Sytuacja wygląda tak: mieliśmy zaplanowany ślub na sierpień 2016 i ogarnięte podstawowe sprawy: salę, DJ, termin w kościele, termin na kurs przedmałżeński... Kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że spodziewamy się dziecka. Planowaliśmy inaczej, ale jest, jak jest i cieszymy się z tego... Obawiam się (poza reakcją rodziców, którzy zachwyceni nie będą) tylko kwestii dotyczących ślubu... Chcemy go przełożyć na Wielkanoc (koniec marca) albo na początek kwietnia, bo na jeszcze wcześniejszy termin to chyba nie damy rady organizacyjnie.
W ogóle chyba najbardziej obawiam się rozmowy z księdzem... Bo - chociaż może dla niektórych to zabrzmi głupio - my oboje jesteśmy wierzący i bardzo nam zależy na ślubie kościelnym. I naprawdę długo i uparcie walczyliśmy o to, żeby zachować tę czystość do ślubu - niestety jesteśmy tylko ludźmi i zwyczajnie stało się. Zresztą - ślub wzięlibyśmy już dawno, gdyby tylko jedni i drudzy rodzice nie upierali się przy wielkim weselu, które jak wiadomo - równie wiele kosztuje. Ale teraz będą ważniejsze wydatki niż wesele (przynajmniej my tak uważamy).
Ale do sedna: czy macie jakieś doświadczenie w takich sprawach? Czy księża robią dużo problemów z takim ślubem? I jak wygląda kwestia uzyskania rozgrzeszenia przy spowiedzi przedślubnej? My mieszkamy razem, i to się raczej do ślubu nie zmieni, ale z dalszym współżyciem zamierzamy się powstrzymać. Czy to, że jestem w ciąży może spowodować, że nie dostaniemy rozgrzeszenia?
Będę wdzięczna za Wasze rady.