Toksyczna siostra (dłuuugi opis) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Wiem, że te słowa brzmią strasznie, ale potwierdziła je już nawet babcia, która tak samo jak ja ma dosyć tej dziewczyny. Mam 22 lata i 4 lata młodszą siostrę, która jest toksycznym człowiekiem, wręcz patologicznym i to po części wina genów, a po części rodziców.
Mamy takie chwile, że żyje nam się dobrze. Wyjeżdżam na studia, nie widzimy się długo to wszystko jest jeszcze okej, wysyłamy sobie jakieś smsy itp., ale jak wróciłam na wakacje (już 2 raz) to nie mogę z nią wytrzymać. Po 2 tygodniach mam serdecznie dosyć, teraz, po 2 miesiącach chce mi się płakać. Moja siostra jest typowym wampirem energetycznym. Jest totalnym przeciwieństwem mnie. Rodzicom nie było po drodze traktować nas równo, zawsze słyszałam "jesteś starsza to odpuść" albo "jesteś starsza to pomóż siostrze". Tylko pomoc powinna iść w dwie strony. Jak przyszło co do czego to ja pomagałam Kasi (to jej imię) drukować, zgrywać coś na pendrive, ustawiać maila na fb (bo ona tak prostych czynności nie potrafiła), ale od niej już nie było na co liczyć (nawet o wyjście na zakupy), a jeśli już to było to potem wypominane, że przecież pomagała. Jak napisałam maturę miałam tzw gap year. Uczyłam się w domu, chciałam chociaż trochę odciążyć rodziców, więc przywoziłam siostrę ze szkoły z sąsiedniego miasta. Ani razu nie usłyszałam "dziękuję" tylko np. pretensje, że stanęłam 10 metrów dalej, przez co księżniczka musiała dalej dojść (tak to brzmi absurdalnie). Groziłam, że po nią nie przyjadę to słyszałam "to i tak będą musieli przyjechać po mnie rodzice, więc nie mnie robisz łaskę". Najgorsze jest to, że ja mówiłam o tym rodzicom, a oni powiedzieli, że muszę to przetrzymać, bo inaczej specjalnie będą musieli z pracy się urwać. Jakby księżniczka nie mogła autobusem dojechać
Kiedyś pojechałyśmy razem na jeden obóz sportowy (byłam przeciwna, ale rodzice naciskali). Byliśmy w różnych grupach wiekowych, ale jako że było w ośrodku koło 40 osób to wszyscy się znali i młodsze i starsze grupy. Mnie lubili prawie wszyscy (zarówno rówieśnicy jak i instruktorzy), bo jestem osobą towarzyską, chętnie gadam z ludźmi, pomagam, natomiast mojej siostry nie lubili i to bardzo. Nie powiedzieli mi wprost, żeby nie urazić mnie, ale sugerowali "Ale wy z siostrą macie różne charaktery" albo "Czemu twoja siostra znowu chodzi taka zła" (bo potrafiła trzymać się z boku, nie odzywać się do ludzi i stać taka "nastroszona"). Tych ludzi, których ja lubiłam ona wyzywała ich od idiotów, a ja wiedziałam, że oni są spoko. Nawet instruktorzy się mnie pytali, co odwala mojej siostrze, a mi było wstyd za nią, bo nikt jej krzywdy nie robił, a ona tylko narzekała i dzwoniła do rodziców, że jej źle a my z wychowawcami próbowaliśmy ją uspokoić. Żenada
Moja siostra od zawsze miała tendencję do kłamania. Szczególnie kiedyś bardzo ściemniała na mój temat i rodzice w to wierzyli za to uważali, że to ja jestem kłamczuch (tylko dlatego, że kilka razy się nie przyznałam, że zamiast 4 z historii dostałam np.3 itp)
To były czasy szkolne
Wyjechałam na studia i no trochę się polepszyło, ale to tylko pozory, bo wystarczy, że wrócę na trochę dłużej i już są kłótnie. Teraz moja siostra na mnie sobie leczy swoje kompleksy. Studiuję analitykę medyczną, która jest ciężkim kierunkiem. Mam sporo poprawek, praktycznie co sesję coś do poprawy, w ciągu roku to samo. Takie uroki trudnych kierunków. Ona natomiast tego nie rozumie, bo ona sama na studiach nie jest, jak mówiłam nie tak dawno, że chciałam iść do pracy w te wakacje, ale miałam sporo nauki na wrzesień to Kaśka wypaliła:"A nie możesz chociaż jednej sesji zdać od razu"- jakby to ode mnie było zależne, u nas większość osób ma poprawy z czegoś.
Kaśka myśli, że pozjadała wszystkie rozumy. Ja wiem, że nie umiem historii, polskiego, więc jak ona coś mówi to się nie odzywam, nie dyskutuję, bo się nie znam. Natomiast jak ja mówię, jakie są różnice między kierunkami medycznymi to ona to neguje, podaje z dupy argumenty np. mówię jej, że analityka to bardziej ścisły kierunek, bo mamy więcej przedmiotów z matematyką, chemią i fizyką w stosunku do tych biologicznych a ta to neguje i mówi, że nie, jakby kurczę sama to studiowała i wiedziała najlepiej. Tak samo byłam dobra z języków i jak jej mówię, że źle coś gada, to na mnie wrzeszczy i mówi, że nic nie umiem, że kiepsko zdałam maturę i nie ogarniam angielskiego, ale to, że miałam 70% z rozszerzenia i dostałam się na filologię angielską to już pikuś, ona przecież wie lepiej. To samo ze sportem- ja kiedyś bardzo dużo uprawiałam sport, biegałam, miałam trenera. Teraz miałam kontuzję, musiałam zrezygnować na 10 miesięcy, jak wróciłam w lato do biegania to rzucała wredne teksty typu "oo to widzę że nie tylko ja nie umiem biegać", a to, że mam papiery na instruktora sportu to też nieważne, ona umie lepiej
