netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

20 odpowiedzi6 586 wyświetleńzałożony przez Pianinek, 17.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

Witam. Mężczyzna 24 lata ... Piszę tutaj bo w rzeczywistości nie mam ochoty ludziom zawracać głowy, a i tu dostane może ciekawsze odpowiedzi. Za każdą z góry dziękuję, jakakolwiek by nie była. Byłem z dziewczyną ponad 4 lata. Burzliwy związek z rozstaniami. Ona zawsze odchodziła ale wracała. Teraz odeszła i już nie wróci. Tzn. nie wrócimy bo i ja bym w lustro patrzeć nie mógł. Mija dziś 4 miesiąc od rozstania. Nie spotkaliśmy się, bo jej tak było wygodniej. Teraz jest ze swoim kolegą i wyglądają chyba na szczęśliwych - zresztą nie moja już to sprawa.

Rzecz się rozbija właśnie o to, że holernie mocno ją kochałem. Każde to rozstanie było jak włócznia prosto w serce. Jestem długodystansowcem. Seks z jedną kobietą przez całe życie nie byłby dla mnie czymś złym. Nie miałem potrzeby się wyszaleć. Teraz mam dobrą prace ale szlag mnie trafia po pracy bo nie mam do kogo i czego wracać (tzn mieszkam z rodzicami no ale to nie to samo ...). Pani X śni mi się bardzo często. Minimum raz w tygodniu. Jak mi sie przyśni to dzień na straty ... W snach śni mi sie przeróżnie. Pozytywnie i negatywnie. Jej chłopak również sie pojawia w moich snach.

Znajomi nie mają już czasu za bardzo bo każdy coś robi, kogoś ma ... A ja ... Niby jestem młody ale każdego dnia się boje, że zostane starym kawalerem. Że jak poznaje nowe towarzystwa to czuje, że ze mną jest coś nie tak. Nie mam tego wigoru co dawniej, a swoją postawą pewnie prezentuje, że brak mi tej energii, która przyciąga innych. Kiedyś byłem pewniejszy siebie, z lepszą samooceną. Teraz jestem pewniejszy w działaniu, a holernie niepewny w relacjach i po prost w tej płaszczyźnie w siebie nie wierze... Do tego inne kobiety mi sie nie podobają ...

I o to chodzi - męczy mnie ona w snach, coraz mniej - ale jednak o niej myśle (praca biurowa), zżera mnie to wszystko. Czy ktoś tak miał lub miała? Jak sobie z tym radzić? I jak wyczyścić kartę w głowie, wyjśc z cienia wyidealizowanego obrazu osoby, która de facto nie istnieje. Bo ona nie była taka super, jak uważałem ją nim z nią się zszedłem. Dużo krzywd mi wyrządziła.

Chciałbym kogoś pokochać na nowo, przekazywać komuś całą energię jaką mam w sobie ale nie mogę jej uzewnętrznić i tylko ta negatywna się ujawnia ... Ile trzeba czasu? Rok? Dwa?

2

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

Kolejny raz banalne... "daj sobie czas".Nic innego Ci nie pomoże,możesz zająć sobie dzień pracą,pasjami,basenem czy bieganiem.Ale tego co masz w głowie,gumką myszką nie wymażesz.
Musisz to jakoś przejść.

3

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

Pozwól swym myślom jej poświęconym płynąć, nie zatrzymuj ich, nie koncentruj się na nich. To, że inne kobiety nie podobają się Tobie, nie jest niczym dziwnym; przecież dopiero co zakończyłeś poprzedni, bardzo absorbujący Cię związek, związek, który miał trwać całe życie.

Pytasz dalej:

(...) I jak wyczyścić kartę w głowie, wyjśc z cienia wyidealizowanego obrazu osoby (...)

Pamięci nie wykasujesz, bo do tego potrzeba bardzo poważnego urazu głowy. Skoro uważasz, że stworzyłeś w wyobraźni jej wyidealizowany obraz, to niczego więcej nie potrzeba jak tylko powtarzać sobie, że naprawdę jest inną kobietą.

Odpłacz, odsmutkuj, odzłość się. Daj sobie czas. Czasowi też daj czas. Nie bez powodu żałoba trwa długo, a Ty przecież pogrzebałeś swój związek ledwie cztery miesiące temu.

4

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

A kto powodował awantury? Prawdopodobnie byłoby lepiej odejść po pierwszej sprzeczce. Z kobietami nerwowymi nie da się mieć żadnej relacji.

