netkobietyWszystkie działy
Psychologia

czy to jakaś choroba psychiczna???

36 odpowiedzi9 008 wyświetleńzałożony przez korrrba, 24.12.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » czy to jakaś choroba psychiczna???

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

1

Temat: czy to jakaś choroba psychiczna???

witajcie!!! mam pewien jak dla mnie dość poważny problem, z którym w ogóle sobie nie radzę sad(( otóż wpadłam w jakieś dziwne, toksyczne zauroczenie. pracuję w pewnej firmie od 3 lat, w miarę dobra praca, stała, od pierwszego dnia moją uwagę przykuł jeden z kolegów sporo starszy ode mnie, kawaler, pod 40,  ale w jakimś związku ze sporo starszą od siebie kobietą. lubiłam z nim rozmawiać, żartować, zauroczyłam się. on zaczął sobie pozwalać z czasem na coraz więcej, jakieś niewinne dotknięcia, a w końcu regularnie zaczął mnie obmacywać. z jednej strony czułam szaloną przyjemność, jego dotyk sprawiał mi przyjemność, a z drugiej strony ogromne wyrzuty sumienia, że porządna dziewczyna nie powinna zgadzać się na coś takiego. do tej pory nie pozwalałam żadnemu facetowi na coś takiego. kłóciły się we mnie skrajne emocje i w końcu nie wytrzymałam, przeprowadziłam z nim rozmowę. on od razu zaczął się bronić i wycofywać, mówić, że mnie bardzo lubi, podobam się, ale ma kobietę i nic z tego nie będzie, przepraszał, że mnie skrzywdził i że to się nie powtórzy. później w domu ryczałam, zależało mi na nim. przez jakiś czas dotrzymywał słowa, wręcz mnie unikał, po jakimś miesiącu znowu. jak gdyby nigdy nic znowu. ja naprawdę nie wytrzymuję tego, ja ciągle jestem w nim zakochana, nie chce mi to minąć, walczę z tym, na domiar złego nie jestem w stanie zainteresować się nikim innym, odrzucam kolejnych chłopaków, mam już 25 lat. od pewnego czasu stara się o mnie pewien chłopak mój równolatek, jest opiekuńczy, próbuje być czuły, ale oczywiście ja mu nie pozwalam na nadmierne czułości, mówi, że nie chce być dłużej tylko moim przyjacielem, a ja nie potrafię go docenić i nic do niego nie czuję. jest to chłopak w miarę niebrzydki, i przede wszystkim bardzo ułożony i grzeczny. mimo to dla mnie jest jakiś...odpychający. czuję dyskomfort nawet wtedy, kiedy tylko dotknie mojej dłoni. co innego jak mnie dotknie facet z pracy. jakiś czas temu wpadł za mną do pustego pomieszczenia, miałam sukienkę, zaczął gładzić mnie po udach, biodrach, podziwiać, że mam niesamowicie jędrne ciało itp. przeprowadziłam z nim drugą rozmowę, powiedział, że tym razem na pewno się ograniczy, że więcej tak nie zrobi. i taki on właśnie jest, najpierw łazi koło mnie, zaczepia, zagaduje, a potem unika jak ognia, wręcz jest oschły, a kiedy ja staram się dojść do siebie i wyrzucić go z głowy, znowu nie daje mi spokoju. najgorsze jest to, że jestem w nim zakochana i nie umiem tego zwalczyć, mimo że wiem, że nic z tego nie będzie. z jednej strony chcę mieć z nim kontakt, ale taki normalny, oparty na rozmowie, żartach, a widzę, że on woli coś innego. a jak się sprzeciwiam na obmacywanie, to traktuje jak powietrze. właściwie nigdy nie wiem, czego można się po nim spodziewać danego dnia, a najgorsze jest to, że on strasznie mnie omotał i zdaje sobie z tego sprawę. bywają momenty, że on aranżuje sytuacje, żebym znalazła się z nim sam na sam w jakimś gabinecie, gdzie nikt nie wchodzi. do tej pory dotykał głównie mnie, można właściwie nazwać, że pieścił, a od jakiegoś czas daje mi do zrozumienia, żebym i ja pieściła jego. ja wiem, że może wam się wyda chore to co piszę, ale to nie jest żadna prowokacja i potraktujcie mój problem poważnie. nie chciałabym zwalniać się z pracy, ale co mam robić????? jak się odkochać? jak nabrać wiary w siebie i pewności siebie, bo dodam, ze cierpię na niską samoocenę, nie mam wiary w siebie i swoją atrakcyjność sad(( ta dziwna relacja z nim w jakiś dziwny sposób mnie uzależniła, mam w sobie same sprzeczne uczucia, emocje. przyłapuję się na tym, że z jednej strony chcę być dotykana przez niego, chcę go dotykać, a z drugiej strony myślę, że to jest chore, żeby w taki sposób i w ogóle... dodam, że jak wyżej napisałam moim problemem jest niska samoocena, brak wiary w siebie. nie wiem czemu, ale ciągle jestem z siebie niezadowolona, ciągle poprawiam coś w swoim wyglądzie, ciągle staram się wyglądać szałowo, prowokacyjnie, a mimo wszystko ciągle wydaje mi się, że nie jestem dość atrakcyjna. ciągle zastanawiam się też, co tak naprawdę myśli o mnie ten facet, czy mu się podobam, czy może kpi ze mnie i jaja sobie robi...ja wiem, że to chore, ale tak mam. ja bardzo bym chciała ułożyć sobie życie, zakochać się w kimś normalnym, z wzajemnością i mieć w przyszłości dzieci, rodzinę, ale wydaje mi się już nieraz, że w moim wieku już chyba za późno na jakieś sensowne zmiany, ja już mam widocznie taki charakter i jestem trochę zdziczała. w dodatku nie wierzę w to, że udałoby mi się zakochać w kimś innym niż ten człowiek. on nie zasługuje na takie uczucie, ale to silniejsze ode mnie. zastanawiam się, czy to, co mam, czy takie dziwne zauroczenie to jakaś odmiana choroby psychicznej? niby z jednej strony zdaję sobie sprawę, że to co robię, to co on robi, nie jest normalne. ale z drugiej strony przeraża mnie moje krzywe spojrzenie na tą sytuację i to jak on potrafi mnie "zaczarować". mam kilku znajomych, przyjaciół, którzy wiedzą o mojej sytuacji, którym się zwierzałam, którzy maglowali ze mną wielokrotnie ten temat i kazali zerwać tą chorą relację, przytakiwałam im, po czym robiłam to samo. błagam, pomóżcie mi na to, niech ktoś mi coś powie, jak to widzi, dlaczego tak się ze mną "porobiło" i czy to objaw jakiejś choroby, albo zaburzenia???

