netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

529 odpowiedzi44 378 wyświetleńzałożony przez szeptem, 23.08.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 530 ]

261

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Z 40latki nie zrobicie 20stki choćby miał meteoryt spaść na ziemię.

Pogódźcie się z tym drogie Panie.

Zegar biologiczny tyka i nic z tym nie zrobicie...

A kto Ci powiedział, że my w ogóle mamy z tym jakiś problem? big_smile To, że usiłujecie nam go wmówić, jeszcze nie znaczy, że istnieje.
Ja dla przykładu mam fajny związek, kocham i czuję się kochana, dbam o siebie, dlatego dobrze czuję się we własnej skórze i sama ze sobą, w efekcie czego zupełnie nie widzę powodu, dlaczego miałoby mi zależeć na opinii jakichś randomowych użytkowników jakiegoś internetowego forum, tym bardziej, że nawet nie stanowicie reprezentatywnej grupy całej męskiej populacji, a jedynie jakiś mały, zresztą z racji własnych doświadczeń dosyć mocno skrzywiony w postrzeganiu otaczającej rzeczywistości, jej wycinek.
Tak więc litości! big_smile

262

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Przestańcie mówić, że 20 jest atrakcyjniejsza od 40 na miłość boską.

263

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Kiedyś, ale to dosyć dawno temu było, 20 lat to był wiek na żeniaczkę i dzieci ... ale wtedy człowiek po 60 był starcem. Z biologicznego punktu widzenia nie ma możliwości, żeby statystyczna dwudziestolatka dorównywała pociągiem kilkanaście-dwadzieścia lat starszej. 35 lat to szczyt atrakcyjności fizycznej kobiety, po 10 kolejnych zaczyna bardziej spadać.

264

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Z 40latki nie zrobicie 20stki choćby miał meteoryt spaść na ziemię.

Pogódźcie się z tym drogie Panie.

Zegar biologiczny tyka i nic z tym nie zrobicie...

Jesteś zajarany na wygląd. A jeśli chodzi o seks, to żadna 20stka nie da Ci tego co 40stka. To jest inna świadomość, inna mentalność. Gapisz się w tego pornhuba i żyjesz w świecie wyobraźni. Nikt Cię nie namawia do tego, żebyś się wiązał z 40stką. Pewnie i tak nie miałbyś takiej kobiecie nic do zaoferowania. Szukaj tego swojego 20-letniego świętego graala, ale wreszcie zacznij.

265

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Nie będę szukał żadnej kobiety, odczep się ode mnie.

266

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie będę szukał żadnej kobiety, odczep się ode mnie.

Sam zacząłeś tu uświadamiać kobiety po 40,że nie mogą się równać z tymi dwudziestkami, za którymi ślinisz się w metrze.
Sam zacząłeś się czepiać. A to działa w obie strony.
Autorka pisze tu o chęci poznania faceta - ale ani nie jesteś w jej grupie targetowej ani nie porusza tematu 20 latek,który tu usilnie promujesz.
Zatem przyszedłeś,na własne ryzyko wrzucać swoje "mądrości" - i dostałeś celnego kuksańca.I nie od kobiety big_smile

267

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie będę szukał żadnej kobiety, odczep się ode mnie.

To może chłopaka poszukaj. Głupiejesz od tej jazdy na ręcznym. Co za dużo, to nie zdrowo.

268

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
gojka102 napisał/a:

Zatem przyszedłeś,na własne ryzyko wrzucać swoje "mądrości" - i dostałeś celnego kuksańca.I nie od kobiety big_smile

To już nie pierwszy raz, kiedy Rumunski najpierw uporczywie prowokuje, zatem solidnie prosi się o stosowną reakcję, a kiedy ta następuje i dotyka jakichś jego czułych punktów, to ma z tym problem.
Jednym słowem jest idealnym przykładem moralności Kalego.

269

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Misinx napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie będę szukał żadnej kobiety, odczep się ode mnie.

To może chłopaka poszukaj. Głupiejesz od tej jazdy na ręcznym. Co za dużo, to nie zdrowo.


Może sam poszukaj tego chłopaka? Czytam Twoje posty od kilku lat i widzę, że masz chyba ku temu jakieś ciągoty.

Zresztą nie moja sprawa, toleruję takich jak Ty.

270

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Misinx napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie będę szukał żadnej kobiety, odczep się ode mnie.

To może chłopaka poszukaj. Głupiejesz od tej jazdy na ręcznym. Co za dużo, to nie zdrowo.


Może sam poszukaj tego chłopaka? Czytam Twoje posty od kilku lat i widzę, że masz chyba ku temu jakieś ciągoty.

Zresztą nie moja sprawa, toleruję takich jak Ty.

lol Czytasz ? To może tą swoją teorię podeprzyj jakimiś cytatami big_smile ?

271

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
szeptem napisał/a:

To nie jest tak, że ja nie chcę być sama czy nie lubię - już wielokrotnie pisałam, że bardzo lubię przebywać sama z sobą. Nie mam z tym problemu. Nie liczę również na to, że ktokolwiek z zewnątrz mnie uszczęśliwi, prócz mnie samej. ALE ileż można być samotną? To ponad 7 lat i już mi się znudziło, stąd pewnie ten kryzys itd. Jednakże  ostatnia akcja ze wspomnianym alkoholikiem utwierdza mnie w przekonaniu, że już chyba zostanę singielką, bo spotkać kogoś "wymarzonego", co w moim wypadku równa się m. in. temu, by ten ktoś nie nadużywał czegokolwiek a jednocześnie nie był np. "niepijącym alkoholikiem" jest bliskie zeru. Wiem, że są tacy faceci, jednak żadnego nie poznałam jak dotąd.
Ale trudno.
Nie jestem desperatką, aby związać się z nałogowcem byleby tylko zapewnić sobie męskie towarzystwo. Co to, to nie. smile

Ma to też dobrą stronę, że wyszło na początku. Spójrz na to w ten sposób. Gorzej jakby to był związek paroletni, byłoby Ci cięzej. Teraz też przeżywasz, ale lepiej aby to wyszło wcześniej niż później gdybyś już była zaangażowana.
Jeśli to czynny alkoholik, który nie widzi problemu, to nie ma dalszej drogi razem, chyba, że pasuje Ci przymykanie oczu aby tylko nie skończyć samej, ze strachu.

272

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Misinx napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie będę szukał żadnej kobiety, odczep się ode mnie.

To może chłopaka poszukaj. Głupiejesz od tej jazdy na ręcznym. Co za dużo, to nie zdrowo.


Może sam poszukaj tego chłopaka? Czytam Twoje posty od kilku lat i widzę, że masz chyba ku temu jakieś ciągoty.

Zresztą nie moja sprawa, toleruję takich jak Ty.

Tajemnicą nie jest,że Misinx rozwiódł się i jest w związku.
Gdzie on pisał cokolwiek o homoseksualnych upodobaniach? smile

Nooo,a teraz Ty coś nam napisz o swoim życiu seksualnym. Nie masz? Ooo jejku jejku smile

273

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
gojka102 napisał/a:

Tajemnicą nie jest,że Misinx rozwiódł się i jest w związku.


Prawdziwy wzór do naśladowania.


gojka102 napisał/a:

Nooo,a teraz Ty coś nam napisz o swoim życiu seksualnym. Nie masz? Ooo jejku jejku smile


Dlaczego miałbym pisać Tobie cokolwiek o swoim życiu seksualnym? Przecież Ty nawet nie wiesz czy ono istnieje, równie dobrze mogłem być dzisiaj o 13:00 u masażystki z seksualnym zakończeniem.
Nie wiesz tego ale Twoje prymitywne zwoje mózgowe podpowiedziały Ci jedyną opcję pociśnięcia mi, którą było wyśmianie mój ewentualny brak pożycia seksualnego.

Smutne.

274

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

jedyną opcję pociśnięcia mi, którą było wyśmianie mój ewentualny brak pożycia seksualnego.

Tak się kończy dyskusja z kobietą, której brakuje argumentów.

275

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Tajemnicą nie jest,że Misinx rozwiódł się i jest w związku.


Prawdziwy wzór do naśladowania.


gojka102 napisał/a:

Nooo,a teraz Ty coś nam napisz o swoim życiu seksualnym. Nie masz? Ooo jejku jejku smile


Dlaczego miałbym pisać Tobie cokolwiek o swoim życiu seksualnym? Przecież Ty nawet nie wiesz czy ono istnieje, równie dobrze mogłem być dzisiaj o 13:00 u masażystki z seksualnym zakończeniem.
Nie wiesz tego ale Twoje prymitywne zwoje mózgowe podpowiedziały Ci jedyną opcję pociśnięcia mi, którą było wyśmianie mój ewentualny brak pożycia seksualnego.

Smutne.

Oj tam Rumunski, jak to mówią, co posiejesz to zbierzesz.

276

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Farmer napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

jedyną opcję pociśnięcia mi, którą było wyśmianie mój ewentualny brak pożycia seksualnego.

Tak się kończy dyskusja z kobietą, której brakuje argumentów.


