Jest pózno a mnie bierze na sentymenty
Msc temu zostawił mnie chłopak, poprostu pewnego wieczoru napisał mi ze między nami koniec, bez żadnego tłumaczenia, wyjaśnień.
Próbowałam dzwonić, pisać spotkać sie, bez skutecznie, totalna olewka.
W jednej chwili świat mi sie zawalił bo obdarzyłam go dużym uczuciem, mówilam ze bez niego sobie nie poradze i jest ciężko, nie radze sobie sama, brakuje mi bliskiej osoby której moge sie poprostu wyżalić, dlatego popadam w rutynowe picie alkoholu, ciągle sie upijam a później rycze po nocach spacerując po mieście lub szlochać w poduszke
Nie potrafie o nim zapomnieć, odwiedzam miejsca gdzie bywaliśmy razem, jak zamykam oczy to widze jak sie uśmiecha, tęsknie za jego osobą, jego zapachem, głosem za NIM
strasznie mi go brakujeee :'( :'(
1 2015-11-04 03:19:55 Ostatnio edytowany przez Angie1107 (2015-11-04 12:04:51)
Podobne tematy
2 2015-11-04 08:59:06 Ostatnio edytowany przez verdad (2015-11-04 09:02:08)
Wiadomo, ze Ci nie minelo, przeciez minal miesiac od Waszego rosztania.
Dlugo byliscie razem ?
Naprawde nie wiesz co sie stalo ?
Czy pomiedzy Wami bylo dobrze
Najpierw sie wyplacz, oczysc sie z emocji.Wgadaj,
A pozniej pomoze ci lekarstwo, jakim jest czas.Za kolejny miesiac bedzie lzej, potem jeszcze lzej..Az przjdzie dzien, kiedy wieczorem kladzac sie spac, zauwazysz - oj, dzisiaj nie pomyslalam o nim ani przez chwile.
A kiedy indziej spotkasz go przypadkowo na ulicy i nie poczujesz zupelnie nic do niego, obojetnosc.
Uwazaj z tym alkoholem.
Zamiast tego wygadaj sie na forum.Wykrzycz swoje zale.
Czesc,
Jesli tak postapil to niech idzie... pomysl sama w jaki sposob to zrobil? jest niedojrzaly i to nie ten. Boli ? wiem tak jest kiedy zalezy ale on nie zasluguje na to. A Ty z pewnoscia poznasz tego jedynego a ten niech zaluje.
Wiem,że jak się ktoś zakocha,to nie ma bata,albo jest erupcja szczęścia w jedna stronę,albo totalny zjazd w dół w drugą.Więc nie będę ściemniał,że wiem jak Ci pomóc,bo nie wiem.Musisz to przeżyć po prostu.Zwykle mówi się,że lekarstwem na złamane serce jest czas i (lub) inna osoba,najlepiej atrakcyjniejsza (pod każdym względem) od poprzedniej.Poza tym,tak na przyszłość,do końca możemy ufać TYLKO SOBIE,zapamiętaj to.
5 2015-11-04 11:44:56 Ostatnio edytowany przez Angie1107 (2015-11-04 11:54:31)
Hmm byliśmy kilka dobrych msc razem, od początku coś do niego czułam, pod każdym względem był idealny, starszy o kilka lat więc bardziej ogarnięty, w planach było zamieszkanie razem od stycznia i nagle czar prysł i najgorsze jest to ze niewiem z jakiego powodu, czy ja coś zrobiłam złego czy on sie wystraszulył poprostu
niewiem .
Jeszcze najgorsze jest to ze podejrzewam ze jestem w ciąży
i nawet niemam, z kim pogadać o tym :c
Test zrob.
7 2015-11-05 19:05:28 Ostatnio edytowany przez Marjolaine (2015-11-05 19:06:15)
O ile nie jesteś bardzo młodą kobietką (bo w młodym wieku prawie każdy intensywnie przeżywa zawody miłosne), to powinnaś się zastanowić nad tym, czy nie dotknął Cię syndrom uzależnienia od partnera. Polecam wątek "dla kobiet kochających za bardzo" (znajdziesz go pod tym adresem: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=17705 ). Niestety opieranie swojego szczęścia życiowego na partnerze, szukanie w nim cech ojcowskich (jak zaradność życiowa, o której pisałaś, przewaga wieku itp.), idealizacja (bo nie był idealny, nikt nie jest, to tylko Twoje wrażenie) i męczące zasypywanie byłego partnera prośbami o powrót jest typowymi przejawami dla syndromu uzależnienia od związku.
