netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Do kogo należy następny krok?

11 odpowiedzi2 546 wyświetleńzałożony przez Minnie123, 07.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Do kogo należy następny krok?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Do kogo należy następny krok?

Witajcie,
Chciałam się Was zapytać o zdanie.
Pokrótce o mnie: mam 31 lat, pracuję, jestem dość atrakcyjną kobietą. Ostatni raz w związku byłam 7 lat temu. Z tego związku wyszłam bardzo poobijana i na 7 lat zamknęłam się na jakiekolwiek związki aż do niedawna. Będąc na wakacjach poznałam Marka (36 lat, rozwiódł się w czerwcu, nie ma dzieci, jest lepiej wykształcony ode mnie, bardziej inteligentny). Od początku wpadłam mu w oko (widziałam jego ukradkowe spojrzenia, uśmiechy). Po pierwszej rozmowie staliśmy się nierozłączni. Spędzaliśmy całe dni i noce na rozmowie. W końcu wylądowaliśmy w łóżku, w którym było nam fantastycznie. Nasz miłość była taka radosna, piękna, delikatna , a nie jak wielu panów lubi: wyuzdana, żywcem wyjęta z filmów porno. Marek adorował mnie, tulił jak mężczyzna, który tuli swoją ukochaną kobietę. Marek śmiał się, że on chce mieć 6 dzieci, a ja na to, że już mam mało czasu na tak liczne potomstwo. Mieliśmy ogólne porozumienie dusz. Na każdym kroku swoimi gestami pokazywał mi jak bardzo mu się podobam, czule gładził moje włosy, był we mnie wpatrzony jak w obrazek, ciągle się uśmiechał. Po 7 latach otworzyłam swoje serce na emocje. On to doskonale widział jak się żegnaliśmy. Nie potrafiłam z żelazną miną ot tak się z nim pożegnać.
I tu następuje lekkie rozczarowanie. Dzieli nas blisko 500 km. Po powrocie wymieniliśmy ze dwa sms’y i na moją sms’ową prośbę Marek zadzwonił do mnie. Rozmawialiśmy 1,5 godz, o tematach lekkich, ale też o planach na przyszłość (nie naszych wspólnych) i innych życiowych kwestiach. Delikatnie przedstawiłam mu moje plany na weekendy grudniowe (mam tylko dwa wolne weekendy w grudniu), żeby on ewentualnie mógł coś wybrać. Próbą będzie czy zrezygnuje z najbliższego weekendu i będzie się chciał ze mną spotkać czy jego hobby będzie dla niego ważniejsze. Ogólnie była to bardzo ciepła i miła rozmowa. I po tej rozmowie nastąpiła CISZA. Wiem, że wczorajszy dzień miał wolny i mimo to nawet nie napisał. Dzisiaj wrócił już do pracy i wiem, że będzie przez najbliższe trzy dni bardzo zajęty.
Moje pytanie: czy mam się do niego odezwać? Jak tak to kiedy? Co mam mu napisać? Czy lepiej zadzwonić? Nie chcę, żeby zobaczył we mnie zdesperowaną kobietę. Wiem, że moje pytania mogą się wydać dziecinne (nie krytykujcie mnie proszę), ale pierwszy raz od 7 lat na kimś mi zależy. Pierwszy raz coś czuję do mężczyzny i nie jest to tylko pożądanie.

Pomóżcie mi. Doradźcie coś.
Gosia

2

Odp: Do kogo należy następny krok?

Gosiu, myślę że powinnaś poczekać na jego krok, ale jak się nie odezwie do czwartku to możesz się przypomnieć delikatnie, w stylu że "co tam słychać, nie chciałam Ci przeszkadzać bo byłeś zajęty ale weekend się zbliża i chcę wiedzieć na czym stoję".
Swoją drogą, jak facet chce to zawsze czas znajdzie. Niepokoi trochę odległość między Wami, po swoich osobistych doświadczeniach wiem że jest ciężko, powiem szczerze że mnie samej by się nie chciało. Ale trzymam kciuki.