Siostra czuje się zbyt pewnie, bo rok temu została laureatem pewnego ogólnopolskiego konkursu, przy czym wcale nie zasłużyła na tą wygraną. Nie mówię tego z zazdrości, po prostu mama za nią napisała pracę konkursową a ta zebrała laury i co najgorsze dostała takie jakby "wejście" na dobrą uczelnię na większość kierunków jakie istnieją, co oznacza, że wystarczy, że zda podstawy to już się dostanie z pierwszej listy. Tylko to nie jest jej zasługa. Tak samo ja kocham rysować, robię to hobbystycznie i mi to wychodzi. Pozwoliłam jej ze 2-3 razy wysłać moje prace na konkurs szkolny (żeby miała wyższą ocenę do średniej) i za każdym razem miała za to jakieś nagrody. Mi nic nie odpaliła za to, nawet kasy, ale no nie robiłam o to szumu.
W domu też nie czuję się za dobrze, bo w mojej rodzinie za nic nie da się dojść do słowa. Mam to nie tylko ja ale i goście, nawet ktoś mamie zwrócił uwagę, że "za wysoko ma brodę zadartą", no bo przerywanie w środku zdania i wygłaszania przemowy przez moją mamę to norma, tylko że każdy chce coś powiedzieć i być wysłuchany. Mi zawsze przerywają, muszę podnosić głos a wtedy słyszę "nie wrzeszcz". Na studiach znalazłam znajomych i byłam w szoku, że ktoś mnie uważnie słucha, aż zaczęłam się jąkać z tego powodu, bo to aż dziwne dla mnie.
Moja babcia nie lubi mojej mamy właśnie przez takie postępowanie. Zwierzyłam się babci z problemu to powiedziała, że "Kaśka to patologia", bo też miała z nią do czynienia.
Generalnie moja siostra to połączenie charakteru kilku osób z rodziny, za którymi nie przepadałam: chce wszystkimi rządzić jak taka jedna ciocia, uważa że wszystko jej się należy jak babcia, jest przemądrzała jak mama, ma pesymistyczne podejście do życia oraz nienawiść do ludzi jak nie wiem kto, z wszystkimi musi się kłócić jak dziadek. O ile każdy miał pojedynczą cechę to można to potraktować jak wadę, ale jak ktoś ma kumulację tego to jest masakra
Nie potrafi się z niczego cieszyć, współczuć, brak jej empatii. Zawsze musi hejtować ludzi. U mnie w domu obgadywanie innych jest na porządku dziennym i to razem z mamą. Ja mówię, że mam kolegę studiującego zaocznie prawo na uniwersytecie X, to mama z siostrą to wyśmiały, że to tylko zaoczne prawo, po którym nic nie ma a ten uniwersytet jest słaby, a on jakiś tępy jest, bo ona sama myśli, że będzie adwokatem zarabiającym 10 tyś miesięcznie.
Jak znowu jej się coś nie podoba, rodzice proszą, żebym ją pocieszyła, ja idę, rozmawiam z nią, ona na to "nie wychodzi ci psychologiczna gadka" (wie, że kiedyś chciałam iść na psychologię) i mimo że według niej nie wychodzi, to widać, że jest spokojniejsza, bo umiem rozmawiać z ludźmi. Oczywiście tutaj żadnego "dziękuję" też nie słyszę
Dzisiaj coś we mnie pękło. Powiedziałam rodzinie, że mam dosyć tego, że Kaśka lecząc kompleksy mi ujmuje, że nie umiem angielskiego, że mam poprawy egzaminów, więc jestem gorsza, że ogólnie nie życzę sobie tego. I co rodzice na to? Tata tylko coś grzebał w telefonie, mama zamknęła okno, żeby sąsiedzi nie słyszeli kłótni a do Kaśki pokiwała ręką i powiedziała "spokojnie, ona tylko się denerwuje egzaminami". Ja powiedziałam, że to nie przez żadne egzaminy, tylko mam dosyć takiego traktowania. Siostra się wyparła, mnie uciszyli, żebym zamieszania nie robiła. Zagroziłam, że na przyszłe wakacje nie wrócę do domu. Tak samo z rodzinką wyjeżdżałam czy to na wakacje czy ferie zimowe, ale już mam dosyć takiego podrzędnego traktowania. Czuję się gorsza. Mimo, że mam wykształconych rodziców (tata informatyk, mama lekarz) to mam wrażenie, że nie mają za grosz inteligencji. W dodatku mama jest jedynaczką, tata jest najmłodszy z 4 dzieci, gdzie jego matka bardzo się skupiła na najstarszej córce pomijając jego, więc oni nie wiedzą, jak to jest być starszym rodzeństwem, przez co olewają moje uczucia. Dodam, że kiedyś miałam depresję. Mama jako lekarz to zauważyła, chciałam iść do psychologa to stwierdziła, że nie ma nikogo godnego w okolicy, do psychiatry nie pójdę, bo jako absolwent uczelni medycznej nie mogę mieć wpisu o leczeniu psychiatrycznym, a ona mi jako lekarz ogólny leków nie przepisze, bo psychotropy otłumaniają (ale innym, nawet moim rówieśnikom przepisuje bez problemu)
Gdybym miała jeszcze jakiegoś chłopaka, nie byłby to może dla mnie aż taki problem, ale ja żyję bez przerwy dom- studia i jak chcę uciec z miasta studenckiego to tylko do domu, bo nie mam faceta, który by mnie mógł wspierać
Normalnie nie utrzymuję z takimi toksycznymi osobami kontaktu, bo po co. Mam tylko takich znajomych, któych lubię, żyję z nimi w dobrych kontaktach, ale no niemożliwe jest zerwać totalnie kontakt z własną siostrą będąc jeszcze studentem.
Mam kuzyna, starszego o 7 lat. Jest to syn siostry taty. Mama go bardzo nie lubi, a ja zawsze marzyłam o takim starszym bracie: codziennie ze sobą piszemy (bo niestety rzadko się widujemy), jak mam jakiś problem to się go radzę, on zawsze jakieś ciepłe słowo napisze, pomoże. Zawsze chciałam takie rodzeństwo i niby jesteśmy bliską rodziną, ale jednak siostrę muszę widywać codziennie w domu. Zazdroszczę lubiom, którzy mają fajne rodzeństwo
Co robić? Jakieś rady?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-08-28 22:39:20)

