netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Zawieszona w próżni

28 odpowiedzi3 230 wyświetleńzałożony przez Partnerka, 25.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zawieszona w próżni

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: Zawieszona w próżni

Jestem rozwódką z 2 dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Małżeństwo było toksyczne, pełne przemocy - jednakże rostalismy sie definitywnie. Związek mam "przepracowany" z psychologiem i na pewno nie chcę do tego wracać.

Ponad rok temu poznałam 10 lat starszego ode mnie mężczyznę. Był właśnie pół roku po rozwodzie. Zaczęlismy się spotykać choć wciąż "walczył" o swoją żonę. Postanowiłam to przerwać... 2 dni później wrócił. Pół roku później wprowadził się do mnie. Mieszkaliśmy razem 10 m-cy. Snuliśmy plany na przyszłość. Zaczęłam naciskać - na początku na dziecko, potem zameldowanie... On zaczął się wycofywać, zamykać w sobie. Kiedy w końcu wspomniałam o ślubie powiedział, że nie wie czy mnie kocha, nie wie czego chce - żebym poczekała. nie umialam czekać. Tydzień potem pokłócilismy sie i wyprowadził się. parę dni póżniej spotkaliśmy się i powiedział, ze musi być sam, że musi poukładać swoje sprawy, przemysleć wszystko. Bo wszystko potoczyło sie bardzo szybko. Że przerosło go to, ze moje dzieci bardzo Go pokochały i zamiast ojca rysują Jego. Płakaliśmy oboje. Gdy wychodził trzy razy sie wracał, zeby mnie przytulić... I odszedł ze słowami: "pozwól mi odejść to mnie nie stracisz"

Nie mogłam się z tym pogodzić. Znajomym mówił, ze rok ze mna to był najlepszym w Jego życiu. Od jego przyjaciółki wiem, ze pierwsze kilka dni oglądał nasze zdjecia i płakał.
Przez pierwsze dwa tygodnie wydzwaniałam do niego, prosiłam o spotkania by nakłonić do powrotu. Doszło do tego, ze tknięta przeczuciem podjechałam pod blok Jego byłej żony i okazało się, ze On u niej był. Zażądałam kategorycznie rozmowy. Spytałam czy zamierza do niej wrócić - zdecydowanie odpowedział, ze nie bo zbyt wiele krzywdy mu wyrządziła. Że moje naciski by wrócił wywołują odwrotny skutek bo on naet nie ma czasu zastanowić sie nad tym czego teraz chce. I potzebuje czasu. Że nie ma gwarancji, ze wróci ale naprawdę musi to przemyśleć.

Znajomi są w szoku tak jak ja. Do tej pory nie miał kontaktów z byłą - teraz są w szoku, ze się z nią kontaktuje. Nikt o tym nie wiedzial. Izoluje się od wszystkich. Unika swojej najlepszej przyjaciółki, którą traktował jak siostrę i zazwyczaj wiedziała o nim wszystko.

A ja... jestem zawieszona w próżni. nie wiem co robić. Kocham Go bardzo. Z tego co mówią moi przyjaciele - on też był we mnie zakochany.

2

Odp: Zawieszona w próżni

Popełniłaś błąd, bo związałaś się z nim, kiedy jeszcze kochał żonę. Nic dziwnego, że przez to, iż nie zamknął tamtego rozdziału, nie zakochał się w tobie. Nie słuchaj tego co mówią znajomi. On powiedział, że nie wie czy cię kocha, czyli, że nie kocha. Pewnie dobrze wam się żyło razem i on chciał się zakochać, ale się nie udało. On ciągle myśli o żonie. Odpuść.

