gdy on ma " za dużo " koleżanek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » gdy on ma " za dużo " koleżanek

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 119 ]

Temat: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Mamy po 31 lat i znamy się od października, nei mieszkamy razem ,ale już padły deklaracje ,że kochamy się .. Związek w sumie mamy udany ,ale jak wszędzie wzloty i upadki -docieramy się. Mój facet jest bardzo lubianą osobą, ma dużo znajomych a część z nich miałam okazję poznać. Nie przeglądam mu telefonu itp ,ale czasami kątem oka widzę,że ktoś pisze..a piszą jakieś " koleżanki" . Pojęcia nie mam co bo tego nie czytam ,ale dziwne bo nie poznałam ich a widzę ,ze kontakt mają regularny. Czasami też ktoś zadzwoni ...raz odbierze a innym razem nie ...bo nic ważnego. Naliczyłam ich ze 4 . Jak się zapytałam mówiąc ,że trochę dziwne mówi że normalne przecież,że znajomi piszą. Nie sądzę żeby ię potajemnie z nimi spotykał. Z drugiej strony on też nie sprawdza i nie pyta kto i po co do mnie pisze. Jak wyszłam na piwo z samymi kolegami dymu nie było o to ..dlatego też nie chce być ta złą stroną  i mu zabraniać.
Czy coś ze mną jest nie tak ? Bo wydaje mi się ,że to trochę dziwne żeby facet miał tyle koleżanek online...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

O ile nie ukrywa tych znajomości i nie wisi na telefonie godzinami, to nie widzę nic zdrożnego w posiadaniu koleżanek. Niektórzy ludzie są po prostu bardzo towarzyscy.

3

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Znałam przypadek pewnej kobiety z mojej rodziny, która od czasu do czasu dostawała jakieś anonimy jakoby to jej mąż zdradzal na prawo i lewo. Ta kobieta była jednak spokojna, ponieważ jej mąż zawsze prosto po pracy wracał do domu, weekendy spędzał z rodziną, święta i sylwestry oraz urlopy także z rodziną. Kiedy więc miałby się puszczać za plecami żony? No chyba że w pracy, tyle tylko że charakter jego pracy raczej czemuś takiemu by nie sprzyjał, a zresztą ta kobieta bywała na wszystkich imprezach z zakładu pracy swojego męża i jakos nie zauważyła, by coś się tam kroiło. Po czasie okazało się, ze to jedna z sąsiadek chciała rozwalić to małżeństwo, może z zazdrości ( ludzie bywają różni), a może chciała poderwać męża tej kobiety.
Moja rada- przeanalizuj sobie częstotliwość waszych spotkań, jakość tych spotkań i czy przypadkiem twój facet nie znika w takich momentach, kiedy powinien być z tobą, czy ukrywa cię przed swoimi znajomymi, czy siedzicie głównie w domu, bo on nie chce afiszować się z tobą na ulicy. Na takie rzeczy patrz i oczywiście trzymaj rękę na pulsie, bo może twój facet to taki babski sołtys. Różnie bywa.

4

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Przecież istnieją faceci, którzy lepiej dogadują się z kobietami. I kobiety, które lepiej dogadują się z facetami. To takie osoby wchodząc w związek mają olać wszystkich swoich znajomych?
Też mam więcej znajomych facetów niż kobiet.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Zastanów się nad swoją samooceną. Dajecie sobie nawzajem wolność i to jest zdrowe.
Przestań rozkminiać i się zastanawiać bo może Twój facet jest po prostu towarzyski.

Say What You Mean, Mean What You Say

6

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Przecież to jest normalne, że ma się znajomych obydwu płci. Skoro nie masz żadnych innych powodów do zmartwień to nie rozkminiałabym tak tego.

7

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

być może wynika to z mojej niskiej samooceny ..nie wiem. W każdym razie jestem pierwszy raz z kimś kto ma 30 +   i takie bogate życie towarzystkie. O ile wyjścia z kolegami na piwko nie przeszkadzają mi w ogóle to z takim stałym kontaktem z kobietami mam pierwszy raz do czynienia. Żaden mój ex nie miał aż tylu koleżankek , ba w ogóle ich nie mieli ...tylko " cześć " . Może macie racje ,że się lepiej dogaduje z kobetami ( ?)
Nie będę czytać co do niego wypisują bo sama bym nie chciała żeby ktoś grzebał w moich wiadomościach , to nie w porządku .
Trochę mnie uspokoiliście,dzieki

8

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Dużo znajomych wynika z niskiej samooceny? Mi się wydaje, że raczej z tego że ludzie są różni. Jednemu wystarczy jeden kolega i spotkanie raz na dwa tygodnie innemu nie...

9

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Nie wydaje mi się,żeby on na tym etapie na którym jesteśmy "szukał". Były deklaracje i wiem,że był one szczere.
Prawdą,jest ,że nie upilnuje. Musiałabym go zamknąć na klucz w domu i zabrać telefon ,żeby się nie kontaktował z innymi.
Nie chciałabym odbierać komuś wolności bo nie na tym miłość polega. Pierwszy raz jestem jednak z kimś kto prowadzi tak bogate życie towarzyskie. Mieszka z mamą i wiem ,że przecież mama mu pewnych rzeczy nie zabroni , które partnerce przeszkadzają. Przychodzi weekend lub jakiś dzień gdzie może dłużej pospać i raczej w domu nie siedzi a z tego co wiem ze znajomymi ...na spacerze , piwie , pogaduchach. No właśnie takim bezowocnym spędzaniu czasu , ja jak już wychodzę to konkretnie do kina, koncert itp. W moich oczach wygląda to trochę jak szlajanie się.
Ja wiem ,że każdy ma inny temperament ,ale sobie nie wyobrażam ,że mieszkamy razem a on co 2 dzień wraca o 1 w nocy bo był " na spacerku " ze znajomymi.
To samo się tyczy tych koleżanek , pierwszy raz widzę ,żeby do faceta co chwile wypisywały jakieś dziewczyny. Byłam w róznych związkach i nie zaobserwałam czegoś takiego .

Nie chce być tą zła i mu zabraniać. Prawdopodobnie je w jakimś stopniu lubi więc nie chce mu zakazywać kontaktów .Sama mam kolegów i nie chciałąbym aby mi zarzucono ,że skoro mam kolegów to od razu z nimi sypiam.

