Problem z przeszłością kobiety - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem z przeszłością kobiety

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 248 ]

66 Ostatnio edytowany przez jjbp (2023-04-04 08:06:32)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Foxterier napisał/a:

Raka, w takich postach jak tutaj bardzo widać ten Twój asperger, wątek zupełnie o czymś innym, ludzie dyskutują między sobą, wbija raka i odzywa się ZUPEŁNIE NIE NA TEMAT i znowu o sobie big_smile

Coś w tym jest Raka i może zastanów się czy Ty może przypadkiem podobnie nie robisz na żywo? Tzn koledzy ze studiów rozmawiają o ostatnim meczu piłki nożnej a Ty wbijasz mowiac że lubisz jeździć na rowerze. I Tobie się zdaje że fajnie zagaiłeś, oni sport, ja sport, rozmowa powinna się kręcić a oni myślą "ale o co chodzi?".

Bo to wygląda dziwnie że każdy wątek na forum sprowadzasz na siebie i w każdym rozmowa wygląda identycznie. Jasne, możesz argumentować że na forum jesteś inny niż na żywo, poruszasz inne tematy, ale jednak pewne zachowania stąd muszą mieć też odbicie w świecie realnym. Wszak Raka forumowy i Raka realny to w obu przypadkach Ty tongue

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Problem z przeszłością kobiety
jjbp napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Raka, w takich postach jak tutaj bardzo widać ten Twój asperger, wątek zupełnie o czymś innym, ludzie dyskutują między sobą, wbija raka i odzywa się ZUPEŁNIE NIE NA TEMAT i znowu o sobie big_smile

Coś w tym jest Raka i może zastanów się czy Ty może przypadkiem podobnie nie robisz na żywo? Tzn koledzy ze studiów rozmawiają o ostatnim meczu piłki nożnej a Ty wbijasz mowiac że lubisz jeździć na rowerze. I Tobie się zdaje że fajnie zagaiłeś, oni sport, ja sport, rozmowa powinna się kręcić a oni myślą "ale o co chodzi?".

Nie.

Bo to wygląda dziwnie że każdy wątek na forum sprowadzasz na siebie i w każdym rozmowa wygląda identycznie. Jasne, możesz argumentować że na forum jesteś inny niż na żywo, poruszasz inne tematy, ale jednak pewne zachowania stąd muszą mieć też odbicie w świecie realnym. Wszak Raka forumowy i Raka realny to w obu przypadkach Ty tongue

Nigdzie nie sprowadziłem wątku na siebie. Odniosłem się wyłącznie do tego, że dwie partnerki w wieku 30 lat to nie jest wcale dużo. Fakt, podałem za przykład siebie, ale przecież dałoby się podać kilka innych osób z tego forum i wyszłoby na to samo. Nigdzie nie zaczynałem tematu swoich problemów.

68 Ostatnio edytowany przez jjbp (2023-04-04 08:41:49)

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Serio? Non stop na forum są minimum dwa wątki nie założone przez Ciebie, a sprowadzone na Twój problem z poznawaniem ludzi. Gdzie mówimy w kółko to samo, Ty w kółko odpowiadasz "nie macie racji" i tyle z tego wynika. Jeden umiera, to nagle w kolejnym znowu zarzucasz wędkę i historia się powtarza. Naprawdę nie daje Ci to do myślenia?

69

Odp: Problem z przeszłością kobiety
gargamelon napisał/a:

Ma 27 lat. Okazało się, że jest po 6 związkach (najdłuższy 4 lata, a najkrótszy 5 miesięcy) i 6 relacjach, które nie były związkami i trwały zazwyczaj 5 - 6 spotkań i kończyły się seksem. Jedna z tych krótkich relacji była z dobrym kolegą mojego brata... Jeden z jej związków zaczął się od seksu na pierwszym spotkaniu, a 2 tygodnie zanim się poznaliśmy miała miejsce jedna z tych krótkich relacji również zakończona seksem.

Bez związków i relacji nie może się obejść. Relacja to dla niej to seks, nawet niezobowiązujący.

Nie inwestuj dużo w tą znajomość, bo będziesz prawdopodobnie tylko kolejnym na liście.

70

Odp: Problem z przeszłością kobiety
jjbp napisał/a:

Serio? Non stop na forum są minimum dwa wątki nie założone przez Ciebie, a sprowadzone na Twój problem z poznawaniem ludzi. Gdzie mówimy w kółko to samo, Ty w kółko odpowiadasz "nie macie racji" i tyle z tego wynika. Jeden umiera, to nagle w kolejnym znowu zarzucasz wędkę i historia się powtarza. Naprawdę nie daje Ci to do myślenia?

Przecież w tym wątku nie poruszyłem tego tematu, to wy go ciągniecie. W innych tak, masz rację, zdarza się, ale jest to na temat.

71 Ostatnio edytowany przez Husky (2023-04-04 09:12:23)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
rakastankielia napisał/a:
jjbp napisał/a:

Serio? Non stop na forum są minimum dwa wątki nie założone przez Ciebie, a sprowadzone na Twój problem z poznawaniem ludzi. Gdzie mówimy w kółko to samo, Ty w kółko odpowiadasz "nie macie racji" i tyle z tego wynika. Jeden umiera, to nagle w kolejnym znowu zarzucasz wędkę i historia się powtarza. Naprawdę nie daje Ci to do myślenia?

Przecież w tym wątku nie poruszyłem tego tematu, to wy go ciągniecie. W innych tak, masz rację, zdarza się, ale jest to na temat.


A nie sądzisz, że to jest TEN MOMENT, kiedy tyle ludzi zwróciło Ci na coś uwagę, że warto się przyjrzeć i pomyśleć „och, może faktycznie to ja robię coś nie tak? Może faktycznie warto, żebym coś zmienił?”



Co do samego wątku, to na miejscu autora zadałabym sobie pytanie co naprawdę jest tu przeszkodą. Na czym polega ta blokada i problem? Bo może u podstaw leżą sprawy światopoglądowe i warto je przegadać z partnerką - takie rzeczy są często nie do przeskoczenia na dłuższą metę i lepiej wyjaśnić sobie sprawy światopoglądowe wcześniej niż później.
A może to kwestia samooceny, lęku przed porównywaniem i projekcjami, które nie mają nic wspólnego z partnerką, a siedzą jedynie w głowie autora?
Jakby padło więcej informacji co do natury rozterek to łatwiej by było coś doradzić:)

72

Odp: Problem z przeszłością kobiety

To jest druga sprawa Raka, mówisz ciągle że masz problem w relacji z ludźmi (bo tych relacji nie ma), dostajesz informację zwrotną od kilku różnych osób jakie one odczuwają trudności w nawiązaniu relacji z Tobą, a Ty z miejsca to odrzucasz krótkim "nie" i po temacie.

73

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Lady Loka napisał/a:

Marna prowokacja.

Też mi się tak wydaje big_smile. Z drugiej strony, jesli to wszystko true, to może powiedziała mu to wszystko nie bez przyczyny i teraz on się zastanawia co z tym zrobić tongue.

74 Ostatnio edytowany przez jjbp (2023-04-04 09:57:20)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
rakastankielia napisał/a:
jjbp napisał/a:

Serio? Non stop na forum są minimum dwa wątki nie założone przez Ciebie, a sprowadzone na Twój problem z poznawaniem ludzi. Gdzie mówimy w kółko to samo, Ty w kółko odpowiadasz "nie macie racji" i tyle z tego wynika. Jeden umiera, to nagle w kolejnym znowu zarzucasz wędkę i historia się powtarza. Naprawdę nie daje Ci to do myślenia?

Przecież w tym wątku nie poruszyłem tego tematu, to wy go ciągniecie. W innych tak, masz rację, zdarza się, ale jest to na temat.

No i widzisz, Tobie sie znowu wydaje że zarzuciłeś coś na temat, inni Ci piszą że widzą to jako kolejne rozkręcanie tematu o swojej sytuacji, ale to my źle interpretujemy i nie mamy racji.

Ja nie mówię, że musisz się z każda nasza opinia zgadzać, ale jeśli dziesiąty raz ktoś coś Ci mówi a Ty dalej uważasz ze wszystko piszesz fajnie, ciekawie i na temat to sorry, ale mnie to utwierdza w przekonaniu że problem nie leży po stronie wszystkich, a w tym że Ty w żaden sposób nie przetwarzasz feedbacku od strony społeczeństwa. Ani na żywo, ani online.

75

Odp: Problem z przeszłością kobiety
rakastankielia napisał/a:

Przecież w tym wątku nie poruszyłem tego tematu, to wy go ciągniecie. W innych tak, masz rację, zdarza się, ale jest to na temat.

vs

rakastankielia napisał/a:

No jak ja za 5 lat będę miał za sobą związki z dwoma kobietami, ba, choćby z jedną, to będę szczęśliwy, ale się na to nie zanosi.

Poruszasz jak najbardziej. I w tym wątku i we wszystkich innych.
To jest ten moment, kiedy X osób mówi ci o tym, że masz ogon. Zanim będziesz się upierał, że nie, wcale nie, nieprawda - odwróć no się dyskretnie i zerknij, czy naprawdę go nie masz.

76

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Autorze,
Dziewczyna o ktorej piszesz nie nadaje sie do zwiazku. Nie panuje nad swomi popedami. To nie jest kobieta do budowania relacji. Wystarczylo mi ze napisales ze miala seks na 1 randce big_smile
I nie słuchaj specjalistow tutaj ktorzy pisza ze to nie ma znaczenia. MA.
Plusem jest to ze dziewczyna jest chociaz szczera. Na Twoim miejscu zrobilbym badania, bo nie wiadomo czy Twoja partnerka nie dala Ci zadnej " niespodzianki "
Jeden z uzytkowników tego forum tez pisal ze bzykał na potege ale sie ustatkował i przedstawil zonie badania ;D Jesli bedziesz sluchac opinii ludzi ktorzy swoja relacje zaczynaja od pokazania  wyników badan, to powodzenia.

Do brzegu : widac ze gniecie Cie jej przeszlosc. Zostaw ja bo codziennie rano bedziesz wstawac z przeswiadczeniem ze Twoja luba to ku$$szon. A de facto tak jest.
Uszanowianie.

77

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Nie wiem czy nie tym forum była historia żony, która została sama w domu, bo mąż pojechał za granicę pracować na nowy dom i lepsze życie. Okazało się, że sypiała prawie z każdym sąsiadem, właśnie w obawie o choroby weneryczne. Wszyscy chodzili się podśmiewali, tylko mąż nie wiedział dlaczego. W końcu żona musiała mu tam jakaś wersję sprzedać, bo było za grubo i się paliło.