3

Odp: Zawieszona w próżni

A ja myślę, ze do obecnej sytuacji trochę się przyłożyłaś. Wziąwszy pod uwagę jego przeszłość tj. chęć powrotu do żony i naprawy małżeństwa należało długo odczekać aby upewnić się co do czystości i stałości jego uczuć do Ciebie. A tu bach i mieszkanie razem, Twoje dzieci widzą w nim tatę, Ty naciskasz na dziecko.... to tak jakby wpadł do cudzego życia i nagle przebudził się i zastanawia się co on tu robi?? Wygląda na to jakby stał się narzędziem , trybikiem w bajce stworzonej przez Ciebie. Nie dałaś mu czasu na oswojenie się z uczuciami do Ciebie, do Twoich dzieci, na zastanowienie czy tego chce i wolny wybór. On po prostu zamieszkał i ma spełniać swoją rolę a rysunki dzieci z jego osobą w roli ojca dowodem na przyklepanie tej relacji. Za mało czasu się znacie, po nieudanych związkach więcej czasu potrzeba aby poznać człowieka, podjąć mądrą decyzję aby go nie skrzywdzić.
Przedmiotowo go potraktowałaś.
Zacznij raz jeszcze, na spokojnie, pamiętaj, ze ma wolną wolę i wolny wybór, nic nie musi. Lepiej dla Ciebie i Twoich dzieci kiedy będzie z Tobą gdy będzie tego SAM chciał.
Daj mu wolną rękę i bądź cierpliwa i zweryfikuj swój stosunek do niego. Miej na uwadze tego czego on chce, jego uczucia , to ma być partner dla Ciebie a nie brakujący 4 pionek na planszy.

4

Odp: Zawieszona w próżni

Przedmiotowo... Być może... Zakochałam sie do szaleństwa.
On wydawal się być zaangażowany - nawet bardzo dopóki nie zaczełam naciskać. Nie potrafi mi powiedzieć, ze mnie nie kocha. Bo nie rzucał słów na wiatr, kiedy mówił, że kocha. Po prostu nie wie czego chce. Musi się odnaleźć. Nawet sam fakt, ze gdy w ostatniej rozmowie powiedziałam mu, ze jeśli chce z nami kończyć to niech to po prostu powie - powiedział, ze to nie tak. Że potrzebuje czasu. Że wszystko za szybko sie potoczyło. Ze ten rok ze mną to był najlepszy rok w Jego życiu. Po prostu Go przytłoczyłam, osaczyłam.
Kiedy powiedziałam że jak dam mu czas i będzie chciał wrócić to może już nie miec do czego wracać. Powiedział, ze boi sie takiej sytuacji ale rozumie to.

5

Odp: Zawieszona w próżni

Niestety nie możesz grozić w stylu , ze może nie będzie miał do czego wracać.
Cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość i szanowanie jego uczuć. W tej chwili przyjmuj tylko to co będzie Ci chciał dać i nic nie wymuszaj choćby imperatyw wewnętrzny Ci nakazywał, czekaj ;-)
Wydaje się rozsądny facet, nie masz nic do stracenia już teraz - zaufaj temu co nastąpi. 
Absolutnie nie może czuć już żadnego nacisku z Twojej strony ani teraz ani nigdy - postaw się zawsze w jego sytuacji.

6

Odp: Zawieszona w próżni

Własnie dlatego "odpusciłam". Nie kontaktuję sie z nim wogóle. Miał przedwczoraj zabrać swoje rzeczy (bo zabrał tylko te najpotrzebniejsze) ale nie Go nie było. Nie dzwoniłam i nie pisałam. Chyba faktycznie czekam na rozwój sytuacji. Myslę, ze naciskałam na powrót, żeby się określił jak najszybciej z lęku, ze Go stracę.I prawdopodobnie zrobiłam wszystko, żeby On miał świetną wymówkę by to zakończyć. Jednak nie zakonczył tylko poprosił o czas... Wie już że nie spedzimy razem swiąt i sylwestra bo CHCE BYĆ SAM. A ja... nie chcę tego zakończyć tylko dlatego, ze cierpliwości mi brak. Chyba boję się, że potem przez nastepne kilka miesięcy jesli nie lat nie bedę umiała sobie wybaczyć ze zakończyłam związek z wartościowym facetem, który się pogubił. Bo może On przemysli i wróci. Może... Czekanie zabija

7

Odp: Zawieszona w próżni

Kochana.... nie wkręcaj sobie, ze nie będziesz umiała wybaczyć. To co Ci się w życiu wydarza to lekcja, naucz się jej i wyciągnij wnioski na przyszłość, inaczej zdarzy Ci się to jeszcze raz i jeszcze raz. Zycie nas cały czas czegoś uczy a efekt tej nauki to to jak Ty na to zareagujesz, jedni potykają się i leżą, inni idą dalej mądrzejsi. Nic nie jest proste i łatwe, czasem wymaga trochę trudu. Poza tym , myślę, ze za krótko go znasz aby wszystko o nim wiedzieć i z czasem może się okazać, że rzeczywistość może być zupełnie inna niż Tobie się z pozoru wydaje. Tak więc zaufaj, ze wszystko co się wydarza ma jakiś sens i nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

8

Odp: Zawieszona w próżni

I tak, przez te 2 tygodnie zastosowałam kazdy mozliwy szantaz emocjonalny (odowływanie sie do odpowiedzialności, uczuć, dzieci) - gdyby naprawdę chciał to zakończyć mógłby od razu. A no mówi tylko, że potrzebuje czasu. Dletego ta iskierka nadziei się tli...

