netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy romans zmienia rzeczywistość?

2 518 odpowiedzi278 803 wyświetleniazałożony przez Hrefi, 20.03.2018

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy romans zmienia rzeczywistość?

Strony Poprzednia 1 … 17 18 19 20 21 … 39 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 171 do 1 235 z 2 519 ]

1 171

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
BlueValentine napisał/a:
Szary80 napisał/a:
_v_ napisał/a:

to chyba tez jest do przewidzenia, Szerloku wink


No niby tak  wink


Myślę, że to nie chodzi o zdolność/możliwość przewidzenia. Bo chyba większość osób, która wchodzi w romans doskonale zdaje sobie sprawę z możliwych konsekwencji. Myślę sobie, że to chodzi o to, że nie dopuszcza się do siebie tych konsekwencji. Tak jak nałogowy palacz: stara się nie myśleć o konsekwencjach palenia, a jeśli już dopuści do siebie odpychane myśli, to ma nadzieję, że znajdzie się w grupie szczęśliwców, którą ominą skutki palenia w postaci raka. Nałóg jest silniejszy. A stan zakochania - z punktu widzenia chemii w mózgu i organiźmie - jest właśnie nałogiem. Ja na początku nie dopuszczałam do siebie myśli o konsekwencjach, choć gdzieś pod skórą czułam ich obecność. I sama jestem sobie winna. Bo gdybym dopuściła do siebie głos rozsądku to nie miałabym pojęcia o istnieniu tego forum... A przynajmniej nie w tym temacie. Choć lubię to forum. Wypowiedzi niektórych osób naprawdę są bardzo mądre. Szkoda, że na nie trafiłam dwa lata temu. Choć pewnie wtedy i tak niewiele by do mnie dotarło...


Patrzę na to trochę inaczej: nie każdemu dane jest tak naprawdę się zakochać. Nie każdy jest w stanie, nie każdy trafi na sprzyjające ku temu okoliczności.
Bo zakochać sie nie jest zle.
I na tym moznaby poprzestać, gdyby nie to, ze czasem zakochanie sie przychodzi w złym momencie.
Moglbym dalej tkwić w związku z żona, wychowywać dzieci i trochę jak zombie powtarzać sobie, ze ogólnie nie jest zle: życie może pozbawione wielkich doświadczeń czy emocji, ale jakoś dajemy radę. I tak do końca życia.
A jednak po drodze wydarzyło się coś jeszcze - poznałem kogos, w kim zakochałem się bez pamięci (pisze to ostatniego dnia maja ...)
I niczego nie żałuje.
Czereśnia może mnie obrażać - a ja jej tylko współczuje. Ktoś inny powie, ze jestem tchórzem - proszę bardzo. Ale mam to gdzies.
Ktoś inny pisze, ze temat go znudził - ok, to po co tu dalej zaglada?
Pisze tutaj, bo wątek rozpoczęty przez Hrefiego wydał mi się znajomy. Mamy podobne doświadczenia i problemy. Wątek ten pokazał, ze nie jestem sam, moje problemy nie są wyjątkowe, inni się już z nimi zmierzyli i mogli pokazać na swoim przykładzie jak to się może skończyć.
W sumie żadne odkrycie, ale jakoś tak łatwiej z tym żyć, wiedząc, ze inni przeżywali podobnie i jakoś sobie dali radę.

1 172

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Nie czytałam wszystkiego, ale widzę że próby pokochania żony nie wyszły tongue

1 173

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
czeresnia.1975@onet.pl napisał/a:

Ciekawi mnie ile osób zdradzających na forum brało ślub kościelny i pytanie po co kościelny??

Wiedziałem. A w zasadzie czekałem tylko na to pytanie.
Domyślam się, ze masz poczucie misji: pouczania wszystkich dookoła i wzbudzania poczucia winy.
Przypominasz mi tych, co to za aborcje wsadzaliby kobiety do więzienia zamiast zauważyć, ze jest taki problem i ze nie zniknie on tylko z tego powodu, ze ktoś będzie prawił kazania i uskutecznial moralizatorskie gadki.
Pozwolisz wiec, ze będę omijał Twoje posty (pomimo ze obiecałaś na poprzedniej stronie ze więcej nic nie napiszesz), bo nic z nich nie wynika.

1 174

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Alsoski, nie byłeś nigdy wcześniej zakochany?

1 175

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
alsoski001 napisał/a:
BlueValentine napisał/a:
Szary80 napisał/a:

No niby tak  wink


Myślę, że to nie chodzi o zdolność/możliwość przewidzenia. Bo chyba większość osób, która wchodzi w romans doskonale zdaje sobie sprawę z możliwych konsekwencji. Myślę sobie, że to chodzi o to, że nie dopuszcza się do siebie tych konsekwencji. Tak jak nałogowy palacz: stara się nie myśleć o konsekwencjach palenia, a jeśli już dopuści do siebie odpychane myśli, to ma nadzieję, że znajdzie się w grupie szczęśliwców, którą ominą skutki palenia w postaci raka. Nałóg jest silniejszy. A stan zakochania - z punktu widzenia chemii w mózgu i organiźmie - jest właśnie nałogiem. Ja na początku nie dopuszczałam do siebie myśli o konsekwencjach, choć gdzieś pod skórą czułam ich obecność. I sama jestem sobie winna. Bo gdybym dopuściła do siebie głos rozsądku to nie miałabym pojęcia o istnieniu tego forum... A przynajmniej nie w tym temacie. Choć lubię to forum. Wypowiedzi niektórych osób naprawdę są bardzo mądre. Szkoda, że na nie trafiłam dwa lata temu. Choć pewnie wtedy i tak niewiele by do mnie dotarło...


Patrzę na to trochę inaczej: nie każdemu dane jest tak naprawdę się zakochać. Nie każdy jest w stanie, nie każdy trafi na sprzyjające ku temu okoliczności.
Bo zakochać sie nie jest zle.
I na tym moznaby poprzestać, gdyby nie to, ze czasem zakochanie sie przychodzi w złym momencie.
Moglbym dalej tkwić w związku z żona, wychowywać dzieci i trochę jak zombie powtarzać sobie, ze ogólnie nie jest zle: życie może pozbawione wielkich doświadczeń czy emocji, ale jakoś dajemy radę. I tak do końca życia.
A jednak po drodze wydarzyło się coś jeszcze - poznałem kogos, w kim zakochałem się bez pamięci (pisze to ostatniego dnia maja ...)
I niczego nie żałuje.
Czereśnia może mnie obrażać - a ja jej tylko współczuje. Ktoś inny powie, ze jestem tchórzem - proszę bardzo. Ale mam to gdzies.
Ktoś inny pisze, ze temat go znudził - ok, to po co tu dalej zaglada?
Pisze tutaj, bo wątek rozpoczęty przez Hrefiego wydał mi się znajomy. Mamy podobne doświadczenia i problemy. Wątek ten pokazał, ze nie jestem sam, moje problemy nie są wyjątkowe, inni się już z nimi zmierzyli i mogli pokazać na swoim przykładzie jak to się może skończyć.
W sumie żadne odkrycie, ale jakoś tak łatwiej z tym żyć, wiedząc, ze inni przeżywali podobnie i jakoś sobie dali radę.



Tak szczerze jaki masz plan ?

1 176

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

No tak. I z tej miłości zniszczysz dziewczynę, w której się zakochałeś.
Pozory zostaną zachowane, nikt nie zada kłopotliwych pytań, nikt krzywo nie spojrzy.

1 177

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Nana666 napisał/a:
alsoski001 napisał/a:
Roxann napisał/a:

No maj się kończy i jak z tym deadlinem, postanowieniami? wink


Smiej sie, smiej ...
Gram na czas, idę do prawnika aby dowiedzieć się na czym stoję od strony prawnej - żyje z dnia na dzień.

Co się przejmujesz, i tak nikt nie wierzył, że ten deadline był cokolwiek wart big_smile

Deadline mija dzisiaj

1 178

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Roxann napisał/a:
alsoski001 napisał/a:
Roxann napisał/a:

No maj się kończy i jak z tym deadlinem, postanowieniami? wink


Smiej sie, smiej ...
Gram na czas, idę do prawnika aby dowiedzieć się na czym stoję od strony prawnej - żyje z dnia na dzień.