Jestem na coś takiego już chyba uodporniony ze strony kobiet bo nawet mi brew nie drgnęła.


rossanka napisał/a:

Oj tam Rumunski, jak to mówią, co posiejesz to zbierzesz.


Rossanka, przez 9 lat zasiewasz ideologię, że jestem singielką bez widoków na znalezienie jakiegoś faceta.
Zatem co Ty zebrałaś z tych siewów?

277

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Farmer napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

jedyną opcję pociśnięcia mi, którą było wyśmianie mój ewentualny brak pożycia seksualnego.

Tak się kończy dyskusja z kobietą, której brakuje argumentów.


Jestem na coś takiego już chyba uodporniony ze strony kobiet bo nawet mi brew nie drgnęła.


rossanka napisał/a:

Oj tam Rumunski, jak to mówią, co posiejesz to zbierzesz.


Rossanka, przez 9 lat zasiewasz ideologię, że jestem singielką bez widoków na znalezienie jakiegoś faceta.
Zatem co Ty zebrałaś z tych siewów?

Akurat dobre pytanie. Mam za karę bo spotykałam się z mezczyznami, których nie powinnam spotykać. O to się zemściło. Na szczęście już otrzeżwuałam.

278

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
rossanka napisał/a:

Akurat dobre pytanie. Mam za karę bo spotykałam się z mezczyznami, których nie powinnam spotykać. O to się zemściło. Na szczęście już otrzeżwuałam.


Pisałaś wcześniej, że w wakacje będziesz mieć dużo romansów i seksu.
Coś z tego wyszło czy jak zwykle gadanie po próżnicy?

279

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
rossanka napisał/a:

Akurat dobre pytanie. Mam za karę bo spotykałam się z mezczyznami, których nie powinnam spotykać. O to się zemściło. Na szczęście już otrzeżwuałam.


Pisałaś wcześniej, że w wakacje będziesz mieć dużo romansów i seksu.
Coś z tego wyszło czy jak zwykle gadanie po próżnicy?

Seksu nie było. Było latanie po lekarzach i leczenie się. Akurat z marnym skutkiem jak na razie sad
Ale nie o tym temat.
Wolę weselsze tematy smile

280

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

@ Rossanka 35+ ? ;-)

Dużo zdrówka. Poważnie.

281

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Tajemnicą nie jest,że Misinx rozwiódł się i jest w związku.


Prawdziwy wzór do naśladowania.

Misinx w przeciwieństwie do Ciebie postanowił w pewnym momencie zrobić coś z życiem, które nie było dla niego satysfakcjonujące i wziął i je zmienił. Zdecydowanie jest lepszym wzorem niż człowiek, który siedzi i nic nie robi poza wmawianiem innym, jak bardzo są beznadziejni.

gojka102 napisał/a:

Nooo,a teraz Ty coś nam napisz o swoim życiu seksualnym. Nie masz? Ooo jejku jejku smile

Dlaczego miałbym pisać Tobie cokolwiek o swoim życiu seksualnym? Przecież Ty nawet nie wiesz czy ono istnieje, równie dobrze mogłem być dzisiaj o 13:00 u masażystki z seksualnym zakończeniem.

Że tak sobie pozwolę:

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Gdy ostatni raz uprawiałem seks to tak średnio po 20 sekundach dochodziłem.
5 minut to byłby dla mnie cud a 15 minut byłoby błogosławieństwem, bo w tym czasie jak się facet spręży to może nawet doprowadzić do orgazmu kobietę.

Dlatego wiem, że nie ma kobiety, która chciałaby się wiązać z facetem mający orgazm po dosłownie kilkudziesięciu sekundach.
W związku z tym odpuszczam sobie temat związkowy, muszę się tylko zaopatrzyć w gotówkę i jazda z tematem.

282

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Behemoth666 napisał/a:

@ Rossanka 35+ ? ;-)

Dużo zdrówka. Poważnie.

Dzięki, przyda się, bo się już zaczynam martwić.
Dokładnie to 45 smile

283

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Lady Loka napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Nooo,a teraz Ty coś nam napisz o swoim życiu seksualnym. Nie masz? Ooo jejku jejku smile

Dlaczego miałbym pisać Tobie cokolwiek o swoim życiu seksualnym? Przecież Ty nawet nie wiesz czy ono istnieje, równie dobrze mogłem być dzisiaj o 13:00 u masażystki z seksualnym zakończeniem.

Że tak sobie pozwolę:

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Gdy ostatni raz uprawiałem seks to tak średnio po 20 sekundach dochodziłem.
5 minut to byłby dla mnie cud a 15 minut byłoby błogosławieństwem, bo w tym czasie jak się facet spręży to może nawet doprowadzić do orgazmu kobietę.

Dlatego wiem, że nie ma kobiety, która chciałaby się wiązać z facetem mający orgazm po dosłownie kilkudziesięciu sekundach.
W związku z tym odpuszczam sobie temat związkowy, muszę się tylko zaopatrzyć w gotówkę i jazda z tematem.


Po co się do mnie przyczepiasz? Pisałem do tego Minxa i Gojki a Ty jak zwykle musisz wejść w temat, aby wbić mi szpilkę.

Zobacz kim jesteś:


Lady Loka napisał/a:

Jestem w dwutygodniowym zwiazku, ktory sie naprawde fajnie rozwija. Ja znajac siebie powiedzialam o tym ze z seksem chcialabym troche poczekac, ale on szybko wyczail jak i gdzie mnie drapac, dotykac i glaskac zeby wszystkie moje opory ustepowaly.
Poki co byl tylko oral ale ja i tak kazdorazowo po takiej akcji powtarzam moja prosbe o wiecej czasu i kazdorazowo mam moralniaka.


Sama przyznałaś się na jakim poziomie jest Twoja moralność seksualna a ze mnie się śmiejesz, że nie uprawiam seksu?
Podwójne standardy.

Twój mąż ma przepierdolone.

284

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Dlaczego miałbym pisać Tobie cokolwiek o swoim życiu seksualnym? Przecież Ty nawet nie wiesz czy ono istnieje, równie dobrze mogłem być dzisiaj o 13:00 u masażystki z seksualnym zakończeniem.

Że tak sobie pozwolę:

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Gdy ostatni raz uprawiałem seks to tak średnio po 20 sekundach dochodziłem.
5 minut to byłby dla mnie cud a 15 minut byłoby błogosławieństwem, bo w tym czasie jak się facet spręży to może nawet doprowadzić do orgazmu kobietę.

Dlatego wiem, że nie ma kobiety, która chciałaby się wiązać z facetem mający orgazm po dosłownie kilkudziesięciu sekundach.
W związku z tym odpuszczam sobie temat związkowy, muszę się tylko zaopatrzyć w gotówkę i jazda z tematem.


Po co się do mnie przyczepiasz? Pisałem do tego Minxa i Gojki a Ty jak zwykle musisz wejść w temat, aby wbić mi szpilkę.

Zobacz kim jesteś:


Lady Loka napisał/a:

Jestem w dwutygodniowym zwiazku, ktory sie naprawde fajnie rozwija. Ja znajac siebie powiedzialam o tym ze z seksem chcialabym troche poczekac, ale on szybko wyczail jak i gdzie mnie drapac, dotykac i glaskac zeby wszystkie moje opory ustepowaly.
Poki co byl tylko oral ale ja i tak kazdorazowo po takiej akcji powtarzam moja prosbe o wiecej czasu i kazdorazowo mam moralniaka.


Sama przyznałaś się na jakim poziomie jest Twoja moralność seksualna a ze mnie się śmiejesz, że nie uprawiam seksu?
Podwójne standardy.

Twój mąż ma przepierdolone.

Jesteś przewrażliwiony. Nigdzie się z Ciebie nie śmiałam. Podrzuciłam tylko konkretną Twoją wypowiedź, żeby potem Gojce było łatwiej Cię zgasić i nie musiała biegać po forum.

Nie wstydzę się mojej przeszłości, także tej seksualnej. Mój mąż świadomie wybrał związek ze mną i sam twierdzi, że nie ma na co narzekać. Ja też.

285

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Lady Loka napisał/a:

Jesteś przewrażliwiony. Nigdzie się z Ciebie nie śmiałam. Podrzuciłam tylko konkretną Twoją wypowiedź, żeby potem Gojce było łatwiej Cię zgasić i nie musiała biegać po forum.


Czyli ze mnie się nie śmiejesz ale podrzucasz Gojce gotowe teksty, aby mogła mnie zgasić, dzięki czemu miałabyś ze mnie bekę big_smile
Nie no logika kobiety lvl 100


Lady Loka napisał/a:

Nie wstydzę się mojej przeszłości, także tej seksualnej.


Nie znam kobiety, która powiedziałaby wprost, że wstydzi się swojej przeszłości seksualnej.
W dzisiejszych czasach kobiety są tak wyprute z jakichkolwiek zasad, że nawet prostytutki twierdzą, że są Święte.

286

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Tu jakaś Pani puściła tekst w stylu że nie nikt nie będzie miał pretensji do kucharki że świetnie gotuje..

Tak więc tym tokiem myślenia najlepsze kobiety to byłe prostytutki.

Zresztą będzie z tego kolejna gównoburza.

