Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

Witam,chciałbym zapytać was czy moje zachowanie,oraz stan w którym teraz jestem to powód do niepokoju?.Mianowicie pół roku temu moja dziewczyna oznajmiła mi,że nie chce już ze mną być,ponieważ jednak jedyne co czuje to ,,tylko,, przyjazń.Był to dla mnie ogromny szok,ponieważ jeszcze kilka dni przed tym wydarzeniem nic nie wskazywało na takie oznajmienie z jej strony.Na spotkaniu powiedziała że jestem super i wiele mi zawdzięcza,ale nie czuje do mnie miłości i woli nie ranić mnie dalej i to zakończyła.Przez kilka dni po tym próbowałem na różne sposoby postarać się aby zmieniła zdanie i chociaż dała nam drugą szansę.Powiedziała że potrzebuje czasu,i da znać,w międzyczasie czasem mijaliśmy się na mieście kilka razy i rozmawialiśmy na tematy dnia codziennego,jak kolega z koleżanką.Minął jeden miesiąc,kolejny,lecz ona jeszcze bardziej się oddalała,i nawet nie chiała odbierać telefonu (twierdziła że jest zajęta i nie może rozmawiać) ani razu nawet nie oddzwaniając tylko wysyłając krótki sms.Po dwóch miesiącach od wydarzenia,zapytałem wprost czy jest jeszcze coś do uratowania między nami i coś więcej niż koleżeństwo,niestety jej decyzja była nieodwołalna.Załamało mnie to,gdyż przez ten czas żyłem złudną nadzieją że da się to uratować.Od tamtej pory nie mam kompletnie ochoty do życia,zrzuciłem na wadze ponad 10kg,gdyż nie jem praktycznie nic,bardzo niechętnie idę do pracy,gdyż samotność i świadomość że być może teraz ona ma już kogoś mnie dobija,zwłaszcza gdy wspominam nasze wspólne piękne wspomnienia.Przez pewien czas rozważałem nawet zwrócenie się z pomocą do rytualisty w sprawie rytuału na jej powrót,ale uznałem że magia to raczej niezbyt poważna sprawa,codziennie sprawdzam messenger,z nadzieją że być może chociaż zapyta się co u mnie.Owszem zdarza się że widzimy się na mieście ale ogranicza się to tylko do krótkiej rozmowy i pożegnania.Mimo że minęło pół roku odtąd jak mnie zostawiła,ja wciąż czuję się jak wrak człowieka,i w zasadzie już wszystko mi jedno.Najgorsze jest to że nawet nie mam się komu zwierzyć,i to we mnie buzuje,dlatego postanowiłem napisać tutaj.Co powinienem zrobić dalej,bo coraz trudniej mi żyć,a za pasem święta które spędzę zapewne tylko z moją najbliższą rodziną,i nawet w takiej sytuacji moim jedynym marzeniem jest to,aby móc spędzić je z nią.Czy jestem krótko mówiąc wariatem,że po tak długim czasie nie mogę dojść do siebie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

Hej. Nie napisałeś jak długo byliście razem? Choć czasem nawet przy krótkim stażu ciężko dojść do siebie kiedy było zaangażowanie. Wiem, że ludzie różnie podchodzą i przeżywają rozstanie, wydaje mi się jednak, że pół roku to wcale nie jest tak długi okres. Zwłaszcza, że w międzyczasie mieliście jakiś kontakt ze sobą. U mnie mija 3 lata od rozstania i nadal do końca nie mogę sobie z tym poradzić. Takze może nie powinienem udzielać rad, ale na pewno jakieś zajęcia pomagają oderwać myśli. Ja się zapisałem na siłownię i trochę mi to pomagało, dodatkowo czułem się atrakcyjniejszy widząc zmianę sylwetki. Jednak później siłownie zamknęła pandemia i od tamtej pory nie mogę się zmobilizować na powrót. Dodatkowo sam czas będzie działał na Twoją korzyść, u siebie widzę różnicę jaka była po pół roku a teraz. Jeśli nie masz się komu wygadać to myślę, że dobrze trafiłeś, jeśli chodzi o to forum. Mi pomagało choćby samo wygadanie się, napisanie o swoim problemie. Moje pierwsze święta bez niej były okropne i tu chyba się nie da inaczej tego przeżyć, mimo, ze też mam super rodzinę to jednak taki czas wyjątkowo dołuje, ale jak widać  jakoś to przeżyłem i żyję dalej. Ty też będziesz. Koślawe te moje rady, ale może odezwie się ktoś bardziej kompetentny smile

3

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

Hej.
Prawie kazdy ma za sobą jakies rozstania, czy nieudane związki.
Na "złamane serce" najlepszy jest czas.

