netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wstydzi/ nie zależy mu?

139 odpowiedzi9 187 wyświetleńzałożony przez Sroda3, 16.03.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wstydzi/ nie zależy mu?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 140 ]

66 Ostatnio edytowany przez Sroda3 (2023-03-19 22:15:48)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Nie ma czasu na związek. Tyle.

Przyszedł, zobaczył paczki z szafkami. Powiedzial, że mi je poskręca. Poskręcał. Nie poruszałam tematu. Wychodząc powiedział, że nie ma czasu na związek. Ja tylko przytaknęłam. Wtedy powiedział, że ma ciężko z czasem. Zostawiłam bez komentarza i wyszedł. Żadnego przepraszam ani nic. Nie trwało to nawet minuty.

Nawet nie płaczę. Czuje tylko rozczarowanie.

Mam nadzieję, że będę czuła się tak jak teraz. Przy poprzednim rozstaniu od razu rozdzierało mi serce. Myślałam, że oszaleję.

67

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Po nocy jednak totalna rozsypka u mnie. Czuję się całkowicie załamana. A myślałam, że będzie dobrze, bo czuję ogromne rozczarowanie.

68

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:

Po nocy jednak totalna rozsypka u mnie. Czuję się całkowicie załamana. A myślałam, że będzie dobrze, bo czuję ogromne rozczarowanie.

To normalne. Przekuj rozczarowanie w złość na niego że z zimną krwią Cię zwodził i zmarnował Ci tyle lat życia.

69

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Nie chcę złości. Chciałabym obojętność.

Poza tym ten powód- brak czasu. To takie lekceważące. Jak to usłyszałam, to nawet o nic już nie pytalam.

70

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:

Nie chcę złości. Chciałabym obojętność.

Poza tym ten powód- brak czasu. To takie lekceważące. Jak to usłyszałam, to nawet o nic już nie pytalam.

Na obojętnosc jest za wcześnie.

Że wszystkich możliwych powodów jakie mógł wymyślić stać go było tylko na taki. To pokazuje jakim jest człowiekiem i powinnaś się cieszyć że już po wszystkim.

71 Ostatnio edytowany przez Sroda3 (2023-03-20 09:37:06)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Niby tak, ale to takie olanie. I nie padło żadne przepraszam. Po 2 latach te wyjaśnia trwały może 30s i wyszedł. Rzucone w progu, gdy ubierał się do wyjścia.

No i jednak brak czasu to tylko skutek czegoś innego- braku uczucia, braku szacunku czy chęci wykorzystania.

72

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:

No i jednak brak czasu to tylko skutek czegoś innego- braku uczucia, braku szacunku czy chęci wykorzystania.

Brak czasu, to tylko wymówka.

On nie mówi wszystkiego.

73

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Farmer napisał/a:
Sroda3 napisał/a:

No i jednak brak czasu to tylko skutek czegoś innego- braku uczucia, braku szacunku czy chęci wykorzystania.

Brak czasu, to tylko wymówka.

On nie mówi wszystkiego.

Wiem, że wymówka. Po prostu jest mi tak przykro na takie traktowanie. Brak czasu - to można razem zamieszkać i już jest czas. Nie drążyłam tematu, bo i po co, ale mógł powiedzieć coś innego. Na prawdę dla mnie lepiej by zabrzmialo, że mnie nie kocha itp niż tako brak czasu.

74

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Zastanawianie się teraz co się za tym kryje nie ma już żadnego sensu, a myślenie o tym oddala tylko autorkę od "wyzdrowienia".

75

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:

Na prawdę dla mnie lepiej by zabrzmialo, że mnie nie kocha itp niż tako brak czasu.

Do tego musiałby mieć odwagę cywilną

76

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:

ale mógł powiedzieć coś innego.

Mógł powiedzieć prawdę.

Sroda3 napisał/a:

Na prawdę dla mnie lepiej by zabrzmialo, że mnie nie kocha itp niż tako brak czasu.

Czy powiedział, że nie kocha?
To jest nienormalne, że się tak zachowuje. On coś ukrywa i nie chce powiedzieć.
Odtrącenie ciebie jest dla niego łatwiejsze niż powiedzenie prawdy.

77

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:

Niby tak, ale to takie olanie. I nie padło żadne przepraszam. Po 2 latach te wyjaśnia trwały może 30s i wyszedł. Rzucone w progu, gdy ubierał się do wyjścia.

Niestety są w życiu sytuację że nigdy nie dostaniesz żadnego przepraszam, wyjaśnienia, prawdy. Frustrujące, ale tak bywa.

Daj sobie trochę czasu na bycie złą lub wściekłą. Będzie lepiej, czas jest Twoim sprzymierzeńcem smile

78 Ostatnio edytowany przez Legat (2023-03-20 10:21:37)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
jjbp napisał/a:

Niestety są w życiu sytuację że nigdy nie dostaniesz żadnego przepraszam, wyjaśnienia, prawdy.

Ona też bez słowa przez koleżankę odesłała jego rzeczy. Zachowanie jasne? Jasne. Odpowiedzieć jego - brak czasu. Zachowanie jasne? Jasne. Nie wiem za co tu przepraszać. Ona ma go przeprosić, że przez koleżankę wysłała rzeczy? On ma przeprosić, jak to często piszą użytkowniczki, że tego nie poczuł? Nikt przecież za to nie przeprasza. Ba jeszcze wprowadzają w poczucie winy. Tu sprawa wreszcie się zakończyła. Krótko i zwięźle, tak jak to załatwiła też Autorka.

79

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:

Nie chcę złości. Chciałabym obojętność.

Poza tym ten powód- brak czasu. To takie lekceważące. Jak to usłyszałam, to nawet o nic już nie pytalam.


Brak czasu = brak zainteresowania.

Jak usłyszy się że ktoś nie ma "czasu" na związek to oznacza że czas się pakować i kończyć ten związek.

Ktoś komu zależy na związku i drugiej osobie nawet jak jest maksymalnie zapracowany to wygospodaruje czas aby mieć kontakt.
Można nawet pisać siedząc na sedesie czy jadąc autobusem ...

Dla chcącego nic trudnego ..

80 Ostatnio edytowany przez M!ri (2023-03-20 10:36:00)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Legat napisał/a:

On ma przeprosić, jak to często piszą użytkowniczki, że tego nie poczuł? Nikt przecież za to nie przeprasza. Ba jeszcze wprowadzają w poczucie winy.

Biedaczek przez dwa lata się zastanawiał czy coś czuje i jeszcze mu było mało. Gdyby zła autorka nie postawiła go pod ścianą to pewnie zastanawiałby się kolejnych kilka lat. Oczywiście cały czas ją ruchając, bo zastanawiał się intensywnie.