287

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Jesteś przewrażliwiony. Nigdzie się z Ciebie nie śmiałam. Podrzuciłam tylko konkretną Twoją wypowiedź, żeby potem Gojce było łatwiej Cię zgasić i nie musiała biegać po forum.


Czyli ze mnie się nie śmiejesz ale podrzucasz Gojce gotowe teksty, aby mogła mnie zgasić, dzięki czemu miałabyś ze mnie bekę big_smile
Nie no logika kobiety lvl 100


Lady Loka napisał/a:

Nie wstydzę się mojej przeszłości, także tej seksualnej.


Nie znam kobiety, która powiedziałaby wprost, że wstydzi się swojej przeszłości seksualnej.
W dzisiejszych czasach kobiety są tak wyprute z jakichkolwiek zasad, że nawet prostytutki twierdzą, że są Święte.

No nie śmieję się z Ciebie, bo moim zdaniem nie ma się z czego śmiać. Nie widzę powodów do śmiechu w tym, że ktoś ma słabe życie seksualne. Jedyne na co zwróciłam uwagę, to to, jak sobie ładnie zaprzeczyłeś i się samozaorałeś jak się przyłoży te oba cytaty do siebie, a nie to, jakie to życie seksualne masz.
Mnie to totalnie rąbie, czekam aż wreszcie pójdziesz na ten masaż i spuścisz ciśnienie, może jakoś Ci się wtedy podejście zmieni i przestaniesz ubliżać wszystkim, którzy żyją inaczej niż Ty.

Patrząc na to, że dla Ciebie każda kobieta, która uprawia seks jest obleśna i obrzydliwa, to w sumie czego oczekujesz? Dla Ciebie prostytutka i kobieta w monogamicznym długim związku to ten sam poziom. Albo nawet prostytutka poziom wyżej, bo bierze kasę tongue

Twój problem leży w Twoich przekonaniach. Tak jak i Panów z działu niżej. Bo sorry, ale masa ludzi się rozstaje z partnerami, poznaje innych, wchodzi w nowe związki i jest szczęśliwa, a Ty co?
To jak taka gra z przedszkola czy podstawówki w krzesła. Że jest krzeseł o jedno mniej niż uczestników i ten, kto nie ma miejsca musi podsiąść tego, co ma w trakcie zmiany krzeseł. To, że Ty nie potrafisz na to krzesło trafić to jest wina Twoja, a nie całego świata.

288

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Lady Loka napisał/a:

Bo sorry, ale masa ludzi się rozstaje z partnerami, poznaje innych, wchodzi w nowe związki i jest szczęśliwa, a Ty co?


A ja co?
A ja nic, jestem kawalerem i tak już zostanie, serio mnie to nie grzeje i nie ziębi.
Jak miałem 20-25 lat to cholernie mocno to przeżywałem, teraz w wieku 28 mam to gdzieś bo zauważyłem, że kobiety to nie są idealne i święte anioły tylko zwykłe demony, które potrafią puścić faceta nawet bez skarpetek.

Fajnie, nie?

289

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Bo sorry, ale masa ludzi się rozstaje z partnerami, poznaje innych, wchodzi w nowe związki i jest szczęśliwa, a Ty co?


A ja co?
A ja nic, jestem kawalerem i tak już zostanie, serio mnie to nie grzeje i nie ziębi.
Jak miałem 20-25 lat to cholernie mocno to przeżywałem, teraz w wieku 28 mam to gdzieś bo zauważyłem, że kobiety to nie są idealne i święte anioły tylko zwykłe demony, które potrafią puścić faceta nawet bez skarpetek.

Fajnie, nie?

No to skoro ani grzeje ani ziębi to skąd Twoje wieczne narzekania tutaj na to, jak jest kijowo?

To jest Twoja perspektywa. Moja jest inna na całe szczęście.

290

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Lady Loka napisał/a:

No to skoro ani grzeje ani ziębi to skąd Twoje wieczne narzekania tutaj na to, jak jest kijowo?

To jest Twoja perspektywa. Moja jest inna na całe szczęście.


Pisałem już wcześniej, że jak byłem młodszy, czyli w wieku do 25 r.ż. to bardzo przeżywałem fakt, że jestem wiecznym kawalerem ale im robię się starszy to naprawdę mi to nie przeszkadza.

I tak niedługo będę za stary na zakładanie rodziny, jak będę miał 30 lat i urodzi mi się dziecko to ono w wieku 20 lat będzie mieć 50 letniego ojca, trochę stary przelicznik się robi.
Jeszcze parę lat i mój syn nie będzie mieć ojca tylko ojca w wieku dziadka, masakra jakaś.

Przegapiłem okienko zakładania rodziny i się z tym pogodziłem.

Zresztą zobacz, nawet jakbym miał kobietę to zapewne chciałaby, abym jeździł z nią na jakieś koncerty, imprezy, wycieczki do teściowej itp. - to jest kompletnie nie dla mnie, nie czuję tego, więc nie dogadywalibyśmy się.

Ni to grzeje, ni to ziębi.
Nie wmówisz mi, że brakuje mi związku z kobietą.

291

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Głupoty pleciesz stary.

25 letni facet to dzieciak. Niektórzy po 30 to cymbały grające wyłącznie na konsoli bojący się odpowiedzialności za siebie, co dopiero za innych. Takie czasy.

Życie dopiero przed tobą.

Uważaj o czym marzysz.

Myślisz że dziecko i kobieta to gwarancja szczęścia do końca życia?

Odpowiem brutalnie jako że mam 40 lat i dużo przeżyłem..
Wciąż gówno wiesz o życiu.

292

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Ok Boomer.

293

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No to skoro ani grzeje ani ziębi to skąd Twoje wieczne narzekania tutaj na to, jak jest kijowo?

To jest Twoja perspektywa. Moja jest inna na całe szczęście.

Pisałem już wcześniej, że jak byłem młodszy, czyli w wieku do 25 r.ż. to bardzo przeżywałem fakt, że jestem wiecznym kawalerem ale im robię się starszy to naprawdę mi to nie przeszkadza.

I tak niedługo będę za stary na zakładanie rodziny, jak będę miał 30 lat i urodzi mi się dziecko to ono w wieku 20 lat będzie mieć 50 letniego ojca, trochę stary przelicznik się robi.
Jeszcze parę lat i mój syn nie będzie mieć ojca tylko ojca w wieku dziadka, masakra jakaś.

Przegapiłem okienko zakładania rodziny i się z tym pogodziłem.

Zresztą zobacz, nawet jakbym miał kobietę to zapewne chciałaby, abym jeździł z nią na jakieś koncerty, imprezy, wycieczki do teściowej itp. - to jest kompletnie nie dla mnie, nie czuję tego, więc nie dogadywalibyśmy się.

Ni to grzeje, ni to ziębi.
Nie wmówisz mi, że brakuje mi związku z kobietą.

No i dalej to przeżywasz i widać to po tematach.
30letni ojciec? A co za problem? Ja jak donoszę to teraz urodzę mając prawie 31 lat. Nie jest to idealna sytuacja, ale jak się uda to do 35 mam zamiar jeszcze jedno urodzić. Przelicznik? Dzieciaki tak nie patrzą. 50latek obecnie może być zadbany tak, że wieku nie widać. Wiadomo, że im wcześniej tym lepiej, ale nie zawsze można mieć wszystko.
I tak jesteś w komfortowej sytuacji, bo na luzie możesz mieć 30 lat i mieć dziecko np. z 25latką.
Poza tym młodzi rodzice to wcale nie jest gwarancja ich długowieczności, a starsi rodzice nie oznaczają od razu tego, że dziecko będzie szybko osierocone. Moja ostatnia żyjąca babcia ma teraz 83 lata. U męża tak samo. Spokojnie można dożyć do 40-50tki swojego dziecka i pobawić po drodze wnuki.

Nic nie przegapiłeś. Mój tata zawsze się śmiał, bo on akurat młodo miał dzieci - miał 24 lata jak ja się urodziłam. Jeździliśmy na pikniki od niego z pracy, ja byłam już późną nastolatką, a jego koledzy z pracy, w jego wieku, dopiero mieli niemowlaki. To nic niespotykanego w obecnych czasach.
Mój przyjaciel mówi tak samo. Jemu urodziło się pierwsze dziecko jak miał 27 lat i to było 4 lata temu i ciągle wszyscy w pracy mu mówią, że bardzo wcześnie został ojcem tongue bo koledzy, nawet starsi od niego dopiero się zabierają za rodzicielstwo.

Nie każda kobieta chce jeździć na koncerty, wycieczki i wizyty u mamusi, nie każda oczekuje, że będziesz jej w tym towarzyszył.
Ja na koncerty chodzę sama, na imprezy nie chodzimy jak nie musimy (więc idziemy wtedy, jak jest darmowe jedzenie, żeby skorzystać:D), a do teściowej, ja do matki męża nie jeżdżę i powiedziałam wprost, że jeździć nie będę. Do swojej mamy też nie ciągam go jak nie chce, chociaż akurat oni się lubią i nic do siebie nie mają.