4

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

Byliśmy pół roku,wiem że dla niektórych to mało i mogą stwierdzić że przesadzam,lecz naprawdę to był wspaniały okres a ona była dla mnie ideałem.Często przesiaduję na Messenger z nadzieją że być może pewnego dnia napisze do mnie i zaproponuje spotkanie, chociaż wiem że sam siebie oszukuje.

5

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

Cześć.
Jak się czujesz?

To całkiem naturalne co czujesz. Co się z Tobą dzieje. Bywają wielkie uczucia, które bardzo spalają.

Czas pomoże. Praca, jak najwięcej zajęć, do których możesz się zmusić. Myśleć cały czas o czymś innym. Dziewczyna nie wróci, lepiej jej unikać, nie podsycać emocji.

Bądź dla siebie dobry. Łagodny. Zacznij jeść. Zadbaj o siebie. Zatroszcz się. Nikt tego za Ciebie nie zrobi.

Każdy koniec jest nowym początkiem. Czas to wszystko stępi, ważne żebyś miał siłę przetrwać ten czas.

6

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

Nie ma ideałów, a Ty jeszcze bardziej ją
idealizujesz po rozstaniu.
Skoro powiedziała, że to koniec, to weź to na klatę, nic na siłę. Mówiła, że nie ma z jej strony uczucia, to o jakiej szansie myślałeś...Żadna szansa by tu nie pomogła.

Rozczarowania są wpisane w nasze życie, czas leczy rany.
Zacznij biegać, pogodź się z rzeczywistością, bo nie masz innego wyjścia.
Jak sobie nie radzisz, szukaj pomocy psychologicznej.

7 Ostatnio edytowany przez madoja (2021-12-13 09:09:44)

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

Kiedyś przeżywałam dokładnie to samo smile Tylko rok z facetem, a dochodziłam do siebie rok, może trochę więcej. I też chciałam zapłacić wróżce żeby go do mnie przyciągnęła (chociaż jestem bardzo racjonalna, normalnie w takie rzeczy nie wierzę). Wróżka powiedziała że nie da rady przyciągnąć kogoś kto nie chce, kogoś kto już nie kocha. Oburzyłam się wtedy bo sądziłam że on mnie kocha, tylko to przejściowe zwątpienie smile

Po roku odezwałam się do niego ponownie, myśląc że może on chce wrócić do mnie ale boi się zagadać (tak, komiczne, ale zakochana osoba wiele rzeczy sobie wmówi) - nie chciał. Do mnie nie docierało jak mógł po prostu machnąć ręką na to co razem przeszliśmy i jak się czuliśmy ze sobą. To mnie tak porządnie otrzeźwiło. A kolejne pół roku później zobaczyłam że już kogoś ma. Podczas gdy ja żyłam w przeszłości, rozpamiętywałam, tęskniłam, on już miał kogoś kogo pokochał.

Niestety, ale potrzebujesz czasu. I zrozumienia, że mógłbyś ją błagać, całować po stopach a nawet podciąć sobie żyły - ona nie wróci.
Jak to mój kolega mi kiedyś powiedział "może on był miłością twojego życia, ale ty nie byłaś jego".

W międzyczasie spotykaj się z dziewczynami, serio. Bez spiny, bez szukania miłości, po prostu spotkania. Na początku będzie Cię wkurzało że nie są NIĄ, ale nawet nie zauważysz kiedy się ponownie zakochasz. Nowe emocje muszą zastąpić te stare. I czytaj sobie ksiązki w stylu Jak pogodzić się z rozstaniem, oglądaj filmiki na YT o tej samej treści, pomaga!

