach międzyludzkich, czyli że "jestem zwolennikiem drugiej szansy... ale nie trzeciej".

Posty [ 131 do 195 z 248 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem z przeszłością kobiety

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024