netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wstydzi/ nie zależy mu?

139 odpowiedzi9 188 wyświetleńzałożony przez Sroda3, 16.03.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wstydzi/ nie zależy mu?

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 140 z 140 ]

131

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:

A może oba.
Jesteśmy razem prawie 2 lata. Przez ten czas nie przedstawił mnie nikomu. Nie chce też poznać ani mojej rodziny ani znajomych. Czuję się jak śmieć. 
Pewnie głupio to zabrzmi, ale poza tym jest wszystko ok. Spędzamy razem czas, jak się spotykamy to cały czas gadamy i śmiejemy się. Chyba dlatego jest mi trudno. Jednocześnie czuję się szczęśliwa i nieszczęśliwa. Rozmowa na ten temat skutkuje calkowitym wycofaniem z jego strony. Pierwsza rozmowa była dla mnie jak zderzenie z pociągiem. Bo niby wszystko jest ok, ja poruszam temat zapoznania rodziny i słyszę, że On w sumie nic mi nie obiecywał , nie chciał ze mną być. Byłam zszokowana, bo czegoś takiego się nie spodziewałam. Moja reakcja byla żałosna, nie chciałam się rozstawać. Cała sytuacja była dla mnie niezrozumiała. Spędzał ze mną tyle czasu, wydawało mi się, że jest ok. Wstyd się przyznać, ale dzwoniłam i mówiłam, że nie chcę się rozstawać. No i byliśmy dalej razem. Po jakimś czasie porozmawiałam z koleżanką.
Koleżanka zasugerowała, że pewnie On chcę się rozstać, a nie umie tego powiedzieć i po prostu trafiła się okazja do wycofania przy okazji rozmowy o zapoznaniu rodziny. A ja swoją reakcją to rozstanie utrudniłam. Cały czas myślałam o tym co powiedziała. Postanowilam więc ponownie poruszyć temat poznania rodziny i reakcja byla taka sama. Ja nic od Ciebie nie chce itp. To była reakcja której się spodziewałam, przygotowałam sobie jak zachowac sie w takiej sytuacji. Po prostu powiedziałam, że ok. Uznałam, że teoria koleżanki to rzeczywistość. Powiedziałam, więc, że odchodzę. Na drugi dzień spakowałam wszystkie jego rzeczy i poprosiłam koleżankę, żeby je odwiozła i odebrala moje rzeczy. Zadzwonił, że sam odda mi te rzeczy. No i czekałam. Miał je oddać na drugi dzień, zadzwonił, że nie da rady i przywiezie kolejnego dnia. Kolejnego dnia nawet się nie odezwał. Potem wyznaczył kolejny termin, w którym rzeczy nie oddal. W końcu napisałam smsa, że proszę o jak najszybszy zwrot rzeczy.
Po tym ponagleniu w końcu je przywiózł. Byłam w trakcie remontu. Powiedział, że pomoże mi z tym remontem, bo wcześniej się do tego zobowiązał. Przyjeżdżał codziennie, widziałam, że chce się pogodzić. Wróciliśmy do siebie. Bardzo się stara od tego momentu.
Ale zapoznania rodziny nie zaproponował. Tematu nie porusza. Wydaje mi się, że nie zaproponuje. Nie rozumiem, więc po co się starał wrócić. Mi w tym momencie jest ciężej myśleć o rozstaniu.
I jak myślę o jego poprzednich związkach, to nigdy nie zrobił żadnego poważnego kroku wobec swoich ex. Z jedną był 6 lat- bez wspólnego mieszkania, oświadczyn, nic. Ale przynajmniej rodzina o Niej wiedziała. Z drugą zamieszkał dopiero jak zaliczyli wpadkę. Ślubu nie wzięli mimo, że Ona bardzo chciała. Podsumowując nie podjął żadnych poważnych zobowiązań w stosunku do żadnej z moich poprzedniczek i wydaję mi się, że powielam ich los. Jednocześnie mówi mi, że mam wszystko czego On potrzebuje od kobiety, że nie miał tego w poprzednich związkach. Ale gdy dochodzi do rozmowy o poważnych krokach to włącza się pełny wsteczny. Zachowuje się jak nienormalny człowiek. A ja w jednej chwili staję się obcą, niepotrzebną osobą. Mam koleżankę, która się podobnie zachowuje. Patrzę na swoją sytuację trochę przez jej pryzmat, ale nie wiem czy słusznie. Koleżanka ucieka ze związku zawsze jak robi się poważnie. Potem strasznie cierpi i żałuje. W ten sposób rozwaliła swój najważniejszy związek- uciekla, gdy On chciał zamieszkać razem.  Potem latami płakała za tym chłopakiem. Ale czy to mój przypadek, to nie wiem. Chcialabym, żeby ktoś spojrzał z boku, bez emocji. Szkoda mi tego rzucać. Zależy mi.
Zastanawiam się czy w takim przypadku może pomóc terapia. Czy po prostu dać sobie spokój.