8

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

To w sumie krótki okres. Daj sobie rok. Nie jesteś wariatem, ale zafiksowałeś się na niej, co w sumie jest całkiem naturalne. Potrzebujesz narzędzi do odfiksowania się. Jednym z nich jest czas |(średnio rok, ale może być krócej lub dłużej), wygadanie się do cna, przegadanie tematu do znudzenia, nowe znajomości, pozytywne nastawienie np "kiedyś spotkam kogoś wyjątkowego", usunięcie numeru (taaaak...), i inne różne strategie.

Magia? Oj, nie rób jej tego. Jeśli już w to wierzymy to jest to forma zniewolenia mentalnego. Nikt z miłości tego nie robi drugiemu człowiekowi.

9

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu
jakpodeszczu napisał/a:

Cześć.
Jak się czujesz?

To całkiem naturalne co czujesz. Co się z Tobą dzieje. Bywają wielkie uczucia, które bardzo spalają.

Czas pomoże. Praca, jak najwięcej zajęć, do których możesz się zmusić. Myśleć cały czas o czymś innym. Dziewczyna nie wróci, lepiej jej unikać, nie podsycać emocji.

Bądź dla siebie dobry. Łagodny. Zacznij jeść. Zadbaj o siebie. Zatroszcz się. Nikt tego za Ciebie nie zrobi.

Każdy koniec jest nowym początkiem. Czas to wszystko stępi, ważne żebyś miał siłę przetrwać ten czas.

Teraz mega ciężki okres bo nie dość że lada moment święta,to jeszcze przypada nam za kilka dni rocznica od zapoznania się więc jest podwójny ból

10

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

Rocznica zapoznania… aj, to słodkie smile Widać bardzo Ci zależało. Jesteś w stanie się zaangażować i to jest bardzo pozytywne. Widzisz? Jest plus dodatni całej sytuacji tongue Jakaś dziewczyna z przyszłości, która odwzajemni Twoje uczucia, na pewno taką pamięć doceni.

11

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu
DeepAndBlue napisał/a:

Rocznica zapoznania… aj, to słodkie smile Widać bardzo Ci zależało. Jesteś w stanie się zaangażować i to jest bardzo pozytywne. Widzisz? Jest plus dodatni całej sytuacji tongue Jakaś dziewczyna z przyszłości, która odwzajemni Twoje uczucia, na pewno taką pamięć doceni.

Dziękuję, że tak uważasz bardzo mi miło,teraz jestem w okresie "odchorowywania" tego że mnie zostawiła, więc narazie nie mam ochoty wejść w jakiś nowy związek ,a przede mną trudne samotne święta.

12

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

Nie martw się. Pobyć trochę samemu też dobra rzecz. Albo… Może jakiś wolontariat? Tam ludzie doceniają dobroć serca.

13

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu
DeepAndBlue napisał/a:

Nie martw się. Pobyć trochę samemu też dobra rzecz. Albo… Może jakiś wolontariat? Tam ludzie doceniają dobroć serca.

Niestety,nie ma czegoś takiego,cóż widocznie nie każdemu pisana jest prawdziwa miłość,jakoś muszę przetrwać ten okres.

14

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

Witajcie moi drodzy, z tej strony jeszcze raz ja. Wiem że po tym co teraz napiszę uznacie mnie zapewne za ostatniego naiwniaka,ale nurtuje mnie jedno.Czy według was po pół roku od rozstania warto abym ten ostatni raz spróbował zawalczyć?. Mianowicie przedwczoraj z okazji zbliżających się świąt postanowiłem dać Jej prezent i złożyć życzenia,i korzystając z faktu że był to ostatni dzień stacjonarnej nauki, zaczekałem na nią przed samochodem pod uczelnią. Prezentem były praliny oraz pluszak,była bardzo pozytywnie zaskoczona o czym sama mnie poinformowała,i widziałem w jej oczach wzruszenie tym że pamiętam o niej,do tego stopnia że przeprosiła mnie że nie ma dla mnie żadnego prezentu.Porozmawialiśmy dłuższą chwilę,skończyło się na mocnym przytuleniu i radości z jej strony (nie wspominając o mojej wewnętrznej satysfakcji że sprawiłem jej radość). Czy według was jest to oznaka że nie traktuje mnie obojętnie i w dalszym ciągu jest cień nadziei że uda się nam jeszcze zejść z czasem.Oczywiście teraz będzie nauka zdalna,więc kontakt w 4 oczy nie jest możliwy,ale może jakoś spróbować zagadać pod byle pretekstem na messenger,i małymi kroczkami próbować działać i kuć żelazo póki gorące? Co o tym sądzicie?

