netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

138 odpowiedzi13 733 wyświetleniazałożony przez kardaMONN, 11.04.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 139 ]

1

Temat: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

cześć dziewczyny... aż nie mogę pisać, serce pęka mi z bólu
5 lat byliśmy ze sobą, wiele się działo, już nie jedną historię opowiadałam na łamach NETkobiet... raz, że warto... raz, ze nie... wszystko zależało od niego... bo tak strasznie go kocham, że całe moje życie toczy się wokół jego życia..

przedwczoraj znalazłam ponownie... "sms'a od kolezanki"... wieczorem poprosiłam, zeby się wyprowadził... zabrał część rzeczy...

a ja wyję do komputera sad(((( i oczywiście czekam, cały dzień czekam... aż znowu stanie w drzwiach.... tak bardzo boli... strasznie sad(((
kocham, i pewnie długo nie przestanę...

neimniej jednak, jak powiedział wychodząc... miłość to nie wszystko ... sad(((( jestem strasznie załamana... już go nie będzie w moim życiu..

pomożecie mi przetrwac, te najtrudniejsze chwile??

2

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Witaj, nie poradzę Ci nic, bo sama weszłam tu dziś pomocy szukać. Mogę powiedzieć jedynie, że wiem co czujesz. Mój partner też wiecznie "zaskakuje" mnie kolejnymi sms z gatunku tych, których żadna kobieta nie chciałaby nigdy znaleźć w telefonie swojego partnera. Nie rozważam tu aspektu moralnego czytania cudzych sms, też nie ma we mnie na to zgody, i tez kiedy zaklinałam się że nigdy ach nigdy....aż do pierwszej wpadki...

Zaklinał się, że to skończy, że nigdy więcej....wiem co sie czuje w takiej chwili, wiem z jaką siłą bije serce kiedy po raz kolejny okazuje się, że kłamał. Wiem jak ciężko zasypia się z myślą, że prawdopodobnie nadal kłamie....

Wiem tez jak to jest kiedy mówisz komuś "wynos się".....i błagasz wszystkie siły ziemskie i nieziemskie by jednak tego nie robił, by tylko Cię przytulił i skłamał, skłamał znów chocby na chwilę. Wiem.

Pozdrawiam Cię serdecznie...

3

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Jasne, po to tu między innymi jesteśmy!

Większość z nas też przechodziła rozstanie, więc Cię zrozumiemy. Oczywiście pisanie "czas leczy rany" i tym podobnych frazesów nie jest tu na miejscu, nie sprawi że poczujesz się lepiej. Ale oczywistą i naturalną rzeczą jest, że tuż po rozstaniu nie możesz sobie znaleźć miejsca i nie wyobrażasz sobie, jak będzie wyglądać jutro bez NIEGO. Ja w najgorszych chwilach po prostu bezmyślnie wgapiałam się w tv, grałam w coś na komputerze (najlepsze są głupie strzelanki wink) albo dzwoniłam do przyjaciółki. Po prostu trzeba zająć czymś umysł, bo mimo, że to nie sprawi, że przestaniesz cierpieć, to przynajmniej nie będziesz się dalej nakręcać myśleniem typu "o Boże, jak mi źle".

Trzymaj się i pisz do nas.

4

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

właśnie to mnei zadziwia... dlaczego tak bardzo chcemy być okłamwane, tylko, żeby był...żeby nie odszedł... co tak utoksycznia związek, co powoduje, zę się tak uzależniamy... że oni są tak obojętni, że tak świetnie sobie radzą...
boli... boli bardzo
już nie wypowie mojego imienia jak wejdzie do domu...
już nie stanie ze mną pod prysznicem...
już nie pocałuje mnie w głowę, przed wyjściem do pracy...
nie pójdzie rano po bułki, nie będzie się ze mną przekomarzał... kto ma po nie iść...
nie poczuję jego zapachu...
ne przytulę się do niego...

poduszka obok... pusta...

żyć mi się nie chce, życie staciło sens...

5

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Pozwól na razie temu życiu nie mieć sensu. Pewnego dnia po prostu ten sens sam wróci, nie musisz go gonić.

Pozwól sobie na cierpienie, na przepłakanie tego rozstania. To naturalny proces. Nie polecałabym jednak się przesadnie nakręcać i celowo cały czas rozpamiętywać wszystkie wspólne fajne chwile, bo się zamęczysz. Może nie na każdego to działa, ale mi pomagało przypominanie sobie wszystkich wad mojego byłego i udowadnianie sobie, że wcale nie było mi zawsze tak wspaniale.

6

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

...dokładnie rozumiem co czujesz ze mną mój narzeczony rozstał sie po 7 latach zdradzając, nie szanując.......minęło 6 miesięcy zaczął się do mnie odzywać , (w sumie nie wiem dlaczego) zakazałam mu jakichkolwiek kontaktów.......teraz to co czuje to dziwaczne uczucia pomimo tego, że wiedziałam, że nie jestem z nim szczęśliwa nadal go kochałam...nadal coś czuję nie potrafie sie tego wyzbyć, tego czegoś....ciepłego hmmm pomimo całego zła które doświadczyłam, które oczywiście mnie powinno zahartować i sprawić, iż każdy cios, każdy zawód, dodaje mi szlifu, kształtując mnie.....nadal może na mnie liczyć. ale do sedna smile jak sobie radziłam bo musisz wiedzieć, iż czułam się jak Ty moje życie straciło sens ryczałam wyłam krzyczałam nawet myślałam żeby ze sobą skończyć.......pozwoliłam sobie na to wszystko to był jak wyczytałam gdzieś czas żałoby. zmuszałam się do wyjścia z domu .....na szczeście mam koty musiałam się mobilizować nieraz aby wyjść po jedzenie dla nich a ja ja w nosie miałam jedzenie schudłam 13 kg. i cóż z tego hmmm pewnego dnia pomyślałam że mam już tego dość DOŚĆ siedzenia użalania się nad sobą czas coś zrobić wyszłam do fryzjera poszłam na imprezę tańczyłam skakałam......ale przyznam szczerze, że jedyną dobrą decyzją był brak kontaktu z byłym.! teraz znów sie odezwał i rozdrapał rany a było już tak dobrze........w pierwszym etapie słyszłam "znajdz sobie hobby zajmij się czym" kurcze ale jak tu się czyms zająć jak całe myśli moje były nim zajęte MUSISZ BYĆ SILNA DLA SIEBIE to Twoje życie i jakim go sobie "namalujesz" takie będziesz miała. ja wiem łatwo powiedzieć...sama teraz siedzę i użalam się nad sobą cholera musimy powiedzieć STOP złym emocjom i nie wiem obejrzeć głupią komedię zając mysli czyms innym.......serdecznie Cie pozdrawiam i wiedz że nie jestes sama

