dokładnie... u mnie to samo, wszyscy dzwonili jak temat był "gorący" a potem ciiiiszaaaaaaaaaaa...
prawdziwych przyjaciół poznaje sie w biedzie...
ja z nudów weszłam na czata
:):) ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
dokładnie... u mnie to samo, wszyscy dzwonili jak temat był "gorący" a potem ciiiiszaaaaaaaaaaa...
prawdziwych przyjaciół poznaje sie w biedzie...
ja z nudów weszłam na czata
:):) ![]()
Podobne tematy
heh tez sobie wejde.. choć pewnie i tak nikogo miłego nie poznam ![]()
A ja przyjaciół nie mam, wiec tylko kuzynka okazała się dwulicowa
i jak sprawy się dalej toczą ? :>
w sumie tak sobie... staram się na maksa zająć sobie czas, ale chwilami bardzo mi to źle wychodzi... ale często bardzo dobrze ![]()
dzisiaj np. widziałam się z moim eks... i nawrzeszczałam na niego
:) za wszystkie czasy
:)
już nei płakałam, nei chciałam, zeby zostawał... nie patrzyłam rzewnie...
oby tak zostało, obym już zawsze miała taką siłę
:)
dzięki Liva za pamieć >>>>>>>>>>>>>>>> :*
No to dobrze
Własnie tak sobie pomyślałam co tam u Ciebie.
Oby tych dobrych chwil było dużo wiecej niż złych Ci zycze :*
A Ja myślałam, że tylko Ja mam takiego pecha i tylko Ja zsoatałam potraktowana okropnie. Teraz walczę ze sobą a by to siebie o nic nie obwiniać, ale nie rozumiem tego a nie lubie nie rozumieć
Miesiąc temu też się rozstałam z facetem, drugi raz dla innej, choć to Ja zerwałam bo on nawet tego nie potrafił zrobić. Po 5 latach. W przeciagu tych 5 lat prawie już 6 systematycznie co dwa lata na moje urodziny zakochiwał się w innej. Teraz odezwał się po dwóch tygodniach a Ja wdałam się w dyskusje, serce poruszył i co jest z nią bo stwierdził, że jednak się zakochał. Ale jak się teraz odzywał to mówił, że żałuje, że teskni i kocha tylko mnie i mi to udowodni i co udowodnił na drugi dzień mówiąc, że jednak Ją kocha. Jakieś jaja los sobie ze mnie robi. Tyle obiecywał, tyle planował i sam wszystko zniszczył ot tak bo laska mu powiedziała, że tak zawrócił jej w głowie, że zakupów ze sklepu zapomniała a on sie w niej zakochał. To jest parodia... Wiem jedno może i wszystkie teraz cierpimy ale my sobie teraz to poukładamy wyleczymy się jak oni zaczną mysleć i żałować tylko, że my będziemy juz zdrowe i będą nam zupełnie obojętni. Więc trzymajmy się dziewczyny... Pamiętajcie co nas nie zabije to nas wzmocni...
Tak sobie mówię aby przetrwać ten ciężki czas, czas w którym serce ciągle ma nadzieję a rozum wie że i tak nic z tego już nie będzie. Bo patrząc z drugiej strony czy potrzebny nam jest ktoś kto nas oszukuje? Wszystki marzymy o mężczyźnie który będzie nas kochał od tak kochał a nie.
Także trzymajcie się
Ja też staram się trzymać i dam rade ![]()
A Ja myślałam, że tylko Ja mam takiego pecha i tylko Ja zsoatałam potraktowana okropnie. Teraz walczę ze sobą a by to siebie o nic nie obwiniać, ale nie rozumiem tego a nie lubie nie rozumieć
Miesiąc temu też się rozstałam z facetem, drugi raz dla innej, choć to Ja zerwałam bo on nawet tego nie potrafił zrobić. Po 5 latach. W przeciagu tych 5 lat prawie już 6 systematycznie co dwa lata na moje urodziny zakochiwał się w innej. Teraz odezwał się po dwóch tygodniach a Ja wdałam się w dyskusje, serce poruszył i co jest z nią bo stwierdził, że jednak się zakochał. Ale jak się teraz odzywał to mówił, że żałuje, że teskni i kocha tylko mnie i mi to udowodni i co udowodnił na drugi dzień mówiąc, że jednak Ją kocha. Jakieś jaja los sobie ze mnie robi. Tyle obiecywał, tyle planował i sam wszystko zniszczył ot tak bo laska mu powiedziała, że tak zawrócił jej w głowie, że zakupów ze sklepu zapomniała a on sie w niej zakochał. To jest parodia... Wiem jedno może i wszystkie teraz cierpimy ale my sobie teraz to poukładamy wyleczymy się jak oni zaczną mysleć i żałować tylko, że my będziemy juz zdrowe i będą nam zupełnie obojętni. Więc trzymajmy się dziewczyny... Pamiętajcie co nas nie zabije to nas wzmocni...
Tak sobie mówię aby przetrwać ten ciężki czas, czas w którym serce ciągle ma nadzieję a rozum wie że i tak nic z tego już nie będzie. Bo patrząc z drugiej strony czy potrzebny nam jest ktoś kto nas oszukuje? Wszystki marzymy o mężczyźnie który będzie nas kochał od tak kochał a nie.
Także trzymajcie sięJa też staram się trzymać i dam rade
Mordka26... jak widzisz, jest nas wiele... o wiele za dużo
( niestety
( dzisiaj uświadomiłam sobie, że mysle o nim każdego dnia, zaraz po przebudzenu, w ciągu dnia... i jak kładę się spać. Smutne to strasznie, bo wiem, że niegy juz nie będziemy ze sobą... nie pozwolę na to. ten mężczyzna działa na mnie jak narkotyk... otumania, sprawia, ze tracę zmysły i logikę
moja czujnośc usypiała... aż do kolejnego wyskoku... i tak za kazdym razem, błedne koło.
W niewiarygodny wręcz sposób, porafił "naprawiać" wyrządzone szkody... cudownie to "łykałam". Niemniej jednak, za kazdym razem, wiedziałam..., ze wkrótce coś wybuchnie. Czułam to kazdym zakończeniem nerwowym w moim ciele. Tak było i tak sie działo.