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Olać gówniarę. Tylko tyle i aż tyle.
Nie ma co uzależniać poczucia własnej wartości od siostry, którą jak widać życie jest niedostatecznie kopnęło w tyłek.
Jeżeli znasz swoje możliwości i wiesz do czego jesteś zdolna to na tym powinna budować fundament samooceny.

Siostry po prostu unikać, a przede wszystkim traktować ją jak powietrze. Kiedy tanie prowokacje będą nieudane to sama da sobie spokój albo przeskrobie w taką stronę, że rodzice zainterweniują.
I studia zaraz się zaczną, więc odpoczynek od siostry też na szczęście będziesz miała i przy okazji dobre towarzystwo wróci smile

Od toksycznych ludzi najlepiej zawsze trzymać dystans - niezależnie czy mowa o znajomych, czy o rodzinie.
Babcia najlepiej taki stan podsumowała.

What is the difference between a man and a parasite?
A man builds. A parasite asks 'Where is my share?'
A man creates. A parasite says, 'What will the neighbors think?'
A man invents. A parasite says, 'Watch out, or you might tread on the toes of God... '

3

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)
Lucyfer666 napisał/a:

Olać gówniarę. Tylko tyle i aż tyle.
Nie ma co uzależniać poczucia własnej wartości od siostry, którą jak widać życie jest niedostatecznie kopnęło w tyłek.
Jeżeli znasz swoje możliwości i wiesz do czego jesteś zdolna to na tym powinna budować fundament samooceny.

Siostry po prostu unikać, a przede wszystkim traktować ją jak powietrze. Kiedy tanie prowokacje będą nieudane to sama da sobie spokój albo przeskrobie w taką stronę, że rodzice zainterweniują.
I studia zaraz się zaczną, więc odpoczynek od siostry też na szczęście będziesz miała i przy okazji dobre towarzystwo wróci smile

Od toksycznych ludzi najlepiej zawsze trzymać dystans - niezależnie czy mowa o znajomych, czy o rodzinie.
Babcia najlepiej taki stan podsumowała.

Lucyfer dziękuję za przeczytanie tych wypocin, bardzo to doceniam
Właśnie ja nie dawałam po sobie tego poznać, nie reagowałam na zaczepki, ale wiele razy mówiłam rodzicom, że mi ciężko na studiach, że nie wiem czy zaliczę, rodzice uważają, że trzeba "trzymać się razem", więc siostra wszystkiego słucha, nie mogę jej nawet wyprosić z pokoju jak chcę pogadać z rodzicami a potem wykorzystuje to i wbija mi szpilki w czułe punkty, które doskonale zna. Już lepsza obca osoba, bo nie wie, jak mnie urazić, a tak to jak gadałam z rodzicami to ona ma wszystko jak na tacy (ale czasem muszę z rodzicami porozmawiać). Przez to rzuca potem aluzje, że ktoś jej powiedział, że po analityce nie ma pracy, że jakaś tam koleżanka mówiła, że to łatwy kierunek (a opowiadałam rodzicom, jak to się frustruję swoim kierunkiem studiów i jak mi ciężko). Opowiadałam rodzicom, że kiedyś moim konikiem był sport i języki a przez natłok nauki na studiach się zapuściłam to siostra to wykorzystała komentarzami jak w tekście
Możesz być bierny na takie zachowanie, ale nie jak cały czas z takim toksykiem przebywasz. W lipcu raz - 2 razy w tygodniu spotykałam się ze znajomymi, ale musiałam przestać, bo dużo nauki. Jak się z nimi spotykałam to miałam odskocznię jakąś a tak to cały czas tylko w domu z głupią siostrą, której mam dosyć, a muszę z nią przebywać 24/7
Zerwać w pełni kontakt będę mogła dopiero po studiach, jak się usamodzielnię, teraz jestem na utrzymaniu rodziców i co najgorsze nie mam chłopaka. Gdybym miała to bym mogła z nim przebywać, a tak to moje życie to tylko uczelnia i w ramach odskoczni powrót do domu do "kochanej" siostrzyczki
Ignorowałam to przez wiele lat, teraz też się staram, ale każdy człowiek ma swoje granice. Ja powiedziałam, co mi leży na sercu to mnie zignorowali, więc wszelkie szczere rozmowy odpadają
Czytałam gdzieś o toksycznych związkach- ktoś wyniszcza naszą psychikę codziennie, powoli się w nią wżera. I tu jest podobnie bo mieszkasz z kimś, kto codziennie ci jakieś aluzje rzuca i na dodatek ma jakąś dwubiegunówkę, bo sistra raz jest milutka, przytula się na powitanie jak wracam ze studiów, a potem coś jej odwali i mnie obraża
Nie wiem, co robić

4

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Co robić?

Lucyfer666 napisał/a:

Olać gówniarę. Tylko tyle i aż tyle. (...)
Siostry po prostu unikać, a przede wszystkim traktować ją jak powietrze. (...)

I nie zmieniać swego zachowania wobec niej nawet wtedy, gdy przyjdzie jej do głowy granie miłej osoby.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

5 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-08-28 23:15:40)

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

To może po prostu przeprowadź się. Nie wiem, jak masz z pracą dorywczą, ale to też jest rozwiązanie - pomieszkasz na swoim i na własnych warunkach.
I dlaczego uzależniasz swoje poczucie wartości od chłopaka? Ba nawet zaznaczasz, że byłby swego rodzaju narzędziem. Nie tędy droga Kochana.

PS. Nie musisz używać określenia wypocin wink

What is the difference between a man and a parasite?
A man builds. A parasite asks 'Where is my share?'
A man creates. A parasite says, 'What will the neighbors think?'
A man invents. A parasite says, 'Watch out, or you might tread on the toes of God... '

6

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Rzeczywiście, olej siostrę. Macie swoje pokoje? Korzystaj z tego. Sport na odstresowanie.
Nie musisz robić za jej terapeutkę. Nie musisz z nią rozmawiać. Nie musisz brać odpowiedzialności za jej dobre samopoczucie i problemy rodziców z nią - odwożenie i przywożenie. Po prostu utnij z nią kontakt i tyle, traktuj jak nielubianą koleżankę z akademika.
Poszukaj jakiejś pracy na weekendy. Wynajmij mieszkanie z koleżankami i nie wracaj do do domu na wakacje. Poszukaj jakiejś pracy na te trzy miesiące i zacznij się usamodzielniać.

