netkobietyWszystkie działy
Psychologia

nadpobudliwość, życiowy 'nieogar', łapanie się wielu rzeczy

3 odpowiedzi3 256 wyświetleńzałożony przez kowalczykk, 25.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » nadpobudliwość, życiowy 'nieogar', łapanie się wielu rzeczy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1 Ostatnio edytowany przez kowalczykk (2015-11-25 18:05:47)

Temat: nadpobudliwość, życiowy 'nieogar', łapanie się wielu rzeczy

Hej,

mam 25 lat jeszcze studiuję. Jestem ambitna, wyznaczam sobie cele, realizuję je niestety czasem w bólach, bo zwykle się okazuje, że za dużo z siebie daję albo rzeczywistość jest inna do moich wyobrażeń.
Moi rodzice są artystami, w domu całe życie się nie przelewało - rodzice pracowali na umowy- nie mieli stałego zatrudnienia. Widziałam pogoń za kasą, za zleceniami. Moja mama jest przewrażliwiona i bardzo kochająca. Tata jest spokojniejszy. Problemy w rodzinie jak zawsze.
Od kiedy pamiętam byłam zdolna plastycznie,niby wiedziałam co chcę robić jednak do tej pory jestem tak mi się wydaje, osobą niedecyzyjną. Moi przyjaciele i znajomi myślą, że robię co lubię, co chcę- jednak tak nie jest. Ja jakby imam się wielu spraw, łapię je, , wykonuję a i tak np nie mam życia prywatnego. W tym kuleję. Namiastką życia prywatnego jest mój dom rodzinny, rodzice i siostra. Zawsze po studiach czy po pracy, wymęczona wracam do niego- kładę się spać- rozmawiam czasem ze znajomymi na fb i koniec.
Wszystko sprowadza się do tego, że nie mam faceta. Natknęłam się na to, że wszystko jest płytkie, uczucia ludzkie są bardzo słabe.
Nie wiem jak to określić, ale zawodzę się na każdym kroku.
Ludzie mnie lubią, ale nie wiem sama czego ja chcę. I czy ja ich lubię- wiem, że nie ma ideałów ale ja zawsze mam jakieś ALE do wszystkiego.
Wydaje mi się, że po prostu byłam wychowana w jakiejś idylli, rodzice nie pokazywali mi dużo problemów na świecie i dopiero teraz widzę to wszystko sama i nie mogę ogarnąć. Dopiero w wieku 23 lat poszłam 1 raz do jakiejś pracy, w wieku 24 lat miałam półroczne praktyki, a od 25 roku życia pracuję i studiuję.
Zdaję sobie sprawę z niestety wielu rzeczy.Czasem mam wrażenie że moi znajomi niektóre sprawy olewają i nie są ich świadomi. Jak np konsekwencje związane z danym czynem lub odpowiedzialność za siebie, za najbliższych, uczucia do najbliższych osób. Mam młodszą siostrę, która zawsze była gorszą uczennicą, zawsze jakby się podtykała po mnie, nigdy kasy nie oszczędzała a tu się okazuje, że studiujemy to samo, mamy tych samych znajomych, ona nie pracuje. na imprezach ma większe powodzenie. bo chodzi wypoczęta. Ja zmęczona ciągle chodzę, bo pracuję, bo staram się odciążyć rodziców...Niby nikt mi nie każe ale mam takie podświadome pchanie w  kierunku samowystarczalności.

Niby spełniam swoje marzenia- studiuję kierunek na 1 roku magisterki, który chciałam studiować od dawna -trudny techniczno- artystyczny. Jednak widzę, że wchodząc na rynek pracy mam małe szanse, ponieważ jest mało pracy nawet dla mojej branży, poza tym w tym moim zawodzie jest wielka odpowiedzialność za wszystko, za budynki, otoczenie itp. Boję się tego. Dlatego postanowiłam robić coś innego związanego z dekoratorstwem, wnętrzami w teatrze.
Teraz pracuję, wykonuję hobby, studiuję i ledwo daję radę. Nawet nie spotykam się ze znajomymi. Ostatni raz widziałam ich miesiąc temu.
Od pół roku- od lipca czas mija mi tak strasznie szybko, że ja już tego nie ogarniam. Wcześniej zajmowałam się tylko studiami ewentualnie praktykami- moje życie wyglądało tak: szkoła, dom, znajomi lub praktyki-dom, znajomi. Teraz widzę, że muszę ogarnąć swoje życie.
Nie wiem jak.
Pod względem prywatnym też.

