Jestem w związku z dziewczyna dwa lata. W ostatnim czasie jest gorzej. Od listopada, mało czułosci, stała się oschła, zaproponowała, abyśmy nie uprawiali seksu. Do rzeczu: Nasz zwiazek na poczatku był super, przez 1.5 roku bez kłótni, problemów. W paździeniku tego roku pamietam, jak chodziłem na hale grac to miała mi za złe, mówiła ze moge chodzić ale dwa razy w tygodniu, jak chciałem iść do dodatkowej pracy, nie chciała, bo pisała żebym nie marnował czasu na to tylko spędzał z nią chwile. spotykamy się codziennie, i zauwazyłem ze od listopada jest gorzej. Na początku listopada powiedziała ze nie mamy juz o czym rozmawiac ani co razem robić. Bałem się ze to koniec, ale ona powiedziała ze tak łatwo się nie podda, bedzie walczyc. Nasz czas spędzaliśmy na rowerze, biegając, chodząc na tennisa, gry planszowe, chodziliśmy na spacer. Ostatnio powiedziała ze szkoda jej czasu na spacery. Ma pracę, przez którą musi siedziec w domu. Ostatnio zauważylem ze stała się leniwa, jak do niej przychodzę to siedzi na komputerze i coś tam robi, rozmawiamy oczywiście. Dawniej przytulała sie do mnie, było czule, teraz jedyna czułośc to jak śpie z nią, to tuli sę że hej, czasami też leżymy trochę razem. Jest to taka osoba, która nie wyleży chwile bo nudzi się szybko, musi coś robić. Ostatnio wypaliła, zebyśmy się nie kochali do wesela, bedzie super. Nie zgodziłem się. Nasz zwiazek zaczął się od przyjaźni, a kochaliśmy się raz na tydzień, czasami raz na dwa tygonie. Nie wiem czym to jest zwiazane, jej zachowanie. Ostatnio zaczęlismy się kłócic, ja jej nie byłem pewny, ostanio powiedziała że około 90% tematów, na które rozmawiamy to to co będzie jak się rozstaniemy. Ze ją to męczy, że zaczyna myśleć ze kiedyś nie będizemy razem. Mówi ze chce się ze mną ożenić, chce mieć dzieci, ale nie wiem co się dzieje. Mniej pisze też sms, czasami jeden w ciągu dnia, ale widujemy się codziennie, wiec to chyba normalne? Ostanio powiedziałem że pójdę na halę cztery razy w tygodniu, to jakoś się tym nie przejęła itp.
Podobne tematy
2 2015-12-07 12:15:19 Ostatnio edytowany przez Beozar (2015-12-07 12:15:46)
jak nie chce uprawiać z Tobą seksu, to może ma kogoś na boku. niekoniecznie kochanka, może jest zauroczona kimś innym
Ona chyba sama nie do końca wie czego chce.
Nie za bardzo wiem co Ci poradzić, skoro rozmowa nic nie daje, to może postaraj się przeczekać jakiś czas.
Niestety, z boku wygląda to jakby się wypaliła, lub zauroczyła innym
.
Ja bym spokojnie starała się odczekać jakiś czas, nie pytać o nic.
Zobaczysz jak się sprawy potoczą, choć nie wygląda to najlepiej.
4 2015-12-07 16:09:16 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-12-07 16:10:45)
Tak z daleka to wydaje mi się, ze ona była Tobą zauroczona. Teraz przeszedł jej hormonalno-miłosny high i nie narodziła się z tego prawdziwa miłość. Prognozy są niestety słabe. Jak przyszło co do czego to ona zdała sobie sprawę, ze nie jesteś tym jedynym. Moje prognozy z tego co piszesz są negatywne. Możesz mieć tez jakiegoś konkurenta.
Nawet jak będziecie razem to będzie związek z rozsądku a nie z miłości.
Przykro mi, na prawdę ![]()
Za często się spotykacie. Nigdy nie spotykałem się z dziewczyną częściej niż dwa razy w tygodniu. Poza tym inteligentny człowiek zawsze znajdzie temat do rozmowy a przecież rozmowa to jest cała więź emocjonalna między ludźmi. Możecie się uczyć czegoś i wymieniać spostrzeżenia o tym.
Za często się spotykacie. Nigdy nie spotykałem się z dziewczyną częściej niż dwa razy w tygodniu. Poza tym inteligentny człowiek zawsze znajdzie temat do rozmowy a przecież rozmowa to jest cała więź emocjonalna między ludźmi. Możecie się uczyć czegoś i wymieniać spostrzeżenia o tym.