Parafrazując Twoje słowa... NARAZIE JESTEM CHORA... ale wyleczę się... mam nadzieję, że w miarę bezboleśnie
Nie wiem,czy zdazylyscie Drogie Panie, zauwazyc jedna prawidlowosc - my cierpimy,peka nam serce,caly swiat sie wali.....,zawalamy prace,zaniedbujemy siebie.....
A oni......
Niewiele sobie z tego robia,przewaznie,jak koty spadaja na cztery lapy,biora gleboki oddech i laduja w ramionach innych....
Smutne,ale prawdziwe.
Czy my, kobiety,mamy w sobie jakis wadliwy gen,ze mimo wszystkich upokorzen,wyrzeczen i kompromisow,ktore staramy sie wypracowac latami,zawsze musimy cierpiec?
A moze to kwestia wychowania(matka i zona Polka)
Pozdrawiam nas Wszystkie Cierpiace
Witam wszystkie Koleżanki "po przejściach" mimo, że jestem facetem chce coś napisać.
Wydaję mi się, że płeć nie ma tu nic do rzeczy ale tylko uczucia lub ich brak. Mnie też zostawiła dziewczyna po półtora roku bycia razem. Ale powiem tak ona co jakiś czas wyskakiwała z jakimiś kwiatkami i gdzie by nie poszła zaraz miała pełno kolegów (jeden odwoził ją z pracy inny woził na uczelnie z innym chodziła coś zjeść na mieście). Za każdym razem jak coś jej mówiłem o tym to słyszałem "jak się nie podoba to se zmień". Wydawało mi się to dziwne bo to ona cały czas mówiła że chce mieć ze mną dzieci i założyć rodzinę.
Tak czy inaczej teraz mam z tym spokoj ale pozostała wielka pustka w sercu i czarne myśli.
Ale z przemyśleń doszedłem do wniosku że jak dwoje ludzi darzy się takim samym uczuciem to nic ich nie rozdzieli i bedą wiecznie razem, ale jak jedna strona pokocha a druga mniej lub traktuje związek jak zabawę i przygodę to zawsze się to źle skończy dla tego kochającego...
Pozdrawiam Dziewczyny i starajmy się myśleć pozytywnie i doszukiwać się pozytywów w zaistniałej sytuacji ![]()
Aha pominąłem najważniejszy element to ona ze mną zerwała, bo uczucie się wypaliło ;-(
Niestety zgadzam się z kolegą
DO TANGA TRZEBA DWOJGA. Tylko dziwne jest to, że osoby, które znalazły sobie kogoś innego mówiły o ślubie, dzieciach i w ogóle planów dużo. Mój były co prawda znalazł sobie inną ale to Ja musiałam zerwać bo on nie umiał tego zrobić.
Mój były co prawda znalazł sobie inną ale to Ja musiałam zerwać bo on nie umiał tego zrobić.
hehhehe skąd ja to znam...
mój też nie potrafił odejść, był za wygodny, w domku miał to co tylko mogłam dać ! jestem atrakcjną kobietą, ambitną, z dobrą pracą... nie wisiałam mu "na kieszeni". Stać nas było na wiele. Swietnie się ze sobą "prezentowaliśmy"... a on na boku, porzebował... nierozgarniętej, pozbawionej własnego zdania kuchty
nie ubliżam nikomu, ale ten koleś źle skończy !!!
oby nie jej kosztem...
ja swoje odcierpię,ale żyje mi się swobodniej !!!
Tak samo mówię
Odcierpię swoje, jakoś się z Tym uporam, ale i mi żyje się dużo lepiej z tym wszystkim
Odzyskuję pewność siebie, radość. Wiem jedno pewnego dnia jak się spotkamy na ulicy to on będzie żałował a nie Ja, to jemu będzie ślina ciekła na mój widok nie mi
Bo to on ma czego żałować bo jak to się mówi ZAMIENIŁ STRYJEK SIEKIERKĘ NA KIJEK ![]()
Kochana nawet nie wiesz jak mój się już ślinił na mój widok... ale twarda z niego sztuka... oj twarda, ale ze mnie twardsza... choć dzisiaj, jakoś tak mi strasznie smutno... cały dzień myslę o nim, nawet chciałam zadzwonić..., ale nie zrobię tego !! strasznie mi go brakuje
:(
My narazie sie nie widujemy wiec nie mogl sie slinic
Odzywa sie tylko, wczoraj napisal cos takiego POWIEDZ MI CO DO MNIE CZUJESZ ALE SZCZERZE. POTRZEBUJE TO WIEDZIEC i sie wkurzylam bo poco ma to wiedziec (faktem jest, ze Ja nie wiem co czuje, nie umiem siebie narazie okreslic). Ciezko teraz jest, ciezej chocby dlatego, ze jestem sama a on ma kogos, dlatego, ze tyle mial planow w stosunku do mojej osoby, wierzylam w to, ze to ten jedyny ale narazie sie trzymam. Nie moge sie poddac chocby dla samej Siebie
To rozstanie stalo sie nie bez przyczyny, może to lekcja dla mnie albo nie wiem co. Także moja droga trzymajmy sie dzielnie a czac pokaże co się wydarzy ![]()
Pozdrawiam cieplutko wszystkie kobitki ![]()
ja w zeszłym roku miałam taką sytuację, lawina sms'ów... wkręciło mnie na maksa, tez miał wtedy inną. Nie wytrzymałam, tak bardzo cierpiałam...
teraz znowu zaczynam cierpieć, złość minęła, przyszedł czas na wspomnienia i tysiące pytań.... masakra, zamęczę się ![]()
czemu facet nie potrafi się przyznać, szczerze porozmawiać. Idzie w zaparte, a my kobiety jesteśmy takie, że musimy wiedzieć, musimy to od niego usłyszeć, choć wszystkie znaki na niebie wskazują , że nas zdradza, to dopóki nam tego nie powie, to się łudzimy, że może....że może jest inaczej.
kardaMONN nie zadreczaj sie pytaniami dlaczego i takie tam. Jak naprawde Ciebie kocha to niech to udowodni, nie poddawaj sie. Mi wczoraj wyznal milosc a Ja na to tak to udowodnij, spraw abym znowu chciala Tobie uwierzyc bo slowa juz na mnie nie dzialaja. Jak Kocha tak jak mowi to na glowie stanie a udowodni mi milosc a jak nie to szybko zrezygnuje.
kardaMONN trzymaj sie nie poddawaj sie!!!