7

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

właśnie własnie to bardzo dobry pomysł ja zrobiłam nawet całą listę spisałam sobie wszystkie przykrości które mnie przez nigo spotkały i to pomagało gdy za nim"tęskniłam"

Anemonne napisał/a:

Pozwól na razie temu życiu nie mieć sensu. Pewnego dnia po prostu ten sens sam wróci, nie musisz go gonić.

Pozwól sobie na cierpienie, na przepłakanie tego rozstania. To naturalny proces. Nie polecałabym jednak się przesadnie nakręcać i celowo cały czas rozpamiętywać wszystkie wspólne fajne chwile, bo się zamęczysz. Może nie na każdego to działa, ale mi pomagało przypominanie sobie wszystkich wad mojego byłego i udowadnianie sobie, że wcale nie było mi zawsze tak wspaniale.

8

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

wiem, że o dopiero początek..., że najgorsze przede mną... i chyba to tak mnie powala
Wiem, że muszę być silna dla samej siebie, tym bardziej, ze dopiero co doszłam do siebie po operacji

... będę wyła, będę przypominała sobie te wszystkie tragedie... BOŻE MOJ ... obym się nie złamała... nie chcę... nie mogę...

PS. dziękuję dziewczyny...

9

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Daj sobie kilka dni na poplakanie nie wychodzenie z lóżka i tak dalej. Ale potem musisz zacząć dzialać i ukladać sobie życie bez Niego. Nie latwo jest zaczynać wszystko od początku, ale wiesz że tak będzie dla Ciebie najlepiej.
Trzymaj się :*

10

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

....daj sobie czas ....rycz becz krzycz to czas żałoby to pozwoli Ci wyładować złe emocje i dać miejsce nowym pozytywnym . nazbierać siły mieć powera życiowego. dasz radę przed nim też dawałaś dlaczego teraz miałoby być inaczej !!!! jesteś wartościową , inteliogentną, atrakcyjną kobietą a kobiety jak wiadomo są silniejsze od facetów ! jeśli ja słabeusz dałam i daję radę to Ty też dasz. jestem tego pewna!!!!! z miłości jeszcze nikt nie umarł smile

11

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

"Oto i on... boski prototyp.
Mutant, który nigdy nie wszedł do masowej produkcji, zbyt pokręcony, by żyć i zbyt rzadki, by umrzeć.." cóż za piękny tekst znalazłam go na łamach forum netkobiet bardzo mi się podoba
.....ja wychodzę z założenia że nic nie dzieje się bez przyczyny...być może ktoś/coś nad Tobą czuwa i nie stało się to bez powodu .....zobaczysz będzie dobrze

12

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...
meander napisał/a:

....z miłości jeszcze nikt nie umarł smile

zgadza się smile

najgorsze jest to, że jeszcze tu przyjdzie... po resztę rzeczy, które stoją i czekają na niego. Sama je spakowałam... własciwie nie wiem czemu...

czekam na niego... mysl, ze znowu go zobaczę, że choć przez chwilę z nim porozmawiam... niby spokojnie, niby bez żalu, nib dojrzale... sprawia, ze czekam bez wytchnienia... w nadzieji, ze zaraz zadzwoni i zapyta, czy może przyjechać...

wejdzie, dumny i obojętny... od progu, mówiąc, że nie ma mi nic do powiedzenia i nei chce ze mną o niczym rozmawiać...
...  znowu się rozpadnę...

juz po raz TRZECI przechodzę i przeżywałam rozstanie z nim... miałam niby być mądrzejsza, silniejsza... sad

13

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

...nie pokazuj mu swojej słabości ....postaraj się być na chwilke silna i obojętna (nie bez kozyry móią drugi raz nie wchodzi się do tej samej rzeki ....ja tez miałam i trzeci idiotka ze mnie.....i czwartego nie będzie nie pozwolę!!!) ja wiem że chcesz go zobaczyć i w głębi duszy zatrzymać ...no ale...... nie Ty wiesz sama co jest dla Ciebie dobre .... gdybyś mogła wybrać chciałabyś do końca życia być okłamywana i zdradzana????

14

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

....ja mojemu spakowałam ciuchy w worki na śmieci taka byłam wredna wink

15 Ostatnio edytowany przez kardaMONN (2010-04-11 20:09:27)

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...
meander napisał/a:

....ja mojemu spakowałam ciuchy w worki na śmieci taka byłam wredna wink

ja p prostu tak nie mogę... jak wszedł do domu po część rzeczy, poczułam okropny smród stęchlizny, zażartowałam... jejku, gdzie Ty byłeś, strasznie śmierdzisz stęchlizną... a on powiedział "w mieszkaniu, które wynająłem"

zamarłam... zrobiło mi się go strasznie żal, chciałam go przytulić, powiedzieć KOCHANIE spójrz, TO NASZ CZYŚCIUTKI I PACHNĄCY DOM,ZOSTAŃ TU, TU JEST TWOJE MIEJSCE...

dzisiaj jak pakowałam resztę jego rzeczy... zauważyłam, że nie ma kocyka i jednej poduszki...
mysl o tym, ze spał na jednej małej podusi, pod cienkim kocykiem i w smierdzącej norze... po prostu mnei powaliła. Jak strasznie musi się czuć... tam.... pozbawiłam go domu...

a teraz tulę jego bluzę...