5

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

Wychodz sobie do kina, zafunduj jakies atrakcje zeby nie myslec. Dalej masz problem? kup sobie gre na pc i sie wciagnij smile Ja zawsze po rozstaniu kupuje sobie jakas gre i napieprzam w multiplayer. Uwierz mi ze wtedy tak nie mysle big_smile

6

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu
MrSpock napisał/a:

A kto powodował awantury? Prawdopodobnie byłoby lepiej odejść po pierwszej sprzeczce. Z kobietami nerwowymi nie da się mieć żadnej relacji.

W zasadzie to w przekroju całości ona bardziej. Pod koniec powiedzmy, że w pewnym stopniu ja. Ale awanturami bym tego w swoim wykonaniu nie nazwał.

Wielokropku dziękuję za odpowiedź z tymi płynącymi myślami smile

Napisałem, bo jestem ciekaw opinii innych.

Jeżeli chodzi o gry to jest to jakiś pochłaniacz czasu ale czy nie trzeba swojego odcierpieć? Jak grywałem miesiąc po rozstaniu było ok. Ale tylko na chwile. I to bardzo krótką chwilę. Teraz studia i praca zajmują dużo czasu. A i tu i tu myśli wracają...

A spotykał się ktoś z was po rozstaniu z innymi na siłę? Ma to sens?

7 Ostatnio edytowany przez agusia587 (2015-11-19 00:00:55)

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

Ja się spotkałam. Byłam na takim spotkaniu 2x i uwierz mi nic to nie dało. W głowie ciągle siedział mi ex, mało tego ciągle porównywałam "Tego Nowego" z ex, to nie w porządku w stosunku do nich. Zdałam sobie sprawę że najchętniej to bym im się żaliła, dlatego póki co odpuściłam spotkania. Chyba że na stopie koleżeństwa. Na nic innego nie jestem gotowa i długo nie będę. Po prostu trzeba się z tym pogodzić i przeboleć sad.

8

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu
Pianinek napisał/a:

A spotykał się ktoś z was po rozstaniu z innymi na siłę? Ma to sens?

Na siłę, to nie jest dobre określenie. Owszem, ma sens spotykać się, tym bardziej że wasza relacja była niewłaściwa od początku. Para ludzi ma tworzyć zespół, a nie okazję do wyżywania się na drugiej osobie bo to oznacza nienawiść. Po co są razem?

Problem w spotykaniu się z nową osobą jest taki że 99% dziewczyn ma zaburzenia psychiczne. Introwertyczki, ekstrawertyczki, nie potrafiące wyrażać uczuć, nie wiedzące po co im jest chłopak potrzebny, nie potrafiące na spotkaniu powiedzieć kilku zdań. Jak mi znajdziesz normalną dziewczynę bez zaburzeń z którą można chociaż kilka razy spotkać się w miłej atmosferze, to ci daję 10000 zł. Pies wyrazi ci więcej uczuć niż kobieta.

9

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu
MrSpock napisał/a:
Pianinek napisał/a:

A spotykał się ktoś z was po rozstaniu z innymi na siłę? Ma to sens?

Na siłę, to nie jest dobre określenie. Owszem, ma sens spotykać się, tym bardziej że wasza relacja była niewłaściwa od początku. Para ludzi ma tworzyć zespół, a nie okazję do wyżywania się na drugiej osobie bo to oznacza nienawiść. Po co są razem?

Problem w spotykaniu się z nową osobą jest taki że 99% dziewczyn ma zaburzenia psychiczne. Introwertyczki, ekstrawertyczki, nie potrafiące wyrażać uczuć, nie wiedzące po co im jest chłopak potrzebny, nie potrafiące na spotkaniu powiedzieć kilku zdań. Jak mi znajdziesz normalną dziewczynę bez zaburzeń z którą można chociaż kilka razy spotkać się w miłej atmosferze, to ci daję 10000 zł. Pies wyrazi ci więcej uczuć niż kobieta.

Nie wiem skąd takie ostre słowa. Jest wiele kobiet które potrafią mówić o wielu rzeczach i wiele godzin. Ja sama jestem gadułą i nie raz bywa tak iż ja prowadzę rozmowę. A to że ktoś aktualnie cierpi po rozstaniu nie oznacza iż jest do niczego. Może Ty po prostu trafiasz na nudziary ?

10

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

Najlepsza rada jest - be yourself, daj se spokoj, chodz na imprezy, baw sie zyciem, nie szukaj na sile, na pewno sie cos trafi, wszak nas jest wiecej na swiecie niz facetow, wiec masz szanse wink

11

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu
Pianinek napisał/a:

(...) A spotykał się ktoś z was po rozstaniu z innymi na siłę? Ma to sens?