Jest kilka opcji.

1) Jesteś tymczasowa
2) Ma jakiś kompleks i szuka ideału, żeby np. podbić ego i jesteś niewystarczająca do pochwalenia się
3) Nie zależy mu na związkach (przynajmniej teraz) i nie bierze nic na poważnie.

Z Terapią, psychologiem spoko pomysł, może się dowie sam czego oczekuje, bo możliwe ze sam nie wie.

132

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Dziewczyny, napadłyście na mnie, ale gdzieś  ta  uczciwość powinna być, nie wprowadza się kogoś  w błąd i nie pozwala, by snuł nierealne wizje, bo mu tak wygodnie. Jest sporo dziewczyn, które sobie myślą: a, jesteśmy ze sobą, to znaczy od razu ślub, dzieci wspólne życie.
A tu od razu w głowie tego człowieka, w którym są strasznie zakochane, dzieją się kalkulacje: dobra, fajnie z nią jest, ale jak ja pokażą ją kumplom albo powiem rodzinie, co sobie pomyślą albo ona jest dobra na teraz, a potem się zobaczy.
Zgoda, on jej po dwóch latach powiedziała, że nie chce związku, powinna to przyjąć do wiadomości i odejść. Na tym powinien być koniec. Ale nie, on przyjeżdża, pomaga w remoncie i dalej wszystko dzieje się od nowa. Gdyby to była doświadczona kobieta, od razu wiedziałaby, o co chodzi, ale tak nie jest.

133

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Tamiraa napisał/a:

Dziewczyny, napadłyście na mnie, ale gdzieś  ta  uczciwość powinna być, nie wprowadza się kogoś  w błąd i nie pozwala, by snuł nierealne wizje, bo mu tak wygodnie. Jest sporo dziewczyn, które sobie myślą: a, jesteśmy ze sobą, to znaczy od razu ślub, dzieci wspólne życie.

Oczywiście, że uczciwość jest ogromnie ważna, właściwie niemal kluczowa, nigdzie nie napisałam, że jest inaczej, chodzi jedynie o to, że świat nie jest idealny, nie wszyscy są szczerzy i uczciwi, dlatego sami musimy patrzeć szeroko otwartymi oczami i nie udawać, że nie ma problemu, kiedy dostajemy wyraźne sygnały, że jest.

134

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Olinka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Dziewczyny, napadłyście na mnie, ale gdzieś  ta  uczciwość powinna być, nie wprowadza się kogoś  w błąd i nie pozwala, by snuł nierealne wizje, bo mu tak wygodnie. Jest sporo dziewczyn, które sobie myślą: a, jesteśmy ze sobą, to znaczy od razu ślub, dzieci wspólne życie.

Oczywiście, że uczciwość jest ogromnie ważna, właściwie niemal kluczowa, nigdzie nie napisałam, że jest inaczej, chodzi jedynie o to, że świat nie jest idealny, nie wszyscy są szczerzy i uczciwi, dlatego sami musimy patrzeć szeroko otwartymi oczami i nie udawać, że nie ma problemu, kiedy dostajemy wyraźne sygnały, że jest.

Podpinam się. My nie napadamy na Ciebie, w żadnym wypadku - a na pewno nie to było naszym celem. W moim odczuciu zwracamy uwagę na przerzucanie winy i obarczanie nią nie tą osobę, którą powinnaś. Brutalne, ale szczere - dlaczego miał kończyć coś, co było dla niego korzystne? Tacy są ludzie. Autorka ewidentnie nie chciała zakończyć po jego 'deklaracji' a teraz zbiera tego konsekwencje.

135 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-03-28 08:22:31)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
KoloroweSny napisał/a:
Olinka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Dziewczyny, napadłyście na mnie, ale gdzieś  ta  uczciwość powinna być, nie wprowadza się kogoś  w błąd i nie pozwala, by snuł nierealne wizje, bo mu tak wygodnie. Jest sporo dziewczyn, które sobie myślą: a, jesteśmy ze sobą, to znaczy od razu ślub, dzieci wspólne życie.

Oczywiście, że uczciwość jest ogromnie ważna, właściwie niemal kluczowa, nigdzie nie napisałam, że jest inaczej, chodzi jedynie o to, że świat nie jest idealny, nie wszyscy są szczerzy i uczciwi, dlatego sami musimy patrzeć szeroko otwartymi oczami i nie udawać, że nie ma problemu, kiedy dostajemy wyraźne sygnały, że jest.

Podpinam się. My nie napadamy na Ciebie, w żadnym wypadku - a na pewno nie to było naszym celem. W moim odczuciu zwracamy uwagę na przerzucanie winy i obarczanie nią nie tą osobę, którą powinnaś. Brutalne, ale szczere - dlaczego miał kończyć coś, co było dla niego korzystne? Tacy są ludzie. Autorka ewidentnie nie chciała zakończyć po jego 'deklaracji' a teraz zbiera tego konsekwencje.