16

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

......a co było w tym smsie od tej przyjaciółki? jeśli mozna wiedzieć?

17

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Nie TY pozbawiłaś go domu, tylko SAM się go pozbawił na własne życzenie! Nie możesz tak myśleć! Przecież to bzdura. Gdyby tak mu zależało na tym domu i na Tobie, to nie potrzebowałby żadnych "koleżanek".

Napisałaś, że najgorsze przed Tobą - wprost przeciwnie, najlepsze przed Tobą! Ta początkowa tęsknota jest najgorsza, potem już każdy dzień jest odrobinkę lepszy od poprzedniego.

18

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

cytuję...

";) dziękję za miłe popołudnie... ja już jestem w domku... a co u Ciebie?"

19

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

"Nie TY pozbawiłaś go domu, tylko SAM się go pozbawił na własne życzenie! Nie możesz tak myśleć! Przecież to bzdura."

W 100% się zgadzam!!!!! sam sobie taki los zgotował ..... nie możesz dać sobą pomiatać facet musi traktować Cię z szacunkiem....

20

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

......boszzzz mam ochotę zadzwonić do mojego byłego i nawrzeszczeć na niego za całe zło które faceci robią kobietom ...i żeby się ode mnie odwalił .....przypomniałaś mi smsa który on dostał "....możesz zostać u mnie na noc"-od przyjaciółki jestem mega wściekła znów koszmar powrócił f...k
kurcze nie możesz się nad nim litować on nie miał skrupułów aby spędzić miłe popołudnie z "przyjaciółeczką" haloo on nie miał wyrzutów z tego powodu więc dlaczego Ty masz je mieć (dobra wiem mam tak samo no ale nie mowinnyśmy mieć!!!!) WALCZ Z TYM!

21

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

ale wiecie co mnie dobija, mysl, ze postąpiłam zbyt pochopnie...

jak zapytałam kto to... o co chodzi... powiedział, ze to nie moja sprawa!! i żebym nie grzebała mu w telefonie !! pytałam jeszcze setkę razy... odpowiadał "nie mam Ci nic do powiedzenia"
potem dodał "że to koleżanka,  że nie zrobił nic złego"... pytam, gdzie był... a on "nigdzie"... i w kółko to samo, po chwili wyszedł... bez słowa wyjaśnienia i jakiejkolwiek chęci na uświadomienie mi, ze się mylę...

zapomniałam dodać, ze od dwóch lat byliśmy zaręczeni...
ahaaaa już nie raz przyłapałam go na "takich" kolezankach... ale nie kontrolowałam go, po prostu za kazdym razem jak coś między nami się nei układało... coś znajdowałam... o chyba rzeczywiście jakiś ANIOŁ nade mną czuwa... ja miałam widzieć o wszystko... miałam zobaczyc też tego sms'a

22

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

....jak facet któremu na Tobie powinno zależeć może coś takiego powiedzieć (że to nie Twoja sprawa!)
....zbyt pochopnie?! nie nie sądzę! a poza tym odpowiedziałaś sobie na to pytanie sama smile nie wiem czy widzisz to samo co ja?! przeczytaj to co napisałaś .... wiesz co masz robić. tylko masz mętlik ale dokładnie wiesz smile

23

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Trzymam za Ciebie i (egoistycznie) siebie mocno kciuki!!! mój też miał przyjaciółeczki przysięgał, że mnie już nigdy nie zdradzi  i co?.........kłamał..... jak zwykle..... żenujące. Słabi są! dochodzę do wniosku, że wolę być sama niż z takim "zagubionym w labiryncie chłopczykiem" aaaaaaa i sprawiłam sobie drugiego kota tworzymy szczęśliwą gromadkę POLECAM zwierzęta są szczere, pocieszają gdy jestem smutna kochają bezwarunkowo i wogóle sa the best smile

24

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Boże, nie łam się tak, to nie twoja wina, dziewczyno otrząśnij się !

On spędził miłe popołudnie z koleżanką, a ty masz wyrzuty sumienia, że spał na podusi jednej? Na dworzu powinien spać.

I jeszcze Ci mówi, że to nie Twoja sprawa... Wiem jak to jest po rozstaniu, ale otwórz oczy i nie obwiniaj siebie. Dobrze postąpiłaś i bądź twarda.

25

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Pomyśl, że wraca, trochę lżej, a niedługo... następne SMSy. I wszystko od nowa... A stęchłe mieszkanie może sobie posprzątać i "wypachnić".

26

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

....rozpoczęłaś wiosenne porządki tak trzymać!!!!! nie miej wyrzutów, on ich nie miał mówiąc CI "nie Twoja sprawa" i szukając sobie nowych wrażeń przepraszam może to brutalne, ale tak jest polecam film "Kobiety pragną bardziej / He's Just Not That Into You" a na poprawę nastroju zawsze pozytywny "pod słońcem toskanii"

27

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...
oana napisał/a:

Pomyśl, że wraca, trochę lżej, a niedługo... następne SMSy. I wszystko od nowa... A stęchłe mieszkanie może sobie posprzątać i "wypachnić".

racja...

28

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...
meander napisał/a:

....rozpoczęłaś wiosenne porządki tak trzymać!!!!! nie miej wyrzutów, on ich nie miał mówiąc CI "nie Twoja sprawa" i szukając sobie nowych wrażeń przepraszam może to brutalne, ale tak jest polecam film "Kobiety pragną bardziej / He's Just Not That Into You" a na poprawę nastroju zawsze pozytywny "pod słońcem toskanii"

dzięki meander... obejrzę z pewnością.. teraz przede mną duzo samotnych wieczorów...