Żaden z nich nie udowodni Wam miłości. Facet ze szmatowatą naturą nie jest do tego zdolny. Oni muszą mieć tu i teraz a nie jakąś perspektywę powrotu... W sumie chyba w ludzkiej naturze jest to, że oceniamy ludzi wg siebie. Więc taki facet sobie myśli - po co będę się starał, skoro za pół roku to ona na pewno znajdzie sobie innego? No i po co się tyle starać, skoro można mieć łatwiejsze zdobycze? Zresztą po co on ma cokolwiek udowadniać, skoro nie czuje się winny?
Najszczęśliwszym momentem dla Was będzie chwila, kiedy zrozumiecie, że życie bez huśtawki emocjonalnej i uczuciowej szarpaniny jest piękne...
czemu facet nie potrafi się przyznać, szczerze porozmawiać. Idzie w zaparte, a my kobiety jesteśmy takie, że musimy wiedzieć, musimy to od niego usłyszeć, choć wszystkie znaki na niebie wskazują , że nas zdradza, to dopóki nam tego nie powie, to się łudzimy, że może....że może jest inaczej.
tak samo jest z kobietami...przerabiałem to
My narazie sie nie widujemy wiec nie mogl sie slinic
Odzywa sie tylko, wczoraj napisal cos takiego POWIEDZ MI CO DO MNIE CZUJESZ ALE SZCZERZE. POTRZEBUJE TO WIEDZIEC i sie wkurzylam bo poco ma to wiedziec (faktem jest, ze Ja nie wiem co czuje, nie umiem siebie narazie okreslic). Ciezko teraz jest, ciezej chocby dlatego, ze jestem sama a on ma kogos, dlatego, ze tyle mial planow w stosunku do mojej osoby, wierzylam w to, ze to ten jedyny ale narazie sie trzymam. Nie moge sie poddac chocby dla samej Siebie
To rozstanie stalo sie nie bez przyczyny, może to lekcja dla mnie albo nie wiem co. Także moja droga trzymajmy sie dzielnie a czac pokaże co się wydarzy
Pozdrawiam cieplutko wszystkie kobitki
Skoro tak bardzo potrzebuje to wiedzieć to niech zadzwoni albo przyjdzie z kwiatami pod Twój dom. Smsa każdy dzieciak umie napisać, takie to poświęcenie. Żenada.
jeżynka napisał/a:czemu facet nie potrafi się przyznać, szczerze porozmawiać. Idzie w zaparte, a my kobiety jesteśmy takie, że musimy wiedzieć, musimy to od niego usłyszeć, choć wszystkie znaki na niebie wskazują , że nas zdradza, to dopóki nam tego nie powie, to się łudzimy, że może....że może jest inaczej.
tak samo jest z kobietami...przerabiałem to
przepraszam, nie chciałam Cię urazić. Masz rację , to nie jest kwestia płci, tylko charakteru danej osoby.
Żaden z nich nie udowodni Wam miłości. Facet ze szmatowatą naturą nie jest do tego zdolny. Oni muszą mieć tu i teraz a nie jakąś perspektywę powrotu... W sumie chyba w ludzkiej naturze jest to, że oceniamy ludzi wg siebie. Więc taki facet sobie myśli - po co będę się starał, skoro za pół roku to ona na pewno znajdzie sobie innego? No i po co się tyle starać, skoro można mieć łatwiejsze zdobycze? Zresztą po co on ma cokolwiek udowadniać, skoro nie czuje się winny?
Najszczęśliwszym momentem dla Was będzie chwila, kiedy zrozumiecie, że życie bez huśtawki emocjonalnej i uczuciowej szarpaniny jest piękne...
Bardzo mi się to spodobało może i masz rację, że taki facet nie jest do tego zdolny, mimo to Ja wierze w miłość nie koniecznie jego do mnie ale w taką, że jak mężczyzna kocha to stanie na głowie aby udowodnić i odzyskać kobietę, którą kocha.
Ciężko jest nauczyć się żyć Samej i dla Siebie, kiedy ta druga strona nie pozwala zapomnieć o Sobie
A może za słabo zajmykam drzwi przed Nim skoro Jemu wciąż udaje się jakoś przedostać ![]()
I masz rację Mordka - jak mężczyzna kocha to wiele potrafi zrobić, żeby to udowodnić. Ale w przypadku faceta, który kobietę poniża, okłamuje czy zdradza - trudno mówić o miłości.
Mój były stawał na głowie ale bardzo krótkodystansowo. Biegał za mną z kwiatkami, z mowami przepraszalnymi, żona jego kolegi dzwoniła do mnie, żebym dała mu jeszcze jedną szansę, bo on taki biedny i tak strasznie mnie kocha...
Powiedziałam, że jeśli zapisze się do AA i będzie tam regularnie chodził to za pół roku ponownie zastanowię się nad sensem bycia razem. Oczywiście to przerosło jego możliwości. Obiecywał, że się zapisze, ale jeśli NATYCHMIAST do niego wrócę. Na szczęście nie uwierzyłam i dzięki temu teraz mogę radośnie zaczynać życie na nowo. Bez niego.
Zona po 16 latach powiedziała mi że chce odejsc,jest mi tak żle jak nigdy jeszcze w życiu,kocham ją co mam robić jak ja zatrzymać?Nie zdradziłem nigdy nie uderzyłem ale wiem że to moja wina traktowalem ją zle wypominalem stare grzechy teraz wiem jak sie czuła jak jej mowilem ze odejde albo niech ona odejdzie zawsze jednak mowilem to podczas sprzeczek nigdy nie mialem zamiaru tego zrobic teraz żaluje i nie wiem co robiić,mysle zeby sie powiesić żona i nasze troje dzieci są dla mnie wszystkim co mam
Stixi - miej nadzieję, że ona właśnie to powiedziała, żeby Tobą "potrząsnąć"... W żadnym wypadku nie szantażuj jej samobójstwem!! To najgorsze co możesz zrobić i na pewno nie zatrzyma jej świadomość, że dzieli życie z facetem, który nie ma innych argumentów jak szantaże...
Nie tak łatwo przekreślić 16 lat wspólnego życia, zwłaszcza, jeśli wiążą Was dzieci. Jeśli nie ma innych powodów niż te, które wymieniłeś to myślę, że ona również nie chciałaby takiej ostateczności jak rozwód. Więc zamiast siedzieć na forum biegnij do żony. Porozmawiaj z nią szczerze i płaszcz się, płaszcz, płaszcz na temat jaki nierozumny byłeś i że w jednej chwili rozumek Ci powrócił...
