Witam.
Mam 23 lata.
Nie mam sie komu wygadac, przed znajomymi lub przed rodzina nie potrafie.
Nie wiem od czego zaczac, ale moze od tego, ze wydaje mi sie ze mam jakas depresje lub jakies stany lekowe.
Jestem sama, nie mam faceta, wlasciwie nigdy nie mialam, tzn byly w sumie takie trzy znajomosci, ale skonczyly sie po dluzszym lub krotszym czasie.
Faceci przewaznie traktowali mnie tylko jako jedna z opcji, jezeli juz zaczynalo byc cos bardziej powaznego to okazywalo sie ze przyominali sobie o swoich bylych, ze nagle je kojachaj itd (w trzech przypadkach tak bylo)
Otoz jedna znajomosc trwala ponad 5 lat, ja bylam chyba bardzo zakochana, a on najzwyczajniej w swiecie to wykorzystywal. Bardzo przy tym obnizyla sie moja samoocena, mam mnostwo kompleksow, nie potrafie sie zaakceptowac prawie pod kazdym wzgledem. Zakonczylam ta dluga znajomosc okolo dwoch miesiecy tem- myslalam, i nawet tak podpowiadali znajomi ze wtedy bedzie mi lepiej, ze nie bede sie tak dolowac.
Postanowilam wiec umowic sie z facetem przez internet- chcialam czegos innego, nowego..
Umowilismy sie, bylo naprawde fajnie, po spotkaniu pisalismy, umowil sie ze mna drugi raz (wczoraj). Przez tydzien od pierwszego spotkania jakos bylo tak fajnie, inaczej, wiadomo jak to po randkach a tym bardziej ze miedzyczasie umowil sie ze mna na drugie spotkanie cieszylam sie.
No i wczoraj (wlasnie na tym spotkaniu) znowu mialam jakis dziwny stan - zaprosil mnie do kina, niby powinnam sie cieszyc itd, a co ja mialam? Jakies glupie mysli, ze nie zasluguje na zadnego faceta, ze przeciez dlaczego akurat umowil sie ze mna, przeciez moglby spotkac sie z kazda inna duuzo lepsza ode mnie, z jakiej racji przyjechal do mnie ponad sto km - przez to mialam najgorsze wyrzuty sumienia.. W pewnym momencie zachcialo mi sie plakac.. Oczywisvie nie dawalam po sobie tego poznac ale mysle ze i tak zauwazyl ze cos jest nie tak, chcialam jak najszybciej stamtad uciec..
Po powrocie polozylam sie jak najszybciej bo tylko o tym marzylam, przez cala noc nie moglam zasnac, mialam straszne mysli, ze do niczego sie nie nadaje..
Wiem ze problem jest we mnie, i to ogromny.
Mysle, ze wlasnie wzielo sie to z niskiej samooceny, oczywiscie problem mam nie tylko w kontaktach z ludzmi ale nie umiem sie jakos ostatnio do niczego zabrac, mam prace i to chyba jedyna rzecz ktora trzyma mnie przy zyciu..
Facet ten oczywiscie nie odezwal sie jeszcze po wczorajszym spotkaniu, a zreszta nawet juz nie chce kontynuowac tej znajomosci bo chyba najpierw musze zrobic porzadek ze soba.. Nie wiem tez jak jemu to powiedziec ze na razie nie chce sie spotykac.. Ale tez nie powiem mu ze ze wzgledu na to ze mam jakies dziwne urojenia..
Moze ktos z Was mial podobny problem? Lub moglby cos doradzic..
Podobne tematy
2 2015-11-16 11:41:04 Ostatnio edytowany przez czytamlogi (2015-11-16 11:43:50)
Każdy z nas tak ma, że są od nas lepsi. Życie miedzy innymi właśnie polega na tym, żeby nauczyć się pokory. Nie zdobędziesz księcia z bajki, zapewne nie polecisz na księzyc, nie zostaniesz prezydentem Polski. Jak mówi przysłowie trzeba mierzyć siły na zamiary i cieszyc się z tego co daje los.