Mr Spock, zapomniałeś dodać, że nigdy nie spałeś z dziewczyną a masz koło 30-ki.
Kolejne wspaniałe porady,z którymi niewiadomo co robić.
Masz racje, najlepszym rozwiązaniem wszystkich problemów w związkach jest nie spotykać się częściej jak 1-2 razy na tydzień. Genialne!
Jak dla mnie typowe zachowanie rozczarowanej kobiety tzn. co innego chciała a co innego ma. Szukanie przez Nią "powodów" do rozstania (przynajmniej sugestie) mocno na to wskazują.
Lepiej dobrze się zastanów czy rzeczywiście tak szczerze (bezstronnie) próbowałeś przeanalizować te sytuacje z wcześniej?
MrSpock napisał/a:Za często się spotykacie. Nigdy nie spotykałem się z dziewczyną częściej niż dwa razy w tygodniu. Poza tym inteligentny człowiek zawsze znajdzie temat do rozmowy a przecież rozmowa to jest cała więź emocjonalna między ludźmi. Możecie się uczyć czegoś i wymieniać spostrzeżenia o tym.
Mr Spock, zapomniałeś dodać, że nigdy nie spałeś z dziewczyną a masz koło 30-ki.
Kolejne wspaniałe porady,z którymi niewiadomo co robić.Masz racje, najlepszym rozwiązaniem wszystkich problemów w związkach jest nie spotykać się częściej jak 1-2 razy na tydzień. Genialne!
Spałem z dziewczynami ale nie miałem z nimi seksu. Tylko leżeliśmy razem przytuleni i całowaliśmy się. Tak nam pasowało i mieliśmy bardzo dużą więź. Najtrwalsze więzi są wtedy gdy nie ma seksu. Nie zawsze trzeba małpować innych ludzi. Mieć seks, dzieci, samochody i inne bzdury bo inni je mają. Nigdy zerwanie nie nastąpiło z powodu sporów. Przyczyny były niezależne, najczęściej konieczność wyjazdu. Mam więcej niż 40 lat.
Seks mnie nie interesuje z powodów światopoglądowych.
9 2015-12-08 11:51:18 Ostatnio edytowany przez adam199119991 (2015-12-08 12:10:40)
Postanowiłem poczekać, odsunąć się trochę i zobaczę co będzie. Tak nagle się to stało, nie wiem. Wydaje mi ze zaczęło być gorzej po Naszych wczasach, była tam dziewczyna, która kiedyś mi się podobała, moja narzeczona była o nią zazdrosna, ale po wczasach to się zmieniło, wie ze nie musi, ponieważ tamta zachowała się bardzo brzydko. Może narzeczona moja uznała ze nie musi się starać albo coś. Niekiedy mnie przytuli, da buziaczka itp. Wydaje mi się ze jak w maju było blisko zerwania z mojego powodu, tzn ja chciałem zerwać bo ja Oklamalem, ale ona nie chciała, tez było tak ze malo się przytula, całował itp, ale później się poprawiło. Ten Gorszy okres zaczął się po kłótnia. Mówiła ze niekiedy ręce jej opadają, że nie umie się wyłowić dobrze, że patrze na inne, itp. Przeważnie gorsze chwile byle przezemnie. Tematy o rozstaniu wychodziły z mojego powodu, ja je zaczynałem. Ostatnio jak jechaliśmy to był jakiś temat, a ona powiedziała ze czeka aż w końcu uwierzę ze ona mnie kocha, że chce być ze mną, chce mieć dzieci itp. Jak zacząłem ostatnio temat o zerwaniu, to ona powiedziała ze jak tak myślę to pewnie tak będzie, że jak tak.dalej będę mówił, to też zacznie się zastanawiać. Powiedziała ze jak chce.żyć w czarnym życiu ze zdradami i rozwodami to sam, bezemnie. Powiedziała ze mama zrozumieć ze chce ze mną być. Może to przezemnie to Wszystko, może powinienem wyluzować. Mówi ze nam się.dobrze układa, nie.wiem może za bardzo panikuje. Wczoraj pożegnalem się inaczej, dałem buziaka i tyle, a ona później do mnie ze niekiedy zachowuje się jakbyśmy byli kolegami, że niekiedy nie czuje miłości odemnie. Powiedziała ze ona okazuje mi.miłość, spytałem jak, powiedziała ze przez całość, Przytulanie, to że rano wstaje, robi mi śniadanie, daje jedzenie do pracy itp. Wczoraj co się zdziwiłem spytała kiedy.będziemy się.kochać!!! Powiedziała ze dawno tego nie robiliśmy, proponowane samochód ale ona nie chciała nigdzie.jechać. Powiedziała ze w mieszkaniu nie ma warunków, żebysmy poczekalni aż rodzice pojadą gdzieś, a jak będziemy mieszkać Razem będziemy robić to częściej. Ostatnio ciężko ją gdzieś wyciągnąć, tzn. Nie chce.się.jej juz biegać, nawet na łyżwy chodzić. Chce tylko siedzieć w domu. Nie wiem czemu stała się tak leniwa, może przez pracę jaka ma, staram się ją gdzieś wyciągnąć. Powiedziałem.jej ze kiedyś zaproponowała żebyśmy tego nie robili, a ona ze nie pamięta, powiedziałem żebyśmy tego nie.robili do.ślubu tak na jaja, a ona ze nie, że się nie zgadza. Nie wiem co robić, będę się starał, i zobaczymy co z tego będzie. Ona teraz zajmuje się ślubem, kupujemy wódkę teraz bo chce, załatwiamy Wszystkie sprawy.