PS. oczwiście nie przyjechał po rzeczy... cały dzień czekałam aż zadzwoni... dobrze, ze nie przyjechał... kolejny dowód na jego niekorzyść... przynajmniej juz dzisiaj płakać nie będę....
... przynajmniej dzisiaj

29

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

....może i samotnych, ale.......za to bez nerwów, bez zmartwień, bez kłótni, bez domysłów, dołów, "wkręcanych filmów",  .......może to marne pocieszenie teraz ale zobaczysz docenisz ten spokój  tę decyzję. będziesz się budzić z uśmiechem na twarzy witając nowy spokojny piękny i słoneczny dzień tak będzie zobaczysz ...obiecuję !!!! wink

30

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

rany jakbym o sobie czytała...
Sms "każda relacja ma swój początek, środek i koniec, jesteś nie fair ale już to pewnie wiesz" koleżanka :-)
"gdzie jesteś kochana"  - do Przemka :-)
"słonce kochanie rób tak żeby dla Ciebie było dobrze"
"tęsknie kochanie" - koleżanka również
"dobranoc skarbie' ORAZ " na szyi mam wciąż ślad pocałunku" też koleżanka....

Potem padł na kolana przepraszał...nocował w pracy epatując mnie tym jaka jestem podła bo ona ma problemy a ja myślę tylko o sobie, a on musi spać na podłodze....Ależ ja się czułam winna tylko ja wiem, odchodziłam od zmysłów, płakałam, modliłam się żeby wrócił...
błagałam i na koniec przepraszałam, musiałam tez wysłuchać, że on nie zyczy sobie już takich idiotycznych scen, że w domu to on potrzebuje spokoju nade wszystko a ja mu tego nie gwarantuję.

Upokarzałam się po tysiąckroć i raz jeszcze...ciągle i w kółko...a dziś jak Ty zastawiam się...wróci-nie wróci.
Mój syn powiedział - nie martw się - damy radę, o mało nie pękło mi serce.
Ryczę, palę, patrzę w sufit. Pustka, próżnia strach i znów to chore poczucie winy!

31

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

...tylko oni potrafią wywołać w nas TO poczucie winy masakra ............i zupełnie niepotrzebnie nie warci są naszych myśli i uczcuć ! ja właśnie wyleczyłam się z poczucia winy! (bo codziennie pisze do mnie jaki jest biedny) sami nie wiedzą czego chcą ! egoiści byli było im dobrze przeskakują z kwiatka na kwiatek ... :'( a my cierpimy i jeszcze przepraszamy za ich zdrady sad

32

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Przykro mi, rozumiem, że nie jest ci łatwo, ale bądź konsekwentna.
Po pierwsze z Twoich wypowiedzi wynikało, że traktował Cię z góry, te odpowiedzi były wredne...co za problem powiedzieć z kim był i gdzie..jak by to była koleżanka to powinien Ci ją przedstawić, a jej wyjaśnić, że ma nie wysyłać takich sms bo ma dziewczynę i to może być dla niej przykre...
Po drugie "grzebanie w tel" no fakt trochę nie fajna sprawa, ale ty miałaś podejrzenia, co to za problem pokazać Ci  tel. choć by po to by cię uspokoić?
Po 3. Skoro kogoś nazywa się przyjacielem/przyjaciółką to przeważnie chętnie przedstawia się go/ją swojej połówce (nawet dobrych kolegów, koleżanki, czy bliskich znajomych)
Po 4. olej, że siedzi w śmierdzącej norze, jak mu tak źle to niech go koleżaneczka przygarnie...w ramach rekompensaty za "udany wieczór"
Ja bym spakowała jego rzeczy w worki na śmieci i napisała sms "napisz kiedy odbierasz graty bo nie zamierzam ich trzymać dłużej u siebie".
Wierzę, że masz w sobie siłę by ten trudny dla Ciebie czas przejść z uniesioną głową....związek to zaufanie, a jak ty masz z nim być skoro Ci pokazał, że jemu nie warto ufać, że jest w stanie ranić Cię, okłamywać...teraz zajmij się sobą, sprawiaj sobie jak najwięcej przyjemności, spotykaj się z przyjaciółmi, nie jest to łatwe ale dasz radę smile

33

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...
szklana rękojesć napisał/a:

Ryczę, palę, patrzę w sufit. Pustka, próżnia strach i znów to chore poczucie winy!

wprawdzie mnie udało się rzucić palenie... cieszę się z tego strasznie... ale reszta sie zgadza smile poczucie winy.... mmmmm niech już to się wszystko skończy...
niech znikną stąd te rzeczy.... żebym nie patrzyła, żeym nie przytulała...

34 Ostatnio edytowany przez kardaMONN (2010-04-11 22:16:03)

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...
Alexytymia napisał/a:

Wierzę, że masz w sobie siłę by ten trudny dla Ciebie czas przejść z uniesioną głową....związek to zaufanie, a jak ty masz z nim być skoro Ci pokazał, że jemu nie warto ufać, że jest w stanie ranić Cię, okłamywać...teraz zajmij się sobą, sprawiaj sobie jak najwięcej przyjemności, spotykaj się z przyjaciółmi, nie jest to łatwe ale dasz radę smile

dziewczyny, to wszystko po prostu do mnie dotarło... ze zdwojoną siłą... już myslałam, ze moje życie tak ma wglądać, że tak musi być...
sama nie wiem skąd znalazłam siłę, skąd pomysł... skąd czyny...

tak miało być... NASZ CZAS SIE SKOŃCZYŁ...

dam radę, dam radę, dam radę...