10

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Wyjście ze znajomymi jest dokładnie tak samo owocne jak kino. Trafiłaś na faceta, którego życie nie przystaje do Twoich schematów myślenia, a Ty zamiast to zaakceptować, to próbujesz wtłoczyć go w swoje schematy i marudzisz, że się tam nie mieści.
Nie mieści się i się nie zmieści, a Twoją rolą jako partnerki w związku nie jest zabranianie czegokolwiek drugiej stronie.
Ma tylu znajomych ilu ma i albo to akceptujesz, albo pora powiedzieć mu do widzenia.

Ja naprawdę nie widzę nic dziwnego w tym, że 30latek ma duże grono znajomych. Serio. To jest dokładnie tak samo normalne jak drugi model, w którym znajomych widzi się bardzo rzadko.
I tak samo nie ma w tym nic dziwnego, że ma 4 koleżanki. Gdyby miał ich 40 to bym się zastanawiała, ale 4 to tyle co nic, a Ty niepotrzebnie to tak przeżywasz.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

11

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Lady Loka napisał/a:

a Twoją rolą jako partnerki w związku nie jest zabranianie czegokolwiek drugiej stronie.

mi się zawsze wydawało ,że powinny być jakieś kompromisy... O ile rozumiem ,że wyjścia ze znajomymi sa ok , wg mnie w tyg do 1 nad ranem dorosły facet to się raczej szlaja. ja tak spędzałam czas jak miałam może 20 lat ... i jeszcze nie pracowałam .
Może jednak masz rację Lady ,że ja tak to widzę bo inaczej zstałam wychowana. Skoro wg niektóryh to normalne to może i jest to normalne

12 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-04-23 13:15:33)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Gdy mogę sobie na to pozwolić, z największą przyjemnością raz na jakiś czas  szlajam się z przyjaciółmi choćby do czwartej rano (wprawdzie nieczęsto mam okazję, ale to mi dostarcza pięknych wspomnień) smile I nie miałabym pretensji do swojego partnera, że woli zostać w domu - pod warunkiem właśnie, że mi nie zabrania, nie zmienia mnie na siłę.
Jestem duża dziewczynka i jak trzeba, bo np. dzieci, albo wieczór we dwoje, to dobrowolnie zrezygnuję ze spotkania z przyjaciółmi.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

13

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Na Twoim miejscu zatrudniłbym Malanowskiego i partnerów...

Od takiego pisania się zaczyna, co innego jeśli ma jedną czy dwie przyjaciółki i czasem coś napisze lub porozmawiają. Co innego jeśli pisze z kilkoma nie wiadomo o czym. Powiedz stanowczo niech pokaże Ci telefon sms, zobaczysz jaka będzie reakcja.

14

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
stały napisał/a:

Na Twoim miejscu zatrudniłbym Malanowskiego i partnerów...

haha dobre


stały napisał/a:

Od takiego pisania się zaczyna, co innego jeśli ma jedną czy dwie przyjaciółki i czasem coś napisze lub porozmawiają. Co innego jeśli pisze z kilkoma nie wiadomo o czym.

no własnie nie wiem czy się zaczyna bo z tego co wiem zna je dłużej ode mnie . Jak się zapytałam wprost o czym i po co piszą..mówił ,że przecież to normalne że znajomi piszą. Dobra zgadza się ! Ja też piszę z kolegami , mam takich dwóch z którymi jestem w kontakcie raz na jakiś czas, ale to raz na jakiś czas. Nie ,że w każdy weekend mam pełno wiadomości..

15

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Piegowata'76 napisał/a:

Gdy mogę sobie na to pozwolić, z największą przyjemnością raz na jakiś czas  szlajam się z przyjaciółmi choćby do czwartej rano

no żeby nie było ,że ja jestem jakąś sztywniarą ..Raz na jakiś czas to i ja wychodzę...ale to raz na jakiś czas. Wydaje mi się ,że w wieku 30+ ludzie mają obowiązki  nawet jeżeli jeszcze nie posiadają rodziny  to jednak praca itd..
Ja pamiętam coweekednowe szlajanie z okresu szkoły średniej i studiów. Potem jakoś to przeszło każdemu .. Dziwi mnie ,że jemu nie. Może faktycznie jestem " sztywniarą" ,ale jakbyśmy mieszkali razem nei zgodziłabym się na włóczenie do 1,2 godziny w tygodniu. Rano trzeba być wyspanym w pracy i to ważniejsze niż piwkowanie ...Rozumiem,że jestem zołzą bo chce mojemu facetowi wybić z głowy pewne zachowania a przynajmniej ograniczyć.

16

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

a Twoją rolą jako partnerki w związku nie jest zabranianie czegokolwiek drugiej stronie.

mi się zawsze wydawało ,że powinny być jakieś kompromisy... O ile rozumiem ,że wyjścia ze znajomymi sa ok , wg mnie w tyg do 1 nad ranem dorosły facet to się raczej szlaja. ja tak spędzałam czas jak miałam może 20 lat ... i jeszcze nie pracowałam .
Może jednak masz rację Lady ,że ja tak to widzę bo inaczej zstałam wychowana. Skoro wg niektóryh to normalne to może i jest to normalne

A wiesz czym się różni zakaz od kompromisu?
W związku się rozmawia, a nie zabrania. Jak kompromisu się nie da osiągnąć to trzeba albo przewartościować wartości albo się rozstać.

Ja też mam znajomych facetów, których znam dłużej niż znają ich ich żony tongue oni znają mnie dłużej niż mój partner.
Wiesz, partnerów można zmieniać, znajomi zostaną wink

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

17

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Powiedz mu wprost: Pokaż mi smsy po jego reakcji poznasz czy coś kręci, to jedyne wyjście niż zadręczanie sie czy coś ukrywa.

18 Ostatnio edytowany przez Anulka1987 (2019-04-23 13:57:55)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
stały napisał/a:

Powiedz mu wprost: Pokaż mi smsy po jego reakcji poznasz czy coś kręci, to jedyne wyjście niż zadręczanie sie czy coś ukrywa.

raz się wyświetlały a komputerze powiadomienia i było tylko " co słychać " , " czemu się nei odzywasz" i jedna się chciała ustawic na plotki ,ale wysyłały jakieś buziaczki , W sumie nic takiego ,  ja na pożegnanie jak pisze na messengerze tez wysyłam " buźki " więc olałam sprawę. Myślałam ,że to jednorazowe i że na początku naszego związku. Ja np jak wiem ,że któryś mój kumpel poznał dziewczynę ograniczam się w wypisywaniu do niego żeby nie robić mu problemu. Kobiety są zazdrosne z natury a poza tym po co mam mu głowę zawracać codziennie wieczorem jak wiem ,że spędza czas z dziewczyną. No niestety w tym wypadku kontakty się nie urwały  , piszą cały czas..

