Wszystko byłoby inaczej gdybym nadal była wesołą grubaską, ale... rok temu zebrałam siłę w sobie, żeby coś ze sobą zrobić. Miałam dużą nadwagę, wielokrotnie złamane serce i mega poczucie humoru, za którym ukrywałam to jak naprawdę mi źle. Rok minął, ja schudłam 15 kg, stałam się promotorką siłowni i diet, wymieniłam całą garderobę i przestałam być taka śmieszna jak wcześniej. Teraz jestem bardziej dystyngowana i pewna siebie. Wreszcie, zwróciłam uwagę płci przeciwnej. Mam 18 lat, więc zwrócenie uwagi moich rówieśników nie jest jakimś specjalnym wyczynem, ale jednak. Gdy byłam 'wesołą grubaską' obiecałam sobie, że 'kiedyś zemszczę się na chłopakach za moje nieszczęścia' no i przyszła na to pora. Pewien czas temu poznałam faceta z którym obecnie jestem w bliskich relacjach, jedynie w stosunku do niego nie mam planów 'zemsty' i właściwie mogę go nazwać moim chłopakiem, ale nie odpuściłam innym. Flirtuję dość często, lubie wywoływać na nich presję, sprawdzać czy zrobią to o co ich poproszę, czasem obdarzę któregoś pocałunkiem, ale najczęściej tego żałuje, po wysłuchaniu 20 minutowego przemówienia jak bardzo mnie kocha. Bawi mnie to, więc robie tak często. Satysfakcjonuje mnie widok załamanych chłopaków, szczególnie tych, którzy kiedyś nie odwzajemnili mojego uczucia. Za czasów "grubaski" podobał mi się jeden chłopak, może nie tyle podobał, co przypominał z wyglądu drugiego za którym szalałam (mojego obecnego chłopaka). Często zwracałam na niego uwagę. Postanowiłam, że będzie tym "kolejnym". Poszło łatwiej niż myślałam, chociaż on ma dziewczynę. Sytuacji sprzyjało tylko to, że moje relacje z chłopakiem nie były najlepsze, więc nie miałam żadnych skrupułów. Sprawę ułatwił fakt, ze mieliśmy wspólnych znajomych dlatego było mi łatwiej. Cała 'zabawa' trwała miesiąc. Wczoraj gdy zaprosiłam go do mnie, myślałam, że skończy się klasycznie - całujemy się i po sprawie, jednak na pocałunku się nie skończyło. Byłam zdziwiona bo nie podejrzewałabym go o coś takiego, sama zresztą dziwiłam się sobie, że tak daleko w to zabrnęłam. Dziś nasze spotkanie było tylko kwestią czasu. Ja przybrałam postać "zimnej suki, która udaje, że była to tylko zabawa", a on był załamany. Powiedział, że nigdy by sie nie spodziewal, ze to zrobi, przecież zdradził dziewczynę, ale wie, że coś do mnie czuje i nie potrafi sobie z tym poradzić". Ja odpowiedziałam mu, że to była zwykła zabawa i żeby o tym zapomniał, a jesli chodzi mu o dziewczynę, to sprawa zostanie pomiędzy nami. Problem w tym, że wcale tak nie myślałam, bo wcale nie jest mi obojętny.
Ustalmy fakty.
1. Jestem prawdziwą suką
2. Zdradziłam chłopaka
3. Zdradziłam chłopaka, z chłopakiem, który jednocześnie zdradził dziewczynę
4. On już wcale nie jest dla mnie zabawą, tylko poważnym kłopotem
5. Wykorzystywanie chłopaków nie jest żartem, tylko stało się dla mnie czymś oczywistym.
Nie mogę powiedzieć, ze kocham mojego chłopaka, bo go zdradziłam. Wydaje mi się, że zrobiłam to tylko dlatego bo nie potrafiłam sobie poradzić z kłopotami w związku. Dziś mam wielkie wyrzuty sumienia, bo nigdy ta zabawa nie dochodziła do tego momentu, że szłam z kimś do łóżka. Wiem, że pod tym postem będzie wiele negatywnych komentarzy typu "Jak ty byś się czuła gdyby zdradził cię chłopak" itp. ale prosze was o pomoc zanim nie bedzie za pozno.
Chce ratowac mój związek, nie potrafie żyć w klamstwie. Jednoczesnie nie wiem jak mam postąpić z tym chłopakiem. Po tym co wczoraj się stalo, wiem, że coś do niego czuje, on zresztą też, ale czy warto i jak mam się zachować ?
Liczę na wasze słowa pomocy, sama potępiam to co robie, wiec macie prawo powiedzieć co tak naprawdę na ten temat myślicie.