netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Czy się da być miłym? relacje międzyludzkie

10 odpowiedzi2 304 wyświetleniazałożony przez nikolaniki595, 29.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Czy się da być miłym? relacje międzyludzkie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1 Ostatnio edytowany przez nikolaniki595 (2015-12-29 01:28:25)

Temat: Czy się da być miłym? relacje międzyludzkie

Jak jest  u was z byciem miłym ?
Czy są dni że wyprowadzi was ktoś z równowagi i jak sobie radzicie ?
Macie nieraz takie momenty że cisną się wam słowa na usta i mimo iż nie chcecie kogoś urazić to i tak idzie drugiej osoby w pięty ?

No i co sprawia że najlepsi przyjaciele, rodzeństwo czy bliskie wam osoby was wkurzają ? Jak się bronicie przed presją otoczenia ?

2

Odp: Czy się da być miłym? relacje międzyludzkie

Jestem miła dla miłych. Do obcych podchodzę z grzecznością. Niestety często zdarza się, że bycie miłym jest odbierane jako słabość. Szczególnie tu, gdzie mieszkam. W moim mieście rodzinnym, dużo mniejszym, nie spotykałam się z czymś takim.

3

Odp: Czy się da być miłym? relacje międzyludzkie

Ja dla wszystkich jestem miła i czasem tego żałuje sad

4

Odp: Czy się da być miłym? relacje międzyludzkie

Cześć dziewczyny chciałam was prosić o radę. Tak was czytam, bo szukam odpowiedzi na swój problem i postanowiłam napisać. Też zawsze staram się być miła i wszyscy mi wchodzą na głowę, zwłaszcza w rodzinie męża. Nikt niczego nie docenia, im się zawsze wszystko należy...

Mianowicie chodzi o rodzinę męża. Dokładnie o jego brata i żonę. Za niedługo będą odprawiać urodziny swoim dzieciom i jak co roku będą dzwonić z zaproszeniem, ale ja wcale nie mam ochoty tam iść (co roku tam chodzimy bez zająknięcia). Mąż jest chrzestnym jednego z nich. Szwagier i szwagierka to specyficzni ludzie, wiecznie mają do nas jakieś nieuzasadnione pretensje i co najlepsze nie powiedzą nam o co im chodzi tylko nagadują na nas rodzicom. Do naszego dziecka na roczek mieli ogromny problem przyjść, musieliśmy kilka razy zmieniać terminy i właściwie przyparliśmy ich do muru, żeby przyszli w końcu i to z wielkim fochem, jakby wchodzili na ścięcie, w dodatku się spóźnili. Po tej całej sytuacji stwierdziłam, że nie będę odprawiała urodzin swojemu dziecku (jedynie do dziadków), ale nie mam ochoty też tam chodzić. Czuję się oburzona ich zachowaniem, zwłaszcza, że to nasze pierwsze dziecko i roczek, a ci takie szopki robią. Mąż jakoś się tym nie przejmuje, ale też nie ma chęci tam iść.

Chodzi mi o tę jedną sytuację, bo takich sytuacji, gdy byli do nas nie fair było bardzo wiele, dużo by pisać, zawsze musi być tak jak oni chcą. Szwagierka mówi, że ma zawsze wiele wydatków, ale jakoś źle im się nie żyje, a gdy mają coś od siebie dać to już jest problem. Chcę zaznaczyć, że my mamy o wiele gorzej, jeden zarobek i jakoś publicznie nie użalamy się nad sobą, zwłaszcza, że rodzina jest duża i sporo dzieci i co roku są duże wydatki, np. urodziny, a za chwilę komunie.

Co byście zrobiły na moim miejscu odnośnie pójścia na urodziny? Jak dyplomatycznie odmówić i nie dać sobie wejść na głowę. Proszę o radę.

5

Odp: Czy się da być miłym? relacje międzyludzkie

miki może powiedz, że pracujesz albo mąż będzie akurat w pracy. jeśli to będzie wiarygodne.