Spałem z dziewczynami ale nie miałem z nimi seksu. Tylko leżeliśmy razem przytuleni i całowaliśmy się. Tak nam pasowało i mieliśmy bardzo dużą więź. Najtrwalsze więzi są wtedy gdy nie ma seksu. Nie zawsze trzeba małpować innych ludzi. Mieć seks, dzieci, samochody i inne bzdury bo inni je mają. Nigdy zerwanie nie nastąpiło z powodu sporów. Przyczyny były niezależne, najczęściej konieczność wyjazdu. Mam więcej niż 40 lat.
Seks mnie nie interesuje z powodów światopoglądowych.
Większość ludzi nie dlatego uprawia seks bo inni to robią, ale BO CHCE, bo ma taką naturalną potrzebę. Ty może jesteś jakiś aseksualny, ale sorry, to znaczy, że jesteś w bardzo malutkiej mniejszości populacji. Nie wiem z jakimi kobietami się zadawałeś, ale wątpię, że jedynym powodem dla którego z Tobą zrywały, to były wyjazdy. Kilka z nich mogło mieć normalnie dość przytulania, a chciały seksu, dzieci, domu i rodziny, do których Ty nie dorosłeś (albo można powiedzieć, no, masz inne prerogatywy).
Także wątpię, że Twoje rady przydadzą się Autorowi.
Po prostu hormony wróciły do normy, miłosne szaleństwo opadło w przewidzianym biologią momencie i tyle. Zawsze tak jest że pierwsze 2 lata to miłość, motylki w brzuchu, kisiel w majtkach a potem zostaje tylko sentyment i konformizm, chęć ustatkowania się. Jedyna rada to olać pannę i znaleźć następną.
Czyli to normalne? Tak każde życie będzie wyglądało z inną panna?
Czyli to normalne? Tak każde życie będzie wyglądało z inną panna?
Nie, wcale nie musi. Przede wszystkim to zależy od tego jak będziecie dopasowani charakterami, oczekiwaniami, poglądem na życie i w jak skuteczny sposób będziecie potrafili budować dojrzałą miłość.
Motylki w brzuchu faktycznie kończą się po roku- dwóch, i tak jest zawsze, bo to reakcja hormonalna, ale wtedy właśnie przychodzi czas na prawdziwe, trwałe uczucie. Jeżeli takowa miłość istnieje w związku, to zaczynasz widzieć przyszłość z daną kobietą, chcesz jej dobra, wyobrażasz sobie posiadanie z nią rodziny (i ona oczywiście też!)- kochasz ją bardziej, mocniej, głębiej niż tylko seksualnie.
Zresztą nie napisałeś nam ile lat ma Twoja narzeczona. Jeżeli jest jeszcze bardzo młodą kobietą, to prawdopodobne, że ciągle jest dosyć niedojrzała i nie rozróżnia pomiędzy "zauroczeniem" a "miłością".