35

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Nie daj się dziewczyno i ciesz się,że nie zostalaś jego żoną!ON SIĘ NIGDY NIE ZMIENI! Otwórz szeroko oczy,spojrzyj na siebie i sama sobie odpowiedz co z Twoim szacunkiem do samej siebie? Wiem,że Ci jest bardzo,bardzo ciężko,ale uwierz mi: żaden facet nie jest wart łez porzadnych kobiet ! Zostalam sama z małą córeczką na którą bardzo długo czekaliśmy.Byliśmy jak łyse konie-jedna miska!A on?-zdradzał z nudów!Chciałam skończyć ze sobą_rozumiesz?Zostawić swoją najkochańszą istotę,którą cudem urodziłam..poszedł do kochanki.to już 6 lat i jeszcze nie jestem ,,całkiem zdrowa",ale wiem,że nigdy w życiu nie będę się już upokarzać walcząc o mężczyznę-nie są tego warci ci,którzy rozum mają między nogami! Stań przed lustrem i spojrzyj w swoje oczy,a nie serce-choć są smutne,na pewno powiedzą Ci,że jesteś piękną,wspaniałą kobietą,z której będzie dumny kiedyś PRAWDZIWY FACET:).Pozdrawiam ciepło.Trzymaj się i idź do przodu nie cofając się nawet o setną milimetra!

36

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...
alusia431967 napisał/a:

Nie daj się dziewczyno i ciesz się,że nie zostalaś jego żoną!ON SIĘ NIGDY NIE ZMIENI! Otwórz szeroko oczy,spojrzyj na siebie i sama sobie odpowiedz co z Twoim szacunkiem do samej siebie? Wiem,że Ci jest bardzo,bardzo ciężko,ale uwierz mi: żaden facet nie jest wart łez porzadnych kobiet ! Zostalam sama z małą córeczką na którą bardzo długo czekaliśmy.Byliśmy jak łyse konie-jedna miska!A on?-zdradzał z nudów!Chciałam skończyć ze sobą_rozumiesz?Zostawić swoją najkochańszą istotę,którą cudem urodziłam..poszedł do kochanki.to już 6 lat i jeszcze nie jestem ,,całkiem zdrowa",ale wiem,że nigdy w życiu nie będę się już upokarzać walcząc o mężczyznę-nie są tego warci ci,którzy rozum mają między nogami! Stań przed lustrem i spojrzyj w swoje oczy,a nie serce-choć są smutne,na pewno powiedzą Ci,że jesteś piękną,wspaniałą kobietą,z której będzie dumny kiedyś PRAWDZIWY FACET:).Pozdrawiam ciepło.Trzymaj się i idź do przodu nie cofając się nawet o setną milimetra!

Alusia... dzieki, ze napisałaś... strasznie we mnie uderzyły Twoje słowa.... my również chcieliśmy mieć dziecko... STRASZNIE !! ciągle nie mogliśmy się wziąć za przygotowania do slubu, po prostu chcieliśmy mieć dziecko.... ale nei dane nam to było. Dużo przeszliśmy w tej kwestii...
myslę, ze powieliłabym Twój los....

nie cofnę się nawet o setną milmetra !!!!

DODAJECIE MI SIŁY... WIECIE?? DZIĘKUJĘĘEE !!!!

37

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Powinnaś by twarda i na poważnie porozmawia ze swoim facetem, wiem że nie jest łatwo, ale czasami warto

38

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Czemu ona ma z nim rozmawiać? Miał okazje gadać to tego nie wykorzystał, teraz niech spada.

I przede wszystkim - nie reaguj na branie Cię na litość. To Twoja wina, że on musi w cuchnącym mieszkaniu spać ? Nie.

Siły, duzo siły zycze :*

39

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Jestem facetem który obserwuje zwiazki chodz mi jest też samemu cieżko... Jak to napisac jestem facetem ktory jest wierny itp ale jesli taki facet jak ja czy inny trafi np kobiete typu zouza itp ... to co ma robic czasem nie warto sie wiązac i byc samym ale z tym tez jest cięzko . Wiec kolezanko głowa do Góry wcześniej czy później obudzi sie i cie do ceni ale nie dawaj mu szansy moze cos zrozumie bo człowiek uczy sie na błedach ale szkoda ze na czyjejs krzywidzie ;-/

40

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Uważam, że ludzie na prawdę się zmieniają, czasami popełniają błędy i później tego żałują, ale to już Ty sama znasz swojego faceta i wiesz jaki jest. Jeśli uważasz że nie jest Ciebie wart to po prostu kopnij w ... może kiedyś zrozumie jak wiele stracił. Życzę Ci wszystkiego dobrego

41

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Ależ oczywiście, że ludzie się zmieniają.
Tylko, że owy Pan się nie zmienił. I chyba nie żałuje, tak wnioskuje z jego zachowania.

42

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Dokładnie... ja też uważałam, ze ludzie się zmieniają... wielokrotnie dawałam szansę, tutaj nic nie mogę sobie zarzcić...

ale to wszstko na chwilę, dla pozorów, w których potem żyłam... i nawet zaczynały mi sie podobać, i za chwilę jakiś kolejny dramat... to jak życie OD BOMBY DO BOMBY. Nawet jak bardzo się starałam... jak wiele chciałam zrozumiec, ciągle słyszałam, że i tak mu nie pomagam.

wiecie co... zawsze byłam typem towarzyskiej, dynamicznej kobiety. Zdobywałam wykształcenie przy jego boku, podobało mu się, ze jestem taka zaradna... już na V roku studiów pracowałam na cały etat (miałam swietnego pracodawce i świetny tok studiów smile... podobało mu się do tego stopnia, ze gdzie mógł, chwalił się jak to sobie swietnie radzę ...

