Cóż, widać nie jestem grzeczną dziewczynką.
Tak,tak jesteś zua bardzo zua
daj spokój ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Strony Poprzednia 1 2 3 4
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Cóż, widać nie jestem grzeczną dziewczynką.
Tak,tak jesteś zua bardzo zua
daj spokój ![]()
Podobne tematy
Cyngli: Mój mąż zna R. To znaczy zna to za wielkie słowo. Po prostu się widzieli, gadali ze sobą, wiedzą who is who. Nie znam za to żony R. Powiem szczerze, że tak, myślałam o tym, żeby ją poznać, żeby się spotkać we czwórkę plus dzieciaki. Zobaczyć R. w kapciach, przy stole, przytulającego swoją żonę. Wiem, brzmi to dziwnie i być może niezdrowo, ale tak, to mogłoby ostudzić moje pożądanie w stosunku do niego.
gracjana1992: On to powiedział tak pewnie siebie, z taką zadziornością, że c.uckold był ostatnim słowem, które przyszło mi do głowy.
Szczerze to podkręcił mnie tym, w swoim kierunku, rzecz jasna.
Kain: Brzmi to naprawdę wulgaryzm. Bardzo mi przykro, naprawdę. Ile lat minęło od jej zdrady? Jak wygląda teraz wasz związek? Niestety tak właśnie jest, że "zabranianie" czegoś bardziej człowieka nakręca... I na to twoja żona się niejako złapała. Musisz bardzo ją kochać skoro jej wybaczyłeś i przyjąłeś ją z powrotem. Nie bagatelizuję problemu, ale też nie mogę co chwila się tym zadręczać i siebie biczować. Wiem jednak, że stąpam po kruchym lodzie, wokół ogromnego ogniska. Nago.
paslawek: No tak mnie tu niektórzy widzą, to co tam, mogę być tą złą. ![]()
Moje uczucia do męża nadal są silne. Dziś sobie to wyraźnie uświadomiłam.
Zwłaszcza, gdy wyraźnie pan R. sobie Ciebie odpuścił. ![]()
Anna Eliza napisał/a:Moje uczucia do męża nadal są silne. Dziś sobie to wyraźnie uświadomiłam.
Zwłaszcza, gdy wyraźnie pan R. sobie Ciebie odpuścił.
Skąd wiesz? Tego nie wiemy na 100% przecież. Ostatnie nasze spotkanie w pracy wskazywało na coś zgoła innego. Ale tak, myśl sobie co chcesz.
I dalej twórz swoje psychodeliczne, tanie teorie. Jak jest ci z tym lepiej, czemu nie.
I dalej twórz swoje psychodeliczne, tanie teorie.
Na razie to Ty robisz tanie teatrzyki z mężem. A miało o nim nie być (tą zasadę tez złamałaś), bo był potrzebny, nie tylko do historyjki na forum. ![]()
Ponawiam w czym problem? masz zgodę męża to do boju.
Proszę o trzymanie się tematu wątku i darowanie sobie wzajemnych złośliwości.
P.S. Podejrzenia dot. trollingu zgłaszamy za pomocą opcji „raportuj”; wszystkie posty sugerujące powyższe, będą od teraz usuwane jako off-top, a jak wiadomo, za off-top nagradzamy upomnieniem / ostrzeżeniem / banem. Żeby potem nie było żalu, niedowierzania, pretensji.
Ponawiam w czym problem? masz zgodę męża to do boju.
No widzisz... Zgoda męża sprawiła, że trochę mi się odechciało. Paradoks.
Poza tym, jak już wcześniej pisałam, żadnych kroków z mojej strony nie będzie.