2

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

Myślę, że nie jesteś chora ale bardzo spragniona bliskości drugiego człowieka, a Twój znajomy doskonale zdaje sobie z tego sprawę...i wykorzystuje ten głód.

3

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

tosia myślę, że z tym pragnieniem bliskości też masz dużo racji, tylko nie ma się co oszukiwać, że ja się w tym pogubiłam kompletnie. wiem, że pragnienie bliskości nie usprawiedliwia mojego zachowania, bo powinnam się sprzeciwić. piszesz, że wykorzystuje to, ale ja nie rozumiem, po co on to robi, jaki ma w tym cel? i co ja w ogóle powinnam z tym zrobić???

4

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

czy już nikt więcej mi nic nie powie, nie doradzi???

5

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

Nikt!!!Ci nie doradzi co masz zrobić - samo się rozwiąże w taki czy w inny sposób.
Moim skromnym zdaniem oboje się nakręcacie.......   " toksyczne zauroczenie"  - dobra diagnoza,     nic więcej!!!!

6

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

schiz, uważasz, że to samo się rozwiąże? bo mi się nieraz wydaje, że chyba już tak zawsze będzie, że ciągle będę do niego wzdychała, on będzie to wykorzystywał, nie będę umiała w nikim się zakochać itd. nie przerażałoby mnie to tak bardzo, gdybym miała z 18 lat, ale mam 25 lat i taki toksyczne zauroczenie w tym wieku to chyba jakaś anomalia...

7 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2009-12-26 21:39:46)

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

No bez przesady. 25 lat to niby co to za wiek? Akurat zapomnijmy, że metryka jest jakimś wyznacznikiem. Ja mam więcej lat, przeżyłem już wiele ciekawych okresów w życiu a teraz zaczynam czuć się jak nastolatek z tym, że z bagażem pewnych doświadczeń co tylko mi pomaga smile Osobiście uważam, że skoro piszesz o swoich kompleksach to mamy do czynienia z klasyczną walką Twoich kompleksów z samoakceptacją. Ten gość swoimi pewnymi zachowaniami daje Ci z jednej strony poczucie bycia atrakcyjną, pociągającą.  I to jest to co Ci się podoba bo jest balsamem na miałką wiarę we własne atuty. Z drugiej strony Twoja romantyczność powoduje, że oczekujesz stabilizacji emocjonalnej, poczucia bezpieczeństwa, którego przy tym facecie nie czujesz.

Ten facet zachowuje się delikatnie mówiąc nieobliczalnie w sensie, że niczego przy nim nie możesz być pewna, no może jednego: że będzie leciał na Ciebie i Twoje ciało.

Uważam, że czas zrobi swoje i to nie będzie trwało wiecznie. Faktycznie postaraj się zamykać ten temat powoli i uwierz mi, że w życiu spotka Cię jeszcze wiele wspaniałych momentów. Znajdziesz odpowiedniego partnera który ukoi w Tobie burzę hormonów i wszelkie potrzeby związane z bliskością z drugą osobą. Nie panikuj tylko zachowaj spokój. Świat się nie kończy i nie dopatruj się na litość boską choroby psychicznej. To bardzo czesto spotykane tzw. rozterki duchowe, które czekają na odpowiedni moment, czas, miejsce i osobę aby dać się poskromić smile Tak więc głowa do góry. Będzie dobrze smile

8

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

don pedro, musisz być bardzo dojrzałym emocjonalnie facetem, bo przyznam, że udzieliłeś mi bardzo mądrej odpowiedzi, trochę też odetchnęłam z ulgą, ja NAPRAWDĘ myślałam, że mam coś nierówno pod kopułą, że wmanewrowałam się w taką sytuację, tym bardziej, że jak zwierzałam się z tego koleżankom itp, to one aż kręciły głowami z niedowierzaniem twierdząc, że to nienormalne i one nigdy by się tak nie upokorzyły. uznały, że daję się upokarzać jakiemuś podstarzałemu lowelasowi. nie miały też słów krytyki na niego, że gdyby był prawdziwym mężczyzną, to trzymałby się ode mnie z daleka wiedząc, że nie jest w stanie zaoferować mi nic innego prócz "obmacywania". dobrze ująłeś to, że mam kompleksy i w pewnym sensie dowartościowuję się jego zachowaniem wobec mnie. nieraz myślę, że gdybym się czuła pewna siebie, byłabym pewna swojej atrakcyjności, kobiecości itp, to takie dowartościowanie nie byłoby mi potrzebne, wręcz unikałabym tego. mówisz, że 25 lat to jeszcze młody wiek, może i tak, chociaż ja pochodzę z małej miejscowości, w mojej rodzinie wszyscy dość wcześnie się żenili, wychodzili za mąż, dla cioć i wujków jestem poniekąd "odmieńcem" i już starą panną. jak słyszę ich docinki, to jest jeszcze gorzej, bo od razu wydaje mi się, że pewnie myślą, że coś ze mną nie tak...