19

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Autorko, ludzie zarzucają Ci brak pewności siebie itp ale ja również nigdy nie byłam z chłopakiem który miałby tyle koleżanek, co najwyżej w momencie związku te kontakty się osłabiają. Dla mnie Twój facet to typowy babiarz i zaraz poleci na mnie hejt ale po co facetowi grono koleżanek/przyjaciółek jak ma kobietę? A te koleżanki wiedzą ze on jest w związku? Bardzo dziwne i rozumiem Cię doskonale.

20

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

Gdy mogę sobie na to pozwolić, z największą przyjemnością raz na jakiś czas  szlajam się z przyjaciółmi choćby do czwartej rano

no żeby nie było ,że ja jestem jakąś sztywniarą ..Raz na jakiś czas to i ja wychodzę...ale to raz na jakiś czas. Wydaje mi się ,że w wieku 30+ ludzie mają obowiązki  nawet jeżeli jeszcze nie posiadają rodziny  to jednak praca itd..
Ja pamiętam coweekednowe szlajanie z okresu szkoły średniej i studiów. Potem jakoś to przeszło każdemu .. Dziwi mnie ,że jemu nie. Może faktycznie jestem " sztywniarą" ,ale jakbyśmy mieszkali razem nei zgodziłabym się na włóczenie do 1,2 godziny w tygodniu. Rano trzeba być wyspanym w pracy i to ważniejsze niż piwkowanie ...Rozumiem,że jestem zołzą bo chce mojemu facetowi wybić z głowy pewne zachowania a przynajmniej ograniczyć.

A czy on zaniedbuje pracę? Jest nieodpowiedzialny? Nie dotrzymuje danego Ci słowa?
Z tego, co piszesz, jest jeszcze kawalerem bez poważniejszych zobowiązań z "zapleczem socjalnym" u mamy. Nie znam tego człowieka, ale może prowadzi taki tryb życia, na jaki może sobie pozwolić, a życie w naturalny sposób wymusi zmiany, gdy przyjdzie czas.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

21

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Ewelina, jak ma koleżanki, to od razu babiarz??? Ludzie, bądźmy poważni! Ja się zawsze lepiej dogadywałam z facetami i wszyscy moi bliscy przyjaciele to mężczyźni. To co, mam zerwać kontakty z kimś kogo znam 20 lat, bo inaczej nazwiesz mnie latawicą?

Autorko, nie słuchaj takiego bełkotu. Są ludzie towarzyscy, którzy mają po prostu wielu znajomych płci obojga. Ty jesteś bardziej introwertyczką i nie jest Ci potrzebne do szczęścia by wypadać na piwko czy klachy co drugi dzień- wolisz zamiast tego książkę czy kino- ale widać Twój partner ma inne potrzeby. W zdrowym związku ludzie się akceptują i szanują swoje odmienności, a nie starają się przekabacić drugą połówkę na własną modłę.

22

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

no tutaj stanę w obronie bo babiarzem on absolutnie nie jest.Po prostu jest pomocny , sympatyczny i ma dużo czas więc nic dziwnego ,że ludzie go lubią. Nie widziałam żeby adorował  nawet mnie nie adorował. Połaczyło nas hobby ( dość męskie ) i dlatego jesteśmy razem. Nie jestem introwertyczką ,ale mam dużo obowiązków i nie mam wieczorami ani czasu ani siły na szlajanie się.,Ostatnio nawet była taka sytuacja ze był u mnie i już za nim dzwonili ( 23 godzina ) kiedy wraca bo by na piwko się można było spotkać. Wkurzyłam się  trochę,ale jednocześnie położyłam laskę. Trochę to dziecinada tak się włóczyć . Na razie stanęło na tym ,że po prostu mi mówi gdzie idzie itd a ja mu nie zabraniam. Po prostu wole jak sie takie rzeczy nie dzieją za moimi plecami... Później się z rozmów dowiaduje z kim on był i gdzie i co robił. Trochę lipa nei wiedziec co własny facet robi wieczorami.
Prawdopodobnie pot tym względem koleżanki są spoko bo nie wymagają, nie oceniają. Same mają ( dwie ktre znam ) cichcyh spokojnych chłopaków a z moim co najwyżej na piwko no bo on ma zawsze czas.

23

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Dla jednych wyjście na piwo o 23 to włóczenie się, dla innych to normalka. I o ile nie przeszkadza to w życiu i pracy, to nie widzę w tym nic złego. A zakazuje się tego czy owego dziecku, a nie dorosłemu człowiekowi. Z dorosłym się rozmawia i jeżeli wasza wizja spędzania czasu jest nie do przeskoczenia, to się żegna.

24

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Ok może przesadziłam z tym określeniem smile  ale co z tymi koleżankami? Jeżeli ja wiem ze mój kolega ma dziewczynę to staram się ograniczyć troszkę kontakt. Nie wypisuje do kolegów wieczorami, bo wiem ze w tym czasie mogą być ze swoją partnerka a nie chce robić niepotrzebnych problemów. Poza tym ja widzę ze jak ktoś kogoś ma to ludzie spotykają się parami, rzadko kiedy wyskakuje z zajętym kolega na piwo, ale mówię jak to wyglada według mnie.

25 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-04-23 16:50:15)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Anulko, a czy ten jego tryb życia naprawdę
Ci przeszkadza, czy też masz w głowie taki schemat co wypada, a co nie wypada ludziom w związku?
Nie jest dla mnie dziecinadą późny powrót do domu jeżeli nie cierpią na tym poważne sprawy.   Nie byłabym jednak zadowolona .I z pewnością nie położyłabym lachy, gdyby notorycznie dla znajomych porzucał mnie w środku spotkania,  gdyby ich ewidentnie przedkładał nade mnie.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

26

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Ja do mojego żonatego przyjaciela piszę i po 23 tongue będzie to odpisze, nie będzie to odpisze rano.
I nie, kobiety nie są z natury zazdrosne, a tłumaczenie tego w taki sposób jest po prostu głupie. Ma koleżanki to ma. Albo się z tym pogódź albo się z nim rozstań, bo inaczej będziesz mu truć nad głową zanim on sam Cię nie rzuci. I żadnego czytania smsów. Dajcie spokój, to nie przedszkole.