Kain: Brzmi to naprawdę wulgaryzm. Bardzo mi przykro, naprawdę. Ile lat minęło od jej zdrady? Jak wygląda teraz wasz związek? Niestety tak właśnie jest, że "zabranianie" czegoś bardziej człowieka nakręca... I na to twoja żona się niejako złapała. Musisz bardzo ją kochać skoro jej wybaczyłeś i przyjąłeś ją z powrotem. Nie bagatelizuję problemu, ale też nie mogę co chwila się tym zadręczać i siebie biczować. Wiem jednak, że stąpam po kruchym lodzie, wokół ogromnego ogniska. Nago.
Minął dopiero rok od jej zdrady. Powiem Ci szczerze, że dzieci odegrały dużą rolę w tym wybaczeniu. Są jeszcze malutkie i potrzebują obojga rodziców. Choć przyznam, że czasem z żoną rozmawiamy o rozwodzie, że może tak będzie lepiej jak dzieci podrosną, a w naszym związku nie będzie lepiej.
Zdrada, a raczej jej konsekwencje są jak nowotwór złośliwy - Nawet jak przez chwilę jest dobrze, to prędzej czy później i tak zaatakuje inne miejsce, by ostatecznie Cię wykończyć.
maku2 napisał/a:Ponawiam w czym problem? masz zgodę męża to do boju.
No widzisz... Zgoda męża sprawiła, że trochę mi się odechciało. Paradoks.
Poza tym, jak już wcześniej pisałam, żadnych kroków z mojej strony nie będzie.
Zamiast droczyć się na forum to po prostu przeleć męża ,tak żeby miał jutro "miętkie" kolana.
Spadaj już dziś . 21: 30 małe dziewczynki powinny już spać o tej porze . : ) (żarcik )
Cała konspiracja jest jakby mało doceniana i pomijana ,a to ogromne emocje też ,płynące z tworzenia małego "naszego"intymnego światka ponad wszystko, w niezrozumieniu przez świat itp itd.Męczy to jednak tak po około 8 - 12 miesięcy oczywiście plus minus czasem po pół roku .
Anna Eliza napisał/a:maku2 napisał/a:Ponawiam w czym problem? masz zgodę męża to do boju.
No widzisz... Zgoda męża sprawiła, że trochę mi się odechciało. Paradoks.
Poza tym, jak już wcześniej pisałam, żadnych kroków z mojej strony nie będzie.
Zamiast droczyć się na forum to po prostu przeleć męża ,tak żeby miał jutro "miętkie" kolana.
Spadaj już dziś . 21: 30 małe dziewczynki powinny już spać o tej porze . : ) (żarcik )
Cała konspiracja jest jakby mało doceniana i pomijana ,a to ogromne emocje też ,płynące z tworzenia małego "naszego"intymnego światka ponad wszystko, w niezrozumieniu przez świat itp itd.Męczy to jednak tak po około 8 - 12 miesięcy oczywiście plus minus czasem po pół roku .
Mąż właśnie usypia nasze małe "diabelstwo"
A obiecała, że pójdzie spać o 20:00. ![]()
Chodzi ci o konspirację w romansach? No tak. To jest jedna z rzeczy, które w głębi mnie pociągają, nie będę zaprzeczać. I myślę, że nie tylko mnie.
Kain: Czyli nie widzisz już szansy na to, że między wami się naprawi? Jak długo jesteście razem?
paslawek napisał/a:Anna Eliza napisał/a:No widzisz... Zgoda męża sprawiła, że trochę mi się odechciało. Paradoks.
Poza tym, jak już wcześniej pisałam, żadnych kroków z mojej strony nie będzie.
Zamiast droczyć się na forum to po prostu przeleć męża ,tak żeby miał jutro "miętkie" kolana.
Spadaj już dziś . 21: 30 małe dziewczynki powinny już spać o tej porze . : ) (żarcik )
Cała konspiracja jest jakby mało doceniana i pomijana ,a to ogromne emocje też ,płynące z tworzenia małego "naszego"intymnego światka ponad wszystko, w niezrozumieniu przez świat itp itd.Męczy to jednak tak po około 8 - 12 miesięcy oczywiście plus minus czasem po pół roku .