Co do chłopaka - to nie on będzie odpowiadał za Twoje życie i problemy z rodziną. Chłopak to nie książę na białym koniu, który uwolni cię od od toksyków. Albo zrobisz to sama, albo nikt za Ciebie tego nie zrobi.

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Zacznij żyć SWOIM życiem, a nie życiem rodziny. Mimo, że formalnie jesteś dorosła nadal jesteś dzieckiem.
Niedługo skończysz studia i się usamodzielnisz, to co nadal będziesz rozważać, co kto powiedział?
Wzrusz ramionami, puść między uszami.....więcej luzu.

8

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Wielokropek- wtedy ja wychodzę na tą złą i cała rodzina na mnie ma długie zęby

Lucyfer666- właśnie tu jest problem. W zeszłym roku byłam na wakacjach w pracy dorywczej jako opiekun na koloniach dla dzieci. Jednak jak takie kolonie trwają 10-14 dni, a za rok bym np pojechała na 2 turnusy max 3 (bo więcej by mi raczej nie dali) to nie opłaca się zaś płacić za mieszkanie w wakacje

Marata- mamy swoje pokoje, ale no czy to obiad czy kolacja nie ominie nas widzenie się. Ze sportu korzystam, ale po latach przestał pomagać. Z tym podwożeniem to chciałam odciążyć rodziców. Teraz już tego nie robię, bo wyprowadziłam się na studia. Za terapeutkę robić nie będę faktycznie, muszę z tym skończyć.
Z tą pracą taki problem, jaki opisałam Lucyferowi- gdybym była kelnerką albo coś to nie było by problemu a tak to wynajmę mieszkanie a mnie nie będzie połowy czasu, bo chciałam za rok jechać na jakieś 2 kolonie.
Chłopak niestety może pomóc i widzę to na przykładzie z mojej uczelni. Jedna z moich współlokatorek też ma problemy z rodzicami. Do domu wraca rzadko w ciągu roku akademickiego, przeważnie tylko na kilka dni na święta. Wakacje zamiast z rodziną spędza albo na wyjazdach z chłopakiem albo siedzi u niego i spędzają razem czas i do domu też wraca rzadko. Gdyby nie on to też by musiała siedzieć w domu z rodzicami i ewentualnie czasem spotkać się ze znajomymi tak jak ja i też by była niezadowolona

zwyczajny gość- to prawda, czuję się jak takie duże dziecko. Generalnie dla mnie w życiu rodzina jest najważniejsza, zarówno moja jak i ta, którą kiedyś ewentualnie założę, dlatego zawsze mi zależało, żeby relacje między nami były dobre, kocham moich rodziców tylko z siostrą mam problem.
Piszesz "więcej luzu", ale wyobraźmy sobie sytuację, że jest małżeństwo i jeden z małżonków wyzywa drugiego, że jest głupi, beznadziejny, do niczego (oczywiście subtelnie, żeby nie było tak wprost) i co wtedy? Wtedy mówimy o toksycznym związku. Jakoś nie widziałam w żadnym przypadku, żeby ktoś takiej osobie pisał, żeby miał więcej luzu. Ja nie jestem w związku, więc rodzina to jedyni moi bliscy ludzie, na którym na mnie zależy (mówię o rodzicach). Znajomi raz są, raz ich nie ma, albo nie mają czasu. Taka prawda. No przyjechałam na wakacje, trochę sobie dorobiłam do kieszeni, ale mam dużo roboty na uczelnię, więc nie mogłam siedzieć zbyt długo w pracy i musiałam zostać w domu, ale za rok chyba przedłużę wynajem mieszkania do końca wakacji albo sama nie wiem co

9

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Ale Ty nie rozumiesz że ona to robi bo widzi że to działa? Ona widzi, że wbije szpile to boli. A gdybyś olewala, udawała że nie slyszysz, uśmiechnęła się z politowaniem to w końcu by musiała zmienić swoje zachowanie. Nie potrwa to chwilę, nie można też się nabrać na początkowa zmianę, ale pamiętaj że ludzie nas traktują tak jak na to pozwalamy. Nie awanturą to wygrasz, nie tłumaczeniem rodzicom a spokojem i pokazaniem jej że nie interesuje Cię jej zdanie na Twój temat.

10

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)
zwyczajny gość napisał/a:

Zacznij żyć SWOIM życiem, a nie życiem rodziny. Mimo, że formalnie jesteś dorosła nadal jesteś dzieckiem.
Niedługo skończysz studia i się usamodzielnisz, to co nadal będziesz rozważać, co kto powiedział?
Wzrusz ramionami, puść między uszami.....więcej luzu.

Dokładnie.
Rób swoje, żyj swoim życiem.
To najlepsze, co możesz zrobić.

11

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Malineczka00- uwierz mi, ale robiłam tak przez wiele lat, ale nie dlatego, że starałam się, tylko mam tako charakter- ja jestem człowiekiem, który ma wywalone na wszystko, ludzie mi mogą mówić przykre rzeczy, ale olewam ich i problem z głowy. Siostrę kiedyś też olewałam, ale nie da się tego robić, gdy z kimś mieszkasz. Moi znajomi, którym opowiedziałam ten problem powiedzieli, że moja siostra jest po prostu bardzo zakompleksiona i mi zazdrości, dlatego jest jaka jest.
O ile wśród obcych osób, jak ktoś mnie obraża czy coś to go olewam i tyle, ale w rodzinie i to tak bliskiej nie da się, bo jednak musisz mieć kontakt z tą osobą
Chyba muszę się przestawić na taki tok myślenia, że siostra to tylko siostra i nie mam wobec niej żadnych zobowiązań, nie jest dla mnie kimś ważnym itp, ale zazdroszczę innym ludziom, np. moja koleżanka brała ślub, to wzięła swoją siostrę za świadka, ta jej pomagała wybrać suknię i ogólnie w przygotowaniach, a ja sobie nie wyobrażam w takim momencie brać siostry, bo bałabym się, że jej coś odwali i bym musiała jeszcze ją uspokajać na własnym ślubie

Cyngli- ja wszystko rozumiem, ale jak można mieć w głębokim poważaniu kogoś, z kim mieszkasz? To niby tylko 2 miesiące w wakacje, ale dało mi to w kość, już rok studencki mimo natłoku nauki jest dla mnie lepszy, bo mogę się spotkać ze znajomymi

12

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Efiro, musisz zdecydować, czy ważniejsze jest dla Ciebie Twoje zdrowie psychiczne i Twój komfort, czy dobre samopoczucie Twojej siostry.