15

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

Nikt Ciebie nie powstrzyma ,jak masz już gotowy plan walki,zrobisz pewnie po swojemu ,a stanie się to co się stanie i też pewnie jak zwykle.
tylko kto jest Twoim wrogiem w tej walce ?

16

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu
witeq01 napisał/a:

Witajcie moi drodzy, z tej strony jeszcze raz ja. Wiem że po tym co teraz napiszę uznacie mnie zapewne za ostatniego naiwniaka,ale nurtuje mnie jedno.Czy według was po pół roku od rozstania warto abym ten ostatni raz spróbował zawalczyć?. Mianowicie przedwczoraj z okazji zbliżających się świąt postanowiłem dać Jej prezent i złożyć życzenia,i korzystając z faktu że był to ostatni dzień stacjonarnej nauki, zaczekałem na nią przed samochodem pod uczelnią. Prezentem były praliny oraz pluszak,była bardzo pozytywnie zaskoczona o czym sama mnie poinformowała,i widziałem w jej oczach wzruszenie tym że pamiętam o niej,do tego stopnia że przeprosiła mnie że nie ma dla mnie żadnego prezentu.Porozmawialiśmy dłuższą chwilę,skończyło się na mocnym przytuleniu i radości z jej strony (nie wspominając o mojej wewnętrznej satysfakcji że sprawiłem jej radość). Czy według was jest to oznaka że nie traktuje mnie obojętnie i w dalszym ciągu jest cień nadziei że uda się nam jeszcze zejść z czasem.Oczywiście teraz będzie nauka zdalna,więc kontakt w 4 oczy nie jest możliwy,ale może jakoś spróbować zagadać pod byle pretekstem na messenger,i małymi kroczkami próbować działać i kuć żelazo póki gorące? Co o tym sądzicie?

Hej. Tak wiem starszy temat ale jestem ciekawa czy się udało? Bo wiesz jakbym trochę czytała  o sobie. Uważam, że warto walczyć, żeby później nie żałować że się nie spróbowało. Ale... u mnie się teoretycznie udało i... zostawił mnie z dnia na dzień gdy go najbardziej potrzebowałam(dowiedział się o mojej chorobie bulimii)i dwa dni po tym jak ustaliliśmy, że się do niego przeprowadzam za tydzień.  I to rozstanie było dużo gorsze. Ono mnie zabiło. I teraz żałuję, że biegałam i latałam bo już bym choć trochę miała za sobą. Wyładowałam w szpitalu przez to. Pół roku to mało.  Daj sobie czas jak nie to psycholog. Fajnie, że są jeszcze mężczyźni, którzy naprawdę kochają.

17

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu
BellaStella napisał/a:
witeq01 napisał/a:

Witajcie moi drodzy, z tej strony jeszcze raz ja. Wiem że po tym co teraz napiszę uznacie mnie zapewne za ostatniego naiwniaka,ale nurtuje mnie jedno.Czy według was po pół roku od rozstania warto abym ten ostatni raz spróbował zawalczyć?. Mianowicie przedwczoraj z okazji zbliżających się świąt postanowiłem dać Jej prezent i złożyć życzenia,i korzystając z faktu że był to ostatni dzień stacjonarnej nauki, zaczekałem na nią przed samochodem pod uczelnią. Prezentem były praliny oraz pluszak,była bardzo pozytywnie zaskoczona o czym sama mnie poinformowała,i widziałem w jej oczach wzruszenie tym że pamiętam o niej,do tego stopnia że przeprosiła mnie że nie ma dla mnie żadnego prezentu.Porozmawialiśmy dłuższą chwilę,skończyło się na mocnym przytuleniu i radości z jej strony (nie wspominając o mojej wewnętrznej satysfakcji że sprawiłem jej radość). Czy według was jest to oznaka że nie traktuje mnie obojętnie i w dalszym ciągu jest cień nadziei że uda się nam jeszcze zejść z czasem.Oczywiście teraz będzie nauka zdalna,więc kontakt w 4 oczy nie jest możliwy,ale może jakoś spróbować zagadać pod byle pretekstem na messenger,i małymi kroczkami próbować działać i kuć żelazo póki gorące? Co o tym sądzicie?

