Tak krzyczycye o tych obowiazkach rodzicow, krzyczycie, ze rodzice powinni wszystko dziecku dac, ale to nie jest prawda i tyle. Prawidlowe wychowanie dziecka oznacza to, ze dziecko w pewnym momencie wychodzi z gniazda i zaczyna zyc po swojemu. Odpowiada za siebie, utrzymuje sie samo. Nie da sie byc samodzielnym czlowiekiem i jednoczesnie jezdzic do rodzicow po dodatki do wyplaty. A co, jak rodzicow juz zabraknie?
Ja bym sie zastanowila, gdzie zostal popelniony blad, jezeli dorosla, prawie 40letnia kobieta nie potrafi sama poprawiac swojej sytuacji finansowej. Tak jak pisalam wczesniej, kompetencje mozna rozwijac caly czas, tak dlugo, jak czlowiek chce. Prace mozna zmienic, mozna isc w strone tego, zeby wiecej zarabiac. A jak ktos siedzi na tylku i nic nie robi stwierdzajac, ze mu sie nalezy, to matka moze miec po prostu poczucie glebokiej porazki rodzicielskiej, bo takie dziecko, ktore oczekuje i wrecz wymaga, to jest porazka rodzicielska.
Oczywiscie, ze w normalnym ukladzie, gdzie jest kontakt z rodzicami i te relacja sa cieple, to rodzic dziecku pomoze, a dziecko pomoze rodzicowi. Ale inicjatywa powinna wychodzic od strony dawcy, a nie od strony biorcy. Jak to biorca zaczyna oczekiwac, to cos jest naprawde bardzo nie halo. Strach rodzic dzieci jak sie czlowiek spotyka z taka postawa i zaczyna myslec, ze super, urodze dziecko, a za 40 lat ktos mi powie, ze jestem paskudna matka, bo doroslemu dziecku kasy nie dam czy domu nie kupie. U mnie w rodzinie kazdy kazdemu pomaga, bo takie mamy wiezi rodzinne, ale mimo to w zyciu nie powiedzialabym mojej mamie, ze teraz ma mi dac kase, bo ja chce brac kredyt.
edit. Tak, Mallwusiu, kapital NA START. Autorka START to miala 15 lat temu. Podjela decyzje, przez ktore jest teraz w miejscu, w ktorym jest i konsekwencje tego powinna ponosic ona, a nie jej matka. I nie, to nie jest patologia, to jest zycie.