wiecie co się z czasem okazało?? że mój miły potrzebuje odmiany. hehhehe, kobiety mniej zaradnej, bardziej poddanej.... i nie tak często wypowiadającej swoje zdanie:):):) pojawiła się pierwsza koleżanka hmm łyknęlam wtedy wersję, że NAPRAWDĘ była to tylko koeżanka.... tyle, ze wszyskie rzeczywiste koleżanki znałam, a o tej nie miałam zieloego pojecia.

z czasem stawałam się corad bardziej niezależna, coaz lepsza praca, lepsze zarobki... i coraz większe, o dziwo, problemy...
ale dawalam mu szansę, myslałam sobie... dojrzeje... choć był starszy ode mnie o 4 lata. Miałam ciezkie dzieciństwo, ciężkiego ojca jezeli chodzi o uczucia... myslałam sobie, nie chcę życ w cichych dniach. Zawsze nawiązywałam z nim kontakt

tak bardzo nie chciałam samotnych i pustych dni... dwukrotnie się od niego wyprowadzałam... pierwszym razem wróciłam... drugim razem wyprowadziłam się już do siebie, tylko po to, zeby po 1,5 miesiąca on zamieszkał u mnie.... teraz on się wyprowadził... ale nei do siebie... bo z przyczyn oczywistych, jego mieszkanie wynajeliśmy (po co miało stać bezużyteczne).... ot taka częśc naszej historii

dzisiaj nowy dzień... zobaczymy co będzie wieczorem

pozdrawiam Was wszystkich smile

PS. przepraszam za zjadane literki, nowy komp... klawiatura nie wyrobiona smile nei chce tego sprawdzać, bo wtedy płaczę jak sama to czytam ...

43

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

dzisiaj też nie przyjechał... olał mnie totalnie, a sterta jego rzeczy zalega w pokoju

44

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

spakuj je w worki na śmieci i napisz mu sms z tym kiedy ma je odebrać, uprzedź go, że jeśli po graty nie przyjedzie będzie mógł je zabrać spod śmietnika....to powinno go zmotywować.

45

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

właśnie dowiedziałam się, że to wszystko prawda, że spotyka się z kimś innym... masakra...
piekący ból w brzuchu...

46

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Coś mi się wydaje, ze on specjalnie nie przyjezdza po te rzeczy.
Moze oczekiwał ostatnim razem jak przyjechał, że padniesz mu w ramiona i bedziesz błagała by został. I teraz ma nadzieje, że jak mocniej zatesknisz to tak zrobisz. Też bym mu napisała sms, ze ma przyjechać. Ale słowo daję - na pewno odpisze coś, co wzbudzi w Tobie litość, specjalnie zebys czuła się winna.

47

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

ojjjj dziewczyny, on nigdy po czymś takim, nie odpisał na sma's... ani nie odbierał telefonów... zresztą teraz to już nie ważne
ale napisałam... ma być jutro między 14-15... zobaczymy

to chyba jakiś koszmar...

48

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Bardzo mi przykro sad
On nie był Ciebie wart, skoro nie umiał docenić, jaki ma skarb to niech spie***a. Za jakiś czas zrozumie, co stracił i że zachował się jak dupek....a jak nie zrozumie to cóż raczej szczęśliwego związku z nikim nie zbuduje, zawsze będzie kombinował na boku, tyle że to już nie będzie Twój problem. Życzę dużo siły

49

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

dziewczyny... nie mogę spać w nocy, ciągle myślę... a właściwie mam natłok myśli...dziwny niepokój w brzychu

zapomniałam napisać, że miałam wczoraj "przyjemność" poznać jego nową wybrankę, prowadziła samochód, którym jeszcze trzy dni temu... jeździłam ja ............................

nie mogę uwierzyć, że tak mnie załatwił...

50

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Ja nie mogę, ale dupek...

Wiem, ze słowa ran nie zagoją, ale zawsze mozesz spojrzeć na to z tej strony, że to był zwykły gnojek i tyle,
dobrze, że teraz tak wyszło, a nie jak już byscie mieli gromadkę dzieci...
A ja Ci życzę abyś poznała kogoś kto bedzie Ciebie wart wink

51

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...
liva napisał/a:

Ja nie mogę, ale dupek...

Wiem, ze słowa ran nie zagoją, ale zawsze mozesz spojrzeć na to z tej strony, że to był zwykły gnojek i tyle,
dobrze, że teraz tak wyszło, a nie jak już byscie mieli gromadkę dzieci...
A ja Ci życzę abyś poznała kogoś kto bedzie Ciebie wart wink

dzięki liva... żyję tą myślą..., że gdzieś... ktoś czeka na mnie oraz, że go nie przegapię

52

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

znowu nie przyjechał po rzeczy big_smile:D:D ja już nie wiem... dzwoniłam do niego mówił, że przyjedzie ... nie przyjechał... kolejna noc, patrzenia na te wsztystkie rzeczy.............................

53

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

A nie masz możliwości sama mu ich zawieść, połozyc przed drzwiami, zadzwonić domofonem i powiedzieć, ze zostawiasz rzeczy?
Wiem, ze to cholernie głupie, bo jakim prawem Ty masz jeszcze mu rzeczy wozić...

Ale bedac na Twoim miejscu wolałabym wziąść ten cały wór, zawiesc mu, niech znika z moich oczu, niż czekać aż jaśnie Pan bedzie miał czas i patrzeć na ciuchy, czuć go w pewnym sensie przy sobie.... Wierze, ze to musi być meczace.

Ewentualnie napisz mu, ze o konkretnej godzinie ma być w domu, bo wysyłasz taksówką jego rzeczy i zeby odebrał big_smile

54

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

uwierz mi zrobiłabym tak, ale przecież... nie znam jego nowego adresu hmm zresztą, powiem szczerze, że własnie odkryłam nową metodę walki z mslami o nim... jak wróciłam spod prysznica... to zachciało mi się wmtować jak spojrzałam na ten pokój, na jego rzeczy...
także... nei ma tego co by na dobre nie wyszło, już mi się nie chce przytulać do jego bluz big_smile:D:D wręcz przeciwnie, drażnią mnie strasznie !!!! hhehe także taka terapia zamęczająca psychikę-wyszła mi na dobre smile:) obraz obrzydł smile:)

55

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

dziś jest ze mną źle... bardzo źle, był zabrał to wszystko... rozmawialiśmy

dlaczego o tak boli... co robić, zeby nie bolało??