9 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2009-12-27 17:32:58)

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???
korrrba napisał/a:

trochę też odetchnęłam z ulgą, ja NAPRAWDĘ myślałam, że mam coś nierówno pod kopułą, że wmanewrowałam się w taką sytuację, tym bardziej, że jak zwierzałam się z tego koleżankom itp, to one aż kręciły głowami z niedowierzaniem twierdząc, że to nienormalne i one nigdy by się tak nie upokorzyły. uznały, że daję się upokarzać jakiemuś podstarzałemu lowelasowi.

Do nierównej kopuły Tobie tak samo daleko jak mi do księdza (prepraszam duchownych) smile Co do koleżanek to daj sobie z nimi spokój i się nie zwierzaj bo akurat szczerość i wyrozumiałość to ostatnie rzeczy jakie usłyszysz z ich ust. Wiesz, każda jest mądra bo jej to osobiście nie dotyczy kto wie tylko czy nie do czasu...Poza tym ta kobieca zazdrośc... wink

Moim zdaniem nie dajesz się upokarzać tylko tak jak pisałem jest w tym coś co jednak daje Ci poczucie pieprzyku i jednak poczucia kobiecości. Ale żeby nikt nie gadał, że jesteś łatwa i próżna i "lecisz" na coś takiego. Wydaje mi się, że zaczynasz wiedzieć czego potrzebujesz. Zainteresowanie i akceptacja faceta to już pewien element. Reszta puzzli to coś czego akurat TEN typek Ci nie da. Powinnaś więc cierpliwie poszukać kogoś innego. A są tacy i na pewno takiego znajdziesz. Tylko taka moja rada: nie angażuj się na hurra, emocje na wodzy i cały czas leciutki pozytywny egoizm a zobaczysz, że masz kontrolę nad tematem co tylko doda Ci pewności siebie. Bo właśnie o tą pewność chodzi. Zastosuj asertywne NIE wtedy gdy trzeba a powiedz TAK gdy będziesz do tego przekonana. Myślę, że będzie dobrze smile

korrrba napisał/a:

mówisz, że 25 lat to jeszcze młody wiek, może i tak, chociaż ja pochodzę z małej miejscowości, w mojej rodzinie wszyscy dość wcześnie się żenili, wychodzili za mąż, dla cioć i wujków jestem poniekąd "odmieńcem" i już starą panną. jak słyszę ich docinki, to jest jeszcze gorzej, bo od razu wydaje mi się, że pewnie myślą, że coś ze mną nie tak...

O matko i znowu "co ludzie powiedzą" wink Też sobie żyję w małej mieścinie ale wbijam w to. Moje życie to moje życie i inni mogą mi naskoczyć. Nigdy nie pozwolę żeby ktoś kogo nawet nie znam wpływał na moje wybory i decyzje szczególnie gdy mam je podjąc wbrew sobie.

25 lat to dopiero wchodzenie w dojrzałość choć znam przypadki, że już wcześniej ludzie wiedzą czego chcą. Osobiście uważam, że nie ma się do czego spieszyć. Na wszystko przyjdzie właściwy czas i Ty na pewno go poczujesz. A teraz? Korzystaj z tego co chcesz robić i jak żyć. Wszystko się ułoży tylko nie należy panikować i nie nadinterpretować faktów.

PS
A co do mojej dojrzałości to dziękuję za miłe słowa ale czerpię z doświadczeń swoich i innych i nadal nie uważam się za kogoś specjalnie emocjonalnie poskładanego ale przyznaję, że lubię mieć kontrolę nad samym soba smile

10

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

don pedro, a ty jesteś jakimś psychologiem, albo psychoterapeutą? bo mówisz trochę jak jakiś specjalista, między innymi o tych puzzlach smile czyli ty ze swojego męskiego punktu widzenia nie uważasz, że jestem łatwa, albo próżna? ja nigdy w ten sposób o sobie nie myślałam, ale wyrzuty sumienia trochę mnie gryzą, kiedy zaczęłam ulegać tej sytuacji. pod wpływem emocji po 100 razy się pytałam tego znajomego, czy nie uważa mnie za łatwą itp. trochę głupie z mojej strony. on niby zaprzeczał. pytałam go czasami, jakby nazwał to co jest między nami. ja tak naprawdę...jestem dziewicą, chociaż wiem, że to strasznie dziwne na dzisiejsze czasy, tak po prostu mi się ułożyło. nie wiem tylko, czy dobrze zrobiłam mówiąc o tym temu mężczyźnie. oczywiście nie skrytykował mnie, wręcz przeciwnie, ale co tak naprawdę pomyślał, to nie wiem. wcześniej pisałeś, że on w pewnym sensie jest nieobliczalny. też właśnie tak go odbieram, nigdy nie wiem, czego mogę się po nim spodziewać. piszesz tylko, że nie mogę się w to angażować emocjonalnie, trzymać emocje na wodzy. i w tym zapewne jest problem. bo mi się niby wydaje, że tak właśnie jest, ale jak przychodzi jakiś czas, że znajomy z pracy nie odzywa się do mnie, unika, ja czuję się ignorowana i przyłapałam się na tym, że czuję wręcz jakiś żal, że pomija mnie, nie zauważa. i wtedy boleśnie się przekonuję, że chyba jednak tak do końca nie umiem trzymać swoich emocji i nie angażować się w to.

11

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

Nie jestem psychologiem i boże broń smile Ale moje osobiste doświadczenia życiowe spowodowały, że przejrzałem na oczy i wiele spraw zrozumiałem. Byłem parę razy zagubiony, nieśmiały i takie tam sprawy. Teraz jest inaczej i dobrze mi tak jak jest. Dużo pracuję nad tym by żyć w zgodzie z samym sobą. Czasem to jest niewygodne dla mojego otoczenia i narażam się na zarzuty o egoizmie ale akurat mnie to jakoś nie deprymuje. Ale dosyć o mnie.