Czy ja dobrze rozumiem, że ten prawnik, to tylko pic na wodę, że niby coś robisz w tym kierunku ... bo tak naprawdę to gra na czas i dalsze mydlenie oczu kochance? Nie wytrwałeś w postanowieniu 'zerwania' z nią, ona wciąż ma wobec Ciebie wymagania odnośnie rozwodu, to trzeba było coś wymyślić...
Tylko po co ta szopka? Ile będziesz jeszcze ją zwodził?

Prawnik jest dla mnie - chce wiedzieć na czym stoję w razie, gdyby kochanka postanowiła jednak oświecić moja żonę.
Sprawy majątkowe itp - to może być argument w razie czego.

1 179

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Xymena napisał/a:

No tak. I z tej miłości zniszczysz dziewczynę, w której się zakochałeś.
Pozory zostaną zachowane, nikt nie zada kłopotliwych pytań, nikt krzywo nie spojrzy.


Nie mam wyjścia.

1 180

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
alsoski001 napisał/a:
Roxann napisał/a:
alsoski001 napisał/a:

Smiej sie, smiej ...
Gram na czas, idę do prawnika aby dowiedzieć się na czym stoję od strony prawnej - żyje z dnia na dzień.

Czy ja dobrze rozumiem, że ten prawnik, to tylko pic na wodę, że niby coś robisz w tym kierunku ... bo tak naprawdę to gra na czas i dalsze mydlenie oczu kochance? Nie wytrwałeś w postanowieniu 'zerwania' z nią, ona wciąż ma wobec Ciebie wymagania odnośnie rozwodu, to trzeba było coś wymyślić...
Tylko po co ta szopka? Ile będziesz jeszcze ją zwodził?

Prawnik jest dla mnie - chce wiedzieć na czym stoję w razie, gdyby kochanka postanowiła jednak oświecić moja żonę.
Sprawy majątkowe itp - to może być argument w razie czego.

To po co był ten cały deadline? Po co ta gra na czas?
Myślisz, że kochanka będzie chciała się zemścić i potrzebowałeś tego czasu by się jakoś do tego przygotować?
Czy chciałeś jeszcze porandkować ostatnie kilka tyg. wiedząc, że więcej czasu pewnie kochanka Ci nie da?

1 181

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Xymena napisał/a:

No tak. I z tej miłości zniszczysz dziewczynę, w której się zakochałeś.
Pozory zostaną zachowane, nikt nie zada kłopotliwych pytań, nikt krzywo nie spojrzy.

Kilka tygodni po tym, jak zerwałam moją toksyczną relację, dowiedziałam się od wspólnego znajomego, że żona mojego kochanka pozwoliła mu odejść (wiedziałam, że ona dowiedziała się o romansie). Na początku, gdy się dowiedziała była w szoku. Ale dała mu wolną rękę. Nie kochała go,  dlatego sama wcześniej wdała się - w jak się okazało - "nieudany" romans. A skoro nieudany, to ona w swoim małżeństwie została (tak myślę, że dlatego). On mi nigdy nie powiedział, że ona pozwala mu odejść. Ciekawe czemu? smile
On został dla dzieci. Ona pewnie też. I tak sobie pewnie żyją do dziś. Dla dzieci. Ich życie, ich wybór i ich sprawa. Dla mnie najważniejsze, że jestem już daleko od tego.
Mój kochanek cenił sobie bardzo wizerunek dobrego męża i przykładnego ojca, jaki miał wśród rodziny i znajomych. Zachował go. Nikt nic nie wie. On ma rączki czyste. Choć nie miałby nic przeciwko temu, żeby romans dalej ciągnąć.  A ile mnie to wszystko kosztowało to tylko ja wiem. Tak się traktuje osobę, która się kocha? Serio? Tak wiem. Moja wina, że się w to wpakowałam, dlatego największe pretensje mam do siebie.
Ja żałuję tego co zrobiłam. On nie. Dlaczego? Bo wracał do beznadziejnego (wtedy, może teraz jest lepsze, nie wiem, nie interesuję się) małżeństwa. Powtarzał mi, że jemu wystarczy świadomość, że on kogoś kocha i jest na tym świecie ktoś, kto kocha jego. Mnie by to nigdy nie wystarczyło.
Mam nadzieję, że kochanka Alsoskiego szybko się otrząśnie i kopnie go w cztery litery. Zaoszczędzi mu przynajmniej dylematu co robić. Żona też w zasadzie mogłaby tego dylematu oszczędzić. Gdyby tylko miała szansę wyboru. Bo w takich sytuacjach to kobiety podejmują decyzje.

1 182

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Też trzymam kciuki, żeby się uwolniły od tych słabych mężczyzn.

1 183

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Bluvalentine..nie rozumiem Twojego żalu do niego. Nie umawialiscie sie na nic innego chyba..

1 184

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
BlueValentine napisał/a:
Xymena napisał/a:

No tak. I z tej miłości zniszczysz dziewczynę, w której się zakochałeś.
Pozory zostaną zachowane, nikt nie zada kłopotliwych pytań, nikt krzywo nie spojrzy.

Kilka tygodni po tym, jak zerwałam moją toksyczną relację, dowiedziałam się od wspólnego znajomego, że żona mojego kochanka pozwoliła mu odejść (wiedziałam, że ona dowiedziała się o romansie). Na początku, gdy się dowiedziała była w szoku. Ale dała mu wolną rękę. Nie kochała go,  dlatego sama wcześniej wdała się - w jak się okazało - "nieudany" romans. A skoro nieudany, to ona w swoim małżeństwie została (tak myślę, że dlatego). On mi nigdy nie powiedział, że ona pozwala mu odejść. Ciekawe czemu? smile
On został dla dzieci. Ona pewnie też. I tak sobie pewnie żyją do dziś. Dla dzieci. Ich życie, ich wybór i ich sprawa. Dla mnie najważniejsze, że jestem już daleko od tego.
Mój kochanek cenił sobie bardzo wizerunek dobrego męża i przykładnego ojca, jaki miał wśród rodziny i znajomych. Zachował go. Nikt nic nie wie. On ma rączki czyste. Choć nie miałby nic przeciwko temu, żeby romans dalej ciągnąć.  A ile mnie to wszystko kosztowało to tylko ja wiem. Tak się traktuje osobę, która się kocha? Serio? Tak wiem. Moja wina, że się w to wpakowałam, dlatego największe pretensje mam do siebie.
Ja żałuję tego co zrobiłam. On nie. Dlaczego? Bo wracał do beznadziejnego (wtedy, może teraz jest lepsze, nie wiem, nie interesuję się) małżeństwa. Powtarzał mi, że jemu wystarczy świadomość, że on kogoś kocha i jest na tym świecie ktoś, kto kocha jego. Mnie by to nigdy nie wystarczyło.

Często tak bywa. Mój kochanek tez sobie żyje z żoną, próbując naprawić swój wizerunek, a raczej odnaleźć się w "nowej-starej" rzeczywistości.
Tak czytam te wypowiedzi chłopaków, i mam wrażenie, że oni zostawiając kochanki, nie odnajdą szczęścia w starym związku, będą trwać, ale to trwanie będzie wegetacją, bez celu, sensu ale z poczuciem misji i bohaterstwa - dla dzieci.  Ja to widzę po swoim ex kochanku. Bardzo się zmienił na -. Poza tym, to całe jego nawrócenie jest wręcz przerażające, bo zaczyna mówić, zachowywać się, jak jakiś fanatyk. Do tego zaczął studiować literaturę o tematyce okultystycznej, to zajmuje jego myśli, o tym rozmawia. Wspólny znajomy powiedział, że mu naprawdę na głowę coś siadło...  Ja też już wcześniej zauważyłam, że zaczął się dziwnie zachowywać... A może naprawdę się w tym wszystkim pogubił i próbuje odnaleźć sens życia...?

1 185

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Dokładnie tak jest, też potwierdzam.
Trzeba chyba jakoś wytłumaczyć sobie własną niemoc.

1 186

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Xymena napisał/a:

Dokładnie tak jest, też potwierdzam.
Trzeba chyba jakoś wytłumaczyć sobie własną niemoc.

Tak, tak działa siła kosmosu, człowiek musi nieść swój krzyż... itd. To jego słowa.
I jeszcze jakieś cytaty o mocy przebaczenia, że nienawiść do bratanie się z szatanem... nawet nie umiem tego zacytować, bo osłupiałam wink
Nie poznaję człowieka.

1 187

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

@ela
Naprawdę myślisz, że można się umówić na miłość?