81 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-03-20 12:09:37)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
noben napisał/a:
Sroda3 napisał/a:

Dużo z Was pisało, ze jestem opcją na przeczekanie. Tylko, że On nie miałby problemu ze znalezieniem sobie innej od tak. Jest przystojny, ma poczucie humoru, łatwo nawiązuje kontakty, dobrze zarabia. Na prawdę nie musi się ze mną kisić z braku laku.
.

Ale tu nie chodzi, że on wolałby inną i wtedy od razu zaręczyny, ślub, dzieci.

On chce Ciebie, ale na aktualnych zasadach i w aktualnej dawce.

Tylko tyle i aż tyle.

Powinien to jej otwarcie powiedzieć, tym bardziej, że za sobą miał dwa związki (co najmniej). Tymczasem zachowywał się dziwnie, nadal wprowadzając w błąd autorkę przez dwa lata i bazując  na jej uczuciu.
Dziwi mnie także zachowanie autorki, która zaprosiła go na rozmowę, już kolejną, a zgodziła się, by go potraktować jak montera mebli, który ma zbyt dużo zajęć, żeby zostać na kawę. Autorko, chcesz mieć montera, zadzwoń do odpowiedniej firmy, poproś sąsiada lub zdobądź instrukcję z internetu i sama się tym zajmij.
W dalszym ciągu on dyktuje warunki. Przypuszczam, że jak łzy obeschną, znów będziesz chciała go zobaczyć z byle powodu. Oby tak nie było. Lepiej nie rozmieniać życia na drobne i cenić swój czas. Inaczej wykorzysta to następny kandydat na partnera.

82

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Farmer napisał/a:
Sroda3 napisał/a:

ale mógł powiedzieć coś innego.

Mógł powiedzieć prawdę.

Sroda3 napisał/a:

Na prawdę dla mnie lepiej by zabrzmialo, że mnie nie kocha itp niż tako brak czasu.

Czy powiedział, że nie kocha?
To jest nienormalne, że się tak zachowuje. On coś ukrywa i nie chce powiedzieć.
Odtrącenie ciebie jest dla niego łatwiejsze niż powiedzenie prawdy.

Nie powiedział nic oprócz tego, że nie ma czasu.

83

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Legat napisał/a:
jjbp napisał/a:

Niestety są w życiu sytuację że nigdy nie dostaniesz żadnego przepraszam, wyjaśnienia, prawdy.

Ona też bez słowa przez koleżankę odesłała jego rzeczy. Zachowanie jasne? Jasne. Odpowiedzieć jego - brak czasu. Zachowanie jasne? Jasne. Nie wiem za co tu przepraszać. Ona ma go przeprosić, że przez koleżankę wysłała rzeczy? On ma przeprosić, jak to często piszą użytkowniczki, że tego nie poczuł? Nikt przecież za to nie przeprasza. Ba jeszcze wprowadzają w poczucie winy. Tu sprawa wreszcie się zakończyła. Krótko i zwięźle, tak jak to załatwiła też Autorka.

Nie odesłałam rzeczy bez słowa. Rzeczy został oddane po tym jak powiedzial, że nic ode mnie nie chciał. A i samo oddanie rzeczy uzgodniłam z Nim telefonicznie.
A jak nic nie poczuł, to mógł, to powiedzieć wcześniej.

84

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Tamiraa napisał/a:

Powinien to jej otwarcie powiedzieć, tym bardziej, że za sobą miał dwa związki (co najmniej). Tymczasem zachowywał się dziwnie, nadal wprowadzając w błąd autorkę przez dwa lata i bazując  na jej uczuciu.

Nie spodziewałabym się dojrzałego zachowania po kimś, kto do tej pory nie wykazywał się dojrzałością.
Ogólnie to co działo się w tym związku dalekie jest od standardów zdrowej relacji, dlatego nie zaskakuje i sposób jej zakończenia, w tym brak rzeczowej rozmowy, która mogłaby naświetlić rzeczywisty powód podjętej przez niego decyzji. Równocześnie brak zaangażowania i chęci brnięcia w to na zasadach, jakich oczekiwała Autorka, widoczny był aż nadto, więc zupełnie nie dziwi rzucenie czymkolwiek w zamian za coś, co wskazałoby na szacunek do jej uczuć.

85

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Tamiraa napisał/a:
noben napisał/a:
Sroda3 napisał/a:

Dużo z Was pisało, ze jestem opcją na przeczekanie. Tylko, że On nie miałby problemu ze znalezieniem sobie innej od tak. Jest przystojny, ma poczucie humoru, łatwo nawiązuje kontakty, dobrze zarabia. Na prawdę nie musi się ze mną kisić z braku laku.
.

Ale tu nie chodzi, że on wolałby inną i wtedy od razu zaręczyny, ślub, dzieci.

On chce Ciebie, ale na aktualnych zasadach i w aktualnej dawce.

Tylko tyle i aż tyle.

Powinien to jej otwarcie powiedzieć, tym bardziej, że za sobą miał dwa związki (co najmniej). Tymczasem zachowywał się dziwnie, nadal wprowadzając w błąd autorkę przez dwa lata i bazując  na jej uczuciu.
Dziwi mnie także zachowanie autorki, która zaprosiła go na rozmowę, już kolejną, a zgodziła się, by go potraktować jak montera mebli, który ma zbyt dużo zajęć, żeby zostać na kawę. Autorko, chcesz mieć montera, zadzwoń do odpowiedniej firmy, poproś sąsiada lub zdobądź instrukcję z internetu i sama się tym zajmij.
W dalszym ciągu on dyktuje warunki. Przypuszczam, że jak łzy obeschną, znów będziesz chciała go zobaczyć z byle powodu. Oby tak nie było. Lepiej nie rozmieniać życia na drobne i cenić swój czas. Inaczej wykorzysta to następny kandydat na partnera.

Nie zapraszałam go jako montera. Sam zaproponowal skrecenie mebli. I tak większość mebli skręciłam sama. Z tymi również dałabym sobie radę.

86

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
M!ri napisał/a:

Przekuj rozczarowanie w złość na niego że z zimną krwią Cię zwodził i zmarnował Ci tyle lat życia.

Kocham to forum właśnie za to, jak fajnie nadaje wartość etyczną rzeczom, które jej nie posiadają i nawet posiadać nie mogą.

Tu nawet kolor oczu - w zależności od wygody interpretującego - może być przejawem dobra, zła, dojrzałości i czego tam se ktoś zażyczy.
***

A rzeczywistość wygląda tak: Facet ma inną wizję znajomości niż Autorka. Inne potrzeby, inne oczekiwania, generalnie - inne podejście do kwestii związków w ogóle. Nie lepsze, nie gorsze, nie dojrzalsze, nie niedojrzalsze. Po prostu: inne.