Nie jesteś ani próżna ani łatwa. No może w sensie, że łatwo by było Cię zranić ze względu na Twoją wrażliwość. Wg mnie to ten znajomy dość sprawnie prowadzi swoistą gierkę z Tobą. Wie o Twoim dziewictwie (co jak dla mnie jest powodem do dumy a nie wstydu) i może z tego powodu chce sobie sprawdzić jak taka dziewczyna z zasadami będzie się opierać. Przyznaję, że to głupia męska zabawa i nie wiem do końca czy mogę tego faceta tak oceniać ale coś mi mój nos podpowiada, że tak jest smile

A co do trzymania emocji na wodzy to ponownie Ci tak radzę. Ludzie mają zdolność wyczuwania, że komuś bardziej zależy i w większości przypadków chcą to wykorzystać na swoją korzyść. A to nie jest zdrowe. Tak więc musisz przetrzymać te chwile ignorowania i zobaczysz co będzie jak to Ty zaczniesz go dłużej ignorować. Gwarantuję Ci ciekawe obserwacje smile

12

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

hmmm, czyli jednak uważasz, że to, że mnie zaczepia to wcale nie musi oznaczać, że leci na mnie, podobam mu się, tylko chce sprawdzić moje "granice"? że taka niby porządna, z zasadami, to zobaczymy, na ile sobie pozwoli?

13

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

Nie twierdzę, że on TYLKO chce sprawdzić granice. Leci na Ciebie, na Twoją urodę ale nie sądzę, że chce się angażować w coś więcej smile

14

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

niestety dobrze o tym wiem, że on nie zaangażuje się w nic więcej sad i też gdzieś muszą być tego przyczyny, dlaczego nie chce nic więcej. pytałam go, ale nie wiem, czy jest ze mną szczery

15

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

don pedro, ja właściwie już nie mogę, mam nadzieję, że się odezwiesz, nie wiem, co się ze mną dzieje. ten gość z pracy zaczął ostatnio mnie unikać trochę i unikać takich sytuacji. w ogóle coś jeszcze mnie trochę dziwi w jego zachowaniu, jest inny wobec mnie w cztery oczy, a inny w obecności innych osób. w obecności innych jest taki... dość szorstki, chłodny, zdystansowany, tak jakby chciał pokazać, że nie ma ze mną za wiele wspólnego. w cztery oczy jak wiadomo zupełnie inaczej. dzisiaj zachowałam się poniżej wszelkiego poziomu. weszłam do pustego pokoju, w którym są kserokopiarki i coś tam kserowałam i wszedł on, nie spodziewał się mnie w środku, czekał aż skończę kserować i wyjdę. nie zaczepiał mnie ani nic. to jakoś dziwnie na mnie podziałało, zrobiłam się zła? urażona? i specjalnie nie wychodziłam, w sumie podświadomie chciałam go sprowokować, do tego, żeby mnie dotykał...i w końcu zrobił to, dotykał mnie. po tym wszystkim dotarło do mnie, że mimo wszystko, mimo moich pobudek, tego dziwnego uczucia, które do niego czuję, które ma nade mną władzę, zachowuję się jak szmata trochę. i on zapewne też już tak o mnie myśli... w ogóle doszłam do wniosku, że ktoś taki jak ja nie mógłby się jemu podobać, że jestem brzydka i w ogóle i on zwyczajnie robił sobie ze mnie jaja... nie wiem, nie umiem wyzbyć się tych myśli, zaraz ogarnia mnie czarna rozpacz. nie umiem też zapanować nad sobą i swoim zachowaniem, bo wygląda na to, że zachowuję się tak jakbym była tego wszystkiego strasznie głodna i spragniona... to wszystko jest jak jakieś błędne koło i nie umiem znaleźć z tego wyjścia sad

16

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

Z ostatniego wpisu wnioskuję jednak, że chodzi o Twoje dość duże kompleksy. I w zasadzie wszystko co o SOBIE piszesz wynika z Twojej niskiej samooceny. Ta cała historia z tym facetem tak się gmatwa i bijesz pianę dlatego, że próbujesz na siłę doszukiwać sie różnych znaczeń. Pisałem, że trzeba trochę schłodzenia emocji co nie wyklucza wyzbycia się potrzeby poczucia sie kobiecą i zauważoną. Potrzebujesz bliskości, czułości i adorowania ze strony faceta by poczuć się wartościową. A z nim może być tak, że chce a się boi zaangażować... A wogóle to on z tą kobietą starszą od niego wciąż jest? Bo jeśli tak to zmienia sytuację.

17 Ostatnio edytowany przez korrrba (2010-01-04 18:37:36)

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

don pedro, on wciąż jest z tą starszą kobietą, nawet mi opowiadał teraz, gdzie się wybierają na sylwestra... po tym poczułam się dosyć dziwnie. i chyba wygłupiłam się. zapytałam go nagle ni stąd ni zowąd czy jakbym była ładniejsza niż jestem, to miałabym u niego szanse... wiem, że zrobiłam z siebie idiotkę, ale teraz to już nic nie zrobię. on aż za głowę się złapał i uśmiechnął się i powiedział, że to naprawdę nie o to chodzi. że fizycznie naprawdę bardzo dobrze się prezentuję i on nie wie, skąd mi się wzięły takie kompleksy. on uważa, że moje niepowodzenia wynikają z mojej psychiki, złego podejścia i patrzenia na niektóre sprawy. no ale, poniekąd wykorzystywał moją głupotę...