Spotykanie się "na silę" nie ma żadnego sensu. Spotykanie się z kimś, gdy wciąż masz w głowie swą eks, nie ma sensu tym bardziej.


Strach przed samotnością jest kiepskim doradcą. (Strach przed samotnością w wieku 24 lat? yikes)

12

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

MrSpock - troszkę przesadzasz. Nie jest tak źle smile

Jessica_zfashion - Dzięki za radę smile

Wielokropek - Tak. Strach przed samotnością w wieku 24 lat. Troche to dziwne ale tak ... Kiedyś jakbym o tym pomyślał to bym się śmiał ale jakoś tak mnie dopadło ...


To nie jest tak, że mam ją cały czas w głowie. To jest jak sinusoida. Tragiczne dno raz, a raz euforia. Ale z czasem się przypomina. Ale robie jak mówiłaś Wielokropku. Jak myśle o niej to niech sobie myśli płyną. Ja staram się wtedy myśleć o czymś innym i powoli powoli temat jej w mojej głowie zanika.

Cały temat był taki czy ktoś tak miał też i jak sobie z tym poradził. Bardzo dziękuję za każdą odpowiedź.

Póki co nie umiem się przełamać na spotykanie z innymi kobietami. Czegoś brakuje.

A to, że kobiet jest więcej niż facetów to kłamstwo. Ponieważ wlicza się do statystyki ludzi +60, a bez urazy zdecydowanie nie mój target. Nawet +30. A faceci umierą wcześniej i częściej. Stąd ta statystyka o przewadze ilości kobiet.

13 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-11-20 10:05:50)

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

Napisałam wyżej, że strach jest złym doradcą. Strach przed samotnością jest fatalnym doradcą w sprawach dotyczących relacji damsko-męskich; wystarczy przejrzeć niektóre wątki na tym forum, by zobaczyć jakie negatywne skutki niesie. (Uwieszanie się na drugiej, choćby najlepszej osobie, nikomu niczego dobrego nie przyniosło.) To dziesiątki osób, które związek stworzyły ze strachu przed byciem singlem, to osoby, które z owego strachu tkwią w toksycznym związku, w związku, w którym nie ma ani miłości, ani godności, ani szacunku, ani serdeczności. Strach przed samotnością sprawia, że tworzona i stworzona relacja nie jest równa, nie ma mowy o partnerstwie. Osoba bojąca się nie jest w związku dlatego, że chce być z tą drugą, konkretną, osobą, tylko jest z nią, bo jej potrzebuje. To tylko z pozoru drobna różnica. Z perspektywy tej drugiej osoby związek też nie jest udanym, bo (chyba) nie ma osoby, która lubiłaby być całym światem, osobą odpowiedzialną za szczęście kogoś innego. Dość szybko albo jedna, albo druga osoba stwierdza, że decyzja o tym związku była niefortunną i wówczas zaczyna się kolejny dramat (jest sporo wątków temu poświęconych).

Pianinku , strach przed samotnością brzmi groźnie, bo to taki stwór, któremu można przypisać wszystko. Zamiast kierować się nim, zobacz jego twarz, rozbierz go na czynniki pierwsze. Zastanów się, czego konkretnie się boisz i dlaczego właśnie tego. Pomyśl, w jaki sposób możesz ów strach zmniejszyć.

A przede wszystkim… uwierz, że jesteś wartościowym człowiekiem i polub życie z samym sobą. Gdy to się stanie, wówczas będziesz naprawdę gotów do szukania partnerki.


Edycja:
Teraz dopiero, wybacz, zdałam sobie sprawę z Twej przenikliwości. Tytuł, który nadałeś wątkowi, jest znamiennym. Życzę Ci, byś naprawdę doszedł do siebie. smile

14

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu
Wielokropek napisał/a:

Napisałam wyżej, że strach jest złym doradcą. Strach przed samotnością jest fatalnym doradcą w sprawach dotyczących relacji damsko-męskich; wystarczy przejrzeć niektóre wątki na tym forum, by zobaczyć jakie negatywne skutki niesie. (Uwieszanie się na drugiej, choćby najlepszej osobie, nikomu niczego dobrego nie przyniosło.) To dziesiątki osób, które związek stworzyły ze strachu przed byciem singlem, to osoby, które z owego strachu tkwią w toksycznym związku, w związku, w którym nie ma ani miłości, ani godności, ani szacunku, ani serdeczności. Strach przed samotnością sprawia, że tworzona i stworzona relacja nie jest równa, nie ma mowy o partnerstwie. Osoba bojąca się nie jest w związku dlatego, że chce być z tą drugą, konkretną, osobą, tylko jest z nią, bo jej potrzebuje. To tylko z pozoru drobna różnica. Z perspektywy tej drugiej osoby związek też nie jest udanym, bo (chyba) nie ma osoby, która lubiłaby być całym światem, osobą odpowiedzialną za szczęście kogoś innego. Dość szybko albo jedna, albo druga osoba stwierdza, że decyzja o tym związku była niefortunną i wówczas zaczyna się kolejny dramat (jest sporo wątków temu poświęconych).