Może ja mam dziwne podejście, ale ja nie uważam, żeby mój mąż był do mnie przyrośnięty. Często on idzie do znajomych, a ja nie. Albo ja idę do moich, a on zostaje. Nawet na weekendy nad morze jeździłam czasami z koleżankami, a on zostawał w domu. Teraz to już szczególnie, bo ja siedzę na zwolnieniu i wychodzę z domu tylko na kontrole do lekarza, bo mi nie wolno wychodzić, więc jak on chce gdzieś iść to idzie sam. A jak nie chce, to nie idzie.

kwestia znalezienia kogoś, kto ma normalne podejście.

294

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Lady Loka Piękne jest to co napisałaś, logiczne i składniowo poprawne, w wielu kwestiach nie idzie się nie zgodzić.
Zresztą w Polsce średnia wieku brania ślubu to jest coś ok. 29 lat, więc teoretycznie w moim przypadku jeszcze jestem za młody.

Ale ja nie szukam kobiety, żyję swoim światem, chodzę do pracy, potem na siłownie i pograć na konsoli do gier.

Dziewczyn w moim życiu nie ma, więc to co napisałaś i tak nie będzie miało przełożenia w mojej rzeczywistości.

295

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Lady Loka Piękne jest to co napisałaś, logiczne i składniowo poprawne, w wielu kwestiach nie idzie się nie zgodzić.
Zresztą w Polsce średnia wieku brania ślubu to jest coś ok. 29 lat, więc teoretycznie w moim przypadku jeszcze jestem za młody.

Ale ja nie szukam kobiety, żyję swoim światem, chodzę do pracy, potem na siłownie i pograć na konsoli do gier.

Dziewczyn w moim życiu nie ma, więc to co napisałaś i tak nie będzie miało przełożenia w mojej rzeczywistości.

Ale tam nie ma z czym się zgadzać, bo to co napisałam to doświadczenia innych ludzi.
Tylko Ty nie akceptujesz tego, że można inaczej niż Tobie się wydaje.

No i dobrze, żyj bez dziewczyn. Pisałam już wcześniej, plus dla dziewczyn, bo żadnej swoim podejściem nie skrzywdzisz.
Tylko czemu narzekasz?

296

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Lady Loka napisał/a:

No i dobrze, żyj bez dziewczyn. Pisałam już wcześniej, plus dla dziewczyn, bo żadnej swoim podejściem nie skrzywdzisz.


Piszesz, że nic do mnie nie masz itp. ale dlaczego w takim razie za każdym razem próbujesz wbić mi jakąś szpilkę?
Dlaczego walisz jakieś teksty, że mógłbym skrzywdzić kobietę? Robisz ze mnie jakiegoś agresora?

297

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No i dobrze, żyj bez dziewczyn. Pisałam już wcześniej, plus dla dziewczyn, bo żadnej swoim podejściem nie skrzywdzisz.


Piszesz, że nic do mnie nie masz itp. ale dlaczego w takim razie za każdym razem próbujesz wbić mi jakąś szpilkę?
Dlaczego walisz jakieś teksty, że mógłbym skrzywdzić kobietę? Robisz ze mnie jakiegoś agresora?

Już Ci to kiedyś pisałam.
Że masz takie podejście, że uważam, że kobieta, która weszłaby z Tobą w związek musiałaby potem chodzić na terapię. Masz masę nieprzepracowanych problemów, masę błędnych przekonań, choćby to kobietach po stałych związkach. Czy o kobietach ogólnie.
I to nie jest szpilka do Ciebie, zresztą Ty mi szpilek nie wbijasz? big_smile jak tylko się ze mną nie zgadzasz wyciągasz mi post sprzed prawie 6 lat.

Poza tym skoro nie chcesz wchodzić w związki to tym bardziej nie powinno Cię to ruszać.

Strasznie się zmieniłeś przez te lata bycia tutaj. Bo pamiętam na początku Twój temat, potem Cię chwilę nie było, a potem nagle przyszedłeś z jakąś totalną krucjatą przeciw kobietom, wulgarny, obrażający wszystkich dookoła. Nie wiem czy to kwestia tego, że bez moderacji stwierdziłeś, że możesz sobie na to pozwolić, czy coś Ci w życiu wtedy nie wyszło, ale masakra. Możę po prostu liczę na to, że jakaś szpila przebije balon i dotrze do tego, co było na samym początku, kiedy dało się z Tobą rozmawiać normalnie bez pretensji i bez Twoich twierdzeń, że wszystko wiesz najlepiej na świecie.

298

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

A ja co?
A ja nic, jestem kawalerem i tak już zostanie, serio mnie to nie grzeje i nie ziębi.
Jak miałem 20-25 lat to cholernie mocno to przeżywałem, teraz w wieku 28 mam to gdzieś bo zauważyłem, że kobiety to nie są idealne i święte anioły tylko zwykłe demony, które potrafią puścić faceta nawet bez skarpetek.

Fajnie, nie?

Ale wiesz, że samego siebie oszukujesz, a to co robisz, to nie jest nic innego, jak próba dokonania racjonalizacji?
Nie możesz być w związku (zupełnie nieważne z jakich powodów), to usiłujesz sobie wmówić, że wcale nie chcesz. To jest zwykły, często spotykany mechanizm obronny, jednak nie zmienia to faktu, że gdzieś w głębi duszy chcesz czegoś zupełnie innego. Gdyby było inaczej, nie byłoby tej frustracji i agresji, którą nam tu serwujesz.

Ja też zwróciłam uwagę, zresztą chyba ze trzy razy o tym wspomniałam, że dziś jesteś kimś zupełnie innym niż ten Rumunski, którego pamiętam sprzed kilku lat. Nawet jak wróciłeś, to napisałam pod twoim adresem sporo dobrych słów, a potem coś się zadziało, że pokazałeś się z zupełnie innej strony.

P.S.
Niestety robimy off top w wątku Szeptem.

299

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Aleście się uczepili tego wieku. A co, gdy dziecko wychowuje jego babcia? Np rodzice zginęli, czy zostali pozbawieni praw, albo po prostu pracują za granicą i dzieciaka odwiedzają dwa razy do roku?
Nie mieliście takich przypadkow? Sąsiadkę wychowała właśnie tak babcia od 6 roku życia. Teraz kobieta ma 47 lat a babcia jest wiekowa, bo dobrze po 90tce, ale sąsiadka od dobrych ponad 20 lat jest dorosła.

300

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No to skoro ani grzeje ani ziębi to skąd Twoje wieczne narzekania tutaj na to, jak jest kijowo?

To jest Twoja perspektywa. Moja jest inna na całe szczęście.


Pisałem już wcześniej, że jak byłem młodszy, czyli w wieku do 25 r.ż. to bardzo przeżywałem fakt, że jestem wiecznym kawalerem ale im robię się starszy to naprawdę mi to nie przeszkadza.

I tak niedługo będę za stary na zakładanie rodziny, jak będę miał 30 lat i urodzi mi się dziecko to ono w wieku 20 lat będzie mieć 50 letniego ojca, trochę stary przelicznik się robi.
Jeszcze parę lat i mój syn nie będzie mieć ojca tylko ojca w wieku dziadka, masakra jakaś.

Przegapiłem okienko zakładania rodziny i się z tym pogodziłem.

Zresztą zobacz, nawet jakbym miał kobietę to zapewne chciałaby, abym jeździł z nią na jakieś koncerty, imprezy, wycieczki do teściowej itp. - to jest kompletnie nie dla mnie, nie czuję tego, więc nie dogadywalibyśmy się.

Ni to grzeje, ni to ziębi.
Nie wmówisz mi, że brakuje mi związku z kobietą.

Dalej to przeżywasz. Może się zmieniły objawy, ale to nie znaczy, że ich nie ma. Widać w Twoich wpisach, że jesteś rozżalony, pełen pretensji wobec rodzaju żeńskiego. Może już nie "płaczesz po kątach", ale wciąż jesteś w "żałobie". Zmieniła Ci się tylko faza "żałoby".

301

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Lady Loka napisał/a:

Strasznie się zmieniłeś przez te lata bycia tutaj. Bo pamiętam na początku Twój temat, potem Cię chwilę nie było, a potem nagle przyszedłeś z jakąś totalną krucjatą przeciw kobietom, wulgarny, obrażający wszystkich dookoła.

Olinka napisał/a:

Ja też zwróciłam uwagę, zresztą chyba ze trzy razy o tym wspomniałam, że dziś jesteś kimś zupełnie innym niż ten Rumunski, którego pamiętam sprzed kilku lat. Nawet jak wróciłeś, to napisałam pod twoim adresem sporo dobrych słów, a potem coś się zadziało, że pokazałeś się z zupełnie innej strony.


Niebawem planuję rozpocząć medytacje, aby trochę się wyciszyć. Może to powinno pomóc? Zobaczymy.


Olinka napisał/a:

Ale wiesz, że samego siebie oszukujesz, a to co robisz, to nie jest nic innego, jak próba dokonania racjonalizacji?
Nie możesz być w związku (zupełnie nieważne z jakich powodów), to usiłujesz sobie wmówić, że wcale nie chcesz. To jest zwykły, często spotykany mechanizm obronny, jednak nie zmienia to faktu, że gdzieś w głębi duszy chcesz czegoś zupełnie innego. Gdyby było inaczej, nie byłoby tej frustracji i agresji, którą nam tu serwujesz.