78

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Legat napisał/a:

Nie wiem czy nie tym forum była historia żony, która została sama w domu, bo mąż pojechał za granicę pracować na nowy dom i lepsze życie. Okazało się, że sypiała prawie z każdym sąsiadem, właśnie w obawie o choroby weneryczne. Wszyscy chodzili się podśmiewali, tylko mąż nie wiedział dlaczego. W końcu żona musiała mu tam jakaś wersję sprzedać, bo było za grubo i się paliło.

Mowisz o tym jak maz nagral film z ukrycia jak placzaca zona przyznaje sie do tego ?

79

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Dracarys napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Przecież w tym wątku nie poruszyłem tego tematu, to wy go ciągniecie. W innych tak, masz rację, zdarza się, ale jest to na temat.

vs

rakastankielia napisał/a:

No jak ja za 5 lat będę miał za sobą związki z dwoma kobietami, ba, choćby z jedną, to będę szczęśliwy, ale się na to nie zanosi.

Poruszasz jak najbardziej. I w tym wątku i we wszystkich innych.
To jest ten moment, kiedy X osób mówi ci o tym, że masz ogon. Zanim będziesz się upierał, że nie, wcale nie, nieprawda - odwróć no się dyskretnie i zerknij, czy naprawdę go nie masz.

No podałem siebie za przykład, żeby pokazać, że związek z dwiema kobietami w wieku 30 lat to nie jest żadne niespotykane czy dziwne zjawisko, a nie po to, żeby się nad sobą użalać.

80

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Foxterier napisał/a:

To jest druga sprawa Raka, mówisz ciągle że masz problem w relacji z ludźmi (bo tych relacji nie ma), dostajesz informację zwrotną od kilku różnych osób jakie one odczuwają trudności w nawiązaniu relacji z Tobą, a Ty z miejsca to odrzucasz krótkim "nie" i po temacie.

Bo wiem, jak to wygląda w realu. No i nie chcę mówić wszystkiego o sobie, żeby nikt mnie nie zidentyfikował, wchodząc przypadkiem na forum wink

81

Odp: Problem z przeszłością kobiety
rakastankielia napisał/a:
Dracarys napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Przecież w tym wątku nie poruszyłem tego tematu, to wy go ciągniecie. W innych tak, masz rację, zdarza się, ale jest to na temat.

vs

rakastankielia napisał/a:

No jak ja za 5 lat będę miał za sobą związki z dwoma kobietami, ba, choćby z jedną, to będę szczęśliwy, ale się na to nie zanosi.

Poruszasz jak najbardziej. I w tym wątku i we wszystkich innych.
To jest ten moment, kiedy X osób mówi ci o tym, że masz ogon. Zanim będziesz się upierał, że nie, wcale nie, nieprawda - odwróć no się dyskretnie i zerknij, czy naprawdę go nie masz.

No podałem siebie za przykład, żeby pokazać, że związek z dwiema kobietami w wieku 30 lat to nie jest żadne niespotykane czy dziwne zjawisko, a nie po to, żeby się nad sobą użalać.

Naprawdę nie rozumiesz tego, że jak 5 osób mówi Ci, jak odbiera Twoją wypowiedź (a jednocześnie są to właściwie wszystkie osoby, które na nią reagują), to zamiast się wykłócać, że to nieprawda, warto jednak pomyśleć, że tak jesteś odbierany niezależnie od tego, co faktycznie planowałeś przekazać?

82

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Lady Loka napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Dracarys napisał/a:

vs

Poruszasz jak najbardziej. I w tym wątku i we wszystkich innych.
To jest ten moment, kiedy X osób mówi ci o tym, że masz ogon. Zanim będziesz się upierał, że nie, wcale nie, nieprawda - odwróć no się dyskretnie i zerknij, czy naprawdę go nie masz.

No podałem siebie za przykład, żeby pokazać, że związek z dwiema kobietami w wieku 30 lat to nie jest żadne niespotykane czy dziwne zjawisko, a nie po to, żeby się nad sobą użalać.

Naprawdę nie rozumiesz tego, że jak 5 osób mówi Ci, jak odbiera Twoją wypowiedź (a jednocześnie są to właściwie wszystkie osoby, które na nią reagują), to zamiast się wykłócać, że to nieprawda, warto jednak pomyśleć, że tak jesteś odbierany niezależnie od tego, co faktycznie planowałeś przekazać?

Ale ja rozumiem, że wy to odebraliście inaczej.

83

Odp: Problem z przeszłością kobiety
rakastankielia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

No podałem siebie za przykład, żeby pokazać, że związek z dwiema kobietami w wieku 30 lat to nie jest żadne niespotykane czy dziwne zjawisko, a nie po to, żeby się nad sobą użalać.

Naprawdę nie rozumiesz tego, że jak 5 osób mówi Ci, jak odbiera Twoją wypowiedź (a jednocześnie są to właściwie wszystkie osoby, które na nią reagują), to zamiast się wykłócać, że to nieprawda, warto jednak pomyśleć, że tak jesteś odbierany niezależnie od tego, co faktycznie planowałeś przekazać?

Ale ja rozumiem, że wy to odebraliście inaczej.

To cudownie! I jakie z tego płyną dalsze wnioski?:)

84

Odp: Problem z przeszłością kobiety
gargamelon napisał/a:

moje poprzednie dziewczyny miały po 2 partnerów

Kłamały.

85

Odp: Problem z przeszłością kobiety
madoja napisał/a:
gargamelon napisał/a:

moje poprzednie dziewczyny miały po 2 partnerów

Kłamały.

Madoja, to że z Ciebie temperamentna babka, to jeszcze nie znaczy że wszystkie są takie wink

86

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Po jaką cholere spowiadać się komuś ze swojej przeszłości. Co komu do tego kto ile miał partnerów.
Co komu do tego na której randce uprawiamy sex.
Czasami lepiej siedzieć cicho.

A Ty autorze jakbyś miał w nosie przeszłość swojej dziewczyny toby tego postu nie było.
I tak zakończysz relacje bo nie wytrzymasz prawdy.

87

Odp: Problem z przeszłością kobiety

A po drugie piszesz że znacie się miesiąc i już myslisz o niej w kategorii żony? Najpierw trzeba lepiej się poznac a potem dopiero snuć powazniejsze plany

88

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Nie popełniaj tego błędu. Zeżre Cię to od środka. Widać, że masz inne zasady moralne i do końca będzie z tym problem. Znajdź sobie porządna dziewczynę

89

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Ann_lazk napisał/a:

Nie popełniaj tego błędu. Zeżre Cię to od środka. Widać, że masz inne zasady moralne i do końca będzie z tym problem. Znajdź sobie porządna dziewczynę

W jaki sposób osoba z większym doświadczeniem seksualnym staje się mniej porządna?

90 Ostatnio edytowany przez Paliwoda (2023-04-08 00:27:38)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Husky napisał/a:
Ann_lazk napisał/a:

Nie popełniaj tego błędu. Zeżre Cię to od środka. Widać, że masz inne zasady moralne i do końca będzie z tym problem. Znajdź sobie porządna dziewczynę

W jaki sposób osoba z większym doświadczeniem seksualnym staje się mniej porządna?

To pytanie źle zadane, bo osoba z większym doświadczeniem seksualnym, to też mężatka, która wiele lat uprawiała seks z jednym partenerem, na wiele przeróżnych sposobów, i ani myśli iść do kogolwiek innego. Tobie chodziło o puszczalskie laleczki, pustaki, co się puszczają na prawo i lewo, bo tylko tak umieją zdobywać seks. Jaką mamy pewność, stworzyć coś stabilnego z czymś takim?

91

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Paliwoda napisał/a:
Husky napisał/a:
Ann_lazk napisał/a:

Nie popełniaj tego błędu. Zeżre Cię to od środka. Widać, że masz inne zasady moralne i do końca będzie z tym problem. Znajdź sobie porządna dziewczynę

W jaki sposób osoba z większym doświadczeniem seksualnym staje się mniej porządna?

To pytanie źle zadane, bo osoba z większym doświadczeniem seksualnym, to też mężatka, która wiele lat uprawiała seks z jednym partenerem, na wiele przeróżnych sposobów, i ani myśli iść do kogolwiek innego. Tobie chodziło o puszczalskie laleczki, pustaki, co się puszczają na prawo i lewo, bo tylko tak umieją zdobywać seks. Jaką mamy pewność, stworzyć coś stabilnego z czymś takim?

Tu nie ma pewności.. taka dziewczyna nie nadaje się do związku.

92

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Reni48 napisał/a:

Po jaką cholere spowiadać się komuś ze swojej przeszłości. Co komu do tego kto ile miał partnerów.
Co komu do tego na której randce uprawiamy sex.
Czasami lepiej siedzieć cicho.

Chyba nie doczytałaś wpisów autora w wątku; ewidentnie widać że ze strony laski to była nie tyle potrzeba szczerości ile chęć zdetonowania niewybuchu we w miarę kontrolowany sposób, klasyczna chęć minimalizacji strat. Popatrz jeszcze raz: panna ma opinię łatwej i to w środowisku autora, więc gdyby ona mu teraz nie powiedziała, to dowiedziałby się wcześniej czy później (a wziąwszy pod uwagę że jedno z szybkich pójść do łóżka było z kolegą brata autora, to raczej nastąpiłoby to wcześniej niż później). Dziewczyna po prostu starała się ratować sytuację na ile się dało, a nie że jest taka szczera.

Reni48 napisał/a:

A Ty autorze jakbyś miał w nosie przeszłość swojej dziewczyny toby tego postu nie było.
I tak zakończysz relacje bo nie wytrzymasz prawdy.

Niestety pewne elementy tej przeszłości to lampki ostrzegawcze. Poza tym jest jeszcze jeden problem: ta przeszłość jest związana także z bezpośrednim środowiskiem autora i o ile gdzieś daleko od tego środowiska (czyli gdyby wyjechali do dużego miasta... nie wiem, jakieś 200 km od domu czy więcej... tam można by mówić że to już faktycznie kwestia tego czy JEMU przeszkadza ta przeszłość. W tym wypadku to bardziej złożona kwestia...

93

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Husky napisał/a:
Ann_lazk napisał/a:

Nie popełniaj tego błędu. Zeżre Cię to od środka. Widać, że masz inne zasady moralne i do końca będzie z tym problem. Znajdź sobie porządna dziewczynę

W jaki sposób osoba z większym doświadczeniem seksualnym staje się mniej porządna?

Z punktu twojego - praw kobiecych żadna. Wszystkie to fajne babki. Ale musisz się pogodzić z tym, że ludzie mogą mieć różne standardy moralne.