I postępować zgodnie z wybraną odpowiedzią.

13

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)
Efira napisał/a:

Dodam, że kiedyś miałam depresję. Mama jako lekarz to zauważyła, chciałam iść do psychologa to stwierdziła, że nie ma nikogo godnego w okolicy, do psychiatry nie pójdę, bo jako absolwent uczelni medycznej nie mogę mieć wpisu o leczeniu psychiatrycznym, a ona mi jako lekarz ogólny leków nie przepisze, bo psychotropy otłumaniają (ale innym, nawet moim rówieśnikom przepisuje bez problemu)

Czyli zamiast iśc po pomoc słuchasz mamy, która jak na razie jedynie bagatelizuje Twoje problemy. Nie licz na wsparcie rodziców. Ja też mam taką siostrę, nigdy nie stali w mojej obronie, co najwyżej słyszałam ze obie jesteśmy siebie warte. Moja siostra na szczescie jest za granicą obecnie. Stosunki mamy chłodne. Najlepiej sie wyprowadź z domu.

14

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Przede wszystkim dąż do usamodzielnienia się. Nie masz wpływu na to jak rodzice wychowują Twoją siostrę, nawet jeśli przykro na to patrzeć. Oni zbiorą w przyszłości plony.
Nie musisz wracać na wakacje do domu, masz 22 lata, mozesz pojechać za granicę do pracy, znaleźć pracę w innym mieście. Nie musisz tam wracać. Wiem co mówię, bo sama jestem z toksycznej rodziny i odkąd wyprowadziłam się na studia tak nigdy nie przyjechałam tam dłużej na wakacje niż 2/3 tyg- zawsze wyjeżdżałam w tym czasie do pracy. Olej siostrę. Niech sama sobie radzi. Stawiaj granicę jej przykrym zachowaniom, mów że sobie takich nie życzysz.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

15

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Cyngli racja

anitrax u mnie jest taki problem, że jak jestem w domu dłuższy czas to już mam dosyć, ale jak za długo siedzę w mieście, w którym studiuję, mam ochotę wracać do domu. Nie mam niestety znajomych w innych miastach, których mogłabym odwiedzić, albo chłopaka i tak żyję dom- studia

chomik9911 właśnie u mnie podobnie. Dłużej niż 2-3 tygodnie jest ciężko. Mogę się z nimi widywać nawet często, ale na krótko, a jak tylko przychodzi jakieś dłuższe spotkanie to jest masakra, bo już mam ich dosyć, ale za to jak za długo jestem w mieście studenckim to mam ochotę wrócić do domu. Taki paradoks

16

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Cześć kochani! Przepraszam za wywód, znalazłam ten wątek w lupce, a jako że nie chciałam zakładać nowego, żeby mi znowu nie zamknęli z dopiskiem, że podobny już istnieje to dołączam się z pytaniem tutaj