Nie chce jej szantazowac cały sie rozkleiłem nie spie nie jem mysle tylko o tym co mi powiedziala w pracy zawalilem juz pare spraw bo tylko jedno słysze czekaj na pozew korzystam z porad psychologa mam tabletki na uspokojenie od lekarza ale to mi nie zastapi mojej Ewuni
razem z córka powiedziały że sie wyprowadzą synowie 15,16 lat pisali egzaminy w tym tygodniu i jeszcze nie wiedzą moze jak powiedzą ze chcą zostac ze mna zmieni decyzje żony a jak nie to po co mam życ do pustych ścian tylko nie mów ze mam zyc dla dzieci co to Za przyjemnosc widziec ich od czasu do czasu tak są na co dzien smiejemy sie kłocimi o byle co a tak wracac mam do pustego mieszkania?
razem z córka powiedziały że sie wyprowadzą synowie 15,16 lat pisali egzaminy w tym tygodniu i jeszcze nie wiedzą moze jak powiedzą ze chcą zostac ze mna zmieni decyzje żony a jak nie to po co mam życ do pustych ścian tylko nie mów ze mam zyc dla dzieci co to Za przyjemnosc widziec ich od czasu do czasu tak są na co dzien smiejemy sie kłocimi o byle co a tak wracac mam do pustego mieszkania?
co się stało, że sprawa zabrnęła tak daleko...?
Częswto wypominalem żopnie jej nieslubne dziecko,czesto mowilem jak sie nie podoba to odejdz żona tez czesto o tym mówila jak to sprzeczki i jej chorobliwa zazdrość o moje chodzenie na basen na szachy na piwo o wpisy opini moich kolezanek sprzed lat na nk o moje z nimi rozmowy ukrywane przed nią wiem ze to ja jestem winny i żal moge miec do siebie lecz wiem tez zena spokojnie nigdy bym od niej nie odszedł mimo że nie raz to mówiłem,kocham ją i chce nadal byc potrafie jej wszstko wybaczyc a najbardziej zal mi naszych synów którzy będą musieli to przeżyć i podjąc jaką decyzje ,nie wyonrażam sobie ze moja rodzina nie będzie już razem i nie wiem co sobie zrobie jak mi ich zabraknie
Stixi...uzywasz szantażu emocjonalnego,zarówno wobc żóny jak i wobec nas
sam widzisz, że wina lezy po ob stronach... jeśli ją kochasz, pozwól jej odejść... może juz nie ma siły, może bardzo się męczy. Być może stanie się tak, że po chwili rozłąki, zrozumiecie, że nie możecie żyć bez siebie, ale na to potrzeba czasu, a przede wszystkim dystansu do całej sprawy...
weź sie w garść, teraz walczysz? daj jej odetchnąć... pewnie juz nie mogła tego wszystkiego wysłuchiwać. Swoją drogą, to az mi się słabo zrobiło jak przeczytałam, ze wypominałeś jej nieslubne dziecko.... brrrrrrrrr i Ty ją kochasz??
kardaMONN Miałam nie zaglądać do takich postów jak Twój żeby nie rozdrapywać starych ran, ale wiem co się czuje w takich sytuacjach. Wiem co to znaczy dawać kolejną szanse, poniżanie się przed samą sobą, grzebanie w jego telefonie żeby tylko dowiedzieć się czy to prawda a potem oczekiwanie na to żeby zaprzeczył.
Przerabiałam to przez 5 lat naszego związku. W pewnych etapach bardziej w pewnych mniej. Wiem teraz że to była reanimacja trupa. Czegoś, co tak naprawdę już umarło Ja chciałam przywrócić do życia ale w końcu odpuściłam. Kochałam i odeszłam.
Przeczytałam wszystkie posty w tym wątku i niestety prawdą jest że trzeba przejść ten czas żałoby po rozstaniu ale pamiętaj o jednym: nie daj się wpędzić w poczucie winy tak jak ja to zrobiłam. Minęło 11 miesięcy a są noce kiedy nie śpię bo dręczy mnie myśl, że mogłam zrobić inaczej. Odrzuć to od siebie i myśl TYLKO O SOBIE. Uwierz że bez niego będziesz szczęśliwa.
stixi Połowa sukcesu to zrozumieć swój błąd a prawdziwym sukcesem jest go naprawić i nigdy więcej już go nie popełnić. Chciałabym Cię zrozumieć, ale Ja byłam z partnerem który miał dzieci i nigdy nie miałam do niego o to pretensji. Przecież widziały gały co brały.
nigdy bym od niej nie odszedł mimo że nie raz to mówiłem
"Jeśli będziesz przemawiał w gniewie, będą to słowa, których zawsze będziesz żałował." Ambrose Bierce
Nie jest łatwo jest bardzo ciężko psycholog ,leki a ja ciągle sie marze jak dziecko i placze po nocach bo nie chce dopuscic mysli ze żona nie bedzie w domu jak wróce z pracy,nie wiem co z dziecmi bedzie bardzo chce zeby mieszkaly ze mną bo wtedy pewnie bedzie łatwiej i moze żona wroci jak poczuje brak swoich meżczyzn ,sądy na ogól przyznaja dzieci matkom ale czy 15 i 16 latek mogą sami decydować o tym?
stixi Jestem w stanie Cię zrozumieć bo my kobiety, Matki Polki, najlepiej umiemy usprawiedliwiać Was czyli mężczyzn.
Po rozstaniu mój EX miał straszne doły. Schudł z 10 kg, chodził do psychologa (namawiał mnie na wspólną terapię), stał się wrakiem człowieka (emocjonalnie) i wiem że też macie uczucia i równie mocno możecie przeżyć rozstanie z ukochaną osobą.
I to nie tylko my kobiety cierpimy. Wiem, że umiecie płakać, stracić sens życia i stawać na głowie żeby odkręcić wszystko co było złe. Ale zadaj sobie pytanie czy zmienisz siebie? To nie kwiaty i pierścionki mają świadczyć o tym że Ci zależy. Dla nas kobiet najważniejsze są te przemiany wewnątrz Was. Musisz wypracować sobie u żony kredyt zaufania a potem wiarę w to że potrafisz się zmienić. Oczywiście Ona też musi coś dać od siebie. Powodzenia!
