Cześć. Mam problem z moim chłopakiem, z którym nie mogę sobie dać rady. Otóż nie chce on uprawiać ze mną seksu. Zbliżenia unika jak ognia. Mam domysły, dlaczego tak jest więc napiszę wszystko po kolei.
D. poznałam przez przypadek, a raczej wypadek. Wtedy jeszcze go nie znałam. Byłam świadkiem jego wypadku na motocyklu i udzieliłam mu pomocy. Kiedy wyszedł ze szpitala, przyszedł do mojego domu z wielkim bukietem kwiatów, martini i czekoladkami. Zaprosiłam go do środka...i tak się zaczęło. Kino, teatr, wspólna jazda na rowerze, tu i i tam. Wszystko pięknie się rozwijało. Pewnego razu byliśmy akurat sami w domu, oglądaliśmy film. Było zimno i oboje siedzieliśmy przykryci kocem. Naszła mnie ochota na małe igraszki ale D. zaczął się wzbraniać, był jakiś spięty. Myślałam że to jednorazowe ale problem powtarzał się za każdym razem - za każdym razem unikał bliskości jak ognia. Kiedy wiedział że będzie okazja do zbliżenia, unikał spotkania.
Teraz trochę o przeszłości D. bo to wg. mnie ma duże znaczenie. Przez całe swoje życie miał 2 dziewczyny. Pierwsza, jeszcze szkolna miłość, trwała przez 3 lata. Po tym czasie przez odkrył, że jego dziewczyna jest cichodajką - miała 2 stałych sponsorów i dodatkowo oferowała swój "czas" w internecie. O drugiej i ostatniej dziewczynie nigdy za wiele nie chciał opowiadać, zawsze jak pytałam to robił się strasznie nerwowy. Wiem tylko że była ciężko chora, a do tego miała jakieś zaburzenia psychiczne. D. mówił że w dzieciństwie była molestowana seksualnie, a w późniejszym czasie wykorzystywana przez chłopaka. Nie wiem jak skończył się ich związek - raz go o to zapytałam ale zareagował strasznie nerwowo, powiedział tylko "to nie była moja wina". Nie wiem co to znaczyło. Nigdy więcej o to nie pytałam.
Nasz związek trwa już ponad 2 lata. D. jest kimś, z kim chciałabym spędzić resztę życia ale ja też mam potrzeby...
Zaspokajanie się przy nim kiedy śpi, ocieranie się o niego, jest dla mnie poniżające.
Ostatnio oglądaliśmy film u mnie w domu. Byliśmy sami, piliśmy wino. Już lekko szumiało mi w głowie. Zaczęliśmy się całować, nie wytrzymałam, usiadłam na nim, podniosłam bluzkę i przycisnęłam piersi do jego twarzy. Rozpiął mi stanik i pieścił mnie przez dobre kilkanaście minut. Było mi cudownie. Dzień po był jakiś nieswój ale odzywał się normalnie. Nic o tym nie mówił.
Jedna osoba polecała mi dodanie mu kropli `pobudzających` ale średnio mi się to podoba.
Proszę, pomóżcie. To jest nie do wytrzymania. Potrzebuję bliskości :(
Kilkakrotnie doszło już między nami do kłótni z tego powodu. Wczoraj wieczorem ostro się pokłóciliśmy o to. A raczej ja pokłóciłam się z nim bo on prawie się nie odzywał. Miałam na niego straszną ochotę, wiedziałam że będziemy sami, zadbałam o odpowiedni nastrój, założyłam seksowną bieliznę, a on znowu nie chciał. Moje starania na nic. Całkiem puściły mi nerwy i powiedziałam mu kilka bardzo nieprzyjemnych słów m.in. w kontekście mojego byłego... Wiem, że bardzo go tym zraniłam. Miał okropny wyraz twarzy, spuścił głowę i wyszedł. Do dzisiaj się nie odzywa. Wiem, że nie powinnam tego mówić, ja wcale tak nie myślałam, kiedy mu to mówiłam ale byłam na niego wściekła. Teraz żałuję.
Nie wiem już co mam robić. Kocham go do granic szaleństwa ale potrzebuję też bliskości z nim :(
Nie wiem co dalej z nami będzie, nie wiem jak się zachować po wczorajszej kłótni. Mam do niego napisać? Pojechać?
Wiem, że wczoraj ostro przegięłam. Tego co mu powiedziałam, nie chciałabym nigdy usłyszeć.
Dziewczyny, pomóżcie, bo nie wiem już co robić.