9

Odp: Zawieszona w próżni

Kochasz go i jesteś zawieszona w próżni. Kochasz go? To zrób to, o co poprosił.

Jesteś zawieszona w próżni? Nie. Nikt w niczym Cię nie zawieszał. To, co masz do zrobienia, to zobaczyć rzeczywistość i przyjąć do wiadomości fakty. Nie musisz ich akceptować, na nich nie zrobi to żadnego wrażenia. Podobnie jak na tym mężczyźnie, który wie, czego mu teraz potrzeba i nie ulega (na szczęście, również Twoje) szantażom emocjonalnym.

10

Odp: Zawieszona w próżni
JuliaKaa napisał/a:

Kochana.... nie wkręcaj sobie, ze nie będziesz umiała wybaczyć. To co Ci się w życiu wydarza to lekcja, naucz się jej i wyciągnij wnioski na przyszłość, inaczej zdarzy Ci się to jeszcze raz i jeszcze raz. Zycie nas cały czas czegoś uczy a efekt tej nauki to to jak Ty na to zareagujesz, jedni potykają się i leżą, inni idą dalej mądrzejsi. Nic nie jest proste i łatwe, czasem wymaga trochę trudu. Poza tym , myślę, ze za krótko go znasz aby wszystko o nim wiedzieć i z czasem może się okazać, że rzeczywistość może być zupełnie inna niż Tobie się z pozoru wydaje. Tak więc zaufaj, ze wszystko co się wydarza ma jakiś sens i nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

Fakt - znamy sie ponad rok ale tak jakbysmy sie znali całe życie. Szczerze mówiąc wszystko co sie zdarzyło zbytnio mnie nie zaskoczyło. Znam Go nie tylko z Jego opowieści ale tez opowieści Jego przyjaciół i wrogów. Przez cały ten okres dał sie poznac jako odpowiedzialny za słowa i czyny facet. Lubili Go wszyscy znajomi, przyjaciele, moja rodzina, dzieci i rodzice wręcz pokochali. Ja też byłam lubiana w Jego otoczeniu. No może poza Jego młodszą (dorosłą) córką, starsza mnie zaakceptowała bez oporów... Gdy się wyprowadzał powiedził, ze boi się wziąć odpowiedzialność za moje dzieci bo ma wrażenie, ze zawiódł swoje. Ze jak się określi to nie będzie umiał stac obok tylko będzie wychowaywał te dzieci razem ze mną. to był facet, który nie bał mi sie powiedzieć, że boi się ślubu bo juz jeden związek się rozpadł. Że boi się slubu bo ja mogę zostać zrzędą wink Mimo całej tej sytuacji wciąż było to nieuchwytne poczucie  humoru.

11

Odp: Zawieszona w próżni

Jak dla mnie w tej sytuacji powinnaś poczekać i dać mu tą wolność o którą prosił. Daj mu czas niech pomyśli, zastanowi się czego tak na prawdę chce. Wydaje mi się, że Twoimi naciskami na dziecko, zameldowanie i ślub po prostu go wystraszyłaś. Wiem, że czekanie nie jest łatwe i można "dostać kota", ale czasem warto. Ja czekałam bardzo długo, ponad 3 lata. Nie spałam, nie jadłam, śmiałam się i płakałam na zmianę. Dopiero kiedy postanowiłam, że będę w końcu sobą i zacznę żyć swoim życiem, poukładałam wszystko i osiągnęłam pewien stan równowagi wszystko zaczęło się układać.

12

Odp: Zawieszona w próżni
Wielokropek napisał/a:

Kochasz go i jesteś zawieszona w próżni. Kochasz go? To zrób to, o co poprosił.

Jesteś zawieszona w próżni? Nie. Nikt w niczym Cię nie zawieszał. To, co masz do zrobienia, to zobaczyć rzeczywistość i przyjąć do wiadomości fakty. Nie musisz ich akceptować, na nich nie zrobi to żadnego wrażenia. Podobnie jak na tym mężczyźnie, który wie, czego mu teraz potrzeba i nie ulega (na szczęście, również Twoje) szantażom emocjonalnym.

