Witam , mam 19lat . Lekarz psychiatra stwierdzil u mnie depresje lekowa . Objawia sie to umie poprzez drżenie ciala,ciagle robi mi sie niedobrze, mam wrazenie ze zaraz zwymiotuje, duszno i slabo to jest prawie codziennosc .Najgorzej jest przed wyjsciem z domu wtedy przezywam masakre . Moi rówiesnicy nie maja problemu z wyjsciem z domu , dla nich jest to przyjemnosc , a dla mnie to jest najgorsza rzecz jaka moze byc ;/ a tez bym chciala jechac gdzies dalej , zobaczyc cos nowego ... juz nie wiem jak sobie z tym radzic .Moze ktos z Was ma podobnie ?:)
Podobne tematy
Jak masz możliwość to spróbuj wychodzić w czyimś towarzystwie, mamy czy koleżanki. Jak to się zaczęło? Czy zostałaś jakoś skrzywdzona? Czy rodzice wspierają Cię?
Wiele osób ma różnego rodzaju depresję, fobie itp. Jak najbardziej idzie z tego wyjść. Spróbuj poczytać "zaburzeni.pl " , to strona założona przez tych, którym się udało. Przekazują swą wiedzę i nadzieję dalej. Są tak skuteczni, że wielu psychologów i psychiatrów wspomaga się tą wiedzą, proszą swych pacjentów o pracę z tymi ludźmi. Zrozumienie działa cuda. Powodzenia.
4 2015-11-21 11:32:40 Ostatnio edytowany przez Neversaynever.96 (2015-11-21 11:35:44)
takiwiatr Zawsze gdy cos takiego mi sie zdarza jest przy mnie mama , ona mnie w tym wspiera najbardziej . Problemem jest to ze nie wiadomo skad sie takie cos u mnie wzielo , nigdy nie mialam zadnych problemow , jedynie szkola mnie dobijala, chodzilamtam z musu zeby tylko zaliczyc .. teraz mam taka szkole ze ide z przyjemnoscia a objawy sie tak jakby pogorszyly .
takiwiatr, Zawsze gdy cos takiego mi sie zdarza jest przy mnie mama , ona mnie w tym wspiera najbardziej . Problemem jest to ze nie wiadomo skad sie takie cos u mnie wzielo , nigdy nie mialam zadnych problemow , jedynie szkola mnie dobijala, chodzilamtam z musu zeby tylko zaliczyc .. teraz mam taka szkole ze ide z przyjemnoscia a objawy sie tak jakby pogorszyly .
W takim razie wybierz się do lekarza ogólnego, może to sprawa hormonów, na przykład tarczycy.
takiwiatr, tarczyce mialam badana , wszystko jest w porządku
A co doradzał psychiatra? Czy zapisał Ci jakieś lekarstwa? Spróbuj z psychologiem. Może te lęki wiążą się z czymś co wydarzyło się dawniej, może we wczesnym dzieciństwie, co wyparłaś ze swojej pamięci.
takiwiatr, lekarz przepisuje mi caly czas tableki i mowi ze to powinno pomoc ,ale bylam tez u psychologa i nie dalo to zadnego efektu , juz sama nie wiem za co sie brac , chyba wszytskie mozliwe wizyty u lekarzy juz mialam . W pszyslym tygodniu wybieram sie na badanie obciazen tymi lękami moze akurat to cos pomorze i w koncu bede leczona w odpoiednim kierunku bo teraz to nie wydaje mi sie ze jest leczone .
Bądź dobrej myśli, badania powinny wyjaśnić o co chodzi. Czy bierzesz te tabletki od psychiatry? Pomagają?
powoli juz trace wiare ze kiedyklowiek bedzie jeszcze dobrze ;/ tak biore regularnie tabletki , ale chyba juz przestaja dzialac ;/
Przecież nie będziesz się poddawać, prawda? Musi być jakaś przyczyna. Jak to się zaczęło? Nagle czy stopniowo? Czy od początku miałaś takie sensacje? Może odżyły w Tobie jakieś wspomnienia? Albo masz kompleksy na punkcie swojego wyglądu?
Kurdę jak czytam wszystkie posty to mam wrażenie że takiej nerwicy jak ja nikt na pewno nie doświadczył. Ja za 1 razem schudłam w krótkim czasie 10 kilo ciągle tylko czytałam o różnych chorobach nie mogłam spać jeść nawet bałam się pić kawy bo myślałam że tak mi podniesie ciśnienie że na pewno umrę. Tylko czekałam aż bedzie ranek żeby lecieć do lekarza. Ciągle byłam w takim stanie jak bym widziała jakąś straszną tragedię. Kiedyś byłam za granicą i dostałam zapalenia pęcherza koleżanka powiedziała mi że też kiedyś miała nieleczony pęcherz i prawie wykitowała, jak ja to usłyszałam to z nerwów tak wymiotowałam aż na końcu samą śliną byłam tak przerażona że na drugi dzień było koniec moich wakacji od razu wracałam do Polski żeby tylko jak najszybciej odwiedzić lekarza.
poddawac sie nie mam zamiaru ,ale czasami trace juz cierpliwosc .Zaczelo sie to nagle . Raczej nie mam kompleksow ,jedynie takie jak kazda nastolatka .
Bardzo często można pokonać taki stan mając przyjaciół, nie kolegów, kogoś bliskiego. Nic tak bardzo nie wspiera jak dobre słowo od drugiego człowieka.