14 2015-12-08 16:06:05 Ostatnio edytowany przez adam199119991 (2015-12-08 16:09:11)
Mamy po 24 lata.
wiem że w listopadzie w połowei spotkała się z koleżankami i powiedziała ze chciałaby już mieć rodzinę dzieci i jest pewna ze ze mną chce. mamy taki sam poglad chcemy mieć dzieci za rok i założyc rodzinę, ale nie wiem czemu tak jest teraz, wydaje mi sie ze mniej się stara itp, mniej czułosci, ale coś zawsze jest.ale to może tylko moje wyobrażenia. Poczekamy zobaczymy. Wszysko ze ślubem ostanio załatwiliśmy, wszysktkie zaliczki, więc wydaje mi się jakby nie chciała to byśmy nie płacili.
15 2015-12-08 16:21:11 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-12-08 16:22:20)
...Wydaje mi się ze jak w maju było blisko zerwania z mojego powodu, tzn ja chciałem zerwać bo ja Oklamalem, ale ona nie chciała... Tematy o rozstaniu wychodziły z mojego powodu, ja je zaczynałem. Ostatnio jak jechaliśmy to był jakiś temat, a ona powiedziała ze czeka aż w końcu uwierzę ze ona mnie kocha, że chce być ze mną, chce mieć dzieci itp. Jak zacząłem ostatnio temat o zerwaniu, to ona powiedziała ze jak tak myślę to pewnie tak będzie, że jak tak.dalej będę mówił, to też zacznie się zastanawiać. Powiedziała ze jak chce.żyć w czarnym życiu ze zdradami i rozwodami to sam, bezemnie. Powiedziała ze mama zrozumieć ze chce ze mną być... Ona teraz zajmuje się ślubem, kupujemy wódkę teraz bo chce, załatwiamy Wszystkie sprawy.
No jestem pod wrażeniem, że Ona jest Ciebie PEWNA. Ja już dawno uciekłabym gdzie pieprz rośnie
. Jeśli budujesz związek na gadaniu o czarnych scenariuszach to nie dziw się, że narzeczona teraz tak się zachowuje.
Ciekawi mnie dlaczego Ona to robi... być może motylki dalej działają, a jak opadną no to będzie duży klops, bo według mnie nie dałeś Jej ŻADNEGO bezpieczeństwa emocjonalnego
. Kiedyś nadchodzi to przebudzenie.
adam199119991 napisał/a:Czyli to normalne? Tak każde życie będzie wyglądało z inną panna?
Nie, wcale nie musi. Przede wszystkim to zależy od tego jak będziecie dopasowani charakterami, oczekiwaniami, poglądem na życie i w jak skuteczny sposób będziecie potrafili budować dojrzałą miłość.
Motylki w brzuchu faktycznie kończą się po roku- dwóch, i tak jest zawsze, bo to reakcja hormonalna, ale wtedy właśnie przychodzi czas na prawdziwe, trwałe uczucie. Jeżeli takowa miłość istnieje w związku, to zaczynasz widzieć przyszłość z daną kobietą, chcesz jej dobra, wyobrażasz sobie posiadanie z nią rodziny (i ona oczywiście też!)- kochasz ją bardziej, mocniej, głębiej niż tylko seksualnie.
Zresztą nie napisałeś nam ile lat ma Twoja narzeczona. Jeżeli jest jeszcze bardzo młodą kobietą, to prawdopodobne, że ciągle jest dosyć niedojrzała i nie rozróżnia pomiędzy "zauroczeniem" a "miłością".
To o czym piszesz wygląda na przyjaźń. No i generalnie tak to wygląda bo czym jest miłość bez fascynacji i uniesień jak nie przyjaźnią? Polemizowałbym natomiast z budowaniem na przyjaźni i przyjemnym technicznie seksie (bo uczucia przecież już w nim nie ma to czym się niby różni od pustego spustu w dziwce he?! równie dobrze można się z kurtyzaną zaprzyjaźnić i wynik będzie podobny - dymanko z przyjaciółką
) trwałego związku bo to będzie nudne i trzeba się liczyć ze zgorzkniałością albo jej zapobieganiem uciekając się do zdrad. Przepraszam z góry za to co piszę ale wygląda na to że pięknymi słowami próbujesz obronić absurdalny pomysł jakim jest spędzenie życia z kimś kto już nam się przestał podobać, bo tylko forma może ci w tym pomóc, zdrowy rozsądek już nie.
Sygnalizator, nie rozumiesz. Nie piszę o dymaniu koleżanki, która jakoś Ci się podoba. Piszę o tym, że każde uczucie przechodzi przemianę od ciągłego wzdychania, motylków i zauroczenia- one wszystkie są na początku- do dojrzałej miłości,która już nie żyje tylko fantazjami o partnerze i hormonami, ale kochaniem rzeczywistości spędzania z nim/ nią czasu, planowania przyszłości.