Mąż właśnie usypia nasze małe "diabelstwo"
A obiecała, że pójdzie spać o 20:00.
Chodzi ci o konspirację w romansach? No tak. To jest jedna z rzeczy, które w głębi mnie pociągają, nie będę zaprzeczać. I myślę, że nie tylko mnie.
Tak chodzi o tajne/poufne,skryte, ,sekrety i konspiracje w romansach ,pociąga to naprawdę wiele osób nawet jak jest się singlem i ma romans z kimś w związku.
Anna Eliza napisał/a:paslawek napisał/a:Zamiast droczyć się na forum to po prostu przeleć męża ,tak żeby miał jutro "miętkie" kolana.
Spadaj już dziś . 21: 30 małe dziewczynki powinny już spać o tej porze . : ) (żarcik )
Cała konspiracja jest jakby mało doceniana i pomijana ,a to ogromne emocje też ,płynące z tworzenia małego "naszego"intymnego światka ponad wszystko, w niezrozumieniu przez świat itp itd.Męczy to jednak tak po około 8 - 12 miesięcy oczywiście plus minus czasem po pół roku .
Mąż właśnie usypia nasze małe "diabelstwo"
A obiecała, że pójdzie spać o 20:00.
Chodzi ci o konspirację w romansach? No tak. To jest jedna z rzeczy, które w głębi mnie pociągają, nie będę zaprzeczać. I myślę, że nie tylko mnie.
Tak chodzi o tajne/poufne,skryte, ,sekrety i konspiracje w romansach ,pociąga to naprawdę wiele osób nawet jak jest się singlem i ma romans z kimś w związku.
Właśnie, pociaga, ale jak widać cała ta magia jest iluzja (skoro bez tej otoczki już nie wydaje się tak pociągające). Zresztą... Całe nasze życie takie jest. Wszystkie emocje itp.to nasze projekcje, ale to już inny temat
Dlatego tak pociągające są poczatki, gdy jeszcze nic nie wiadomo, może o coś chodzi a może nie... Myślę też, że osoby z pewnymi zaburzeniami mogą mieć tendencje do wchodzenia w takie sytuacje, szukanie tego typu emocji, odwzorowanie coś z przeszłości, dzieciństwa.
Kain: Czyli nie widzisz już szansy na to, że między wami się naprawi? Jak długo jesteście razem?
Nie wiem, po prostu inaczej wyobrażałem sobie zadośćuczynienie za wyrządzoną krzywdę. Moja żona po zdradzie praktycznie się nie zmieniła. Dalej ma te swoje nastroje, dalej gapi się całymi dniami w telefon, niby koleżanki itp, nie czuje się też doceniany i szanowany. Nie to żebym dawał sobą poniewierać, ale jednak nie tak to sobie wyobrażałem. Wiesz, trochę się naczytałem o zdradach, i wiem, że ludziom którym zależy na odbudowie związku, stają na głowie, by naprawić krzywdy, choć nawet i to nie gwarantuje, że będzie tak jak dawniej. (Raczej nigdy nie jest) ale widać w tych historiach zapał, walkę, chęć naprawy związku. U mojej żony jest tak, "nah" nic się nie stało. W dodatku jest uparta jak osioł. Ja się już pogodziłem z tym, że raczej nic z tego nie bedzie.
Jesteśmy razem 8 lat
Zdrada, a raczej jej konsekwencje są jak nowotwór złośliwy - Nawet jak przez chwilę jest dobrze, to prędzej czy później i tak zaatakuje inne miejsce, by ostatecznie Cię wykończyć.
Jedno z lepszych porównań zdrady,jakie miałem okazję poznać.