Hej. Tak wiem starszy temat ale jestem ciekawa czy się udało? Bo wiesz jakbym trochę czytała  o sobie. Uważam, że warto walczyć, żeby później nie żałować że się nie spróbowało. Ale... u mnie się teoretycznie udało i... zostawił mnie z dnia na dzień gdy go najbardziej potrzebowałam(dowiedział się o mojej chorobie bulimii)i dwa dni po tym jak ustaliliśmy, że się do niego przeprowadzam za tydzień.  I to rozstanie było dużo gorsze. Ono mnie zabiło. I teraz żałuję, że biegałam i latałam bo już bym choć trochę miała za sobą. Wyładowałam w szpitalu przez to. Pół roku to mało.  Daj sobie czas jak nie to psycholog. Fajnie, że są jeszcze mężczyźni, którzy naprawdę kochają.

I dlatefo właśnie nie warto walczyć. Nie warto biegać za kimś i prosić się o miłość. To fak czy inaczej kończy się rozstaniem.
I nie, walka nie oznacza, że się naprawdę kocha, a rozstanie nie oznacza, że się wcześniej nie kochało.

18

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu
Lady Loka napisał/a:
BellaStella napisał/a:
witeq01 napisał/a:

Witajcie moi drodzy, z tej strony jeszcze raz ja. Wiem że po tym co teraz napiszę uznacie mnie zapewne za ostatniego naiwniaka,ale nurtuje mnie jedno.Czy według was po pół roku od rozstania warto abym ten ostatni raz spróbował zawalczyć?. Mianowicie przedwczoraj z okazji zbliżających się świąt postanowiłem dać Jej prezent i złożyć życzenia,i korzystając z faktu że był to ostatni dzień stacjonarnej nauki, zaczekałem na nią przed samochodem pod uczelnią. Prezentem były praliny oraz pluszak,była bardzo pozytywnie zaskoczona o czym sama mnie poinformowała,i widziałem w jej oczach wzruszenie tym że pamiętam o niej,do tego stopnia że przeprosiła mnie że nie ma dla mnie żadnego prezentu.Porozmawialiśmy dłuższą chwilę,skończyło się na mocnym przytuleniu i radości z jej strony (nie wspominając o mojej wewnętrznej satysfakcji że sprawiłem jej radość). Czy według was jest to oznaka że nie traktuje mnie obojętnie i w dalszym ciągu jest cień nadziei że uda się nam jeszcze zejść z czasem.Oczywiście teraz będzie nauka zdalna,więc kontakt w 4 oczy nie jest możliwy,ale może jakoś spróbować zagadać pod byle pretekstem na messenger,i małymi kroczkami próbować działać i kuć żelazo póki gorące? Co o tym sądzicie?

Hej. Tak wiem starszy temat ale jestem ciekawa czy się udało? Bo wiesz jakbym trochę czytała  o sobie. Uważam, że warto walczyć, żeby później nie żałować że się nie spróbowało. Ale... u mnie się teoretycznie udało i... zostawił mnie z dnia na dzień gdy go najbardziej potrzebowałam(dowiedział się o mojej chorobie bulimii)i dwa dni po tym jak ustaliliśmy, że się do niego przeprowadzam za tydzień.  I to rozstanie było dużo gorsze. Ono mnie zabiło. I teraz żałuję, że biegałam i latałam bo już bym choć trochę miała za sobą. Wyładowałam w szpitalu przez to. Pół roku to mało.  Daj sobie czas jak nie to psycholog. Fajnie, że są jeszcze mężczyźni, którzy naprawdę kochają.

I dlatefo właśnie nie warto walczyć. Nie warto biegać za kimś i prosić się o miłość. To fak czy inaczej kończy się rozstaniem.
I nie, walka nie oznacza, że się naprawdę kocha, a rozstanie nie oznacza, że się wcześniej nie kochało.