Potrzeba mu czasu i samotnosci.
I łudzę się, ze skoro nie zakończył definitywnie związku po tych 2 tygodniach mojej mega huśtawki emocjonalnej to jednak mnie nie skreślił. Bo mógł powołując się chocby na to smile

13

Odp: Zawieszona w próżni

Nie lepiej, także dla Ciebie, byś poczekała na jego decyzję nie zaś łudziła się? Między jednym a drugim jest znaczna różnica.

14

Odp: Zawieszona w próżni
Wielokropek napisał/a:

Nie lepiej, także dla Ciebie, byś poczekała na jego decyzję nie zaś łudziła się? Między jednym a drugim jest znaczna różnica.

na chwilę obecną bardzo chciałabym, żeby wrócił więc czepiam się każdej deseczki, że to zrobi.

Ale czekam. Musze czekać bo bez tego nie dostane konkretnej odpowiedzi od Niego. Być może, ze faktycznie za 2-3 miesiace nie będę Go juz chciala bo uznam, ze wyrządził mi i dzieciom ogromną krzywdę swoim odejściem. Z drugiej strony z Jego słów (i tego co mówia znajomi) gdy sie określi, ze wraca to dla niego jest to podjęta decyzja na cale zycie. Życie pokaże co dalej, choc strasznie boli, ze go nie ma smile

15

Odp: Zawieszona w próżni

Krzywdę? Na czym ona polega?
Dla mnie byłby to foch i to Ty wyrządziłabyś krzywdę i sobie, i jemu, i dzieciom. Używanie dzieci do czegokolwiek nie jest dobrą rzeczą, używanie dzieci do rozgrywek między dorosłymi jest zagrywką poniżej pasa.

16

Odp: Zawieszona w próżni

Wiem do czego sie dopusciłam więc odpuść sobie. Najtrudniej bedzie przerobic to na terapii. Bo okazuje się, ze 2 lata terapi w sytuacji (jak dla mnie) traumatycznej zostało całkowicie zaprzepaszczone. To z czego wyzwoliłam się rodzwodząc się wróciło jak bumerang.

17

Odp: Zawieszona w próżni

Zgodnie z życzeniem, znikam z Twego wątku.

18

Odp: Zawieszona w próżni
Wielokropek napisał/a:

Zgodnie z życzeniem, znikam z Twego wątku.

nie wymagam, zebys znikała. Sama przyznałam że dopusciłam sie szntazu emocjonalnego więc nie trzeba jeszcze dokopywać

19

Odp: Zawieszona w próżni

byle zony powinny byc pod specjalnym nadzorem, bo one czasem bardzo wredne potrafia byc. Jakas zazdrosc sie w nich budzi na mysl o tym, ze ich byly uklada sobie zycie i probuje byc szczesliwy. Miejmy nadzieje, ze w Twoim przypadku tak nie jest...

20

Odp: Zawieszona w próżni
adiaphora napisał/a:

byle zony powinny byc pod specjalnym nadzorem, bo one czasem bardzo wredne potrafia byc. Jakas zazdrosc sie w nich budzi na mysl o tym, ze ich byly uklada sobie zycie i probuje byc szczesliwy. Miejmy nadzieje, ze w Twoim przypadku tak nie jest...

@adiaphora uważam, że masz rację i byłe żony i byłe nazwijmy to "kobiety" i przyjaciółki i koleżanki również... Potrafią się z nich robić potwornie zazdrosne małpy, chociaż same często owego pana będącego przedmiotem zazdrości, wykopały z hukiem ze swojego życia.

21

Odp: Zawieszona w próżni
adiaphora napisał/a:

byle zony powinny byc pod specjalnym nadzorem, bo one czasem bardzo wredne potrafia byc. Jakas zazdrosc sie w nich budzi na mysl o tym, ze ich byly uklada sobie zycie i probuje byc szczesliwy. Miejmy nadzieje, ze w Twoim przypadku tak nie jest...

Cos w tym jest. Kobita zrobiła mu w trakcie rozwodu piekło - wg tego co On mówi: nie chce do tego wracać, nie chce z nią być. Ale wiem, ze ją kocha.
A ona? miała kilku partnerów i od jakis 2 miesięcy jest sama. Jesli chce żeby do niej wrócił to dla kasy. Bo będąc w małżenstwie z nią tyrał od rana do nocy na nią, dzieci i dom. Przy mnie )(jak sam mówi) odżył. Miał czas dla siebie i swoje przyjemności.