1 188

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Ela210 napisał/a:

Bluvalentine..nie rozumiem Twojego żalu do niego. Nie umawialiscie sie na nic innego chyba..

Żal mam o to, że wiedział, że nie odejdzie od rodziny a jeszcze przez długi czas oszukiwał, że się waha, że jest na rozdrożu. Wiem, że go zaskoczyłam, gdy powiedziałam o swojej decyzji. Wiem, że nie ustalaliśmy tego wczesniej. Oczywiście, że wiem. Ale w tym samym dniu powinien mi powiedzieć: ja tego dla Ciebie nie potrafię zrobić. Naprawdę bym to zrozumiała, bo wiem jakie to trudne. Rozumiem, że nie każdy potrafiłby tak postąpić. Ale wtedy mówi się o tym wprost i kończy relację. Widząc jego reakcję powiedzialam mu, że to było z mojej strony głupie i że odkręcę dzieciom to wszystko. Ale on poprosił o czas, bo gdyby pozwolił mi to wtedy odkręcić, straciłby mnie, bo dla mnie taki związek nie miał sensu. Nie chciałam byc dłużej kochanką  (dlatego podjęłam taką decyzję) i oszukiwać wszystkich. A stracić mnie nie chciał. Chciał to przeciągać. I dostał czas. Dobrych kilka miesięcy. O to mam żal. Że patrzył na moje cierpienie i nic, kompletnie nic z nim nie robił. Wciąż karmił nadzieją. Dziś myślę sobie, że on był tak przekonany o mojej miłości do niego, że będę wolała żyć jako kochanka niż bez niego. Cóż. Mylił się.

1 189

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

@ roxann
no skądś się w końcu biorą fanatycy, myślę, że najczęściej z poczucia braku wpływu na swoje życie, z bezsilności

Ps. O krzyżu też słyszałam i klasycznie, że wszystkie kobiety są takie same.
Choć wcześniej podobno byłam prawie ideałem

1 190 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-05-31 20:29:13)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Xymena napisał/a:

@ roxann
no skądś się w końcu biorą fanatycy, myślę, że najczęściej z poczucia braku wpływu na swoje życie, z bezsilności

Ps. O krzyżu też słyszałam i klasycznie, że wszystkie kobiety są takie same.
Choć wcześniej podobno byłam prawie ideałem

Też mam wrażenie, że on ma pewne cechy psychopatyczne, potrafi być absolutnie bezwzględny. Kiedy góruje, manipuluje ludźmi i wszystko jest tak jakby on chce, to jest ok. Jest chodzącym ideałem. Kiedy zaczyna się coś dziać nie po jego myśli, domino sypać, to jest maga wkurw...ie i działanie na oślep.
I tak jak pisała BlueValentine - on też nie wierzył, że będę potrafiła odejść. Do końca był przekonany, że to tylko moja "gra", że foch minie i wrócę do niego. Ale się przeliczył... zaraz potem dowiedział się o tej ciąży... a raczej wpadce. Było tak pięknie... a tu wszystko się przewróciło do góry nogami. Czuł się jak król, a teraz? Jak zbity pies, zagubiony człowiek szukający pomocy, sensu życia w wierze. Nie no dobrze, że się nawrócił, jeśli to jest szczere, lepiej późno niż wcale, ale dla osób z boku, które go znają, taka zmiana jest co najmniej dziwna. Bo u niego to naprawdę przybiera formę fanatyzmu - potrafi np wysyłać znajomym cytaty z PŚ.

1 191

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Roxann napisał/a:
Xymena napisał/a:

@ roxann
no skądś się w końcu biorą fanatycy, myślę, że najczęściej z poczucia braku wpływu na swoje życie, z bezsilności

Ps. O krzyżu też słyszałam i klasycznie, że wszystkie kobiety są takie same.
Choć wcześniej podobno byłam prawie ideałem

Też mam wrażenie, że on ma pewne cechy psychopatyczne, potrafi być absolutnie bezwzględny. Kiedy góruje, manipuluje ludźmi i wszystko jest tak jakby on chce, to jest ok. Jest chodzącym ideałem. Kiedy zaczyna się coś dziać nie po jego myśli, domino sypać, to jest maga wkurw...ie i działanie na oślep.
I tak jak pisała BlueValentine - on też nie wierzył, że będę potrafiła odejść. Do końca był przekonany, że to tylko moja "gra", że foch minie i wrócę do niego. Ale się przeliczył... zaraz potem dowiedział się o tej ciąży... a raczej wpadce. Było tak pięknie... a tu wszystko się przewróciło do góry nogami. Czuł się jak król, a teraz? Jak zbity pies, zagubiony człowiek szukający pomocy, sensu życia w wierze. Nie no dobrze, że się nawrócił, jeśli to jest szczere, lepiej późno niż wcale, ale dla osób z boku, które go znają, taka zmiana jest co najmniej dziwna. Bo u niego to naprawdę przybiera formę fanatyzmu - potrafi np wysyłać znajomym cytaty z PŚ.

Gdy opowiadałam mojej terapeutce o naszych relacjach, ona powiedziała, że przychodzi jej na myśl osobowość narcystyczna. Nie zdiagnozowała go, bo jej nie wolno diagnozować osób trzecich ale skomentowała w ten sposób jego zachowanie zaznaczając, że może sie mylić. W domu poszperałam w necie i odkryłam, że on miał sporo cech z osobowości narcystycznej ale chyba nie tych najgorszych. To są bardzo wyniszczajacy ludzie. Najgorsze, że świetnie się maskują. A jak czytam o Twoim byłym to myślę sobie, że on tych cech narcyza miał znacznie więcej. Może się mylę, nie wiem, nie znam gościa. Dzięki Bogu udało Ci się od niego uwolnić.

1 192

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Roxann napisał/a:

Często tak bywa. Mój kochanek tez sobie żyje z żoną, próbując naprawić swój wizerunek, a raczej odnaleźć się w "nowej-starej" rzeczywistości.
Tak czytam te wypowiedzi chłopaków, i mam wrażenie, że oni zostawiając kochanki, nie odnajdą szczęścia w starym związku, będą trwać, ale to trwanie będzie wegetacją, bez celu, sensu ale z poczuciem misji i bohaterstwa - dla dzieci.  Ja to widzę po swoim ex kochanku. Bardzo się zmienił na -. Poza tym, to całe jego nawrócenie jest wręcz przerażające, bo zaczyna mówić, zachowywać się, jak jakiś fanatyk. Do tego zaczął studiować literaturę o tematyce okultystycznej, to zajmuje jego myśli, o tym rozmawia. Wspólny znajomy powiedział, że mu naprawdę na głowę coś siadło...  Ja też już wcześniej zauważyłam, że zaczął się dziwnie zachowywać... A może naprawdę się w tym wszystkim pogubił i próbuje odnaleźć sens życia...?

Ja się nie dziwię,  że twojemu byłemu kochankowi lekko odwala. Romans to ciężkie przeżycie, a z tego co pamiętam twoją historię to on miał dwa pod rząd no i wpadka mu się trafiła z żoną. Teraz pewnie szuka odpowiedzi na pytanie jak być szczęśliwym człowiekiem.
Z moich obserwacji wynika, że robią tak przeważnie mężczyźni. Musimy jakoś odreagować PO. Kobiety przeżywają czas po romansie po cichu.

1 193

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Xymena napisał/a:

Też trzymam kciuki, żeby się uwolniły od tych słabych mężczyzn.

1. Wiesz, my nie trzymamy kochanek siłą. Ja napewno, podejrzawam że Alsoski również.
2. Wątek obok jest historia kobiety z półrocznym dzieckiem, którą facet zostawił dla innej kobiety po 3 miesiacach znajomości. Znaczy się, że ten facet jest silny ?

1 194

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:
Roxann napisał/a:

Często tak bywa. Mój kochanek tez sobie żyje z żoną, próbując naprawić swój wizerunek, a raczej odnaleźć się w "nowej-starej" rzeczywistości.
Tak czytam te wypowiedzi chłopaków, i mam wrażenie, że oni zostawiając kochanki, nie odnajdą szczęścia w starym związku, będą trwać, ale to trwanie będzie wegetacją, bez celu, sensu ale z poczuciem misji i bohaterstwa - dla dzieci.  Ja to widzę po swoim ex kochanku. Bardzo się zmienił na -. Poza tym, to całe jego nawrócenie jest wręcz przerażające, bo zaczyna mówić, zachowywać się, jak jakiś fanatyk. Do tego zaczął studiować literaturę o tematyce okultystycznej, to zajmuje jego myśli, o tym rozmawia. Wspólny znajomy powiedział, że mu naprawdę na głowę coś siadło...  Ja też już wcześniej zauważyłam, że zaczął się dziwnie zachowywać... A może naprawdę się w tym wszystkim pogubił i próbuje odnaleźć sens życia...?