Dzis wiem jak bardzo cierpiala moja zona kiedy mowilem jej ze odejde a mowilem to nie raz pare razy mowilismy o rozstaniu ale tak naprawde nigdy tego nie chcialem wiem ze czasu nie cofne ale chcialbym jej pokzac ze moge byc inny nie idealem bo takich nie ma ale inaczej patrzący na wszystko,słysze tylko od niej że juz za pozno
kardaMONN Miałam nie zaglądać do takich postów jak Twój żeby nie rozdrapywać starych ran, ale wiem co się czuje w takich sytuacjach. Wiem co to znaczy dawać kolejną szanse, poniżanie się przed samą sobą, grzebanie w jego telefonie żeby tylko dowiedzieć się czy to prawda a potem oczekiwanie na to żeby zaprzeczył.
Przerabiałam to przez 5 lat naszego związku. W pewnych etapach bardziej w pewnych mniej. Wiem teraz że to była reanimacja trupa. Czegoś, co tak naprawdę już umarło Ja chciałam przywrócić do życia ale w końcu odpuściłam. Kochałam i odeszłam.Przeczytałam wszystkie posty w tym wątku i niestety prawdą jest że trzeba przejść ten czas żałoby po rozstaniu ale pamiętaj o jednym: nie daj się wpędzić w poczucie winy tak jak ja to zrobiłam. Minęło 11 miesięcy a są noce kiedy nie śpię bo dręczy mnie myśl, że mogłam zrobić inaczej. Odrzuć to od siebie i myśl TYLKO O SOBIE. Uwierz że bez niego będziesz szczęśliwa.
Mirella... dzięki, ze napisałaś, ale Twój post przygnębił mnie jeszcze bardziej...
nie wiem czy to kwestia wieku, ale od niedawna zwracam uwage na wiek osoby odpowiadającej na post... widać przepaść w poglądach 20-23 latek... i nasze
te toksyczne miłości zajęły nam najpiękniejsze lata młodości, tej jeszcze beztroskiej, ale już emocjonalnie dojrzałej... GOTOWEJ, gotowej na wiele. CHCĄCEJ dać, chcącej być...
po pięciu, sześciu itd latach związku, rozłąka jest ROZWODEM, ciezko wrócić do życia ot tak. Jesteśmy już w wieku, w którym większość cieszy się życiem w rodzinie... w wieku, w którym głupio robić wiele rzeczy, bo miasto zalewają tłumy nastolatków, przed którymi życie stoi otworem...
Już nie tak prosto kogoś poznać ot tak... mężczyźni, którzy nas interesują, okazują się zajęci... oczywiście jesteśmy atrakcyjne, oglądają się za nami "młodsi"... ale to przecież śmiech na sali ![]()
wychodzimy, odnawiamy stare znajomości... przez chwilę jest fajnie, ale potem wracamy do pustego domu i budzimy się same. Na wakacje jedziemy ze sztabem singlielek... już nie z nim...
wszędzie go widzimy, wymyslamy jaka młoda i atrakcyjna musi być jego nowa partneka. W każdej ją dostrzegamy.
Oni cieszą się wolnością... bo nie słyszą już naszych pytań... "kto to jest", "gdzie byłeś", "dlaczego nie odbierałeś jak dzwoniłam" itd...
a my... z czasem popadamy w to cholerne poczucie winy, ze byłyśmy dla nich męczące, ze mogłysmy dac więcej swobody, że byłoby lepiej... prawda jest taka, że nie byłoby... i chciałabym móc wyjąć z głowy dyskietkę z jego zapisem... bo zatruwa resztę organizmu.
Mirella, przykro czytać, ze po tak długim czasie, nie uporałaś się z tym myślowym demonem...kazda z nas zastanawia się jak długo będzie trwał ten ból... myslę, ze dla tych kobiet, które kochały szczerze i bezintersownie... ból jedynie zmaleje z czasem... ale uraz zostanie w nas, już na zawsze.
Życzę, aby każdej z nas udało się wrócić do życia, poznać kogoś, kto zrozumie nasz smutek, i wyleczy nas z niego...
KardaMONN - to nie do końca tak. Nigdy nie zapomnisz o czymś, co trwało kilka lat, w co zaangażowałaś całą siebie, z czym wiązałaś plany, nadzieje... Wspomnienia zostają, ale z czasem się zmieniają.
Te związki nie zabrały nam pięknych lat młodości. One były elementem naszego życia, wniosły wiele doświadczeń, zmieniły nas, sprawiły, że na wiele rzeczy teraz patrzymy inaczej. Nie patrz na to jak na czas zmarnowany. Spójrz raczej jak na szansę na nowe życie, które właśnie Ci się zaczyna. Co z tego, że kilka lat później? Masz dopiero 27 lat - całe życie przed Tobą i możesz je układać tak jak chcesz. Nie wszyscy rówieśnicy mają rodziny. Niektórzy tych rodzin jeszcze nie założyli, są tacy, których rodziny już się rozpadły...
Nie zawsze będziesz wracać do pustego domu. Kiedyś będziesz wracać do domu, w którym będzie mężczyzna, którego pokochasz miłością szczerą i bezinteresowną, chociaż inną niż tamtego. I nie mów, że w Twoim wieku czegoś nie wypada, że jesteś już na coś za stara (?). Mimo najszczerszych chęci nie jestem w stanie wymyślić nic, co przystoi nastolatkom a dziewczynie w wielu 27 lat już nie...
Vinnga... Ty wiesz jak podnieść mnie na duchu
jesteś kilka, lub kilkanaście "etapów" do przodu. Dziękuję, że dzielisz sie swoją mądrością...
późno odpowiadam na posta... wieczór był miły
POZDRAWIAM
:)
JEST co raz gorzej łykam te tabletki i rycze jak dzieckostarszy syn powiedzial ze jak mama sie wyprowadzi to on z nią mlodszy na razie milczy
Ja musze wrocic do naszego, znaczy juz nie naszego domu, zabrac moje rzeczy.
