yvette wzięłaś moje słowa za bardzo do dosłownie:) Ja absolutnie nikogo nie namawiam do palenia trawki, ale uważam, że to alkohol robi więcej szkód w organizmie niż trawka. Marihuana ma pewne właściwości lecznicze, ale oczywiście w pewnych tylko przypadkach (apteczka nie wchodzi w rachubę
):
"Z dwóch specjalnie hodowanych i selekcjonowanych odmian konopi Cannabis sativa pozyskuje się składniki preparatu o nazwie Sativex. Wykazano, że kannabinoidy zawarte w ekstrakcie z konopi (głównie THC i kannabidiol) mogą skutecznie znosić silne bóle neuropatyczne. Wskazania obejmują bóle neuropatyczne w przebiegu stwardnienia rozsianego (SM), leczenie wspomagające średniego i silnego bólu u chorych z zaawansowanym nowotworem, cierpiących mimo stosowania największych tolerowanych dawek opioidów. Lek aplikowany jest w postaci aerozolu na błonę śluzową jamy ustnej. Sativex został zarejestrowany do leczenia tylko w Kanadzie, ale może być też używany ze specjalnych wskazań w Wielkiej Brytanii. Lek czeka na rejestrację w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych"
Oczywiście jest to narkotyk, ale nie możemy jej porównywać to ciężkich i twardych narkotyków silnie uzależniających i prowadzących do degradacji człowieka. Myśląc o narkotykach większości z nas przychodzi na myśl obraz "Dzieci z dworca ZOO" i od razu ktoś kto pali trawkę jest dla nas skończony.
Jeżeli o kłótnie chodzi to oczywiście nie zawsze trzeba sobie zapalić, żeby się pogodzić, ale wtedy nerwy trochę poszczają.
Marihuana ma "działanie psychotropowe, w zależności od warunków: uspokajające, lekko euforyzujące i przeciwbólowe; pobudza apetyt, dodatkowo działa rozkurczowo na mięśnie, zmniejsza ciśnienie śródgałkowe i rozszerza oskrzela".
A co do groźności, oczywiście zgadzam się z Tobą, że na każdego wpływa uzależniająco w różnym stopniu. Ja palę już od trzech lat i jakoś specjalnie mnie nie ciągnie do niej. Wolę sobie zapalić niż napić się piwa w weekendowy wieczór. Mam większy problem, bo niestety palę papierosy i tego żałuję, bo to okropny nałóg:( To brak papierosów mnie stresuje, a marihuana jest mi obojętna.
Broń Boże nikogo nie zachęcam, ani nie namawiam, uważam tylko, że o wiele gorszy nałóg to palenie, albo alkoholizm.