Witam,
Nigdy nie myślałem, że w jakikolwiek sposób będę szukał pomocy po przez internet odnośnie związków.
Po roku bycia razem "rozstałem się z" bądź "rzuciła mnie" dziewczyna.Jest to pierwsza moja miłość także i jej nie licząc tych co krótko trwały.
Wyszło to przeze mnie, ponieważ po długim czasie przestałem się nią zajmować,opiekować,poświęcać jej mój czas, zabierać gdzieś - przeciwnie do niej bo wywróciła swój świat dla mnie o 360 stopni.
Nie doceniłem tego co miałem dopóki nie doszło do tej sytuacji.Zrozumiałem co,jak,kiedy,czemu,gdzie zrobiłem błędy.Zrozumiałem jak ona się czuła, zamieniłem się miejscami i dotarło do mnie jak wiele przykrości jej sprawiłem i po tym nie życzę tego nikomu.Dowiedziałem się jak bardzo mi na niej zależy,jak bardzo ją kocham i jak bardzo nie chcę jej stracić.
Nie wierzy w to że na prawdę potrafię się zmienić, sama nie wie co ma myśleć, nie wie czy jest w stanie mi ZNOWU zaufać bo nie chcę abym po raz kolejny ją zranił.
Zaproponowała mi przyjaźń i przetwarzając jej słowa "zobaczymy jak będzie po pewnym czasie", czy coś się zmieni.
Nie wiem co mogę zrobić. Chcę się zmienić z własnej woli, bo nie chcę aby ktoś inny przeze mnie tak cierpiał.
Podobne tematy
Często tak właśnie bywa, że doceniamy coś dopiero wtedy, gdy to stracimy. Bywa, że udaje nam się tę cenna stratę odzyskać, a bywa, że nie, bo ktos np. umarł albo juz tak naprawdę definitywnie i na 100%z nami skończył.
Napisałeś, że przeanalizowałeś swoje zachowanie, gdy jeszcze TO trwało i doszedłeś do wniosku, że byłeś beznadziejny. Igrałeś, dokazywałeś, aż w końcu doczekałeś się kopniaka w cztery litery.
Teraz wszystkiego żałujesz, ale czasu nie cofniesz ani przykrego na swój temat wspomnienia.
Nie wiadomo, co można ci poradzić i czy w ogóle jest jakis sens, by to robić, bo my nie wiemy, co takiego złego robiłeś, o co tak naprawdę wam poszło.
A może troszkę przesadzasz odnośnie krytyki swojej osoby? Bywa przecież i tak, że to ofiara czuje się winna wszystkich grzechów świata, bo tak była zmanipulowana przez drugą stronę.
Napisz więcej na temat tego, jak przebiegał wasz związek i co takiego się działo,, że ty aż tak bardzo czujesz się dzisiaj winny. Wtedy dopiero bedzie można coś ci poradzić.
Nie wierzy w to że na prawdę potrafię się zmienić, sama nie wie co ma myśleć, nie wie czy jest w stanie mi ZNOWU zaufać bo nie chcę abym po raz kolejny ją zranił.
Musiałeś bardzo zawieść jej zaufanie do ciebie i dziewczyna po prostu postępuje rozsądnie - nie chce się już narażać na krzywdy. Niestety tak już jest, że czasami nie da się już odbudować tego co było.
Jak mniemam jedno chyba z najczęstszych rozstań. Rozumiem, że powiedziala ci wprost 'przestałeś się mną interesować, koniec". Czy dawała ci jakieś znaki? czy ostatnio zachowywała się inaczej? Najczęstszym błędem wśród kobiet jest fakt, że nie potrafią szczerze siąść ze swoim partnerem i szczerze powiedzieć, że związek zaczyna się sypać. Bardzo często faceci słysząć 'to koniec' są z początku zszokowani decyzją parnertki, bo przecież było tak kolorowo.
Powiem ci wprost. Przechodziłem tą samą sytuacje już dwa razy. Niby życie płynęło dalej, niby buziaki, przymilasy tralala a po czasie dowiadywałem się, że myślała nad decyzją już od kilku tygodni.
Zastanów się dobrze nad powrotem. Znacie się pewnie już dość dobrze, znacie swoje wady i zalety. Czy kobieta twierdzi, że się nie zmienisz? po części ma duzą rację. Twoje zachowania, nawyki zmienią się na pare tygodni po czym znów wrócicie do rutyny i znów się rozejdziecie. Czasami jest tak, że ludzie najwyczajniej do siebie nie pasują. Dzielą ich różnice w światopoglądzie, zachowaniu itp.
Przez kilka dni zachowywała się inaczej. Wtedy dopiero poczułem, że coś się zmienia, odchodzi dalej i nie mogę jej dogonić. Przez te kilka dni pokazała mi jaki ja dla niej byłem i wtedy zrozumiałem co złego robiłem w czasie trwania związku.
W czasie rozmowy z nią wymieniłem jej wszystkie moje błędy, które były trafne bo zgodziła się z nimi w stu procentach i które popełniłem przez ten czas. Stwierdziła, że nie jest w stanie zaufać mi i nie wierzy w taką nagłą zmianę, po czym powiedziała że nie wie co dalej. Jestem człowiekiem rozumnym, w kontekście takim, że nie na bieżąco ale gdy coś się stanie, gdy ktoś mi to uświadomi, zrobię tak aby te same błędy już się nie powtórzyły.Na pewno zabrakło tutaj szczerych rozmów odnośnie nas. Zawiniłem w wielu rzeczach. Poświęcałem jej za mało czasu,wolałem robić co innego,częściej wychodziłem z kumplami,rzadko kiedy ją zabierałem na spacery itp,nie byłem wtedy kiedy mnie potrzebowała,nie chciałem się mieszać pomiędzy nią a rodziną,przestałem o nią walczyć. Jest mi strasznie źle i głupio bo jak ja mogłem do tego dopuścić. Myślałem, że nigdy nie popełnię takich standardowych błędów jak inni a jednak się myliłem.
Jestem facetem i doskonale to wszystko rozumiem. Bywa moment dla nas taki w życiu, że po pewnym czasie związek nabiera normalności i dla nas (facetów) to jest normalne. Kobiety bardz często postrzegają to inaczej, jako olewanie, rutynę itp. Stąd też wiele kobiet po pewnym czasie stwierdza, że to nie ma sensu. W głębi myśli wiesz, że jest dla ciebie wszystkim, tylko ona jakby przestaje o to pytac czy w ogóle rozmawiać na tematy uczuciowe.
Wnioskuję, że jesteś młody i ona zapewne tez. Wiesz, w latach nastu czy poczatku dziestu kobieta nie powie ci czego oczekuje od życia, bardzo często ma milion różnych planów czasem do siebie nie pasujących (taka ich natura). Facet zaczyna mniej więcej układac sobie świat i stąd znikomy % młodych związków, które nie będą ze sobą po grób.
Teraz jesteś na etapie myśli 'dlaczego?', czujesz się samotny, wiesz ze spotykaliście się tu i tam. Ja tylko od siebie dodam, że to normalne. Z czasem zacznie mijać, a u ciebie zagości jeszcze niejedna, która złamie ci serce i zapewne niejedna, która zawróci ci w głowie. Głowa do góry ![]()