Zapewniam Cię, że dojrzała miłość partnerska opiera się na wspólnym budowaniu relacji latami. Ty byłaś w związku kilka miesięcy i już zdążyłaś uzależnić swoje zdrowie psychiczne od partnera, to nie rokuje dobrze. Polecam wnikliwe przeczytanie podanego przeze mnie wątku, przynajmniej kilkunastu pierwszych stron, a być może zauważysz u siebie pewne cechy i będziesz mogła udać się z tą wiedzą do psychologa, grupy wsparcia lub terapeuty. Im szybciej zaczniesz pracować nad sobą tym lepsze życie partnerskie czeka Cię w przyszłości. Niestety, jeżeli nic z tym nie zrobisz każdy związek będzie kończył się tak samo, ponieważ nikt nie czuje się komfortowo w związku z osobą całkowicie od niego zależną, idealizującą go, poświęcającą się aż nadto. Dlaczego? Ponieważ wówczas osoba zależna staje się cieniem samej siebie, ogranicza swoje "jestejstwo" do roli uwieszonej na ramieniu swojego mężczyzny dziewczynki, której charakter prawie całkowicie zanika, bo jedyne co widać w jej oczach to miłość i bezgraniczne oddanie. Ludzie pragną tworzyć związki z osobami o odpowiadającym im charakterze, a nie z osobami zatracającymi swoją indywidualność, będąc jedynie odbiciem miłości, oddania i podziwu wobec partnera. Takich ludzi szybko przestajemy szanować i nie rozwijają się w nas wobec nich żadne poważne uczucia, traktujemy ich raczej jako "służące-przytulanki", ale taka relacja szybko męczy i powoduje frustracje przez którą zdrowe jednostki odcinają się od takiej osoby, a zaburzone trwają przy niej celem czerpania korzyści (co jest bardzo niebezpieczne i może nawet wywołać skłonności sadystyczne - partner jest dla nich bezosobową własnością).
Walcz o swoje zdrowie i życie. Alkohol nie jest odpowiedzią - nie sprawi, że staniesz się osobą dojrzałą do związku, a wręcz przeciwnie. Oprócz kłopotów zdrowotnych stracisz szacunek w oczach potencjalnych partnerów i zrobisz sobie jeszcze większą krzywdę, niż ta, którą zrobiłaś sobie nadmiernym zaangażowaniem w ten związek. Nie cofaj się - idź naprzód, tylko wtedy zmienisz coś na lepsze.
Co do ciąży - zastanów się, czy nie jest to nieco wmówiona wymówka na usprawiedliwienie szukania kontaktu z partnerem. Nie masz o co się martwić, jeśli okres Ci się spóźnia, a dwa testy wyszły negatywnie lub jeśli w ogóle jeszcze nie minął termin Twojej miesiączki. Jednak jeśli groźba jest realna (seks bez zabezpieczenia w środku cyklu, pozytywny test) to picie alkoholu w takiej sytuacji jest głupotą. Gotowanie sobie i innemu człowiekowi tragedii życiowej, bo nie umiesz sobie poradzić z zawodem miłosnym jest niedopuszczalne.
Witam, jestem pierwszy raz na tym forum. Ja również jestem po rozstaniu, prawie już miesiąc... a wciąż nie mogę sobie poradzić. Podobnie ja Ty, wspomnienia, wspólne miejsca, jego zapach... Jak mieszkasz w Warszawie zamiast płakać samej po kątach może kawa na mieście poprawiłabym nam nastrój ![]()
Marjolaine - bardzo mądre i ważne słowa napisałaś. Czytam Twoją wypowiedź i szczerze mówiąc czuję sie lepiej. Ja nie jestem młodą osobą i sama się dziwię, że rozstanie przeżywam tak bardzo ale to jest silniejsze ode mnie.
roztanie bardzo boli ?
ale życie toczy się dalej dziewczyną
najlepszym lekarstwem sa zakupy i dbanie o siebie
i interesowanie sie róznym hobbi
i spotykaniem sie zkolegami ?
my kobiety nie z polski też przeżyliśmy kilkakrotnie zawody miłosne pomylismy się z miłością guwnianą a to nie byla miłość namiętna gorąca i tetniaca aż serce boli i blisko porwania !
wiec byliśmy w gorszej sytuacji
jakos się pozbieralismy szybko poszlismy na zakupy ,znalezlismy hobbi np.sport
czytaliśmy dużo ,skonczylismy szkołę co jest plusem jedną i drugą
i idziemy dalej nie dbamy o to czy będziemy mieli meza czy nie to zależy od przeznaczenia ?
od przeznaczenia wszystko zalezy , sam się pojawi jak będzie nam przeznaczony !