Już było dobrze, zacząłem siebie przekonywać, że sam ze sobą jest mi dobrze i nie potrzebuję kobiety to jak zwykle musiałaś rozwalić mój domek z piasku.
No i po co to robisz? Przecież wiesz dobrze, że będę sam, więc wszelkie filozoficzne uświadamianie mnie, że chciałbym inaczej, jest po prostu nie na miejscu.
To tak samo jakbyś gościowi na wózku pisała, że racjonalizuje sobie brak nóg bo w głębi duszy chciałby chodzić i biegać.
Jasne, masz rację w 100% ale tak się nie robi bo temu inwalidzie zrobi się po prostu niefajnie, rozumiesz?


Misinx napisał/a:

Dalej to przeżywasz. Może się zmieniły objawy, ale to nie znaczy, że ich nie ma. Widać w Twoich wpisach, że jesteś rozżalony, pełen pretensji wobec rodzaju żeńskiego. Może już nie "płaczesz po kątach", ale wciąż jesteś w "żałobie". Zmieniła Ci się tylko faza "żałoby".


No to w takim razie trzeba poczekać, aż żałoba minie mi całkowicie i wyjdę na prostą, prawda?

302

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Twój przypadek to nie gosc bez nóg, raczej gość, którego raz zabolało kolano i od 10 lat siedzi uparcie na wózku pomimo tego, że mógłby wstać, tylko musiałby te nieużywane nogi zrehabilitować.

303

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Nie znasz mnie osobiście, więc nie wiesz co mi dolega.
W związku z tym, brakuje Tobie wiedzy, aby wysuwać tego typu wnioski.

304

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie znasz mnie osobiście, więc nie wiesz co mi dolega.
W związku z tym, brakuje Tobie wiedzy, aby wysuwać tego typu wnioski.

Czyli "lekarzu lecz się sam".

305

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie znasz mnie osobiście, więc nie wiesz co mi dolega.
W związku z tym, brakuje Tobie wiedzy, aby wysuwać tego typu wnioski.

Kurcze, no popatrz, a Ty wysnułeś wszystkie wnioski na mój temat na podstawie tego jednego posta, którego mi ciągle cytujesz big_smile
czyli Tobie wolno, tak? Wiesz jak to się nazywa? Hipokryzja.

306

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Te obydwa przykłady nie są zbytnio reprezentatywne, aby móc wywnioskować jakąś moją ewentualną hipokryzję.

307

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Już było dobrze, zacząłem siebie przekonywać, że sam ze sobą jest mi dobrze i nie potrzebuję kobiety to jak zwykle musiałaś rozwalić mój domek z piasku.
No i po co to robisz? Przecież wiesz dobrze, że będę sam, więc wszelkie filozoficzne uświadamianie mnie, że chciałbym inaczej, jest po prostu nie na miejscu.
To tak samo jakbyś gościowi na wózku pisała, że racjonalizuje sobie brak nóg bo w głębi duszy chciałby chodzić i biegać.
Jasne, masz rację w 100% ale tak się nie robi bo temu inwalidzie zrobi się po prostu niefajnie, rozumiesz?

Nic nie było dobrze, bo samooszukiwanie się to tylko mechanizm ochronny, który nie sprawia, że problem przestaje istnieć, a jedynie zostaje zepchnięty w głąb psychiki. Mało tego, wcale nie poprawia komfortu życia, bo niezaspokojony brak wciąż pozostaje brakiem. Możesz co prawda usiłować zastąpić go czymś innym, ale to i tak do niczego nie prowadzi. 
Z drugiej strony chyba słabo Ci idzie, jeśli jedna wypowiedź błyskawicznie rozsypuje coś, nad czym "pracujesz" od dłuższego czasu.

308

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

No to w takim razie trzeba poczekać, aż żałoba minie mi całkowicie i wyjdę na prostą, prawda?

Nie zawsze to się sprawdza. Czasami ludzie się uzależniają od emocji związanych z żałobą. Mam koleżankę, które już ileś lat nie może odżałować swojego rozstania z mężem. To powoduje, że ona życiowo stoi w miejscu. Pogarsza się jej relacja z córką, która też miała okres żałoby po rozpadzie małżeństwa rodziców. Ale córka w przeciwieństwie do matki to przepracowała. Ułożyła sobie relację z ojcem i jego nową rodziną. A matka tkwi w żalu. Ten żal ją wiąże z poprzednim życiem, którego nie chce się puścić. Nic na tym nie zyskuje, a wiele traci.

309

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Misinx napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

No to w takim razie trzeba poczekać, aż żałoba minie mi całkowicie i wyjdę na prostą, prawda?

Nie zawsze to się sprawdza. Czasami ludzie się uzależniają od emocji związanych z żałobą. Mam koleżankę, które już ileś lat nie może odżałować swojego rozstania z mężem. To powoduje, że ona życiowo stoi w miejscu. Pogarsza się jej relacja z córką, która też miała okres żałoby po rozpadzie małżeństwa rodziców. Ale córka w przeciwieństwie do matki to przepracowała. Ułożyła sobie relację z ojcem i jego nową rodziną. A matka tkwi w żalu. Ten żal ją wiąże z poprzednim życiem, którego nie chce się puścić. Nic na tym nie zyskuje, a wiele traci.

A może jest odwrotnie, tkwi w tej żałobie bo nie ułożyła sobie na nowo życia w temacie związkowym, nadal jest sama. Skoro ex mąż jest już w nowym związku, on na pewno dawno nie przeżywa już tego, że pierwsze małżeństwo się skończyło. Córka też pewnie kiedyś pozna mezczyzne i będzie spełniona na polu relacji. A matka została sama. Niektóre rzeczy muszą przyjść z zewnątrz. Bliskość z drugą osobą, seks i wspólne życie razem tego sam sobie człowiek nie jest w stanie stworzyć  dotego  konieczna jest druga osoba.

310

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

No to w takim razie trzeba poczekać, aż żałoba minie mi całkowicie i wyjdę na prostą, prawda?

Nie zawsze to się sprawdza. Czasami ludzie się uzależniają od emocji związanych z żałobą. Mam koleżankę, które już ileś lat nie może odżałować swojego rozstania z mężem. To powoduje, że ona życiowo stoi w miejscu. Pogarsza się jej relacja z córką, która też miała okres żałoby po rozpadzie małżeństwa rodziców. Ale córka w przeciwieństwie do matki to przepracowała. Ułożyła sobie relację z ojcem i jego nową rodziną. A matka tkwi w żalu. Ten żal ją wiąże z poprzednim życiem, którego nie chce się puścić. Nic na tym nie zyskuje, a wiele traci.

A może jest odwrotnie, tkwi w tej żałobie bo nie ułożyła sobie na nowo życia w temacie związkowym, nadal jest sama. Skoro ex mąż jest już w nowym związku, on na pewno dawno nie przeżywa już tego, że pierwsze małżeństwo się skończyło. Córka też pewnie kiedyś pozna mezczyzne i będzie spełniona na polu relacji. A matka została sama. Niektóre rzeczy muszą przyjść z zewnątrz. Bliskość z drugą osobą, seks i wspólne życie razem tego sam sobie człowiek nie jest w stanie stworzyć  dotego  konieczna jest druga osoba.

Nie jest odwrotnie. Nie jest w stanie sobie ułożyć życia w temacie związkowym, skoro emocjonalnie tkwi jeszcze w przeszłości. Musi zamknąć tamten rozdział. Póki tego nie zrobi będzie się pogrążać w żalu. A kiedy córka wyfrunie z gniazda będzie jej jeszcze trudniej.

311

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:

Nie zawsze to się sprawdza. Czasami ludzie się uzależniają od emocji związanych z żałobą. Mam koleżankę, które już ileś lat nie może odżałować swojego rozstania z mężem. To powoduje, że ona życiowo stoi w miejscu. Pogarsza się jej relacja z córką, która też miała okres żałoby po rozpadzie małżeństwa rodziców. Ale córka w przeciwieństwie do matki to przepracowała. Ułożyła sobie relację z ojcem i jego nową rodziną. A matka tkwi w żalu. Ten żal ją wiąże z poprzednim życiem, którego nie chce się puścić. Nic na tym nie zyskuje, a wiele traci.

A może jest odwrotnie, tkwi w tej żałobie bo nie ułożyła sobie na nowo życia w temacie związkowym, nadal jest sama. Skoro ex mąż jest już w nowym związku, on na pewno dawno nie przeżywa już tego, że pierwsze małżeństwo się skończyło. Córka też pewnie kiedyś pozna mezczyzne i będzie spełniona na polu relacji. A matka została sama. Niektóre rzeczy muszą przyjść z zewnątrz. Bliskość z drugą osobą, seks i wspólne życie razem tego sam sobie człowiek nie jest w stanie stworzyć  dotego  konieczna jest druga osoba.