18 Ostatnio edytowany przez korrrba (2010-01-04 18:38:31)

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

na sylwestra wyjechałam ze znajomymi, świetnie się bawiłam i udało mi się zapomnieć na trochę o pracy i nawet o nim, wróciłam pełna optymizmu, z głową pełną postanowień, że sobie odpuszczam i olewam. wystarczyło, że dzisiaj wróciłam do pracy i go zobaczyłam, od razu bicie serce i trzęsące ręce sad przed wyjazdem obiecywał, że się zapyta o wrażenia z wyjazdu, a dzisiaj powiedział tylko cześć i to wszystko, w ogóle nie pytał się jak się bawiłam, siedział w swoim gabinecie i nie wychodził wcale. zrobiło mi się cholernie przykro sad nie umiem zapanować nad emocjami, co chwilę wchodziłam do łazienki, bo płakać mi się chciało, a musiałam się powstrzymywać, żeby nie pójść do niego i nie narobić mu awantury, chociaż to chore i niezrozumiałe, ale naprawdę miałam ochotę zrobić z siebie idiotkę i wejść do niego i mu nawsuwać jobów. musiałam się nieźle napracować, żeby się powstrzymać. don pedro nie mów mi, że to nie jest chore, bo jednak jest. ja NIE POTRAFIĘ go olać. i tego co on robi. dzisiaj mi się jakoś udało, ale co będzie jutro, pojutrze? czuję się strasznie z tym, że dotykał mnie jak chciał, kiedy chciał, a tak mnie teraz traktuje... mam o nim teraz jak najgorsze myśli i najchętniej bym go go chyba zlikwidowała...

19

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

Ooo likwidacja to ostateczność wink Jedna rada mi się nasuwa: zabij w sobie emocje do tego faceta. I uwierz, że taka kobieta jak Ty trafi na kogoś godnego sobie. To nie jest takie niemożliwe jak się wydaje smile Uważam, że to nie jest zdrowy układ. Tobie zależy (pytanie tylko na czym?) a on nie umie wybrać i wygląda jakby się bawił. Pracujecie razem? No to będzie trudniej ale weź się w garść i trzymaj dystans. Tak bym zrobił mimo wszelkich emocji smile

20

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

tak razem pracujemy, widzimy się niemal codziennie. piszesz, że muszę zabić w sobie emocje, tylko powiedz mi jak to zrobić? są na to proszki, a może młotek do głowy? on ewidentnie się mną bawi, manipuluje i niestety krzywdzi mnie, pomimo tego że mówi, że nie chce skrzywdzić. w tej chwili jakby mnie dotknął to bym go chyba zabiła, ale to "tylko" moje rozgotowane emocje, a w rzeczywistości pewnie znowu bym uległa. ja już sama nie wiem, może ja też jestem trochę przewrażliwiona na swoim punkcie i może za dużo od niego wymagam? on nic mi nie obiecywał, nie bajerował, nie kłamał. a ja może trochę zachowuję się tak, jakbym ciągle czegoś od niego oczekiwała, wymagała. jak opowiedziałam o dzisiejszej sytuacji przyjaciółce, to ona uważa, że powinnam się LECZYĆ, że nie jestem pępkiem w firmie i facet na pewno nie miał w głowie przez cały czas myśli jak ja się bawiłam na wyjeździe, że mógł zwyczajnie zapomnieć, że ma swoje sprawy na głowie, a ja zachowuję się jak rozhisteryzowana wariatka, która sama zgadza się na jakiś chory układ, a później wymaga nie wiadomo czego...

21

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

Przede wszystkim pomysl skad to chore zauroczenie facetem,ktory nawet nie jest w twoim typie? Ktory,gdybys miala zdrowe poczucie wlasnej wartosci,w ogole by cie nie interesowal? On ci daje cos takiego,czego chyba bardzo pragniesz. Co to takiego?
Moze w domu doswiadczalas chlodu emocjonalnego. Na pewno z toba jest cos bardzo nie tak. Powinnas udac sie do psychologa,zrob to jak najszybciej,dopoki jeszcze orientujesz sie,ze wpadasz w bagno.

Nie wpadaj w ta wyzerajaca od srodka obsesje kompleksow. Ciagle mam wrazenie, ze czujesz sie 'nie dosc dobra' i myslisz ze nitk cie nei zaakceptuje, nei zaslugujesz na szczescie taka,jaka jestes. Tez myslalam,ze musze byc jak najladniejsza,najlepsza,i dopiero wtedy ktos da mi cos,co odczuje jako milosc i pozadanie. A to nieprawda. Oczy niejako otworzyl mi ten temat. http://www.netkobiety.pl/t6748.html BARDZO POLECAM caly przeczytac..

Wystarczylo spojrzec na wszystko bez ''kompleksowego filtru'' i dostrzeglam,ze przeciez mam kochajacego,pozadajacego mnie i akceptujacego mnie taka,jaka jestem, czlowieka - obok siebie.

PS Polecilabym ci tez ksiazke 'Kobiety,ktore kochaja za bardzo''. Jest tam duzo przykladow kobiet tkwiacych w naprawde GLUPICH zwiazkach dlatego,ze 'lubia' byc odrzucane. Ciagle odgrywaja role ze swojego dziecinstwa  i wierza,ze cos sie zmieni.

22

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

paulina, nie wiem, skąd się wzięło to zauroczenie tym facetem i dlaczego ono tyle trwa, dlaczego pozwalam się tak upokarzać i nie wiem, jak bardzo on musiałby mnie upokorzyć, żebym się od niego odcięła. nie wydaje mi się, żebym miała w domu chłód emocjonalny, wychowywałam się w dobrej rodzinie, rodzice nie są alkoholikami, rodzice nie stosowali przemocy, ale też nadmiernie się nie pieścili nade mną, nagradzali mnie i karali jak zasłużyłam. zawsze interesowali się moimi problemami, zawsze znaleźli czas na to, żeby mnie wysłuchać, zawsze coś doradzali. chociaż zazwyczaj często słyszałam, że stwarzam sobie problemy, że przejmuję się głupotami, tak więc pochodzę z normalnej rodziny, nie z jakiejś patologicznej. czytałam "kobiety, które kochają za bardzo" i z tej książki wynika, że te kobiety zazwyczaj pochodzą z rodzin właśnie patologicznych, w moim przypadku tak nie jest. ten gość jest bardzo w moim typie, ale jeśli chodzi o wygląd, bardzo pociąga mnie fizycznie, chociaż charakter bardzo mi nie odpowiada. no i te moje kompleksy. nie wiem też, dlaczego on tak wobec mnie się zachowuje??? dlaczego zrobił to, co zrobił??? dlaczego krzywdził mnie, mimo że sam na pewno widział doskonale, że jestem zbyt wrażliwa i że coś jest ze mną nie tak??? dlaczego zdeptał moje uczucia i wykorzystał moją głupotę??? nie wiem sama co mam myśleć o tym. don pedro pisze, że jest ok, że nie jestem nienormalna, że nie powinnam tak o sobie myśleć. ty piszesz odwrotnie, że na pewno coś jest ze mną nie tak. a jak jest naprawdę? jak ja mam zdobyć siłę i jak się zachowywać wobec tego faceta? podejrzewam, że on był bardzo pewny tego, że ja nie wytrzymam i sama do niego przyjdę, opowiadać, nie zrobiłam tego. teraz pewnie będzie robił mi "próby" na ile wytrzymam. ja sama nie wiem, ile wytrzymam...