Pianinku , strach przed samotnością brzmi groźnie, bo to taki stwór, któremu można przypisać wszystko. Zamiast kierować się nim, zobacz jego twarz, rozbierz go na czynniki pierwsze. Zastanów się, czego konkretnie się boisz i dlaczego właśnie tego. Pomyśl, w jaki sposób możesz ów strach zmniejszyć.

A przede wszystkim… uwierz, że jesteś wartościowym człowiekiem i polub życie z samym sobą. Gdy to się stanie, wówczas będziesz naprawdę gotów do szukania partnerki.


Edycja:
Teraz dopiero, wybacz, zdałam sobie sprawę z Twej przenikliwości. Tytuł, który nadałeś wątkowi, jest znamiennym. Życzę Ci, byś naprawdę doszedł do siebie. smile

Cóż temat nie miał na celu analizy mojego związku tylko jak zauważyłaś dojścia do siebie. Ja o mojej ex opowiedziałem w wielkim skrócie. Fakt nie darze jej pozytywnymi emocjami za brak szacunku do mnie na sam koniec. Jakbym wyciągnąć dłoń do kogoś takiego to nie miałbym szacunku sam do siebie.

Co do samotności to ostatnio dużo moich znajomych poznajdowali pary, pozaręczali się, pobrali śluby. A ja w drugą stronę. A mam kilku znajomych po 40 samych kawalerów bez dzieci... Ja tak nie chce. Boje się żebym nie skończył jak oni. To mnie dobija też... A wiek mi sie wydaje niestety stary 24 lata. Może chrzanię 3 po 3 ale na chwile obecną tak czuje.

Ale dziękuję za odpowiedzi. Chyba faktycznie musze przecierpieć swoje w samotności i będę potem mocniejszy życiowo, a i może mi sie poszczęści.

PS. Te tematy o których wspominałaś Wielokropku - napisałabyś mi linki tu albo na priv do ze 2? Chętnie poczytam smile

15

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

Jak mówi stare przysłowie: "Tego kwiatu pół światu".
Nie zadręczaj się. Będzie dobrze, znajdziesz tę swoją połówkę. smile

Nie zamykaj się tylko w domu bo to pogłębi Twój melancholijny nastrój. A takich facetów unikają dziewczyny. One szukają facetów przy których będą czuły się bezpiecznie a nie takich którymi będą musiały się jeszcze opiekować.
Zdecydowanie otwórz się do ludzi, poznawaj nowych przyjaciół. Jak piszesz masz 24 lata. Wbrew temu co Ci się wydaje (takie odniosłem wrażenie) jesteś bardzo młody.
Współczuję Ci sytuacji bo mimo że dziewucha Cię skrzywdziła Ty dalej ją kochasz. Pewnie nie przejdzie szybko ale w końcu minie.

Masz jakąś stałą pracę?
Może spakuj walizkę i wyjedź przed siebie na kilka dni, tygodni. Dzisiaj świat stoi otworem. Kiedy jak nie teraz? Poznasz paru nowych ludzi.
A może w czasie takiej podróży znajdziesz tę jedną jedyną?

16

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu
johnsnow napisał/a:

Jak mówi stare przysłowie: "Tego kwiatu pół światu".
Nie zadręczaj się. Będzie dobrze, znajdziesz tę swoją połówkę. smile

Nie zamykaj się tylko w domu bo to pogłębi Twój melancholijny nastrój. A takich facetów unikają dziewczyny. One szukają facetów przy których będą czuły się bezpiecznie a nie takich którymi będą musiały się jeszcze opiekować.
Zdecydowanie otwórz się do ludzi, poznawaj nowych przyjaciół. Jak piszesz masz 24 lata. Wbrew temu co Ci się wydaje (takie odniosłem wrażenie) jesteś bardzo młody.
Współczuję Ci sytuacji bo mimo że dziewucha Cię skrzywdziła Ty dalej ją kochasz. Pewnie nie przejdzie szybko ale w końcu minie.