56

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Zająć się czymś innym kardaMONN. I za wszelką cenę nie myśleć o nim. Zastanów się, ile w Twoich wspomnieniach jest tego faceta, którego pokochałaś kiedyś, a ile tego drania z ostatniego czasu? Jestem przekonana, że wielbisz obrazek z wyobraźni, wspomnienia tego, jaki on był kiedyś.

Pisałam już w innych wątkach, ale powtórzę dla Ciebie: przez rok wierzyłam w "koleżanki". Wiedziałam, że kłamie i nie miałam dostatecznie mocnego dowodu, a jeśli miałam to i tak nie chciałam wierzyć. Też znajdywałam smsy, też słyszałam "a co cię to obchodzi" i "kur**, czemu mi w telefonie grzebiesz". Wyprowadziłam się, kiedy nasze dziecko miało 3 miesiące. Potem były rozstania i powroty - nikomu takiej drogi nie życzę - po prostu kilkukrotne przeżywanie tego, co teraz przeżywasz. Zawsze była nadzieja, że może zrozumiał, że może się zmienił i za każdym razem tak samo bolesne rozczarowanie. W końcu miałam dość - uświadomiłam sobie, że z tym facetem nigdy nie stworzę normalnej rodziny, że tak naprawdę wspominam czułość sprzed lat podczas gdy przez ostatnie miesiące musiałam żebrać o to, żeby mnie przytulił. Po raz ostatni sama wywiozłam mu jego rzeczy - chciałam mieć pełną kontrolę nad sytuacją, żeby nie kontaktować się z nim bez potrzeby, nie być skazana na jego wizytę, nie narażać się, że przyjedzie kiedy będę miała chwilę słabości...

To, że on kogoś ma to najlepsze, co mogło Cię spotkać. Dzięki temu nie wróci do Ciebie dostatecznie szybko i być może zdążysz się z tą rozpaczą uporać. Właśnie dał Ci szansę na nowe życie, na mężczyznę z prawdziwego zdarzenia, a nie na chłopczyka lovelasa. Na razie płacz i rozpaczaj, ale potem zbieraj się do kupy i idź na podbój świata...

57

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Przeczekać i starać się żyć normalnie, dbać o siebie smile masz już pewność, że on już cię tak nigdy mocno nie zrani...potraktował Ciebie bardzo źle, tacy ludzie nie budują szczęśliwych związków zdradzają, kłamią, oszukują. Może za jakiś czas spojrzysz na to wszystko inaczej, będziesz się cieszyć w ramionach innego, że nie zmarnowałaś więcej czasu z takim gnojkiem.

58

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

A co Ci dziś powiedział?

Wiesz, ja też uważam, ze ta nowa laska jego to moze być najwieksze szczescie dla Ciebie. Z czasem uporasz się z tym wszystkim i masz szansę na nowe szczęśliwe życie. Niech teraz ona się z nim meczy. Pewnie skonczy tak samo.

A Ty jesteś wolna, badz silna, dasz radę. Czuj się świetnie sama ze sobą wink

A w chwilach słabości słuchaj tej piosenki : Pudelsi- Kocham się   mi czesto wiele razy pomagała big_smile

59

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

jejku Dziewczyny... jakie jestescie cudowne!!! co ja bym bez Was zrobiła?? smile:) codziennie tu zaglądam, licząc, ze któraś się odezwie... i chociaz Wy nie zawodzicie... odpisujecie smile

Vinnga... az się popłakałam... strasznie podobna historia, oprócz dzidzi, ale Ty masz przy sobie swój skarb, który już zawsze będzie Was łaczył... nie wiem czy to ułatwiło CI podniesienie się z dołka... ale mam wrażenie, ze już się uporałaś. napisz mi jak to zrobiaś, czy już żjesz innym życiem, czy nadal wspomnienie i rozterki??

Alexytymia... własnie, muszę sobie dać spokój z nakadaniem maski... żeby nikt nie widział jak mi źle! będę płakała i dam upust emocjom. mam chwile słabości, ale nie będę się przed nimi wzbraniała...

Liva.... Ty naprawdę masz 19 lat?? smile:)  co mi powiedział..., ze z nikim się nei spotyka, że to moje wymysły, a samochod nikomu nei daje big_smile:D:D szedł w zaparte cały czas, z kamienną miną. Mówię mu, że przecież doskonale znam ten samochód, ponieważ sama nim jeździłam, no i znam rejestrację... ale to nei ważne i tak się nie przyznał sad( mam kontakt z jego siostrą, która na dodatek potwierdziła, ze w tym własnie dniu, przyjechał do niej jakimś dziwnym samochodem, którego jeszcze nie widziała smile:)... takze wszystko się na siebie nakłada... a on w zaparte.
Mówię mu, ze ta prawda jest mi potrzebna do spokoju wewnętrznego, ze nie mogę spać po nocach, bo rozmyslam... i tutaj popełniłam błąd... o niczego nei chce się przyznać, mowie, ze teraz przeciez nie ma to sensu... niech powie prawdę.... ale idzie w zaparte.................. a ja oczywiście gdybam......... eeeehhhh

ale słuchajcie KOBIKI.... jutro jadę po samochodzik... mój smile:) trzymajcie kciuki, zeby wszystko było ok smile