takie jest życie , musisz czekać na kolejnego faceta tylko nie na dupka bo znów ci złamię serce i będzesz cierpieć
NAJLEPSZYM LEKARSTWEM JEST HOBBI ,DBANIE O SIEBIE I CZYTANIE GAZET I CZASOPISM TO SZYBKO ZAPOMNISZ O TYM DUPKU
NA ZAMOMNIENIE TEŻ JEST DOBRZE JEZYKÓW PRZERÓZNYCH SIĘ UCZYĆ W TEDY MASZ GŁOWĘ ZAPRZATNIETĄ JĘZYKAMI TO WSZYSTKO
MAAMY NADZIEJE ŻE POMOGLISMY DZIEKI TYM RADOM ZAPOMNISZ O BÓLU
I WYZALAJ SIĘ STALE NA FORMUM TO TEŻ DOBRA METODA NA ZAPOMNIENIE
11 2015-11-07 09:57:04 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-11-07 09:59:08)
NAJLEPSZYM LEKARSTWEM JEST HOBBI ,DBANIE O SIEBIE I CZYTANIE GAZET I CZASOPISM TO SZYBKO ZAPOMNISZ O TYM DUPKU
NA ZAMOMNIENIE TEŻ JEST DOBRZE JEZYKÓW PRZERÓZNYCH SIĘ UCZYĆ W TEDY MASZ GŁOWĘ ZAPRZATNIETĄ JĘZYKAMI T
Tak , języka polskiego też warto się nauczyć ,szczególnie jak ktoś się chce wypowiadać w tym właśnie języku.
Marjolaine dziekuje za tak wyczerpujaca wypowiedz, staram sie zapominać o nim. Zajełam sie pracą, cały tydzień jestem zajęta nie mam czasu juz tak myśleć o nim, ale mimo wszystko dalej siedzi w mojej głowie, najgorzej jest wieczorami. A co do uzależnienia od osoby to nie uważam że sie uzależniłam, od rozstania napisalam moze 3 razy i to zaraz na poczatku, nie narzucam sie, zyje dalej. co do ciąży to o moich podejrzeniach wie tylko kolezanka z pracy, jemu nawet nie chce nawracac głowy. Nawet jak bede w ciąży to niewiek czy wgl mu powoedzieć, mam 20 lat to jakoś sobie poradze sama.
Ale ogolnie po Twoim wpisie zrobiło mi sie jakoś lepiej ![]()
Jak mieszkasz w Warszawie zamiast płakać samej po kątach może kawa na mieście poprawiłabym nam nastrój
Niestety nie mieszkam w warszawie
ale kawy bym sie z chęcią napiła ![]()
Szkoda
Ja od wczoraj znów mam większego doła i z chęcią bym się z kimś spotkała, pogadała no i napiła kawy...
Szkoda
Ja od wczoraj znów mam większego doła i z chęcią bym się z kimś spotkała, pogadała no i napiła kawy...
Ojoj (tuli) ja tez nie za wesoło mam, ale to z innych powodów, nie mam sie komu wygadac :c
Jak chcesz to pisz na priv
dagjan@o2.pl
Napisze tylko wieczorkiem pewnie albo jutro
Tylko nie smiej sie z mojego maila ![]()
Ehh dziewczyny, mam podobnie, to już prawie 2 miesiące. Tylko, że my mieszkamy w tym samym mieszkaniu (osobne pokoje) - ciężko się zdystansować, zapomnieć. Zajęłam się sobą, swoim rozwojem, emocjami, staram się być coraz lepszą wersją siebie. Dużo spotykam się ze znajomymi, oddałam się bardzo nauce i pracy, żeby o tym tak dużo nie myśleć... Ale jest ciężko, czasem trafia się lepszy dzień, a czasem mam totalną załamkę. Mogę dużo zmienić, czuję, że na dużo rzeczy mam wpływ, ale nie na swoje uczucia do niego. Przeanalizowałam to 1000x i wiem, że nie chodzi o to, że nie potrafię żyć bez niego czy jestem uzależniona emocjonalnie. Po prostu nadal go strasznie, strasznie lubię i szkoda mi potencjału, który zmarnowaliśmy. Ciężko po 6 latach zapomnieć. Jakieś rady?
Ehh dziewczyny, mam podobnie, to już prawie 2 miesiące. Tylko, że my mieszkamy w tym samym mieszkaniu (osobne pokoje) - ciężko się zdystansować, zapomnieć. Zajęłam się sobą, swoim rozwojem, emocjami, staram się być coraz lepszą wersją siebie. Dużo spotykam się ze znajomymi, oddałam się bardzo nauce i pracy, żeby o tym tak dużo nie myśleć... Ale jest ciężko, czasem trafia się lepszy dzień, a czasem mam totalną załamkę. Mogę dużo zmienić, czuję, że na dużo rzeczy mam wpływ, ale nie na swoje uczucia do niego. Przeanalizowałam to 1000x i wiem, że nie chodzi o to, że nie potrafię żyć bez niego czy jestem uzależniona emocjonalnie. Po prostu nadal go strasznie, strasznie lubię i szkoda mi potencjału, który zmarnowaliśmy. Ciężko po 6 latach zapomnieć. Jakieś rady?