23

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

Twoje pytanie,czy jak bys byla ladniejsza,to chcialby z toba byc, wskazuje,ze JEST cos nie tak z twoim spojrzeniem na swiat i na sama siebie. Jak juz wspomnialam, czujesz sie 'nie dosc dobra', stad ta niepewnosc,zebranie o uwage, pozwalanie mu na manipulacje..
Wg mnie potrzebujesz gruntownej reformy swoich pogladow,przede wszystkim na swoj wlsny temat.

24

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

czy uważasz, że on sam, ten facet z pracy, po tym moim pytaniu może sobie pomyśleć, że jestem jakaś nie do końca zrównoważona emocjonalnie?

25

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

Na pewno moze pomyslec,ze kompletnie nie znasz swojej wartosci.. (Tak,jakby o twojej wartosci swiadczyl tylko wyglad i nic poza tym.) Jeszcze latwiej bedzie mu sie przez to toba bawic.

26

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

paulina, może to się wyda dosyć dziwne, ale ten gość z pracy, pomimo swoich niedopuszczalnych zachowań bardzo często wielokrotnie powtarzał, że jestem ładną, pociągającą i wartościową dziewczyną i że cały czas tak mam o sobie myśleć. że nie rozumie tych moich kompleksów. pytałam go też, czy nie myśli o mnie źle, że tak robimy, że tak się zachowujemy. powiedziałam zgodnie z prawdą, że nigdy nie pozwalałam żadnemu facetowi na takie zachowania... ja wiem, że za dużo mu mówiłam o sobie, o swoich uczuciach, odczuciach, że tak naprawdę dzięki temu miał większą władzę nade mną...

27

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???
korrrba napisał/a:

paulina, może to się wyda dosyć dziwne, ale ten gość z pracy, pomimo swoich niedopuszczalnych zachowań bardzo często wielokrotnie powtarzał, że jestem ładną, pociągającą i wartościową dziewczyną i że cały czas tak mam o sobie myśleć. że nie rozumie tych moich kompleksów.

Pewnie od nikogo wczesniej tylu milych slow nei slyszalas i dlatego tym bardziej trudno ci sie od niego oderwac ;p

korrrba napisał/a:

pytałam go też, czy nie myśli o mnie źle, że tak robimy, że tak się zachowujemy

I co odpowiedzial?

28

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

Moje drogie czytam te opowiesci z wielkim zainteresowniem i mysle,ze to sie nadaje na ksiazke pod tytulem" Kobiety z Sidlach Manipilujacego Mezczyzny lub "Jak Zerwac Zwiazek Toksyczny" to nie jest latwa sprawa i wymaga duzo sily woli.Ja jestem w takim zwiazku,nawet przez chwile pomyslalam,ze moj zdradza mnie z toba,bo ten artykol pasuje do niego.Nie daj sie i przejrzyj na oczy lub wylej sobie wiadro zimnej wody na glowe,nieo braz sie zanim cie wyniszczy Emocjonalnie.Te typy tak maja bawia sie biednymi Kobietami,ja sama osobiscie chce napisac Kosazke o tym co ja przezylam i przezywam aby uswiadomic Kobietom dlaczego cierpia i pozwalaja na to,aby nigdy juz wiecej nie daly sie nabrac.To jest Toksyczne Zauroczenie,ja jak poznalam swego to sie zauroczylam,a jak go dokladnie poznalam to w glowie sie nie miesci jak on gral i ile sie przygotowywal do tego,aby swoim sposobem bycie uwodzic kobiety,baiwc sie i Manipulowac.Ostrzasnij sie Natychmiast!!! zanim ta gra doprowadzi cie do jakies powazniejszej choroby,lub zaburzenia Emocjonalnego jak chcesz to pisz prywatnie do mnie.Glowa do gory.

29 Ostatnio edytowany przez Arla (2010-01-06 14:58:11)

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???
korrrba napisał/a:

witajcie!!! mam pewien jak dla mnie dość poważny problem, z którym w ogóle sobie nie radzę sad(( otóż wpadłam w jakieś dziwne, toksyczne zauroczenie. pracuję w pewnej firmie od 3 lat, w miarę dobra praca, stała, od pierwszego dnia moją uwagę przykuł jeden z kolegów sporo starszy ode mnie, kawaler, pod 40,  ale w jakimś związku ze sporo starszą od siebie kobietą. lubiłam z nim rozmawiać, żartować, zauroczyłam się. on zaczął sobie pozwalać z czasem na coraz więcej, jakieś niewinne dotknięcia, a w końcu regularnie zaczął mnie obmacywać. z jednej strony czułam szaloną przyjemność, jego dotyk sprawiał mi przyjemność, a z drugiej strony ogromne wyrzuty sumienia, że porządna dziewczyna nie powinna zgadzać się na coś takiego. do tej pory nie pozwalałam żadnemu facetowi na coś takiego. kłóciły się we mnie skrajne emocje i w końcu nie wytrzymałam, przeprowadziłam z nim rozmowę. on od razu zaczął się bronić i wycofywać, mówić, że mnie bardzo lubi, podobam się, ale ma kobietę i nic z tego nie będzie, przepraszał, że mnie skrzywdził i że to się nie powtórzy. później w domu ryczałam, zależało mi na nim. przez jakiś czas dotrzymywał słowa, wręcz mnie unikał, po jakimś miesiącu znowu. jak gdyby nigdy nic znowu. ja naprawdę nie wytrzymuję tego, ja ciągle jestem w nim zakochana, nie chce mi to minąć, walczę z tym, na domiar złego nie jestem w stanie zainteresować się nikim innym, odrzucam kolejnych chłopaków, mam już 25 lat. od pewnego czasu stara się o mnie pewien chłopak mój równolatek, jest opiekuńczy, próbuje być czuły, ale oczywiście ja mu nie pozwalam na nadmierne czułości, mówi, że nie chce być dłużej tylko moim przyjacielem, a ja nie potrafię go docenić i nic do niego nie czuję. jest to chłopak w miarę niebrzydki, i przede wszystkim bardzo ułożony i grzeczny. mimo to dla mnie jest jakiś...odpychający. czuję dyskomfort nawet wtedy, kiedy tylko dotknie mojej dłoni. co innego jak mnie dotknie facet z pracy. jakiś czas temu wpadł za mną do pustego pomieszczenia, miałam sukienkę, zaczął gładzić mnie po udach, biodrach, podziwiać, że mam niesamowicie jędrne ciało itp. przeprowadziłam z nim drugą rozmowę, powiedział, że tym razem na pewno się ograniczy, że więcej tak nie zrobi. i taki on właśnie jest, najpierw łazi koło mnie, zaczepia, zagaduje, a potem unika jak ognia, wręcz jest oschły, a kiedy ja staram się dojść do siebie i wyrzucić go z głowy, znowu nie daje mi spokoju. najgorsze jest to, że jestem w nim zakochana i nie umiem tego zwalczyć, mimo że wiem, że nic z tego nie będzie. z jednej strony chcę mieć z nim kontakt, ale taki normalny, oparty na rozmowie, żartach, a widzę, że on woli coś innego. a jak się sprzeciwiam na obmacywanie, to traktuje jak powietrze. właściwie nigdy nie wiem, czego można się po nim spodziewać danego dnia, a najgorsze jest to, że on strasznie mnie omotał i zdaje sobie z tego sprawę. bywają momenty, że on aranżuje sytuacje, żebym znalazła się z nim sam na sam w jakimś gabinecie, gdzie nikt nie wchodzi. do tej pory dotykał głównie mnie, można właściwie nazwać, że pieścił, a od jakiegoś czas daje mi do zrozumienia, żebym i ja pieściła jego. ja wiem, że może wam się wyda chore to co piszę, ale to nie jest żadna prowokacja i potraktujcie mój problem poważnie. nie chciałabym zwalniać się z pracy, ale co mam robić????? jak się odkochać? jak nabrać wiary w siebie i pewności siebie, bo dodam, ze cierpię na niską samoocenę, nie mam wiary w siebie i swoją atrakcyjność sad(( ta dziwna relacja z nim w jakiś dziwny sposób mnie uzależniła, mam w sobie same sprzeczne uczucia, emocje. przyłapuję się na tym, że z jednej strony chcę być dotykana przez niego, chcę go dotykać, a z drugiej strony myślę, że to jest chore, żeby w taki sposób i w ogóle... dodam, że jak wyżej napisałam moim problemem jest niska samoocena, brak wiary w siebie. nie wiem czemu, ale ciągle jestem z siebie niezadowolona, ciągle poprawiam coś w swoim wyglądzie, ciągle staram się wyglądać szałowo, prowokacyjnie, a mimo wszystko ciągle wydaje mi się, że nie jestem dość atrakcyjna. ciągle zastanawiam się też, co tak naprawdę myśli o mnie ten facet, czy mu się podobam, czy może kpi ze mnie i jaja sobie robi...ja wiem, że to chore, ale tak mam. ja bardzo bym chciała ułożyć sobie życie, zakochać się w kimś normalnym, z wzajemnością i mieć w przyszłości dzieci, rodzinę, ale wydaje mi się już nieraz, że w moim wieku już chyba za późno na jakieś sensowne zmiany, ja już mam widocznie taki charakter i jestem trochę zdziczała. w dodatku nie wierzę w to, że udałoby mi się zakochać w kimś innym niż ten człowiek. on nie zasługuje na takie uczucie, ale to silniejsze ode mnie. zastanawiam się, czy to, co mam, czy takie dziwne zauroczenie to jakaś odmiana choroby psychicznej? niby z jednej strony zdaję sobie sprawę, że to co robię, to co on robi, nie jest normalne. ale z drugiej strony przeraża mnie moje krzywe spojrzenie na tą sytuację i to jak on potrafi mnie "zaczarować". mam kilku znajomych, przyjaciół, którzy wiedzą o mojej sytuacji, którym się zwierzałam, którzy maglowali ze mną wielokrotnie ten temat i kazali zerwać tą chorą relację, przytakiwałam im, po czym robiłam to samo. błagam, pomóżcie mi na to, niech ktoś mi coś powie, jak to widzi, dlaczego tak się ze mną "porobiło" i czy to objaw jakiejś choroby, albo zaburzenia???