Nie wyobrażam sobie ucinać z kimś kontakt tylko dlatego, że nagle znalazł sobie dziewczynę. Jeżeli nasza relacja była relacją koleżeńską i taką relacją zostaje, to staram się poznać partnerkę kolegi tak, żeby ona nie czuła się zagrożona. Ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy ograniczać specjalnie kontakt, bo on ma dziewczynę. Tak jak pisałam wcześniej, on dziewczynę zawsze może zmienić, a przyjaźń zostaje. Może Ty po prostu powiedz mu, że chcesz poznać jego koleżanki i jakoś bardziej wkręcić się w grono jego znajomych?
Mam kolegę, z którym znam się 10 lat. To jest dłużej niż zna go jego żona, wcześniej narzeczona i dziewczyna. To dłużej niż znam swojego partnera. Nie poświęciłabym 10 letniej przyjaźni dla partnera, którego znałabym np. rok.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

27

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Lady Loka jak czytam Twoją wypowiedź masz dużo racji, czasami szkoda tracić wartościową znajomość bo jesteśmy w związku i drugiej stronie to przeszkadza.. Ja z moim ex miałam takie relacje. Nie mogłam się umówić na kawę z kumplem ze studiów , który był przejazdem w moim mieście bo był zazdrosny. Jeszcze poprzedni facet w ogóle był cięty na moich kolegów. No każdy jest z nas inny. Na pewno bym mu tego nei mogłą zabronić i nigdy by, tego nie zrobiła  ... Jakie mam do tego prawo ? żadne.
Nie mniej jednak yłoby mi miło jakby pokazał treśc tych rozmów , chociaż raz ..no skoro sa takie niezobowiązujące .. byłabym spokojniejsza .ALbo by mi wyjaśnił kto to jest .

28

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Lady Loka jak czytam Twoją wypowiedź masz dużo racji, czasami szkoda tracić wartościową znajomość bo jesteśmy w związku i drugiej stronie to przeszkadza.. Ja z moim ex miałam takie relacje. Nie mogłam się umówić na kawę z kumplem ze studiów , który był przejazdem w moim mieście bo był zazdrosny. Jeszcze poprzedni facet w ogóle był cięty na moich kolegów. No każdy jest z nas inny. Na pewno bym mu tego nei mogłą zabronić i nigdy by, tego nie zrobiła  ... Jakie mam do tego prawo ? żadne.
Nie mniej jednak yłoby mi miło jakby pokazał treśc tych rozmów , chociaż raz ..no skoro sa takie niezobowiązujące .. byłabym spokojniejsza .ALbo by mi wyjaśnił kto to jest .

W złą stronę idziesz.
Nie masz absolutnie żadnego prawa żądać od niego wglądu w jego prywatną korespondencję. Tak naprawdę naruszając jego prywatność przekreślasz ten związek całkowicie. Nie ufasz mu to się z nim rozstań zamiast męczyć i siebie i jego. Zażądasz pokazania rozmów raz, potem zażądasz drugi. Nie zaprzeczaj, bo to zawsze tak leci. A potem zaczniesz je sprawdzać codziennie, bo nie będziesz w stanie żyć bez tego. Daj sobie spokój. TO naprawdę jest krótka piłka. Albo jesteś w stanie to zaakceptować, albo nie jesteś. Czarne albo białe.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

29

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Zgadzam się z Loką. Jak szanujesz i ufasz, to nie szpiegujesz.

30 Ostatnio edytowany przez vinnga (2019-04-23 22:37:26)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

No cóż, niektórzy mają takie zboczenie, że słowo "związek" traktują jako synonim prawa własności. U Ciebie dziwne jest to, że sama możesz wyjść z KOLEGAMI na piwo (o, czyli masz kolegów?, o, czyli gdzieś wychodzisz?), o jego znajomości i wyjścia natomiast masz pretensje.

Wydaje mi się, że powodem są Twoje sztywne przekonania. Chciałabyś mieć wszystko uporządkowane i zaszufladkowane. W takim i takim wieku można, później nie można. 4 koleżanki to za dużo, 3 byłoby ok? To tak nie działa. A przynajmniej nie w związku dwojga dorosłych ludzi. Przecież ten związek tworzysz z druga osobą. Druga osoba ma SWOJE przyzwyczajenia, schematy, przekonania. Zapewniam, że w Konstytucji nie ma zapisu o częstotliwości i długości wyjść na piwo w tygodniu. Jest to więc kwestia indywidualna.

Jakim prawem spodziewasz się, że dopasujesz dorosłego człowieka do swoich przekonań i życia wg własnych powinno/nie powinno? Przecież on ma swoje. W związku można ewentualnie rozmawiać i szukać rozwiązań satysfakcjonujących obie strony, ale nie możesz oczekiwać, że facet zrezygnuje z wyjść w tygodniu, bo TWOIM zdaniem powinno się w tym czasie spać... Może JEGO zdaniem powinno się raz w tygodniu porządnie się odstresować jakimś szlajaniem? Czy on zawala pracę? Czy jakoś cierpi na tym wasz związek? Jeśli nie - to nawet nie bardzo masz pole do jakiejkolwiek umoralniającej pogadanki na ten temat...

W Konstytucji nie ma też zapisu o właściwej ilości koleżanek. Pozostaje więc logika. Większość dorosłych ludzi ma jakieś znajomości i relacje. Mają je kończyć tylko dlatego, że weszli w związek? No litości... To by dopiero było przedmiotowe traktowanie ludzi...
Niektórzy preferują koleżeństwo z płcią przeciwną. Jeśli facet przed związkiem miał koleżanki i był towarzyski to dlaczego po pół roku w związku miałby zamknąć się w 4 ścianach i pozrywac kontakty? Albo wyznaczać godziny, do których TERAZ mogą do niego pisać? Chore to i niezbyt dobrze świadczyłoby o tym facecie...

Czytanie czy "pokazywanie" smsów nawet ciężko skomentować. To naruszenie intymności innej osoby! I wcale nie mam na myśli intymności odbiorcy. Chciałabyś, żeby Twoje smsy kolega pokazywał swojej dziewczynie? Jeśli pisalibyście o czymkolwiek więcej niż "co słychać?" i "ok" to mogłoby być bardzo krępujące. A na pewno byłoby nie w porządku w stosunku do autora/autorki smsów.