Oj wspolczuje, jak go widze kilka razy w tygodniu i mi ciezko jak mnie mija samochodem a co dopiero mieszkac razem, wspolczuje kochana
niewiem nawet jak Ci pomoc, najlepsze wyjscie to chyba mieszkac osobono, chyba ze chcecie byc jak 'przyjaciele' ale to tez nie przejdzie, na dluzsza mete
No niestety nie wierzę w przyjaźń po związku. Najgorsze jest to, że ja mimo pracy nad sobą i próbą zracjonalizowania jakoś tej sytuacji, nadal strasznie cierpię, a on od razu rzucił się w wir zabawy, nawet umawia się "niezobowiązująco" z jakimiś dziewczynami... Mam wrażenie, że spłynęło po nim jak po kaczce. Albo to jakiś rodzaj wyparcia. Jednego dnia przytulał, a drugiego mnie zostawił - dla mnie to dziwne zachowanie po 6 latach. Ale mimo wszystko zależy mi na nim bardzo ![]()
Joj nawet niewiem jak Ci pomoc naprawde
po moim ex rozstanie splynelo jak po kaczce, zerwalam dla niego z chlopakiem po 3 letnim zwoazku z ktorym mialam plany a on sie pobawil mna, przed zerwaniem jakos miesiac wiecznie czasu niemial i nagle kontakt sie urwal bez slowa, a teraz udaje ze mnie nie zna, to tez boli. Jeszcze do tego zebym miala wiecej nerwow na 60% prawdopodobnie jestem w ciazy, jak bd to sie zalamie juz calkiem bo on ma wszystko w d*** a ja 20 lat i sama z dzieckiem, bez zadnego wsparcia od strony rodziny a tym bardziej od niego ![]()
Niestety sprawdza się powiedzenie, że liczyć można tylko na siebie. Też nie mam w nikim wsparcia, radzę sobie sama. Nie poddaję się, bo wiem, że czas leczy rany i pewnie wyjdę z tego silniejsza... Tylko trwa to powoli i bardzo bardzo boli ![]()
Trzymam kciuki Angie żeby wszystko się u Ciebie ułożyło... A czemu myślisz, że jesteś w ciąży, byłaś u lekarza, robiłaś test? Ja po rozstaniu strasznie schudłam, prawie nie spałam, straszny stres ogólnie. I poźniej mocno spóźnił mi się okres, może u Ciebie jest podobnie?
23 2015-11-08 10:09:38 Ostatnio edytowany przez Angie1107 (2015-11-08 10:11:23)
Niestety sprawdza się powiedzenie, że liczyć można tylko na siebie. Też nie mam w nikim wsparcia, radzę sobie sama. Nie poddaję się, bo wiem, że czas leczy rany i pewnie wyjdę z tego silniejsza... Tylko trwa to powoli i bardzo bardzo boli
Trzymam kciuki Angie żeby wszystko się u Ciebie ułożyło... A czemu myślisz, że jesteś w ciąży, byłaś u lekarza, robiłaś test? Ja po rozstaniu strasznie schudłam, prawie nie spałam, straszny stres ogólnie. I poźniej mocno spóźnił mi się okres, może u Ciebie jest podobnie?
Czekam az wszystko sie ulozy, z dnia na dzien jest coraz lepiej, ale jak go widze to wszystko wraca, wychodze ze znajomymi, bo tak zapominam, a jak mam spedzic wieczor w domu to normalnie dopada mnie depresja, a podejrzewam ciaze dlatego ze w dniu owulacji i w dniach plodnych kochalam sie bez zabezpieczenia, wiem ze glupia bylam, moglan pomyslec. Mimo wszystko mialam niby miesiaczke ale byla bardzo skapa, cykle mam po 26 dni i teraz mi sie spoznia, nic nie zapowiada na @, ale za to mam kilka objawow zapowiadajacych ciaze, poczekam jeszcze 2 dni i robie test.
zerwalam dla niego z chlopakiem po 3 letnim zwiazku z ktorym mialam plany(
I jeszcze chciałaś zajść z nim w ciążę nie zabezpieczając się, bez uzgodnienia z nim.
Pozostawiam to jako przestrogę dla innych.