Rumunski_Zolnierz napisał/a:Lady Loka napisał/a:No to skoro ani grzeje ani ziębi to skąd Twoje wieczne narzekania tutaj na to, jak jest kijowo?
To jest Twoja perspektywa. Moja jest inna na całe szczęście.
Pisałem już wcześniej, że jak byłem młodszy, czyli w wieku do 25 r.ż. to bardzo przeżywałem fakt, że jestem wiecznym kawalerem ale im robię się starszy to naprawdę mi to nie przeszkadza.
I tak niedługo będę za stary na zakładanie rodziny, jak będę miał 30 lat i urodzi mi się dziecko to ono w wieku 20 lat będzie mieć 50 letniego ojca, trochę stary przelicznik się robi.
Jeszcze parę lat i mój syn nie będzie mieć ojca tylko ojca w wieku dziadka, masakra jakaś.
Przegapiłem okienko zakładania rodziny i się z tym pogodziłem.
Zresztą zobacz, nawet jakbym miał kobietę to zapewne chciałaby, abym jeździł z nią na jakieś koncerty, imprezy, wycieczki do teściowej itp. - to jest kompletnie nie dla mnie, nie czuję tego, więc nie dogadywalibyśmy się.
Ni to grzeje, ni to ziębi.
Nie wmówisz mi, że brakuje mi związku z kobietą.
No i dalej to przeżywasz i widać to po tematach.
30letni ojciec? A co za problem? Ja jak donoszę to teraz urodzę mając prawie 31 lat. Nie jest to idealna sytuacja, ale jak się uda to do 35 mam zamiar jeszcze jedno urodzić. Przelicznik? Dzieciaki tak nie patrzą. 50latek obecnie może być zadbany tak, że wieku nie widać. Wiadomo, że im wcześniej tym lepiej, ale nie zawsze można mieć wszystko.
I tak jesteś w komfortowej sytuacji, bo na luzie możesz mieć 30 lat i mieć dziecko np. z 25latką.
Poza tym młodzi rodzice to wcale nie jest gwarancja ich długowieczności, a starsi rodzice nie oznaczają od razu tego, że dziecko będzie szybko osierocone. Moja ostatnia żyjąca babcia ma teraz 83 lata. U męża tak samo. Spokojnie można dożyć do 40-50tki swojego dziecka i pobawić po drodze wnuki.
Nic nie przegapiłeś. Mój tata zawsze się śmiał, bo on akurat młodo miał dzieci - miał 24 lata jak ja się urodziłam. Jeździliśmy na pikniki od niego z pracy, ja byłam już późną nastolatką, a jego koledzy z pracy, w jego wieku, dopiero mieli niemowlaki. To nic niespotykanego w obecnych czasach.
Mój przyjaciel mówi tak samo. Jemu urodziło się pierwsze dziecko jak miał 27 lat i to było 4 lata temu i ciągle wszyscy w pracy mu mówią, że bardzo wcześnie został ojcem
bo koledzy, nawet starsi od niego dopiero się zabierają za rodzicielstwo.
Nie każda kobieta chce jeździć na koncerty, wycieczki i wizyty u mamusi, nie każda oczekuje, że będziesz jej w tym towarzyszył.
Ja na koncerty chodzę sama, na imprezy nie chodzimy jak nie musimy (więc idziemy wtedy, jak jest darmowe jedzenie, żeby skorzystać:D), a do teściowej, ja do matki męża nie jeżdżę i powiedziałam wprost, że jeździć nie będę. Do swojej mamy też nie ciągam go jak nie chce, chociaż akurat oni się lubią i nic do siebie nie mają.
Może ja mam dziwne podejście, ale ja nie uważam, żeby mój mąż był do mnie przyrośnięty. Często on idzie do znajomych, a ja nie. Albo ja idę do moich, a on zostaje. Nawet na weekendy nad morze jeździłam czasami z koleżankami, a on zostawał w domu. Teraz to już szczególnie, bo ja siedzę na zwolnieniu i wychodzę z domu tylko na kontrole do lekarza, bo mi nie wolno wychodzić, więc jak on chce gdzieś iść to idzie sam. A jak nie chce, to nie idzie.
kwestia znalezienia kogoś, kto ma normalne podejście.