Hej
Pierwszy raz piszę na takim forum, więc nie wiem jak zacząć...czuję się dość zdesperowana
Znam się z nim od 3 lat ale przyjaźnimy się mniej więcej od ponad 6 miesięcy. Na początku przyjaźni on często mówił o swojej byłej(negatywnie), która jest naszą wspólną znajomą. Z czasem to też minęło, w ogóle przestał o niej wspominać, dlatego pomyślałam, że może mu przeszło. Wystąpiła podbramkowa sytuacja w której zaoferował mi swoją pomoc -udawanie mojego chłopaka. Kiedy wychodziłam z koleżankami na babski wieczór potrafił po mnie przyjechać. Kiedy pisałam mu, że mam ochotę coś zjeść - jechaliśmy razem na kebaba. Kiedy miał ochotę pojechać gdzieś za miasto - dzwonił do mnie, żeby mu towarzyszyła. Nie mogę powiedzieć, że czuję się jak jego kumpel, bo potrafił mi powiedzieć wiele razy, że wyglądam "sexi"... Kiedy ostatnio oglądaliśmy film u mnie w mieszkaniu, poprosił żebym wstała i obróciła się, chyba tylko po to, żeby popatrzeć (ah te leginsy):I. Trochę się przepychaliśmy itd. i skończyło się na tym, że wiele razy mnie przytulił, odgarniał moje włosy za ucho, przyciągał do siebie, mówił, że lubi moje włosy a nawet "usiadł" na mnie, żebym się nie ruszała i wgl. jak powiedziałam, że to już przesada bo bolą mnie ramiona to usiadł za mną i zaczął masować.
Mam wrażenie, że granica przyjaźni została już dawno przekroczona :I Ale potrafi w trakcie rozmowy wspomnieć o jakiejś dziewczynie albo, że zostanie starym kawalerem itd. Ale nie piszemy ze sobą codziennie, często jeśli ja się z nim nie skontaktuję to mam wrażenie, że on też nie zadzwoni ani nie da znaku życia.
PS: Do niczego między nami nigdy nie doszło, nawet do pocałunku. Czy on widzi we mnie kogoś więcej? Mam wrażenie, że pozwalam mu na zbyt wiele...
Pomocy, jestem młodziutka (19 lat) więc mam przed sobą życie, nie chcę się nieszczęśliwie zakochać w najlepszym przyjacielu.