Nie jest odwrotnie. Nie jest w stanie sobie ułożyć życia w temacie związkowym, skoro emocjonalnie tkwi jeszcze w przeszłości. Musi zamknąć tamten rozdział. Póki tego nie zrobi będzie się pogrążać w żalu. A kiedy córka wyfrunie z gniazda będzie jej jeszcze trudniej.

Myślę, że jakby pojawił się ktoś, to raz dwa podniosłaby się. A tak to nie ma nowego partnera, przez co przeżywa jeszcze rozwód i tak to się ciągnie.
Zauważ, że ex mąż ma już nową rodzinę i na pewno nocami nie rozmyśla o tym, że jego pierwsze małżeństwo nie wyszło. Nie siedzi sam i się nie umartwia jak to robi pewnie tamtą kobieta, pierwsza żona.

312

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Ross, to podejście, o którym Ty mówisz jest koszmarnie obciążające dla bliskich takiej osoby. Nie można przeżywać rozwodu 5-10 lat po tym jak on zaistniał. Trzeba się podnieść i po prostu iść dalej. Niektórzy mają taką tendencję do umartwiania się, leżą i myślą jak tam jest ex mężowi z nową żoną, tylko co z tego? Co to zmienia?
Najpierw trzeba przepracować żałobę, potem dopiero można sobie układać życie na nowo. Przeskakiwanie tych etapów powoduje tylko więcej trudności dla nowego związku. Odpowiedzialnością nowego partnera nie jest podnoszenie drugiej strony z kryzysu. Ba, nikt normalny nie będzie się angażował w relację z osobą w kryzysie, bo to się może źle skończyć. Więc nikt nie przyjdzie i nie będzie jej ratował, ona musi uratować sama siebie. Takie ratowanie kogoś to w filmach romantycznych i bajkach Disneya, a nie w prawdziwym życiu.

Takie przeżywanie u matki tego, że ona nikogo nie ma, działa tragicznie na dziecko, które potem ma problem po pierwsze, żeby samo w jakąś relację wejść, a po drugie matka ma problem, żeby to dziecko z domu wypuścić.

I widzę to po mojej teściowej, której mąż zmarł 7 lat temu. Mój mąż się wyprowadził zaraz po tym na studia, a i tak teściowa d tej pory ma problem z tym, że sobie życie ułożył, ale jest jeszcze ich młodszy syn, który będzie miał ogromne problemy ze znalezieniem sobie w przyszłości partnerki, bo teściowa jest dla niego po prostu toksyczna. Oni żyją w jakiejś dziwnej symbiozie, która by się nie wydarzyła, gdyby ona przepracowała to, co przepracować powinna. Dzieciak ma 14 lat i już teraz teściowa nazywa jego koleżanki z klasy lafiryndami, bo jak on śmie rozmawiać z jakąś dziewczyną, skoro to mamusia jest dla niego najważniejsza.
Tak się kończą nieprzepracowane problemy.

313

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Lady Loka napisał/a:

Ross, to podejście, o którym Ty mówisz jest koszmarnie obciążające dla bliskich takiej osoby. Nie można przeżywać rozwodu 5-10 lat po tym jak on zaistniał. Trzeba się podnieść i po prostu iść dalej. Niektórzy mają taką tendencję do umartwiania się, leżą i myślą jak tam jest ex mężowi z nową żoną, tylko co z tego? Co to zmienia?
Najpierw trzeba przepracować żałobę, potem dopiero można sobie układać życie na nowo. Przeskakiwanie tych etapów powoduje tylko więcej trudności dla nowego związku. Odpowiedzialnością nowego partnera nie jest podnoszenie drugiej strony z kryzysu. Ba, nikt normalny nie będzie się angażował w relację z osobą w kryzysie, bo to się może źle skończyć. Więc nikt nie przyjdzie i nie będzie jej ratował, ona musi uratować sama siebie. Takie ratowanie kogoś to w filmach romantycznych i bajkach Disneya, a nie w prawdziwym życiu.

Takie przeżywanie u matki tego, że ona nikogo nie ma, działa tragicznie na dziecko, które potem ma problem po pierwsze, żeby samo w jakąś relację wejść, a po drugie matka ma problem, żeby to dziecko z domu wypuścić.

I widzę to po mojej teściowej, której mąż zmarł 7 lat temu. Mój mąż się wyprowadził zaraz po tym na studia, a i tak teściowa d tej pory ma problem z tym, że sobie życie ułożył, ale jest jeszcze ich młodszy syn, który będzie miał ogromne problemy ze znalezieniem sobie w przyszłości partnerki, bo teściowa jest dla niego po prostu toksyczna. Oni żyją w jakiejś dziwnej symbiozie, która by się nie wydarzyła, gdyby ona przepracowała to, co przepracować powinna. Dzieciak ma 14 lat i już teraz teściowa nazywa jego koleżanki z klasy lafiryndami, bo jak on śmie rozmawiać z jakąś dziewczyną, skoro to mamusia jest dla niego najważniejsza.
Tak się kończą nieprzepracowane problemy.

A nigdzie nie napisałam, że druga osoba ma podnosić pierwsza.
Wystarczy, że pewnego dnia, tamtą pani poznałaby przypadkiem jakiegoś pana i znajomość takby się potoczyła, że  naturalnie ex mąż spadłby na drugi plan, bo ona byłaby już z kimś innym. A tak to jest sama, lata mijają, na dodatek widzi, że ex mąż sam nie siedzi, tylko id dawna ma już nową rodzinę.
Jedno napędza drugie.
Kto wie, jakby ten ex mąż załóżmy, że po rozwodzie nie poznał nowej partnerki, możemy był jedna z osób na forum piszących coś w stylu: rozwiodłam się x lat temu, od tej pory jestem sam, staram się kogoś poznać, ale nie wychodzi i frustruje mnie ta sytuacja. To hipotetycznie, bo praktycznie to on nie ma na co narzekać.

Co do wyciągania kiedyś z dołka. Przypomniały mi się rozmowy na terapii, w których martwiłam się, że nerwica uniemożliwia mi wejść w związek z powodu, że nie chce być kulą u nogi. Że nie oczekuje że facet mnie z tego wyciągnie. Terapeuta powiedziała, że w moim przypadku nie widzi takiego niebezpieczenstwa( typu ,że ha oczekuje, że mnie ktoś uleczy), ale ze obecność drugiej osoby, jej wsparcie pomaga w leczeniu. Już nie tylko nerwicy, ale innych chorób też. Wielu pacjentów wspomaganych jest przez partnerów  przez co objawy chorób mogą być lżejsze. Na tym polegają związki.

314

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ross, to podejście, o którym Ty mówisz jest koszmarnie obciążające dla bliskich takiej osoby. Nie można przeżywać rozwodu 5-10 lat po tym jak on zaistniał. Trzeba się podnieść i po prostu iść dalej. Niektórzy mają taką tendencję do umartwiania się, leżą i myślą jak tam jest ex mężowi z nową żoną, tylko co z tego? Co to zmienia?
Najpierw trzeba przepracować żałobę, potem dopiero można sobie układać życie na nowo. Przeskakiwanie tych etapów powoduje tylko więcej trudności dla nowego związku. Odpowiedzialnością nowego partnera nie jest podnoszenie drugiej strony z kryzysu. Ba, nikt normalny nie będzie się angażował w relację z osobą w kryzysie, bo to się może źle skończyć. Więc nikt nie przyjdzie i nie będzie jej ratował, ona musi uratować sama siebie. Takie ratowanie kogoś to w filmach romantycznych i bajkach Disneya, a nie w prawdziwym życiu.

Takie przeżywanie u matki tego, że ona nikogo nie ma, działa tragicznie na dziecko, które potem ma problem po pierwsze, żeby samo w jakąś relację wejść, a po drugie matka ma problem, żeby to dziecko z domu wypuścić.

I widzę to po mojej teściowej, której mąż zmarł 7 lat temu. Mój mąż się wyprowadził zaraz po tym na studia, a i tak teściowa d tej pory ma problem z tym, że sobie życie ułożył, ale jest jeszcze ich młodszy syn, który będzie miał ogromne problemy ze znalezieniem sobie w przyszłości partnerki, bo teściowa jest dla niego po prostu toksyczna. Oni żyją w jakiejś dziwnej symbiozie, która by się nie wydarzyła, gdyby ona przepracowała to, co przepracować powinna. Dzieciak ma 14 lat i już teraz teściowa nazywa jego koleżanki z klasy lafiryndami, bo jak on śmie rozmawiać z jakąś dziewczyną, skoro to mamusia jest dla niego najważniejsza.
Tak się kończą nieprzepracowane problemy.

A nigdzie nie napisałam, że druga osoba ma podnosić pierwsza.
Wystarczy, że pewnego dnia, tamtą pani poznałaby przypadkiem jakiegoś pana i znajomość takby się potoczyła, że  naturalnie ex mąż spadłby na drugi plan, bo ona byłaby już z kimś innym. A tak to jest sama, lata mijają, na dodatek widzi, że ex mąż sam nie siedzi, tylko id dawna ma już nową rodzinę.
Jedno napędza drugie.
Kto wie, jakby ten ex mąż załóżmy, że po rozwodzie nie poznał nowej partnerki, możemy był jedna z osób na forum piszących coś w stylu: rozwiodłam się x lat temu, od tej pory jestem sam, staram się kogoś poznać, ale nie wychodzi i frustruje mnie ta sytuacja. To hipotetycznie, bo praktycznie to on nie ma na co narzekać.