Ja się nie dziwię,  że twojemu byłemu kochankowi lekko odwala. Romans to ciężkie przeżycie, a z tego co pamiętam twoją historię to on miał dwa pod rząd no i wpadka mu się trafiła z żoną. Teraz pewnie szuka odpowiedzi na pytanie jak być szczęśliwym człowiekiem.
Z moich obserwacji wynika, że robią tak przeważnie mężczyźni. Musimy jakoś odreagować PO. Kobiety przeżywają czas po romansie po cichu.

Faktycznie po cichu. Depresja jest cichą "przypadłością" sad

1 195 Ostatnio edytowany przez Hrefi (2018-05-31 20:56:24)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
BlueValentine napisał/a:
Hrefi napisał/a:
Roxann napisał/a:

Często tak bywa. Mój kochanek tez sobie żyje z żoną, próbując naprawić swój wizerunek, a raczej odnaleźć się w "nowej-starej" rzeczywistości.
Tak czytam te wypowiedzi chłopaków, i mam wrażenie, że oni zostawiając kochanki, nie odnajdą szczęścia w starym związku, będą trwać, ale to trwanie będzie wegetacją, bez celu, sensu ale z poczuciem misji i bohaterstwa - dla dzieci.  Ja to widzę po swoim ex kochanku. Bardzo się zmienił na -. Poza tym, to całe jego nawrócenie jest wręcz przerażające, bo zaczyna mówić, zachowywać się, jak jakiś fanatyk. Do tego zaczął studiować literaturę o tematyce okultystycznej, to zajmuje jego myśli, o tym rozmawia. Wspólny znajomy powiedział, że mu naprawdę na głowę coś siadło...  Ja też już wcześniej zauważyłam, że zaczął się dziwnie zachowywać... A może naprawdę się w tym wszystkim pogubił i próbuje odnaleźć sens życia...?

Ja się nie dziwię,  że twojemu byłemu kochankowi lekko odwala. Romans to ciężkie przeżycie, a z tego co pamiętam twoją historię to on miał dwa pod rząd no i wpadka mu się trafiła z żoną. Teraz pewnie szuka odpowiedzi na pytanie jak być szczęśliwym człowiekiem.
Z moich obserwacji wynika, że robią tak przeważnie mężczyźni. Musimy jakoś odreagować PO. Kobiety przeżywają czas po romansie po cichu.

Faktycznie po cichu. Depresja jest cichą "przypadłością" sad

No zgadza się. Nie mówię, że kobiety lżej to przechodzą (choc na samym początku w jednym z moich pierwszych postów tak napisałem). Chodziło mi, że kobiety przechodzą to mniej ekspresywnie.

1 196

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

Ja się nie dziwię,  że twojemu byłemu kochankowi lekko odwala. Romans to ciężkie przeżycie, a z tego co pamiętam twoją historię to on miał dwa pod rząd no i wpadka mu się trafiła z żoną. Teraz pewnie szuka odpowiedzi na pytanie jak być szczęśliwym człowiekiem.
Z moich obserwacji wynika, że robią tak przeważnie mężczyźni. Musimy jakoś odreagować PO. Kobiety przeżywają czas po romansie po cichu.

Nie wiem kiedy ten drugi romans się zaczął, ale podejrzewam, że niedawno. Ja już od półtora roku z nim nie rozmawiam, 2 lata temu się 'rozstaliśmy'. W międzyczasie się urodziło mu dziecko. Ciąża się pojawiła tuż po tym jak się ostatecznie pokłóciliśmy, kiedy do mnie przyjechał (miałam już wtedy nowego faceta). Romans wyszedł teraz, więc podejrzewam, że go zaczął, kiedy żona była  w końcówce ciąży, albo jak dziecko przyszło już na świat... nie miał czasu by daleko szukać, poświęcać czas na randki, wiec uwiódł przyjaciółkę rodziny. Było od razu wiadomo, że ktoś taki jak on w próżni nie wytrzyma.

BlueValentine napisał/a:

Gdy opowiadałam mojej terapeutce o naszych relacjach, ona powiedziała, że przychodzi jej na myśl osobowość narcystyczna. Nie zdiagnozowała go, bo jej nie wolno diagnozować osób trzecich ale skomentowała w ten sposób jego zachowanie zaznaczając, że może sie mylić. W domu poszperałam w necie i odkryłam, że on miał sporo cech z osobowości narcystycznej ale chyba nie tych najgorszych. To są bardzo wyniszczajacy ludzie. Najgorsze, że świetnie się maskują. A jak czytam o Twoim byłym to myślę sobie, że on tych cech narcyza miał znacznie więcej. Może się mylę, nie wiem, nie znam gościa. Dzięki Bogu udało Ci się od niego uwolnić.

Zdecydowanie tak. Niemal wszystkie cechy pasują. Narcyz wypisz wymaluj.

1 197

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:
Xymena napisał/a:

Też trzymam kciuki, żeby się uwolniły od tych słabych mężczyzn.

1. Wiesz, my nie trzymamy kochanek siłą. Ja napewno, podejrzawam że Alsoski również.
2. Wątek obok jest historia kobiety z półrocznym dzieckiem, którą facet zostawił dla innej kobiety po 3 miesiacach znajomości. Znaczy się, że ten facet jest silny ?

1. Wierz mi, powtarzanie zakochanej po uszy kobiecie słów typu: jesteś najważniejsza, jesteś jedyna to JEST trzymanie. Nie trzeba nic obiecywać, wystarczy powtarzać czułe słówka.  Oczywiście można nie powtarzać czułych słówek, ale nie jest to chyba w interesie powtarzajacego... Tylko, że najcześciej czułe słówka działają do czasu...
2. Nie czytałam jeszcze tego wątku. Zależy czym dla kogo jest siła. Dla jednych będzie to zdolność poświęcenia za późno spotkanej miłości dla rodziny (i tu mogłabym się zgodzić, pod warunkiem, że tej rodziny później się nie oszukuje szukając wrażeń na boku) a dla innych będzie to postawienie sprawy jasno: nie kocham Cię więc odchodzę, nawet jeśli dzieje się to kosztem najbliższych.
Myślę, że siła to po prostu uczciwość. Względem siebie i tych, którzy są dla nas ważni.

1 198

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
alsoski001 napisał/a:
Roxann napisał/a:
alsoski001 napisał/a:

Smiej sie, smiej ...
Gram na czas, idę do prawnika aby dowiedzieć się na czym stoję od strony prawnej - żyje z dnia na dzień.

Czy ja dobrze rozumiem, że ten prawnik, to tylko pic na wodę, że niby coś robisz w tym kierunku ... bo tak naprawdę to gra na czas i dalsze mydlenie oczu kochance? Nie wytrwałeś w postanowieniu 'zerwania' z nią, ona wciąż ma wobec Ciebie wymagania odnośnie rozwodu, to trzeba było coś wymyślić...
Tylko po co ta szopka? Ile będziesz jeszcze ją zwodził?

Prawnik jest dla mnie - chce wiedzieć na czym stoję w razie, gdyby kochanka postanowiła jednak oświecić moja żonę.
Sprawy majątkowe itp - to może być argument w razie czego.



Niby dorosly facet jestes ale w tym wszystkim zachowales sie jak male dziecko.Porazka.

1 199

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Sorry moze brutalnie bedzie: ale weszliscie w romans bylo oczywiste ze czule slówka bedą.
I mozna sie zakochac.Trzeba bylo to wkalkulowac lub dać sobie spokoj.Nazywanie kogos narcyzem bo sie wahal i w stronę żony przechylil to slabe..

1 200 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-05-31 22:14:38)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Ela210 napisał/a:

Sorry moze brutalnie bedzie: ale weszliscie w romans bylo oczywiste ze czule slówka bedą.
I mozna sie zakochac.Trzeba bylo to wkalkulowac lub dać sobie spokoj.Nazywanie kogos narcyzem bo sie wahal i w stronę żony przechylil to slabe..