31 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-04-24 05:16:27)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

nie widzę sensu w przeglądaniu zawartości korespondencji nawet przy czyjejś wiedzy i zgodzie, jeśli partner/ka ma dużo znajomych to dobrze, niech ma udane relacje międzyludzkie, lepsza taka sytuacja niż bycie nielubianym i wyobcowanym w towarzystwie. Jeśli czas spędzany ze znajomymi jest nieproporcjonalnie dłuższy niż ten dla partnera, to niektórzy mogliby uznać takie coś za zaburzenie równowagi i nie każdemu to będzie odpowiadać. Jeśli są inne koleżanki, przyjaciółki, które wzbudzają większe zainteresowanie, to mogę sam postarać się o więcej uwagi dla siebie, ale konstruktywnie, na pewno nie jakimiś zakazami. a jeśli to nic nie da, to nie ma obowiązku dalszego bycia w związku, można rozejść się i spędzać czas tylko z tymi, z którymi komuś jest najciekawiej

32

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
vinnga napisał/a:

No cóż, niektórzy mają takie zboczenie, że słowo "związek" traktują jako synonim prawa własności. U Ciebie dziwne jest to, że sama możesz wyjść z KOLEGAMI na piwo (o, czyli masz kolegów?, o, czyli gdzieś wychodzisz?), o jego znajomości i wyjścia natomiast masz pretensje.

Moje wyjścia to raz na kilka tygodni wyjście na piwo ze starymi znajomymi ze studiów ( jako,że uczelnia techniczna to sami koledzy ) , koncert raz na jakiś czas albo kawa .. Jego wyścia to co najmniej 2 x w tyg siedzenie po ławkach z piwami i kolegami i koleżankami ... No o ile jak wychodził raz na jakiś czas z kolegami nie miałam mu za złe to skoro widzę,że to są wyjścia od jakiegoś czasu codzienne przestało mi sie podobać.
Nie nie chce nikomu odbierać wolności ,po prostu z kimś takim nie będę. Chyba mam zanim go zostawie prawo do jakiegoś kompromisu ? I on i ja mamy takie prawo . Założę się,że żadnej koboecie by się to nie podobało gdyby Wasz partner przesiadywał po ławkach nocami. Teraz zgrywacie super wyluzowane kumpele bo założę się ,,że nie macie tego typu problemu.

Z czytaniem prywatnych wiadomości zgodzę się ,ale jak jest inaczej wykrywana zdrada jak nie własnie przez prywatne wiadomości ?? Na razie nie mam powodów do niepokoju , no ale gdybym miała to chyba jedyny sposób.

33

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Mój Misiek wychodzi na piwo ze dwa razy na tydzień z kolegami i koleżankami z pracy. Pracuje ciężko i mu się należy. Nigdy by mi do głowy nie przyszło wkurzać się z tego powodu. Sama jeżdżę na rowerze z kolegą w soboty i jakoś to też nie jest problemem, bo w tym czasie Misiek zajmuje sie ogrodem, który jest jego pasją.

Nigdy w życiu nie czytałam jego sms-ów ani fejsa. Nigdy nie miałam żadnych wątpliwości, przez długich 8 lat. Misio, raz na rok, może wypaść totalnie zawiany z taksówki, o trzeciej nad ranem i nawet nie mrugnę.

Masz problem z własną samooceną i zaufaniem partnerowi.

34

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

No ale jeżeli przeszkadza Ci jego codzienne siedzenie, to rozwiązaniem nie jest zakazanie mu tego tylko porozmawianie z nim na ten temat. I wynik tej rozmowy jest kompromisem. Rozmowy bez płaczu, bez krzyku, bez wyrzutów. Idź normalnie do niego i powiedz, że Ty byś chciała z nim spędzać więcej czasu.

A co do smsów, to ja nawet w przypadku podejrzeń zdrady nie usprawiedliwiam szpiegowania telefonu i fejsa. Od swojego partnera oczekuję dojrzałości i dorosłości. Będzie chciał ode mnie odejść to niech odchodzi. Chce ze mną być to niech będzie. Oczekuję od niego, że jeżeli zafascynuje go inna kobieta, to podejmie dojrzałą decyzję i odejdzie zamiast grać na dwa fronty. Ale no żeby takich rzeczy oczekiwać, to trzeba dojrzałości obu stron wprowadzanej od samego początku bycia razem.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

35

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Autorko zaufaj swojej intuicji. Sama miałam i mam w całym życiu tylko kolegów. Teraz gdy 90% z nich jest w związkach małżeńskich nasze  kontakty się osłabiły, i to jest naturalne. Możemy liczyć na siebie gdy się coś złego dzieje, ale na codzien już kontaktu nie mamy, i mimo, że mnie to trochę smuci to wiem, że tak musi być. Koledzy probowali aranżować spotkania ze swoimi żonami, byśmy się zaprzyjaźniły ale to nie udało sie nigdy, zwłaszcza z ich stron. Denerwowały się samą moją obecnością. Ostatnio nawet na weselu, gdy moj przyjaciel ze studiow do mnie podchodził jego świeżo poślubiona od razu przybiegała. Od ślubu nigdy nie pozwoliła na nasze kontakty sam na sam. Gdy byłam/jestem w związku moi koledzy dużo mniej się odzywali bo "jestem facetem, i wiem, że mu nie bedzie to pasowało, i ciężko Cię będzie wyrwać w nocy na piwo, bądź kolację". Ja tak samo nie zawracałam zajętemu koledzie głowy wieczorem gdy się nudziłam by poszedl ze mną na spacer. To wydaje mi się być normalne. I rozumiem Cie, co masz na myśli. Chodzi o to by w tych kontaktach z płcią przeciwną nie przesadzać z szacunku do swojego partnera. A twoj facet widocznie lubi być otaczany przez koleżanki. Taki typ.
Jesteście razem dopiero od października. Poznajesz go ciągle. Też na twoim miejscu czułabym się z tym nieswojo. Nie ma co porównywać się do Pań, które pisały wyżej, bo ich związki trwają kilka, kilkanaście lat. Sama też gdy byłam z kimś pare lat to ufałam bezgranicznie i nie przeszkadzałoby mi nawet, że moj facet śpi z kimś razem w łóżku bo wiem, że by mnie nie zdradził. Sama też wypychałam na spotkania ze znajomymi. Bo znajomych trzeba mieć. Ty jeszcze tej pewności nie masz, i w zupełności Cię rozumiem.

W swoich związkach, wiele razy wałkowałam temat kolegów, bo to moi faceci mieli problem z tym, że ich tak dużo dokooła mnie. Potwrzali mi "gdy facet okazuje duże zainteresowanie, to znaczy, że czegoś chce, nawet jęśli nie teraz, to w przyszłości". Musisz go jeszcze poobserwować, porozmawiać.