Słuchajcie, mam podobny problem z moim młodszym rodzeństwem. Jak jesteśmy daleko to jeszcze pół biedy, ale teraz, jak są te kwarantanny to nie da się żyć z nią normalnie. Mam serdecznie dosyć siostry i chcę wrócić do miasta studenckiego, ale no przez zaistniałą sytuację nie mam jak.
Moi rodzice niby traktują nas równo, ale no nie do końca. Zawsze to ja musiałam być ta mądrzejsza, która odpuszcza, to ja dostawałam opieprz, jak coś się stało. No a dodatkowo siostra dostała geny po takiej wrednej ciotce, więc nie jest lepiej, a przez te geny i wychowanie jest po prostu nie do życia. Bliżsi znajomi, którzy mnie lepiej znają wiedzą, o co chodzi, zabronili mi wracać do domu, nie dzwonić zbyt często do rodziców, odciąć się, bo powiedzieli, że takie zachowanie nie jest normalne. Zachowanie podobne do tego napisanego w poście autorki, czyli generalnie brak szacunku, pokory
Ja studiuję stomatologię. To ciężkie studia. Mam dużo poprawek, ale to tak jak każdy na tego typu studiach. Siostrzyczce się niestety za dużo w życiu udało, nierzadko fartem. Fakt, brała udział w różnego rodzaju konkursach humanistycznych, zdobywała jakieś tytuły laureatów czy finalistów. Nie mam nic do tego, co prawda nie uważam polskiego czy historii tak trudnych jak np. chemia, matma czy fizyka, ale no dobrze, że ktoś się rozwija. Ona natomiast jest wpędzona w dumę. Myśli, że wszystko wie najlepiej. Jak ja nie znam jakiegoś faktu historycznego, nie kojarzę jakiejś postaci historycznej czynie chcę przeczytać o postaci historycznej to jestem głupi debil, ale jak ja chcę powiedzieć coś związanego z biologią to słyszę zaraz "Nie interesuje mnie to, zamknij się". Historia mnie po prostu nie interesuje. Niestety mimo, że mam rodziców, którzy również skończyli uniwersytet medyczny to pracę traktują jako obowiązek, nie gadają o biologii w domu, niestety ich zainteresowaniem też jest historia, więc oni sobie rozmawiają, a ze mnie robią karynę, dosłownie, bo ja się interesuję kosmetologią, kosmetykami, nawet poszłam do szkoły policealnej na kierunek technik usług kosmetycznych, tak dla siebie, żeby wiedzieć więcej, ale moi rodzice kosmetyczki i kosmetolożki nazywają karynki. Raz im opowiadałam, jak była dziewczyna, która skończyła kosmetologię, była zaangażowana w sprzedaż swoich własnych kosmetyków, brała udział w światowych szkoleniach z np. rzęs czy paznokci (nie pamiętam dokładnie), a jej mąż, doktor fizyki ani jej nie pomagał, ani nie wspierał, podcinał jej tylko skrzydła. Ja to skomentowałam, że "O widzicie? Wykształcenie nie idzie w parze z kulturą osobistą", a co na to moja rodzina? "No jak sobie wziął karynkę za żonę to co się dziwi. Biedny chłop nawet nie ma o czym porozmawiać. Tylko w Polsce jest to możliwe, aby jakaś idiotka od rzęs zarabiała więcej niż wykształcony człowiek". No ręce mi czasem opadają. Przez te ich konserwatywne poglądy nie mają żadnych znajomych. Serio. U nas w domu od jakiś kilku lat nie było nikogo ze znajomych rodziców. No może raz w ciągu ostatnich 2-3 lat, ale od tamtej pory ich nie widzieliśmy. To chyba mówi samo za siebie, jacy są moi rodzice. Przykro mi to mówić, ale no taka prawda. Odwiedza nas tylko siostra taty raz na kilka tygodni, gdy akurat wpada na cmentarz do dziadka w naszej miejscowości.
I tak i siostra i rodzinka to dla mnie udręka. To jest najgorszy możliwy typ osoby. Przez to, że tak ciężko mi szło ostatnio na studiach, nie wyrabiałam z nauką zrobiłam sobie przerwę czyli dziekankę oraz znalazłam pracę w biurze (w której pracowałam do czasu epidemii) i było mi z tym dobrze, ale już siedzę 2 tygodnie w domu i mam serdecznie dosyć. Oczywiście siostra mi wypominała, że jestem tępa i nie radzę sobie na studiach. Kilka osób nawet tutaj mi radziło, że jeśli studia są dla mnie takim stresem to je rzucić i iść na coś mniej stresującego, ale ja już widzę, jak będę miała to wypominane.
Siostra zachowuje się jak zawsze, czyli jak królowa angielska, myśli, że może sobie wszystkich ustawiać. Mamy różne tryby pracy: ona kładzie się o 23, wstaje o 7. Ja kładę się o 1-2, wstaję o 9. Mamy pokoje na przeciwko siebie, niestety z półtransparentną szybą, przez którą widać światło. Siostra powiedziała, że nie może przez to spać. Więc na mój wieszak na torby (który jest wysokości drzwi) zawiesiłam tonę ciuchów, zakryłam prawie całą powierzchnię drzwi, siostrze nadal to przeszkadza. Karze mi zgasić górne światło i siedzieć przy małych lampkach nocnych. Ja jej mówię, żeby się obróciła i spała głową do drzwi to nic nie będzie widzieć, ale ona nie chce i koniec. To ja chodzę późno spać, więc mam się do niej dostosować. Problem w tym, że ja mieszkałam w pokoju wynajmowanym z drugą osobą na studiach i no koleżanka uczyła się w nocy, gasiła największe światło, ale no ja i tak musiałam opaskę kupić i spałam. Siostruni przeszkadza małe światełko przechodzące przez 2 drzwi i co najlepsze to ja mam coś z tym zrobić, nie ona
Czytałam wyżej wypowiedzi, ludzie piszą, żeby się usamodzielnić. No wyprowadziłam się z domu, przyjeżdżam na wakacje (których też mam dosyć po jakimś czasie), ale no zostały mi jeszcze 3,5 roku studiów, czyli 3,5 roku bycia zależnym od rodziców. Mogę tylko co najwyżej sobie dorabiać
To jest straszne . Po prostu czuję się nieszanowana w tym domu. Jak im  powiedziałam, że nikt mnie nie słucha, że mam dosyć to się zaczęli ze mnie śmiać, że przesadzam. Już mam dosyć.
Co najlepsze moja siostra świetnie się z tym kryje. Osoby, które z nią przebywają na co dzień (rodzina, znajomi) mają jej dosyć, ale np. nasza siostra cioteczna (córka siostry taty, z którą jestem bardzo blisko, zwierzamy się często z różnych rzeczy mimo ogromnej, bo 12letniej różnicy wieku- ona starsza- to świetnie się dogadujemy, moim marzeniem jest mieć taką siostrę, co najlepsze- rodzice jej nie lubią) i ona właśnie była bardzo zdziwiona, jak jej opowiedziałam, co moja siostra wyprawia. Powiedziała, że wygląda na spokojną, nie wiedziała, że takie piekło mam w domu. I tak uważają prawie wszyscy. Siostra była w oczkiem w głowie swojej matki chrzestnej, która ją zawsze uwielbiała. Rodzice więc podrzucili raz siostrę do jej chrzestnej (za jej zgodą i chęciami, bo się lubiły), pobyła tam 2 tygodnie i chrzestna już więcej jej do siebie nie wzięła, a z pewnych źródeł wiem, że wyzywała na to, co ona wyprawia. Nasi dziadkowie to samo- nie lubią, gdy ona ich odwiedza. Tylko moi rodzice ją wielbią. Dużo bardziej niestety niż mnie, chociaż jak im to wypomniałam to dostałam ochrzan, że wydziwiam.
Mam po prostu dosyć, rodzice wszędzie widzą zło, tylko nie w mojej siostrze, mimo że sami przyznali, że mają jej dosyć. Jest tak wredna, dwulicowa, że to aż boli. No znajoma mi zabraniała przez to wracać do domu, jak jej opowiedziałam, co się dzieje (tutaj to tylko ogólny zarys).
Co najgorsze siostra w ogóle nie panuje nad emocjami. Wystarczy, że ma gorszy dzień to zamiast się opanować, potrafi przy ludziach wyciągać wszystkie brudy np. mi na przystanku przy ludziach wywrzeszczała kiedyś, że jestem beznadziejna, bo mam poprawy. Nieważne, że ludzie stoją i się patrzą
Najgorsze jest jednak to, że zdaję sobie sprawę z tego, że siostra nigdy nie będzie miała tak ciężko jak ja. Dostanie się na swoje super "elitarne i ciężkie" prawo (jak to ona twierdzi), bo taka stomatologia to takie głupie nic niewarte studia. I ona skończy to prawo, bo od znajomych wiem, że nie wywalają stamtąd nie wiadomo ilu ludzi. Większość zdaje. Dlatego ona skończy, będzie wbita w dumę jak nic. Wielka pani prawnik
Z chęcią bym zamieniła moją siostrę cioteczną z biologiczną, bo mimo że między kuzynką a mną jest 12 lat różnicy to świetnie się rozumiemy. Siostra to totalne przeciwieństwo mnie. O mnie ludzie mówią, że jestem miła, sympatyczna, generalnie mówią mi, że nie można o mnie powiedzieć niczego złego. Za to siostra? Ludzie, którzy znają trochę lepiej i mnie i ją nie wierzą, że jesteśmy rodzeństwem. Po prostu nie wierzą, że jesteśmy biologicznymi siostrami i mówią to nawet wprost.
Czasem mi jest za nią wstyd, za jej pogardę. Jak ktoś tylko studiuje jakiś mniej prestiżowy kierunek typu turystyka, socjologia, nawet psychologii się uczepiła, to według niej nie zasługuje na jej uwagę. Przykładowo mam kolegę, który studiuje prawo na uniwersytecie pedagogicznym zamiast na uniwersytecie głównym. Fajny i rozsądny chłopak. Oczywiście rodzina się z niego śmieje, że to jakieś beznadziejne prawo na pedagogicznym, tam tylko"odrzuty" idą. I ja muszę tego wysłuchiwać i jestem wyśmiana, jak się stawiam
Generalnie poszłam na studia i ludzie się mnie pytali, czemu jestem zdziwiona, że ktoś jest dla mnie miły i mnie słucha. Serio. Okazało się, że nie potrafię mówić spójnie, bo zawsze w domu byłam przekrzykiwana, nie mogłam zdania powiedzieć bez prześmiewania się i przekrzykiwania swoich racjo. Wobec znajomych jest to samo- negowanie i dyskutowanie, podnoszenie głosu, wygłaszanie swoich racji. Nie dziwię się, że nie mają znajomych
Już mam tego dosyć i nie wiem, co robić. Moim marzeniem już jest bycie niezależnym, odciąć się od głupiej siostry, ale no nie mam jak przez najbliższe lata

