Witam!!!
Chciałbym opisać wam moją historię.
Sześć lat temu związałem się z dziewczyną. Wiadomo na początku było super, jakieś pierwsze dwa i pół roku.
Póżniej zaczeły się sprzeczki, kłotnie i pierwsze rozstanie. Muszę przyznać że to bardziej była moja zasługa. Byłem nie miły, arogancki.
Po paru miesiącach postanowiliśmy wrócić do siebie. Ja zacząłem pracować nad sobą i było naprawdę dobrze. Przynajmniej Mi się tak wydawało.
Pojechałem na obóz narciarski i kiedy przyjechałem, Ona mówi mi że odchodzi. Dla Mnie szok. Znów liże rany po rozstaniu a tu znów Ona się odzywa. Tym razem byliśmy bardziej asekurantcy i ostrożnie podchodziliśmy do tematu powrotu. Spotykalismy się, Ja przyjezdżałem do niej Ona do Mnieale ona po trzech miesiącach znów postanawia odejść. I sprawa była taka że chciała pożyczyć pieniądze. Powiedziałem że jej pożyczę ze względu na to co nas łaczyło. Zadzwoniłem że je mam i w tym momencie padła Mi bateria. Więc pojechałem, dzwonię do drzwi i pierwsze co Mnie zdziwiło to było to że nie wpuściła Mnie do domu. Patrzę w prawo a z jej okna wychyla się jakiś chłopak. Nogi z waty wiecie o co chodzi. Okazało się że przez te miesiące w których spotykała się ze Mną, jeżdziła także do niego. Mówię do niej że tak się nie robi że to jest podłe. A Ona powiedziała Mi że nie wie co ma robić. Nie wie czy kocha tamtego chłopaka a Mi nie potrafi zaufać bo kiedyś napisałem dosłownie jednego smsa do koleżanki ze studiów za którego od razu przeprosiłem i wyprostowałem sprawę. I ona mówi że przez to ma problem żeby mi zaufać. Dopytujcie a Ja będę wam wyjaśniał wszystko jak było między nami. Prubóję znalezć prawdziwy powód dlaczego do tego wszystkiego doszło. Ta historia to taki skrót.
Podobne tematy
Wiesz co myslę? Dobrze, ze tak szybko dowiedziales sie na czym stoisz, jaka ona jest. Gdybyście brneli dalej traciłbyś tylko czas, coraz bardziej bys sie przywiazywal. Najgorsze jesli takie kwiatki wychodza dopiero po slubie...
Trudno, stało się, zostałeś sam. Setki ludzi codziennie się rozchodzi, po to by zwiazac sie z kims lepszym. Zeby byc szczesliwszym.
Uszy do gory ![]()
Wydaje mi się, że prawdziwy powód wyglądał z okna.
Szczęście w nieszczęściu,że akurat wtedy padła Ci bateria .
Do tej pory byłbyś pewnie oszukiwany.
Rozumiem,że ona się przyznała do spotykania z innym?
Jeden sms do koleżanki ze studiów nie jest powodem do braku zaufania.
To jest wymysł potrzebny do zwalenia winy za jej zachowanie na Ciebie.