36

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Dokładnie ,nie znamy się na tyle aby mu aż tak bezgranicznie ufać . Owszem nie zakładam że to oszust ,nie mniej nie wiem . Znam go kilka miesięcy ,obu rąk nie dam obciąć że nic nie robi potajemnie . Czasami naprawdę można się przykro rozczarować ...Poza tym też ,trzeba czegoś wymagać . Ja wymagam aby nie wałęsał się nocami ,znalazl lepsza pracę ,poszedł do szkoły , inaczej spożytkował czas a ja mogę go w tym wspierać . Chce dla niego dobrze ,nie chce aby stał się lawkowym pijaczkiem

37

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Ja wymagam aby nie wałęsał się nocami ,znalazl lepsza pracę ,poszedł do szkoły , inaczej spożytkował czas a ja mogę go w tym wspierać . Chce dla niego dobrze ,nie chce aby stał się lawkowym pijaczkiem

A Ty jego mamą jesteś czy co? Dosłownie się przeraziłam jak to przeczytałam yikes

Jeżeli nie akceptujesz zachowania swojego partnera, to czas zmienić partnera. Nie jesteś od wychowywania i przekabacania kogoś na swoją modłę. Zresztą masz napradę dziwna definicję "ławkowego pijaczka". Mam dwa bary winne minuty od domu- jeden dosłownie na przeciw, a drugi na ulicy obok- i często wpadam tam wieczorem na kielszek Pinot Grigio, bo atmosfera jest fajna, a wino pierwszego sortu. To czyni mnie "ławkowym pijaczkiem"? Sam fakt wyjścia z domu wieczorem na klachy i 125ml wina? (czy butelkę piwa)?

38 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-04-25 10:18:09)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Na podstawie własnych obserwacji oraz doświadczeń również jestem zdania, że przerabianie partnera i przykrawanie do własnej wizji to kiepski pomysł.
Jasne, że masz prawo, Anulko, mieć swoje oczekiwania i czegoś nie akceptować, ale w powodzenie misji pod hasłem: "...by nie stał się ławkowym pijaczkiem" nie wierzę i uważam to za stratę czasu.
Mam np. koleżankę, która już ponad 20 lat tak "wychowuje" swojego faceta. Rozstają się, schodzą znowu, a wszyscy dookoła pukają się w głowę...

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

39

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

dziękuję za rady smile Może macie racje , ja nie mam takiego doświadczenia...mój najdluższy związek 3 lata hmm  Postanowiłam odpuścić , niech robi co chce  , ja się skupiłam na sobie. Czas pokażę..a pewno nie warto się uwieszać na partnerze i skupiać na nim ... To na pewno nie jest atrakcyjne. Nikogo nie zmuszę,żeby miał ze mną kontakt 24/24 i bedzie się spowiadał. Wasze rady dały mi dużo do myślenia.
Prawdą jest też ,że moja mama nastawiła mnie na " nie "... Ja wiem wiem , mam 32 lata a się mamy słucham . Może faktycznie nie ma w tym nic złego ,że ktoś ma dużo znajomych  i lubi z nimi spędzać czas. Postanowiłam robić to samo , odświeżyłam strae znajomości i będę więcej czasu spędzać z moimi znajomymi..

40

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Czytając tematy na forum można dojść do wniosku, że nie ma uniwersalnych prawd i jedynej, słusznej drogi do szczęścia.
Jedna uważa, że związek nic w życiu nie zmienia i dlaczego ma rezygnować z nocnych eskapad czy wspólnych wyjazdów z przyjacielem, którego zna dłużej niż partnera.
Inna uważa, że skoro jest teraz w związku to spędzanie czasu z partnerem jest tym co chce robić i siłą rzeczy ogranicza kontakty z osobami, z którymi spędzała czas będąc singlem.
Nie da się określić, która postawa jest skuteczniejsza w budowaniu szczęśliwego związku.
Ważniejsze żeby dobrać się z osobą, która podobnie do nas patrzy na związki i życie, bo dostosowywania się do oczekiwań partnera czy robienie "dobrze" wbrew sobie wcześniej czy później źle się skończy.

41

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Wzl napisał/a:

Czytając tematy na forum można dojść do wniosku, że nie ma uniwersalnych prawd i jedynej, słusznej drogi do szczęścia.
Jedna uważa, że związek nic w życiu nie zmienia i dlaczego ma rezygnować z nocnych eskapad czy wspólnych wyjazdów z przyjacielem, którego zna dłużej niż partnera.
Inna uważa, że skoro jest teraz w związku to spędzanie czasu z partnerem jest tym co chce robić i siłą rzeczy ogranicza kontakty z osobami, z którymi spędzała czas będąc singlem.
Nie da się określić, która postawa jest skuteczniejsza w budowaniu szczęśliwego związku.
Ważniejsze żeby dobrać się z osobą, która podobnie do nas patrzy na związki i życie, bo dostosowywania się do oczekiwań partnera czy robienie "dobrze" wbrew sobie wcześniej czy później źle się skończy.

No właśnie, dla jednego człowieka te koleżanki będą niepokojące, dla kogoś innego ich brak. Dlatego warto od razu szukać kogoś o podobnych standardach, bo tak to zawsze przynajmniej jedna osoba będzie umęczona.

42

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Ja wg mojego partnera mam za dużo kolegów, zwłaszcza że obracam się raczej w typowo męskich środowiskach. Tyle że on o tym wspomina raczej żartem na szczęście.
Zdziwiło mnie natomiast to, że w niektórych postach przewijało się coś o jakby grzecznościowym ograniczaniu kontaktu, gdy ktoś wejdzie w związek. Ja bym się dziwnie czuła, gdyby moi znajomi nagle mniej się odzywali, bo skończyłam radosne życie singielki. Wiadomo, kontakty będą rzadsze z tego względu, że zaczyna się spędzać czas z kimś, kogo wcześniej się w grafiku nie uwzględniało, ale żeby nagle mieli się nie/mniej odzywać? A co się niby między nami zmieniło?

43

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

moim zdaniem jesteście niedopasowani w kwestii stylu życia, umęczy cię to, lepiej odpuścić.

44

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
SaraS napisał/a:

Ja wg mojego partnera mam za dużo kolegów, zwłaszcza że obracam się raczej w typowo męskich środowiskach. Tyle że on o tym wspomina raczej żartem na szczęście.
Zdziwiło mnie natomiast to, że w niektórych postach przewijało się coś o jakby grzecznościowym ograniczaniu kontaktu, gdy ktoś wejdzie w związek. Ja bym się dziwnie czuła, gdyby moi znajomi nagle mniej się odzywali, bo skończyłam radosne życie singielki. Wiadomo, kontakty będą rzadsze z tego względu, że zaczyna się spędzać czas z kimś, kogo wcześniej się w grafiku nie uwzględniało, ale żeby nagle mieli się nie/mniej odzywać? A co się niby między nami zmieniło?