Na osobowość narcystyczną składa się wiele różnych cech. Narcyz przede wszystkim kocha wyłącznie samego siebie, potrzebuje innych do tego by samemu się dowartościować, jest świetnym manipulatorem... uważa się za pępek świata,  kogoś wyjątkowego kogo należy podziwiać i słuchać. Swoimi błędami obarcza innych w końcu ktoś taki jak on ich nie popełnia itd
Kiedy widzi uwielbienie i posłuszeństwo w oczach innych, jest dla nich wspaniały zyczliwy, bo kręci go to, że może się w tych oczach pełnych podziwu i uznania przeglądać. Wystarczy jednak, że zrobisz coś nie po jego myśli,  skrytykujesz... jego stosunek do ciebie zmienia się o 180 st.
Oni nie są autentyczni, zakładają maski i odgrywają role by osiągnąć cel. Dlatego można się pogubić co jest prawdą a co nie.
To tak w skrócie. .. wprawdzie to jego opisałam ale właśnie są to cechy osobowości narcystycznej.

1 201

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Ela210 napisał/a:

Sorry moze brutalnie bedzie: ale weszliscie w romans bylo oczywiste ze czule slówka bedą.
I mozna sie zakochac.Trzeba bylo to wkalkulowac lub dać sobie spokoj.Nazywanie kogos narcyzem bo sie wahal i w stronę żony przechylil to slabe..


Po czesci sie z Toba zgodze ale jezeli dochodza do tego obustronne obietnice co do wspolnej przyszlosci to juz nie jest slabe  wink

1 202

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Roxann napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Sorry moze brutalnie bedzie: ale weszliscie w romans bylo oczywiste ze czule slówka bedą.
I mozna sie zakochac.Trzeba bylo to wkalkulowac lub dać sobie spokoj.Nazywanie kogos narcyzem bo sie wahal i w stronę żony przechylil to slabe..

Na osobowość narcystyczną składa się wiele różnych cech. Narcyz przede wszystkim kocha wyłącznie samego siebie, potrzebuje innych do tego by samemu się dowartościować, jest świetnym manipulatorem... uważa się za pępek świata,  kogoś wyjątkowego kogo należy podziwiać i słuchać. Swoimi błędami obarcza innych w końcu ktoś taki jak on ich nie popełnia itd
Kiedy widzi uwielbienie i posłuszeństwo w oczach innych, jest dla nich wspaniały zyczliwy, bo kręci go to, że może się w tych oczach pełnych podziwu i uznania przeglądać. Wystarczy jednak, że zrobisz coś nie po jego myśli,  skrytykujesz... jego stosunek do ciebie zmienia się o 180 st.
Oni nie są autentyczni, zakładają maski i odgrywają role by osiągnąć cel. Dlatego można się pogubić co jest prawdą a co nie.
To tak w skrócie. .. wprawdzie to jego opisałam ale właśnie są to cechy osobowości narcystycznej.

Właśnie te cechy wyłapałam z Twoich postów i dokładnie to, co powyżej opisałaś miałam na myśli.

1 203

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Ela210 napisał/a:

Sorry moze brutalnie bedzie: ale weszliscie w romans bylo oczywiste ze czule slówka bedą.
I mozna sie zakochac.Trzeba bylo to wkalkulowac lub dać sobie spokoj.Nazywanie kogos narcyzem bo sie wahal i w stronę żony przechylil to slabe..

Czemu brutalne? Po prostu prawdziwe. Oczywiście, że "trzeba było". Gdybym wtedy była taka mądra jak dziś... Ale stało się. Postąpiłam głupio. Mogę mieć pretensję tylko do siebie. I wyciągnąć wnioski na przyszłość. Co już zrobiłam.

1 204

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

@ela
Przecież wiesz, że nie o żony tu chodzi...
W każdym razie ja mam podobne spostrzeżenia. Te narcystyczne cechy dają im w dodatku pewnego rodzaju charyzmę, która działa na kobiety. Jak wszystko dobrze się układa, to są świetnymi facetami. W innym wypadku mogą być destrukcyjni.

1 205

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Xymena napisał/a:

@ela
Przecież wiesz, że nie o żony tu chodzi...
W każdym razie ja mam podobne spostrzeżenia. Te narcystyczne cechy dają im w dodatku pewnego rodzaju charyzmę, która działa na kobiety. Jak wszystko dobrze się układa, to są świetnymi facetami. W innym wypadku mogą być destrukcyjni.

Dokładnie. Póki będziesz spełniać jego oczekiwania, będzie cię nosił na rękach dosłownie i w przenośni.  Na różne sposoby pokazywał najlepiej bardzo spektakularnie ze jesteś dla niego wszystkim... Z nim nie porozmawiasz szrzecze. Tzn ty możesz być szczera ale on i tak powie tylko to co chcesz usłyszeć albo bezpieczna wersje czegoś. 
Dlatego ma się taki wręcz zaburzony obraz idealności i wyjątkowości tego uczucia, relacji.
Oni mogą tak grać w nieskończoność o ile przez to czują się jeszcze bardziej wyjątkowi bo kochani i podziwiani. Kiedy to stracą, pokazują swoją prawdziwą twarz, jakże inna.. toksyczną i egoistyczną...
Taki facet może być i wymarzonym księciem ale też katem. .. a z jednej roli w drugą może bardzo płynnie przejść. 
On nie zastanawia się nad uczuciami 2 osoby. Dlatego może ciągnąć romans w nieskończoność. Jemu nie przeszkadza funkcjonowanie w dwóch światach.
Więc albo kobieta się sama wyrwie albo będzie w depresji tkwić w tym latami... On nie zrezygnuje ze względu na to ze się męczysz czy czujesz upokorzenie, że dla osoby kochanej jesteś ta 2-gą. Bo go to nie obchodzi, póki mu jest dobrze.

1 206

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
alsoski001 napisał/a:
Roxann napisał/a:
alsoski001 napisał/a:

Smiej sie, smiej ...
Gram na czas, idę do prawnika aby dowiedzieć się na czym stoję od strony prawnej - żyje z dnia na dzień.

Czy ja dobrze rozumiem, że ten prawnik, to tylko pic na wodę, że niby coś robisz w tym kierunku ... bo tak naprawdę to gra na czas i dalsze mydlenie oczu kochance? Nie wytrwałeś w postanowieniu 'zerwania' z nią, ona wciąż ma wobec Ciebie wymagania odnośnie rozwodu, to trzeba było coś wymyślić...
Tylko po co ta szopka? Ile będziesz jeszcze ją zwodził?

Prawnik jest dla mnie - chce wiedzieć na czym stoję w razie, gdyby kochanka postanowiła jednak oświecić moja żonę.
Sprawy majątkowe itp - to może być argument w razie czego.

No jasne. Bo TY zony przeciez sam nie oswiecisz.
Boisz sie jej?

1 207

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:
Xymena napisał/a:

Też trzymam kciuki, żeby się uwolniły od tych słabych mężczyzn.

1. Wiesz, my nie trzymamy kochanek siłą. Ja napewno, podejrzawam że Alsoski również.
2. Wątek obok jest historia kobiety z półrocznym dzieckiem, którą facet zostawił dla innej kobiety po 3 miesiacach znajomości. Znaczy się, że ten facet jest silny ?

Przynajmniej szczery.

1 208

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Ela210 napisał/a:

Sorry moze brutalnie bedzie: ale weszliscie w romans bylo oczywiste ze czule slówka bedą.
I mozna sie zakochac.Trzeba bylo to wkalkulowac lub dać sobie spokoj.Nazywanie kogos narcyzem bo sie wahal i w stronę żony przechylil to slabe..

Ela, czule slowka a 'kocham' to wielka roznica, czy dla Ciebie nie?

1 209

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Ależ Kamo- kocham Cię moze  być szczere ale to nie znaczy to samo co zostawię rodzinę i będę z Tobą..

1 210

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
ZielonaKama napisał/a:
alsoski001 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Czy ja dobrze rozumiem, że ten prawnik, to tylko pic na wodę, że niby coś robisz w tym kierunku ... bo tak naprawdę to gra na czas i dalsze mydlenie oczu kochance? Nie wytrwałeś w postanowieniu 'zerwania' z nią, ona wciąż ma wobec Ciebie wymagania odnośnie rozwodu, to trzeba było coś wymyślić...
Tylko po co ta szopka? Ile będziesz jeszcze ją zwodził?

