Czesc!
chcialbym was prosic o pomoc.
jestem prostym facetem ktory widzi swiat czarno albo bialo. to tego czasu wydawalo mi sie, ze ten system sie sprawdzal. to w co mam teraz uwierzyc zupelnie nie naklada sie na moja meska logike.
5lat temu zakochalismy sie w sobie, od tak. poznalismy sie na sylwestrze i po pewnym czasie stwierdzilismy, ze chcemy ze soba byc. w naszym zwiazku bywalo roznie rozstania, klutnie ale bylo tez duzo usmiechu i wspolnych fajnych chwil. trudna relacja bo mamy mocne charaktery ktore czasem nie wiedza co to kompromis, ale zawsze wydawalo mi sie, ze kazde z nas wie co oznacza slowo kocham Cie. i nie dawalismy sobie powodow do zazdrosci czy tez po prostu nie robilismy glupstw. pol roku temu mielismy kryzys, czeste klutnie moj i jej wyjazd oddalil nas od siebie i rozstalismy sie w klutni. do mnie odezwala sie byla dziewczyna do niej jakis inny facet. zaczeslismy sie spotykac na nowo otwierajac kolejny rozdzial w zyciu. po ok.2 miesiacach ja rozstalem sie z byla, bo gdzies czulem, ze nie przeszly mi uczucia a nie chcialem byc nie fair w stosunku do niej. z czasem moje mysli trafialy mnie w coraz to mocniejsze punkty i ze swiadomoscia, ze musze odzyskac moja prawdziwa milosc zycia. odezwalem sie. okazalo sie, ze facet rzucil ja i najzwyczajniej w zyciu "zabawil sie". poczatkowo wypisujac do siebie smsy przeszlismy do spotkania kolejnego i kolejnego. az w koncu zaczelismy ze soba rozmawiac jak nigdy. powiedziala mi co jej przeszkadzalo, i dlaczego w efekcie o to nie walczyla tylko odpuscila. bylo tego naprawde sporo. zlapalem sie za glowe bo nigdy nie slyszalem z jej ust o tych rzeczach. zacisnalem zeby i postanowilem walczyc. na poczatku opowiadala mi o tym jak ja potraktowal, ze wykorzystal i , ze bedzie jej trudno zaufac facetowi. oczywiscie miedzy wierszami slyszalem, ze ona NIC DO NIEGO NIE CZUJE...
z czasem dowiedzialem sie, ze jezdzi co miesiac na zjazdy do szkoly w miejsce gdzie on mieszka... co zaczelo niepokoic mnie, ze gdzies moga miec ze soba kontakt. ale nie mialem na to wplywu. wiec postanowilem nie przejmowac sie tym az tak bardzo jak zazwyczaj bym to robil. stalo sie, pojechala spotkala sie z nim, powiedziala mi o tym, ze widzieli sie i rozmawiali o tym, ze zostaja kumplami....
wieczorem pojechala do "jego wspolnych znajomych" ale jaka byla prawda tego nie wiem...
odpuscilem bylo dla mnie za duzo... lecz ona nie odpuscila nie chciala bym gdzies odchodzil i zapewniala mnie, ze na pewno nic nie czuje do niego i zebym byl przy niej i zeby na nowo poczula, ze moze mi zaufac i ze znow moze byc miedzy nmi dobrze. i chociaz nie uwazam sie za naiwnego faceta to tym razem rozum i serce nie ida w tym samym kierunku...
z czasem nasze spotkania wygladaly coraz lepiej, rano smsy. wieczorem to samo. telefony w ciagu dnia, spacery, kino, wspolne wyjscia, drinki, ogladanie filmow u niej w domu, az w koncu zaprosila mnie na noc. rano obudzilismy sie w jednym lozku patrzac na siebie i przespalismy sie, chociaz czulem, ze nie do konca tego chce. pomyslalem, ze nowa sytuacja troche ja przerazila i postanowilem zobaczyc co dalej. po pewnym czasie zaczela sie udzielac bardziej na facebooku gdy nigdy tego nie robila. zaczela pisac jakies rzeczy wrzucac zdjecia klikac jakies pierdoly i oznaczac sie ze gdzies tam jest. zdziwila mnie zmiana i wiedzac, ze czasami moja fantazja idzie w nie w ta strone co trzeba. to tym razem bylem pewien, ze robi to po to by zwrocic na niego uwage. pojechala na zjazd w piatek umalowana pachnaca. wygladajaca jakby szla na randke. a przeciez jechala tylko do hotelu zasnac... wieczorem sie poklucilismy, nie wiadomo z jakich przyczyn. ja ze niby zazdrosny. zawsze mialem z tym problem, ale tym razem czulem, ze jestem owijany do okola palca jak male dziecko. lecz chec odzyskania jej byla mocniejsza i postanowilem, ze wsiade w auto zabukuje hotel i zrobie jej niespodzianke z kolacja spacerem i kinem wieczorem w sobote po jej zajeciach. tak sie stalo przyjezdzam sytuacja jak z filmu ona idzie po sklepie ja z nia na telefonie nagle podchodze do niej i od tylu do drugiego ucha mowie czesc.
usmiech radosc zadowolenie.
spedzamy wieczor jest super. nagle dostaje smsa od niego. w stylu czesc. nic mu na niego nie odpisala mowiac, ze ma go w nosie i tyle. oczywiscie w poniedzialek sie juz do niego odezwala odpisujac mu cos tam.... a pare dni pozniej byla wsciekla caly dzien i wyrzucila go ze znajomych.
pare dni spokoju.
on pisze :
widze, ze nie jestyesmy juz znajomymi nawet
ona:ano jak juz kiedys mowilasm nic na sile
on:ok w takim razie nie zawracam ci juz glowy
ona: nie zawracasz mi juz glowy
spokoj pare dni...
w miedzy czasie opczywiscie z jej strony slyszalem, ze nic do niego nie czuje bla bla bla
pewnego dnia szukalem u niej czegos na komputerze trasy pomiedzy jednym miejscem a drugim skasowalem strone internetowa i wchodzac do historii wyszukiwarki (nie nie zrobilem tego specjalnie) napotkalem sie na to, ze codziennie wchodzi do niego na profil i oglada jego... i jakas kolezanke z ktora wypisuje... zatkalo mnie
jej slowa staly sie puste...
oczywiscie glupi ja od razu zaczalem wypytywac co to. i czemu mnie klamie. przeciez mowielm jej ze moge dac jej tyle czasu ile chce. ale p oco klamstwa ktore kompletnie to niszcza... klutnia nie wnoszaca nic w rozmowe zamklena wieczor. rano uslyszalem, zarzuty, ze ja sprawdzielm, i ze ona nic do niego nie czuje, i ze przez czysta ciekawosc sprawdzala co u niego...
14:40. za pare dni swieta. nie chce przed swietami tego rozdrabniac. czuje sie jak cipa. latam za dziewczyna ktore zakochala sie przez pare spotkan w gosciu? po co mnie wodzi za nos ?
czemu nie chce mi powiedziec prawdy?
czemu trzyma mnie przy sobie jak przyjaciela?
planune przyszlosci i mowi, ze chce ze mna byc ale nie jest gotowa?
odejsc, meska decyzja mowiac, ze nie jest na nas czas jeszcze ?
czy ona mnie szanuje robiac takie rzeczy ?
.
niby takie to proste... moze jednak znalazl sie ktos w podobnej sytuacji i jest w stanie cos na ten temat poweidziec ?
pozdrawiam.