Tu nie ma za co przepraszać, nie ma czego wyjaśniać, bo to równie sensowne jak dywagacje o tym dlaczego ktoś woli kolor zielony od niebieskiego.
To Autorka uznała, że dotychczasowa (wspólnie wypracowana!) wizja ich relacji jej nie odpowiada a to całe 'danie mu czasu' i niby oczekiwanie na jakieś ustalenia miało jedynie na celu doprowadzenie do tego, że on przyjmie jej wizję jako swoją i się jej podporządkuje.
Alternatywnie, żeby rozstanie odbyło się z jego 'winy'.

Takie rzeczy się zdarzają. Mówi się trudno, pije się dalej.
A co nadto jest, od złego pochodzi.

87

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
noben napisał/a:
M!ri napisał/a:

Przekuj rozczarowanie w złość na niego że z zimną krwią Cię zwodził i zmarnował Ci tyle lat życia.

Kocham to forum właśnie za to, jak fajnie nadaje wartość etyczną rzeczom, które jej nie posiadają i nawet posiadać nie mogą.

Tu nawet kolor oczu - w zależności od wygody interpretującego - może być przejawem dobra, zła, dojrzałości i czego tam se ktoś zażyczy.
***

A rzeczywistość wygląda tak: Facet ma inną wizję znajomości niż Autorka. Inne potrzeby, inne oczekiwania, generalnie - inne podejście do kwestii związków w ogóle. Nie lepsze, nie gorsze, nie dojrzalsze, nie niedojrzalsze. Po prostu: inne.

Mężczyźni są geniuszami w zgrywaniu idiotów gdy im to na rękę. "Ja jej nic nie obiecywałem" no pewnie nie obiecywał.

Trzeba być głupim aby nie znać kulturowych norm zawierania związków, ślepym aby nie widzieć że druga strona się angażuje i wyjątkowym xujem aby świadomie zignorować jedno i drugie dla swojej wygody.

88

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
M!ri napisał/a:

Trzeba być głupim aby nie znać kulturowych norm zawierania związków, .

...bo kulturowa norma nakazuje, by każdy robił tak jak ja chcę i żeby mi było dobrze.

Gratuluję nie-bycią głupią:)

89 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-03-20 17:20:10)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
noben napisał/a:

Ale tu nie chodzi, że on wolałby inną i wtedy od razu zaręczyny, ślub, dzieci.

On chce Ciebie, ale na aktualnych zasadach i w aktualnej dawce.

Tylko tyle i aż tyle.

Powinien to jej otwarcie powiedzieć, tym bardziej, że za sobą miał dwa związki (co najmniej). Tymczasem zachowywał się dziwnie, nadal wprowadzając w błąd autorkę przez dwa lata i bazując  na jej uczuciu.
Dziwi mnie także zachowanie autorki, która zaprosiła go na rozmowę, już kolejną, a zgodziła się, by go potraktować jak montera mebli, który ma zbyt dużo zajęć, żeby zostać na kawę. Autorko, chcesz mieć montera, zadzwoń do odpowiedniej firmy, poproś sąsiada lub zdobądź instrukcję z internetu i sama się tym zajmij.


W dalszym ciągu on dyktuje warunki. Przypuszczam, że jak łzy obeschną, znów będziesz chciała go zobaczyć z byle powodu. Oby tak nie było. Lepiej nie rozmieniać życia na drobne i cenić swój czas. Inaczej wykorzysta to następny kandydat na partnera.

Nie zapraszałam go jako montera. Sam zaproponowal skrecenie mebli. I tak większość mebli skręciłam sama. Z tymi również dałabym sobie radę.


Właśnie o tym piszę. Nie zapraszałaś go w roli montera, a jednak pozwoliłaś, żeby skręcał meble w twoim mieszkaniu. Ty chciałaś rozmowy i co? Zbył cię, że nie ma czasu.

90 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-03-20 20:06:31)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Olinka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Powinien to jej otwarcie powiedzieć, tym bardziej, że za sobą miał dwa związki (co najmniej). Tymczasem zachowywał się dziwnie, nadal wprowadzając w błąd autorkę przez dwa lata i bazując  na jej uczuciu.

Nie spodziewałabym się dojrzałego zachowania po kimś, kto do tej pory nie wykazywał się dojrzałością.


Wyobrażenie autorki o nim jest inne, dlatego dopóki ona nie tego nie zmieni, będzie przeżywać rozczarowanie.

91

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Autorko, z piasku bicza nie ukrecisz.
Dobrze, że doprowadziłas do konfrontacji, bo przynajmniej wiesz, na czym stoisz.

Przebieg Waszego " związku" był nienormalny, więc nic dziwnego, że ten facet tak się zachował na koniec.
Głowa do góry, najważniejsze że w końcu o siebie zawalczylas.

92 Ostatnio edytowany przez beacia96 (2023-03-21 05:58:34)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Zasrany tchôrz nawet nie powie wprost, że nie kocha tyllo kręci. Pamiętaj, mężczyźni nie zasługują nawet na gram. Twojej uwagi. Są wrogami, a wrogom nie okazuje się sympatii.
Szkoda, że jednak tych wspólnych znajomych nie było. Mogłabyś mu trochę poszarpać reputację przez plotki jaki to on okropny dla Ciebie nie był

93

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Tamiraa napisał/a:
Sroda3 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Powinien to jej otwarcie powiedzieć, tym bardziej, że za sobą miał dwa związki (co najmniej). Tymczasem zachowywał się dziwnie, nadal wprowadzając w błąd autorkę przez dwa lata i bazując  na jej uczuciu.
Dziwi mnie także zachowanie autorki, która zaprosiła go na rozmowę, już kolejną, a zgodziła się, by go potraktować jak montera mebli, który ma zbyt dużo zajęć, żeby zostać na kawę. Autorko, chcesz mieć montera, zadzwoń do odpowiedniej firmy, poproś sąsiada lub zdobądź instrukcję z internetu i sama się tym zajmij.


W dalszym ciągu on dyktuje warunki. Przypuszczam, że jak łzy obeschną, znów będziesz chciała go zobaczyć z byle powodu. Oby tak nie było. Lepiej nie rozmieniać życia na drobne i cenić swój czas. Inaczej wykorzysta to następny kandydat na partnera.

Nie zapraszałam go jako montera. Sam zaproponowal skrecenie mebli. I tak większość mebli skręciłam sama. Z tymi również dałabym sobie radę.


Właśnie o tym piszę. Nie zapraszałaś go w roli montera, a jednak pozwoliłaś, żeby skręcał meble w twoim mieszkaniu. Ty chciałaś rozmowy i co? Zbył cię, że nie ma czasu.

Zdanie o braku czasu dotyczyło tego, że nie ma czasu na związek, a nie że nie ma czasu na rozmowę.
Nie da się kogoś zmusić do rozmowy. A On rozmowę zaczął w drzwiach. Mimo, że przez 2h skladał sobie meble. Ale cieszę się, że tak to się odbyło.