Prawnik jest dla mnie - chce wiedzieć na czym stoję w razie, gdyby kochanka postanowiła jednak oświecić moja żonę.
Sprawy majątkowe itp - to może być argument w razie czego.

No jasne. Bo TY zony przeciez sam nie oswiecisz.
Boisz sie jej?

Bałem się ja zranić. Nie wiem jak zareagowałaby na wiadomość ze mam romans, ze odchodzę.
W każdym razie maj minął, dziś zakończyliśmy nasz romans.
Tak, głównie z inicjatywy kochanki, ale ona prosiła mnie abym pozwolił jej odejść, abym zgodził się z tym, ze to nie ma sensu.
Zapewne oczekiwała, ze będę próbował ja zatrzymać. Dzięki Wam odpuściłem
Game Over.

1 211

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
alsoski001 napisał/a:
ZielonaKama napisał/a:
alsoski001 napisał/a:

Prawnik jest dla mnie - chce wiedzieć na czym stoję w razie, gdyby kochanka postanowiła jednak oświecić moja żonę.
Sprawy majątkowe itp - to może być argument w razie czego.

No jasne. Bo TY zony przeciez sam nie oswiecisz.
Boisz sie jej?

A ja Ci wspolczuje tego co przechodzisz i w jakims sensie rozumiem.

Bałem się ja zranić. Nie wiem jak zareagowałaby na wiadomość ze mam romans, ze odchodzę.
W każdym razie maj minął, dziś zakończyliśmy nasz romans.
Tak, głównie z inicjatywy kochanki, ale ona prosiła mnie abym pozwolił jej odejść, abym zgodził się z tym, ze to nie ma sensu.
Zapewne oczekiwała, ze będę próbował ja zatrzymać. Dzięki Wam odpuściłem
Game Over.

1 212

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
alsoski001 napisał/a:

Bałem się ja zranić. Nie wiem jak zareagowałaby na wiadomość ze mam romans, ze odchodzę.
W każdym razie maj minął, dziś zakończyliśmy nasz romans.
Tak, głównie z inicjatywy kochanki, ale ona prosiła mnie abym pozwolił jej odejść, abym zgodził się z tym, ze to nie ma sensu.
Zapewne oczekiwała, ze będę próbował ja zatrzymać. Dzięki Wam odpuściłem
Game Over.

A czym to rozstanie różni się od tego sprzed kilku tygodni? Po co był ten powrót i deadline?

1 213

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Roxann napisał/a:
alsoski001 napisał/a:

Bałem się ja zranić. Nie wiem jak zareagowałaby na wiadomość ze mam romans, ze odchodzę.
W każdym razie maj minął, dziś zakończyliśmy nasz romans.
Tak, głównie z inicjatywy kochanki, ale ona prosiła mnie abym pozwolił jej odejść, abym zgodził się z tym, ze to nie ma sensu.
Zapewne oczekiwała, ze będę próbował ja zatrzymać. Dzięki Wam odpuściłem
Game Over.

A czym to rozstanie różni się od tego sprzed kilku tygodni? Po co był ten powrót i deadline?

Dobrze wiesz. Sama to przerabiałas

1 214

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
alsoski001 napisał/a:
Roxann napisał/a:
alsoski001 napisał/a:

Bałem się ja zranić. Nie wiem jak zareagowałaby na wiadomość ze mam romans, ze odchodzę.
W każdym razie maj minął, dziś zakończyliśmy nasz romans.
Tak, głównie z inicjatywy kochanki, ale ona prosiła mnie abym pozwolił jej odejść, abym zgodził się z tym, ze to nie ma sensu.
Zapewne oczekiwała, ze będę próbował ja zatrzymać. Dzięki Wam odpuściłem
Game Over.

A czym to rozstanie różni się od tego sprzed kilku tygodni? Po co był ten powrót i deadline?

Dobrze wiesz. Sama to przerabiałas

No właśnie nie wiem, konkretnie w Twoim przypadku. Serio.

1 215

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
alsoski001 napisał/a:
ZielonaKama napisał/a:
alsoski001 napisał/a:

Prawnik jest dla mnie - chce wiedzieć na czym stoję w razie, gdyby kochanka postanowiła jednak oświecić moja żonę.
Sprawy majątkowe itp - to może być argument w razie czego.

No jasne. Bo TY zony przeciez sam nie oswiecisz.
Boisz sie jej?

Bałem się ja zranić. Nie wiem jak zareagowałaby na wiadomość ze mam romans, ze odchodzę.
W każdym razie maj minął, dziś zakończyliśmy nasz romans.
Tak, głównie z inicjatywy kochanki, ale ona prosiła mnie abym pozwolił jej odejść, abym zgodził się z tym, ze to nie ma sensu.
Zapewne oczekiwała, ze będę próbował ja zatrzymać. Dzięki Wam odpuściłem
Game Over.

Dziś pewnie twoje samopoczucie jest kiepskie. Obyscie razem szybko odzyskali radość życia.

1 216

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

@alsoski
Mógłbyś wyjaśnić czemu bałeś się zranić żonę, a nie bałeś się zranić kochanki?

1 217

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Xymena napisał/a:

@alsoski
Mógłbyś wyjaśnić czemu bałeś się zranić żonę, a nie bałeś się zranić kochanki?



Wygodniej . Mniej krzyku, skóra uratowana i obraz wspaniałego faceta w związku pozostał a kochanka ? Było minęło . Tak to działa .To jest sytuacja kiedy mamy w tyłku czyjeś uczucia choć sami do ich rozpalenia doprowadziliśmy .

1 218

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Szary80 długo trwało zanim się otrząsnąłeś po wszystkim??

1 219

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
wiktoRR napisał/a:

Szary80 długo trwało zanim się otrząsnąłeś po wszystkim??


Jezeli mam byc szczery to nie otrzasnalem sie na tyle by powiedziec Ci ze jest to za mna.
Mieszkamy w tym samym miescie i wiem ze nie bedzie mi tak latwo o tym wszystkim zapomniec.

1 220

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Szary80 napisał/a:
wiktoRR napisał/a:

Szary80 długo trwało zanim się otrząsnąłeś po wszystkim??


Jezeli mam byc szczery to nie otrzasnalem sie na tyle by powiedziec Ci ze jest to za mna.
Mieszkamy w tym samym miescie i wiem ze nie bedzie mi tak latwo o tym wszystkim zapomniec.

ja pier.. to mnie tez długa droga czeka echh Pozdrawiam

1 221

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
wiktoRR napisał/a:
Szary80 napisał/a:
wiktoRR napisał/a:

Szary80 długo trwało zanim się otrząsnąłeś po wszystkim??


Jezeli mam byc szczery to nie otrzasnalem sie na tyle by powiedziec Ci ze jest to za mna.
Mieszkamy w tym samym miescie i wiem ze nie bedzie mi tak latwo o tym wszystkim zapomniec.

ja pier.. to mnie tez długa droga czeka echh Pozdrawiam


Nie znam twojej histori ale skoro sam wiesz po sobie co Cie czeka to sam sobie odpowiedziales na pytanie  wink

1 222

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Ja myślę, że masz coś z psychiką jak piszesz, że wróciłeś od kochanki I z premedytacją załadowałeś żonie brudnego po kochance penisa z masą nowych bakterii do organizmu nawet może nowe choroby o ktorych nie wiesz, że ma np. Kochanka. Nie rozumiem... Chcesz się na niej mścić?
Trudno brudas, może lubi fetysz...
Ale po co ciągnąć coś co niema sensu. Jeśli natomiast e kochasz żony odejdź od niej, sąd I tak Ciebie przyzna prawo do widywania i wspólnej opieki. Chcesz dowiedzieć zie od ludzi czy idzie tak dalej żyć? To Ci powiem idzie do czasu aż się stanie nieszczęście i poziom flustracji któreś z Was może pociągnąć do nieszczęścia. A jeśli to nie nastąpi bo jesteście super twardzi to będziesz miał trzech wrogów... Kochankę ta nowa by najważniejsza dla Ciebie bo Cię z nienawidzi, że ja oszukiwałes, żonę bo ja zdradzałeś I nieszanpwales I dziecko które przez lata na to wszystko patrzyło.

No i skoro się dowiedziałes to już masz problem z głowy.