94

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Legat napisał/a:
Husky napisał/a:
Ann_lazk napisał/a:

Nie popełniaj tego błędu. Zeżre Cię to od środka. Widać, że masz inne zasady moralne i do końca będzie z tym problem. Znajdź sobie porządna dziewczynę

W jaki sposób osoba z większym doświadczeniem seksualnym staje się mniej porządna?

Z punktu twojego - praw kobiecych żadna. Wszystkie to fajne babki. Ale musisz się pogodzić z tym, że ludzie mogą mieć różne standardy moralne.

Określenie, że „wszystkie to fajne babki” to też jakaś nieuprawniona generalnizacja,
Moje pytanie sprowadza się do tego, co określacie poprzez moralność.

W pełni się zgadzam, że są różne potrzeby i sposoby postrzegania cech porządanych dla związku i zachowań, które są dla nas ważne. Mogę chcieć partnera z większym bądź mniejszym poczuciem humoru, prowadzącego osiadły lub nomadyczny tryb życia, ekstrawertyka lub introwertyka - to wszystko to są ważne rzeczy, ale nie zaprzęgamy w to MORALNOŚCi, czyli takiego sposobu orzekania, który wartościuje na bardzo głębokim ludzkim poziomie.
To jest wartościowanie potrzebne, jeśli myślimy o krzywdzeniu innych, o wartościach, które dotyczą wpływu jednostki na drugiego, na grupy, na praworządność, na sprawiedliwość.
W kontekście relacji międzyludzkich mogłaby tu być mowa o zdradzaniu wspólnych umów, o przemocowym czy manipulacyjnym traktowaniu, o naprawdę bardzo wielu rzeczach - ale no kurcze, nie zachowaniu seksualnym dorosłych ludzi, którzy obupólnie wyrażają na nie zgodę. Tu ciężko o kategorie moralne.

Stąd wzięło się moje pytanie o słowo „porządna dziewczyna”.

Ja sama, jak każdy, mam jakieś preferencje co do tego, jakie potrzeby seksualne reprezentuje potencjalny partner i jak jego życiowa droga wyglądała. I w pełni szanuję, że każdy może mieć odmienne.

Mam po prostu taki postulat (żeby nam wszystkim w tym społeczeństwie żyło się lepiej), żebyśmy z powodu różnic w tych potrzebach nie wyzywali się od „przegrywów inceli” albo „rozwiązłych nieporządnych puszczalskich”.

Tylko tyle i aż tyle:)

95

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Husky napisał/a:

Mam po prostu taki postulat (żeby nam wszystkim w tym społeczeństwie żyło się lepiej), żebyśmy z powodu różnic w tych potrzebach nie wyzywali się od „przegrywów inceli” albo „rozwiązłych nieporządnych puszczalskich”.

A ja postuluję o pokój na świecie.
Sorki za sarkazm, ale nie da się uniknąć takich ocen. Podstawową rolą ludzkiego umysłu jest ewaluacja >>znaczenia<< docierających do niego informacji oraz integrowanie ich w ujednolicone poznawczo-emocjonalne >>znaczenia<<

Skoro czyjś świat jest zbudowany na pewnych przeświadczeniach, to trzeba byłoby mu cały mindset zmienić, żeby zmienił mu się pryzmat. Lepiej po prostu układać relacje z ludźmi, którzy podobnie patrzą na życie, a te inne perspektywy fajnie sobie pooglądać co najwyżej jako ciekawostkę na forum.

96 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-04-08 10:21:42)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Husky napisał/a:
Legat napisał/a:
Husky napisał/a:

W jaki sposób osoba z większym doświadczeniem seksualnym staje się mniej porządna?

Z punktu twojego - praw kobiecych żadna. Wszystkie to fajne babki. Ale musisz się pogodzić z tym, że ludzie mogą mieć różne standardy moralne.

Określenie, że „wszystkie to fajne babki” to też jakaś nieuprawniona generalnizacja,
Moje pytanie sprowadza się do tego, co określacie poprzez moralność.

W pełni się zgadzam, że są różne potrzeby i sposoby postrzegania cech porządanych dla związku i zachowań, które są dla nas ważne. Mogę chcieć partnera z większym bądź mniejszym poczuciem humoru, prowadzącego osiadły lub nomadyczny tryb życia, ekstrawertyka lub introwertyka - to wszystko to są ważne rzeczy, ale nie zaprzęgamy w to MORALNOŚCi, czyli takiego sposobu orzekania, który wartościuje na bardzo głębokim ludzkim poziomie.
To jest wartościowanie potrzebne, jeśli myślimy o krzywdzeniu innych, o wartościach, które dotyczą wpływu jednostki na drugiego, na grupy, na praworządność, na sprawiedliwość.
W kontekście relacji międzyludzkich mogłaby tu być mowa o zdradzaniu wspólnych umów, o przemocowym czy manipulacyjnym traktowaniu, o naprawdę bardzo wielu rzeczach - ale no kurcze, nie zachowaniu seksualnym dorosłych ludzi, którzy obupólnie wyrażają na nie zgodę. Tu ciężko o kategorie moralne.

Stąd wzięło się moje pytanie o słowo „porządna dziewczyna”.

Ja sama, jak każdy, mam jakieś preferencje co do tego, jakie potrzeby seksualne reprezentuje potencjalny partner i jak jego życiowa droga wyglądała. I w pełni szanuję, że każdy może mieć odmienne.

Mam po prostu taki postulat (żeby nam wszystkim w tym społeczeństwie żyło się lepiej), żebyśmy z powodu różnic w tych potrzebach nie wyzywali się od „przegrywów inceli” albo „rozwiązłych nieporządnych puszczalskich”.

Tylko tyle i aż tyle:)

Tylko w Twoim toku myślenia kryje się jedna pułapka: takie postawienie sprawy to idealna wręcz furtka do rozgrzeszenia praktycznie każdego zachowania i to w każdym aspekcie (także niezwiązanym z życiem uczuciowym).

Natomiast jeśli poważniejszym problemem dla Ciebie jest to "czy ktoś jest ekstrawertykiem czy introwertykiem" niż  kwestia "czy jest w stanie nad sobą panować i ma jakiekolwiek kwalifikacje do związku czy też fioot/cipka tak nim/nią kieruje że regularnie i prawie od razu idzie do łóżka z kim popadnie", to ja nie mam więcej pytań.

97

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Husky napisał/a:

.... MORALNOŚCi, czyli takiego sposobu orzekania, który wartościuje na bardzo głębokim ludzkim poziomie.
....
Stąd wzięło się moje pytanie o słowo „porządna dziewczyna”.
...
... nie wyzywali się od „przegrywów inceli” albo „rozwiązłych nieporządnych puszczalskich”.


Niech kobiety robią co chcą i niech się z tym nie obnoszą w społeczeństwie, aby nie być stygmatyzowanymi. Taka kultura, zasady społeczne.

Posłuchaj:

Ester Perel – nie pamiętam tytułu
Johnny Sopporno Real Man conferenecje 2008 napisy PL

98

Odp: Problem z przeszłością kobiety

MagdaLena, gdybyś do tego postulatu o pokój podała drogę umożliwiającą jego wprowadzenie to ja bym chętnie się nad nim pochyliła. Inaczej to faktycznie tylko sarkazm.
ja za to podałam argumentację i bardzo istotne rozróżnienie form wartościowania, którym warto się przyjrzeć. Zupełnie pominęłaś ten sens w swoim komentarzu, przez co nie zauważyłaś, że w tym co napisałaś całkowicie zgadzamy - należy układać sobie relacje z ludźmi, z którymi jest nam po drodze, dokładnie tak jest, ale tekst był nie o tym wink

99

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Husky napisał/a:

MagdaLena, gdybyś do tego postulatu o pokój podała drogę umożliwiającą jego wprowadzenie to ja bym chętnie się nad nim pochyliła. Inaczej to faktycznie tylko sarkazm.
ja za to podałam argumentację i bardzo istotne rozróżnienie form wartościowania, którym warto się przyjrzeć. Zupełnie pominęłaś ten sens w swoim komentarzu, przez co nie zauważyłaś, że w tym co napisałaś całkowicie zgadzamy - należy układać sobie relacje z ludźmi, z którymi jest nam po drodze, dokładnie tak jest, ale tekst był nie o tym wink

Tylko co z tego, że podałaś „rozróżnienie form wartościowania”? Właśnie próbuję Ci powiedzieć, że probujesz dyskutować o pojęciach i słowach zupełnie pomijając to, że uczestnicy dyskusji poruszają się w zupełnie innych porządkach światopoglądowych i przez to logicznych, więc nie mogą się spotkać na gruncie tych samych kategorii ani uzgodnić ich pomiędzy sobą, ponieważ „mówią innymi językami”. A poza tym, to nawet nie są tym zainteresowani.

100

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Husky napisał/a:

MagdaLena, gdybyś do tego postulatu o pokój podała drogę umożliwiającą jego wprowadzenie to ja bym chętnie się nad nim pochyliła. Inaczej to faktycznie tylko sarkazm.
ja za to podałam argumentację i bardzo istotne rozróżnienie form wartościowania, którym warto się przyjrzeć. Zupełnie pominęłaś ten sens w swoim komentarzu, przez co nie zauważyłaś, że w tym co napisałaś całkowicie zgadzamy - należy układać sobie relacje z ludźmi, z którymi jest nam po drodze, dokładnie tak jest, ale tekst był nie o tym wink

No tu też mamy pewne ryzyko: k...wiarz z puszczalską na pewno się zrozumieją, na pewno z równym relatywizmem moralnym podejdą do cynicznego kopnięcia w dupę tego kto im się znudził, tylko że ten związek/sojusz też się rypnie gdy jedno drugiemu wytnie taki numer (bo tacy ludzie często mają moralność Kalego) wink

101 Ostatnio edytowany przez Husky (2023-04-08 10:37:54)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
MagdaLena1111 napisał/a:
Husky napisał/a:

MagdaLena, gdybyś do tego postulatu o pokój podała drogę umożliwiającą jego wprowadzenie to ja bym chętnie się nad nim pochyliła. Inaczej to faktycznie tylko sarkazm.
ja za to podałam argumentację i bardzo istotne rozróżnienie form wartościowania, którym warto się przyjrzeć. Zupełnie pominęłaś ten sens w swoim komentarzu, przez co nie zauważyłaś, że w tym co napisałaś całkowicie zgadzamy - należy układać sobie relacje z ludźmi, z którymi jest nam po drodze, dokładnie tak jest, ale tekst był nie o tym wink

Tylko co z tego, że podałaś „rozróżnienie form wartościowania”? Właśnie próbuję Ci powiedzieć, że probujesz dyskutować o pojęciach i słowach zupełnie pomijając to, że uczestnicy dyskusji poruszają się w zupełnie innych porządkach światopoglądowych i przez to logicznych, więc nie mogą się spotkać na gruncie tych samych kategorii ani uzgodnić ich pomiędzy sobą, ponieważ „mówią innymi językami”. A poza tym, to nawet nie są tym zainteresowani.