94

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
M!ri napisał/a:
noben napisał/a:
M!ri napisał/a:

Przekuj rozczarowanie w złość na niego że z zimną krwią Cię zwodził i zmarnował Ci tyle lat życia.

Kocham to forum właśnie za to, jak fajnie nadaje wartość etyczną rzeczom, które jej nie posiadają i nawet posiadać nie mogą.

Tu nawet kolor oczu - w zależności od wygody interpretującego - może być przejawem dobra, zła, dojrzałości i czego tam se ktoś zażyczy.
***

A rzeczywistość wygląda tak: Facet ma inną wizję znajomości niż Autorka. Inne potrzeby, inne oczekiwania, generalnie - inne podejście do kwestii związków w ogóle. Nie lepsze, nie gorsze, nie dojrzalsze, nie niedojrzalsze. Po prostu: inne.

Mężczyźni są geniuszami w zgrywaniu idiotów gdy im to na rękę. "Ja jej nic nie obiecywałem" no pewnie nie obiecywał.

Trzeba być głupim aby nie znać kulturowych norm zawierania związków, ślepym aby nie widzieć że druga strona się angażuje i wyjątkowym xujem aby świadomie zignorować jedno i drugie dla swojej wygody.

Doskonale wiedział jakie są moje oczekiwania. Sam to przyznał, w którejś z poprzednich rozmów. Więc po prostu o to mam żal, bo jak widać postawiony pod ścianą mógł wszysyko zakończyć w 1 dzień.
Wiedział, że nie ma co do mnie żadnych planów, więc wiedząc o moich oczekiwaniach nie powinien wracać. A wrócił z własnej inicjatywy.

95

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
beacia96 napisał/a:

Zasrany tchôrz nawet nie powie wprost, że nie kocha tyllo kręci. Pamiętaj, mężczyźni nie zasługują nawet na gram. Twojej uwagi. Są wrogami, a wrogom nie okazuje się sympatii.
Szkoda, że jednak tych wspólnych znajomych nie było. Mogłabyś mu trochę poszarpać reputację przez plotki jaki to on okropny dla Ciebie nie był

Z takim nastawieniem, to musisz być wyjątkowo brzydka.

96

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:

Doskonale wiedział jakie są moje oczekiwania. Sam to przyznał, w którejś z poprzednich rozmów. Więc po prostu o to mam żal, bo jak widać postawiony pod ścianą mógł wszysyko zakończyć w 1 dzień.
Wiedział, że nie ma co do mnie żadnych planów, więc wiedząc o moich oczekiwaniach nie powinien wracać. A wrócił z własnej inicjatywy.

Nie może spełnić twoich oczekiwań, co nie znaczy, że do ciebie nic nie czuje.

97

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Wrócił bo miał darmowy seks i inne korzyści i brał ile się da a gdy zaczęłaś nalegać na coś poważnego to skończył to. Klasyka

98

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Farmer napisał/a:
Sroda3 napisał/a:

Doskonale wiedział jakie są moje oczekiwania. Sam to przyznał, w którejś z poprzednich rozmów. Więc po prostu o to mam żal, bo jak widać postawiony pod ścianą mógł wszysyko zakończyć w 1 dzień.
Wiedział, że nie ma co do mnie żadnych planów, więc wiedząc o moich oczekiwaniach nie powinien wracać. A wrócił z własnej inicjatywy.

Nie może spełnić twoich oczekiwań, co nie znaczy, że do ciebie nic nie czuje.

Szczerze mówiąc wątpię w jakieś jego uczucia. A spełnienie części moich oczekiwań to chwila. Trzeba tylko chcieć. A tu tego nie ma.

99

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:

Szczerze mówiąc wątpię w jakieś jego uczucia. A spełnienie części moich oczekiwań to chwila. Trzeba tylko chcieć. A tu tego nie ma.

Gdyby uczuć nie było, to by nie marnował czasu.

Uważasz, że spełnienie twoich oczekiwań to chwila, ale dla ciebie, czy dla niego?
Bo piszesz o oczekiwaniach, a nie o oczekiwaniu (lista może być długa i cały czas dochodzą nowe).
Pewnych rzeczy on może nie być w stanie (teraz) zrobić.

100

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Farmer napisał/a:

Nie może spełnić twoich oczekiwań, co nie znaczy, że do ciebie nic nie czuje.

wtedy powinien powiedzieć (dawno temu): Kotku, chcemy innych rzeczy w życiu, powinniśmy się rozejść.

101

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Farmer napisał/a:
Sroda3 napisał/a:

Szczerze mówiąc wątpię w jakieś jego uczucia. A spełnienie części moich oczekiwań to chwila. Trzeba tylko chcieć. A tu tego nie ma.

Gdyby uczuć nie było, to by nie marnował czasu.

Uważasz, że spełnienie twoich oczekiwań to chwila, ale dla ciebie, czy dla niego?
Bo piszesz o oczekiwaniach, a nie o oczekiwaniu (lista może być długa i cały czas dochodzą nowe).
Pewnych rzeczy on może nie być w stanie (teraz) zrobić.

Spełnienie oczekiwań typu zapoznanie znajomych. To jest przecież chwila, tyle co złapać za telefon i umówić spotkanie.
Nowe oczekiwania nie dochodzą.

102

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:

Spełnienie oczekiwań typu zapoznanie znajomych. To jest przecież chwila, tyle co złapać za telefon i umówić spotkanie.
Nowe oczekiwania nie dochodzą.


Dobrze wiesz i my wiemy i on również wie, że nie o zapoznanie znajomych chodzi, tylko stopniowe zaciskanie i intensyfikowanie relacji.
A na to on nie ma ochoty i -co gorsza- ma takie samo prawo nie chcieć, jak Ty chcieć.

103

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
noben napisał/a:
Sroda3 napisał/a:

Spełnienie oczekiwań typu zapoznanie znajomych. To jest przecież chwila, tyle co złapać za telefon i umówić spotkanie.
Nowe oczekiwania nie dochodzą.


Dobrze wiesz i my wiemy i on również wie, że nie o zapoznanie znajomych chodzi, tylko stopniowe zaciskanie i intensyfikowanie relacji.
A na to on nie ma ochoty i -co gorsza- ma takie samo prawo nie chcieć, jak Ty chcieć.

Oczywiście, że ma takie prawo. Tylko powinien związać się z osobą o takim samym podejściu. Tylko pewnie sam nie chciałby być potraktowany tak jak potraktował mnie.

104

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:

Tylko powinien związać się z .

Ale on się nie chce 'związać'. Dlatego utrzymywał z Tobą luźną znajomość, a gdy zobaczył że masz ciśnienie na się-związywanie, to uznał że nie chce.

Pokaż mi moment w którym zyskałaś pretensje do pretensji wobec niego?

105

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
noben napisał/a:
Sroda3 napisał/a:

Tylko powinien związać się z .