1 223

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
alsoski001 napisał/a:
Roxann napisał/a:
alsoski001 napisał/a:

Bałem się ja zranić. Nie wiem jak zareagowałaby na wiadomość ze mam romans, ze odchodzę.
W każdym razie maj minął, dziś zakończyliśmy nasz romans.
Tak, głównie z inicjatywy kochanki, ale ona prosiła mnie abym pozwolił jej odejść, abym zgodził się z tym, ze to nie ma sensu.
Zapewne oczekiwała, ze będę próbował ja zatrzymać. Dzięki Wam odpuściłem
Game Over.

A czym to rozstanie różni się od tego sprzed kilku tygodni? Po co był ten powrót i deadline?

Dobrze wiesz. Sama to przerabiałas

A nie rozumiem, bo o ile dobrze pamiętam, że tęsknota wtedy wzięła górę, że moje/nasze rady tu na forum niewiele się zdały.. i dajesz czas... Naprawdę nie rozumiem, po co? Wtedy już byliście po słowie. Komu i po co był ten czas potrzebny? Jej na ostatnią szansę, czy Tobie by ew dogadać z prawnikiem, w razie gdyby twojej żonie doniosła? A może chodziło o ten ostatni seks? Na pożegnanie? Jeszcze coś, co można z tego mieć, kiedy wiesz, że już koniec?
Ja w sumie też to rozumiem, bo po imprezie 'pożegnalnej', kiedy odchodziłam z pracy i wyjeżdżałam, ex kochanek zadbał o to by wszyscy się ulotnili i sam z prezentami odwiózł mnie do domu.. też się wtedy na 'pożegnanie' przespaliśmy. Wydawało się, że to koniec KONIEC, a jeszcze ten koniec trwał ok pół roku... Tzn ja postawiłam kreskę, on nie... Jak to jest z Tobą?

1 224

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Roxann napisał/a:
alsoski001 napisał/a:
Roxann napisał/a:

A czym to rozstanie różni się od tego sprzed kilku tygodni? Po co był ten powrót i deadline?

Dobrze wiesz. Sama to przerabiałas

A nie rozumiem, bo o ile dobrze pamiętam, że tęsknota wtedy wzięła górę, że moje/nasze rady tu na forum niewiele się zdały.. i dajesz czas... Naprawdę nie rozumiem, po co? Wtedy już byliście po słowie. Komu i po co był ten czas potrzebny? Jej na ostatnią szansę, czy Tobie by ew dogadać z prawnikiem, w razie gdyby twojej żonie doniosła? A może chodziło o ten ostatni seks? Na pożegnanie? Jeszcze coś, co można z tego mieć, kiedy wiesz, że już koniec?
Ja w sumie też to rozumiem, bo po imprezie 'pożegnalnej', kiedy odchodziłam z pracy i wyjeżdżałam, ex kochanek zadbał o to by wszyscy się ulotnili i sam z prezentami odwiózł mnie do domu.. też się wtedy na 'pożegnanie' przespaliśmy. Wydawało się, że to koniec KONIEC, a jeszcze ten koniec trwał ok pół roku... Tzn ja postawiłam kreskę, on nie... Jak to jest z Tobą?


Potrzebowałem jeszcze trochę czasu na przemyślenie sytuacji. Czasu na zebranie się w sobie, na zebranie sił. To wszystko.
W zeszły piątek sie rozstaliśmy, i tego się trzymam(y). Wiem już jak to jest - początek jest trudny - na to jestem przygotowany, bo już byłem w tym miejscu.
A Ona? Jest jej ciężko, wiem o tym, ale co mogę na to poradzić? Nic.

1 225

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Szary80 napisał/a:
Xymena napisał/a:

@alsoski
Mógłbyś wyjaśnić czemu bałeś się zranić żonę, a nie bałeś się zranić kochanki?



Wygodniej . Mniej krzyku, skóra uratowana i obraz wspaniałego faceta w związku pozostał a kochanka ? Było minęło . Tak to działa .To jest sytuacja kiedy mamy w tyłku czyjeś uczucia choć sami do ich rozpalenia doprowadziliśmy .

Sama jest sobie winna. Wiedziała w co się pakuje. Wykazała przy tym dużo inicjatywy, aby do tego doszło.
Nie będę teraz się nad tym zastanawiał bo inaczej nigdy tego nie skończę.

1 226

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:
alsoski001 napisał/a:
ZielonaKama napisał/a:

No jasne. Bo TY zony przeciez sam nie oswiecisz.
Boisz sie jej?

Bałem się ja zranić. Nie wiem jak zareagowałaby na wiadomość ze mam romans, ze odchodzę.
W każdym razie maj minął, dziś zakończyliśmy nasz romans.
Tak, głównie z inicjatywy kochanki, ale ona prosiła mnie abym pozwolił jej odejść, abym zgodził się z tym, ze to nie ma sensu.
Zapewne oczekiwała, ze będę próbował ja zatrzymać. Dzięki Wam odpuściłem
Game Over.

Dziś pewnie twoje samopoczucie jest kiepskie. Obyscie razem szybko odzyskali radość życia.


Żebyś wiedział. Jestem agresywny i nieprzyjemny dla otoczenia. Krytykancki.
Tym bardziej widzę tez, ze nie miało to sensu, a jedynym rozwiązaniem jest dokonanie wyboru.
Czy mój wybór jest właściwy? Nie wiem. Gdybym wybrał inaczej pewnie miałbym podobne rozterki tyle ze w druga stronę.

1 227

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Xymena napisał/a:

@alsoski
Mógłbyś wyjaśnić czemu bałeś się zranić żonę, a nie bałeś się zranić kochanki?

Bo kochanka i tak wszystko wie a żona niekoniecznie. Kochanka wiedziała w co się pakuje, a żona pozostaje w nieświadomości.

1 228

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
alsoski001 napisał/a:
Szary80 napisał/a:
Xymena napisał/a:

@alsoski
Mógłbyś wyjaśnić czemu bałeś się zranić żonę, a nie bałeś się zranić kochanki?



Wygodniej . Mniej krzyku, skóra uratowana i obraz wspaniałego faceta w związku pozostał a kochanka ? Było minęło . Tak to działa .To jest sytuacja kiedy mamy w tyłku czyjeś uczucia choć sami do ich rozpalenia doprowadziliśmy .

Sama jest sobie winna. Wiedziała w co się pakuje. Wykazała przy tym dużo inicjatywy, aby do tego doszło.
Nie będę teraz się nad tym zastanawiał bo inaczej nigdy tego nie skończę.


Zrobiłeś to bo wyszedłeś na tym bez bólu bo tak łatwiej . Nie pisz sama musi być sobie winna bo twój makaron który nakładałes jej na uszy spowodował to ze miała nadzieje z której ty się nie wywiązałes. Zabawiłes się , ulżyłes sobie w życiu i tyle . Niech i Ona będzie w życiu szczęśliwa z kimś innym . Niektóre decyzje zostają na całe życie .

1 229

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
alsoski001 napisał/a:
Szary80 napisał/a:
Xymena napisał/a:

@alsoski
Mógłbyś wyjaśnić czemu bałeś się zranić żonę, a nie bałeś się zranić kochanki?



Wygodniej . Mniej krzyku, skóra uratowana i obraz wspaniałego faceta w związku pozostał a kochanka ? Było minęło . Tak to działa .To jest sytuacja kiedy mamy w tyłku czyjeś uczucia choć sami do ich rozpalenia doprowadziliśmy .

Sama jest sobie winna. Wiedziała w co się pakuje. Wykazała przy tym dużo inicjatywy, aby do tego doszło.
Nie będę teraz się nad tym zastanawiał bo inaczej nigdy tego nie skończę.

Chcesz zakończenia romansu? Chcesz, żeby kochanka dała Ci spokój? To powiedz jej w oczy to, co napisałeś powyżej. Tak. Wiem. Ona zdaje sobie pewnie z tego sprawę. Ale niech usłyszy to od CIEBIE. Wierz mi. Istnieje spora szansa, że będziesz mógł wrócić na łono rodziny a Twojego spokoju już nikt ani nic nie zakłóci. Było minęło.

1 230

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Szary80 napisał/a:
alsoski001 napisał/a:
Szary80 napisał/a:


Wygodniej . Mniej krzyku, skóra uratowana i obraz wspaniałego faceta w związku pozostał a kochanka ? Było minęło . Tak to działa .To jest sytuacja kiedy mamy w tyłku czyjeś uczucia choć sami do ich rozpalenia doprowadziliśmy .

Sama jest sobie winna. Wiedziała w co się pakuje. Wykazała przy tym dużo inicjatywy, aby do tego doszło.
Nie będę teraz się nad tym zastanawiał bo inaczej nigdy tego nie skończę.