17

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Wyjechałaś na studia, nie musisz często i na dłużej tu przyjeżdżać, więc już częściowo uniezależniłaś się od rodziny. Obecna sytuacja jest specyficzna i przejściowa, jakoś wytrzymasz. Możesz swoją szybę zaciemnić naklejonym papierem, może plakatem, albo jakąś zasłonką, tak dla świętego spokoju. Nie wchodź w dyskusje z osobami zarozumiałymi, szkoda nerwów. Jeśli siostra robi sceny w miejscach publicznych to wystawia świadectwo o sobie a nie o Tobie. Kontaktuj się jak najwięcej z kuzynką i życzliwymi znajomymi. Kieruj się własnym zdrowiem psychicznym.

18

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)
takiwiatr napisał/a:

Wyjechałaś na studia, nie musisz często i na dłużej tu przyjeżdżać, więc już częściowo uniezależniłaś się od rodziny. Obecna sytuacja jest specyficzna i przejściowa, jakoś wytrzymasz. Możesz swoją szybę zaciemnić naklejonym papierem, może plakatem, albo jakąś zasłonką, tak dla świętego spokoju. Nie wchodź w dyskusje z osobami zarozumiałymi, szkoda nerwów. Jeśli siostra robi sceny w miejscach publicznych to wystawia świadectwo o sobie a nie o Tobie. Kontaktuj się jak najwięcej z kuzynką i życzliwymi znajomymi. Kieruj się własnym zdrowiem psychicznym.

No wiem, chociaż to wydaje się takie proste, ale tak na prawdę od nikogo nie usłyszałam w życiu tyle przykrych rzeczy co od siostry. Poszłam na studia i znajomy się zapytał, czemu jestem zdziwiona, że ktoś jest dla mnie miły. Niestety nie mam też odskoczni w postaci bliskich przyjaciół. Mam tylko znajomych na studiach, którzy też są różni

19

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Dzisiaj znalazłam wasz post przez przypadek po kolejnych awanturach w domu wywołanych przez młodszą siostrę (szukalam hasła toksyczne siostry). Moja młodsza siostra doprowadza mnie do szalu mimo że ja mam 28 lat ona 22. Jestem niestety zależna od rodziców nadal się uczę, jestem na aplikacji mieszkam w małym mieście, moj patron nie był w stanie zaproponować mi umowy i prace (Co jest patologia Ale to już inny temat). Wrocilam do domu rodzinnego zeby pomoc matce w codziennych czynnościach mamy spory dom, siostra poszla na studia więc nie chciałam żeby została sama bo nie dalaby sobie rady. Po czym moja siostra wrocila zostawiła swój kierunek bo jej nie interesuje. Od tamtej praktycznie pory jest piekło. Wczoraj podjęłam decyzję że pomimo wszystkich zobowiązań ktore tutaj mam wprowadzam się z domu po kwarantannie bez względu na wszystko żeby ratować swoje zdrowie psychiczne. Oczywiście ja zawsze jestem najgorsza, ona karmi się wszystkimi moimi słabościami nawet jak byla małym dzieckiem potrafiła być taka żeby mi tylko dogryzc...

20

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Oczywiście jak będziesz miała możliwość to się wyprowadź. Na razie staraj się reagować spokojem, nie dawaj się wciągać w kłótnie. Spróbuj nabrać dystansu do swoich słabości, zaakceptować siebie wraz z nimi, taką jaką jesteś, to pomoże Ci nie tylko w utarczkach z siostrą.

21

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Martynix- jesteś na aplikacji? Strzelam, że studiowałaś prawo? Jaką aplikację wybrałaś? Jeśli mogę spytać oczywiście. Po prostu siedzę trochę w temacie. "wprowadzam się z domu po kwarantannie bez względu na wszystko żeby ratować swoje zdrowie psychiczne"- chyba chodziło o "wyprowadzam"? Słusznie, ja mam dokładnie to samo. Przez chwilę nawet żałowałam, że wróciłam z miasta studenckiego do domu. Już wolałabym siedzieć sama. Bardzo mi przykro, niestety znam to. Moja siostra też mi zawsze dogryza. Najgorsze jest to, że ona potrafi znaleźć czuły punkt, bo niestety mnie zna. Proszę rodzicom, żeby jej czegoś nie mówili, a oni jej mówią, bo "po co ukrywać to przed rodziną", a ona potem wrzeszczy przy wszystkich np., że mam niezaliczone egzaminy i problemy na studiach. I wszyscy muszą o tym dookoła wiedzieć, bo wystarczy, że siostrunia dostanie pierdolca i krzyczy, a wszyscy dookoła się patrzą. I owszem, ona wystawia złe świadectwo o sobie, ale wszyscy wiedzą, że nie idzie mi na studiach lub mam innego typu problemy. Nienawidzę jej. Żałuję, że się urodziła. Wolałabym być jedynaczką. Nawet mówiłam jedynakom wiele razy, że im zazdroszczę. Oni są przeważnie zdziwieni, bo większość osób im mówi, że im współczuje. Kojarzy ktoś może H2O wystarczy kropla? Taki serial emitowany naście lat temu na jetix (dla młodzieży). To tam była Kim, młodsza siostra Cleo- ona mi mega przypomina moją siostrę zachowania. Pogarda w głosie, brak szacunku. Masakra. Może chciałabyś przybliżyć historię swoją i siostry?

