Jestem jak najbardziej za tym,żeby mówić co nam się w zachowaniu partnera nie podoba,jednak połowa kobiet z pewnością wiedziała na co się pisze!.
To akurat jest dalekie od prawdy. Im więcej człowiek wie o miłości, o jej powstawaniu, o mechanizmach, które rządzą związkami tym bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że postrzeganie partnera - zwłaszcza na początku - jest bardzo zaburzone. To takie proste powiedzieć "Widziały gały co brały". Może by widziały, gdyby były otwarte, a niewiele znam kobiet, które w tej fazie związku trzeźwo oceniają jego szanse i prawdziwy charakter mężczyzny.
Jeśli sama nie paliłaś,skąd możesz wiedzieć,że paląc raz na jakiś czas zaszkodziłoby Ci to bądź uzależniło?
Jeśli nigdy nie dałaś sobie w żyłę, skąd możesz wiedzieć, że robiąc to raz na jakiś czas zaszkodziłoby Ci to bądź uzależniło?
Jeśli nigdy nie robiłaś głodówek i nie prowokowałaś wymiotów to skąd możesz wiedzieć, że robiąc to raz na jakiś czas zaszkodziłoby Ci to bądź uzależniło?
Argument, że ktoś popala i się nie uzależnił, więc marihuana nie uzależnia to największa propagowana bzdura. To tak, jakby powiedzieć, że piję i się nie uzależniłam, więc można polikwidować wszystkie kluby AA - przecież mnie są niepotrzebne - chrzanić miliony ludzi na świecie, którzy spaprali sobie przez alkohol życie!