DeepAndBlue
Psycholog Na Niby
Hehh...
Macie rację. Gdy z tydzień temu wróciłem sobie tu na forum po kilku latach, to moja intuicja mówiła mi, że jest to miejsce w którym pewnie znajdę mądre, inteligentne, ciekawe osoby. Być może nawiążę jakieś kontakty. No nie myliłem się. Tak naprawdę przez te kilka dni nie było zbyt wiele czasu żeby poznać was więcej, ale wy oraz min. bagienni_k, paslawek, Istotka6, Panna Szlachetnego Rodu, jakis_czlowiek, jakoś tak zwróciliście moją uwagę, bo udało mi się zamienić z wami kilka zdań, czy poczytać posty. Wydajecie się fantastycznymi ludźmi. Ja ciągle poszukuję drogi która pozwoliłaby mi na fajne relacje w grupie ludzi do których nie ciągnie. I czy to w rzeczywistości, czy w internecie. Niektórzy z was są tu po klika, a nawet kilkanaście lat. A ja po tygodniu, czyje się całkowicie spalony. Ja w swoim życiu wiecznie przez lata musiałem żyć cholernie pokornie. Pewnie też dlatego, że w młodości wymusiła to na mnie rodzina, czy społeczeństwo i takie nawyki przyjąłem. Przez lata było mi z tym cholernie źle. W duchu byłem bardzo waleczny i silny. Czasami bywały momenty w których wybuchałem przez emocje zbierane miesiącami, czy latami. Zawsze byłem pomocny, uprzejmy, miły i jak to DeepAndBlue określiła lądowałem w friends with no benefits. Ludzie darli ze mnie co tylko mogli. Bawili się mną i sprawiało im to radochę. Kilka miesięcy temu stwierdziłem, że koniec z tym. Bo ja najzwyczajniej taki nie jestem. Chcę w końcu walczyć o siebie. Mam do tego prawo. Uczę się. Uważam się za bystrego. Mam charyzmę. Obijam się póki co ze skrajności w skrajność. Koszty emocjonalne tego wszystkiego ponoszę ogromne, przede wszystkim w normalnym świecie. Ogromnym wysiłkiem znajduję ciekawych ludzi, a po kliku godzinach, dniach, tygodniach tracę ich. Z kobietami po jednym dniu jestem już kolegą. Ale pilnuje tego koleżeństwa choćby przez kilka tygodni, mimo że odpuszczam, bo mam chociaż informację co robię źle. Czasem zadam głupie pytanie, czasem głupio na coś odpowiem, czasem coś zapomnę, czasem uciekę wzrokiem, czasem jestem za sztywny. Masa głupich pierdół na które krew mnie zalewa i o których staram się pamiętać. Ale w końcu wejdzie mi to w nawyk.
Być może sam siebie dałem wciągnąć w rolę jakiegoś mentora, może nie potrzebnie mówiłem to tych "sukach". Choć cel pokazania tych zdjęć z rozmową był całkowicie inny. Miał być głupi przykład testu, a okazuje się że taka pierdoła której oczywiście znów nie przewidziałem potrafi rozwinąć nieprzyjemną dyskusję. Za dużo mówię o sobie. To wiem. Może dlatego że nie za bardzo kto pyta się o mnie tak w ogóle. Toja zawsze podtrzymuję znajomości. Zawsze odzywam się i pamiętam o kontaktach, i najzwyczajniej chciało by się dojść do takiego poziomu w którym byłoby to choć raz odwzajemnione. Jakoś tak dziwnie chcę zatrzymać ludzi przy sobie, bo mam dość latami siedzenia samemu.
Nie gniewajcie się na mnie. Nie miałem złych intencji. Jesteście super ludźmi. Tu się spaliłem i nie będę czuł się dobrze. Jest trochę for na internecie i gdzieś się zakotwiczę. Chcę zobaczyć, czy naprawdę po forach ludzie piszą sobie do siebie prywatnie i zawierają znajomości. Dowiem się tego bo jestem cholernie uparty. Pewnie wpadnę czasem poczytać co i w jaki sposób ze sobą piszecie. Bo to jest chyba klucz do tego żeby poznać jak wyglądają relacje między ludźmi. Dużo czytać. Mam nadzieję, że jakis_czlowiek zadomowisz się na terapii. Psycholog Na Niby, trochę zakuł żart odnośnie mojego postu na temat recepty w wódką. Bo ja lata walczyłem z nałogiem i bujałem się po ośrodkach. Po za tym masz charakter, przyznaję.
W każdym razie wszyscy wydajecie się bardzo wartościowymi ludźmi,
Może za jakiś czas, za kilka lat znów mi coś odbije i tu wrócę
Trzymajcie się i powodzenia wszystkim!!