Rozumiem, być może gdzieś liczyłam, że ktoś ze swoim odmiennym aparatem pojęciowym jednak pochyli się nad moim, tak jak ja też staram się nad cudzymi i wtedy łatwiej będzie się porozumieć, nawet jak wychodzimy z innych paradygmatów. Pomyślałam, że z takiej dyskusji mogłoby wyniknąć coś dobrego, ale patrząc na wypowiedzi (i kompletny brak zrozumienia o co w aparacie pojęciowym chodzi) to muszę się zgodzić, że masz rację, zwłaszcza w ostatnim zdaniu. Sorry za zbytni idealizm, EOT;)

102

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Legat napisał/a:
Husky napisał/a:
Ann_lazk napisał/a:

Nie popełniaj tego błędu. Zeżre Cię to od środka. Widać, że masz inne zasady moralne i do końca będzie z tym problem. Znajdź sobie porządna dziewczynę

W jaki sposób osoba z większym doświadczeniem seksualnym staje się mniej porządna?

Z punktu twojego - praw kobiecych żadna. Wszystkie to fajne babki. Ale musisz się pogodzić z tym, że ludzie mogą mieć różne standardy moralne.

Przypomniało mi się w tym momencie coś podobnego o grupie facetów: "Oni wszyscy są porządni, z tym że z X,Y i Z to kawał... porządnych ludzi" big_smile

103

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Dziwne, bo mam wrazenie ze częsc kobiet tutaj nie rozumie ze faceci, jak ogolnie LUDZIE, oparują na pewnych standardach. Ktore zostaly nam wpojone w mlodosci, ktore wykształcily sie w nas z powodu naszych doswiadczen,  albo sami te standardy przyjelismy  z jakiegos powodu. Dotyczy to kazdej dziedziny zycia. Zeby nie standardy na drodze codziennie ginełyby setki ludzi bo kierowa TIRa zasuwałby 150kmh pod prad , no bo przeciez nigdzie nie jest przyjete ze nie mozna.
Tak samo w relacjach damsko-meskich. Faceci i kobiety maja pewne standardy wobec osob plci przeciwnej. Standardem moze byc to ze dziewczyna ktora jest goscinna w kroku NIE nadaje sie do relacji romantycznej. Oczywiscie czesc facetow nie ma z tym problemu zeby byc w zwiazku z przechodzana lambadziara ktora mialo pol osiedla.  Ale nie piszcie prosze, ze przeszlosc seksualna dziewczyny nie powinna miec znaczenia dla faceta.
Ma, i to duze.

104

Odp: Problem z przeszłością kobiety
R_ita2 napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:

Ma, i to duze.

Oczywiście, że ma. Bo ogólnie przeszłość ma znaczenie, przecież to nas kształtowało.

nowe_otwarcie napisał/a:

No tu też mamy pewne ryzyko: k...wiarz z puszczalską na pewno się zrozumieją, na pewno z równym relatywizmem moralnym podejdą do cynicznego kopnięcia w dupę tego kto im się znudził, tylko że ten związek/sojusz też się rypnie gdy jedno drugiemu wytnie taki numer (bo tacy ludzie często mają moralność Kalego)

A to nie wiesz, że ludzie często dobierają się na zasadzie przeciwieństw i ruchacza wcale nie interesuje puszczalska, wręcz przeciwnie? : D Bo wie jak to działa... mam w otoczeniu paru Panów, którzy mają bujną przeszłość seksualną (w tym mój mąż) i oni wszyscy już po "nawróceniu" uważają swoją przeszłość seksualną jako pełną błędów, rządzenia niskimi pobudkami i żałują takiego prowadzenia się. Gdyby mieli wtedy ten rozum, który mają dzisiaj na pewno załatwiali by te sprawy inaczej. A nie dawali się ponieść emocjom/niskim pobudkom/testosteronowi/uniesieniom chwili. I raczej krytycznie podchodzą do takiego prowadzenia sie, bo wiedzą jaką krzywdę sobie wyrządzali. Ale mówię, to Ci po "nawróceniu" i zmianie sposobu życia. I sami twierdzą, że przeszłość jest ważna dlatego kobieta z dużym przebiegiem i "gościnna w kroku" jak to ktoś brzydko ujął w ogóle by ich nie interesowała. Szukali porządnych... ; ) Hipokryzja? Dojrzewanie? Nie wiem.

No patrz, a Ci(p)chopek z (w)Kurzajewskim dobrali się na zasadzie podobieństw, dlatego mnie ciekawi które któremu wytnie za jakiś czas ten sam numer? wink

105

Odp: Problem z przeszłością kobiety
R_ita2 napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:

Ma, i to duze.

Oczywiście, że ma. Bo ogólnie przeszłość ma znaczenie, przecież to nas kształtowało.

nowe_otwarcie napisał/a:

No tu też mamy pewne ryzyko: k...wiarz z puszczalską na pewno się zrozumieją, na pewno z równym relatywizmem moralnym podejdą do cynicznego kopnięcia w dupę tego kto im się znudził, tylko że ten związek/sojusz też się rypnie gdy jedno drugiemu wytnie taki numer (bo tacy ludzie często mają moralność Kalego)

A to nie wiesz, że ludzie często dobierają się na zasadzie przeciwieństw i ruchacza wcale nie interesuje puszczalska, wręcz przeciwnie? : D Bo wie jak to działa... mam w otoczeniu paru Panów, którzy mają bujną przeszłość seksualną (w tym mój mąż) i oni wszyscy już po "nawróceniu" uważają swoją przeszłość seksualną jako pełną błędów, rządzenia niskimi pobudkami i żałują takiego prowadzenia się. Gdyby mieli wtedy ten rozum, który mają dzisiaj na pewno załatwiali by te sprawy inaczej. A nie dawali się ponieść emocjom/niskim pobudkom/testosteronowi/uniesieniom chwili. I raczej krytycznie podchodzą do takiego prowadzenia sie, bo wiedzą jaką krzywdę sobie wyrządzali. Ale mówię, to Ci po "nawróceniu" i zmianie sposobu życia. I sami twierdzą, że przeszłość jest ważna dlatego kobieta z dużym przebiegiem i "gościnna w kroku" jak to ktoś brzydko ujął w ogóle by ich nie interesowała. Szukali porządnych... ; ) Hipokryzja? Dojrzewanie? Nie wiem.

Hipokryzja, dojrzewanie?  Mysle ze oni po prostu wiedza jak to wyglada i cos z czym sie je..
Pozwole sobie na lekko osobiste pytanie. Tak z czystej ciekawosci. Mozesz nie odpowiadac wink

Nie przeszkadza Ci bujna przeszlosc seksualna Twojego meza? Nie siedzi Ci z tylu glowy ze jego penis byl w duzej ilosc wagin?

106 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-04-08 11:50:54)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Husky napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
Husky napisał/a:

MagdaLena, gdybyś do tego postulatu o pokój podała drogę umożliwiającą jego wprowadzenie to ja bym chętnie się nad nim pochyliła. Inaczej to faktycznie tylko sarkazm.
ja za to podałam argumentację i bardzo istotne rozróżnienie form wartościowania, którym warto się przyjrzeć. Zupełnie pominęłaś ten sens w swoim komentarzu, przez co nie zauważyłaś, że w tym co napisałaś całkowicie zgadzamy - należy układać sobie relacje z ludźmi, z którymi jest nam po drodze, dokładnie tak jest, ale tekst był nie o tym wink

Tylko co z tego, że podałaś „rozróżnienie form wartościowania”? Właśnie próbuję Ci powiedzieć, że probujesz dyskutować o pojęciach i słowach zupełnie pomijając to, że uczestnicy dyskusji poruszają się w zupełnie innych porządkach światopoglądowych i przez to logicznych, więc nie mogą się spotkać na gruncie tych samych kategorii ani uzgodnić ich pomiędzy sobą, ponieważ „mówią innymi językami”. A poza tym, to nawet nie są tym zainteresowani.

Rozumiem, być może gdzieś liczyłam, że ktoś ze swoim odmiennym aparatem pojęciowym jednak pochyli się nad moim, tak jak ja też staram się nad cudzymi i wtedy łatwiej będzie się porozumieć, nawet jak wychodzimy z innych paradygmatów. Pomyślałam, że z takiej dyskusji mogłoby wyniknąć coś dobrego, ale patrząc na wypowiedzi (i kompletny brak zrozumienia o co w aparacie pojęciowym chodzi) to muszę się zgodzić, że masz rację, zwłaszcza w ostatnim zdaniu. Sorry za zbytni idealizm, EOT;)

To teraz rozumiesz, skąd u mnie sarkazm z postulowaniem pokoju na świecie. Idea szczytna, ale mało realna i z rzędu raczej tych, które nie mają zbyt dużej szansy się ziścić. Ale ludzie wciąż probują i nomen omen „walczą o pokój” zupełnie jak Ty tutaj o zrozumienie różnych perspektyw i szacunek dla odmienności.

PS. Nie chodzi mi o to, żeby tonąć w bagnie obojętności, ale nie tracić energii tam, gdzie mija się to z celem.

107

Odp: Problem z przeszłością kobiety
R_ita2 napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:
R_ita2 napisał/a:

Oczywiście, że ma. Bo ogólnie przeszłość ma znaczenie, przecież to nas kształtowało.



A to nie wiesz, że ludzie często dobierają się na zasadzie przeciwieństw i ruchacza wcale nie interesuje puszczalska, wręcz przeciwnie? : D Bo wie jak to działa... mam w otoczeniu paru Panów, którzy mają bujną przeszłość seksualną (w tym mój mąż) i oni wszyscy już po "nawróceniu" uważają swoją przeszłość seksualną jako pełną błędów, rządzenia niskimi pobudkami i żałują takiego prowadzenia się. Gdyby mieli wtedy ten rozum, który mają dzisiaj na pewno załatwiali by te sprawy inaczej. A nie dawali się ponieść emocjom/niskim pobudkom/testosteronowi/uniesieniom chwili. I raczej krytycznie podchodzą do takiego prowadzenia sie, bo wiedzą jaką krzywdę sobie wyrządzali. Ale mówię, to Ci po "nawróceniu" i zmianie sposobu życia. I sami twierdzą, że przeszłość jest ważna dlatego kobieta z dużym przebiegiem i "gościnna w kroku" jak to ktoś brzydko ujął w ogóle by ich nie interesowała. Szukali porządnych... ; ) Hipokryzja? Dojrzewanie? Nie wiem.