To chyba ja o tym pisałam. W moim przypadku wyglądało to tak, ze w momencie kiedy koledzy dowiadywali się ze mam kogoś to kontakt się osłabiał. Jeden kolega nawet tłumaczył się ze nie chce, aby były jakieś niedomowienia i problemy w moim związku. Odezwie się raz na jakiś czas ale napewno nie są to codziennie pogawędki.
Ja mam podobnie, jeżeli jakiś mój kolega ma dziewczynę to nie mecze go o spotkania i nie wypisuje non stop.

45 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-04-27 11:50:27)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Przypomniały mi się początki mojego mieszkania z mężem. Wcześniej bardzo długo byłam sama (w sensie związkowym), mieszkałam z rodzicami  i rodzeństwem, potem jakiś czas byłam zupełnie sama w domu (tzw. opuszczone gniazdo, śmierć ojca, wyjazd mamy za granicę). Przyzwyczajona byłam do luźnego stylu życia, chodzenia swoimi drogami. Bardzo trudno było mi zaakceptować zmiany, czułam się jak w klatce, diabli mnie brali, że nie mogę sobie spontanicznie wracając z pracy wpaść do brata, wydłużyć sobie powrót jakimś spacerem czy ze spotkaną na ulicy koleżanką przysiąść gdzieś na lody, że muszę komuś spowiadać się i meldować, być na telefonie jak na smyczy.
Z czasem życie samo te zmiany wymusiło - pojawiło się dziecko, obowiązki, konieczność uzgadniania i planowania. To wymusiło na mnie inny tryb życia. Już nie zastanawiałam się, czy mi z tym źle, to po prostu było oczywiste. Jaka sytuacja, takie funkcjonowanie. Bardziej niż na tryb życia, zwróciłabym uwagę na takie cechy partnera jak odpowiedzialność. Powtórzę się, że być może żyje tak jak lubi, bo może sobie na to pozwolić.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

46

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Piegowata, ale zmiana warunków życiowych to nie to samo co nakładanie sobie ograniczeń w spotykaniu znajomych.

Ja nie mogę pozwolić sobie na nagły wypad do innego miasta na cały dzień, bo mam dużego psa, który jak nie będzie porządnie wyprowadzany co kilka godzin, to dostanie hopla i zeżre mi kanapę. Jak gdzieś na dłużej jadę, to albo mój partner musi wziąć wolne, albo musze znaleźć dog sittera. I podobnie ludzie z dziećmi, z długimi godzinami pracy i innymi obowiązkami- po prostu istnieją wtedy zewnętrzne ograniczenia.

Ale, że przestaję się spotykać z przyjaciółmi, bo jestem w związku? To przecież niepoważne. Nie rzucę długoletniej znajomości do kosza tylko dlatego, że mam faceta.

47 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-04-28 00:11:16)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Beyondblackie, wiem, że nie to miało być głównym tematem wątku, ale przewija się w wypowiedziach Autorki obawa, że ma do czynienia z niefrasobliwym lekkoduchem. Takim, co to w nosie ma poważne sprawy, obowiązki, bo woli się szlajać i wysiadywać po ławkach. Nie dziwią mnie takie obawy. Dlatego uważam, że warto przyjrzeć się, jak u tego pana z odpowiedzialnością.
Ja również ani myślę rezygnować z przyjaciół będąc w związku, choć naturalną koleją rzeczy zeszli na dalszy plan, gdy zaczęłam żyć małżeństwem i rodzicielstwem. Uważam z perspektywy doświadczeń, że nie warto zaniedbywać tej sfery. To wzbogaca życie i nie skazuje nas wyłącznie na partnera. Wiadomo, że uwieszanie się na partnerze nie jest zdrowe, a poza tym, w razie niepowodzenia nie zostaje się osamotnionym (osamotnioną), pozbawionym wsparcia i życzliwości.
Mimo wszystko jestem też zdania, że należy mieć zwykłe wyczucie w kontaktach z zajętymi przyjaciółmi. Miałam ochotę palnąć w ucho (co zresztą zrobiłam, aczkolwiek tylko werbalnie) moją koleżankę, która pozwolała sobie na poufałe sms-y do mojego męża, mimo iż nie czułam zagrożenia mojego związku. Ale pewnych rzeczy jednak robić i mówić nie wypada.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

48

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
ChristmasTree napisał/a:

moim zdaniem jesteście niedopasowani w kwestii stylu życia, umęczy cię to, lepiej odpuścić.

O! to, to..
Ajlawiusy przemijają i pozostaje ten wspólny lub zupełnie odmienny styl życia. Zrób sobie projekcję przyszłości.

Bycie razem w ścisłym związku i udzielanie się w jednym wspólnym towarzystwie nie musi być nudne. Ale oczywiście nie chroni przed zdradą - wiadomo... najlepsza przyjaciółka...
Nie chodzi więc o zabezpieczenie się w tym sensie, bo jak będzie chciał, to będzie Cię zdradzał z kilkoma na ławce lub z jedną gdzieś tam. Myślę o czymś innym: że w dobrym związku buduje się wspólnotę cielesną, duchową, intelektualną i do tego potrzebne są jednak podobne zamiłowania i zakres tolerancji, aby uniknąć toksyn. U Ciebie one już się pojawiły.

Słuchaj mamy! Jakbyś była moją córką, to tez bym radziła ci się wiązać z materiałem na dobrego męża, a nie dobrego kupla wink

If you manipulate words it is a lie, if you play on words it is a joke, if you rely on words it is ignorance, if you transcend words it is wisdom. Sri Sri R.S.