3 2015-11-16 11:49:03 Ostatnio edytowany przez Petita (2015-11-16 11:50:48)
Facet ten oczywiscie nie odezwal sie jeszcze po wczorajszym spotkaniu, a zreszta nawet juz nie chce kontynuowac tej znajomosci bo chyba najpierw musze zrobic porzadek ze soba.. Nie wiem tez jak jemu to powiedziec ze na razie nie chce sie spotykac..
Hej. Dobrze myślisz, najpierw zrób porządek ze swoimi "urojeniami". Może pomyśl o rozmowie z psychologiem? Niekoniecznie dłuższa terapia, ale chociaż kilka spotkań, żeby się wygadać komuś, kto zna się na rzeczy. Bo z tego, co piszesz to z Twoim poczuciem wartości nie jest najlepiej. A temu chłopakowi powiedz np. że musisz poukładać stare sprawy i nie chcesz być w związku teraz.
Zawsze miałaś takie myśli, że jesteś gorsza, czy to jest spowodowane tymi nieudanymi poprzednimi związkami?
PoLLa92 napisał/a:Facet ten oczywiscie nie odezwal sie jeszcze po wczorajszym spotkaniu, a zreszta nawet juz nie chce kontynuowac tej znajomosci bo chyba najpierw musze zrobic porzadek ze soba.. Nie wiem tez jak jemu to powiedziec ze na razie nie chce sie spotykac..
Hej. Dobrze myślisz, najpierw zrób porządek ze swoimi "urojeniami". Może pomyśl o rozmowie z psychologiem? Niekoniecznie dłuższa terapia, ale chociaż kilka spotkań, żeby się wygadać komuś, kto zna się na rzeczy. Bo z tego, co piszesz to z Twoim poczuciem wartości nie jest najlepiej. A temu chłopakowi powiedz np. że musisz poukładać stare sprawy i nie chcesz być w związku teraz.
Zawsze miałaś takie myśli, że jesteś gorsza, czy to jest spowodowane tymi nieudanymi poprzednimi związkami?
Myslalam o rozmowie z psychologiem i to chyba bylaby jedyna rzecz, ktora moglaby mi pomoc.
Nigdy nie mialam jakiegos wysokiego poczucia wlasnej wartosci, ale teraz co sie dzieje jest po prostu niedowytrzymania.
Mysle, ze stalo sie tak chyba przez te nieudane znajomoaci, zawsze czulam sie gorsza poniewaz faceci woleli wzdychac do swoich ex niz poznawac mnie. Spotkala sie z roznymi opiniami zdaniami wypowiedzianymi przez nich, np to ze chcieli przy mnie zapomniec o kims innym, ze nie beda sie starac, jeden powiedzial ze nigdy mnie nie pokocha ale zebym go nie zostawial (czyli tylko bylam potrzebna jak mu sie nudzilo) spotkalam sie tez z krytka z ich strony. Jakies mialam "szczescie" ze akurat na takich zakochanych trafialam.
A teraz to wszystko wychodzi.. Mam lek przed tym, ze jak znowu kogos poznam to sytuacja bedzie sie powtarzac. Tak jest i w tym przypadku, wole zrezygnowac niz byc znowu tak potraktowana.
No i troche meczy mnie to, ze nic nie odezwal sie czy w ogole dojechal do domu..
Po prostu cisza po wczorajszym spotkaniu..
Chociaz tez nie wiem czy jak na drugie spotkanie nie bylo to zbyt dlugo, widzielismy sie przez 8 godz i moze to mnie tez tak przytloczylo.
Jakies mialam "szczescie" ze akurat na takich zakochanych trafialam.
Może było tak, że przez Twoją niską samoocenę przyciągałaś takich typów, bo oni czuli Twoją słabość i wiedzieli, że na wszystko się zgodzisz, nawet na wysłuchiwanie o byłych.
A powinnaś od razu takiego pogonić, skoro od początku określił, że jesteś tylko przystankiem.
Mam koleżankę, która była kiedyś nękana przez pewnego chłopaka, twierdził, że ją kocha itd. a później się przyznał, że to wszystko dlatego, że jest z wyglądu bardzo podobna do jego byłej, która go rzuciła.