Hipokryzja, dojrzewanie?  Mysle ze oni po prostu wiedza jak to wyglada i cos z czym sie je..
Pozwole sobie na lekko osobiste pytanie. Tak z czystej ciekawosci. Mozesz nie odpowiadac wink

Nie przeszkadza Ci bujna przeszlosc seksualna Twojego meza? Nie siedzi Ci z tylu glowy ze jego penis byl w duzej ilosc wagin?

Przede wszystkim interesuje mnie to co jest teraz, czyli to, że od x lat gości tylko w mojej : D A tak na poważnie- ja kiedy zaczęłam się spotykać z moim mężem, to wiedziałam, że ma opinię trochę bawidamka. Ja mając naturalnie problemy z zaufaniem (wynik choroby) przerzuciłam ten brak zaufania na niego, dlatego tak długo nie szliśmy do łóżka (względnie długo, bo poszliśmy dopiero parę miesięcy po poznaniu) bo nie chciałam być "jedną z wielu", "przelecianą", "odhaczoną na liście". Przeciągnęłam go z tym seksem (nie w formie gier czy testowania, tylko obawy o własną wrażliwość i własne dobro) wszak mógł się wycofać. Ale mu się spodobało. Dziś powtarza, że mądrze postąpiłam bo to było coś nowego w jego życiu, że coś "budował" z kimś, że otworzył się na nowe, że wyciągnęłam z niego całe dobro jakie miał. Także tak, na początku mi przeszkadzało, z perspektywy czasu uważam, że te lekcje były "po coś" i dobrze, że ma taką przeszłość. Nauczył się wiele przez to, samego siebie, wyciągnął lekcje z błędów, nie chce już tak postępować. Ufam.

I bardzo szczerze dziękuję Ci za tą odpowiedź.

108

Odp: Problem z przeszłością kobiety
R_ita2 napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:
R_ita2 napisał/a:

Przede wszystkim interesuje mnie to co jest teraz, czyli to, że od x lat gości tylko w mojej : D A tak na poważnie- ja kiedy zaczęłam się spotykać z moim mężem, to wiedziałam, że ma opinię trochę bawidamka. Ja mając naturalnie problemy z zaufaniem (wynik choroby) przerzuciłam ten brak zaufania na niego, dlatego tak długo nie szliśmy do łóżka (względnie długo, bo poszliśmy dopiero parę miesięcy po poznaniu) bo nie chciałam być "jedną z wielu", "przelecianą", "odhaczoną na liście". Przeciągnęłam go z tym seksem (nie w formie gier czy testowania, tylko obawy o własną wrażliwość i własne dobro) wszak mógł się wycofać. Ale mu się spodobało. Dziś powtarza, że mądrze postąpiłam bo to było coś nowego w jego życiu, że coś "budował" z kimś, że otworzył się na nowe, że wyciągnęłam z niego całe dobro jakie miał. Także tak, na początku mi przeszkadzało, z perspektywy czasu uważam, że te lekcje były "po coś" i dobrze, że ma taką przeszłość. Nauczył się wiele przez to, samego siebie, wyciągnął lekcje z błędów, nie chce już tak postępować. Ufam.

I bardzo szczerze dziękuję Ci za tą odpowiedź.

Mariuszu. Za  co właściwie mi dziękujesz? : p mogłabym zapytać ale... przeczytałam Twoje wątki (tylko twoje pierwsze posty i parę pierwszych odpowiedzi, bo na więcej nie mam czasu). Masz ty trochę naciapane w głowie na punkcie seksu, co? : ]

Za to ze szczerze odpowiedzialas mi na pytanie wink
A czy mam naciapane w głowie?  Nie wiem.. wink to chyba nie jest pytanie do mnie

109

Odp: Problem z przeszłością kobiety
R_ita2 napisał/a:

Przede wszystkim interesuje mnie to co jest teraz, czyli to, że od x lat gości tylko w mojej : D A tak na poważnie- ja kiedy zaczęłam się spotykać z moim mężem, to wiedziałam, że ma opinię trochę bawidamka. Ja mając naturalnie problemy z zaufaniem (wynik choroby) przerzuciłam ten brak zaufania na niego, dlatego tak długo nie szliśmy do łóżka (względnie długo, bo poszliśmy dopiero parę miesięcy po poznaniu) bo nie chciałam być "jedną z wielu", "przelecianą", "odhaczoną na liście". Przeciągnęłam go z tym seksem (nie w formie gier czy testowania, tylko obawy o własną wrażliwość i własne dobro) wszak mógł się wycofać. Ale mu się spodobało. Dziś powtarza, że mądrze postąpiłam bo to było coś nowego w jego życiu, że coś "budował" z kimś, że otworzył się na nowe, że wyciągnęłam z niego całe dobro jakie miał. Także tak, na początku mi przeszkadzało, z perspektywy czasu uważam, że te lekcje były "po coś" i dobrze, że ma taką przeszłość. Nauczył się wiele przez to, samego siebie, wyciągnął lekcje z błędów, nie chce już tak postępować. Ufam.

Jakie to typowe, mimo, że panie bronią prawa do swobody seksualnej, mężczyznę, który się "wyszalał",  w poszukiwaniu kandydatki na żonę ujęła czystość i opór w seksie.

110

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Noble napisał/a:
R_ita2 napisał/a:

Przede wszystkim interesuje mnie to co jest teraz, czyli to, że od x lat gości tylko w mojej : D A tak na poważnie- ja kiedy zaczęłam się spotykać z moim mężem, to wiedziałam, że ma opinię trochę bawidamka. Ja mając naturalnie problemy z zaufaniem (wynik choroby) przerzuciłam ten brak zaufania na niego, dlatego tak długo nie szliśmy do łóżka (względnie długo, bo poszliśmy dopiero parę miesięcy po poznaniu) bo nie chciałam być "jedną z wielu", "przelecianą", "odhaczoną na liście". Przeciągnęłam go z tym seksem (nie w formie gier czy testowania, tylko obawy o własną wrażliwość i własne dobro) wszak mógł się wycofać. Ale mu się spodobało. Dziś powtarza, że mądrze postąpiłam bo to było coś nowego w jego życiu, że coś "budował" z kimś, że otworzył się na nowe, że wyciągnęłam z niego całe dobro jakie miał. Także tak, na początku mi przeszkadzało, z perspektywy czasu uważam, że te lekcje były "po coś" i dobrze, że ma taką przeszłość. Nauczył się wiele przez to, samego siebie, wyciągnął lekcje z błędów, nie chce już tak postępować. Ufam.

Jakie to typowe, mimo, że panie bronią prawa do swobody seksualnej, mężczyznę, który się "wyszalał",  w poszukiwaniu kandydatki na żonę ujęła czystość i opór w seksie.

To chyba zalezy od personality. Ja np jak mialbym czekac max do 4 randki na sex, to bym odpuscil. Moje doswiadczenia sa takie, ze jesli czekasz dlugo na sex, to sex zazwyczaj nie jest warty zeby tyle czekac. Ale to tez nie reguła.

111 Ostatnio edytowany przez Mariusz 1984 (2023-04-08 18:17:03)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
R_ita2 napisał/a:
Noble napisał/a:
R_ita2 napisał/a:

Przede wszystkim interesuje mnie to co jest teraz, czyli to, że od x lat gości tylko w mojej : D A tak na poważnie- ja kiedy zaczęłam się spotykać z moim mężem, to wiedziałam, że ma opinię trochę bawidamka. Ja mając naturalnie problemy z zaufaniem (wynik choroby) przerzuciłam ten brak zaufania na niego, dlatego tak długo nie szliśmy do łóżka (względnie długo, bo poszliśmy dopiero parę miesięcy po poznaniu) bo nie chciałam być "jedną z wielu", "przelecianą", "odhaczoną na liście". Przeciągnęłam go z tym seksem (nie w formie gier czy testowania, tylko obawy o własną wrażliwość i własne dobro) wszak mógł się wycofać. Ale mu się spodobało. Dziś powtarza, że mądrze postąpiłam bo to było coś nowego w jego życiu, że coś "budował" z kimś, że otworzył się na nowe, że wyciągnęłam z niego całe dobro jakie miał. Także tak, na początku mi przeszkadzało, z perspektywy czasu uważam, że te lekcje były "po coś" i dobrze, że ma taką przeszłość. Nauczył się wiele przez to, samego siebie, wyciągnął lekcje z błędów, nie chce już tak postępować. Ufam.

Jakie to typowe, mimo, że panie bronią prawa do swobody seksualnej, mężczyznę, który się "wyszalał",  w poszukiwaniu kandydatki na żonę ujęła czystość i opór w seksie.

Co nie? : D Trochę zalatuje hipokryzją. Ale zwalam to na garb dorastania/dojrzewania/uświadamiania sobie samego siebie/powrotu do korzeni (mąż jest muzułmaninem). By nie było- mój mąż, podobnie jak ja, pochwala równość praw kobiet i mężczyzn, w tym do własnej seksualności rozumianej w sposób taki, jak dana jednostka chce, ale... nie znam ani jednego Pana, który byłby zainteresowany tworzeniem trwałej relacji dowiadując się o kobiecie faktu, iż ta miała wielu partnerów. Bo po prostu- mierzą swoją miarą. Wiedzą, jak łatwo było im się dać ponieść i chyba postrzegają to jako zagrożenie dla trwałości związku. A nie pomyślą, ze może one- podobnie jak oni, dojrzeli np. do relacji, albo może i żałują... choć w mojej opinii nie ma czego, skoro "żyły jak chciały". No i jednak poglądy poglądami, biologia...

Mariuszu no nam zeszły bodaj z 3 miesiące (już nie pamiętam dokładnie) a chyba warto było czekać, bo na nasze małżeńskie pożycie nie narzekamy. Wręcz przeciwnie : P

PS W Wolnej chwili przekopie się przez twoje wątki dokładnie, bo aż mnie zaciekawiły ; )

Zaoszczędze Twój czas i wszystko Ci streszcze: Jestem kurwiarzem i hipokrytą pełnym kompleksów i z niskim poczuciem własnej wartości. smile

Nie dziękuj;)

112 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2023-04-08 21:41:45)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Mariusz 1984 napisał/a:
Legat napisał/a:

Nie wiem czy nie tym forum była historia żony, która została sama w domu, bo mąż pojechał za granicę pracować na nowy dom i lepsze życie. Okazało się, że sypiała prawie z każdym sąsiadem, właśnie w obawie o choroby weneryczne. Wszyscy chodzili się podśmiewali, tylko mąż nie wiedział dlaczego. W końcu żona musiała mu tam jakaś wersję sprzedać, bo było za grubo i się paliło.