Dni autorki tego tematu na forum:
1. Mam problem, podoba mi się kolega z pracy a mam męża...
2. Chyba nic z tego nie będzie, bo zdalna praca i nie mam kontaktu z R...
3. Dziś zrozumiałam że można kochać dwóch mężczyzn na raz...
4. Dziś mąż mnie rozbawił, w sumie to fajny ten mój mąż, może go jednak nie zdradzę...?
Całość dobrze podsumowuje:
Przypominam państwu, że R. o mnie poza pracą nie zabiega, a więc mu aż tak nie zależy. A więc - niczego nie będzie, bo ja nie zrobię żadnego kroku, on też nie, więc darujcie sobie te projekcje o rozwodach etc.
Ciekawe czy R. się domyśla że od jego inicjatywy zależy to czy będzie romans ![]()
Anno Elizo, spotkajcie się we czwórkę. Mam jakąś dziwną pewność, że po tym spotkaniu by „prysły zmysły”.
Jest takie powiedzenie. Lepszy wróbel w garści (tutaj nudny miś domowy), niż gołąb na dachu. To powiedzenie jest okropne, bo pozbawia nasze życie całej tej bajkowej otoczki kolorowych marzeń i snów. Zwłaszcza w wieku około 40.
Cyngli: Też jakoś tak mi się wydaje... Na dodatek istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że polubiłabym jego żonę i całkiem by mi przeszło. Nie ruszam mężczyzn koleżanek. Odrzuca mnie od nich zawsze.
Airuf: W sumie dobre podsumowanie. Romans jednak nie zależy tylko od niego. Po prostu chciałam nakreślić sytuację, że ani on, ani ja, nie robimy kroków w celu "pogłębienia" naszej relacji. Nie spotykamy się poza pracą i nie piszemy do siebie. Szansa na romans jest znikoma, moim zdaniem.
prego: Mój mąż nie jest nudnym misiem domowym. Potrafi mnie zaskoczyć
Misie domowe kojarzą mi się
z koalą przeżuwającym leniwie liście eukaliptusa. Mój mąż ma jednak więcej energii. Co do bajkowej otoczki, sami możemy ją sobie przecież stworzyć. Nie potrzebujemy do tego celu innych. Wystarczy, że będziemy zauważać magię w codzienności.
Kain: To faktycznie, z twojego opisu wynika, że żona jest na twoją osobę obojętna. Czyli żyjecie ze sobą tylko przez wzgląd na dzieci? A jest między wami jakakolwiek czułość, dotyk? Naprawdę, bardzo mi przykro.
gracjana1992: Napisz mi proszę, jakie sytuacje z dzieciństwa bądź też okresu dorastania mogą powodować takie pragnienia, jak moje. Jest to interesująca kwestia. Zapewne chodzi głównie o kontakt z ojcem, tak?
Kurde, jeśli dwie osoby dobrali się tak, że potrafią stworzyć sobie ową otoczkę, wzajemnie się zaskakują, potrafią ze sobą rozmawiać i okazują sobie uczucia, to czego do diaska jeszcze może brakować?
To spotkanie, to chyba byłaby najlepsza terapia ![]()
. Nie ruszam mężczyzn koleżanek. Odrzuca mnie od nich zawsze.
A jak mężczyzna nie koleżanki tylko obcej baby to już wszystko ok.? Wtedy można i nie odrzuca.
A czym to się różni? Ten i ten jest zajęty.
Badas: Gdzie i kiedy tak napisałam? Konkretnie.
bagienni_k: No właśnie nie wiem, o co mi chodzi... Włączył mi się jakiś instynkt myśliwego, albo to początki kryzysu wieku średniego, a więc jakaś część mnie pragnie udać się na rykowisko.
Jesli w dziecinstwie miało się uczucie niepewności, panowala nerwowa atmosfera, dużo klotni to szuka się takich emocji, bo inaczej "nie czuje, że się żyje". Relacja z ojcem też na pewno ma ogromne znaczenie.
A jaka miałaś relacje z ojcem?
Badas: Gdzie i kiedy tak napisałam? Konkretnie.
Post przed moją odpowiedzią konkretnie. Jeżelibyś poznała tą kobietę to być może zostałybyście koleżankami i wtedy (...) to co zacytowałam.