To są toksyczni ludzie. Żerują na innych. Trzeba się od nich izolować jak najszybciej, bo im bardziej brniesz w taką znajomość, tym trudniej Ci się pozbierać psychicznie. Skorzystaj z psychologa ![]()
PoLLa92 napisał/a:Jakies mialam "szczescie" ze akurat na takich zakochanych trafialam.
Może było tak, że przez Twoją niską samoocenę przyciągałaś takich typów, bo oni czuli Twoją słabość i wiedzieli, że na wszystko się zgodzisz, nawet na wysłuchiwanie o byłych.
A powinnaś od razu takiego pogonić, skoro od początku określił, że jesteś tylko przystankiem.
Mam koleżankę, która była kiedyś nękana przez pewnego chłopaka, twierdził, że ją kocha itd. a później się przyznał, że to wszystko dlatego, że jest z wyglądu bardzo podobna do jego byłej, która go rzuciła.
To są toksyczni ludzie. Żerują na innych. Trzeba się od nich izolować jak najszybciej, bo im bardziej brniesz w taką znajomość, tym trudniej Ci się pozbierać psychicznie. Skorzystaj z psychologa
Na poczatku zaden nie mowil ze w ogole mial jakas byla :-) wychodzilo wszystko po jakims czasie i wiadomo ze nie utrzymywalam z takim dalszych kontaktow (oprocz tego jednego) tak to sie wszystko nagromadzilo i przez to to wszystko.
A z tym nowo poznanym kompletnie nie wiem jak mam sie zachowac..
A z tym nowo poznanym kompletnie nie wiem jak mam sie zachowac..
To zależy na co się zdecydujesz, czy chcesz z nim spróbować, czy nie. Ale sms w stylu "czy dotarłeś szczęśliwie do domu?" jest wg mnie jak najbardziej na miejscu.
PoLLa92 napisał/a:A z tym nowo poznanym kompletnie nie wiem jak mam sie zachowac..
To zależy na co się zdecydujesz, czy chcesz z nim spróbować, czy nie. Ale sms w stylu "czy dotarłeś szczęśliwie do domu?" jest wg mnie jak najbardziej na miejscu.
Tak zrobilam :-)
@PoLLa92: Cześć, jestem w podobnej sytuacji, też uważam że każdy jest lepszy ode mnie i przez to wycofuje się od razu na początku znajomości. Teraz staram się powoli znajomość pociągnąć dalej, bo wiem że sam sobie krzywdę robię... Lęki odstawiam na bok.
Ostatnio jak po kawie z dziewczyną poznaną przez internet poszedłem na urodziny koleżanki, zapytała się mnie jak po spotkaniu, jakie wrażenia itp. odpowiedziałem że dziewczyna super, inteligentna, ogarnięta i takie tam, nie miałem się do czego przyczepić(bo dziewczyna na prawdę kurczę fajna) ale dodałem że "nie szuka kogoś takiego jak ja" i dostałem w potylice od koleżanki;P. Poinformowała mnie że jeśli jeszcze raz będę próbował szukać problemów tam gdzie ich nie ma to mnie udusi;P
W środę randka...
Ostatnio przeprowadziłem kilka rozmów na ten temat i wszyscy mówią jednogłośnie że sam rzucam sobie kłody pod nogi wyimaginowanymi problemami które nie są prawdziwe...
Oo widze, ze nie jestem sama :-)
Tez zawsze slysze ze sama szukam problemu tam gdzie go nie ma. Ale to chyba tak mocno we mnie siedzi, ze nie umiem tego z siebie wyrzucic :-)
Zawsze zakladam najgorsze i mam mysli typu "ciekawe kiedy i jak znajomosc sie skonczy" tak wiec przestraszylam sie tych moich mysli i zaczynam cos z tym robic chociaz kompletnie nie wiem od czego zaczac, ale wazne ze chociaz probuje :-P
W takim razie zycze powodzenia na randce i oby zadne mysli nie zaklocily jej :-) ciekawe czy ja bede miec nastepna :-P
To chyba czas przestać tak myśleć;P
Zapytaj czy dotarł, chyba sie ucieszy że napisałaś;)