Witam, nigdy nie mialem okazji wczesniej nabrac doswiadczenia w znajomosciach internetowych dlatego prosilbym o rade, w ponizej opisanym historii-problemie.
Poznalismy sie miesiac temu in-game [ta wiem ze krotko], potrafilismy spedzac ze soba czas na komunikatorze glosowym godzinami [czasem z 8] gadajac i gadajac [ofc kamerka tez byla] , wszystko ok super.
Odległosc miedzy nami wynosi okolo 600km, ja mam 25 lat, ona 19.
Niedawno padla propozycja spotkania z mojej strony, wyrazila zgode. [Dla mnie odleglosc/pieniadze/czas ktory moge w cos poswiecic nie stanowia problemu]
Problem jednak spotkania zaczyna troche mnie irytowac, mianowicie w rozmowie podala ze chcialby to zrobic za 4 miesiace, moze 5. Ja pracuje 6mscy w roku za granica jako tlumacz, wiec z prostych obliczen wynika, ze gdy spotkamy sie 1szy raz, ja chwile pozniej bede musial wyjechac.
Staralem sie ja uswiadomic, ze ten czas ktory mam wolny, jest dla mnie w 100% wolny i niemialbym problemu wyjechac dzisiaj, wynajac hotel, pospacerowac 2-3 dni w weekend i wrocic do siebie.
Mowilem jej ze nie interesuje mnie samo gadanie/kamerka, ze chcialbym zobaczyc jak sie usmiecha irl, ze chcialbym moc ja dotknac za dlon itd.
Dziewczyna jest dziewica [nie ulega watpliwosci, nie raz gdy zartuje na temat tych spraw, daje mi do zrozumienia ze ona z tego nie chce zartowac, sama sprawa dotkniecia jej dloni, wywolala u niej cisze na kilkanascie dobrych sekund]
Ostatnimi dniami nasza znajomosc zaczyna nabierac nowa forme, cos ala wkurz mnie-przepros.
Mam wrazenie ze ona prowokuje sytuacje, obraza sie o cos, o co 2-3tyg temu nie obrazala, milczy itd, probuje na mnie poprostu wywolac jakies falszywe poczucie winy za co mialbym przeprosic. Nigdy jej nie przeprosilem, ale szczerze mwoiac zaczyna mnie wkur** zdanie typu "domysl sie" "moze tak moze nie" "nie wiem, wisi mi to" itd...
Myslalem ze powodem moze byc PMS, albo czysty period, jednak to juz jest za nia wiec to odpada, myslalem o swietach i o tym ze moze rodzina dala sie we znaki - tez nie.
Moj problem polega poprostu na tym ze mam dziwne wrazenie ze ona chce sobie mnie jakos podporzadkowac, albo ustawic zebym chodzil tak jak ona chce, co sie oczywscie nie stanie, do tej poory zrobila tak 2 razy, rozstalismy sie w milczeniu, bez zadnych usmiechow itd.
Chcicalbym sie spytac czy w wypadku kolejnego takiego zachowania, gdy poprostu wezme podwine rekaw, wydre jape na te mala siske i ja podporzadkuje, moze to rzyniesc efekt jaki bym chcial, czy moze wgl sie nie odzywac, zagrac w jej gierke 'urazonego o nic" i czekac az sama wpadnie na swoja glupote ktora zrobila wczesniej.
aha, chcialbym dodac ze dziewcyzna ma zle wspomnienia z internetowych znajomosci + niska samooocene, co stanowi problem, czesto mowilem jej moj pkt widzenia, ze nie jest ugly, czy jakas nieudana mordosklejka, ale nigdy nie uslyszalem tekst typu "dziekuje, to mile" tylko cos w stylu "moje dosw mowi co innego" " slyszalam to a potem sie przestajecie odzywac" itd...
Powiem szczerze ze ja majac 25 lat, jakos nie mam ochoty sie bawic w 3 letni iternetowy podryw, albo polroczne rozmowy, nie ze wzgledu na to ze jestem jakims facetem z duzym EGO, tylko poprostu nie jestem tego typem, ktory spedza wieczorami na kamerce czas z jedna, a z druga chodzi gdzies z boku.
Dzieki za czas i komentarze [jesli wgl ktos cos napisze]