Dlaczego moi koledzy w wieku 23-27 lat wybierają dziewczyny wulgarne, orydynarne?
Nie rozumiem tego- jestem normalna, podobno bezpretensjonalna, miła- oczywiście umiem kląć, ale nie wkurzam się zbytnio, nie zwracam uwagi na innych, nie obgaduję, robię swoje. Naprawdę. A widzię, że albo nie mam jakiejś siły przebicia albo coś ze mną nie tak.
Mam koleżankę, która każdego chłopaka friendzonuje albo wlasnie chce go miec i jej się to udaje. Ona poderwała każdego swojego BYŁEGO i obecnego. Nie było tak, że on ją poderwał, zaprosił. Ona jest miła, sympatyczna, ale ma niewyparzony język, jest cięta i taka KUMPELKA. Ironizuje, matkuje ludziom.
Myślicie, że warto się zmieniać? Czasem wydaje mi się, że albo ona chce miec na około każdego faceta, albo tak zmienia się przy mnie.
Ni ewiem dlaczego.
Czasem mam wrażenie, że normalne miłe, dziewczyny są passe. Nie chodzi mi o zbytnie bycie miłym ale wiecie o co chodzi ![]()
Może jestem troche infantylna, ale jestem na innym etapie zycia niz ona i nasi znajomi. Nadal studiuję, jestem optymistką, lubie sie nie zadręczać, nienawidzę narzekania, takiej 'kumpelskiej' mowy - typu ELO, ZIOM, MORDECZKO, TYPIE. Nienawidzę.
A czasem mam wrażenie, że faceci wolą takei laski z weltschmerzem, takie kumpelskie luźne.......