TO sie nadaje na Ksiazke;ja tez chce napisac Ksiazke;A MAM O CZYM.TO BEDA PORADY DLA KOBIET ZDRADZONYCH,OSZUKANYCH I TKWIACYCH W BLEDNYM KOLE.Ja tez prubowalam wyjsc z tego,ale teraz to juz jest Bagno.Bo Manipuluja mna na rozne sposoby,tak jakby faktycznie zaczarowal mnie,on mi sie nie podoba,ani jego charakter i mysle,ze mam ten sam problem co ty.Najlepiej zmien prace i wyjedz gdzies gdzie zapomnisz o nim,ja tez tak mysle,jak wyjechalam na jakis czas to jak przyjechalam do niego to byl jakis obcy i dziwny,nie wiedzial co z soba ma zrobic,a potem znowy mna Manipulowal,wkoncu wyrzucilam go sobie z glowy to on staral sie znowu mi namieszac i oklamywac mnie,az znowu dalam sie nabrac na jego obiecanki.Ja tez boje sie samotnosci,jesli bym sie nie bala i znala swoja wartosc to w 5 minut bym zamknela za soba drzwi.I on to wykorzystuje.Najlepsza rada to Znac swoja wartosc i podnosic ja.ale wiedziec jak i nie dzieki mezczyznie,ktory znajac cie wykorzystuje to dla wlasnej korzysci.Wyrzuc go sobie z glowy,zajmij sie czyms innym,ale pracujac z nim bedziesz coagle nararzona na jego gierki chyba,ze opracujesz plan jak go upokorzyc za to co ci robi.Inna powiedzialaby tej Kobiecie jak on sie bawi twoim kosztem,bo to prawda,Nie daj sie omamic i opetac.Ja sie duzo modle i to pomaga czuje,ze juz nie mysle o nim tak i mam plan odejscia.Bog da ci sile.Kolezanek sie nie radz chyba,ze przyjaciolke masz,ja jakbym byla twoja przyjaciolka to bym mu nawtykala za to.Bo od tego sa przyjaciele i mialby Opinie zepsuta jak traktuje Kobiety.Moze niejedna tak omamil i ma duzo Ofiar.

30

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

paula, na to pytanie on odpowiedział, że oczywiście nie myśli o mnie źle, że zna mnie i wie, że nie mogłabym robić tak z każdym, że zdaje sobie sprawę, że wynika to wszystko z moich uczuć. w takich momentach NAPRAWDĘ wydawało mi się, że on mówi szczerze sad kiedy mnie przytulał do siebie czułam jak bardzo szybko bije mu serce, ja wiem, że to brzmi strasznie naiwnie, czy ja byłam aż tak zaślepiona?

31

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

Uwazam że ta sytuacja jest bardzo toksyczna dla Ciebie , poniewaz Toba kieruje uczucie do tego faceta dlatego pozwalasz sobie na pewne sytuacje, tylko ze jemu ewidentnie chodzi by sie zabawic , jemu nie chodzi o zaden zwiazek tylko o sex.Nad sanoocena musisz popracowac bo wyzywajace ciuchy i makijaz owszem przyciagaja , ale bedziesz łatwym łupem dla facetow , ktorzy szukaja panienki zeby sie nia pobawic .Napewno jestes wartosciowa dziewczyna wiec inponuj  inteligencja ,a nie wyzywajacym strojem.Pozdrawiam

32

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???
maja01 napisał/a:

Uwazam że ta sytuacja jest bardzo toksyczna dla Ciebie , poniewaz Toba kieruje uczucie do tego faceta dlatego pozwalasz sobie na pewne sytuacje, tylko ze jemu ewidentnie chodzi by sie zabawic , jemu nie chodzi o zaden zwiazek tylko o sex.Nad sanoocena musisz popracowac bo wyzywajace ciuchy i makijaz owszem przyciagaja , ale bedziesz łatwym łupem dla facetow , ktorzy szukaja panienki zeby sie nia pobawic .Napewno jestes wartosciowa dziewczyna wiec inponuj  inteligencja ,a nie wyzywajacym strojem.Pozdrawiam

Maja 01 masz racje.Ubierajac sie wyzywajaco przyciagamy do siebie samcow,ktorzy tylko mysla o jednym,ale nie mierzmy wszystkich jedna miara;napewno w wiekszosci tak uwaza.Ja mam cos w sobie,ze nawet jak sie ubralam na sportowo to i tak Facet mi powiedzia,ze ma na mnie ochote,a zona siedziala obok.Wkurzylo mnie to,bo Faceci nie patrza na to kim Kobieta jest tylko na jej figure i czy go podnieca.

33

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

Mnie natura obdarzyla duzym biustem i powiem szczerze niedobrze mi sie robi jak faceci sie gapia mi na biust , oni nie patrza na to kim jestem .Wkurza mnie to jak facet idzie z panienka lub żona i sie beszczelnie wlapia tymi swoimi patrzałkami ( hehe) w dekold.

34

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???
maja01 napisał/a:

Mnie natura obdarzyla duzym biustem i powiem szczerze niedobrze mi sie robi jak faceci sie gapia mi na biust , oni nie patrza na to kim jestem .Wkurza mnie to jak facet idzie z panienka lub żona i sie beszczelnie wlapia tymi swoimi patrzałkami ( hehe) w dekold.

Ale wtedy Panienka,ktora jest z takim Gosciem,ma jawny dowod,ze on oglada sie za innymi,ja bym chyba odbila pileczke i tez bym sie ogladala za innymi mezczyznami,to przykre,ze bedac z chlopakiem on oglada sie za innymi Kobietami- coz co w takiej sytuacji robic? Ja bym wtedy chyba zrobila mu Awanture.Mezczyzni sa tacy,ale jak Kobieta spojrzy na Mezczyzne to ja wyzywaja od Dziwki i tu jest Niesprawiedliwosc.

35

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

oczywiscie a jak facet to palant to sie mu wybacza hehe

36

Odp: czy to jakaś choroba psychiczna???

przeczytałem twoją historię i twierdzę, że jesteś spragniona mężczyzny dojrzałego, który by ci dał stabilność. dlatego równolatekciebie nie interesuje. ale to co opisałaś to zwykła gra na twoich emocjach. koleś ma nierówno w głowie.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » czy to jakaś choroba psychiczna???

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026