Mowisz o tym jak maz nagral film z ukrycia jak placzaca zona przyznaje sie do tego ?

Ja znam sytuacje odwrotną jest chodzi o płeć, bo też facet zarabiał za granicą i bezczelnie kłamał iż żona go wyrzuciła i że ciągle tworzą mu się kamienie i dlatego ma na wszystko wyrąbane i tak poza pracą ciągle pije, ćpa i uprawia seks. Ktoś w końcu doniósł na niego i szybko wrócił na szczęście żona nie dała mu szansy znając prawdziwą wersję. Już tu nie chodziło o ćpanie picie  nawet zdradę, ale obrzydliwe publiczne z premedytacją obgadywanie i okłamywanie. Ta kobieta to przyjaciółka mojej żony bywała 2 razy u nas. Spokojna poukładana młoda i ambitna dziewczyna. Ponoć ten, co to wyglądał to jego kolega (tak się jego żonie przedstawił), ale on zna  prawdę i miał tego serdecznie dosyć.

113 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-04-09 22:36:17)

Odp: Problem z przeszłością kobiety

Nie czytałem całego wątku mniej więcej od momentu gadania o sukach, tresurze i dalej o kolejnych podejrzeniach o wywoływanie gównoburzy przez "tych samych" użytkowników tylko pod innymi nickami. Jeśli powtórzę coś co już było albo napiszę coś już nieaktualnego to przepraszam.

Czytając nawet pobieżnie temat widać spory rozrzut zdań na kwestię poruszoną przez autora. Każdy ma tu swoje zdanie i ja także przedstawię swoje. Ja wolałbym czegoś takiego nie wiedzieć i większość moich znajomych zgodziłaby się tu ze mną. 6 nieudanych związków i kolejne 6 relacji nie będących związkami ale z seksem przy czym nie ma pewności ile było "jednorazowych" spotkań w wieku 27lat to dużo. Ja osobiście nie mógłbym kontynuować relacji, w której dziewczyna w tym samym wieku co ja miała aż tylu. Te 2-3 to jest coś normalnego oczywiście jeśli faktycznie mówiły prawdę. Sam fakt 6 nieudanych związków już byłby dla mnie trochę niepokojący, ale to oczywiście tylko moje osobiste przekonania. Powiem wam szczerze, że aż boję się takiego scenariusza w przyszłości, że kiedyś pojawi się dziewczyna, o której zacznę myśleć jak o przyszłej żonie i okaże się, że ona też będzie miała podobną historię. Fakt seksu na pierwszym spotkaniu też byłby dla mnie niepokojący. Przecież na pierwszej randce dopiero się poznaje daną osobę, często jest to w ogóle pierwsze spotkanie "w realu" więc tak na prawdę nic się o tej osobie nie wie. Biorąc pod uwagę kwestię chociażby możliwości zarażenia się chorobą weneryczną to już skorzystanie z usługi prostytutki jest chyba bezpieczniejsze. Większość z nich żeby nie wypaść z rynku musi się regularnie badać, oczywiście mowa tu wyłącznie o tych pracujących na własnej działalności.

Autorze ostateczna decyzja oczywiście należy do ciebie ale moim osobistym zdaniem nie powinieneś się pchać w ten związek. Niestety ale "taka" historia tej dziewczyny nie świadczy o niej najlepiej zarówno jako kobiecie jak i człowieku. Nie znam jej ale z samego opisu wygląda na osobę nie szanującą zarówno siebie jak i innych, a dopiero teraz, kiedy spotkała ciebie pierwszy raz zastanowiła się nad swoim postępowaniem. Problem w tym, że nie wiemy czy faktycznie ruszyło ją sumienie i ma chęć wyrażenia skruchy czy jednak cię oszukuję. Sam fakt powstania tego tematu znaczy, że się wahasz, że czujesz się niepewnie, że masz wątpliwości czy jej zaufać. I te wątpliwości będą cię dręczyć cały czas, a nawet będą coraz silniejsze. Po samym jej "wyznaniu grzechów" już straciłeś do niej zaufanie i osobiście wątpię byś je odzyskał.

Jeszcze kilka kwestii mnie zastanawia:

1. Czemu ona się do tego przyznała wiedząc, że reakcja będzie raczej niezbyt przyjemna?

2. Czytając niektóre posty zarówno w tym temacie jak i w innych zaczynam się zastanawiać kiedy nasza cywilizacja zbłądziła? Wytłumaczcie mi dlaczego się piętnuję kogoś kto nigdy nie miał nikogo i jest na przykład tym 30 letnim prawiczkiem, a już osobę, która do tego 30 roku życia miała 10-20 partnerów seksualnych uznaje się za normalną?

3. Jak w ogóle można uznawać seks na pierwszej randce za coś dobrego czy nawet normalnego? Byłbym wdzięczny gdyby ktoś choć spróbował mi to wytłumaczyć bo na prawdę tego nie rozumiem.

114 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2023-04-09 23:44:39)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:

1. Czemu ona się do tego przyznała wiedząc, że reakcja będzie raczej niezbyt przyjemna?

2. Czytając niektóre posty zarówno w tym temacie jak i w innych zaczynam się zastanawiać kiedy nasza cywilizacja zbłądziła? Wytłumaczcie mi dlaczego się piętnuję kogoś kto nigdy nie miał nikogo i jest na przykład tym 30 letnim prawiczkiem, a już osobę, która do tego 30 roku życia miała 10-20 partnerów seksualnych uznaje się za normalną?

3. Jak w ogóle można uznawać seks na pierwszej randce za coś dobrego czy nawet normalnego? Byłbym wdzięczny gdyby ktoś choć spróbował mi to wytłumaczyć bo na prawdę tego nie rozumiem.

Ludzie są różni. Jedni mają pewne wartości i moralność inni nie ...

Osobiście uważam że jak facet miał max 3 partnerki to powinien szukać kandydatki na partnerkę/żonę z podobną przeszłością.

A osoby które miały kilkadziesiąt czy jeszcze więcej partnerów niech szukają sobie podobnych.
Wtedy nie będzie problemu smile

Tyle że tutaj jedna pani która ma za męża byłego ruchacza że nawet ruchacz nie jest zainteresowany kobietą podobną do niego smile
Tylko szuka kobiety która miała bardzo mało partnerów i ... miała kręgosłup moralny smile

Myślę że te panie (a także panowie) jak chcą się ustatkować to zaczynają mieć świadomość że ich przeszłość ma duże znaczenie i dla wielu osób ta przeszłość będzie całkowicie nieakceptowalna i będzie powodem zakończenia znajomości ...
No cóż jak ktoś nie myślał wcześniej głową że każde zachowania mają swoje konsekwencje później odczuwa tego skutki ..

Raczej żadne normalny facet nie będzie chciał za żonę/partnerkę kobiety która była "gościnna a kroku" i gościła wielu gości ..
I tak samo prawie żadna kobieta nie będzie chciała mieć za męża faceta który zaliczał wszystko co tylko na dziurę ...

115

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:

Jeszcze kilka kwestii mnie zastanawia:

1. Czemu ona się do tego przyznała wiedząc, że reakcja będzie raczej niezbyt przyjemna?

2. Czytając niektóre posty zarówno w tym temacie jak i w innych zaczynam się zastanawiać kiedy nasza cywilizacja zbłądziła? Wytłumaczcie mi dlaczego się piętnuję kogoś kto nigdy nie miał nikogo i jest na przykład tym 30 letnim prawiczkiem, a już osobę, która do tego 30 roku życia miała 10-20 partnerów seksualnych uznaje się za normalną?

3. Jak w ogóle można uznawać seks na pierwszej randce za coś dobrego czy nawet normalnego? Byłbym wdzięczny gdyby ktoś choć spróbował mi to wytłumaczyć bo na prawdę tego nie rozumiem.

To proste, lewactwo i media głównego nurtu doprowadziły do upadku zasad moralnych, na dodatek degeneracja nadal jest promowana.

116

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Kaszpir007 napisał/a:
Shinigami napisał/a:

1. Czemu ona się do tego przyznała wiedząc, że reakcja będzie raczej niezbyt przyjemna?

2. Czytając niektóre posty zarówno w tym temacie jak i w innych zaczynam się zastanawiać kiedy nasza cywilizacja zbłądziła? Wytłumaczcie mi dlaczego się piętnuję kogoś kto nigdy nie miał nikogo i jest na przykład tym 30 letnim prawiczkiem, a już osobę, która do tego 30 roku życia miała 10-20 partnerów seksualnych uznaje się za normalną?

3. Jak w ogóle można uznawać seks na pierwszej randce za coś dobrego czy nawet normalnego? Byłbym wdzięczny gdyby ktoś choć spróbował mi to wytłumaczyć bo na prawdę tego nie rozumiem.

Ludzie są różni. Jedni mają pewne wartości i moralność inni nie ...

Osobiście uważam że jak facet miał max 3 partnerki to powinien szukać kandydatki na partnerkę/żonę z podobną przeszłością.

A osoby które miały kilkadziesiąt czy jeszcze więcej partnerów niech szukają sobie podobnych.


Kilkudziesieciu?  To ambitnie mierzysz wink o ile dla kobiety kilkadziesiat partnerów to zaden problem,poniewaz seks jest na wyciagniecie rekim,  to facet jednak musiałby sie bardzo postarac. No chyba ze jest z topowej 20 % samców, takim to same dziewczyny wskakuja do lozka.  Nie znam zadnego faceta w moim otoczeniu ktory miałby licznik 20+

117

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:

Jeszcze kilka kwestii mnie zastanawia:

1. Czemu ona się do tego przyznała wiedząc, że reakcja będzie raczej niezbyt przyjemna?

2. Czytając niektóre posty zarówno w tym temacie jak i w innych zaczynam się zastanawiać kiedy nasza cywilizacja zbłądziła? Wytłumaczcie mi dlaczego się piętnuję kogoś kto nigdy nie miał nikogo i jest na przykład tym 30 letnim prawiczkiem, a już osobę, która do tego 30 roku życia miała 10-20 partnerów seksualnych uznaje się za normalną?

3. Jak w ogóle można uznawać seks na pierwszej randce za coś dobrego czy nawet normalnego? Byłbym wdzięczny gdyby ktoś choć spróbował mi to wytłumaczyć bo na prawdę tego nie rozumiem.