Co do wyciągania kiedyś z dołka. Przypomniały mi się rozmowy na terapii, w których martwiłam się, że nerwica uniemożliwia mi wejść w związek z powodu, że nie chce być kulą u nogi. Że nie oczekuje że facet mnie z tego wyciągnie. Terapeuta powiedziała, że w moim przypadku nie widzi takiego niebezpieczenstwa( typu ,że ha oczekuje, że mnie ktoś uleczy), ale ze obecność drugiej osoby, jej wsparcie pomaga w leczeniu. Już nie tylko nerwicy, ale innych chorób też. Wielu pacjentów wspomaganych jest przez partnerów  przez co objawy chorób mogą być lżejsze. Na tym polegają związki.

Problem polega na tym, że Pani pogrążona w żałobie nie pozna żadnego Pana, bo go nie dostrzeże, a nie żyjemy w świecie, w którym grom z jasnego nieba by im uświadomił, że to ten i że może coś by z tego wyszło.

Twoja sytuacja jest inna od sytuacji hipotetycznej kobiety po rozwodzie.

315

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ross, to podejście, o którym Ty mówisz jest koszmarnie obciążające dla bliskich takiej osoby. Nie można przeżywać rozwodu 5-10 lat po tym jak on zaistniał. Trzeba się podnieść i po prostu iść dalej. Niektórzy mają taką tendencję do umartwiania się, leżą i myślą jak tam jest ex mężowi z nową żoną, tylko co z tego? Co to zmienia?
Najpierw trzeba przepracować żałobę, potem dopiero można sobie układać życie na nowo. Przeskakiwanie tych etapów powoduje tylko więcej trudności dla nowego związku. Odpowiedzialnością nowego partnera nie jest podnoszenie drugiej strony z kryzysu. Ba, nikt normalny nie będzie się angażował w relację z osobą w kryzysie, bo to się może źle skończyć. Więc nikt nie przyjdzie i nie będzie jej ratował, ona musi uratować sama siebie. Takie ratowanie kogoś to w filmach romantycznych i bajkach Disneya, a nie w prawdziwym życiu.

Takie przeżywanie u matki tego, że ona nikogo nie ma, działa tragicznie na dziecko, które potem ma problem po pierwsze, żeby samo w jakąś relację wejść, a po drugie matka ma problem, żeby to dziecko z domu wypuścić.

I widzę to po mojej teściowej, której mąż zmarł 7 lat temu. Mój mąż się wyprowadził zaraz po tym na studia, a i tak teściowa d tej pory ma problem z tym, że sobie życie ułożył, ale jest jeszcze ich młodszy syn, który będzie miał ogromne problemy ze znalezieniem sobie w przyszłości partnerki, bo teściowa jest dla niego po prostu toksyczna. Oni żyją w jakiejś dziwnej symbiozie, która by się nie wydarzyła, gdyby ona przepracowała to, co przepracować powinna. Dzieciak ma 14 lat i już teraz teściowa nazywa jego koleżanki z klasy lafiryndami, bo jak on śmie rozmawiać z jakąś dziewczyną, skoro to mamusia jest dla niego najważniejsza.
Tak się kończą nieprzepracowane problemy.

A nigdzie nie napisałam, że druga osoba ma podnosić pierwsza.
Wystarczy, że pewnego dnia, tamtą pani poznałaby przypadkiem jakiegoś pana i znajomość takby się potoczyła, że  naturalnie ex mąż spadłby na drugi plan, bo ona byłaby już z kimś innym. A tak to jest sama, lata mijają, na dodatek widzi, że ex mąż sam nie siedzi, tylko id dawna ma już nową rodzinę.
Jedno napędza drugie.
Kto wie, jakby ten ex mąż załóżmy, że po rozwodzie nie poznał nowej partnerki, możemy był jedna z osób na forum piszących coś w stylu: rozwiodłam się x lat temu, od tej pory jestem sam, staram się kogoś poznać, ale nie wychodzi i frustruje mnie ta sytuacja. To hipotetycznie, bo praktycznie to on nie ma na co narzekać.

Ex mąż poznał nową partnerkę w trakcie trwania małżeństwa i to było powodem rozwodu. Tak na marginesie to nie był jego pierwszy wyskok. Ale dostawał kolejne szanse. Między innymi dlatego, że koleżanka nie potrafiła się z nim rozwieść mentalnie. Teraz jest to samo, ale on już nie wróci, bo z tamtą założył już nową rodzinę, ma dziecko.
Ich córka bardzo przeżyła rozstanie rodziców. Oczywiście zamieszkała z matką. Była na terapii. Ale w końcu ułożyła sobie relację z ojcem. Odwiedza go, zna jego nową żonę. Spędza z nimi miło czas. I to jest też aspekt, który zatruwa moją koleżankę emocjonalnie i oddala od córki, która ma coraz mniej zrozumienia dla emocji matki.
To są mrzonki, że ona mogłaby kogoś poznać pewnego dnia i to by ją odmieniło. Taka osoba będzie ślepa na drugą osobę. Nawet gdyby ktoś chciał się do niej zbliżyć, to ona go odtrąci. Świadomie, lub nieświadomie, ale odtrąci.

316

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Czyli to jeszcze inna sytuacja. Ex nie miał po kim rozpaczać, bo poznal obecną partnerkę w czasie, gdy był jeszcze żonaty. To jest więc inną sytuacja.
Nasunęły mi się po przeczytaniu tego dwa wnioski.
Pierwszy, a raczej pierwsza myśl, że jak to jest, ze pary się rozstają  czy rozwodzą i często tak jest, że jedno migiem układa sobie życie na nowo z kimś innym a druga osoba latami jest sama.
A dwa, że mężczyzna ten jak piszesz, w trakcie małżeństwa miewał romanse, w końcu zostawił żonę dla innej, a obecnie nie narzeka, zalozyl nowa rodzinę, nawet jak piszesz, ma nowe dziecko. A ex żona co? Nie dość, że miała męża, który ja zdradzał, to została sama I z tego co czytam zgorzkniala na dodatek przez lata.

317

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
rossanka napisał/a:

Czyli to jeszcze inna sytuacja. Ex nie miał po kim rozpaczać, bo poznal obecną partnerkę w czasie, gdy był jeszcze żonaty. To jest więc inną sytuacja.
Nasunęły mi się po przeczytaniu tego dwa wnioski.
Pierwszy, a raczej pierwsza myśl, że jak to jest, ze pary się rozstają  czy rozwodzą i często tak jest, że jedno migiem układa sobie życie na nowo z kimś innym a druga osoba latami jest sama.
A dwa, że mężczyzna ten jak piszesz, w trakcie małżeństwa miewał romanse, w końcu zostawił żonę dla innej, a obecnie nie narzeka, zalozyl nowa rodzinę, nawet jak piszesz, ma nowe dziecko. A ex żona co? Nie dość, że miała męża, który ja zdradzał, to została sama I z tego co czytam zgorzkniala na dodatek przez lata.

No, ale jakie są wnioski ? Kiedy rozstanie jest wynikiem zdrady, to jest oczywiste, że najczęściej jest tak, że osoba zdradzająca po rozwodzie kontynuuje dalej swój związek, a osoba zdradzona walczy z emocjami związanymi z rozstaniem i zdradą. Problem pojawia się wtedy, kiedy te emocje trwają zbyt długo i hamują taką osobę w pójściu do przodu w życiu.
Moim zdaniem ona już wcześniej powinna się z nim rozwieść, ale nie potrafiła tego zrobić. On nie zasługiwał na kolejną szansę.

318

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Czyli to jeszcze inna sytuacja. Ex nie miał po kim rozpaczać, bo poznal obecną partnerkę w czasie, gdy był jeszcze żonaty. To jest więc inną sytuacja.
Nasunęły mi się po przeczytaniu tego dwa wnioski.
Pierwszy, a raczej pierwsza myśl, że jak to jest, ze pary się rozstają  czy rozwodzą i często tak jest, że jedno migiem układa sobie życie na nowo z kimś innym a druga osoba latami jest sama.
A dwa, że mężczyzna ten jak piszesz, w trakcie małżeństwa miewał romanse, w końcu zostawił żonę dla innej, a obecnie nie narzeka, zalozyl nowa rodzinę, nawet jak piszesz, ma nowe dziecko. A ex żona co? Nie dość, że miała męża, który ja zdradzał, to została sama I z tego co czytam zgorzkniala na dodatek przez lata.

No, ale jakie są wnioski ? Kiedy rozstanie jest wynikiem zdrady, to jest oczywiste, że najczęściej jest tak, że osoba zdradzająca po rozwodzie kontynuuje dalej swój związek, a osoba zdradzona walczy z emocjami związanymi z rozstaniem i zdradą. Problem pojawia się wtedy, kiedy te emocje trwają zbyt długo i hamują taką osobę w pójściu do przodu w życiu.
Moim zdaniem ona już wcześniej powinna się z nim rozwieść, ale nie potrafiła tego zrobić. On nie zasługiwał na kolejną szansę.