Ja walczyłam jak lew to fakt. Ale w tedy ja zawiniłam. Mieliśmy kontakt gdzie On niejednokrotnie mi powtarzał, że mnie kocha, że miałambyć ta jedyna. Ja byłam pewna, że to jest to na zawsze. No ale przejechalam sie okrutnie. Wiesz a mi się wydaje, że jeśli dwoje ludzi się kocha to jednak warto spróbować coś naprawić razem a nie wyrzucać z życia jak gdyby nigdy nic...

19

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu
BellaStella napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
BellaStella napisał/a:

Hej. Tak wiem starszy temat ale jestem ciekawa czy się udało? Bo wiesz jakbym trochę czytała  o sobie. Uważam, że warto walczyć, żeby później nie żałować że się nie spróbowało. Ale... u mnie się teoretycznie udało i... zostawił mnie z dnia na dzień gdy go najbardziej potrzebowałam(dowiedział się o mojej chorobie bulimii)i dwa dni po tym jak ustaliliśmy, że się do niego przeprowadzam za tydzień.  I to rozstanie było dużo gorsze. Ono mnie zabiło. I teraz żałuję, że biegałam i latałam bo już bym choć trochę miała za sobą. Wyładowałam w szpitalu przez to. Pół roku to mało.  Daj sobie czas jak nie to psycholog. Fajnie, że są jeszcze mężczyźni, którzy naprawdę kochają.

I dlatefo właśnie nie warto walczyć. Nie warto biegać za kimś i prosić się o miłość. To fak czy inaczej kończy się rozstaniem.
I nie, walka nie oznacza, że się naprawdę kocha, a rozstanie nie oznacza, że się wcześniej nie kochało.

Ja walczyłam jak lew to fakt. Ale w tedy ja zawiniłam. Mieliśmy kontakt gdzie On niejednokrotnie mi powtarzał, że mnie kocha, że miałambyć ta jedyna. Ja byłam pewna, że to jest to na zawsze. No ale przejechalam sie okrutnie. Wiesz a mi się wydaje, że jeśli dwoje ludzi się kocha to jednak warto spróbować coś naprawić razem a nie wyrzucać z życia jak gdyby nigdy nic...

Jak dwoje ludzi się kocha to walczy zanim się rozstanie. Jak już do rozstania dochodzi to nie ma sensu walczyć.

20

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu
Lady Loka napisał/a:
BellaStella napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

I dlatefo właśnie nie warto walczyć. Nie warto biegać za kimś i prosić się o miłość. To fak czy inaczej kończy się rozstaniem.
I nie, walka nie oznacza, że się naprawdę kocha, a rozstanie nie oznacza, że się wcześniej nie kochało.

Ja walczyłam jak lew to fakt. Ale w tedy ja zawiniłam. Mieliśmy kontakt gdzie On niejednokrotnie mi powtarzał, że mnie kocha, że miałambyć ta jedyna. Ja byłam pewna, że to jest to na zawsze. No ale przejechalam sie okrutnie. Wiesz a mi się wydaje, że jeśli dwoje ludzi się kocha to jednak warto spróbować coś naprawić razem a nie wyrzucać z życia jak gdyby nigdy nic...

Jak dwoje ludzi się kocha to walczy zanim się rozstanie. Jak już do rozstania dochodzi to nie ma sensu walczyć.

Tak i tu się zgodzę. Pierwsze rozstanie było w nerwach zdecydowanie za dużo powiedziałam a on mi nie chciał tego wybaczyć. No nie wspomnę o drugim razie bo dostałam po prostu wiadomość, że to koniec... I to tak zupelnie niespodziewanie. Ja pierwszy raz w życiu kogoś naprawdę pokochałam i zdaję sobie sprawę że na wszystko patrzyłam przez różowe okulary.

21

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

Niestety z tego nic już nie będzie, owszem przez chwilę miałem nadzieję że być może jest jakaś nadzieja ale dowiedziałem się że dziewczyna dla której chciałem zawalczyć z którą wyobrażałem sobie założenie rodziny i wspólna przyszłość (wiem że w wieku 20 lat brzmi to co najmniej zbyt poważnie) ale tak było, niestety prawdopodobnie już ma kogoś innego, cóż teraz topie smutki w alkoholu bo po prostu przerasta mnie to psychicznie,mam wrażenie że już nigdy więcej nikogo tak nie pokocham, aczkolwiek życzę wam wszystkim aby w podobnym przypadku do mojego jednak udało się wam wygrać tą walkę o powrót.