1. Już pisałem wyżej: minimalizowała straty. Miała pecha że jedno z tych szybkich pójść do łóżka zaliczyła z kolegą brata autora,  więc opinię puszczalskiej to ona ma nie gdzieś w dalekim świecie,tylko bezpośrednio w środowisku autora. To była tylko kwestia czasu kiedy sprawa wyjdzie na jaw i to z hukiem; liczyła że jak "szczerze wyzna"  to może weźmie go na litość i jej się uda.

2. Tak na dobrą sprawę i jednym I z drugim przypadkuem najpewniej jest coś nie tak.

3. Coś takiego zdarzyło mi się raz, nie jest to dobre, nie powinno tak sie dziać i biorę całą winę za to zdarzenie na siebie.

118

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Nowe_otwarcie napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Jeszcze kilka kwestii mnie zastanawia:

1. Czemu ona się do tego przyznała wiedząc, że reakcja będzie raczej niezbyt przyjemna?

2. Czytając niektóre posty zarówno w tym temacie jak i w innych zaczynam się zastanawiać kiedy nasza cywilizacja zbłądziła? Wytłumaczcie mi dlaczego się piętnuję kogoś kto nigdy nie miał nikogo i jest na przykład tym 30 letnim prawiczkiem, a już osobę, która do tego 30 roku życia miała 10-20 partnerów seksualnych uznaje się za normalną?

3. Jak w ogóle można uznawać seks na pierwszej randce za coś dobrego czy nawet normalnego? Byłbym wdzięczny gdyby ktoś choć spróbował mi to wytłumaczyć bo na prawdę tego nie rozumiem.

1. Już pisałem wyżej: minimalizowała straty. Miała pecha że jedno z tych szybkich pójść do łóżka zaliczyła z kolegą brata autora,  więc opinię puszczalskiej to ona ma nie gdzieś w dalekim świecie,tylko bezpośrednio w środowisku autora. To była tylko kwestia czasu kiedy sprawa wyjdzie na jaw i to z hukiem; liczyła że jak "szczerze wyzna"  to może weźmie go na litość i jej się uda.

2. Tak na dobrą sprawę i jednym I z drugim przypadkuem najpewniej jest coś nie tak.

3. Coś takiego zdarzyło mi się raz, nie jest to dobre, nie powinno tak sie dziać i biorę całą winę za to zdarzenie na siebie.


Dlaczego seks na 1 randce odbierasz jako cos,  za co czujesz sie winny?

119

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Mariusz 1984 napisał/a:

Nie znam zadnego faceta w moim otoczeniu ktory miałby licznik 20+

A w czasie drugiej wojny światowej przyfrontowe prostytutki, obsługiwały w ciągu doby do 20 chłopa. Tak to wygląda. Osobiście znam przypadek, gdy dziewczyna pod klubem obsłużyła 3 kolegów w godzinkę. No i co powiesz?
Facet dość, że biologicznie ma ograniczenia, to jeszcze musi poczynić wysiłki, by sobie zorganizować to, co kobiecie przychodzi ot tak.

120

Odp: Problem z przeszłością kobiety
gargamelon napisał/a:

Dzień dobry,

od miesiąca spotykam się z dziewczyną, już od pierwszego spotkania były pozytywne fale i zainteresowanie obu stron. Kolejne spotkania (myślę, że mamy ich na koncie około 10 w tym momencie) stopniowo pokazywały mi, że chyba po długich poszukiwaniach znalazłem kogoś, kto mógłby zostać w przyszłości moją żoną - pierwszy raz tak po cichu sobie pomyślałem. Podobne wartości, wspólne zainteresowania, w ogóle każde spotkanie mijało nam jak 5 minut. Były namiętne pocałunki, kwiatki itp. - wszystko dobrze się układało. Zauroczyłem się, ona też.

Wczoraj powiedziała mi, że musi mi coś powiedzieć i ku mojemu zdziwieniu postanowiła mi opowiedzieć dość szczegółowo swoją historię relacji damsko-męskich. Ma 27 lat. Okazało się, że jest po 6 związkach (najdłuższy 4 lata, a najkrótszy 5 miesięcy) i 6 relacjach, które nie były związkami i trwały zazwyczaj 5 - 6 spotkań i kończyły się seksem. Jedna z tych krótkich relacji była z dobrym kolegą mojego brata... Jeden z jej związków zaczął się od seksu na pierwszym spotkaniu, a 2 tygodnie zanim się poznaliśmy miała miejsce jedna z tych krótkich relacji również zakończona seksem. Takie fakty mi przedstawiła.

Wydaje mi się, że cała ta jej opowieść pojawiła się dlatego, że na przedostatnim spotkaniu zapytała mnie z iloma kobietami byłem - odpowiedziałem jej, że z 2 i temat jakoś się wtedy rozmył - chyba poczuła, że mamy dużą dysproporcję i chciała, żebym o tym wszystkim wiedział.

No właśnie... jak to usłyszałem to byłem w szoku, moje poprzednie dziewczyny miały po 2 partnerów i to wydawało mi się normalną sprawą. Teraz poczułem jakąś blokadę, nie wiem, czy jestem w stanie to zaakceptować - mam bałagan w głowie po tej opowieści. Jest dwa tygodnie po ostatniej relacji, miała
12 partnerów, w tym zdarzył się seks na pierwszym spotkaniu i do tego jeszcze kolega brata w to wmieszany...

Powiedziała mi, że jest świadoma, że to może być dla mnie za dużo, ale że bardzo żałuje, że ma tyle tych kontaktów seksualnych i zdaje sobie sprawę, że mogę tego nie zaakceptować i jej podziękować. Odpowiedziałem, że muszę to przemyśleć i porozmawiamy jutro - no i tak siedzę i myślę, w nocy nie mogłem spać - nie wiem co zrobić.

Może ktoś coś podpowie? Podzieli się swoim doświadczeniem?

Zależy Autorze jak ją i siebie widzisz, jeśli jako Czasoumilacz to jak najbardziej nadaje się, lecz jeśli chodzi o coś poważnego, to niestety ale jednak nie z tą osobą.

A czemu Ci to wszystko nie pytana powiedziała..? Bo dowiedziałbyś się tych rewelacji tak czy siak w niedalekiej przyszłości z innego źródła.

121

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Legat napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:

Nie znam zadnego faceta w moim otoczeniu ktory miałby licznik 20+

A w czasie drugiej wojny światowej przyfrontowe prostytutki, obsługiwały w ciągu doby do 20 chłopa. Tak to wygląda. Osobiście znam przypadek, gdy dziewczyna pod klubem obsłużyła 3 kolegów w godzinkę. No i co powiesz?
Facet dość, że biologicznie ma ograniczenia, to jeszcze musi poczynić wysiłki, by sobie zorganizować to, co kobiecie przychodzi ot tak.

No to jest dokładnie to o czym mówię.
Kobiety mają seks na wyciągnięcie ręki, chociażby przez Tinder. Faceci muszą zainwestować zasoby.
Wierzę ze znasz taka osobę która miała 3 gości w godzinę. Sam kiedyś poznałem na tinder dziewczyne , po tygodniu pisania zaprosiła mnie do siebie do domu na randkę:p Od momentu wejścia do domu wypiliśmy ćwiartkę na start a po 20 minutach już ja grzmocilem oparta o blat kuchenny. Teraz pomyśl ilu takich gości jak ja taka dziewczyna ma w ciągu powiedzmy roku.

122

Odp: Problem z przeszłością kobiety
assassin napisał/a:
gargamelon napisał/a:

Dzień dobry,

od miesiąca spotykam się z dziewczyną, już od pierwszego spotkania były pozytywne fale i zainteresowanie obu stron. Kolejne spotkania (myślę, że mamy ich na koncie około 10 w tym momencie) stopniowo pokazywały mi, że chyba po długich poszukiwaniach znalazłem kogoś, kto mógłby zostać w przyszłości moją żoną - pierwszy raz tak po cichu sobie pomyślałem. Podobne wartości, wspólne zainteresowania, w ogóle każde spotkanie mijało nam jak 5 minut. Były namiętne pocałunki, kwiatki itp. - wszystko dobrze się układało. Zauroczyłem się, ona też.

Wczoraj powiedziała mi, że musi mi coś powiedzieć i ku mojemu zdziwieniu postanowiła mi opowiedzieć dość szczegółowo swoją historię relacji damsko-męskich. Ma 27 lat. Okazało się, że jest po 6 związkach (najdłuższy 4 lata, a najkrótszy 5 miesięcy) i 6 relacjach, które nie były związkami i trwały zazwyczaj 5 - 6 spotkań i kończyły się seksem. Jedna z tych krótkich relacji była z dobrym kolegą mojego brata... Jeden z jej związków zaczął się od seksu na pierwszym spotkaniu, a 2 tygodnie zanim się poznaliśmy miała miejsce jedna z tych krótkich relacji również zakończona seksem. Takie fakty mi przedstawiła.

Wydaje mi się, że cała ta jej opowieść pojawiła się dlatego, że na przedostatnim spotkaniu zapytała mnie z iloma kobietami byłem - odpowiedziałem jej, że z 2 i temat jakoś się wtedy rozmył - chyba poczuła, że mamy dużą dysproporcję i chciała, żebym o tym wszystkim wiedział.

No właśnie... jak to usłyszałem to byłem w szoku, moje poprzednie dziewczyny miały po 2 partnerów i to wydawało mi się normalną sprawą. Teraz poczułem jakąś blokadę, nie wiem, czy jestem w stanie to zaakceptować - mam bałagan w głowie po tej opowieści. Jest dwa tygodnie po ostatniej relacji, miała
12 partnerów, w tym zdarzył się seks na pierwszym spotkaniu i do tego jeszcze kolega brata w to wmieszany...

Powiedziała mi, że jest świadoma, że to może być dla mnie za dużo, ale że bardzo żałuje, że ma tyle tych kontaktów seksualnych i zdaje sobie sprawę, że mogę tego nie zaakceptować i jej podziękować. Odpowiedziałem, że muszę to przemyśleć i porozmawiamy jutro - no i tak siedzę i myślę, w nocy nie mogłem spać - nie wiem co zrobić.

Może ktoś coś podpowie? Podzieli się swoim doświadczeniem?

Zależy Autorze jak ją i siebie widzisz, jeśli jako Czasoumilacz to jak najbardziej nadaje się, lecz jeśli chodzi o coś poważnego, to niestety ale jednak nie z tą osobą.

A czemu Ci to wszystko nie pytana powiedziała..? Bo dowiedziałbyś się tych rewelacji tak czy siak w niedalekiej przyszłości z innego źródła.

Ewentualnie podchodzi do tego w taki sposób, ze skoro mu powiedziała to znaczy ze jest szczera. I autor to doceni.