Wnioski mam takie, ze nic nie przewidzisz i różnie się mize ułożyć. Skaczący na boki, niewierny partner może szybko założyć drugi związek. Wierna żona mize na lata zostać sama.
Czy się powinna wcześniej rozwieść, pewnie tak jak piszesz, skoro zdrady już były. Z jakiegoś powodu tego nie zrobiła. Albo go tak kochała, że czekała aż się opamięta. Albo przymykała oko byle nie doszło do rozwodu. Albo to małżeństwo było na siłę. Albo bała się zostać sana, lepiej taki chłop niż żaden. A moze tlumaczyla sobie, ze nie ma malzenstw idealnych. Tego nie wiemy.

319

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Lady Loka napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie znasz mnie osobiście, więc nie wiesz co mi dolega.
W związku z tym, brakuje Tobie wiedzy, aby wysuwać tego typu wnioski.

Kurcze, no popatrz, a Ty wysnułeś wszystkie wnioski na mój temat na podstawie tego jednego posta, którego mi ciągle cytujesz big_smile
czyli Tobie wolno, tak? Wiesz jak to się nazywa? Hipokryzja.

Zauważ też,że Rumuński pisze,że nie na miejscu jest uświadamianie go,że wmawia sobie z płaczem,że samem jest mu dobrze smile
Ale wmawianie kobietom,że uważają się za dwudziestki i im zazdroszczą bo nigdy takie nie będą- jest spoxik.
Czyli takie małe rozwydrzone bachorzę,które uważa,że z jakichś powodów wolno mu więcej niż innym.
I trzeba to szanować bo się obrazi.
A wtedy międzynarodowa żałoba będzie smile

320

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
gojka102 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie znasz mnie osobiście, więc nie wiesz co mi dolega.
W związku z tym, brakuje Tobie wiedzy, aby wysuwać tego typu wnioski.

Kurcze, no popatrz, a Ty wysnułeś wszystkie wnioski na mój temat na podstawie tego jednego posta, którego mi ciągle cytujesz big_smile
czyli Tobie wolno, tak? Wiesz jak to się nazywa? Hipokryzja.

Zauważ też,że Rumuński pisze,że nie na miejscu jest uświadamianie go,że wmawia sobie z płaczem,że samem jest mu dobrze smile
Ale wmawianie kobietom,że uważają się za dwudziestki i im zazdroszczą bo nigdy takie nie będą- jest spoxik.
Czyli takie małe rozwydrzone bachorzę,które uważa,że z jakichś powodów wolno mu więcej niż innym.
I trzeba to szanować bo się obrazi.
A wtedy międzynarodowa żałoba będzie smile

O, no to już drugi przykład hipokryzji mamy.

321

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Dlatego po raz kolejny wspomnę, że mamy tu do czynienia z książkowym przykładem moralności Kalego - jak Rumunski coś komuś, to jest dobrze, ale jak ktoś Rumunskiemu podobnie, to już jest źle.

322

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Lady Loka napisał/a:
gojka102 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Kurcze, no popatrz, a Ty wysnułeś wszystkie wnioski na mój temat na podstawie tego jednego posta, którego mi ciągle cytujesz big_smile
czyli Tobie wolno, tak? Wiesz jak to się nazywa? Hipokryzja.

Zauważ też,że Rumuński pisze,że nie na miejscu jest uświadamianie go,że wmawia sobie z płaczem,że samem jest mu dobrze smile
Ale wmawianie kobietom,że uważają się za dwudziestki i im zazdroszczą bo nigdy takie nie będą- jest spoxik.
Czyli takie małe rozwydrzone bachorzę,które uważa,że z jakichś powodów wolno mu więcej niż innym.
I trzeba to szanować bo się obrazi.
A wtedy międzynarodowa żałoba będzie smile

O, no to już drugi przykład hipokryzji mamy.

I już kolejna osoba porównała go do rozwydrzonego bachora.

323

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Dzisiaj chodziłem po mieście sam, dookoła pełno par, w dupie to już mam.
Widziałem nawet parkę, on czarnoskóry a ona biała i też to miałem gdzieś, raz się tylko na nich spojrzałem i poszedłem dalej, nie moja sprawa.
Do autobusu weszła jakaś kobieta z dwójką dzieci, usiedli i kątem oka widziałem jak w odbiciu szyby co chwile się na mnie patrzyła, też mnie to nie ruszyło.

Ja mogę być sam, nikogo się nie oszukuje.

Powtarzam, jak byłem w wieku 22-25 to tak, singielstwo bardzo mocno ryło mi psychikę do tego stopnia, że nie szło żyć.
Dzisiaj mając 28 lat czuję się dobrze z tym, naprawdę nie mam potrzeby zakładania rodziny, za naszą granicą trwa wojna i trzeba być lekkomyślnym, aby tworzyć nową komórkę społeczną stworzoną z żony i własnych dzieci skoro w każdej chwili może coś złego się wydarzyć w ujęciu militarnym.

Zresztą jakie kobiety? Chodzicie w ogóle po mieście? Co 4ta laska ma jakieś elementy LGBT na sobie (no lesbijka raczej nie szuka faceta do zakładania rodziny), a pozostałe dziewczyny i tak są zajęte.

Olinka i te inne Panny, proszę mi nie wmawiać, że jest mi źle z tym, że nie mam kobiety albo, że płaczę w jakąś tam poduszkę po nocach, są to słabe zagrywki manipulacyjne w moją stronę.

324

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Olinka i te inne Panny, proszę mi nie wmawiać, że jest mi źle z tym, że nie mam kobiety albo, że płaczę w jakąś tam poduszkę po nocach, są to słabe zagrywki manipulacyjne w moją stronę.

vs

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Już było dobrze, zacząłem siebie przekonywać, że sam ze sobą jest mi dobrze i nie potrzebuję kobiety to jak zwykle musiałaś rozwalić mój domek z piasku.
(...)
To tak samo jakbyś gościowi na wózku pisała, że racjonalizuje sobie brak nóg bo w głębi duszy chciałby chodzić i biegać.
Jasne, masz rację w 100% ale tak się nie robi bo temu inwalidzie zrobi się po prostu niefajnie, rozumiesz?

Coś nie umiesz się zdecydować jak to w końcu jest - raz Ci dobrze, jak jest, choć przed chwilą miałeś pretensje, że rozsypałam Twój samooszukujący się świat, innym razem wprost użalasz się, że nigdy z nikim się nie zwiążesz.
Generalnie nikt Ci tu niczego nie wmawia, widać jak na dłoni, że w tym stanie, w którym tkwisz, jesteś zwyczajnie nieszczęśliwy. Stąd ta frustracja, złość, poczucie bezsilności i konieczność ich regularnego odreagowywania.

325

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Dzisiaj chodziłem po mieście sam, dookoła pełno par, w dupie to już mam.
Widziałem nawet parkę, on czarnoskóry a ona biała i też to miałem gdzieś, raz się tylko na nich spojrzałem i poszedłem dalej, nie moja sprawa.
Do autobusu weszła jakaś kobieta z dwójką dzieci, usiedli i kątem oka widziałem jak w odbiciu szyby co chwile się na mnie patrzyła, też mnie to nie ruszyło.

Ja mogę być sam, nikogo się nie oszukuje.

Powtarzam, jak byłem w wieku 22-25 to tak, singielstwo bardzo mocno ryło mi psychikę do tego stopnia, że nie szło żyć.
Dzisiaj mając 28 lat czuję się dobrze z tym, naprawdę nie mam potrzeby zakładania rodziny, za naszą granicą trwa wojna i trzeba być lekkomyślnym, aby tworzyć nową komórkę społeczną stworzoną z żony i własnych dzieci skoro w każdej chwili może coś złego się wydarzyć w ujęciu militarnym.

Zresztą jakie kobiety? Chodzicie w ogóle po mieście? Co 4ta laska ma jakieś elementy LGBT na sobie (no lesbijka raczej nie szuka faceta do zakładania rodziny), a pozostałe dziewczyny i tak są zajęte.

Olinka i te inne Panny, proszę mi nie wmawiać, że jest mi źle z tym, że nie mam kobiety albo, że płaczę w jakąś tam poduszkę po nocach, są to słabe zagrywki manipulacyjne w moją stronę.

To,że kobieta w autobusie siedząc naprzeciw na Ciebie patrzy wcale nie znaczy,że chce z Tobą kontaktu smile

Ja też lubię tęczowe elementy,nosszę nawet bizuterię i parasol z tęczą. Moja córka-także.No i? smile Wiesz,te kobiety specjalnie noszą,żeby Cię odstraszać smile


Ach,nie wmawiajmy Rumuśkiemu,że mu źle samemu.
Przecież każdy post zaczyna samoprzekonującą się mantrą,że dobrze się czuje sam.A do tego wojna na Ukrainie sprawia,że tylko bezmyślni na całym świecie zakładają rodziny big_smile big_smile
You made my day.
Od dzisiaj będę tu wchodzić,żebyś mi poprawił nastrój jesienny smile

Posty [ 261 do 325 z 530 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026