Witajcie,
Chciałam się Was zapytać o zdanie.
Pokrótce o mnie: mam 31 lat, pracuję, jestem dość atrakcyjną kobietą. Ostatni raz w związku byłam 7 lat temu. Z tego związku wyszłam bardzo poobijana i na 7 lat zamknęłam się na jakiekolwiek związki aż do niedawna. Będąc na wakacjach poznałam Marka (36 lat, rozwiódł się w czerwcu, nie ma dzieci, jest lepiej wykształcony ode mnie, bardziej inteligentny). Od początku wpadłam mu w oko (widziałam jego ukradkowe spojrzenia, uśmiechy). Po pierwszej rozmowie staliśmy się nierozłączni. Spędzaliśmy całe dni i noce na rozmowie. W końcu wylądowaliśmy w łóżku, w którym było nam fantastycznie. Nasz miłość była taka radosna, piękna, delikatna , a nie jak wielu panów lubi: wyuzdana, żywcem wyjęta z filmów porno. Marek adorował mnie, tulił jak mężczyzna, który tuli swoją ukochaną kobietę. Marek śmiał się, że on chce mieć 6 dzieci, a ja na to, że już mam mało czasu na tak liczne potomstwo. Mieliśmy ogólne porozumienie dusz. Na każdym kroku swoimi gestami pokazywał mi jak bardzo mu się podobam, czule gładził moje włosy, był we mnie wpatrzony jak w obrazek, ciągle się uśmiechał. Po 7 latach otworzyłam swoje serce na emocje. On to doskonale widział jak się żegnaliśmy. Nie potrafiłam z żelazną miną ot tak się z nim pożegnać.
I tu następuje lekkie rozczarowanie. Dzieli nas blisko 500 km. Po powrocie wymieniliśmy ze dwa sms’y i na moją sms’ową prośbę Marek zadzwonił do mnie. Rozmawialiśmy 1,5 godz, o tematach lekkich, ale też o planach na przyszłość (nie naszych wspólnych) i innych życiowych kwestiach. Delikatnie przedstawiłam mu moje plany na weekendy grudniowe (mam tylko dwa wolne weekendy w grudniu), żeby on ewentualnie mógł coś wybrać. Próbą będzie czy zrezygnuje z najbliższego weekendu i będzie się chciał ze mną spotkać czy jego hobby będzie dla niego ważniejsze. Ogólnie była to bardzo ciepła i miła rozmowa. I po tej rozmowie nastąpiła CISZA. Wiem, że wczorajszy dzień miał wolny i mimo to nawet nie napisał. Dzisiaj wrócił już do pracy i wiem, że będzie przez najbliższe trzy dni bardzo zajęty.
Moje pytanie: czy mam się do niego odezwać? Jak tak to kiedy? Co mam mu napisać? Czy lepiej zadzwonić? Nie chcę, żeby zobaczył we mnie zdesperowaną kobietę. Wiem, że moje pytania mogą się wydać dziecinne (nie krytykujcie mnie proszę), ale pierwszy raz od 7 lat na kimś mi zależy. Pierwszy raz coś czuję do mężczyzny i nie jest to tylko pożądanie.
Pomóżcie mi. Doradźcie coś.
Gosia
