Rozczarowanie jest wpisane w koszta. Nie ma od tego ucieczki. Czy po dwóch miesiącach fajnych rozmów, czy po 20-stu latach małżeństwa. Różnie bywa. Każdy przeżywa niby po swojemu, niby podobnie. Można szukać schematów ale moim zdaniem to jak jazda bez kierownicy. Jeden prosty scenariusz, bum. Halo, rzeczywistość dała prztyczek w nos. I w zasadzie takie upraszczanie (wielu kwestii) jest oczywiście praktyczne o tyle z prawdą może się srogo mijać. No ale na co komu prawda jak ciężko jej dociec a mózg domaga się odpowiedzi? Daj mózgowi tą cholerną odpowiedź, choćby z palca wyssaną lub wziętą ze statystyk. Niech mózg odpocznie. Ta metoda oczywiście działa
Natomiast i tak nie zmienia to faktu, że spokój myśli osiągnięty został wymysłem. Co za różnica dla mózgu, który wymysłami żyje? No, żadna. Ale jednak się przypomni czasem, że oj, wymysł wzięty był na kredyt
Wtedy ma się zgagę... Ale można wziąć coś na to.
Jest jednak jeszcze inna sztuczka ale nie wiem jak ją opisać, która zostawia drzwi zarówno zamknięte jak i otwarte. Abstrakcja? A cóż to takiego dla umysłu? Przyjrzyj się snom... masz odpowiedź. To bułka z masłem dla umysłu. I całkiem fajne efekty realne daje. No... Tylko jak to opisać? I po co zbyt wcześnie to robić
W każdym razie ta metoda potrafi wywrócić życie umysłowe do góry nogami a zarazem stać mocno na ziemii. No, abstrakcyjne takie. Ale jakże matematycznie najdokładniej zaokrąglone
Nieważne
W każdym razie, Włodek, kobiety są jednak zainteresowane ale jak to bywa... bywa to ulotne. Czasem szybko się ulatnia, czasem wolniej. Czasem ludzie z zewnątrz dopomogą.
Miałam taką fajną historyjkę miłosną. No się kochali. Po prostu. Ale przyszły ostrzeżenia z jednej strony, z drugiej strony, były bardzo logiczne, niektóre poparte statystyką, drugie anegdotkami... a wątpliwości zaczęły się mnożyć jak pleśń na mokrym chlebku... To zawirowanie lekkie na początku niczym efekt motyla odbiło się rykoszetem w sposób dziwny, niezbyt zrozumiały. Komunikacja zaczęła się kolebać. Dłonie mijać. Nie było już kierunku. Na trzy cztery zróbmy krok razem. Ta w prawo, ten w lewo. Ok. Nie wyszło. Jeszcze raz. Trzy, cztery... Ona w lewo, on w prawo... Ok. Powiedz w którą stronę? On, że w lewo. W lewo? Ok. W lewo. I co? Jak się stoi na przeciwko siebie zamiast obok no to jedno lewo jest w prawo a drugie lewo w drugie prawo
Tak czy siak. Znowu się minęli. To ją zaraz szarpie koleżanka, nie tylko nie to, idź w prawo. Jego szarpie kolega, jak ona w prawo to ty w drugie prawo. Przez chwilę wierzymy, że tak będzie najlepiej. Teraz tylko wbić to sobie do łba
O, Panie! Toć to właśnie smuteczek taki, jak masz teraz Włodku... Mogliśmy spędzić miło Sylwestra zamiast się nudzić samemu? Ha! Mogliśmy już mieć dzieci w szkole, wiele wakacji za sobą, ciepłe łóżko i ramiona... zamiast samemu się szarpać z życiem... wcale nie wesoło. Wcale on ani ona wyzwoleni i szczęśliwi. Raczej cienie samych siebie. No ale tak trzeba 
Także widzisz, Włodku, to nie jest proste, wcale a wcale. No, takie sytuacje się zdarzają nader często. I ja znam oczywiście legendy o tym jak to powinno przyjść łatwo i być oczywiste, od początku do końca, taki scenariusz fantastyczny, gdzie nie ma miejsca ani na zwątpienie, ani na lęk, ani wycofanie, ani brak komunikacji... No ponoć takie związki gdzieś jak Yeti funkcjonują ale czy w nie wierzę? Trochę tak, ale do czasu odkrycia mrocznych kart. Bo jedyne idealne związki, które znam są takie tylko w pewnym sensie.
Ok. Żeby nie odbić za daleko. Myślę, że możesz się otworzyć na to co przyniesie jutro. Jutro nigdy nie wiesz co i kiedy? To tylko umysł trzeba przed snem zająć. Ale po co karmić go koszmarami i horrorami? Chyba, że ma się szczególne uwielbienie w tej kategorii
To ok. Ale sprawdź czy efekty Ci się podobają. Jak nie to sprawdź inne myślenie. To taka apka dla mózgu. Uruchamiasz i czujesz jedność niedoli ze wszechświatem
A co tam takiego jakaś tam historia miłosna z świetnym potencjałem? Może rozwinęła się w świecie alternatywnym (w naszej wyobraźni na przykład
) ale nie tutaj... No cóż. Kto tego nie przeżył niech pierwszy rzuci kamieniem
To się chyba mówi "dobre złego początki"
A może to droga po stłuczonym szkle... złe dobrego początki. No, los rzuci monetą
W skrócie... WITAJ W KLUBIE
i powodzenia, krzyż na drogę
Kolejne przygody czekają. Pakuj mandżur i heja 
P. S. Też będę grać w Sylwestra
Może sobie zrobimy forumowe kalambury online?
Na kurniku jak na kokoszki i koguty przystało 
https://www.kurnik.pl/kalambury/