Odwlekam to jak moge, bo boje sie, ze umre z bolu, jak bede musiala tam pojechac
i decydowac w godzine, co zabieram, a czego juz nigdy nie..bo nie moge wszystkiego
wziac..jeszcze nie wiem gdzie bede mieszkac, nie mam pracy, ani pieniedzy, i do tego
w obcym kraju, jego kraju...ciekawe, czy tez tak sie bedzie martwil o mnie, czy mam
gdzie spac i co jesc w kraju, do ktorego mnie sprowadzil, i potem wyrzucal z domu
tyle razy, niby z naszego domu...
Az nie chce myslec, ze on moglby zapakowac moje rzeczy w worki na smieci...to takie
upadlajace
Nie wiem jak to zrobic, mam co prawda jeszcze klucz do jego domu, ale pojechanie tam
i pakowanie bedzie juz az nazbyt bolesne dla mnie, ale podejrzewam, ze on bedzie chcial
tam byc w domu, jak przyjade,
Nie wiem, czy powinam sie z nim widziec, przy takiej sytuacji, czy nie, mysle, za jak on
tam bedzie, to ja sie totalnie zalamie
(((((((( Juz rycze
(
Mialyscie kiedy taka sytuacje??
miałam, poprzednio.... jak ja się od niego wyprowadzałam dwukrotnie
za pierwszym razem był w domu, nawet palcem nie kiwnął, zeby mi pomóc... kompletnie. Zero uwagi, już nie istniałam w zasięgu jego wzroku. Za drugim razem wyprowadziłąm sie jak go nie było.
Generalnie przykra akcja ![]()
Mary Mary co się stało, że musisz się wyprowadzić??
A wyrzucal mnie z domu prawie przy kazdej klotni, i w koncu zerwal pare dni temu przez sms i email, jak ja wyjechalam za granice do rodziny, bo akurat cos go podkurzylo co mu napisalam. Chyba sie ciezko zdziwil, ze nie wracam...Na szczescie nie pojade tam sama, ale z kuzynki mezem prawdopodobnie.
Raz taka sytuacja, i jaka ponizajaca, mi wystarczy. Postaram sie zadbac o to, zeby w przyszlosci zaden facet nie mial prawa mnie wywalac z domu, no, ewentualnie ja jego ![]()
On mi cos tam mowil wczesniej, ze mi pomoze jak zerwiemy, ale bardziej sie martwil, ze musialby mi finansowo dalej pomagac.. Zostawie mu auto, niech sobie sprzeda i sie wypcha!
honorowo
też taka jestem, ale widać, że jeszcze dużo wody wod musi upłynąć.... żebyś odzyskała spokój wewnętrzny ...
aż Cię nosi ![]()
a ja chciałam zaszczepić troszkę wiary w Was Kobitki
:):) ja od czterech dni... randkuję z bardzo czułym mężczyzną
zupełnie innym, spokojnym... normalnym ![]()
strasznie tego potrzebowałam... jak miło
i wieczorami nei czekam na sms'a od byłego.. tylko od... niego ![]()
Super KardMONN
Cieszę się, że tak szybko sobie poradziłaś i mam nadzieję, że to trwała zmiana nastawienia
Jak coś to pisz na gg a ja będę Ci poglądy prostować ![]()
KardaMONN-przeczytałam dzisiaj wszystkie Twoje posty i jestem mile zaskoczona,że tak szybko poradziłaś sobie z tamtym problemem.
Randkujesz obecnie z miłym i czułym mężczyzną-może tak miało się stać,żeby obecny zawładnął twoim serduszkiem?.Życzę Ci powodzenia i oby obecny związek rozkwitł i był szczery i trwały ![]()
JEST co raz gorzej łykam te tabletki i rycze jak dzieckostarszy syn powiedzial ze jak mama sie wyprowadzi to on z nią mlodszy na razie milczy
Kochana!! jeśli możesz to rozwiń temat Twojego problemu,bo nie wiem co napisać.
Pisz,wyrzuć z siebie żal i złe emocje.Dlaczego łykasz tabletki??? Odezwij się do Nas.
Mola - czytaj uważnie. Po pierwsze stixi jest facetem, po drugie opisał swoją historię na poprzedniej stronie...
Super KardMONN
Cieszę się, że tak szybko sobie poradziłaś i mam nadzieję, że to trwała zmiana nastawienia
Jak coś to pisz na gg a ja będę Ci poglądy prostować
vinnga... wiesz, że to zrobię
:):)
a co trwałości nastawienia, to odpowiem, ze w chwili obecnej... po prostu cieszę się, że pojawił się, bo pokazuje mi jak bardzo nienormalnie żyłam. Nie zaangazuję się prędko, ale pozwoliłam sobie na tą znajomość... szybko, ale dla mnie to zbawienne. Tym bardziej, że wiem, że były już w związku ![]()
tyle, ze teraz.... mnie to nie rusza
:)
Vinnga do zGGadania
:*
KardaMONN-przeczytałam dzisiaj wszystkie Twoje posty i jestem mile zaskoczona,że tak szybko poradziłaś sobie z tamtym problemem.
Randkujesz obecnie z miłym i czułym mężczyzną-może tak miało się stać,żeby obecny zawładnął twoim serduszkiem?.Życzę Ci powodzenia i oby obecny związek rozkwitł i był szczery i trwały
Dzięki Mola
:)
jak już pisałam... pojawił się, choć tak naprawdę był i znam go długo
ostatnio często na siebie wpadaliśmy
znam go od liceum.... na sobotniej imprezce, stanął przede mną i powiedział...
"wreszcie jesteś sama" phiiiiiiiiiii niewiele ale jak wiele
:):) Mam ogromny dystans, ale zrywam przy nim boki... a on słodko się peszy przy mnie.... a ja kurka przy nim
:D:D jak dzieciaki ![]()
narazie jest fajnie.... potrzebowałam tego, choćby na czas rekonwalescencji, z pewnością pomaga w leczeniu serca ![]()
boshe, własnie zauważyłam ile uśmiechów w moim poście
:):):) lalla lalalalla la all a ![]()
wyjdźcie do ludzi Kobitki... nawet na siłę!!! nie miałam nadzwyczajnego farta, po prostu nie zamknęłam się na facetów, choć chciałam... aczkolwiek postawiłam sobie zapory. Tego testuję... narazie daje radę ![]()
no i ogólnie jest chemia... co mnie dziwi...
kardaMoNN super czytać takie posty. Zobaczysz że teraz świat stanie się bardziej kolorowy, korzystaj z tego co masz bo jedyne czego potrzebujesz to odmiany i odpędzenia od siebie myśli, a taki sposób jest chyba najlepszy. Trzymaj się i pisz jak sprawy się toczą.