Mam też jeden problem. Nie potrafię sie rozdwoić jeśli chodzi o skupienie uwagi na życiu prywatnym lub zawodowym. Nie potrafię, kiedy wciągnę się w jedno - jestem skupiona na jednym. Porównuję się z moimi znajomymi starszymi, którzy mają już pracę zarabiają kasę, mieszkają sami i niby robią to co chcą- a z drugiej strony mówią mi abym nie rezygnowała ze studiów na rzecz pracy.
Z drugiej strony studiuję z osobami młodszymi o rok , max 2 lata którzy trochę inaczej myslą niż ja. Jeszcze tak bardzo 'domowo, dziecinnie' jak ja rok, dwa lata temu. I jestem w kropce. Oni mnie nie rozumieją. Znajomi starsi mają mnie za dziecko, znajomi młodsi za kogoś kto nie chodzi na zajęcia i pracuje więc jest lamusem, i zaszczyca swoją obecnością studia.
Nie wiem co mam zrobić aby tak się nie miotać w życiu.
Jednak jestem od początku nadpobudliwa- muszę robić 10 rzeczy na raz. Moja mama była taka sama. Nie wiem dlaczego jestem podobna. Nie jestem spokojna. Panikuję nad sprawami przyziemnymi, nie mogę stworzyć normalnej relacji z facetem. Coraz bardziej boję się ludzi, dlatego też zgłaszam się na różne warsztaty, do różnych organizacji aby pokonać ten strach i zacząć znowu rozmawiać z ludźmi. Dlatego jeżdżę Blabla-Car'em po Polsce na wykłady aby z ludźmi rozmawiać, dlatego korzystam z Couchsurfingu u nieznajomych, aby znowu zacząć budować w sobie zaufanie do ludzi i chęć możliwość rozmowy.
W moim domu rodzinnym się nie rozmawia. Jest cisza. Ciągle komputery albo rodzice w książkach lub w swojej pracy.

Ja wychodząc do miasta wieczorami zderzam się z taką zmianą otoczenia, że głowa mała. Nawet pamiętam, że miałam taki okres w życiu kiedy siedziałam w domu z 2-3 miesiące, bo byłam dość poważnie chora. Kiedy wróciłam do życia między znajomymi nie potrafiłam z nimi rozmawiać, kuliłam się w sobie, byłam szarą nieśmiała myszką. Codziennie budzę się z takim bólem na skroniach i jakbym miała kowadło ciężkie na klatce piersiowej. Nie mogę przez to wstać.
Mam 25 lat i boję się, że sobie będę skakać z kwiatka na kwiatek jeśli chodzi o znajomych, towarzystwa i pracę, ale nigdy się nie ustabilizuję. A ja wiem, że moi znajomi myślą, że ja jestem ustabilizowana, myślą, że wykonuję to co chcę robić- nie znają moich negatywnych myśli czy strachu...
Udaję przed nimi, że jest ok- mimo, że nie jest.

Dlatego też np kiedy w lipcu miałam pewną sytuację z bliskim kolegą i się spotykaliśmy  - on był zajęty, ja tego nie rozumiałam. Teraz robię w jego branży i jestem tak samo zajęta- nie mam czasu dla znajomych. A on nawet wtedy miał dla mnie czas- a ja wymagałam od niego innego traktowania- no i nie wyszło.
Nawet nie rozmawialiśmy przez pół roku jakoś normalnie.
Mam wyrzuty sumienia.

Nie potrafię skupić się na 1 rzeczy i jej wykonać do końca jakby. Nie wiem czemu się tak miotam jak moi rodzice.
Moi znajomi w większości pochodzą z majętniejszych rodzin. Ich stać na wynajem pokoju- a ja muszę sama na to zarobić.
Nie wiem czy kiedykolwiek to się skończy. Bo ja też chciałabym mieć faceta. Też chciałabym np sobie rok z kimś pochodzić. Nie chodzi mi o związek na całe życie.
A wydaje mi się, że będąc tak długo sama ( ok 4 lat) moi znajomi myślą, że ja szukam męża. A tak nie jest. Nie wiem czy powinnam iść do psychologa czy nie.

Z jednej strony chciałabym uciec od tego wszystkiego a z drugiej chciałabym sobie pomóc i wykonać wszystko co jest do wykonania i nie chować głowy w piasek... Wiem, że mam trudno obecnie ale mam nadzieję, że to się skończy.
..

Kiedyś myślałam, że tu chodzi o facebooka i porównywanie życie z innymi. ALe chyba nie- po prostu ja co chwila ładuję na siebie jakieś zadania, prace, zlecenia- nie mam chwili odpoczynku. Nie wiem co i komu chcę udowodnić.
Czy ktoś miał podobnie? Jak z tego wyjść?
Powinnam iść do psychologa ( kiedyś byłam) , odciąć zbytnią pępowinę życiową rodzinną? Czuję się zbyt bezpiecznie w moim mieście, znam dużo osób i miejsc. Kręcę się w tym samym kręgu od kilku lat już...