Więc dopóki nie jest Twoją hmm koleżanką, to jej mąż jest do ruszenia. Ewentualne koleżeństwo to wykluczy, m. in po to chciałabyś się spotkać.
Anno Elizo zachowujesz się jakbyś nie pamiętała co napisałaś.
bagienniku... jak jest dobrze to jest dobrze ale ciezko przerobic, przegadac ewentualne trudne sytuacje jakie zycie niesie, dopoki sie z nimi nie zetkniesz w realu... ciezko czasem osiagnac kompromis bo z czasem zmienia sie punkt odniesienia, i Ci dobrani partnerzy okazuje sie ze w sumie to tak srednio i nawet magia i otoczka ktora wczesniej tworzyli nie wystarcza, siada komunikacja i partnerzy oddalaja sie od siebie, duzo nie trzeba, a jesli jeszcze ktoras mamusia... doklada swoje zdanie to juz w ogole...
Autorko, widzisz, dlatego wiele osób może zrozumieć, kiedy ktoś próbuje wyjaśniać swoje postępowanie związane ze zdradą, kiedy naprawdę w związku coś poważnego się działo i relacje się nie układały. W Twoim przypadku jednak, jak sama widzisz, jest zupełnie inaczej.
Niektórzy ludzie szukają nadmiaru wrażeń, emocji i zmian, bo nie doznali w dzieciństwie spokoju, to może tak całe życie będą za tym gonić.. Wasze relacje z mężem wyglądają niby idealnie i bajkowo, chociaż życie i tak nie jest sielanką, bo macie małe dziecko, ale mimo wszystko Ty chcesz sobie JESZCZE to życie "upiększyć"..
Mąż ma ewidentnie z niej bekę; kolega też pewnie w tym tonie powiada o niej swojej ślubnej.
Autorko, widzisz dlatego wiele osób może zrozumieć, kiedy ktoś próbuje wyjaśniać swoje postępowanie związane ze zdradą, kiedy naprawdę w relacji coś poważnego się działo i relacje się nie układały. W Twoim przypadku jednak, jak sama widzisz, jest zupełnie inaczej.
Niektórzy ludzie szukają nadmiaru wrażeń, emocji i zmian, bo nie doznali w dzieciństwie spokoju, to może tak całe życie będą za tym gonić.. Wasze relacje z mężem wyglądają niby idealnie i bajkowo, chociaż życie i tak nie jest sielanką, bo macie małe dziecko, ale mimo wszystko Ty chcesz sobie JESZCZE to życie "upiększyć"..
Akuratnie w tym wątku, radziłbym skorzystać z mądrości zawartej w tej piosence. https://www.youtube.com/watch?v=xsfqzz_rBSI
A mnie trafia jak czytam wypowiedzi Autorki - kobieto cały czas widzę jak chcesz się usprawiedliwić,wybielić, jak dla mnie szukasz dziury w całym!!! Niby twoje małżeństwo jest idealne i jesteś z niego zadowolona, z drugiej strony ciągnie Cię do złego!!! Czyżby znudzona swoim, poukładanym, stabilnym małżeństwem ???
Nie szukaj przyczyny takiego zachowania - bo to Ci w niczym nie pomoże - to co robisz, myślisz jest złe i powiem Ci najszczerszą prawdę, ockniesz się już po fakcie !!!
Doceniamy jak stracimy, jak Ci się naprawde popie... małżeństwo, wtedy dopiero przejrzysz na oczy, ale będzie z niego gruzowisko !!!
Jak dla mnie żal mi twojego męża - po kilku postach powinnaś zrezygnować - a tutaj już 5 strona, a Ty nadal to ciągniesz, wręcz żenujące !!!
Zapewne dla osób wypowiadających się w tym wątku, które doświadczyły zdrady wypowiedzi Autorki mogą brzmieć, jak zapewnienia nałogowego alkoholika, że ten nie ma problemu z piciem..
Strony Poprzednia 1 2 3 4
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026