A wracając do mojego postu, to wcale nie miałam zamiaru w jakiś sposób cię zdołować. Wiem że ciężko jest wrócić do pionu ale jak widzisz życie co chwile płata nam figle... Oby już tylko te same pozytywne ![]()
kardaMoNN super czytać takie posty. Zobaczysz że teraz świat stanie się bardziej kolorowy, korzystaj z tego co masz bo jedyne czego potrzebujesz to odmiany i odpędzenia od siebie myśli, a taki sposób jest chyba najlepszy. Trzymaj się i pisz jak sprawy się toczą.
A wracając do mojego postu, to wcale nie miałam zamiaru w jakiś sposób cię zdołować. Wiem że ciężko jest wrócić do pionu ale jak widzisz życie co chwile płata nam figle... Oby już tylko te same pozytywne
Mirella... dokładnie tak jak piszesz, życie co chwile płata figle !! ale mówi się, ze te wszystkie fajne rzeczy, przytrafiają się nam w najmniej oczekiwanym momencie... tak własnie było u mnie.
Nawkładałam sobie do głowy, jak to teraz będę długo cierpiała, jak długo będę czekała, że nie ma interesujących facetów na Ziemi, ogólnie wszystko na nie i to przez długi czas... a tu proszę...
teraz jest ta najmilsza faza... czekanie na sma'a który i tak przychodzi co chwilę, szykowanie się na randkę... jejku sama w to nie wierzę
przychodzi po mnie taki uśmiechnięty, wyszykowany i ładnie pachnący.... no i to jego peszenie się
masakra, strasznie mnie to śmieszy, ale staram się wtedy rozśmieszyć również jego. Widzę, ze strasznie chce mnie pocałować, ale równie bardzo boi się, że nie odwzajemnię pocałunku hehhehe, ogólnie... jak dzieciaki
:):)
J
est zupełnie inny od mojego ex... nie przypomina mi go, nawet w 1/1000000000
:) z randki na randkę... jest coraz milej ![]()
teraz czekam na Wasze uśmiechnięte posty
:):):)
Ja nie chce figli nie chce niespodzianek ja kocham żonę i chce zeby została zeby nie rozbijała naszej rodziny jak ja przekonąc skoro mówi ze nie warto
Hej Dziewczyny... ja wróciłam z wpoczynku, duzooooo do opisania
jak u Was nastroje??? jakieś zmiany.... na lepsze oczywiście
:)
Hej Dziewczyny... ja wróciłam z wpoczynku, duzooooo do opisania
To na co czekasz?? Napisz nam jak spędziłaś czas bo jesteśmy bardzo ciekawskie
..... przynajmniej ja...
Hej, KardaMONN, nie daj się prosić, daj się ogrzać przy Twoim ognisku, opowiadaj, to może być najlepsza terapia ...
KardaMONN - pamiętaj, że obiecałaś relację z wyjazdu
A mi to nie tylko relację ![]()
noooo dziewczynki... więc zaczynam
:)
włąsciwie nie wiem od czego zacząć... tak dużo się wydarzyło !!! na maksa pozytywnych rzeczy !!! byłam na Sycylii, pogoda przepiękna, boska opalenizna i lans na plaży ![]()
włosi... nie w moim typie, ale za to... kurka yyyyyyyy, nie mogłam sobie tego odmówić, piękny... cudowny, uroczy Francuz
:D:D ojjjj znowu nabrałam wiatru we włosy... długie spacery, dotyk, namiętne pocałunki.... zabawa do białego rana... relaks na plaży
:) jestem tak strasznie naładowana energią, ze aż ze mnie kipi
uśmiech nie schodzi mi z twarzy
:):)
:D:D
przed wyjazdem zaczełam się spotykać z chłopakiem, który już zdążył mnie podbudować po rozstaniu, ale co poradzę... słońce, plaża... i ten jego piękny uśmiech
mamy ze sobą kontakt, ale nie chcę, zeby przyjeżdżał.... to było wakacyjne zauroczenie, i niech takie zostanie ![]()
ale najlepsze jest to, że mój eks... przyszedł do mnie dzień po moim powrocie...
:D stanął w drzwiach i powiedział..."jezu jaka Ty piękna jesteś" a ja na to kurcze co Ty mówisz, przecież masz dziewczynę... a on "ja Cię cały czas kocham"... odpowiedziałam "kochanie, tak bardzo się cieszę, że jestem dla Ciebie tak ważną osobą, ale niestety... moje życie biegnie już innym torem" ........................ jej... sama w to nei wierze !!! dziewczyny, dałam radę
:D:D jeeeeeeeeeeeeeeej!!!!! nie potrzebuję go, jestem szczęśliwa i radosna, inaczej wyglądam, oczy mi się śmieją, mężczyźni patrzą na mnie jak na łakomy kąsek, a ja moszczę się w tym jeszcze bardziej
:):) niech mnie adorują, potrzebuję tego !!!
a wczoraj wieczorem, po powrocie z aerobiku.... na klamce od drzwi wejściowych, był pęk herbacianych róż
od byłego... napisałam mu sms'a, że wylądowały w koszu
:D:D:D:D
lalallalalla KOchane.... życzę Wam tego co ja teraz czuję, po pięciu latach toksyki... nie wiem, czy to szczęśliwy los, czy po prostu umiejętnie to rozpracowałam... nie wiem... ale jestem bardzo SZCZĘŚLIWA!!!!
buziaki dla Was...
PS. sorki za mega skrót, ale nie da się tego wszystkiego opisać tak od razu... ![]()
KardaMONN - pamiętaj, że obiecałaś relację z wyjazdu
A mi to nie tylko relację
nooo baa
oczywiście, że pamiętam .... zatem do zGGadania ![]()
rany... ta część twojej opowieści o byłym jest po prostu prze-pię-kna!!
kardaMONN - kurcze jesteś najlepszym przykładem na to że po burzy wychodzi słońce. Tak trzymaj !!!
kardaMONN Aż mi ciarki przeszły jak czytałam!!! Super że dajesz radę i to jeszcze z jakim rezultatem (aż ci zazdroszczę). Już wyobrażam sobie ten pobyt na słonecznej Sycylii mmmm.... a tutaj tylko deszcz i deszcz
A Twój były no cóż.... trzeba coś stracić żeby docenić. Sama teraz widzisz że życie to przede wszystkim ma być szczęście które daje zapomnieć o tym co było złe. Trzymaj się cieplutko
Jesteś silna i tak trzymaj. ![]()
A ja tak chciałam, żeby Ci się to udało. I szczerze mówiąc nie wierzyłam, że pójdzie tak łatwo...