3

Odp: Do kogo należy następny krok?

Owszem odległość jest problemem, ale uważam, że spróbować warto. Tym bardziej, że oboje mamy samochody i możemy się spotkać w połowie drogi.

Zresztą on ma taki zawód, że wszędzie znajdzie pracę, więc jakby tylko chciał, to jest w stanie zamieszkać w każdym rejonie Polski.

To czekanie jest okropne. Boję się porażki. Nie wmawiam sobie, że on będzie ojcem moich dzieci itp, bo jeszcze dużo się może wydarzyć. Chciałabym po prostu spróbować, skoro zrzuciłam z siebie po tylu latach tą skorupę...

4

Odp: Do kogo należy następny krok?

To, że się otworzyłaś i chcesz spróbować to już sukces smile Najgorzej to zgorzknieć i uważać, że były/była decyduje o tym co nam się dobrego przydarzy w życiu - idiotyzm. Wiele osób niestety w ten sposób myśli/czuje - daje nad sobą totalną władzę komuś, kto miał i ma ich w tyłku - dla mnie to coś niepojętego i osobiście unikam takich osób, bo wiem, że problem leży w ich psychice,a partnera lepiej mieć zdrowego wink

Fajnie, że z tego myślenia wyszłaś - czas najwyższy.


Nie wpadaj w paranoję, że facet się dobę nie odzywa.. Zwłaszcza na tak wczesnym etapie relacji - jeszcze się nawzajem "testujecie", choć nieświadomie.

Spokojnie obserwuj co będzie dalej, niczego nie przyspieszaj, ani nie wymuszaj. Mów spokojnie na czym Ci zależy i obserwuj czy on wychodzi temu na przeciw czy zamyka się na Ciebie, znajduje wymówki itp.

Z tego jak opisałaś waszą znajomość to sporo w tym czułości i troski - i to jest fajne. Mnie zawsze niepokoi jak sprawy toczą się zbyt szybko, bo gdzieś w tle zawsze mi się to kojarzy z potrzebą odczuwania 'haju' i uzależnienia od drugiej osoby, uważam, że trochę zdrowego dystansu tez jest wskazane - by może ten 1 dzień bez kontaktu jest taką próbą lekkiego zdystansowania się i nabrania powietrza wink oby

5

Odp: Do kogo należy następny krok?

Elle88, pocieszyłaś mnie smile ja czasami lubię jak się sprawy szybko toczą. My wiedzieliśmy, że nie zostało nam dużo czasu i ten haj był super. Byłam strasznie łakoma na życie, tak jakby jutra miało nie być. Pierwszy raz miałam takie uczucie. Mmm..
Już się uspokoiłam i czekam na jego ruch. Jeśli się do środy nie odezwie, to wyślę jakąś niezobowiązującą wiadomość.

Nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie, to cieszę się, że pomógł mi się otworzyć, wyjść z ukrycia. Póki co czekam na ciąg dalszy tej znajomości i jestem dobrej myśli smile

6

Odp: Do kogo należy następny krok?
Minnie123 napisał/a:

Witajcie,
Chciałam się Was zapytać o zdanie.
Pokrótce o mnie: mam 31 lat, pracuję, jestem dość atrakcyjną kobietą. Ostatni raz w związku byłam 7 lat temu. Z tego związku wyszłam bardzo poobijana i na 7 lat zamknęłam się na jakiekolwiek związki aż do niedawna. Będąc na wakacjach poznałam Marka (36 lat, rozwiódł się w czerwcu, nie ma dzieci, jest lepiej wykształcony ode mnie, bardziej inteligentny). Od początku wpadłam mu w oko (widziałam jego ukradkowe spojrzenia, uśmiechy). Po pierwszej rozmowie staliśmy się nierozłączni. Spędzaliśmy całe dni i noce na rozmowie. W końcu wylądowaliśmy w łóżku, w którym było nam fantastycznie. Nasz miłość była taka radosna, piękna, delikatna , a nie jak wielu panów lubi: wyuzdana, żywcem wyjęta z filmów porno. Marek adorował mnie, tulił jak mężczyzna, który tuli swoją ukochaną kobietę. Marek śmiał się, że on chce mieć 6 dzieci, a ja na to, że już mam mało czasu na tak liczne potomstwo. Mieliśmy ogólne porozumienie dusz. Na każdym kroku swoimi gestami pokazywał mi jak bardzo mu się podobam, czule gładził moje włosy, był we mnie wpatrzony jak w obrazek, ciągle się uśmiechał. Po 7 latach otworzyłam swoje serce na emocje. On to doskonale widział jak się żegnaliśmy. Nie potrafiłam z żelazną miną ot tak się z nim pożegnać.
I tu następuje lekkie rozczarowanie. Dzieli nas blisko 500 km. Po powrocie wymieniliśmy ze dwa sms’y i na moją sms’ową prośbę Marek zadzwonił do mnie. Rozmawialiśmy 1,5 godz, o tematach lekkich, ale też o planach na przyszłość (nie naszych wspólnych) i innych życiowych kwestiach. Delikatnie przedstawiłam mu moje plany na weekendy grudniowe (mam tylko dwa wolne weekendy w grudniu), żeby on ewentualnie mógł coś wybrać. Próbą będzie czy zrezygnuje z najbliższego weekendu i będzie się chciał ze mną spotkać czy jego hobby będzie dla niego ważniejsze. Ogólnie była to bardzo ciepła i miła rozmowa. I po tej rozmowie nastąpiła CISZA. Wiem, że wczorajszy dzień miał wolny i mimo to nawet nie napisał. Dzisiaj wrócił już do pracy i wiem, że będzie przez najbliższe trzy dni bardzo zajęty.
Moje pytanie: czy mam się do niego odezwać? Jak tak to kiedy? Co mam mu napisać? Czy lepiej zadzwonić? Nie chcę, żeby zobaczył we mnie zdesperowaną kobietę. Wiem, że moje pytania mogą się wydać dziecinne (nie krytykujcie mnie proszę), ale pierwszy raz od 7 lat na kimś mi zależy. Pierwszy raz coś czuję do mężczyzny i nie jest to tylko pożądanie.

Pomóżcie mi. Doradźcie coś.
Gosia

Ty chcesz nam powiedzieć, że spędziłaś urlop skąpana w gorrrrrący romans i teraz nie wiesz dlaczego facet się do ciebie nie odzywa? Gdzie byliście, ile trwał wyjazd? wink. Taka stara...., a taka... wink. Ale cieszę się wraz z tobą z tego przeżycia smile.

7

Odp: Do kogo należy następny krok?

Lifrinat, przykro mi,że tak piszesz, że taka stara, a taka... sad
Nie wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? Na mnie to uczucie spadło jak grom z jasnego nieba.

Przespałam się z tematem i teraz na chłodno cierpliwie czekam. Po cichutku liczę, że chociaż spróbujemy, ale jak będzie to życie pokaże.
Jedno jest pewne: dzięki temu krótkiemu jak Ty nazwałaś romansowi, otworzyłam się na nowe znajomości. Odzyskałam wiarę w siebie jako kobieta i z optymizmem patrzę w przyszłość smile

8

Odp: Do kogo należy następny krok?

Autorko obawiam się, że ten Twój adorator od początku założył, że to tylko romans. Przeżyliście cudowne, emocjonujące chwile, wykorzystaliście maksymalnie czas wyjazdu/urlopu jednak ten czas się skończył, każdy wrócił do siebie, do swojego życia, do realności. Ty się zakochałaś, a dla niego możliwe, że był to jedynie świetny wyjazd/romas, taki czas zapomnienia, luzu itp. Możliwe, że od początku podszedł do tego recjalnanie, czyli z góry założył, że to będzie tylko romans i na to się nastawił tzn. świadomość odległości, świadomośc, że kazdy z Was ma swoje oddzielne  życie od razu tą relację dyskwalifikuje aby miała ona szanse, możliwość toczyć się dalej po zakończeniu wyjazdu.