To prawda, że autorka nie chciała kończyć i do tej pory nie wiadomo czy zakończy w ogóle, bo jeśli dla niego jest to komfortowa sytuacja, a ona w dalszym ciągu zakochana, to musi dojść do jeszcze większego szoku, żeby padła taka znajomość.
Świat nie jest idealny, są ludzie i taborety. Może autorce taka relacja pasuje?
Ja nie myślałam, żeby przerzucać winę na partnera autorki,bo jest taki, a nie inny, a gdyby był inny nie doszłoby do czego doszło. Ale też nie można obarczać całą winą autorki zgodnie z tym, że wykorzystano cię, sama jesteś sobie winna, bo na to pozwoliłaś, czegoś  nie zauważyłaś, nie chciałaś przyjąć do wiadomości, nie pogodziłaś  się z tym, że twój ukochany właściwie nic do ciebie nie czuje.

136

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Tamiraa napisał/a:

Ale też nie można obarczać całą winą autorki zgodnie z tym, że wykorzystano cię,.

\

1. Tu w ogóle nie ma miejsca na kwestię jakiejś wny.

2. Nikt nikogo nie wykorzystał.

3. Masz rację, że są ludzie i taborety, więc przestań już wypisywać bzdury.

137

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Tamiraa napisał/a:

Ja nie myślałam, żeby przerzucać winę na partnera autorki,bo jest taki, a nie inny, a gdyby był inny nie doszłoby do czego doszło. Ale też nie można obarczać całą winą autorki zgodnie z tym, że wykorzystano cię, sama jesteś sobie winna, bo na to pozwoliłaś, czegoś  nie zauważyłaś, nie chciałaś przyjąć do wiadomości, nie pogodziłaś  się z tym, że twój ukochany właściwie nic do ciebie nie czuje.

Nie zauważyłam, żeby ktokolwiek całą winą obarczył Autorkę, podobnie jak nie zauważyłam, by w całości został nią obciążony jej partner.
Chodzi wyłącznie o to, by nie robić z niej ofiary sytuacji, bo to jest niezmiernie wygodna pozycja, ściągająca odpowiedzialność za świadomie podejmowane przez siebie decyzje. Zauroczenie, a nawet zakochanie też nie wpędza nas w pomroczność jasną, choć w wielu sytuacjach byłoby to bardzo wygodnym usprawiedliwieniem.

W każdym razie nie ma co udawać, że było inaczej - Autorka tkwiła w tej relacji, bo tego chciała.

138

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Olinka napisał/a:

Chodzi wyłącznie o to, by nie robić z niej ofiary sytuacji, bo to jest niezmiernie wygodna pozycja, ściągająca odpowiedzialność za świadomie podejmowane przez siebie decyzje. Zauroczenie, a nawet zakochanie też nie wpędza nas w pomroczność jasną, choć w wielu sytuacjach byłoby to bardzo wygodnym usprawiedliwieniem.

W każdym razie nie ma co udawać, że było inaczej - Autorka tkwiła w tej relacji, bo tego chciała.

Z tym się zgodzę, że niedobrze jest wchodzić w rolę ofiary, dobrze napisałaś Olinko.
Może autorka coś jeszcze doda  na ten temat?

139 Ostatnio edytowany przez gosialala (2023-03-29 14:46:51)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Autorka uciekła, bo trochę odeszłyście od sedna smile Mniejsza z tym, kto tu miał więcej winy. Już mleko się wylało i czas myśleć, co z tym zrobić.

Sroda3 napisał/a:

Rzeczy niewiele zostało. Głownie te związane z remontem- jakies narzędzia itp. Nie wiem co z nimi zrobić. Zwracać czy wywalić.

A czekanie na kontakt...hmm nie wiem czy czekam. Może jedynie w swoich gorszych momentach. A tak to pytam samą siebie - czy jemu zależało? Nie. A przecież jak komuś nie zależy, to nie będzie się kontaktował.

Ale i tak się słabo czuję. Wszystko jest takie bezbarwne.

Wywalić. Niczego nie zwracaj, bo to będzie tylko pretekst do kontaktu. Bądź uczciwa z sobą. Zero kontaktu.
W gorszych momentach czekasz, to na wszelki wypadek jednak poblokuj smile Czy jemu zależało? Nie na tyle, by z Tobą być na sto procent. Wszystko jest bezbarwne bez niego, ale z czasem przestanie, to więcej niż pewne. Pod warunkiem, że dasz szansę na coś nowego.

140

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
noben napisał/a:

przestań już wypisywać bzdury.

Skąd wiesz, czy to, o czym piszę  to są bzdury. Nie odpowiada ci, omijaj moje wypowiedzi, bo sama nie piszesz samych mądrości.

Posty [ 131 do 140 z 140 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wstydzi/ nie zależy mu?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026