hej
Od pewnego czasu ma problem. Pracuję wśród osób bardzo toksycznych, fałszywych. Może na 15 osób znajdą się 3 którym można zaufać i z nimi normalnie porozmawiać. Reszta , przede wszystkim dziewczyny są strasznie fałszywe. Niby każdy dorosły, a zachowanie jak w podstawówce. Zero empatii, pomocy, szczerości z ich strony do innych pracowników.
W sumie nie powinno mnie to interesować, każdy ma swoje życie i za nie odpowiada, ale zauważyłam, że przez takie towarzystwo stałam się aspołeczna w pracy. Nie mam ochoty z nikim rozmawiać, bo i tak wiem, że mi tyłek obrobią. Z drugiej strony jak tak zamykam się w sobie i je ignoruję to czuję się źle, mam wrażenie że jestem odbierana za osobę która się wywyższa. Ja nie chcę być uważana za chamską osobę, a czasami jak mnie ktoś zirytuję to nie potrafię "miło" tego przyjąć, tylko na chamskie odzywki odpowiadam chamsko...Chyba się chamstwem zarażam czasami
Jest jakiś złoty środek, żeby zamknąć umysł na to" kto jaki jest" i być przede wszystkim miłą osobą i nie dać się sprowokować?