Ale on się nie chce 'związać'. Dlatego utrzymywał z Tobą luźną znajomość, a gdy zobaczył że masz ciśnienie na się-związywanie, to uznał że nie chce.

Pokaż mi moment w którym zyskałaś pretensje do pretensji wobec niego?

Na przestrzeni tych 2 lat było sporo takich momentów. Mniejszych typu zaproszenie do poznania moich znajomych. Do większych gdzie powiedziałam czego oczekuję.
A najlepiej chyba moment na samym początku. Jakby mi powiedział, że nie szuka poważnej relacji, to ja bym w to nie weszła. Po prostu.

106

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Środa, myślę że nie ma co sobie czy jemu teraz wypominać. On mógł potraktować Cię lepiej. Ty mogłaś odejść po pierwszym tekście że Ci nic nie obiecywał i nie chciał z Tobą być. Było, minęło, skup się na teraźniejszości i ogarnij sobie najbliższe tyognie tak, żeby mieć co robić i nie siedzieć w samotności rozkminiając i wałkując

107

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:
noben napisał/a:
Sroda3 napisał/a:

Tylko powinien związać się z .

Ale on się nie chce 'związać'. Dlatego utrzymywał z Tobą luźną znajomość, a gdy zobaczył że masz ciśnienie na się-związywanie, to uznał że nie chce.

Pokaż mi moment w którym zyskałaś pretensje do pretensji wobec niego?

Na przestrzeni tych 2 lat było sporo takich momentów. Mniejszych typu zaproszenie do poznania moich znajomych. Do większych gdzie powiedziałam czego oczekuję.
A najlepiej chyba moment na samym początku. Jakby mi powiedział, że nie szuka poważnej relacji, to ja bym w to nie weszła. Po prostu.

Pytanie było retoryczne i miało ukazać bezsens Twoich pretensji  poczucia krzywdy. Ale ok, brnijmy dalej:

-Cześć, jestem Tomek. Szukam poważnej relacji, czyli dokładnie takiej jakiej Ty chcesz. Pójdziemy na kawę?

108

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
noben napisał/a:
Sroda3 napisał/a:
noben napisał/a:

Ale on się nie chce 'związać'. Dlatego utrzymywał z Tobą luźną znajomość, a gdy zobaczył że masz ciśnienie na się-związywanie, to uznał że nie chce.

Pokaż mi moment w którym zyskałaś pretensje do pretensji wobec niego?

Na przestrzeni tych 2 lat było sporo takich momentów. Mniejszych typu zaproszenie do poznania moich znajomych. Do większych gdzie powiedziałam czego oczekuję.
A najlepiej chyba moment na samym początku. Jakby mi powiedział, że nie szuka poważnej relacji, to ja bym w to nie weszła. Po prostu.

Pytanie było retoryczne i miało ukazać bezsens Twoich pretensji  poczucia krzywdy. Ale ok, brnijmy dalej:

-Cześć, jestem Tomek. Szukam poważnej relacji, czyli dokładnie takiej jakiej Ty chcesz. Pójdziemy na kawę?

A moze:
Cześć. Jestem Tomek. Nie szukam poważnej relacji.

109

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:
noben napisał/a:
Sroda3 napisał/a:

Tylko powinien związać się z .

Ale on się nie chce 'związać'. Dlatego utrzymywał z Tobą luźną znajomość, a gdy zobaczył że masz ciśnienie na się-związywanie, to uznał że nie chce.

Pokaż mi moment w którym zyskałaś pretensje do pretensji wobec niego?

Na przestrzeni tych 2 lat było sporo takich momentów. Mniejszych typu zaproszenie do poznania moich znajomych. Do większych gdzie powiedziałam czego oczekuję.
A najlepiej chyba moment na samym początku. Jakby mi powiedział, że nie szuka poważnej relacji, to ja bym w to nie weszła. Po prostu.

Taki lajf, że druga osoba nie musi spełniać Twoich oczekiwań, ale za to może realizować swoje własne potrzeby i oczekiwania np. niezobowiązująca relacja z panną, której ponawija się trochę gadki. No sorry, jesteś dorosła i odpowiedzialna za siebie, miałaś wiele czerwonych flag po drodze, które z jakiegoś powodu bagatelizowałaś, więc facet wykorzystywał Twoją naiwność, może jakiś rodzaj Twojej desperacji a teraz ponosisz konsekwencje swoich wyborów. Wyciągnij z tego wnioski dla siebie na przyszłość i ruszaj do przodu.

110 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-03-22 17:34:48)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

.

111 Ostatnio edytowany przez gosialala (2023-03-22 16:49:44)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Przeczytałam cały wątek i jest to jedna z bardziej ohydnych historii, jakie ostatnio czytałam. Z tym kolesiem jest coś tak bardzo nie tak, że aż przechodzą ciary. Wszystko jedno, co to jest.
Ja jednak jestem niemal pewna, że on ma niedomknięte sprawy, nie chce być rozpoznany. Chciałby z Tobą być, ale po prostu nie może. Ukrywał coś tak grubo, że nawet Ty jesteś przekonana, że tak nie jest. Bał się nawet, że glazurnik może go skojarzyć. Na mieście to już zawsze można jakoś się wytłumaczyć, cos naściemniać. Ewentualnie ma tak niepoukładane sprawy z rodziną, że nie umie tego przezwyciężyć, a to świadczy o nim fatalnie. Myślę, ze gdzieś tam głęboko w podświadomości wiesz, jaka może być prawda. A mimo to gdybyś ją poznała, pewnie oczy wyszłyby Ci z orbit.
Ludzie potrafią kłamać tak bardzo, że byś nie pomyślała. Nie mierz innych własną miarą.

Zrób dosłownie wszystko, co możesz, żeby się ratować. Odetnij się za wszelką cenę. Unikaj tak jak osoba w nałogu, wszystkiego, co mogłoby Ci o nim przypomnieć, skłonić do powrotu.

112

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Gosialala, ja na ten moment nie wiem czy jeszcze coś do Niego czuję. Wydaje mi się to niemożliwe, żeby te uczucia wyparowały od tak. Trochę się boję, że uderzą we mnie ze zdwojoną siłą za kilka dni.
Na pewno straciłam motywację do pracy, nie chce mi się nic ogarnąć. Czuję zniechęcenie do wszystkiego, ale to lepsze niż wycie z tęsknoty, którego się obawiałam.