22

Odp: Zawieszona w próżni

Nie rozkręcaj się... Tak jak Ci słusznie Wielokropek napisała, nie masz prawda obwiniać go o jakąś krzywdę na sobie i dzieciach. Cudze dla niego dzieci używać jako karty przetargowej to już w ogóle zagrywka żałosna.

A jeśli wiedziałaś, ze kocha ją (żonę) to tym bardziej trzeba było trzymać się relacji przyjacielskiej i nic więcej.

I użyłaś go tak samo jak jego żona jako aktora do odegrania roli - ona do zarabiania wg Ciebie (choć to wątpliwy wniosek bo nie byłaś między nimi znasz to tylko z przekazu),
a Ty do odegrania roli brakującego partnera i ojca dla Twoich dzieci.

A gdzie w tym on? Historia się dla niego powtórzyła - dostrzeż to wreszcie i przyjrzyj się sobie zamiast się nakręcać na byłą żonę - bo to w żadnym wypadku nie dotyczy Ciebie. To jest sprawa tylko pomiędzy nim a nią.

23

Odp: Zawieszona w próżni

Ale to ją kocha nie ciebie i niestety ta sprawa jest przegrana dla ciebie. Zrobiłaś histerie wiec juz w ogóle nie masz szans na powrót bo on ma jeszcze wyrzuty sumienia ale już za chwilę nie będzie miał.
Krytykowanie żony nic ci nie da. Kiedyś ją wybrał i najwyraźniej nadal chce z nią być. Jak widać ma on też problemy z podejmowaniem decyzji bo mimo iż nie chcę już z tobą być to dalej utrzymuje z tobą kontakt.
Może ewentualnie trzyma cię w obwodzie na wypadek gdyby żoną jednak nie wyszło.

24

Odp: Zawieszona w próżni
pannapanna napisał/a:

Ale to ją kocha nie ciebie i niestety ta sprawa jest przegrana dla ciebie. Zrobiłaś histerie wiec juz w ogóle nie masz szans na powrót bo on ma jeszcze wyrzuty sumienia ale już za chwilę nie będzie miał.
Krytykowanie żony nic ci nie da. Kiedyś ją wybrał i najwyraźniej nadal chce z nią być. Jak widać ma on też problemy z podejmowaniem decyzji bo mimo iż nie chcę już z tobą być to dalej utrzymuje z tobą kontakt.
Może ewentualnie trzyma cię w obwodzie na wypadek gdyby żoną jednak nie wyszło.
Ja myślę że on nigdy cię nie kochał i byłaś dla niego plasterkiem. gdybyś odczekała i dała mu zapomnieć o żonie może byłaby jakaś szansa na wasz związek

25

Odp: Zawieszona w próżni

Kobieto Ty go totalnie osaczyłaś i poczuł się skrajnie niekomfortowo... dziwne, że nie uciekł jak najdalej, może dlatego że jest dobrym i odpowiedzialnym facetem. Ja po rozwodzie dochodziłem do siebie przez 4 lata i najdrobniejsza wzmianka nowej partnerki o ślubie powodowała moje wycofanie i zamknięcie w sobie. Obecnie mija 6 lat od rozwodu, nowa partnerka po jednorazowej próbie rozmowy na tematy "ślubne" dała sobie spokój na 2 lata. Po prostu przy mnie była na dobre i złe a obecnie planujemy się pobrać ale teraz to ja dojrzałem do tego i nie wywołuje to we mnie oporu.

26

Odp: Zawieszona w próżni
Mamut napisał/a:

Kobieto Ty go totalnie osaczyłaś i poczuł się skrajnie niekomfortowo... dziwne, że nie uciekł jak najdalej, może dlatego że jest dobrym i odpowiedzialnym facetem. Ja po rozwodzie dochodziłem do siebie przez 4 lata i najdrobniejsza wzmianka nowej partnerki o ślubie powodowała moje wycofanie i zamknięcie w sobie. Obecnie mija 6 lat od rozwodu, nowa partnerka po jednorazowej próbie rozmowy na tematy "ślubne" dała sobie spokój na 2 lata. Po prostu przy mnie była na dobre i złe a obecnie planujemy się pobrać ale teraz to ja dojrzałem do tego i nie wywołuje to we mnie oporu.