Pozdrawiam,
K

2

Odp: nadpobudliwość, życiowy 'nieogar', łapanie się wielu rzeczy

Przede wszystkim zmien myslenie, ze czegos nie potrafisz smile Widzisz problem, wiec czemu go nie zrozwiazujesz? Skoro zauwazylas ze nie potrafisz dokonczysz jednej rzeczy a juz bierzesz sie za nastepna, to dlaczego nie pomyslisz "nie, znow robie to samo, teraz dokoncze to i dopiero zaczne drugie"? Nie rozumiem tongue Hmm nie wiem czemu traktujesz to troche na zasadzie dwoch zyc - prywatne i to w pracy. Masz jedno zycie, jestes TY smile Zyjesz sama, masz swoje mysli i poglady - nie musisz ich dopasowywac do reszty. Tez jestem troche odmiencem i mam niewielu znajomych, ale radze sobie z tym. Mam czas dla siebie, zeby skupic sie na odkrywaniu tego czego ja chce i na dazeniu do tego. Fakt, zawsze przyda sie ktos zeby sie wygadac troche, dlatego tez jestem na tym forum wink 'Przyjaciolki' ktore mam/mialam jakos nie wykazuja zainteresowania, a przynajmniej nie takiego jak bym chciaala. Uslyszalam kiedys bardzo madra rzecz, ze trzeba dawac od siebie jak najwiecej a nie oczekiwac niczego. Jakos tak big_smile Wiesz o co chodzi? Zawodzimy sie na ludziach, bo za duzo od nich oczekujemy, kazdy ma inne podejscie, dlatego bledem jest gdy przyrownujemy swoje i chcemy by ktos zachowal sie po naszemu, a potem jestesmy rozczarowani. Kurcze chyba faktycznie zylas w idealizowanym swiecie, skoro dopiero niedawno doszlas do wniosku ze artysci nie maja zbyt lekko, ze zlecenia to nie worek bez dna wink  Ale skoro mowisz, ze masz talent to moze faktycznie cos z tego bedzie. Pamietaj, ze jedyna osoba ktorej musisz cokolwiek udowadniac jestes Ty sama. Sama sie urodzilas i sama umrzesz. Udowdonij sobie, ze zycie potrafi byc piekne. Skup sie na malych rzeczach, idziesz na uczelnie poaptrz jak wokol jest pieknie - nie kazdy moze zobaczyc piekno natury w tym szczegolnie barwnym okresie jakim jest jesien, posluchaj spiewu ptakow. Popatrz na ludzi, moze ktorys sie usmiechnie, a moze Ty zrob ten pierwszy krok i poczuj to fantastyczne uczucie gdy ktos odpowiada Ci usmiechem. Docen zycie smile Szczescie sklada sie z malych cegielek.

3 Ostatnio edytowany przez vinnga (2015-12-02 22:02:04)

Odp: nadpobudliwość, życiowy 'nieogar', łapanie się wielu rzeczy

szczerze dużo tego, z racji iż jestem leniwy to co napisałaś przeczytałem w 1/3.

Masz problem za samą sobą, chcesz wyjść ze swojego cienia i zacząć żyć;)

Tak wielką zmianę, którą Ty chcesz przejść nie uda się w parę dni. Przynajmniej na dzień dzisiejszy mi się tak wydaję;p
Miotałem się z nieuporządkowanym życiem, brakiem czasu... przez przypadek natknąłem się na vebinar sławnych chłopaków, trenerów rozwoju osobistego.
Zapisałem się programu spam , robiąc przelew kilka tysięcy złotych... pomyślałem... ja pier... co ja zrobiłem. Na dzień dzisiejszy stwierdzam, to była jedna z lepszych moich decyzji. Moje rozumowanie, wiedza, doświadczenie, uczenie się...radzenie z problemami są na całkiem innym poziomie.
Nie robię tutaj nikomu reklamy;p po prostu mówie to co myślę, bez odbioru;p

4

Odp: nadpobudliwość, życiowy 'nieogar', łapanie się wielu rzeczy

Na pewno miałabyś łatwiej gdybyś miała przyjaciela. Możesz z powodzeniem znaleźć takiego od razu oświadczając mu, że interesuje ciebie taka relacja, bo teraz nie chcesz się angażować. Dyskusje ze spokojnym chłopakiem mogłyby nakierować ciebie na wybór dalszego postępowania.

Problem z dziewczynami jest taki że każdą propozycję spotkania i rozmowy w kawiarni, muzeum czy na spacerze traktują jako związek i odmawiają. Trudno w tej sytuacje o normalne relacje między ludźmi skoro tak się izolują od siebie.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » nadpobudliwość, życiowy 'nieogar', łapanie się wielu rzeczy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026