113 Ostatnio edytowany przez gosialala (2023-03-23 10:54:37)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Na pewno one uderzą w Ciebie jeszcze nie raz i na pewno to nie odpuści od tak. Dlatego musisz być na to przygotowana. Po prostu musisz się ratować, postaw to sobie za główny cel. Powyrzucaj pamiątki, unikaj jak ognia smutnych piosenek, filmów o miłości, miejsc, które Ci się z nim kojarzą. Zatroszcz się o siebie, jakbyś była chora i musiała się wykurować. Bądź dobra dla siebie, wypłacz się, ile potrzebujesz, zamknij się w domu i oglądaj seriale, cokolwiek. Przez jakiś czas. A potem powoli wracaj do życia.
I najważniejsze, poblokuj go wszędzie, żeby nie czekać. Bo jak będziesz gdzieś tam w środku czekała na kontakt, to będziesz sama siebie robić w bambuko. A stawka jest wysoka, bo na szali masz własny spokój, energię i cenny czas swojego życia. Jak się nie odetniesz skutecznie, to na takiego manipulatora możesz jeszcze stracić całkiem sporo tego czasu, który jest przecież bezcenny. Jak najszybciej musisz z tego wyjść, by móc iść dalej.

Każde pół roku Twojego życia jest cenniejsze niż złoto, potem bardzo żałujemy takiego straconego czasu. Wierzę, że dasz sobie radę, życzę dużo siły. Jeszcze czeka Cię dużo dobrego, gdzieś czeka na Ciebie uczciwy facet, który da Ci szczęście. Będzie marzył o tym, by przedstawić Cię rodzinie i zrobi to z dumą. Nie karz mu czekać za długo.

114

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Rzeczy niewiele zostało. Głownie te związane z remontem- jakies narzędzia itp. Nie wiem co z nimi zrobić. Zwracać czy wywalić.

A czekanie na kontakt...hmm nie wiem czy czekam. Może jedynie w swoich gorszych momentach. A tak to pytam samą siebie - czy jemu zależało? Nie. A przecież jak komuś nie zależy, to nie będzie się kontaktował.

Ale i tak się słabo czuję. Wszystko jest takie bezbarwne.

115

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
noben napisał/a:

Ale on się nie chce 'związać'. Dlatego utrzymywał z Tobą luźną znajomość, a gdy zobaczył że masz ciśnienie na się-związywanie, to uznał że nie chce.

Oczywiście i jak wynika z pierwszego posta, to zostało to głośno powiedziane znacznie wcześniej niż Ty, Srodo, zechciałaś usłyszeć i dopuścić do siebie. 

Dążę do tego, że Twoje obecne samopoczucie w dużej mierze wynika z wcześniejszego samooszukiwania się i lęku przed zakończeniem relacji, pomimo że dostawałaś mnóstwo sygnałów - tych bardziej zawoalowanych, ale i powiedzianych wprost, że trwanie w niej pozbawione jest sensu. On chyba też zabrnął dalej niż planował, stąd te dziwne zachowania pokazujące niemal przerażenie, a że ma problem z otwartym wyrażaniem swoich oczekiwań, a być może zwyczajnie nie chciał tego robić, bo tak mu było wygodniej, to musiał stanąć pod ścianą, żeby w końcu wymigać się z tego, co utrzymywaliście i tak zbyt długo. 

Teraz warto wyciągnąć z tego lekcję, odciąć się od pewnych emocji, nie traktując całej sytuacji jak odrzucenie, bo tutaj oboje popełniliście mnóstwo błędów komunikacyjnych i zająć się sobą. Oczywiście, że to nie jest sytuacja łatwa w przeżywaniu, ale z tym nic już nie zrobisz, możesz jednak zadbać o siebie i swoje bieżące uczucia.

116

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Olinka napisał/a:
noben napisał/a:

Ale on się nie chce 'związać'. Dlatego utrzymywał z Tobą luźną znajomość, a gdy zobaczył że masz ciśnienie na się-związywanie, to uznał że nie chce.

Oczywiście i jak wynika z pierwszego posta, to zostało to głośno powiedziane znacznie wcześniej niż Ty, Srodo, zechciałaś usłyszeć i dopuścić do siebie. 

Dążę do tego, że Twoje obecne samopoczucie w dużej mierze wynika z wcześniejszego samooszukiwania się i lęku przed zakończeniem relacji, pomimo że dostawałaś mnóstwo sygnałów - tych bardziej zawoalowanych, ale i powiedzianych wprost, że trwanie w niej pozbawione jest sensu. On chyba też zabrnął dalej niż planował, stąd te dziwne zachowania pokazujące niemal przerażenie, a że ma problem z otwartym wyrażaniem swoich oczekiwań, a być może zwyczajnie nie chciał tego robić, bo tak mu było wygodniej, to musiał stanąć pod ścianą, żeby w końcu wymigać się z tego, co utrzymywaliście i tak zbyt długo. 

Teraz warto wyciągnąć z tego lekcję, odciąć się od pewnych emocji, nie traktując całej sytuacji jak odrzucenie, bo tutaj oboje popełniliście mnóstwo błędów komunikacyjnych i zająć się sobą. Oczywiście, że to nie jest sytuacja łatwa w przeżywaniu, ale z tym nic już nie zrobisz, możesz jednak zadbać o siebie i swoje bieżące uczucia.

Olinko, jakby tak trudno partnerowi było powiedzieć od razu, że się nie chce związku, a nie wymyślać i udawać, że nie ma problemu. Autorka nie jest wróżką.

117

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Tamiraa napisał/a:

Olinko, jakby tak trudno partnerowi było powiedzieć od razu, że się nie chce związku, a nie wymyślać i udawać, że nie ma problemu. Autorka nie jest wróżką.

Coś musiało za tym stać, że nie przyznał tego od razu. Być może chciał i potrzebował jedynie seksu, a nie związku, a gdyby wprost powiedział, że tym drugim nie jest zainteresowany, to nie byłoby ani jednego, ani drugiego. Może też przyświęcały mu zupełnie inne intencje, ale to wie tylko on sam.
I oczywiście, że z jego strony to było zwyczajnie nieuczciwe, ale fakt jest taki, że w pewnym momencie to wybrzmiało i to bardzo dosadnie, a jednak dla Autorki nie był to wystarczający bodziec, by związek zakończyć. Stąd moja poprzednia wypowiedź.

118

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Tamiraa napisał/a:

powiedzieć od razu, że się nie chce związku,.

Pozwolę sobie zauważyć, że ''związek'' to bardzo luźne określenie (w odróżnieniu od zdefiniowanego jasno małżeństwa) i na dobrą sprawę każdy sobie go widzi po swojemu.

On ewidentnie chciał związku, tylko na innych zasadach niż Autorka.

119

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
noben napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

powiedzieć od razu, że się nie chce związku,.

Pozwolę sobie zauważyć, że ''związek'' to bardzo luźne określenie (w odróżnieniu od zdefiniowanego jasno małżeństwa) i na dobrą sprawę każdy sobie go widzi po swojemu.

On ewidentnie chciał związku, tylko na innych zasadach niż Autorka.

Na jakich?

120

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Olinka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Olinko, jakby tak trudno partnerowi było powiedzieć od razu, że się nie chce związku, a nie wymyślać i udawać, że nie ma problemu. Autorka nie jest wróżką.