6

Odp: Czy się da być miłym? relacje międzyludzkie
miki20 napisał/a:

Cześć dziewczyny chciałam was prosić o radę. Tak was czytam, bo szukam odpowiedzi na swój problem i postanowiłam napisać. Też zawsze staram się być miła i wszyscy mi wchodzą na głowę, zwłaszcza w rodzinie męża. Nikt niczego nie docenia, im się zawsze wszystko należy...

Mianowicie chodzi o rodzinę męża. Dokładnie o jego brata i żonę. Za niedługo będą odprawiać urodziny swoim dzieciom i jak co roku będą dzwonić z zaproszeniem, ale ja wcale nie mam ochoty tam iść (co roku tam chodzimy bez zająknięcia). Mąż jest chrzestnym jednego z nich. Szwagier i szwagierka to specyficzni ludzie, wiecznie mają do nas jakieś nieuzasadnione pretensje i co najlepsze nie powiedzą nam o co im chodzi tylko nagadują na nas rodzicom. Do naszego dziecka na roczek mieli ogromny problem przyjść, musieliśmy kilka razy zmieniać terminy i właściwie przyparliśmy ich do muru, żeby przyszli w końcu i to z wielkim fochem, jakby wchodzili na ścięcie, w dodatku się spóźnili. Po tej całej sytuacji stwierdziłam, że nie będę odprawiała urodzin swojemu dziecku (jedynie do dziadków), ale nie mam ochoty też tam chodzić. Czuję się oburzona ich zachowaniem, zwłaszcza, że to nasze pierwsze dziecko i roczek, a ci takie szopki robią. Mąż jakoś się tym nie przejmuje, ale też nie ma chęci tam iść.

Chodzi mi o tę jedną sytuację, bo takich sytuacji, gdy byli do nas nie fair było bardzo wiele, dużo by pisać, zawsze musi być tak jak oni chcą. Szwagierka mówi, że ma zawsze wiele wydatków, ale jakoś źle im się nie żyje, a gdy mają coś od siebie dać to już jest problem. Chcę zaznaczyć, że my mamy o wiele gorzej, jeden zarobek i jakoś publicznie nie użalamy się nad sobą, zwłaszcza, że rodzina jest duża i sporo dzieci i co roku są duże wydatki, np. urodziny, a za chwilę komunie.

Co byście zrobiły na moim miejscu odnośnie pójścia na urodziny? Jak dyplomatycznie odmówić i nie dać sobie wejść na głowę. Proszę o radę.

Jeżeli chcesz udawać i meczyc się niewygodną dla ciebie relacją z rodziną męża, to uprawiaj hipokryzję i kłam nazywając to dyplomacją- wymówkami:macie inne plany, choroby...
Natomiast lepsze jest  dojrzenie do podjęcia decyzji o rozluźnieniu, a nawet zerwaniu toksycznych relacji rodzinnych. Skoro to rodzina męża to ty nie masz wobec nich zadnych zobowiązań.
Czasem w zyciu warto pomyśleć o swoim komforcie psychicznym niż spełniać cudze oczekiwania by wpasować się w konwenanse.

7

Odp: Czy się da być miłym? relacje międzyludzkie

Ja powiem tak - da się być miłym i należy być miłym dla ludzi miłych. Tylko i wyłącznie. Człowiek niemiły, chamski, nieempatyczny tylko będzie uważał człowieka miłego i uczynnego za głupiego, naiwnego, po którym fajnie jest poskakać choćby dla zabawy.Z takim trzeba konkretnie lub omijać z daleka. Podpisuję się pod zdaniem Iwony.

8

Odp: Czy się da być miłym? relacje międzyludzkie
Iwona40 napisał/a:

Czasem w zyciu warto pomyśleć o swoim komforcie psychicznym niż spełniać cudze oczekiwania by wpasować się w konwenanse.