60

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Witam  dziewczyny.Widze,że jestem tu sam-jako facet...
Mam podobny problem co większość z Was.Moja żona po sześciu latach małżeństwa powiedziała,że odchodzi(zabierając z domu naszą córeczke)
To dopiero boli...A i koledzy z NK się pojawili i jak hieny chcą "służyć pomocą" i dobrymi radami.Też przeczytałem kilka wiadomości i powiem Wam-żałuje.To nóż wbity w plecy.
Doskonale rozumie Wasze żale jeśli chodzi o facetów ale kobieta też potrafi zranić.Boli tak samo...
Pozdrawiam

61 Ostatnio edytowany przez kardaMONN (2010-04-15 17:49:44)

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Przemo... masz absolunie rację, tylko widać różnice procentową wink:):)... ale nie o tym chciałam pisać, choć zapewne to nic nowego

pierwszą rzecza jaką zrobiłam w zeszłym roku, po rozstaniu... kasowałam swoje konto na NK smile:):) kusiło mnie, zeby oglądać jego zdjęcia, podglądać jego znajomych itd ... poza tym uważam, że od czasu pojawienia się tego cholernego portalu...ludzie oszaleli i nastał jakiś masowy etap zdrad, romansów etc.

ja nie biorę ... już... w tym udziału smile:) i jest mi z tym baaardzo dobrze. Poza tym, to było strasznie uzależniające smile

62

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...
kardaMONN napisał/a:

Vinnga... az się popłakałam... strasznie podobna historia, oprócz dzidzi, ale Ty masz przy sobie swój skarb, który już zawsze będzie Was łaczył... nie wiem czy to ułatwiło CI podniesienie się z dołka... ale mam wrażenie, ze już się uporałaś. napisz mi jak to zrobiaś, czy już żjesz innym życiem, czy nadal wspomnienie i rozterki??

KardaMONN - tak, nasza historia jest bardzo podobna i przez to uderzające podobieństwo do Ciebie napisałam. Wszystko co piszesz przypomina mi własne przeżycia, również to, że mój były też ZAWSZE zaprzeczał. Zapewne gdybym go przyłapała w łóżku z jakąś panną to by się wypierał, że coś mi się tylko wydawało i że to był kolega z pracy, z którym sprawy zawodowe omawiali...

Odpowiadając na Twoje pytanie - dziecko bardzo utrudnia rozstanie. Nikomu nie życzę decyzji: odebrać dziecku ojca czy pozostawać w związku licząc, że facet zmądrzeje... Nie udało mi się od razu takiej decyzji podjąć - wielokrotne rozstania i powroty, ciągle nadzieja i ciągle brutalnie niszczona... Dziecko uniemożliwia rozstanie metodą "spalenia mostów". Bo przez tą małą istotkę muszę utrzymywać kontakty z facetem, od którego chciałam się uwolnić. Mimo bólu, żalu i targających emocji musiałam zachować rozsądek, próbować jakoś racjonalnie zaplanować wspólne kontakty. Zadanie tym trudniejsze, że on wykazywał w tej kwestii zadziwiającą tępotę i niechęć do współpracy. Obwiniał mnie, że to moja wina, że nie możemy być rodziną - przecież to ja nie chciałam z nim być (!).

Uporałam się stopniowo - każdy jego kolejny wyskok uświadamiał mi w jak bardzo chorej sytuacji tkwię. I coraz bardziej chciałam się uwolnić. W ostatecznej decyzji pomógł mi chłopak poznany na czacie - zaskakująco pokrewna dusza. W ciągu kilkudziesięciu (kilkuset?) godzin rozmów na gg i w mailach podnosił mi pewność siebie i wywoływał wolę walki. Potem utwierdzał we właściwości dokonanego wyboru. Poczułam się wolna i szczęśliwa. A potem poznałam fantastycznego faceta, z którym teraz od nowa odkrywam radość bycia razem...

Opisując swoją historię chciałabym Cię przed tą drogą uchronić. Bo ja wyszłam z tej huśtawki z bardzo poszarpaną psychiką i ze świadomością, że nigdy już normalnego związku nie stworzę. Więcej opisałam w tym wątku http://www.netkobiety.pl/t11598.html - nie chcę się powtarzać, jak masz ochotę to poczytaj. Ty nie masz dziecka i nic nie musi Cię z draniem łączyć. Możesz go wykreślić, zamknąć rozdział i zaczynać nowy...

Uwierz, że definitywne zerwanie kontaktów z nim to jedyne rozsądne wyjście. Nie chowaj się w domu i nie rozmyślaj, pozacieraj ślady jego obecności. Spróbuj udzielać się towarzysko, nawet, jeśli to ostatnia rzecz, na jaką masz ochotę. Spora liczba uśmieszków w Twoim ostatnim poście wskazuje, że jesteś na dobrej drodze smile smile smile

63

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

u mnie bez zmian dziewczyny... smutno, pusto, szaro... beznadziejnie... sad((

pozdrawiam

64

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

to tak jak u mnie... póki miałam szkołę, jakoś czas leciał, a dziś chcę z kimś pogadać a nie mam z kim... jestem sama, czekam- moze wieczorem napisze do mnie parę słow... jako jedyny zresztą.

Zgadzam się z Przemkiem- ludzie interesują się losem porzuconych, ale tylko przez chwilkę, dowiedzą się ploteczek i ich temat zaczyna nudzić. Nie chcą słuchać marudzenia. Kuzynka obiecywała ze zawsze mogę napisać kiedy będzie mi smutno- pisałam już 2 razy i olew z jej strony. Nie żaliłam się, chciałam pogadać zeby nie myśleć. Tyle sa warte słowa.

Karda trzymaj się cieplutko, mam nadzieję że znajdziesz swoje szczęście, a moje może do mnie wróci sad

65

Odp: ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Felina
Masz racje ,zawsze tak jest powspolczuje chwile a potem nie ma nikogo zeby sie wyzalic ,wygadac...

Posty [ 1 do 65 z 139 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ... a jednak nie warto dawać kolejnej szansy...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026