Super, super, super!!!
Mnie mój facet okłamywał trzy miechy, wreszcie, jak juz ostatecznie sie okreslił, że ,,tylko ja, i tylko mnie kocha i juz wie, co by stracił" dzien po tym oswiadczeniu, stwierdził, ze ma juz zycie poukłądane z inna i wcale nie kocha. 15 lat wwspólnego zycia przekreslił w jeden dzień. Stało sie to niedawno, w majówkę, Tydzien przelezałam plackiem w wyrze, płaczac nad sobą i swoim losem, kocham go przeciez bardzo, ale....zaraz, czy czasem wiekszosc zalu za nim to nic innego, jak przyzwyczajenie do pewnych nawyków? sytuacji? Tak naprawde, po przeanalizowaniu wszystkich wspólnych lat, doszłam do wniosku, ze tak naprawde, to ja całe zycie byłam sama, AQni przy dziecku, ani w domu, ani wogóle nie mogłam na niego liczyc. Wiecznie wbity w kompa, żyjac nierealnym swiatem, nie zauwazył, jaka odpowiedzialnosc ma w zyciu realnym. Fakt, duzo było mojej winy, ze na to pozwalałam. Myslałam, ze skoro jest zbyt leniwy, by nawet z rodzina na spacery łazic, bo woli gry, to na bank a nie grozi mi, ze gdzies pójdzie z jakas cizią.:)a tu prosze, cizie poznał przez neta i juz sobie życie z nia ułozył, rzucając mnie i córke w kąt, jak zabawki, którmi sie znudził. Żadnych slow wyjasnienia, skruchy, nic kompletnie. Miałam wrazenie, ze mój swiat sie zawalił. Mam 35 lat a piętnascie z nim byłam, to niemal pół mojego życia. Jak zyc dalej,skoro wszystko nieodłącznie sie z nim kojarzy? Nie powiem, jest trudno, ale najwazniejsze, to po trochu odnajdywafc we zyciu rzeczy, które cieszą. Od razu Cie nie ucieszą, nie zajma całkiem mysli, ale pozwolą na momenty oderwania. Te drobne chwile, sa błogosławienstwem dla psychiki. Pózniej bedzie ich coraz więcej i wiecej. Nie stanie sie tak od razu, ale Pomyśl, co daje te załamanie oprócz poczucia beznadziejnosci i bezradnosci? Nic.Jweszcze jak dochodzi kwestia zaufania, którą osoba obdarzona bawi sie jak rzeczą, naprawde nie warto zajmowac sobie niepotrzebnie tą osoba mysli i życia. Moze własnie los, znalazł Ci kogos wartosciowego w życiu i to, co sie dzieje teraz, to tzw ..sprzątanie" Ci drogi, bys mogła dalej podązac inna, lepszą z kims, kto jest warty Ciebie?:) pozdrawiam.
przeczytalam caly watek i ... jakby byl o mnie (tylko bez happy endu)... mam 27lat, 5lat zwiazku, toksycznego zwiazku, pierwsza ''kolezanka'' po 6miesiacach znajomosci, w trakcie trwania zwiazku kolejne, pierwsza kochanka, do ktorej sie przyznal, po 2 latach, kolejna 2 miesiace temu... ale to mnie kocha jak mowi... od 2 miesiecy mieszkam sama ale bywal tu czesto, prawie codziennie, chcial zebym wrocila... najgorsze, ze caly czas myslalam, zeby wrocic... bo kocham... pozwalalam mu tu przyjezdzac...
mieszkamy za granica, 3lata, zostawilam dla niego wszystko - prace, znajomych, rodzine. pomoglam mu zorganizowac tu wszystko, ma wlasna dzialalnosc, dom, w ktorym mielismy byc tacy szczesliwi...
pewnego dnia zaczelam od zera, w pustym mieszkaniu. ale to tylko pogorszylo moj stan - budzik, placz, droga do pracy, placz, praca, placz, powrot do mieszkania, placz, i tak cale tygodnie. po wielu rozmowach z rodzina zdecydowalam dac mu ostatnia szanse i wrocic... powiedzialam mu o tym wczoraj, ze wracam. reakcja byla ok, tak mi sie przynajmniej wydawalo. ale dzis... uslyszalam, ze nie bedzie tak jak ja chce, ze to on zdecyduje kiedy ewentualnie moge wrocic... bo ja za czesto straszylam go odejsciem (ciekawe co mialam mowic kiedy dowiadywalam sie o kolejnych kolezankach) i to ja sie wyprowadzilam. mam zdecydowac sie ostatecznie, bo on chce byc pewny w zwiazku i wziac slub.
najgorsze ze mam swiadomosc wlasnej glupoty, toksycznosci tego zwiazku, wiem, ile lez wylalam... wiem ze czesciowo to kwestia przyzwyczajenia do tego kraju, miejsc, leku przed zaczynaniem od kolejnego zera w polsce...
po tym, co uslyszalam dwie godziny temu, jestem blizej powrotu do polski, ale cos jednak we mnie siedzi, cos co nie pozwala mi podjac ostatecznej decyzji. i tak tkwie w tej niemoznosci...
pozdrawiam
Wiesz czytam ciebie to tak jak bym to ja pisała tylko z tym że ja wruciłam , fakt jest tak że nie było żadnego że on mi powie kiedy ..hmhm wiesz wydaje mi się to bardzo podejrzane ...Bo jeśli chce i chce byś była z nim to czemu mówi kiedy masz wrócić .....hmhm to już ty musisz podjąć tą decyzje możesz mu tylko napisać że nie będziesz czekać miesiącami .. Ale wracając do mnie wiesz sama się zastanawiam czy zrobiłam dobrze a mam podobną sytuacje tylko tyle że on niby chce co się okaże nie wiem mam tylko nadzieje że będzie teraz dobrze
i
Pozdrawiam i trzymam za ciebie ......
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026