Witajcie..Piszę,bo chciałabym sie was doradzić, poznać inny punkt widzenia na moją sytuację...
Tak więc...jak w tytule... A dokładniej,żeby nie było niejasności nie miał to byc ślub ze względu na ciążę,a po prostu niefortunny zbieg sytuacji.
Otóż chyba dzień czy dwa po tym jak zaplanowalismy jedne z ważniejszych kwestii dt. wesela..tzn. zaplacilismy zaliczki ,zareserwowaliśmy miejsce,orkiestre itd. okazało się ,że zaszłam w ciążę.. no i wówczas myśleliśmy,że jakoś tam będzie,że to nie stoi na przeszkodzie,że szkoda teraz tego odwoływać..a w końcu bardzo chcielibyśmy mieć to jakby już za sobą...no i też nie wiem jakim sposobem,ale byliśmy utwierdzeni w przekonaniu,że będzie to 7 miesiąc... a tak na prawdę będzie 8..a konkretnie 33 t.c.
No i jakby to powiedzieć im bliżej do tego ważnego dnia (22 październik) tym większe mam obawy,wątpliwości i ochotę do zrezygnowania.
Po pierwsze źle się ze sobą czuję..Ciąża niestety mi nie sprzyja...Mam okropną cerę..jestem cała w trądziku..Mam okropne włosy..jakiś czas temu musiałam je zciąć,a kondycja ich też nie najlepsza...powyrastała mi jakby króciutka grzyweczka uniemożliwiająca jakiekolwiek normalne upięcia...a o rosnącym brzuszku i przybywających co prawda uierkowanie kg ,ale jednak..juz nie wspomnę.I wiadomo...perspektywa pięknej panny młodej jest jakby wykluczona..bo makijaż nie zakryje okropnej cery...suknia która jest juz praktycznie kupiona nie ukryje tak wysoko zaawansowanej ciązy a moze nawet ją uwypuklic,a fryzjer tez cudów nie zdziała.
Dalej obawiam się samych objawów ciązy w tym czasie..ze nie będę dobrze się czuć...że w ostateczności będę na moim ślubie,ale jakby patrzeć z boku jak wszyscy się świetie bawią poza mną, bo ani za dużo się nie pobawię,ani nie napiję i nieustannie będę musiała kontrolować co mogę a czego nie powinnam dla dobra dziecka oczywiście.Sesja zdjęciowa do albumu na cłe życie wydaje mi się jakimś koszmarem w stanie w którym aktualnie jestem...
I co tu robić? Ślub za nie całe 2 miesiące o teraz wszystko odwoływać..Niby powinnna być zachowana ta kolejność i szkoda tych wszystkich załatwionych rzeczy..Potem jak juz dziecko bedzie z nami to wcale nie wydaje sie byc latwiej.No ale to jedyny taki dzień w życiu..wszystkie panne młode są w tym dniu piękne i szczęśliwe..bawią się i cieszą tym dniem..a mi się wydaje,że w moim wypadku to będzie nie do wykonania w 8 m.c.
pomocy...ma ktos jakies podobne doswiadczenia?? co wy byyscie zrobily w takiej sytuacji??