22

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Moja siostra mi nie dogryza, ale mimo to uwielbiam byc tysiace kilometrow od niej. Ona z mama w Polsce, ja w Irlandii i jest idealnie, oczywiscie dla mnie :-).
Moja siostra jest typowym wampirem energetycznym, ktoremy wszystko w zyciu podsuwano pod nos, by byla bardziej chora ode mnie. Z chorob wyszla, ale nawyk ciaglego brania pozostal. Ja jako starsza ciagle musialam ustepowac, podobnie jak autorka watku. Do szalu mnei to doprowadzalo. Siostra zawsze chciala zyc zyciem moich znajomych, mnie za to jej znajomi nie obchodzili w ogole. Byla wieczna pijawka w moim zyciu. Skutecznie przyczynila sie do rozpadu mojego pierwszego malzenstwa, gdy mieszkalismy wszyscy razem na kupie. Od tamtego czasu i wyjazdu mojego do Irlandii staram sie za duzo nie mowic jej o wlasnym zyciu.
Ne bede rozwijac watku wlasnej siostry 9 szkoda mi na to czasu, ale powiem jedno:  jedyne lekarstwo na kazdego toksyka to odciecie sie. Ja eliminuje kazda toksyczna osobe z zycia, by miec swiety spokoj, albo przynajmniej ograniczam kontakt i sie odsuwam. Swiety spokoj jest bezcenny.
Moze zgadaj sie z jakimis znajomymi, co sa w podobnej sytuacji, jak Ty i cos wynajmijcie razem? Na ktorym roku studiow jestes? A naprawde musisz jezdzic do domu, skoro jest tam toksycznie? Wyprowadz przy nastepnej okazji wszystkie swoje rzeczy do akademika (przy okazji zrob porzadek, co naprawde Ci w zyciu potrzebne- odswieza psychicznie).
Jesli naprawde jestes zdeterminowana zadbac o swoje zdrowie psychiczne, to znajdziesz sposob na to, by nie jezdzic do domu, tylko sie jakos przeniesc na swoje, chocby wynajmowany pokoj, jesli czujesz sie zle w akademiku. Jesli ktos czegos chce, to znajdzie sposob, jesli nie- znajdzie wymowke.
Od siostry radze sie totalnie odciac. Ja tez nieraz slyszalam od rodzicow, ze jestem ta najgorsza, gdy nie dawalam siostrze soba manipulowac. Miej to w tzw. powazaniu. jelsi Ty o siebie nie zadbasz, to nikto za Ciebie tego nie zrobi.

Ja doskonale rozumiem, ze ktos moze byc Ci blizszy niz biologiczna siostra, Ja mam cala tzw. duchowa rodzine, przyjaciol, ktorzy sa moimi siostrami duchowymi, bracmi, ktorych mi matka nie dala rodzona i mam nawet duchowego tate i duchowa mame tu w Irlandii. To normalne, ze potrafia byc w zyciu ludzie, ktorzy beda Ci znacznie blizsi niz biologiczna rodzina. Gromadz tych ludzi jak najwiecej w zyciu, bys miala sie na kims oprzec niezalaznie od jakichkolwiek facetow.

Glowa do gory i powodzenia. Zycze determinacji w osiaganiu spokoju i zero wyrzutow sumienia, gdy bedziesz starac sie dbac o siebie, nawet jesli, gdy bedziesz musiala odcinac sie od wszelkich toksycznych ludzi.

23

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Uciekaj kiedy tylko będzie taka okazja. Korzystaj ze wszystkiego co pozwoli Ci na brak kontaktu z taką siostrą. Można powiedzieć że mam podobnie. Tylko, że mam 23 lata a siostra 30. Egoistka, myśli że wszytsko jej się należy i wszytsko spada z nieba. Każdy istnieje po to by jej usługiwać i traktuje tych co jej pomogą jak śmieci. Myśli że darciem i wyzwiskami jest w stanie rozwiązać wszystkie niedogodności. Pasożyt żerujący na cudzym nieszczęściu. Osoba która nawet dupy nie ruszy do pracy bo uważa że każdy powinien ja utrzymywać. Tyle lat ile zyje, tyle lat doświadczam przemocy psychicznej z jej strony. Niszczy mi życie od wewnątrz. Ale miarka się przebrała, nie będę dłużej ustępować. Nie bd tolerować i wybaczać bo tak się nie da jeżeli musisz robić to każdego dnia. I to samo radzę innym. Życie jest zbyt krótkie zeby marnować je na nic nie warte osoby. Nawet jeżeli to rodzina.

24

Odp: Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Też mam taką siostrę, ale już nie utrzymuję z nią kontaktu od 5 lat. Nie było łatwo się od niej odciąć, ale nie było lepszego wyjścia. Akurat dzisiaj sobie przypomniała o mnie i od 7 rano bombardowala mnie telefonami z zastrzeżonego. Nie odebrałam :-/. Niesamowicie roszczeniowa manipulatorka i histeryczka zachowująca się jakby tylko ona się liczyła. Terroryzuje tych co są blisko więc została sama. Pracowała może z rok a ma prawie 40 lat. Siedzi na dupie, truje głowę innym i wszczyna kłótnie o pierdoły. Już tylko matka została, która się temu poddaje.

Siostra ma stwierdzone zaburzenia borderline. Nie leczy bo nie chce.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Toksyczna siostra (dłuuugi opis)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021