Coś musiało za tym stać, że nie przyznał tego od razu. Być może chciał i potrzebował jedynie seksu, a nie związku, a gdyby wprost powiedział, że tym drugim nie jest zainteresowany, to nie byłoby ani jednego, ani drugiego. Może też przyświęcały mu zupełnie inne intencje, ale to wie tylko on sam.
I oczywiście, że z jego strony to było zwyczajnie nieuczciwe, ale fakt jest taki, że w pewnym momencie to wybrzmiało i to bardzo dosadnie, a jednak dla Autorki nie był to wystarczający bodziec, by związek zakończyć. Stąd moja poprzednia wypowiedź.

No, nie,bo utrwalał w niej to przekonanie.

121

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Tamiraa napisał/a:

No, nie,bo utrwalał w niej to przekonanie.

Czy my, Tamiro, wciąż mówimy o tej samej sytuacji?
Przecież są takie stwierdzenia, które nawet raz wypowiedziane nie biorą się z niczego, a Sroda nawet kiedy usłyszała wprost wypowiedziane, że partner nie chciał z nią być, co zostało opisane już w pierwszym poście:

Sroda3 napisał/a:

Pierwsza rozmowa była dla mnie jak zderzenie z pociągiem. Bo niby wszystko jest ok, ja poruszam temat zapoznania rodziny i słyszę, że On w sumie nic mi nie obiecywał , nie chciał ze mną być.

... nie zakończyła tej relacji. Czy naprawdę uważasz, że to jest zbyt mało, żeby uświadomić sobie, że kontynuacja takiego związku nie ma sensu, bo on nie rokuje, a na pewno nie spełni jej oczkiwań?
Mimo to, przypominam, był ciąg dalszy:

Sroda3 napisał/a:

Byłam zszokowana, bo czegoś takiego się nie spodziewałam. Moja reakcja byla żałosna, nie chciałam się rozstawać. Cała sytuacja była dla mnie niezrozumiała. Spędzał ze mną tyle czasu, wydawało mi się, że jest ok. Wstyd się przyznać, ale dzwoniłam i mówiłam, że nie chcę się rozstawać. No i byliśmy dalej razem.

I to Autorka zadbała, a wręcz wyprosiła, żeby się nie rozstawali. Gdyby w tamtym momencie zareagowała adekwatnie do komunikatu, oszczędziłaby sobie dalszego samooszukiwania się. 

Przy okazji zwracam uwagę, że od dawna wiele sygnałów wskazywało, że bohater wątku nie jest na tyle zaangażowany, by uznać, że widzi z nią swoją przyszłość, jednak Sroda wolała ich nie zauważać, stąd stwierdzenie, że wydawało jej się, że jest ok. No właśnie: wydawało się. Widziała, co chciała zobaczyć, bagatelizując wszystko, co było dla tego chcenia niewygodne.

122

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Sroda3 napisał/a:

Przyjeżdżał codziennie, widziałam, że chce się pogodzić. Wróciliśmy do siebie. Bardzo się stara od tego momentu.
Ale zapoznania rodziny nie zaproponował. Tematu nie porusza. Wydaje mi się, że nie zaproponuje. Nie rozumiem, więc po co się starał wrócić. Mi w tym momencie jest ciężej myśleć o rozstaniu.


A poza tym to, co powiedział o związku zdarzyło się po dwóch latach i po nacisku Środy.
Zakochanej dziewczynie mogło się wydawać wiele rzeczy, a pan nieodpowiedzialny jakby się z nią nawet rozstał, to przypuszczam, i tak by przyjeżdżał w wiadomym celu, jakby się dało. Nie wybielam autorki.

123

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Tamiraa napisał/a:
Sroda3 napisał/a:

Przyjeżdżał codziennie, widziałam, że chce się pogodzić. Wróciliśmy do siebie. Bardzo się stara od tego momentu.
Ale zapoznania rodziny nie zaproponował. Tematu nie porusza. Wydaje mi się, że nie zaproponuje. Nie rozumiem, więc po co się starał wrócić. Mi w tym momencie jest ciężej myśleć o rozstaniu.


A poza tym to, co powiedział o związku zdarzyło się po dwóch latach i po nacisku Środy.
Zakochanej dziewczynie mogło się wydawać wiele rzeczy, a pan nieodpowiedzialny jakby się z nią nawet rozstał, to przypuszczam, i tak by przyjeżdżał w wiadomym celu, jakby się dało. Nie wybielam autorki.

Ale zrzucasz na niego odpowiedzialność za zakończenie/ciągnięcie tego związku. Powiedział jej wprost, że nie chce być z nią, ona zdecydowała że będzie tkwila w takiej relacji. Wiec skoro wiedziała jakie on ma podejście a mimo chciała brnąć dalej, to dlaczego miałby kończyć?

124 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-03-26 10:57:09)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
KoloroweSny napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Sroda3 napisał/a:

Przyjeżdżał codziennie, widziałam, że chce się pogodzić. Wróciliśmy do siebie. Bardzo się stara od tego momentu.
Ale zapoznania rodziny nie zaproponował. Tematu nie porusza. Wydaje mi się, że nie zaproponuje. Nie rozumiem, więc po co się starał wrócić. Mi w tym momencie jest ciężej myśleć o rozstaniu.


A poza tym to, co powiedział o związku zdarzyło się po dwóch latach i po nacisku Środy.
Zakochanej dziewczynie mogło się wydawać wiele rzeczy, a pan nieodpowiedzialny jakby się z nią nawet rozstał, to przypuszczam, i tak by przyjeżdżał w wiadomym celu, jakby się dało. Nie wybielam autorki.

Ale zrzucasz na niego odpowiedzialność za zakończenie/ciągnięcie tego związku. Powiedział jej wprost, że nie chce być z nią, ona zdecydowała że będzie tkwiła w takiej relacji. Wiec skoro wiedziała jakie on ma podejście a mimo chciała brnąć dalej, to dlaczego miałby kończyć?

O to chodzi, że na nic się nie zdecydowali i każde tkwiło w swojej bańce.Ona myślała, że zgodził się na jej warunki, a on - że na jego.
Moim zdaniem, jeśli on stwierdził, że nie chce związku, niech będzie odpowiedzialny za swoje słowa bez dawania nadziei dziewczynie, która  myślała inaczej i snuła z nim wspólną przyszłość.

125 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2023-03-26 11:41:52)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Tamiraa napisał/a:
KoloroweSny napisał/a:
Tamiraa napisał/a:


A poza tym to, co powiedział o związku zdarzyło się po dwóch latach i po nacisku Środy.
Zakochanej dziewczynie mogło się wydawać wiele rzeczy, a pan nieodpowiedzialny jakby się z nią nawet rozstał, to przypuszczam, i tak by przyjeżdżał w wiadomym celu, jakby się dało. Nie wybielam autorki.