Otóż to. Dokładnie mam takie samo zdanie i dlatego już dawno temu zakończyłam bycie miłą dla tych którzy mili dla mnie nie są.
Nie mam problemu z tym,żeby powiedzieć komuś co myślę i co mi się ciśnie na usta.
Gryzienie w język wyszło mi bokiem.
A jeżeli to się komuś nie podoba to trudno.
Jak gdzieś nie chcę iść albo jechać ,odwiedzać kogoś wbrew sobie to tego nie robię.

9

Odp: Czy się da być miłym? relacje międzyludzkie

Dziękuję za odpowiedzi smile
Będę musiała rozluźnić swoje relacje ze szwagrostwem, bo ci ludzie mają zgubny wpływ na moją psychikę. Na tym przykładzie mogę napisać od siebie, że bycie miłym wśród rodziny męża w moim przypadku nie popłaca, człowiek się stara np. na spotkaniu rodzinnym ugotować dobre rzeczy, to taka szwagierka wymyśla co chwilę, że tego nie je, tamtego nie je. Dostaliśmy z mężem mieszkanie (kawalerkę) to się na nas obrazili, dosłownie przez ponad rok nas nie odwiedzili (choć sami mają 4 pokojowe mieszkanie, ale na kredyt). Teraz się z nas naśmiewają, że mamy kawalerkę i dziecko. Wprowadzają atmosferę rywalizacji na zasadzie co kto ma, co osiągnął, a co nie i w trakcie rozmowy krytykują. Po każdym spotkaniu rodzinnym muszę odchorować chyba miesiąc. Jestem już zmęczona tym. Dlatego choć nie jestem konfliktowym człowiekiem na urodziny ich dzieci nie pójdę, a mąż niech robi co chce. Ehh ale trafiłam. 

Jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi człowiek się wyżalił, od razu mu lepiej.

10 Ostatnio edytowany przez BłękitnyPacyfik (2015-12-30 21:26:47)

Odp: Czy się da być miłym? relacje międzyludzkie
miki20 napisał/a:

Dziękuję za odpowiedzi smile
Będę musiała rozluźnić swoje relacje ze szwagrostwem, bo ci ludzie mają zgubny wpływ na moją psychikę. Na tym przykładzie mogę napisać od siebie, że bycie miłym wśród rodziny męża w moim przypadku nie popłaca, człowiek się stara np. na spotkaniu rodzinnym ugotować dobre rzeczy, to taka szwagierka wymyśla co chwilę, że tego nie je, tamtego nie je. Dostaliśmy z mężem mieszkanie (kawalerkę) to się na nas obrazili, dosłownie przez ponad rok nas nie odwiedzili (choć sami mają 4 pokojowe mieszkanie, ale na kredyt). Teraz się z nas naśmiewają, że mamy kawalerkę i dziecko. Wprowadzają atmosferę rywalizacji na zasadzie co kto ma, co osiągnął, a co nie i w trakcie rozmowy krytykują. Po każdym spotkaniu rodzinnym muszę odchorować chyba miesiąc. Jestem już zmęczona tym. Dlatego choć nie jestem konfliktowym człowiekiem na urodziny ich dzieci nie pójdę, a mąż niech robi co chce. Ehh ale trafiłam. 

Jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi człowiek się wyżalił, od razu mu lepiej.

Nie przejmuj się, niektórzy są tacy jak już napisano wyżej, że dobroć odczytują jako słabość. Z własnego doświadczenia potwierdzam, że jeżeli trzeba udawać, gryźć się w język i być nieautentycznym to lepiej zerwać takie relacje. W tym roku też porobiłam porządki smile
Tylko ciekawe jak rodzina męża odbierze to ochłodzenie relacji?