Może on założył, że taka relacja na odległość nie ma sensu w dłuższej perspektywnie, gyż wyszarpywanie czasu wśród codzienności na to aby np.  raz na miesiąc załóżmy spotkać się aby chwilę ze sobą pobyć jest wyczerpująca i nie scalająca Waszych relacji, a aby zaś podjąć krok o przeprowadce, zmianie wszystkiego dla dopiero co poznanej osoby to bardzo ryzykowne. On musiałby naprawdę się niesmowicie zakochać aby teraz wszystko zmieniać w swoim życiu dla Ciebie.

Możliwe, że  właśnie dlatego był taki czuły i wspaniały bo wiedział, że to co się dzieje między Wami jest tylko na ten czas wyjazdu. Trzeba chwycić chwilę, nasycić się w pełni bo później "te naładowane bateryjki" muszą starczyć na dłuższy czas po powrocie do rzeczywistości.

9

Odp: Do kogo należy następny krok?

Możliwe też, że ów amant w domu ma żonę i dwójkę dzieci smile. Mógł jej powiedzieć wszystko, a autorka, spragniona uczuć i miłości, łyknęła to jak młody pelikan, wierząc w to, że po powrocie przerodzi się to w coś poważniejszego. Ach te romanse wyjazdowe/wakacyjne... big_smile.

10 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-09 19:10:59)

Odp: Do kogo należy następny krok?

Czyli autorka przeprojektowała swoje tęsknoty i potrzeby na tego gościa.


Autorko, zrobiłaś mnie w konia! Tak się nie robi..
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

11

Odp: Do kogo należy następny krok?

Autorko, najlepiej się spotkać, otworzyć buzię i zapytać, czy traktuje to jak romans czy jako związek i czy będzie miał dla ciebie czas w grudniu.
Grudzień to ciężki miesiąc wszystkie to wiemy, przygotowania do świąt, regularne zajęcia, praca, planowane wyjazdy do rodziny.
Masz dylemat czy jemu bardziej zależy na jego hobby czy na tobie?
Dziwny dylemat, zapewne swoją pasją zajmuje się od dawna, ma też przyjaciół którzy tą pasją się zajmują i się z nimi spotyka. Wymagasz żeby rzucał wszystkie plany i zobowiązania, zapewne zaplanowane z dużym wyprzedzeniem.
Pytanie, co daje cie jakiekolwiek podstawy do tego aby oczekiwać od niego takich wyborów jak ty czy jego pasja, skoro nawet nie wiesz czy jesteście w związku czy nie?
Dodam z perspektywy swoich doświadczeń gdy stawiasz faceta przed wyborem ja czy twoja pasja dostajesz w jego wewnętrznym rankingu - 20 punktów.
Przez takie naciski niejedno małżeństwo się rozpadło (w tym moje), a ty jesteś w luźnym związku, a masz wygórowane oczekiwania.

12

Odp: Do kogo należy następny krok?

Elle88 nie zrobiłam Cię w konia. Niby dlaczego twierdzisz, że Cię oszukałam?

Dziwne, ale w połowie postów ludzie wieszają na mnie psy. Jest to przykre, ale nic na to nie poradzę.

Może jestem naiwna, ale chcę wierzyć, że nie wszyscy ludzie są oszustami (czyli, że Marek nie ma żony i dwójki dzieci). Powiedział mi, że jest po rozwodzie i nie ma dzieci. Jeśli mnie okłamał, to mój światopogląd legnie w gruzach sad

Mimo wszystko dziękuję Blusi32, Elle88 i Ivy71 za podtrzymanie na duchu.

Mam kolejną nauczkę po opisaniu swojej "sprawy" na forum: umiesz liczyć licz na siebie.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Do kogo należy następny krok?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026