Zrobiłeś to bo wyszedłeś na tym bez bólu bo tak łatwiej . Nie pisz sama musi być sobie winna bo twój makaron który nakładałes jej na uszy spowodował to ze miała nadzieje z której ty się nie wywiązałes. Zabawiłes się , ulżyłes sobie w życiu i tyle . Niech i Ona będzie w życiu szczęśliwa z kimś innym . Niektóre decyzje zostają na całe życie .


Bez bólu? Nie zartuj. Ale ten bol przynajmniej znam. Bałem się bólu rozstania z rodzina, dziećmi - to była jedna wielka niewiadoma. Konsekwencje daleko bardziej poważne, dotykające większej liczby osób.

1 231

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
alsoski001 napisał/a:

Sama jest sobie winna. Wiedziała w co się pakuje. Wykazała przy tym dużo inicjatywy, aby do tego doszło.
Nie będę teraz się nad tym zastanawiał bo inaczej nigdy tego nie skończę.

Jeżeli od początku nie ustaliłeś jasnych reguł, że to tylko seks i nic więcej z tego nie będzie i na nic więcej nie powinna liczyć to po prostu jesteś podłym człowiekiem. Nawet jeśli byłby to taki układ (a wszyscy wiemy, że tak nie było) to nie zwalnia Cię z bycia ludzkim i wykazania jakiegokolwiek człowieczeństwa.  Dostałeś mnóstwo mądrych rad, a wniosków nie wyciągnąłeś żadnych. Jak grochem o ścianę. Życie jednak jest bardzo przewrotne.
Wróć i napisz jak kiedyś dopadnie Cię tak, że nie będziesz umiał się pozbierać. Przeczytam to wtedy z uśmiechem na twarzy.

1 232

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
alsoski001 napisał/a:
Szary80 napisał/a:
alsoski001 napisał/a:

Sama jest sobie winna. Wiedziała w co się pakuje. Wykazała przy tym dużo inicjatywy, aby do tego doszło.
Nie będę teraz się nad tym zastanawiał bo inaczej nigdy tego nie skończę.


Zrobiłeś to bo wyszedłeś na tym bez bólu bo tak łatwiej . Nie pisz sama musi być sobie winna bo twój makaron który nakładałes jej na uszy spowodował to ze miała nadzieje z której ty się nie wywiązałes. Zabawiłes się , ulżyłes sobie w życiu i tyle . Niech i Ona będzie w życiu szczęśliwa z kimś innym . Niektóre decyzje zostają na całe życie .


Bez bólu? Nie zartuj. Ale ten bol przynajmniej znam. Bałem się bólu rozstania z rodzina, dziećmi - to była jedna wielka niewiadoma. Konsekwencje daleko bardziej poważne, dotykające większej liczby osób.



Jaja sobie teraz ze mnie robisz czy co bo nie rozumiem . Jaki ty masz bol skoro kopnęłes ja w tyłek za nic . Między wami nie było układu seks i nic więcej tylko plany które teraz uciąłes bo tak Ci wygodniej . Przyszedłeś po rady a okazało się ze miałeś je cały czas w dupie . Chłopie bol to Ona czuje z twojej słabości i braku konsekwencji . Tylko się nie martw Ona i tak na tym lepiej wyjdzie  wink

1 233

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
eska12 napisał/a:
alsoski001 napisał/a:

Sama jest sobie winna. Wiedziała w co się pakuje. Wykazała przy tym dużo inicjatywy, aby do tego doszło.
Nie będę teraz się nad tym zastanawiał bo inaczej nigdy tego nie skończę.

Jeżeli od początku nie ustaliłeś jasnych reguł, że to tylko seks i nic więcej z tego nie będzie i na nic więcej nie powinna liczyć to po prostu jesteś podłym człowiekiem. Nawet jeśli byłby to taki układ (a wszyscy wiemy, że tak nie było) to nie zwalnia Cię z bycia ludzkim i wykazania jakiegokolwiek człowieczeństwa.  Dostałeś mnóstwo mądrych rad, a wniosków nie wyciągnąłeś żadnych. Jak grochem o ścianę. Życie jednak jest bardzo przewrotne.
Wróć i napisz jak kiedyś dopadnie Cię tak, że nie będziesz umiał się pozbierać. Przeczytam to wtedy z uśmiechem na twarzy.

Dobre big_smile
To Cię chłopaczek zagotował big_smile

1 234

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
alsoski001 napisał/a:

Potrzebowałem jeszcze trochę czasu na przemyślenie sytuacji. Czasu na zebranie się w sobie, na zebranie sił. To wszystko.
W zeszły piątek sie rozstaliśmy, i tego się trzymam(y). Wiem już jak to jest - początek jest trudny - na to jestem przygotowany, bo już byłem w tym miejscu.
A Ona? Jest jej ciężko, wiem o tym, ale co mogę na to poradzić? Nic.

Teraz Cię rozumiem i uważam, że podjąłeś dobrą decyzję, mimo wszystko. Wiadomo, że nikt nie przewidzi, co by było gdyby, ale najważniejsze, że tą decyzję podjąłeś, po przemyśleniu, na spokojnie. W ogóle decyzję, albo w jedną albo w drugą stronę. Sam. Może kiedyś będziesz żałować, ale to jest dorosłość i odpowiedzialność za własne czyny. Najgorsze jest stanie w rozkroku i okłamywanie najbliższych. Teraz 'tylko' musisz być konsekwentny.
Wiem też, jak ciężko podjąć taką decyzję, bo szkoda kończyć coś, co dodaje skrzydeł, ale wiadomo, że na dłuższą metę to tylko wyniszcza psychicznie. Podjąłeś jedną próbę, drugą,...  już wiesz co Cię czeka, że początek będzie ciężki, więc dobrze, że teraz jesteś tego pewien, a nie robisz tylko 'eksperyment' jak przedostatnio.
Co do kochanki, pewnie też jej będzie na początku ciężko, ale uwierz, gorzej by było, gdybyś dalej ją zwodził. Kobieta wiedziała w co się pakuje, więc musiała się też liczyć z takim zakończeniem, ale kończąc to definitywnie, też jej otwierasz drogę, nie blokujesz.
Ja z perspektywy czasu Ci powiem, że postawienie sprawy jasno, nawet jeśli na tamten czas nie jest po naszej myśli, jest ulgą. Najgorsze jest zawieszenie. Poza tym, jeżeli się kogoś kocha, to chce się jego szczęścia tak po prostu. Był czas, kiedy naprawdę cieszyłam się, że mój ex kochanek wrócił do rodziny, że chce odbudować relacje. Inna rzecz, że okazał się dupkiem i zdradził żonę, kiedy tylko co im się dziecko urodziło, więc moje 'poświęcenie' nic nie dało...ale tym bardziej cieszę się, że nie odszedł wtedy do mnie, że nie mam na sumieniu rozbicia jego rodziny, bo i tak bym z nim nie była. Klapki z oczu dość szybko mi opadły po naszym 'rozstaniu'.
Zatem pozostaje mi nic tylko życzyć Ci wytrwałości, konsekwencji i by ta decyzja była tą właściwą, byś jej nie żałował, wykorzystał to 'doświadczenie' jako lekcję życia i docenił to co budowałeś przez wiele lat - swoją rodzinę i byś nie okazał się takim dupkiem, jak mój ex. Kochanka sobie da radę, tylko daj jej spokój. Nie wracaj już do tematu, nie zawracaj jej głowy, kiedy nadejdzie 'kryzys'. Wtedy i ona będzie miała szansę na ułożenie sobie życia z kimś innym, w ogóle otworzy na nowe.
Powodzenia! smile

1 235

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Szary80 napisał/a:

Dobre big_smile
To Cię chłopaczek zagotował big_smile

Raczej rozczarował. Kocham ludzkość, nie mogę tylko znieść ludzi. Ludzi, którzy nie poczuwają się do czegokolwiek, którzy za grosz nie mają sumienia, empatii. Ludzi, którzy we wszystkim widzą winę tylko nie w sobie.
Nie uważam, że podjął złą decyzję. Chociaż kto wie? Bardzo wątpliwą przyjemnością jest posiadanie takiego męża i ojca.

Posty [ 1 171 do 1 235 z 2 519 ]

Strony Poprzednia 1 … 17 18 19 20 21 … 39 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy romans zmienia rzeczywistość?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026