11

Odp: Czy się da być miłym? relacje międzyludzkie

Poruszyłam ten post z pewnego powodu. I tak jak rojka po wielu latach koleżeństwa ,stałych kontaktów a nawet bym nazwała to przyjaźni w końcu wystarczyło jedno słowo nie tak, a ja byłam w nie najlepszym nastroju i po prostu poszło !
Na usta pocisnęło się mi parę niezręcznych słów, chamskiej prawdy i powiedzenie koleżance tego co  o niej myślę i jak wygląda życie za granicą że studia które skończyła i dyplomy mgr na nic się jej zdadzą. a bez języka będzie pracować na szmacie tak długo jak tylko będzie miała siłę.
No cóż uraziłam ale nie wytrzymałam.
Choć na święta wyciągnęłąm rękę i złożyłam życzenia, napisałam że mi przykro i bywam ostatnio złośliwa.
Zero odezwu i zostałam usunięta z portalu gdzie miałyśmy kontakt na co dzień.
Czy słusznie ?
Sama nie wiem czy warto było marnować przyjaźń dla paru niewygodnych zdań i głupie zaczepki koleżanki,  ale od jakiegoś czasu czułam że to wszystko w jedną stronę sad
to całe nasze koleżeństwo ,ja daję a w zamian nic. Nawet odwetu kartki świątecznej bo daelko poczta, bo zapracowana bo to, bo tam to.
Ileż można słuchać wymówek. Ty jej worki z ciuchami slesz z zagranicy a ona nie użycza ci nawet na par tygodni sukienki byś mogła na wakacjach sobie pośmigać.
Czy byłam oznaką słabości ,zemściłam się czy to naturlany odruch ludzki że po latach naważy się piwa na wątrobie czy jak to się mówi tongue

A co do miki20. Ja widzę tutaj rywalizację rodzinną, kto bdzie miał lepiej , które dzieci będą się lepiej uczyły.
Może jesteś ładniejsza od szfagierki ,szczuplejsza, może w domu rodzinnym się o was lepiej wypowiadają.
Nie przejmuj się.
Ja bym się odseperowała na jakiś czas.
Robiła wymówki tak jak ktoś ci już tutaj radził.
Praca, chore dziecko, a najlepiej coś takiego ,kiedy dzwonią z zaproszeniem i mówią datę co i jak:
- no wiesz Gabrysi ( nazwijmy tak twoją szwagierkę), tak się składa że mamy już zaproszenie od naszych znajomych, nie będzie nas.
A jak ta Gabrysia zacznie cos tam ,coś tam że to rodzinne spotkanie. Powiedz ,że dziecko płacze i oddzwonisz do niej. Odłąćz się ,wyłącz telefon.
Czasami cięzko zrobić bardzo cięzko ale parę razy i się wyćwiczysz.
Widać że oni czują się lepsi i chcą wam to pokazać.
Ja powoli ucinam kontakty z ludźmi którzy wywierają na mnie toksyczny wpływ.
Dla których tylko byłam korzyścią kiedy sami nic nie mieli.
No cóż moja naiwność...
widocznie prawdziwa przyjaźń nie istnieje w takiej w której są wszystkie chwyty dozwolone.
Ja wiele razy zawiodłam się na ludziach. Kiedy podjęłam praktyki ,odrobiłam parę tygodni w inne miesiace, dziewczyny z apteki wiedziały i pani sprzatajaca też (pomoc apteczna). Kiedy przyszła nasza profesor na kontorlę mnie nie było cały luty na tych praktykach.
Nikt nic nie powiedział. A pani sprzatająca do mnie: ty do nas latem chodziłaś , ja cię w ogóle nie kojarzę !!
Zrobiło mi się przykro jak zostałam potraktowana.
Nie powiem że nie uroniłam łez, od wakacji (3 miesiace chodziałam) do lutego to  6 miesiecy, jak mozna zapomnieć  ?, gdzie od września była kontynuacja chodzenia raz w tyogdniu na te praktyki. Z tym że wtedy to ja różnie już chodziłam.

Więc jak widać ludzie potrafią być wredni, nikt się za mną nie wstawił nawet dziewczyny które tam pracowały i z którymi popijałam kawkę, jadłam ciasto.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Czy się da być miłym? relacje międzyludzkie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026