22 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2022-01-29 14:41:05)

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu
witeq01 napisał/a:

/./
, cóż teraz topie smutki w alkoholu bo po prostu przerasta mnie to psychicznie,mam wrażenie że już nigdy więcej nikogo tak nie pokocham, aczkolwiek życzę wam wszystkim aby w podobnym przypadku do mojego jednak udało się wam wygrać tą walkę o powrót.

No, jeśli zakochałeś się teraz w butelce, to istotnie nie będziesz miał szansy na inną miłość.
A na poważnie, to wybrałeś sobie fatalne pocieszenie.
Twój wybór, to prosta droga do uzależnienia, a z tej miłości jeszcze  trudniej jest się wykaraskać.

23

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu
witeq01 napisał/a:

Niestety z tego nic już nie będzie, owszem przez chwilę miałem nadzieję że być może jest jakaś nadzieja ale dowiedziałem się że dziewczyna dla której chciałem zawalczyć z którą wyobrażałem sobie założenie rodziny i wspólna przyszłość (wiem że w wieku 20 lat brzmi to co najmniej zbyt poważnie) ale tak było, niestety prawdopodobnie już ma kogoś innego, cóż teraz topie smutki w alkoholu bo po prostu przerasta mnie to psychicznie,mam wrażenie że już nigdy więcej nikogo tak nie pokocham, aczkolwiek życzę wam wszystkim aby w podobnym przypadku do mojego jednak udało się wam wygrać tą walkę o powrót.

Alkohol to nie lekarstwo! To depresant! Nie pomoże Ci a jedynie pogorszy sprawę, samopoczucie, zdrowie i wszystko. Lepiej Idź do psychologa u Ciebie trochę to już trwa więc zrób coś dla siebie i idź, żeby choć trochę sobie ulżyć. Ty jesteś mega dojrzały jak na swój wiek z tego co piszesz, ona niestety nie. Jesteś Młody, nie zmarnuj sobie najlepszych lat. Widzisz ja wygrałam walkę o powrót ale na chwilę i nie było warto bo skończyło się szpitalem. Masz kogoś z kim możesz porozmawiać? Rodzice? Przyjaciela? Wsparcie dużo daje. I jestem pewna, że czeka Cię jeszcze wiele pięknych chwil tylko do dzieła! Trzymam kciuki.

24

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

Może właśnie w tym tkwi problem że jestem zbyt dojrzały i za dużo oczekuje, cóż niestety widzę że większości moich rówieśników zależy przede wszystkim na imprezach i szaleństwu a ja po prostu nie czuje tych potrzeb tylko chciałbym mieć prawdziwą miłość oraz solidne fundamenty do stworzenia rodziny.

25

Odp: Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu
witeq01 napisał/a:

Może właśnie w tym tkwi problem że jestem zbyt dojrzały i za dużo oczekuje, cóż niestety widzę że większości moich rówieśników zależy przede wszystkim na imprezach i szaleństwu a ja po prostu nie czuje tych potrzeb tylko chciałbym mieć prawdziwą miłość oraz solidne fundamenty do stworzenia rodziny.

To, że jesteś dojrzały bardzo dobrze o Tobie świadczy. Nie każdy musi przecież latać na imprezy i się bawić skoro nie lubisz takiej rozrywki nie ma w tym nic złego. Poznasz kobietę, która Cię doceni, pokocha i założycie rodzinę. Pomyśl czy z tą dziewczyną byłaby na to szansa? Myślę że ma zupełnie inne priorytety teraz niż zakładanie rodziny.
Ja naprawdę rozumiem jak Ci ciężko i bardzo współczuję. Im szybciej zrozumiesz, że to nie tą jedyna tym szybciej będzie Ci lepiej. Wiem jakie to trudne, naprawdę ale musisz to sobie jakoś wytłumaczyć i iść dalej. Zajmij się sobą, swoim życiem. Nie myśl o związkach. Postaw sobie jakiś cel, który Cię uszczęśliwi i do tego dąż. smile

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Długie dochodzenie do siebie po rozstaniu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024