"Synowa" chce bym wyniosła się z własnego mieszkania i nastawia mnie przeciwko mojemu synowi, na domiar złego myślę że wcale go nie kocha bo mówi tylko o pieniądzach o tym jakie trudne ma życie z mną (choć sama nie pracuje wcale).
Syn jest marynarzem i dopiero pod koniec stycznia wróci do domu, a ja w między czasie muszą znosić jej krzyki i wykonywać polecenia jak nie chcę by syn odwrócił się od mnie (chce im odstąpić cały dom i przenieść się do małego mieszkania, ale zostanie przez dewelopera oddane do użytku dopiero w drugiej połowie 2016r.)
W międzyczasie dwukrotnie przyłapałam ją na zdradzie (zaprosiła sobie do naszego mieszkania kolegę, z którym nakryłam ją w łóżku o czym syn jeszcze nie wiem) nie chciałam go martwić, poza tym w informacje o zdradzie pewnie też by nie uwierzył, więc na razie nic nie mówiłam. Odkąd ją poznał zmienił się o 180st. I teraz całkowicie się jej słucha.
Nie wiem jak trafić do swojego syna. Zastanawiam się czy gdyby nie odczuwał do niej fizycznego pociągu potrafiłby trzeźwo spojrzeć na nią.
Ostatnio mocno przytyła przez nic nierobienie.
Na wszelkie uwagi dot. dietę, próbę zmiany menu poskarżyła się do syna i powiedziała, że on lubi grubsze i chciał by przytyła, a ja mam siedzieć cicho.
Przestałam reagować nie się utuczy może to coś zmieni w spojrzeniu syna jak wróci