Jestem z moim Misiem już pięć lat i jak mu patrzę w oczy, to nie wierzę jakie mam szczęście
Pomimo tego, że wcale nie spędzamy dni na maratonach seksu ani pisania do siebie poematów. Są czasem trudności- rozwiązujemy je. Jest nawał pracy- radzimy sobie.
Równanie miłości z zauroczeniem jest błędem nastolęctwa ![]()
MrSpock napisał/a:Spałem z dziewczynami ale nie miałem z nimi seksu. Tylko leżeliśmy razem przytuleni i całowaliśmy się. Tak nam pasowało i mieliśmy bardzo dużą więź. Najtrwalsze więzi są wtedy gdy nie ma seksu. Nie zawsze trzeba małpować innych ludzi. Mieć seks, dzieci, samochody i inne bzdury bo inni je mają. Nigdy zerwanie nie nastąpiło z powodu sporów. Przyczyny były niezależne, najczęściej konieczność wyjazdu. Mam więcej niż 40 lat.
Seks mnie nie interesuje z powodów światopoglądowych.Większość ludzi nie dlatego uprawia seks bo inni to robią, ale BO CHCE, bo ma taką naturalną potrzebę. Ty może jesteś jakiś aseksualny, ale sorry, to znaczy, że jesteś w bardzo malutkiej mniejszości populacji. Nie wiem z jakimi kobietami się zadawałeś, ale wątpię, że jedynym powodem dla którego z Tobą zrywały, to były wyjazdy. Kilka z nich mogło mieć normalnie dość przytulania, a chciały seksu, dzieci, domu i rodziny, do których Ty nie dorosłeś (albo można powiedzieć, no, masz inne prerogatywy).
Także wątpię, że Twoje rady przydadzą się Autorowi.
Moje rady nie dotyczą seksu tylko więzi uczuciowej.
Większość ludzi ma seks bo są od niego uzależnieni. Gdyby heroina nie wyniszczała organizmu to wszyscy by ćpali. Seks to jest jedynie forma bycia na haju i nie ma nic wspólnego z miłością. Potrzeba wielu lat przemyśleń żeby dojść do tego wniosku, bo jak jesteśmy młodzi to tak ciągnie do seksu że nie zastanawiamy się nad tym czy to ma sens. Jedynie jednostki mówią głośno że robią to bo nie wytrzymują. Z powodzeniem można osiągnąć ogromną rozkosz poprzez same pocałunki, przytulenia i rozmowy, ale do tego dusza musi mieć wysoki poziom rozwoju. Dziewczyny z którymi byłem były takie. To nie było zerwanie tylko rozstanie z konieczności i było to przykre dla nas obojga.
W nadchodzących miesiącach coraz więcej ludzi będzie zdradzało niechęć do seksu i ich relacja będzie przypominała moje. Jest to spowodowane zmianami w przyrodzie przez jakie będziemy przechodzić.
Robiono eksperyment z dwoma szczurami którym podłączono elektrody do dwóch odmiennych miejsc w mózgu. Były to ośrodki rozkoszy przypominające doznania seksualne. Szczury miały przez sobą guziki które naciskały i pobudzały te ośrodki. Jeden szczur cały dzień naciskał guzik a drugi nacisnął tylko raz i więcej nie chciał. Ten drugi szczur miał dominujący ośrodek obiektywnej oceny całej sytuacji i zrozumiał że tak silne pobudzenie mózgu nie jest dla niego dobre. Jest wiele par u ludzi, które również nie akceptują silnego pobudzenia mózgu i nie mają seksu. Zatrzymują się na wcześniejszym etapie gdy emocje nie idą zbyt daleko. Brak kontroli swoich potrzeb erotycznych jest główną przyczyną takiej izolacji ludzi od siebie. Trzeba ogromnego zachodu żeby poznać koleżankę do spotkań bo ona zaraz się boi że rozmowa z chłopakiem skieruje jej myśli na seks i nie będzie mogła tych myśli odgonić.
Mr Spock, a kiedy przewidujesz kompletne wymarcie ludzkości, które nastąpi w skutek tego powszechnego zaniechania kontaktów seksualnych?
Ludzkość nie wymrze, murzyni i arabowie wypełnią seksualną lukę.