Zdrada kiedyś a dzisiaj ?
Kiedyś seks nie był takim pożądanym towarem.
Teraz bardzo dobrze się sprzedaje a popyt jest wciąz podsycany.
Kiedyś obrazek kobiety w bieliźnie budził zgorszenie, teraz reklamę bielizny w ten sam sposób można spotkać przed szkołą podstawową.
Zmieniło się podejście do seksu.
Zmieniło się podejście do potrzeb w małżeństwie, związku.
Kiedyś wystarczało żeby mąż nie pił, nie bił a przynajmniej nie za często, a żona mogła być zadowolona.
Kiedyś wystarczało żeby żona obracała się w trójkącie dzieci-kuchnia-kościół a mąż mógł być z niej zadowolony.
Więcej oczekujemy od partnerów, więcej chcemy osiągnąć w życiu, więcej chcemy przeżyć.
Mamy więcej możliwości nowych kontaktów, więcej pieniędzy, więcej przebywamy poza domem.
Zdrada jest na wyciągniecie ręki, a media, otoczenie dostarczają nam coraz więcej powodów żeby z niej skorzystać.
Poczynając od skoku w bok ( domena mężczyzn) aż po regularny romans (domena kobiet).
W efekcie jesteśmy coraz bardziej niezadowoleni ze swojego życia i dajemy sobie coraz więcej przyzwolenia, wymówek dla faktu braku wierności.
Coraz więcej dajemy sobie usprawiedliwienia dla zdrady, jako wynik prawa do lepszego życia i przeżycia.
Mężczyźni teraz, tak jak i kiedyś przechwalają się przed sobą "zaliczeniami",
a kobiety teraz bardziej niż kiedyś zwierzają się z lepszego szczęścia które je spotkało.
Kiedyś zdrada mężczyzny była milcząco akceptowana ( jurny facet, żadna mu się nie oprze )
Rogacz był wyśmiewany, wykpiwany jako słabeusz co to "baby" nie potrafi upilnować, ale że "coś mu brakowało" i poszła z innym.
Kiedyś zdrada kobiety była kojarzona z ciążą i "cudzym bachorem".
Teraz zdrada mężczyzny traktowana jest na równi ze zdradą kobiety.
Jako oszustwo, rozbicie rodziny, traumę dla dzieci - efekt większego uświadomienia skutków zdrady, większej empatii dla zdradzonych.
Również ze zdradzonych zdjęte zostało odium nieudaczników, niedorajd życiowych.
Z jednej strony zdrada spowszedniała, z drugiej coraz bardziej dostrzega się jej mordercze oblicze.