49

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Masakra co te kobietki na gorze piszą. Oczywiście, można mieć znajomych płci przeciwnej. Sama mam takich znajomych ale w większości z nich już zakończyłam znajomość ze względu na to ze chcieli czegoś więcej niż przyjaźni. Na pewno nienormalne jest to ze Twój facet pisze tyle z rzekomymi „koleżankami”. Można porozmawiac ale bez przesady nie ciagle

50

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Masakra co te kobietki na gorze piszą. Oczywiście, można mieć znajomych płci przeciwnej. Sama mam takich znajomych ale w większości z nich już zakończyłam znajomość ze względu na to ze chcieli czegoś więcej niż przyjaźni. Na pewno nienormalne jest to ze Twój facet pisze tyle z rzekomymi „koleżankami”. Można porozmawiac ale bez przesady nie ciagle

51

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Masakra co te kobietki na gorze piszą. Oczywiście, można mieć znajomych płci przeciwnej. Sama mam takich znajomych ale w większości z nich już zakończyłam znajomość ze względu na to ze chcieli czegoś więcej niż przyjaźni. Na pewno nienormalne jest to ze Twój facet pisze tyle z rzekomymi „koleżankami”. Można porozmawiac ale bez przesady nie ciagle

52 Ostatnio edytowany przez CatLady (2019-04-28 12:13:12)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
marta2101 napisał/a:

Autorko zaufaj swojej intuicji. Sama miałam i mam w całym życiu tylko kolegów. Teraz gdy 90% z nich jest w związkach małżeńskich nasze  kontakty się osłabiły, i to jest naturalne. Możemy liczyć na siebie gdy się coś złego dzieje, ale na codzien już kontaktu nie mamy, i mimo, że mnie to trochę smuci to wiem, że tak musi być. Koledzy probowali aranżować spotkania ze swoimi żonami, byśmy się zaprzyjaźniły ale to nie udało sie nigdy, zwłaszcza z ich stron. Denerwowały się samą moją obecnością. Ostatnio nawet na weselu, gdy moj przyjaciel ze studiow do mnie podchodził jego świeżo poślubiona od razu przybiegała.

Wiesz, że to co tu opisujesz jest chore? Ledwo poślubiona, jeszcze w kiecce ślubnej, a już się bała, że ją będzie zdradzał?! Spanikowane żony, bo jakaś inna kobieta jest za blisko ich męża, bo z niego takie ciacho, że każda by chciała, każda o nim marzy, jakby nie wiadomo jakiego Brada Pitta złapały, każda tylko knuje jak go skraść? big_smile żenada. Jakbym się miała tak bać o faceta, to wolałabym się nie wiązać w ogóle. To jest paranoja.

Nie doradzaj autorce, bo w niej też wywołujesz paranoję. Oni nawet ze sobą nie mieszkają, a ona już ma fochy, już jej przeszkadza, co on robi wieczorami i o której wstaje w weekend, to co będzie, gdyby doszło do wspólnego mieszkania? Odradzałabym jemu taki związek.

Oczy mi wychodzą na wierzch jak czytam tu niektóre porady, np zażądaj pokazania smsów. Jakby ode mnie ktoś zażądał tego, to by była nasza ostatnia rozmowa. A ludzie się zachowują jakby to było normalne, że można od partnera żądać czegoś takiego. To jest prywatna rozmowa, jego rozmówca/ rozmówczyni może sobie nie życzyć, by ktoś obcy to czytał.

Anulka napisał/a:

Ja wymagam aby nie wałęsał się nocami ,znalazl lepsza pracę ,poszedł do szkoły , inaczej spożytkował czas a ja mogę go w tym wspierać

Same drobiazgi big_smile

Jest w tym facecie cokolwiek, co Ci sie podoba, co wg Ciebie robi dobrze? Bo ja widzę, ze wszystko na nie, wszystkie istotne rzeczy. Praca nie taka, wykształcenie nie takie, niewłaściwy twoim zdaniem sposób spędzania wolnego czasu, bo wiadomo, kino lepsze, bardziej wartościowe, niz spotkania ze znajomymi... hmm wszystko źle. To powinien, tamtego nie powinien... hmm

Po co Ty z nim jesteś? Chcesz by zmienił się dla Ciebie niemal o 100%, a Ty łaskawie będziesz go wspierać... A czy on potrzebuje tej zmiany i Twojego w tym wsparcia? Dlaczego nie znajdziesz faceta, który Ci odpowiada?

53

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Lady Loka napisał/a:

Ja do mojego żonatego przyjaciela piszę i po 23 tongue będzie to odpisze, nie będzie to odpisze rano.
I nie, kobiety nie są z natury zazdrosne, a tłumaczenie tego w taki sposób jest po prostu głupie. Ma koleżanki to ma. Albo się z tym pogódź albo się z nim rozstań, bo inaczej będziesz mu truć nad głową zanim on sam Cię nie rzuci. I żadnego czytania smsów. Dajcie spokój, to nie przedszkole.

Nie wyobrażam sobie ucinać z kimś kontakt tylko dlatego, że nagle znalazł sobie dziewczynę. Jeżeli nasza relacja była relacją koleżeńską i taką relacją zostaje, to staram się poznać partnerkę kolegi tak, żeby ona nie czuła się zagrożona. Ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy ograniczać specjalnie kontakt, bo on ma dziewczynę. Tak jak pisałam wcześniej, on dziewczynę zawsze może zmienić, a przyjaźń zostaje. Może Ty po prostu powiedz mu, że chcesz poznać jego koleżanki i jakoś bardziej wkręcić się w grono jego znajomych?
Mam kolegę, z którym znam się 10 lat. To jest dłużej niż zna go jego żona, wcześniej narzeczona i dziewczyna. To dłużej niż znam swojego partnera. Nie poświęciłabym 10 letniej przyjaźni dla partnera, którego znałabym np. rok.

Moim zdaniem, nie obraź się, ale brakuje Ci wyczucia. Twój Przyjaciel wieczory ma dla rodziny, dla żony, a nie dla Przyjaciółek. Czy Ty byś była zadowolona, gdyby do Twojego partnera po nocach wypisywały koleżanki? Leżycie w lóżku kochacie, się, a tu  drrrr, komórka dzwoni. Dla mnie to nie do pomyślenia.
Mam przyjaciela, z którym trenuję, ale sama dobrze wiem, kiedy do niego napisać, a kiedy nie. Także z szacunku do jego partnerki.

54

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Wg mnie to w ogóle nie powinno się do nikogo pisać o tej porze.

55 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-04-28 13:56:57)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

O kurczę, wszystko jedno, czy w czasie upojnej nocy dzwoni do mnie kolega czy koleżanka.  Po prostu nie odbieram w tym momencie, oddzwaniam jak mam czas. Gdzie tu problem?
Wszystko zależy od wyczucia i zwykłego dobrego wychowania.  wśród swoich znajomych mam zarówno takich do których mogę dzwonić w nocy o północy i jak również tych o których dobrze wiem że w określonych godzinach  dzwonić nie powinnam.
A co do pilnowania, to uważam, że w związku każdy powinien pilnować się sam.  Jeśli mój facet nie wie po co i dlaczego ze mną jest, to krzyżyk mu na drogę.  To że mi na kimś zależy, nie znaczy, że zależy za wszelką cenę i że nie mogę bez niego żyć.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

Posty [ 1 do 55 z 119 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » gdy on ma " za dużo " koleżanek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018