To już zrozumiałam i jestem gotowa czekać. Tylko, ze On tez nie umial rozmawiać. Po prostu sie wyprowadzil

27

Odp: Zawieszona w próżni
Tania napisał/a:
adiaphora napisał/a:

byle zony powinny byc pod specjalnym nadzorem, bo one czasem bardzo wredne potrafia byc. Jakas zazdrosc sie w nich budzi na mysl o tym, ze ich byly uklada sobie zycie i probuje byc szczesliwy. Miejmy nadzieje, ze w Twoim przypadku tak nie jest...

@adiaphora uważam, że masz rację i byłe żony i byłe nazwijmy to "kobiety" i przyjaciółki i koleżanki również... Potrafią się z nich robić potwornie zazdrosne małpy, chociaż same często owego pana będącego przedmiotem zazdrości, wykopały z hukiem ze swojego życia.

znam taka jedną byłą żonę i szczerze mówiąc, nie mogę się nadziwić, ile w niej energii i samozaparcia, aby obrzydzić każdą nową kobietę w życiu jej byłego. A mają kontakt cały czas, bo łączą ich sprawy biznesowe smile

28 Ostatnio edytowany przez adiafora (2015-11-25 22:14:34)

Odp: Zawieszona w próżni
Partnerka napisał/a:
adiaphora napisał/a:

byle zony powinny byc pod specjalnym nadzorem, bo one czasem bardzo wredne potrafia byc. Jakas zazdrosc sie w nich budzi na mysl o tym, ze ich byly uklada sobie zycie i probuje byc szczesliwy. Miejmy nadzieje, ze w Twoim przypadku tak nie jest...

Cos w tym jest. Kobita zrobiła mu w trakcie rozwodu piekło - wg tego co On mówi: nie chce do tego wracać, nie chce z nią być. Ale wiem, ze ją kocha.
A ona? miała kilku partnerów i od jakis 2 miesięcy jest sama. Jesli chce żeby do niej wrócił to dla kasy. Bo będąc w małżenstwie z nią tyrał od rana do nocy na nią, dzieci i dom. Przy mnie )(jak sam mówi) odżył. Miał czas dla siebie i swoje przyjemności.

Widzisz, miłość czasem jest irracjonalna. Kochamy ludzi, którzy nas krzywdzą i nie potrafimy się od nich emocjonalnie uwolnić. Znam taką parę, gdzie ona mu rogi przyprawia bez żadnego pardonu i wszyscy o tym wiedzą, odchodzi od niego, gdy się zakocha w jakimś fagasie, potem gdy ten ją rzuci, skruszona wraca do niego...i tak się toczy ich życie,  a mimo to on ją kocha i zawsze przeżywa dramat, gdy odchodzi, przeklina ją i zarazem prosi los, aby wróciła do niego a kiedy wraca, jest szczęśliwy jakby wygrał los na loterii. Wszystko dla niej robi, spełnia każde jej zachcianki.
W międzyczasie, gdy zostawiła go na ponad rok, kręciła się przy nim jedna dziewczyna, bardzo ładna, skromna, dobra. Zakochała się w nim. Gotowała mu, sprzątała, prała, pyłek mu spod stóp usuwała a ten traktował ją jak przybłędę. W towarzystwie traktował ją głupią blondynkę, na zasadzie - co ty wiesz kobieto, lepiej się nie odzywaj. Jak czegoś nie wiedziała, to zaraz była wielka szydera. Zal było patrzeć. Mówiliśmy jej - Kaśka, weź kopnij w dupę tego palanta a ona w kólko tylko - on nie jest taki zły...

Gdy wróciła ze świata jego skruszona lafirynda, mało się nie zesrał ze szczęścia a Kaśka poszła z miejsca w odstawkę. Gotował, sprzątał i nawet prał gacie swojej loli, czego dla Kaśki nigdy nie robił.
I widzisz jak to w życiu bywa. Możesz się starać komuś nieba przychylić i dupa a inny nie robi zupelnie nic, by zdobyć serce a nawet robi wszystko, by stracić a jest kochany ślepą miłością...

29 Ostatnio edytowany przez Partnerka (2015-11-26 10:28:31)

Odp: Zawieszona w próżni

Szkoda słów. Onie do tej pory nie mieli ze sobą kontaktów - to ona nie chciała. Załatwiała wszystkie sprawy przez dzieci. A teraz sie odezwała... sad

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zawieszona w próżni

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026