Masz jakąś stałą pracę?
Może spakuj walizkę i wyjedź przed siebie na kilka dni, tygodni. Dzisiaj świat stoi otworem. Kiedy jak nie teraz? Poznasz paru nowych ludzi.
A może w czasie takiej podróży znajdziesz tę jedną jedyną?

Mam prace i jeszcze kończę studia dziennie. Generalnie nie mam na nic czasu w zasadzie. Na siłownię tylko. Ale to czasami. Na szczęście są weekendy. Ale mało kto ma wtedy czas. Więc tak rzucić wszystko i pojechać w Polskę nie mogę tak o. A szkoda.

No dziewuszke kocham od kiedy mialem 17 lat. No to trochę się tych lat nazbierało heh. Wiem, że minie ale teraz jest ciężko. Miłością bym już tego nie nazwał. Raczej dziura po kimś. Próbował ktoś jakichś medytacji albo jogi?

17 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-11-20 16:02:17)

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

Nie jestem pewna jakimi tematami jesteś zainteresowany, bardziej poradzeniem sobie z rozstaniem, budowaniem adekwatnej samooceny czy też wpływem strachu na zachowanie. A może jeszcze innym? smile
Na forum jest bardzo obszerny, ale wart choćby przejrzenia, wątek "Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo": http://www.netkobiety.pl/t17705.html - tym dopiskiem 'dla KOBIET' nie przejmuj się zupełnie; tytułów innych nie pamiętam.
Oto klika mądrych książek, które mogą być pomocnymi w Twej sytuacji:
- Katarzyna Grochola, Andrzej Wiśniewski, Związki i rozwiązki małżeńskie
- Anna Dodziuk, Pokochać siebie
- Pema Cziedryn, Kiedy życie nas przerasta
- Pema Cziedryn, Mądrość nieuciekania
- Peter Lauster, Odwaga bycia sobą
- Sandra Ray, Zasługuję na miłość

Edycja:
Próbował. wink Medytacji. Zachęcam do niej. Jogę z kolei ćwiczy moja córka, uważa ją za bardzo pomocną.

18

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu
Pianinek napisał/a:

MrSpock - troszkę przesadzasz. Nie jest tak źle smile.

Jest tak źle. Kobiety z którymi da się rozmawiać już dawno są w związku. Te które nie są, najczęściej nie nadają się do żadnego związku, dlatego nikt ich nie chce.

Żałuj tylko że nie odszedłeś od niej jak się pojawiły pierwsze sprzeczki. Osoba która się sprzecza nigdy się nie zmieni. Ona się tylko powstrzymywała przed sprzeczkami przez jakiś czas aż już nie wytrzymała. Sprzeczka to jest wyraz nienawiści do partnera, której ona nie potrafi wyrazić bezpośrednio. Dziewczyny która się sprzeczają z każdym chłopakiem mają niechęć do życia.

19

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

Gdyby każdy był zdania iż sprzeczka z partnerem to nienawiść dla niego nie byłoby w ogóle żadnych związków. Każdy się sprzecza, nie ma związków bez kłótni, czy sprzeczek. Po prostu czasem emocje biorą górę, ale nie oznacza to nienawiści.

20

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

Pianinku drogi tylko czas wyleczy Cie z miłości i każdy to przechodzi. Nie tylko Ty. Każdy cierpi po rozstaniu. Z czasem zaczną podobać Ci sie inne kobiety i z perspektywy lat nie będziesz zalowal tej dziewczyny. Ale trzeba przeżyć ten bol i tyle. Tak jak po śmierć kogoś bliskiego lub po stracie dobrej pracy. Nic co ludzkie nie jest nam obce. Z czasem będzie bolalo mniej i mniej. A czas trudno określić. Czasem to rok czasem dwa. Ale czym jest rok czy dwa w przeciągu kilkudziesięciu naszych lat zycia? Da się przeżyć.

21

Odp: Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

Pianinku drogi tylko czas wyleczy Cie z miłości i każdy to przechodzi. Nie tylko Ty. Każdy cierpi po rozstaniu. Z czasem zaczną podobać Ci sie inne kobiety i z perspektywy lat nie będziesz zalowal tej dziewczyny. Ale trzeba przeżyć ten bol i tyle. Tak jak po śmierć kogoś bliskiego lub po stracie dobrej pracy. Nic co ludzkie nie jest nam obce. Z czasem będzie bolalo mniej i mniej. A czas trudno określić. Czasem to rok czasem dwa. Ale czym jest rok czy dwa w przeciągu kilkudziesięciu naszych lat zycia? Da się przeżyć.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie mogę do siebie dojść po rozstaniu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026