123 Ostatnio edytowany przez assassin (2023-04-10 12:45:57)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Mariusz 1984 napisał/a:
Legat napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:

Nie znam zadnego faceta w moim otoczeniu ktory miałby licznik 20+

A w czasie drugiej wojny światowej przyfrontowe prostytutki, obsługiwały w ciągu doby do 20 chłopa. Tak to wygląda. Osobiście znam przypadek, gdy dziewczyna pod klubem obsłużyła 3 kolegów w godzinkę. No i co powiesz?
Facet dość, że biologicznie ma ograniczenia, to jeszcze musi poczynić wysiłki, by sobie zorganizować to, co kobiecie przychodzi ot tak.

No to jest dokładnie to o czym mówię.
Kobiety mają seks na wyciągnięcie ręki, chociażby przez Tinder. Faceci muszą zainwestować zasoby.
Wierzę ze znasz taka osobę która miała 3 gości w godzinę. Sam kiedyś poznałem na tinder dziewczyne , po tygodniu pisania zaprosiła mnie do siebie do domu na randkę:p Od momentu wejścia do domu wypiliśmy ćwiartkę na start a po 20 minutach już ja grzmocilem oparta o blat kuchenny. Teraz pomyśl ilu takich gości jak ja taka dziewczyna ma w ciągu powiedzmy roku.

Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że bzykanie z kimś takim to nie jest powód do dumy a do ujmy...?

Edit. Szczerość... Chciała chronić swój tyłek i tyle w temacie.

124

Odp: Problem z przeszłością kobiety
assassin napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:
Legat napisał/a:

A w czasie drugiej wojny światowej przyfrontowe prostytutki, obsługiwały w ciągu doby do 20 chłopa. Tak to wygląda. Osobiście znam przypadek, gdy dziewczyna pod klubem obsłużyła 3 kolegów w godzinkę. No i co powiesz?
Facet dość, że biologicznie ma ograniczenia, to jeszcze musi poczynić wysiłki, by sobie zorganizować to, co kobiecie przychodzi ot tak.

No to jest dokładnie to o czym mówię.
Kobiety mają seks na wyciągnięcie ręki, chociażby przez Tinder. Faceci muszą zainwestować zasoby.
Wierzę ze znasz taka osobę która miała 3 gości w godzinę. Sam kiedyś poznałem na tinder dziewczyne , po tygodniu pisania zaprosiła mnie do siebie do domu na randkę:p Od momentu wejścia do domu wypiliśmy ćwiartkę na start a po 20 minutach już ja grzmocilem oparta o blat kuchenny. Teraz pomyśl ilu takich gości jak ja taka dziewczyna ma w ciągu powiedzmy roku.

Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że bzykanie z kimś takim to nie jest powód do dumy a do ujmy...?

Edit. Szczerość... Chciała chronić swój tyłek i tyle w temacie.

Nie jest to powód do dumy. Ale do ujmy? Dlaczego?

125 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-04-10 15:26:39)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Mariusz 1984 napisał/a:

Nie jest to powód do dumy. Ale do ujmy? Dlaczego?

Czy ty na prawdę o to pytasz? Czy to tylko sarkazm?

Mariusz 1984 napisał/a:

Sam kiedyś poznałem na tinder dziewczyne , po tygodniu pisania zaprosiła mnie do siebie do domu na randkę:p Od momentu wejścia do domu wypiliśmy ćwiartkę na start a po 20 minutach już ja grzmocilem oparta o blat kuchenny.

Wiesz jak to brzmi? Powiedzieć, że to patologia to prawie nic nie powiedzieć. Jeszcze chyba nigdy nie słyszałem o tak skrajnej głupocie żeby po tygodniu znajomości i to jeszcze internetowej zaprosić tak na prawdę obcego typa do siebie do domu, na wejście pić wódę i za przeproszeniem od razu "dać dupy". Ja nie chciałbym nawet palcem tknąć tego czegoś bo kobietą to ciężko nazwać, a te laski z klubu zaliczające po 3 kolesi w jedną noc to ten sam sort jeśli nie jeszcze gorszy. Nawet najtańsza prostytutka przy nich to dama. Zero szacunku do samej siebie, niewyobrażalna głupota i totalnie prymitywne myślenie za pomocą nie mózgu, a tego co na dole. A ty godząc się na to, uznając za dobre czy normalne i co najgorsze wykorzystując jej głupotę niestety jesteś niewiele lepszy, oczywiście jeśli to wszystko prawda, a nie tylko wymyślona historia.

126 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-04-10 17:54:06)

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Mariusz 1984 napisał/a:

po tygodniu ... już ja grzmocilem oparta o blat kuchenny.

Tydzień i seks... to nawet długo.



Kobiety mają seks na wyciągnięcie ręki

Sam seks nie jest dla nich tak samo  wartościowy jak dla mężczyzn... smile

127

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:

Nie jest to powód do dumy. Ale do ujmy? Dlaczego?

Czy ty na prawdę o to pytasz? Czy to tylko sarkazm?

Mariusz 1984 napisał/a:

Sam kiedyś poznałem na tinder dziewczyne , po tygodniu pisania zaprosiła mnie do siebie do domu na randkę:p Od momentu wejścia do domu wypiliśmy ćwiartkę na start a po 20 minutach już ja grzmocilem oparta o blat kuchenny.

Wiesz jak to brzmi? Powiedzieć, że to patologia to prawie nic nie powiedzieć. Jeszcze chyba nigdy nie słyszałem o tak skrajnej głupocie żeby po tygodniu znajomości i to jeszcze internetowej zaprosić tak na prawdę obcego typa do siebie do domu, na wejście pić wódę i za przeproszeniem od razu "dać dupy". Ja nie chciałbym nawet palcem tknąć tego czegoś bo kobietą to ciężko nazwać, a te laski z klubu zaliczające po 3 kolesi w jedną noc to ten sam sort jeśli nie jeszcze gorszy. Nawet najtańsza prostytutka przy nich to dama. Zero szacunku do samej siebie, niewyobrażalna głupota i totalnie prymitywne myślenie za pomocą nie mózgu, a tego co na dole. A ty godząc się na to, uznając za dobre czy normalne i co najgorsze wykorzystując jej głupotę niestety jesteś niewiele lepszy, oczywiście jeśli to wszystko prawda, a nie tylko wymyślona historia.

Oczywiscie, zgadzam sie z Toba. Wpuszczanie obcego faceta do domu i seks z nim po 20 minutach to skrajna niedopowiedzialnosc. Tylko ze problem polega na tym ze to nie moja sprawa. smile Tym bardziej ze takim zachowaniem dziewczyna udowodniła  ze nie jest materialem na zwiazek .

128

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Gary napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:

po tygodniu ... już ja grzmocilem oparta o blat kuchenny.

Tydzień i seks... to nawet długo.

No, tak powiedziałbym , standardowo tongue

129

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Shinigami napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:

Nie jest to powód do dumy. Ale do ujmy? Dlaczego?

Czy ty na prawdę o to pytasz? Czy to tylko sarkazm?

Mariusz 1984 napisał/a:

Sam kiedyś poznałem na tinder dziewczyne , po tygodniu pisania zaprosiła mnie do siebie do domu na randkę:p Od momentu wejścia do domu wypiliśmy ćwiartkę na start a po 20 minutach już ja grzmocilem oparta o blat kuchenny.

Wiesz jak to brzmi? Powiedzieć, że to patologia to prawie nic nie powiedzieć. Jeszcze chyba nigdy nie słyszałem o tak skrajnej głupocie żeby po tygodniu znajomości i to jeszcze internetowej zaprosić tak na prawdę obcego typa do siebie do domu, na wejście pić wódę i za przeproszeniem od razu "dać dupy". Ja nie chciałbym nawet palcem tknąć tego czegoś bo kobietą to ciężko nazwać, a te laski z klubu zaliczające po 3 kolesi w jedną noc to ten sam sort jeśli nie jeszcze gorszy. Nawet najtańsza prostytutka przy nich to dama. Zero szacunku do samej siebie, niewyobrażalna głupota i totalnie prymitywne myślenie za pomocą nie mózgu, a tego co na dole. A ty godząc się na to, uznając za dobre czy normalne i co najgorsze wykorzystując jej głupotę niestety jesteś niewiele lepszy, oczywiście jeśli to wszystko prawda, a nie tylko wymyślona historia.

Zero szacunku do samej siebie bo?
Bo miała ochotę na seks i postanowiła ten seks uprawiać? No straszna patologia big_smile jak ona śmiała, powonna przecież udawać, że seks to tylko z mężem, pod kołdrą i po ciemku, no nie? Inaczej to gorzej niż prostytutka.

130

Odp: Problem z przeszłością kobiety
Mariusz 1984 napisał/a:
Shinigami napisał/a:
Mariusz 1984 napisał/a:

Nie jest to powód do dumy. Ale do ujmy? Dlaczego?

Czy ty na prawdę o to pytasz? Czy to tylko sarkazm?

Mariusz 1984 napisał/a:

Sam kiedyś poznałem na tinder dziewczyne , po tygodniu pisania zaprosiła mnie do siebie do domu na randkę:p Od momentu wejścia do domu wypiliśmy ćwiartkę na start a po 20 minutach już ja grzmocilem oparta o blat kuchenny.

Wiesz jak to brzmi? Powiedzieć, że to patologia to prawie nic nie powiedzieć. Jeszcze chyba nigdy nie słyszałem o tak skrajnej głupocie żeby po tygodniu znajomości i to jeszcze internetowej zaprosić tak na prawdę obcego typa do siebie do domu, na wejście pić wódę i za przeproszeniem od razu "dać dupy". Ja nie chciałbym nawet palcem tknąć tego czegoś bo kobietą to ciężko nazwać, a te laski z klubu zaliczające po 3 kolesi w jedną noc to ten sam sort jeśli nie jeszcze gorszy. Nawet najtańsza prostytutka przy nich to dama. Zero szacunku do samej siebie, niewyobrażalna głupota i totalnie prymitywne myślenie za pomocą nie mózgu, a tego co na dole. A ty godząc się na to, uznając za dobre czy normalne i co najgorsze wykorzystując jej głupotę niestety jesteś niewiele lepszy, oczywiście jeśli to wszystko prawda, a nie tylko wymyślona historia.

Oczywiscie, zgadzam sie z Toba. Wpuszczanie obcego faceta do domu i seks z nim po 20 minutach to skrajna niedopowiedzialnosc. Tylko ze problem polega na tym ze to nie moja sprawa. smile Tym bardziej ze takim zachowaniem dziewczyna udowodniła  ze nie jest materialem na zwiazek .

Nie tylko ona to udowodniła w tej sytuacji. Nie tylko ona...

Posty [ 66 do 130 z 248 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem z przeszłością kobiety

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024