Ale zrzucasz na niego odpowiedzialność za zakończenie/ciągnięcie tego związku. Powiedział jej wprost, że nie chce być z nią, ona zdecydowała że będzie tkwiła w takiej relacji. Wiec skoro wiedziała jakie on ma podejście a mimo chciała brnąć dalej, to dlaczego miałby kończyć?

O to chodzi, że na nic się nie zdecydowali i każde tkwiło w swojej bańce.Ona myślała, że zgodził się na jej warunki, a on - że na jego.
Moim zdaniem, jeśli on stwierdził, że nie chce związku, niech będzie odpowiedzialny za swoje słowa bez dawania nadziei dziewczynie, która  myślała inaczej i snuła z nim wspólną przyszłość.

Jak na nic się nie zdecydowali? On mówiąc jej jak to widzi postawił granicę, według której ona zdecydowała się ciągnąc to dalej - na jego warunkach. To, że snuła z nim jakąś wizję przyszłości odpowiada tylko ona sama a nie on. On nie dał jej żadnej nadziei, powiedział jasno czego chce a to, że naiwna myślała, że coś sie zmieni to jego wina? On za to przecież nie odpowiada. Proszę, nie zrzucaj w dalszym ciągu odpowiedzialności.

126

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
KoloroweSny napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
KoloroweSny napisał/a:

Ale zrzucasz na niego odpowiedzialność za zakończenie/ciągnięcie tego związku. Powiedział jej wprost, że nie chce być z nią, ona zdecydowała że będzie tkwiła w takiej relacji. Wiec skoro wiedziała jakie on ma podejście a mimo chciała brnąć dalej, to dlaczego miałby kończyć?

O to chodzi, że na nic się nie zdecydowali i każde tkwiło w swojej bańce.Ona myślała, że zgodził się na jej warunki, a on - że na jego.
Moim zdaniem, jeśli on stwierdził, że nie chce związku, niech będzie odpowiedzialny za swoje słowa bez dawania nadziei dziewczynie, która  myślała inaczej i snuła z nim wspólną przyszłość.

Jak na nic się nie zdecydowali? On mówiąc jej jak to widzi postawił granicę, według której ona zdecydowała się ciągnąc to dalej - na jego warunkach. To, że snuła z nim jakąś wizję przyszłości odpowiada tylko ona sama a nie on. On nie dał jej żadnej nadziei, powiedział jasno czego chce a to, że naiwna myślała, że coś sie zmieni to jego wina? On za to przecież nie odpowiada. Proszę, nie zrzucaj w dalszym ciągu odpowiedzialności.

Nie zrozumieli się. Myślisz, że on bez winy? Ja uważam, że stać go było, żeby postawić sprawę jasno bez niedomówień. Byli razem, więc ze sobą powinni rozmawiać. A nie fakt dokonany: nie poznam cię ze znajomymi ani z rodziną, ale pomóż mi w pracy, to ja pomoge w remoncie, ale ci o tym nie powiem,domyśl się.

127

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Tamiraa napisał/a:

Nie zrozumieli się. Myślisz, że on bez winy? Ja uważam, że stać go było, żeby postawić sprawę jasno bez niedomówień. Byli razem, więc ze sobą powinni rozmawiać. A nie fakt dokonany: nie poznam cię ze znajomymi ani z rodziną, ale pomóż mi w pracy, to ja pomoge w remoncie, ale ci o tym nie powiem,domyśl się.

Tamiro, litości, nie da się chyba nie zrozumieć przekazu "nie chciałem z tobą być". Jeśli ona po czymś takim zabiegała o kontynuację tej relacji, to pretensje może już mieć tylko do siebie.

Ponadto jego wcześniejsze, długie przecież relacje, jedna nawet połączona z ojcostwem, z których żadnej nie potraktował na tyle dojrzale, by chcieć w nie brnąć w odpowiedzialny za drugą osobę i jej uczucia sposób, czy właśnie ów sporny fakt, że nie chciał Srody wprowadzić do swojego życia na pełnych zasadach - to są te sygnały, które mówiły o nim bardzo dużo, ale których nie chciała zauważyć, bo burzyły jej wizję wspólnej przyszłości. 

Raz już napisałam, ale powtórzę, że trudno oczekiwać dojrzałych zachowań od kogoś, kto całym sobą pokazuje coś innego.

128

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?
Tamiraa napisał/a:
KoloroweSny napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

O to chodzi, że na nic się nie zdecydowali i każde tkwiło w swojej bańce.Ona myślała, że zgodził się na jej warunki, a on - że na jego.
Moim zdaniem, jeśli on stwierdził, że nie chce związku, niech będzie odpowiedzialny za swoje słowa bez dawania nadziei dziewczynie, która  myślała inaczej i snuła z nim wspólną przyszłość.

Jak na nic się nie zdecydowali? On mówiąc jej jak to widzi postawił granicę, według której ona zdecydowała się ciągnąc to dalej - na jego warunkach. To, że snuła z nim jakąś wizję przyszłości odpowiada tylko ona sama a nie on. On nie dał jej żadnej nadziei, powiedział jasno czego chce a to, że naiwna myślała, że coś sie zmieni to jego wina? On za to przecież nie odpowiada. Proszę, nie zrzucaj w dalszym ciągu odpowiedzialności.

Nie zrozumieli się. Myślisz, że on bez winy? Ja uważam, że stać go było, żeby postawić sprawę jasno bez niedomówień. Byli razem, więc ze sobą powinni rozmawiać. A nie fakt dokonany: nie poznam cię ze znajomymi ani z rodziną, ale pomóż mi w pracy, to ja pomoge w remoncie, ale ci o tym nie powiem,domyśl się.

Co jest niezrozumiałe w przekazie 'nie chce z Toba zwiazku' ? On postawił sprawę jasno i bez niedomówień. Ona pozostała w złudzeniach.

129 Ostatnio edytowany przez noben (2023-03-26 13:43:54)

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Niestety spora grupa kobiet uważa, że obowiązkiem i zarazem celem życia faceta jest uszczęśliwianie i spełnianie oczekiwań napotykanych kobiet.
Otóż...Nie jest. (Tamiro, spadłaś z krzesła?)
I niezależnie od wirtualnego tupania nogami po forach nie będą postrzegać znajomości przez pryzmat: czego ona by chciała/co jest dla niej najlepsze/czego ona oczekuje. Nie i chuj.

Bo każdy człowiek gra w życiu tak, aby jemu było dobrze przede wszystkim. I to jest jak najbardziej ok.
Autorce wątku też chodzi o szczęście własne a nie cudze i trudno mieć do niej pretensje.

130

Odp: Wstydzi/ nie zależy mu?

Każdemu chodzi o szczęściem własne. Ale można swoje cele realizować zachowując przyzwoitość i przy tym nie wykorzystywując świadomie innych.

Posty [ 66 do 130 z 140 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wstydzi/ nie zależy mu?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026