Jestem w toksycznej relacji z kolegą. Zaczęłam się z nim spotykać bo myślałam, że coś z tego będzie jednak on się do związku nie garnie. Ja jestem dla niego tylko wypełniaczem wolnego czasu, koleżanką, z którą może wyjść do kina, restauracji, pojechać na wakacje. Lubię go i naprawdę przyjemnie spędza mi się z nim czas, nawet jestem wstanie się pogodzić z tym, że nic z tego nie będzie i pozostać na stopie koleżeńskiej. Cały problem dotyczy pieniędzy. Nie stać mnie na znajomość z nim. Kiedyś miałam więcej kasy więc mogłam sobie pozwolić na różne wycieczki i wyjścia z nim. Teraz moja sytuacja materialna się pogorszyła i on nie potrafi zrozumieć, że nie mogę już sobie na wszystko pozwolić. Cały czas na coś mnie namawia i właściwie każde spotkanie z nim wiąże się z wydatkami. Wiele razy już mu to tłumaczyłam jednak skutkuje tylko na krótką chwilę. Czasami nawet bez mojej zgody coś tam dla nas rezerwuje, żebym tylko z nim poszła. A ja mu muszę później za to kasę oddać. No może nie muszę bo nigdy nie upominał się o zwrot, ale czuję taką powinność gdy kwota jest większa.
Jeżeli tego nie zakończę to pójdę z torbami. Nie mam w sobie tyle siły by mu za każdym razem mówić "nie" bo im bardziej ja odmawiam tym bardziej on nalega i wymyśla przeróżne rzeczy, a ja niestety prędzej czy później mu ulegam.
Podobne tematy
Skoro to są spotkania na stopie koleżeńskiej to może warto się zastanowić czy to rzeczywiście jest kolega skoro spotykasz się z taką presją.
Nie mam w sobie tyle siły by mu za każdym razem mówić "nie"
Nie pozostaje Ci nic innego, jak znaleźć w sobie tę siłę i po prostu odmówić, zapewniając go, że gdy mówisz, że nie stać Cię to tak właśnie jest.
Innym rozwiązaniem jest skorzystanie z zaproszenia, jednocześnie dając mu do zrozumienia, że nie zamierzasz partycypować w kosztach...skoro zaprasza...
Nie rozumiem też, dlaczego uważasz, że Wasz "związek" jest toksyczny, przecież wszystko w Twoich rękach.
ola_rossa napisał/a:Nie mam w sobie tyle siły by mu za każdym razem mówić "nie"
Nie pozostaje Ci nic innego, jak znaleźć w sobie tę siłę i po prostu odmówić, zapewniając go, że gdy mówisz, że nie stać Cię to tak właśnie jest.
Innym rozwiązaniem jest skorzystanie z zaproszenia, jednocześnie dając mu do zrozumienia, że nie zamierzasz partycypować w kosztach...skoro zaprasza...
Nie rozumiem też, dlaczego uważasz, że Wasz "związek" jest toksyczny, przecież wszystko w Twoich rękach.
Uważam, że jest to toksyczna relacja bo on często nie szanuje mojej woli. Mam wrażenie nawet, że czasami mną manipuluje byle tylko dopiąć swego. No właśnie niby w moich rękach i zawsze zarzekam się, że już mu nie ulegnę, a on to potrafi tak rozegrać, że się jednak złamię.
Chłopak traktuje to jako grę, daje mu satysfakcję to że postąpisz tak jak on chce a nie jak Ty chcesz. Po prostu bawi się Tobą. Choć raz powinnaś postawić na swoim jeśli chcesz żeby Cię szanował.
josz napisał/a:ola_rossa napisał/a:Nie mam w sobie tyle siły by mu za każdym razem mówić "nie"
Nie pozostaje Ci nic innego, jak znaleźć w sobie tę siłę i po prostu odmówić, zapewniając go, że gdy mówisz, że nie stać Cię to tak właśnie jest.
Innym rozwiązaniem jest skorzystanie z zaproszenia, jednocześnie dając mu do zrozumienia, że nie zamierzasz partycypować w kosztach...skoro zaprasza...
Nie rozumiem też, dlaczego uważasz, że Wasz "związek" jest toksyczny, przecież wszystko w Twoich rękach.Uważam, że jest to toksyczna relacja bo on często nie szanuje mojej woli. Mam wrażenie nawet, że czasami mną manipuluje byle tylko dopiąć swego. No właśnie niby w moich rękach i zawsze zarzekam się, że już mu nie ulegnę, a on to potrafi tak rozegrać, że się jednak złamię.
Ola, odważ się i następnym razem, gdy on znowu wpadnie na pomysł jakieś kosztownej atrakcji, spytaj, czy stawia?
Jeśli tak, to chętnie, jeśli oczekuje zwrotu kosztów, to niestety nie stać Cię.
Ola, odważ się i następnym razem, gdy on znowu wpadnie na pomysł jakieś kosztownej atrakcji, spytaj, czy stawia?
Jeśli tak, to chętnie, jeśli oczekuje zwrotu kosztów, to niestety nie stać Cię.
Nie raz już mu odmawiałam bo faktycznie nie miałam pieniędzy. Wtedy on proponuje coś tańszego jeżeli za drogie to jeszcze coś tańszego i jeszcze. Jak się bardzo upieram to on zaczyna namawiać żeby chociaż gdzieś na jeden dzień pojechać. Niby jednodniowy wypad nie jest drogi, ale jak sobie pomyślę ile już ich było to ładna sumka wychodzi. On po prostu nie przyjmuje do wiadomości, że ja z nim gdzieś nie pojadę, nie wyjdę na miasto etc. Nigdy nie daje za wygraną raz się nie zgodzę próbuje kolejny.
Jeżeli jest przyjaźń między wami to nie rozumiem, dlaczego uważasz że to jest źle. Dla mnie to jest idealna relacja
Jeżeli jest przyjaźń między wami to nie rozumiem, dlaczego uważasz że to jest źle. Dla mnie to jest idealna relacja
A dla mnie idealnie nie jest ponieważ on nie potrafi uszanować mojego "nie".
Jeżeli jest przyjaźń między wami to nie rozumiem, dlaczego uważasz że to jest źle. Dla mnie to jest idealna relacja
Gdzie Ty tu widzisz, jakąś przyjaźń?
Idealna relacja, jeżeli nie liczysz się ze zdaniem drugiej osoby?
Idealna relacja, nie rozumiejąc sytuacji drugiej osoby?
Dużo by wymieniać...
Wystarczy mu to powiedzieć. On zaproponuje tańsze wyjścia albo je sfinansuje.